WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

środa, 23 listopada 2016

Umowa - Rozdział 5 (Sho)




Wściekły chodziłem po swoim gabinecie. Wiedziałem, że tak będzie. Ale ze mnie idiota, nie kretyn, debil... to są bardziej odpowiednie określenia. Była już środa, a on ciągle nie przyłaził do roboty. Nie odbierał ode mnie telefonów. Nawet nie tym zdziwiony. Ciekawe, czy nie zrezygnuje teraz z roboty. Pewnie też zerwie ze mną wszelkie kontakty. Kurwa... Ponownie wybrałem numer na komórce. Po kilku sygnałach odezwała się poczta głosowa. Po raz kolejny zostawiłem wiadomość:
- Odezwij się wreszcie. Martwię się.

Rozłączyłem się i usiadłem przy biurku. Starałem skupić się na papierach, które zalegały na nim od kilku dni. Nie mogłem. Nie rozumiałem tego, co czytam. Odchyliłem się w fotelu do tyłu. Zamknąłem oczy i głośno westchnąłem. To wszystko jego wina. To on wpadł na ten głupi pomysł. Powinienem wybić mu go z głowy. Najlepiej pięścią. Może wtedy dotarłoby coś do tego zakutego łba. Łaził za mną od kilku dni i jęczał. Początkowo traktowałem to jako jego kolejne wygłupy. Żarty czy może nawet prowokację. Już kiedyś próbował się ze mną przespać. Wtedy się nie zgodziłem. Nie chciałem stracić kumpla. Poza tym nie kręcił mnie tego rodzaju seks.

Przypomniały mi się dawne czasy. Byłem już wtedy wolny. Razem studiowaliśmy i mieszkaliśmy w akademiku. Uczelnia nie była zbyt prestiżowa. Jednak nie było mnie stać na nic innego. Poza tym stawałem na głowie, żeby jakoś połączyć studia i pracę. Marco uparł się, że będzie studiował razem ze mną. Miał tyle możliwości iść gdzieś indziej i dalej się rozwijać. On jednak się uparł. Powiedział, że nie zostawi mnie samego. Sam zaproponował wspólne mieszkanie w jednym pokoju akademika. Wiedział, że nie dałbym rady mieszkać z kimś innym. Po ukończeniu szkoły wspierał mnie, gdy postanowiłem założyć swoją własną firmę. Firmę... jak to zabrzmiało. Na samo wspomnienie tamtego skromnego pokoiku, w którym rozpoczynałem działalność, roześmiałem się. Nawet ja nie spodziewałem się, że w ciągu zaledwie kilku lat osiągnę taki sukces. Marco pracował u mnie od samego początku. Najpierw za darmo, potem za marną pensyjkę. Nigdy się nie skarżył, tylko mnie motywował. Przez całe moje smutne życie on jeden był zawsze ze mną.

Gdy byliśmy jeszcze na studiach, Marco zaczął interesować się facetami. Był bardzo popularny. Przystojny, miły, zawsze uśmiechnięty ciągle otoczony był dziewczynami. Nie to, co ja. Zresztą nie szukałem nikogo na stałe, byłem ponury i wredny. W tym zakresie niewiele do dziś się zmieniło. W pewnym momencie Marco zaczął interesować się facetami. Chciał sprawdzić, jak to jest być z mężczyzną. Chciał to sprawdzić ze mną. Ja nie chciałem. Miałem swoje powody, o których doskonale wiedział. Znał przecież wszystkie moje sekrety. Tłumaczył, że może wspólny seks sprawi, że wreszcie pozbędę się mojej traumy. Przeszłość nie dawała mi normalnie funkcjonować. Nie pozwalała związać się z kimś na dłużej. Brzydziłem się sobą, brzydziłem się innymi mężczyznami. Z kobietami było wprawdzie znośnie, ale nie traktowałem ich nigdy poważnie. Czysty seks był tym, co mnie z nimi łączyło.

