WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

niedziela, 13 listopada 2016

Głos - Rozdział 1


Nadal nie potrafiłem zrozumieć, gdzie jestem. Miałem wrażenie, że to sen, z którego nie potrafiłem się obudzić. Nagle ciemność przecięła błyskawica. Nadzieja i jednoczesny lęk przed światłem szybko zmieniły się w zupełnie inne uczucie. Był to ból, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłem z taką intensywnością. Nie potrafiłem zidentyfikować jego źródła. Nie wiedziałem, co tak bardzo mnie bolało. Z moich ust uwolnił się cichy jęk. Ze zgrozą uświadomiłem sobie, że nie panowałem nad głosem. Chciałem wykrzyczeć całe moje cierpienie, cały ból, który rozlewał się po moim ciele. Więc czemu nie mogłem?
- Boli... tak bardzo mnie boli... – słowa, którym chciałem nadać brzmienie, rozbrzmiewały tylko w mojej głowie.
Pragnąłem uciec od tego cierpienia. Nie mogłem, żadna kończyna nie reagowała na mój wewnętrzny rozkaz.
- Czemu? Co się dzieje? Skoro boli, to powinienem panować nad swoim ciałem – myśli niczym pociski przelatywały w mojej głowie. Ogarnął mnie strach. Bałem się, że to się nigdy nie skończy. Po raz pierwszy pomyślałem, że chciałbym umrzeć. Po chwili usłyszałem głos. Miałem wrażenie, że skądś go znam. Nie mogłem jednak skupić myśli na tyle, żeby określić, gdzie go już słyszałem. Nagle poczułem, że po moim ciele zaczęła rozchodzić się dziwna błogość. Promieniowała ona z lewego przedramienia. Kolejne partie nieruchomego ciała przestawały boleć. Poczułem senność i po chwili odpłynąłem w nicość.

Znów znajdowałem się w ciemniej otchłani. Pojawił się niewyraźny obraz wydarzeń, których byłem świadkiem. Nie, nie byłem świadkiem. Raczej byłem ich uczestnikiem. Chyba leżałem na ziemi... na drodze. Słyszałem podniesione głosy, w oddali słychać było syrenę. Pomyślałem, że pewnie to karetka pogotowia. Chciałem rozejrzeć się, zobaczyć, co się dzieje. Nie mogłem. Czułem, że mnie boli głowa, chyba też ręka i brzuch. Czułem krew na twarzy. Najgorsze było to, że coraz gorzej widziałem. Obraz rozmazywał się. Ktoś pochylał się nade mną i trzymał za rękę. Chyba krzyczał, żebym nie umierał, a może tylko mi się wydawało. Bezgłośnie wyszeptałem imię tego, kogo kochałem od tak bardzo dawna. Chciałem, żeby to on trzymał moją rękę. Chciałem, żeby to on był obok mnie.
- Hikaru – usta po raz kolejny szepnęły jego imię.
Nikt mnie nie słyszał. Nawet je nie słyszałem swojego głosu. Ciemność w końcu mną zawładnęła i pochłonęła. Wszystko ucichło i zdawało się być bardzo odległe. Zanurzyłem się w ten pozbawiony bólu i jakże przyjemny mrok.

Otaczającą ciemność coraz częściej przerwały przebłyski świadomości. Nie chciałem tego, bo znów pojawiał się znajomy ból. Na szczęście nie był tak silny, jak na samym początku. Z oddali dobiegały mnie wówczas pocieszające słowa. Czułem, jak ktoś trzymał mnie za rękę. Dotyk ciepłych dłoni i głos były jedynym źródłem, łączącym mnie z realnym światem.

Pewnego dnia poczułem, że jest inaczej. Wprawdzie nadal otaczała mnie ciemność, ale wszystko wydawało się bardziej rzeczywiste. Znów mnie bolało, ale tym razem potrafiłem zidentyfikować źródło mojego cierpienia. Najbardziej bolała mnie głowa. Chciałem otworzyć oczy i sprawdzić, gdzie jestem. Byłem pewien, że leżę w łóżku. Niedaleko słyszałem dźwięki jakiegoś urządzenia. Skojarzyło mi się, że już gdzieś słyszałem to pikanie.
- Szpital – pomyślałem – tak, chyba to szpital.
Upewniał mnie w tym dość charakterystyczny, szpitalny zapach, którego nie lubiłem. Poczułem, że mam coś na twarzy. Chciałem sprawdzić, co to jest. Prawa ręka odmówiła posłuszeństwa. Była unieruchomiona, domyśliłem się, że pewnie przez gips. Próby poruszenia jej skończyły się kolejną falą bólu.
- Więc została mi lewa ręka – pomyślałem.
Lewą dłoń ktoś trzymał. Poznałem, że były to te same ciepłe dłonie, które czułem wcześniej.
- Mmm... gdzie jestem – szepnąłem zachrypniętym głosem.
Znany głos odpowiedział.
- Jesteś w szpitalu... miałeś wypadek... pamiętasz?

