WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

czwartek, 24 listopada 2016

Black Heart - Rozdział 1



Brunet pewnym krokiem podszedł do okna i rozsunął zasłony. Sypialnię momentalnie wypełniły promienie wschodzącego słońca. Nie bez powodu wybrał właśnie to pomieszczenie i przeznaczył na miejsce wypoczynku swojego Pana. Po pierwsze: pokój znajdował się w najdalszej części rezydencji, co miało znaczenie strategiczne w razie niespodziewanego ataku. Po drugie: okna skierowane były na wschód. Dzięki temu każdego ranka wschód słońca budził Hrabiego. Demon nie rozumiał wprawdzie, czemu słońce oddziaływało w taki sposób na śmiertelników. Dla niego była to tylko kula ognia, stworzona niegdyś przez wszechpotężną istotę, której nie darzył zbytnią sympatią. Miał do niej wielki żal i pałał ogromną nienawiścią, które nawet z upływem kolejnych setek lat, ani trochę nie zmalały. W głębi swej mrocznej duszy liczył, że kiedyś policzy się z owym bytem. Myślami wrócił do wojny, która dawniej rozegrała się między nimi. Wyszedł z niej niestety jako przegrany. Odgonił od siebie przykre wspomnienia i wrócił do przerwanych obowiązków. 


Podszedł do łóżka i spojrzał na postać, która nadal pogrążona była we śnie. Zastanawiał się przez chwilę, ile czasu służył w tym domu. Każdy kolejny dzień był niemal podobny do poprzedniego. Dla niego mijające latam były tym, czym dla zwykłego śmiertelnika było mrugnięcie powieką. On miał zupełnie inne poczucie upływającego czasu. Śmiertelne sekundy, minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące i wreszcie lata nie miały dla niego żadnego znaczenia. Jego obecne życie sprowadzało się do służenia tej jednej istocie. Ten którego pragnął, znajdował się właśnie przed nim. Spał samotnie w wielkim łożu tej ogromnej rezydencji. Jego obecny Pan był zepsuty do szpiku kości, pogrążony w rozpaczy, żądzy zemsty i krwi. Dla spełnienia swoich pragnień, poświęcił to co miał najcenniejsze: swoją duszę. Ktoś kiedyś mu powiedział, że powinien dbać o nią, bo miał ją tylko jedną. Nie posłuchał jednak dobrej rady. Z każdym dniem obcowania z demonem, staczał się coraz głębiej i głębiej w czarną otchłań. Czekała tam na niego tylko śmierć. I to nie taka zwyczajna. Śmierć z ręki demona oznaczała koniec wszystkiego. Zamykała drogę do nieba, ba zamykała nawet drogę do piekła. Ale on nie dbał o to. Właśnie dlatego tak pasjonował stojącego nad nim bruneta. Właśnie dlatego z każdym dniem głód demona rósł i rósł. Demony są jednak cierpliwe. Zwłaszcza ten demon, który jako jeden z nielicznych istniał od samego początku wszechświata. Był cierpliwym demonem. Wybierał tylko wyjątkowe dusze i gdy nadeszła odpowiednia pora rozkoszował się w pełni zasłużonym posiłkiem. W tej chwili z utęsknieniem czekał końca swojej służby. Obiecywał siebie w duchu, że zafunduje temu człowiekowi powolną i bolesną śmierć. Miała to być zaledwie mała zemsta za podłe traktowanie i nazwanie go imieniem po psie. Nienawidził psów. Teraz musiał ciągle przełykać dumę i z uprzejmością reagować na nadane mu imię: Sebastian. On... wszechpotężny demon został sprowadzony do poziomu zwykłego kundla. Ale nagroda jaka go czekała, była tego warta.