Więc czemu teraz zgodziłem się na jego propozycję. W zeszłym tygodniu przylazł do mnie i bez owijania w bawełnę zażądał, żebym go zdominował. Wparował do mojego biura, tradycyjnie nie pukając do drzwi, i wypalił:
- Sho zerżnij mnie. Chcę poczuć to, co czuje uległa suka.
Zaniemówiłem na chwilę.
- Chyba cię pojebało – zdołałem w końcu wykrztusić.
Wtedy pokłóciłem się z nim, jak nigdy dotąd. Opierdoliłem go, że chyba rozum mu odjęło. Powiedziałem, żeby przejrzał internet lub znalazł kogoś na jakimś portalu. Już nawet wpisałem nazwę jednej ze znanych mi stron internetowych. Marco był nieugięty. Powiedział, że to muszę być ja. Zagrał najgorszą bronią jaką mógł. Stwierdził, że przez te wszystkie lata wspierał mnie i niczego nie chciał w zamian. Aż do teraz. Dodał, że mógłbym w zamian spełnić chociaż to jedno jego życzenie. Posłałem go do diabła.

Koniec końców w sobotę rano przyjechał do mnie. Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy gadać. Nie chciałem go skrzywdzić. Tłumaczyłem, pokazywałem odpowiednie filmy. Przekonywałem, żeby odpuścił. Ciągle mu powtarzałem, że on się do tego nie nadaje. Daremnie. Chciał tego i już. Jeszcze raz zapytałem, czy jest pewien tego, o co mnie prosił. Powiedział, że tak. Dodał, że bez względu na wszystko mam doprowadzić naszą sesję do końca. No i się zaczęło... W trakcie sesji, zgodnie z jego życzeniem, nie reagowałem na błagania, krzyki czy łzy. Ani razu nie zawahałem się, ani razu nie pomyślałem, że powinienem to przerwać. Marco również nie użył ustalonego wcześniej hasła bezpieczeństwa. Po wszystkim leżał padnięty na moim łóżku w sypialni. Nie odezwał się ani słowem. Po kilku minutach wstał, wykąpał się, ubrał i wyszedł z mieszkania. Mówiłem mu, że może zostać, że powinien zostać. On tylko pokręcił przecząco głową. Po powrocie do domu przysłał tylko smsa, że wszystko ok. W niedzielę odebrał wprawdzie telefon, ale stwierdził, że musi pomyśleć i mam zostawić go w spokoju. Później nie reagował na moje telefony. Nie odpisywał na smsy. Nawet byłem u niego, ale nie otworzył drzwi. Od niedzieli nie miałem z nim żadnego kontaktu.

Martwiłem się o niego. Chyba przesadziłem. Miałem rację, że to nie jest dla niego.
- Kurwa... – po raz kolejny zabluzgałem. Dziś pobiję chyba swój własny rekord życiowy rzucania bluzgami. Jeszcze trochę i trafię do Księgi rekordów Guinnessa.  
Z ponurych rozmyślań wyrwał mnie dzwonek telefonu. Niechętnie spojrzałem na wyświetlacz. Dzwonił Marco. Szybko odebrałem połączenie.
- Gdzie ty kurwa jesteś i czemu... – nie zdążyłem dokończyć.
- Zamknij się. Wrócę jutro do roboty, więc nie przeżywaj. Zresztą kto jak kto, ale ty powinieneś wiedzieć, że cholernie boli mnie dupa.
- Sam tego chciałeś.
- Daj spokój. Jutro idziesz ze z mną do tamtej knajpy na obiad. Pamiętasz tamtego dzieciaka?
- Tak.
- Będzie mój.
- Popierdoliło cię do reszty. Miałeś o nim zapomnieć.
- Nie pytałem cię o zdanie. Narka.
Rozłączył się. Ten jebany padalec odłożył słuchawkę, nie dając mi dojść do słowa. Opierdolę go jutro, jak tylko do mnie przyjdzie. W głębi duszy byłem jednak zadowolony, że wreszcie się odezwał.