Pomyślałem, że tamte wspomnienia, które nawiedzały mnie we śnie, były prawdą. Kolejne przykre wydarzenia zaczęły do mnie wracać. Przypomniałem sobie dźwięk hamulców pędzącego samochodu, uderzenie, ból i ciemność, która trwała nadal. Tamtego dnia wyznałem swoje głęboko skrywane uczucia. Zbierałem się na to od dłuższego czasu. To był ostatni moment. Kończył się rok szkolny i nie miałbym więcej już okazji, żeby to powiedzieć. Bałem się reakcji ukochanej osoby. Niestety nie pomyliłem się. Nie chciałem pamiętać tego, co było dalej.
- Tak, coś sobie przypominam – wychrypiałem.
Z trudem uwolniłem rękę z uścisku i uniosłem ją do góry. Dotknąłem swojej twarzy. Pod palcami poczułem materiał. Chyba to bandaż. Zasłaniał moje oczy i większą część głowy. Pod palcami wyczułem liczne zadrapania na policzku. Obawiałem się zadać pytanie, które rozbrzmiewało głośno w mojej głowie.
- Straciłem wzrok? – szepnąłem. Chciałem dodać coś więcej, ale głos mi się załamał.
Usłyszałem, że osoba siedząca obok, wciągnęła głęboko powietrze. Odpowiedziała mi cisza. Strach coraz bardziej we mnie narastał.
- Co teraz będzie? Jak ja sobie poradzę? Niemożliwe? Dlaczego ja? – kolejne myśli krążyły po głowie.
Ktoś wszedł do pokoju. Nie wiedziałem kto, bo i skąd skoro niczego nie widziałem. Rozległ się obcy głos:
- Widzę, że nasz pacjent wreszcie się obudził. Najwyższy czas.
Osoba, która siedziała przy moim łóżku, wstała. Chciałem zaprotestować. Powiedzieć, żeby została. Nie zdążyłem. Dźwięk kroków oznaczał, że podeszła do drzwi.
- Wrócę... – usłyszałem.
Znów ogarnęło mnie przeczucie, że znam ten głos. Jednak nadal nie mogłem sobie przypomnieć, gdzie go wcześniej słyszałem.

6 komentarzy:

  1. dobra, teraz to już w ogóle mnie masz! :D
    ależ to ciekawe! <3 (w ogóle lubię takie historie :D ) jestem niesamowicie ciekawa, jak to chcesz dalej potoczyć!
    wiem, że już to pisałam, ale powtórzę - świetnie piszesz! <3
    i fajnie ogarnęłaś kolorystykę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :3
      Jeszcze raz powtórzę, że z Twoich ust to dla mnie na prawdę ogromny komplement :D
      Po takich motywacjach na pewno będę pisać dalej :-)

      Usuń
  2. Będziesz wrzucać różne opowiadania? Są 3, nie? Bo na razie trudno mi się połapać :D

    Mnie chyba najbardziej zachwyciły te opisy, odczucia i emocje. Ślicznie ci to wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie są dwa: Głos i Umowa XD. Dojdzie jeszcze Kuroshitsuji.

      Muszę chcyba też dodawać informację z czyjej perspektywy jest dany rozdział, żeby było łatwiej czytać.

      W planach do wrzucenia są jeszcze co najmniej 2 opowiadania poza Kuroszem ;-)

      Usuń
    2. To czekam na Kuro też :)
      No i jak mogłabym nie wspomnieć, że podoba mi się twój styl pisania? Marudziłaś i narzekałaś, że zazdrościsz komuś talentu do pisania yaoi, a sama też robisz to świetnie ;) Więc cyc do przodu, czekam na next :)

      Usuń