Demon patrzył na śpiącą postać roziskrzonymi, czerwonymi ślepiami. Nieświadomie oblizał obnażone ostre zęby. Tak... głód był coraz silniejszy. Przyglądał się swojemu młodemu Panu... swojej ofierze... swojemu posiłkowi. Nie był to już tamten mały, rozkapryszony chłopiec, który zawarł z nim kontrakt. W łóżku spał dwudziestoletni Hrabia Phantomhive. Długie, ciemne włosy rozrzucone miał w nieładzie na poduszce. Zamknięte powieki skrywały ciemnogranatowe oczy. Jedno z nich oznaczone było znakiem ich przymierza. Demon poczuł przyjemne mrowienie na lewej dłoni, ukrytej w białej rękawiczce. Znak oznaczał, że chłopak należał do niego. Mógł go z łatwością znaleźć w każdym, nawet najbardziej niedostępnym i nieprawdopodobny miejscu. Pentagram oznaczał również, że żaden anioł czy też inny demon nie miał do niego żadnego prawa. Przez głowę demona prześlizgnęła się iście szatańska myśl. Zastanawiał się, jaka byłaby reakcja Ciela, gdyby obciął we śnie jego długie włosy. Były jego dumą i zarazem protestem przeciwko panującym w tym świecie zasadom. Kpił on tym samym z obowiązujących konwenansów. Brunet zachichotał w duchu.

- Długo zamierzasz mi się jeszcze tak przyglądać? – z ust śpiącego padły złośliwe słowa.
- Najmocniej przepraszam za moją opieszałość, Panie – demon zaakcentował ostatnie słowo. Na jego twarzy nie było już śladu po fascynacji goszczącej zaledwie kilka minut wcześniej.
Hrabia usiadł na łóżku i spojrzał gniewnie na kamerdynera.
- Doskonale wiem, że myślałeś o mojej duszy. Niemal czułem, jak ślina kapie ci z pyska.
- Jestem dumny z Pańskich umiejętności dedukcji. Nie na darmo zwą cię „Kundlem Królowej”.
- Zbędny sarkazm. Gdzie moja kawa i poranna prasa? Jeśli kawa będzie zimna obiecuję ci, że wymyślę dla ciebie specjalne rozkazy. Z rozkoszą zetrą uśmiech z twojej twarzy, przeklęty demonie.
- Wybacz Panie.
Sebastian skłonił się, okrył chłopaka kocem, podał gazetę i kawę.
- Grafik na dziś obejmuje szereg spotkań biznesowych. Pierwsze zaplanowane zostało na godzinę 10.00. Kolejne potrwają, aż do pory obiadowej. Później z wizytą zapowiedziała się Twoja dawna narzeczona. Podkreśliła, że ma coś ważnego do przekazania. Razem z nią przybędzie Hrabia Alois Trancy.
- Nie zapomnij dodać, że przybędzie również Claude, nieprawdaż?- zapytał Hrabia.
- Zgadza się Panie.
- Ty naprawdę jesteś tak głupi, czy tylko udajesz?
- Słucham?
- Doskonale wiem o relacjach łączących cię z tamtą pokraką.
- To tylko Twoje przypuszczenia, Panie.
- Doprawdy? Mam rozkazać ci opowiedzieć mi ze szczegółami, na czym polegało wasze ostatnie sekretne spotkanie? Odbyło się w zeszłym tygodniu.
Demon pod płaszczem obojętności starał się ukryć zdenerwowanie. Nie chciał zdradzać swoich sekretów. Zwłaszcza tych, które dotyczyły jego szatańskiego życia i obowiązków z nim związanych.
- Zresztą nieważne. Nie mam ochoty słuchać o waszych zboczonych spotkaniach – Ciel najwyraźniej nie był tym zbytnio zainteresowany.

Kolejne poranne czynności upłynęły w ciszy. Kamerdyner tradycyjne pomógł swojemu Panu w porannej toalecie i ubrał go w codzienny strój. W duszy chichotał, że śmiertelnik w wieku 20 lat nadal korzystał z jego pomocy przy tak prostych czynnościach. Wolał jednak, tym razem go nie prowokować. Punktualnie o godzinie 8.00 wyszli z sypialni i udali się do jadalni, a następnie do gabinetu. Czekał tam pokaźny stos dokumentów, które należało jak najszybciej przejrzeć.

