WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

środa, 9 listopada 2016

Umowa - Rozdział 1 (Sho)


Gwałtownie poderwałem się do góry i usiadłem. Bolało mnie gardło, chyba krzyczałem... Tak krzyczałem... Znów... Zamrugałem oczami i przerażony rozejrzałem się wokół siebie. Ciężko oddychałem. Ze świstem wciągnąłem powietrze do płuc. Serce mało nie wyrwało mi się z piersi. Słyszałem jego głośne bicie wewnątrz głowy. Byłem spocony, t-shirt kleił się do mojego ciała, kropelki potu spływały z czoła. Zamknąłem oczy, starałem się uspokoić i okiełznać strach, który zaciskał się na moim sercu. Po chwili zacząłem się uspokajać, głębokie oddychanie przynosiło spodziewane efekty. Czułem coraz wolniejsze bicie serca, aż w końcu wróciło ono do swojego zwyczajnego rytmu. Ciężko westchnąłem, otworzyłem oczy i ponownie rozejrzałem się wokół siebie. Siedziałem w przepoconej pościeli we własnym łóżku. Dotknąłem twarzy, miałem mokre policzki.
- Łzy... niemożliwe – pomyślałem – Przecież ja nie płaczę, ja nigdy nie płaczę.

W pokoju panował półmrok, spojrzałem w okno, w oddali pojawiały się pierwsze promienie wschodzącego słońca. Powoli zaczynało świtać. Spojrzałem na zegarek, z westchnieniem odczytałem godzinę. Była 5.15 rano. Stanowczo za wcześnie na poranną kawę i śniadanie, jednak wiedziałem, że już nie zasnę. Wstałem z łóżka, zrzuciłem z siebie przepoconą koszulkę i rzuciłem w kąt pokoju. Ubrany tylko w bokserki wyszedłem z pokoju. Pomyślałem, że powinienem wziąć prysznic. Jednak najpierw postanowiłem zapalić.
- Papieros, potem prysznic albo lepiej gorąca kąpiel – mruknąłem do siebie.

Zszedłem schodami na parter dwupoziomowego mieszkania. Mieszkałem sam i dzięki temu mogłem robić na co mam ochotę. Nigdy nie pozwalałem zostawać tu nikomu na noc. Takie miałem zasady. Przez myśl przeszło mi, że może umówię się z kimś na dzisiejszy wieczór. Może tym razem w hotelowym pokoju. Miałem ochotę na coś mocniejszego. Musiałem się wyżyć po dzisiejszym koszmarze. Zadzwonię w dzień do agencji towarzyskiej albo umówię się z kimś ze znajomych lubiących moje klimaty. 

Przechodząc przez salon wziąłem z ławy paczkę papierosów i wyszedłem na balkon. Poczułem przyjemny chłód na nagiej skórze. Zaczynało świtać.
- Wschód słońca – powiedziałem na głos – jakie to kurwa romantyczne.
Spojrzałem w dół na rozpościerający się przede mną widok. Stałem na balkonie na najwyższym piętrze 30 piętrowego wieżowca. W dole rozciągała się panorama miasta, które zaczynało się budzić powoli do życia. Zapaliłem i zaciągnąłem się mocno papierosem. Poczułem jak dym wdziera się głęboko w płuca, zamknąłem oczy.
- Kurwa, czy to nigdy się nie skończy? – szepnąłem do siebie.
Po chwili otworzyłem oczy i spojrzałem na ciemnogranatowe morze. Nad taflą wody pojawiało się słońce. Faktycznie wschody słońca są szalenie romantyczne i piękne. Popatrzyłem jeszcze przez chwilę przed siebie napawając się widokiem morza rozświetlanego kolejnymi promieniami słońca i wróciłem do mieszkania.

Wziąłem szybki prysznic i z kubkiem parującej kawy usiadłem w kuchni przy stole. Miałem jeszcze sporo czasu więc postanowiłem spożytkować go na pracę. Otworzyłem laptopa i wpisałem hasło dostępu. Pomyślałem, że dla zwykłego śmiertelnika to zwykły ciąg znaków... liter... Dla mnie jednak miało znaczenie symboliczne. Mój laptop zintegrowany był z komputerem z którego korzystałem w pracy. Sprawdziłem pocztę elektroniczną i napisałem kilka e-maili do Marca. Gdy zegar wybił ósmą założyłem jeden z moich ulubionych garniturów i pojechałem do pracy.

Siedziałem przed komputerem w swoim gabinecie. Wszystko mnie irytowało i denerwowało. Najpierw oberwało się mojej sekretarce. Kawa była gorzka, zaplanowane spotkania zostały przełożone, dział finansowy nie sporządził analiz, które zleciłem. Wiedziałem, że mój zły humor ma podłoże w moim dzisiejszym koszmarze. To także mnie irytowało i wkurzało. Do gabinetu bez pukania wkroczył Marco. Widziałem po jego minie, że nie jest w dobrym humorze.
- Sho co ty wyprawiasz? Wszyscy mówią, że w prezesa znów wstąpił szatan.
- Ile razy mam ci powtarzać, że masz pukać – warknąłem.
- Ta jasne i co jeszcze, może mam się wcześniej zapowiadać? – Marco jak zwykle nie zwracał uwagi na moje humory. Usiadł na krześle naprzeciwko.
- Nie wkurwiaj mnie – powiedziałem.
- Myślisz, że skoro jesteś szefem, to możesz wszystkich terroryzować? – zapytał.
- Chyba się trochę zapominasz? – odpowiedziałem zimnym głosem.
- No daj już spokój, przecież wiesz, że nie działa to na mnie. W przeciwieństwie do innych nie boję się ciebie.

W pokoju nastała kłopotliwa cisza. Byłem wściekły do granic możliwości.
- Znowu sny? – zapytał po chwili.
Nieraz zastanawiałem się w jaki sposób Marco potrafił mnie tak szybko rozszyfrować. Zawsze wiedział kiedy miałem koszmary. Od dawna miałem opinię wrednego i wymagającego szefa. Nawet po spokojnie przespanej nocy potrafiłem nieźle dokuczyć podwładnym.
- Znów miałem ten sen – westchnąłem.
- Wstawaj.
- Co?
- Zabieram cię na obiad. Niedaleko jest kameralna restauracja.
Nie miałem czasu na obiad. Na biurku leżały dokumenty do przejrzenia: oferty, zapytania, umowy. Nie miałem ochoty się tym teraz zajmować. Jednak nie miałem też chęci nigdzie wychodzić.
- Nie mam czasu. Daj mi spokój. – odpowiedziałem.
- Nie ma mowy. Wychodzimy czy ci się to podoba, czy nie.
Nie wiedziałem dlaczego, ale roześmiałem się. Pomyślałem, że Marco był jedyną osobą, której pozwalałem na tak bezczelne zachowanie wobec siebie.

13 komentarzy:

  1. hahahaha :)
    Sho -niezłe z ciebie ziólko
    straszny szef :)
    zobaczysz ze kiedys pracowcnicy na stres zejdą
    :)
    Marcho -- smiechowy gośc
    obiad :)
    mhh. ciekawe skąd te sny
    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szef musi być straszny, żeby się go bali ;-)

      Wszystko powoli będzie się wyjaśniać XD

      Usuń
  2. o, już wrzuciłaś? :D
    (pssst - coś Ci nie wyszło z linkami ;) )

    Ty świetnie piszesz! :o
    paru tylko przecinków brakuje :)

    bardzo interesująco się zapowiada. jestem niezmiernie ciekawa, jakie to koszmary i dlaczego ma Twój bohater :D
    wydaje się bardzo interesującą osobistością. no ale zostaje czekać, co dalej napiszesz :D
    ...więc czekam niecierpliwie! <3

    a może jakiś opis opowiadania, albo bohaterów, czy coś?

    OdpowiedzUsuń
  3. Pochwała dotycząca mojego pisania z twoich ust :3

    Opis bohaterów, opowiadania i usuwanie błędów na blogu na pewno będą XD.

    A co do bohatera to moja słodka tajemnica :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor mylący przyciski: odpowiedz i dodaj komentarz - hahaha

      Usuń
    2. oj tam, zdarza się :D

      no to czekam w takim razie! <3

      Usuń
  4. Sen i pobudka:
    Ktoś tu powinien zaprzyjaźnić się z Etasiem :P. A tak serio to biedny główny bohater 
    „Wstałem z łóżka, zrzuciłem z siebie przepoconą koszulkę i rzuciłem w kąt pokoju.”
    Nie rozumiem ludzi, którzy zaraz po przebudzeniu wychodzą z łóżka, ubierają się i zaczynają normalnie funkcjonować :D. Ja muszę chociaż chwilę powciągać żółtko, a potem jak pójdę do łazienki to najlepiej jeszcze poleżeć na podłodze.
    I potem pędzić do roboty na złamanie karku :D
    „Mieszkałem sam i dzięki temu mogłem robić na co mam ochotę.”
    < brewki >
    „Nigdy nie pozwalałem zostawać tu nikomu na noc.”
    Nie, jednak nie powinien zaprzyjaźnić się z Etasiem, powinien zaprzyjaźnić się z Rudą :D.
    „umówię się z kimś ze znajomych lubiących moje klimaty.”
    WIEDZIAŁAM, ZBOCZUCHU :D
    Sado czy maso?
    Nie, jednak z Etasiem, ma podobną skłonność do gadania do siebie <#. A tak w ogóle to biedny chłopak, widać, że jest nieszczęśliwy i zmęczony życiem :(.
    Tak, wschody słońca są piękne ale i tak po południu wstaje się fajniej <3 Ale zazdroszczę widoku morza z okna :D.
    Garniakowy! Coś dla Lex :D
    Biedny markotny Szo :/ Ale no, J-L to to nie jest :P
    „Wszyscy mówią, że w prezesa znów wstąpił szatan.” <3

    TAK, NIEPUKANIE TO ZŁO.
    Nie wiem czy lubię głównego bohatera, ale trudno ocenić, bo to pierwszy rozdział, on miał koszmar i ma wkurwa :P.
    „Nawet po spokojnie przespanej nocy potrafiłem nieźle dokuczyć podwładnym.”
    Jednak SADO :D
    A może nie?
    Nie lubię wrednych szefów :/
    „- Nie ma mowy. Wychodzimy czy ci się to podoba, czy nie.”
    Nie ma to jak rozkazywać szefowi <3
    Tez bym tak chciała :D
    Co do kolorów to nadal zostaję przy tym, że gały wypala, ale postaram się czytać w wordzie :P

    Wiedziałam, że fajnie piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Główny bohater... cóż ma swoją przeszłość, która czasami wraca.
      Na pewni jest wredny i wymagający.
      Co do klimatów to dobrze kombinujesz XD.

      Usuń
    2. nawet nie pomyślałam, że o to może chodzić z klimatami! :D

      Usuń
  5. Ja od razu pomyślałam, że będzie chodzić o to, że on jest dominem. Albo wręcz odwrotnie - uległym. Taki kapryśny tyran w pracy, a w łóżku uległy piesek < podobno w życiu często tak bywa > :D

    Może w ten sposób walczy z koszmarami? :D
    Marco,,,jezu, jak ja kocham to imię :) (pewnie się domyślasz, dlaczego)
    Sho chyba też muszę. :D (bo mam jednego :D)

    Ach, ten to ma fajne życie, fajny dom i fajne hmmm... zainteresowania :D

    Ale jestem ciekawa, sado czy maso, a może dominm, a może uległy... Ech, to czekanie :D Pewnie chodzi na klimatyczne imprezki?
    Tak w ogóle, to pisałaś, że zaczęłaś się interesować bdsm jakieś pół roku temu, tak? A ja głupia, nawet nie pomyślałam, że możesz też o tym pisać :D

    To pisz, ZBOCZUSZKU :3
    To tylko pierwszy rozdział, nie bardzo wiem, co tu jeszcze skomentować, więc poczekam na ciąg dalszy :)

    Dzięki za dodanie do linków :)

    Tulę cyckami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. " Albo wręcz odwrotnie - uległym. Taki kapryśny tyran w pracy, a w łóżku uległy piesek"
      Też o tym pomyślałam <3
      Fajnie by było <3

      Usuń
    2. Mogę powiedzieć, że historia prawie całkowicie jest już napisana. Wymaga tylko sprawdzenia i podziału na rozdziały.

      Pisać zaczełam jakieś pół roku wcześniej. Mam kilka opowiadań z bdsm jak i lekkie Yaoi. Nawet kontynuacja Kuroshitsuji jest i czeka na opublikowanie :-)

      Usuń