Następnego dnia od samego rana przychodziły do mnie zaległe wiadomości od Marca. Jak widać, nadrabiał zaległości. Do południa nie zaszczycił mnie swoją osobą. Postanowiłem, że z uwagi na ostatnie wydarzenia postaram się być dla niego miły. Przynajmniej dziś. Nie będę podejmować drażliwego tematu tamtego gówniarza.  Na moim biurku leżały jego akta. Zdobycie ich nie stanowiło większego problemu. Wprawdzie na te dane musiałem czekać aż trzy dni. Zastanawiałem się, czy nie powinienem zwolnić co niektórych za opieszałość. Otworzyłem teczkę i zacząłem przeglądać papiery. Już samo imię mnie rozśmieszyło. Przecież to dziewczyńskie imię.
- A więc, Aki, jakie haki – parsknąłem śmiechem – znajdę na ciebie?
Niestety, pomimo kilkakrotnego wertowania papierów, nic interesującego nie znalazłem. Chłopak miał 18 lat i pochodził z tzw. dobrego domu. Sądząc po jego wyglądzie, rodzice zbytnio się nim nie interesowali. Zapewne zajęci robieniem kariery, zostawili go samego sobie. Dopóki miał dobre oceny, nie ingerowali. Spojrzałem na informację dotyczącą jego wyników w nauce. Z zdziwieniem przeczytałem, że miał same piątki. A może by tak poinformować rodziców o skłonnościach chłopaka? Może daliby mu szlaban albo przenieśli do odległego liceum z internatem. Potrzebne mi tylko jakieś dowody. Przeglądałem dołączone zdjęcia. Na pewno na jakimś powinien być ze swoim facetem. Niestety na wszystkich był sam. Przyjrzałem się jednemu z nich. Siedział w parku na ławce i czytał książkę. Miał długie, natapirowane czarne włosy z białymi pasemkami. Tym razem grzywka zasłaniała mu jedno oko i część twarzy. Ubrany cały na czarno. Zasunięta pod szyję bluza zapewne zasłaniała jego obrożę. Pomyślałem, że jego Pan jest bardzo ostrożny, nie spotykając się publicznie ze swoją suką. Byłem pewien, że ich znajomość miała wyłącznie seksualny. Na oddzielnej kartce znajdował się adres mieszkania, które młody często odwiedzał.
- A więc to tutaj cię leje – powiedziałem na głos.
Schowałem papiery do szuflady, żeby Marco ich nie zobaczył. Punktualnie o dwunastej wreszcie do mnie przyszedł.
- Chyba powiedziałem, że idziesz ze mną na obiad – nawet się nie przywitał.
- Tak, tak... – wstałem i skierowałem się do drzwi. Cholera jasna, nie wiedziałem, jak mam się teraz zachować.
- Zluzuj poślady. Sam tego chciałem – powiedział, widząc moje zakłopotanie.

Poszliśmy do tamtej restauracji. Zajęliśmy miejsca i zamówiliśmy jedzenie. Marco nawijał jak nakręcony. Chyba naprawdę nie miał już do mnie żalu. Ulżyło mi. W trakcie posiłku wypalił:
- Wiesz, że jak kazałeś mi łazić na kolanach z dildem w dupie, to nawet nie było najgorsze. Gorzej było, jak wsadziłeś mi jeszcze drugie i pieprzyłeś nimi na raz. Nic dziwnego, że do tej pory boi mnie tyłek. - mało się nie zakrztusiłem, słysząc jego słowa. Szybko napiłem się coli i z trudem przełknąłem jedzenie.
- Popierdoliło cię. Nie gadaj o tym w miejscu publicznym.
- Powiedz mi, jakim cudem się na to zgodziłeś, przecież ty nie robisz tego z facetami.
- Przecież, nie zrobiłem TEGO z tobą.
Chciał jeszcze coś dodać, ale powiedziałem mu, że odpowiem na wszystkie nawet najdurniejsze pytania, jak wrócimy do biura. Jedliśmy dalej w milczeniu. Aki nie przyszedł. Pewnie Marco odnalazł już jego adres. Byłem pewien, że w jego głowie narodził się także jakiś durny plan.

Nagle moją uwagę przykuł jeden z kelnerów. Nie widziałem go poprzednim razem. Nie wiem czemu, ale nie mogłem oderwać od niego wzroku. Pomyślałem, że chłopak stanowił moje całkowite przeciwieństwo. Miał jasne, długie włosy, związane z tyłu głowy w wysoki koński ogon. Nieco zbyt długa grzywka częściowo zasłaniała jego oczy koloru... czystego błękitu. Przypomniałem sobie, że tamtego dnia morze pod bezchmurnym niebem miało barwę jasnoniebieską, błękitną. Od tamtej pory błękit mnie uspokajał. Od tamtej pory uwielbiałem ten kolor. Nie wiem, czemu pomyślałem, że chciałbym usłyszeć, jak chłopak, wijąc się pode mną, krzyczy z rozkoszy i patrzy na mnie tymi jasnoniebieskimi oczami. Było to dla mnie nieznane dotąd uczucie. Przecież do tej pory nigdy nie pociągali mnie mężczyźni. Chłopak nieoczekiwanie spojrzał na mnie. Widząc, że mu się przyglądam, uśmiechnął się. Podszedł do kolejnego stolika, a ja nadal go obserwowałem. Nie uszło to uwadze Marca. Podążył za moim wzrokiem, uniósł brew, ale nic nie powiedział. Chłopak chyba miał wesołe usposobienie, bo uśmiechał się do każdego klienta. Wkrótce podszedł i do naszego stolika. Udawałem, że sprawdzam coś ważnego w telefonie.
- Przepraszam, chciałbym polecić panom nasze firmowe ciasto.
- Niezły pomysł. Chętnie napiłbym się jeszcze kawy, a ty? – zapytał mnie Marco.
- Tak – mruknąłem.
Nie odezwałem się więcej, ale z uwagą przysłuchiwałem się dalszej rozmowie.
- Zatem poprosimy dwie espresso i po kawałku ciasta – powiedział Marco - Nie widziałem cię tu wcześniej, a bywam tu praktycznie codziennie.
- Bo ja... pracuję w kuchni na zmywaku – chłopak był wyraźnie zawstydzony. – Dziś wyjątkowo pracuję na sali.
- Rozumiem. Jak masz na imię?
- Nataniel.
- Zatem, Natanielu, przynieś nam deser.
- Już podaję.
Po chwili chłopak przyniósł nasze zamówienie i podszedł do następnego stolika.

- Sho.. Sho... nie słuchasz mnie – Marco od dłuższej chwili starał się przyciągnąć moją uwagę. W końcu mu się to udało, jednak pewnie zdziwił się, słysząc moje polecenie.
- Chcę wiedzieć wszystko o tamtym kelnerze. Na wczoraj. Zajmij się tym.
- Czyżby wpadł ci w oko?
- Chyba cię popierdoliło.
- Taaa... jasne...

21 komentarzy:

  1. aaaaaaaaa
    marco chodz biedaku..zrobie masaz ci .
    ayamis umie robuc dobrze hahahaha
    ahhh sos jak sie przejołes ....hahahahahahha
    i bardzo dobrze hahahahaha

    OdpowiedzUsuń
  2. Szykuj olejek, bo Marco pewnie wpadnie do ciebie XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaprszam ...ide scielic łozko :)
      <33333 hahahahah
      a stac go ,,, ayamis droga jest

      Usuń
    2. Sho opieprza wszystkich i jest wredny, ale jego pracownicy dobrze zarabiają :D

      Usuń
    3. no ja nie wiem czy samego sosa na mnie stac
      ayamis taki słodziak

      Usuń
    4. moze łaske mu zrobic i dac na raty ?

      Usuń
    5. A jakie oprocentowanie? - gwarantuje Ci, że się o to zapyta XD.

      Usuń
    6. mhhhhhh...pomyslimy
      jak zostanie stałym klientem to sie dogadamy z szpuszce z ceny

      Usuń
    7. XD
      A myślałam, że go nie lubisz :D

      Usuń
    8. no wiesz kliient to klient
      hajs trza zarabiac na jedzenie ksiazki mangi

      Usuń
    9. Co robi?> Łaskę czy laskę? :D

      Usuń
  3. Marco, Marco... Jaki on jest cudowny <3 taki dobry, miły, uprzejmy, kochany, po prostu całkowite przeciwieństwo Sho. To się dobrali :D

    Uwielbiam takie rozkminy, wspomnienia i przemyślenia. Naprawdę <3

    Dowiadujemy się o nich coraz więcej.

    Poza tym nie kręcił mnie tego rodzaju seks. - czyli jest jeszcze nadzieja <3 pamiętaj, jak nie będzie gejozy, to dostaniesz w dupę. Wszyscy tu na nią czekają! :D

    Dobra, powiedział, że nie kręci go taki seks, a nie że obrzydza i nie wyobraża sobie tego. CZYLI WSZYSTKO MOŻE SIĘ ZDARZYĆ. Ciekawe, czy kiedykolwiek próbował? Bo póki się nie spróbuje, to nie da się stwierdzić, tak czy nie.

    Przeszłość nie dawała mi normalnie funkcjonować. Nie pozwalała związać się z kimś na dłużej. Brzydziłem się sobą, brzydziłem się innymi mężczyznami. - ktoś go skrzywdził? Wiem, że nie odpowiesz, ale musiałam.

    Sho zerżnij mnie. Chce poczuć to, co czuje uległa suka. - ja pierdolę, Marco :D pewnie nakręcił się po tym młodym, co?

    Ohohohohohoho, a jednak Sho się zgodził! :D jaki dobry przyjaciel. To była tylko sesyjka, tak? Bez seksu?
    Ale widocznie Marco się zawiódł albo twierdził, że to nie jest to? Albo było mu głupio?

    Dobra, po tej rozmowie stwierdzam ,że Marco ma ChaD :D albo jakieś inne zaburzenia nastrojów :D

    Kurwa, Sho, ładnie to tak grzebać w papierach? Ale pewnie martwił się o Marco, rozumiem go :D

    Mówię wam, Marco to niezłe ziółko :D a myślałam, że będzie takim uroczym kotkiem^^
    Od razu dwa dilda <3 Sho, ty brutalu <3
    Aha, więc jednak mu nie wsadził :D
    Jaki sentymentalny Sho :3 tez uwielbiam błekity. Ach, kelner (może to był Senjuś?)

    Ooooo, czyli jednak Marco odwalił kawał dobrej roboty! Sho zaczyna myśleć o facetach, ja pierniczę <3

    Udawałem, że sprawdzam coś ważnego w telefonie. - TEŻ TAK ROBIĘ :d

    Nataniel, och, wyprzedziłaś mnie, też chciałam mieć u siebie Nataniela :D

    A tak w ogóle to... Sho, ty jeszcze sam tego nie czujesz, ale będziesz biczować blond dupę, prawda? <3

    i mam nadzieję, że opiszesz to wszystko ze szczegółami <3

    szkoda, że był pierwszego razu Marco (opisu tej sesji z Sho).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *nie było piewszego miało być

      Usuń
    2. Opis sesji będzie, ale ze strony Marco :3

      Kuno wpisuj Nataniela u siebie, kocham to imię <3

      Marco i Sho to całkowite przeciwieństwa charakterów XD. Aż dziwne, że się przyjaźnią.

      Męskie seksy na pewno będą.

      A co do blondynka, to mam plany względem niego. Wszak to jeden z głównych bohaterów.

      Reszta musi pozostać moja słodką tajemnicą.

      Kolejny długi komentarz od Ciebie - duma mnie rozpiera <3

      Usuń
    3. No właśnie, oni się tak bardzo różnią, że to aż jest cudowne :D
      Jeeeeeeeeeje, ze strony MArco będzie :3 NIE NOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ, Impruś <3

      Tak, też kocham to imię.
      Czekam na męskie seksiki^^

      Czyli będzie ważną postacią? Ten blondynek? kocham blondynów <3 i ma błękitne oczy <3

      Tak, bo rozdział świetny (nawet bym cię betowała, ale jestem leniemm, więc wiesz :D), a ja miałam wenę, to powstał długi <3

      Usuń
    4. Nataniel to taki mega słodziak.
      Aki młody gniewny.
      Sho wredny sukinsyn.
      A Marco chyba sam jeszcze nie wiem jaki chce być XD

      Usuń
    5. MŁODY GNIEWNY, no ja nie mogę :D

      Markuś niezdecydowany :D

      Usuń
  4. Chcę seksy!!! Kobieto nie znęcaj się nad nami!

    W sumie fajnie że Marco i Sho zaliczyli sesyjkę :3
    Dwa baty <3 aawwww...

    Aki i Nataniel... Pieski? :> swoją drogą Nataniel fajne imię! :D w ogóle obaj chłopcy wydają się fajni :3333

    Chcę ich wszystkich naraz!! :D
    Fajnie Ci wychodzą te postaci :3
    Ale ten Marco to taki kochliwy :D

    Chciałam napisać że Sho jest dobrym przyjacielem ale w sumie to obaj są dobrymi przyjaciółmi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy chcą seksów <3. Obiecuję, że w następnym rozdziale już będą.

      No to zdradzę, że Nataniel i Aki się znają, więc nic nie wyklucza ich w roli piesków.

      Marco pokaże jeszcze pazurki :D. Nie zdradziłam jeszcze po co chciał, żeby Sho go zdominował i jak wykorzysta tą lekcję :D

      Usuń