10 komentarzy:

  1. JEST <3

    O, Imprusiu, wielbię cię i padam przed tobą na kolana :D
    Mam nadzieję (jestem wręcz pewna) że to będzie świetne opko. Ile rozdziałów planujesz?

    Cudowny wstęp.
    Przepiękne opisy. Styl pisania i język trochę różnią od tamtych opowiadań, nie?

    < ślini się >
    Czekam.
    Powiedz, że rozdziały będziesz wrzucać tak samo często jak inne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z założenia tutaj ma być trochę inny styl pisania, a jak wyjdzie to się okaże XD.

      Nie wiem ile jeszcze będzie rozdziałów, bo moje opka żyją własnym życiem i ich wcześniejsze założenia ulegają zmianie XD.

      Rozdziały planuje wrzucać tak często jak inne, może nawet częściej, bo Kuroshitsuji jest moją największą miłością <3

      Usuń
    2. Kuno wstawaj z kolan, bo to ja powinnam przed tobą padać na twarz i wielbić z Kota, Rena, Kaiena, Senju, Emila i Yukiego :3

      Usuń
    3. No dobra < wstaje z kolan >
      To mam nadzieję, e rozdziałów będzie...dużo :D
      I seksów?
      aaaawwwwww 20-letni Ciel <3

      Też wielbię Kurosza, dlatego się tak jaram.

      Usuń
    4. Do tego co planuje Ciel musi być już dorosłym Hrabią XD, w przeciwnym wypadku nie byłoby zabawy :D

      Usuń
  2. W końcu jest Black Heart *-*. Jak ja to kocham <3. Śliczne opisy jak w Czarnej Róży Demona ^^. Od teraz obserwuje i będę na bieżąco. Zapraszam również do mnie ^^. Pozdrowionka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję za bardzo motywujący komentarz XD.

      Na pewno wpadnę do Ciebie ;-)

      Usuń
    2. Ten moment, gdy wpadasz obczaić bloga, bo w statystykach jest z niego przekierowanie i czytasz, że o Tobie piszą xDDDD. Czy to już się kwalifikuje jako fejm?

      A tak, coby nie było, że przyszłam tylko zachwycać się sobą: Przeczytałam prolog – błędów nie uświadczyłam. Przeczytałam część Sebusia – dwa wielokropki po sobie nieco zabolały, ale błędów też nie uświadczyłam. Reszty mi się nie chciało, bo styrałam się pracą nad magisterką, ale doczytam. Nie wiem wprawdzie, o czym to ma być, ale mam nadzieję, że ten brak błędów będzie dalej ich brakiem, a fabuła będzie na tyle sensowna i ciekawa, że opowiadanie mnie tu zatrzyma. Bo na razie, po tym, co przeczytałam (no dużo tego nie było, no ale nie poradzę xD), brakuje mi trochę opisów. Jest tajemniczo, jest poprawnie, ale trzeba to rozkręcić. No i eee... (Mózg mi już wysiada xD.) No generalnie jeszcze wpadnę. Tylko nie rzuć tego za chwilę, bo się zdenerwuję, że zmarnowałam oczy na marne (#pleonazmy_ftw).

      Usuń
    3. Nami, wybacz, że dopiero teraz odpisuje.

      Jestem bardzo mile zaskoczona, że to czytasz, bo ja jestem twoim wielkim fanem. Czarną różę czytam na bieżąco, bo uwielbiam twoje opowiadanie <3. Trochę żałuję, że wrzucasz teraz rozdział róży tylko raz w tygodniu, bo wiele się tam dzieje. Zwłaszcza teraz <3.

      Jeśli ktoś jest fanem Kuroshitsuji, to musi zajrzeć na blog Nami, bo jej opowiadanie to kawał dobrej roboty. Naprawdę warto <3.

      Usuń
  3. Hej,
    świetnie, sam Sebastian i jego przemyślenia, i to jak patrzył na Ciela, cudowne
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń