WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Black Heart - Rozdział 2


Tego dnia w posiadłości zjawili się posłańcy Królowej Anglii. Tradycyjnie nie skorzystali z głównego wejścia, tylko weszli kuchennymi drzwiami. Jak zwykle nie chcieli rzucać się w oczy i planowali zniknąć tak szybko, jak szybko się pojawili. Żadna z osób służących w Rezydencji Phantomhive nie zdziwiła się ich niespodziewanym najściem. Przez te wszystkie lata nauczyli się oni, że nie powinni się niczemu dziwić oraz że, nie należy zadawać zbędnych pytań. Żadne z nich nie mówiło tego głośno, ale każde bało się gniewu demonicznego kamerdynera. Ironia losu, była taka, że to określenie jak ulał pasowało do Sebastiana. Oczywiście nie wiedzieli oni, że Sebastian był najprawdziwszym demonem. Jednak jego idealność wydawała się im przerażająca i nieludzka. Byli wdzięczni, że Hrabia Phantomhive przygarnął ich pod swój dach. Jednak z biegiem lat zrozumieli, że nie zrobił tego bezinteresownie. Potrzebował wiernych służących, którzy pod jego nieobecność, zadbają o posiadłość. Byli mu za to dozgonnie wdzięczni i starali się wypełniać wszystkie swoje obowiązki najlepiej jak potrafili. Niestety poza umiejętnościami walki nie posiadali żadnych innych zdolności. Mey-Rin notorycznie tłukła zastawę stołową, Baldroy nieraz omal nie wysadził rezydencji w powietrze, a Finian ciągle mylił nawozy z pestycydami. Sebastian starał się zachowywać wręcz anielską cierpliwość, obserwując na starania tych... jak on sam określał... idiotów. Prawda była jednak taka, że nieraz nawiedzały go mordercze wizje, gdy patrzył na podległych mu służących. Uśmiechał się przy tym, budząc w nich ogromy strach. Wiedzieli oni, że im bardziej Sebastian się uśmiechał, tym bardziej był wkurzony.

Hrabia Phantomhive był właśnie w trakcie spotkania ze swoją byłą narzeczoną Elizabeth Midford oraz Hrabią Aloisem Trancy, które odbywało się w bibliotece. Ciel tylko siłą woli nie wyprosił ich jeszcze ze swojego domu. Miał mnóstwo zaległej pracy, której przybywało z każdą mijającą sekundą. Najgorsze w tym wszystkim było to, że niemal słyszał chichot demona, który tradycyjnie stał za jego fotelem. Zdążył go poznać przez te wszystkie lata na tyle, że potrafił wyczuć kiedy demon sobie z niego kpił. To była właśnie jedna z takich chwil.
- Sebastian, jak się nie uspokoisz, to pożałujesz. – Powiedział zimnym głosem, nawet nie spoglądając na swojego lokaja.

Kamerdyner wymienił tylko szybkie spojrzenie z drugim mężczyzną ubranym, tak jak on w czarny i doskonale skrojony frak. Był to kamerdyner Hrabiego Aloise Trancy – demon, który podobnie jak Sebastian z utęsknieniem czekał na swoją nagrodę. Żadne z ludzi obecnych w bibliotece nie zdawało sobie sprawy z tego kim naprawdę byli Sebastian i Claude. Wprawdzie Ciel i Aloise wiedzieli, że są oni demonami. Wszak zawarli z nimi swoje kontrakty. Jednakże nie zdawali sobie sprawy, że nie byli oni takimi zwyczajnymi demonami. Zwłaszcza dotyczyło to Sebastiana.

- Elizabeth, czy zechcesz mi wreszcie powiedzieć, czym zasłużyłem sobie ta ten wątpliwy zaszczyt goszczenia was w moich skromnych progach? – padło pytanie z ust Hrabiego.
Dziewczyna otworzyła usta chcąc coś powiedzieć, ale się zawahała.
- Czy ty zawsze musisz być taki bezczelny?
- Nie rozumiem twojego pytania, przecież znasz mnie od dziecka i doskonale wiesz jaki jestem.
- Gdyby nie moi rodzice moja stopa już nigdy nie przekroczyłaby progu twojego domu. Mam nadzieję, że to jeden z ostatnich razów, kiedy muszę się z tobą spotykać.
- Doprawdy to zbytnia łaskawość z twojej strony. Mów zatem co cię do mnie sprowadza.
- Rodzice nalegali, żebyśmy zaprosili cię na nasz ślub, prawda Aloise?
- Tak, pośpieszmy się i opuśćmy wreszcie ten ponury dom. Za dużo w nim mrocznej aury – powiedział Aloise uśmiechając się złośliwie. 

- Proszę o wybaczenie – Sebastian pochylił się i szepnął coś do ucha swojego Pana.
- Idź – odpowiedział mu Ciel.
Sebastian skłonił się gościom, posłał dość wymowne spojrzenie w kierunku Claude i wyszedł z pokoju.
- Panie... – Claude nie zdążył dokończyć swojego pytania.
- Idź – powiedział Aloise.

Claude wyszedł na korytarz, gdzie czekał na niego Sebastian.
- Jakie wieści?
- Nie będziesz z nich zbytnio zadowolony, Panie.
- Mówiłem, żebyś się tak do mnie zwracał. Lepiej, żeby nikt postronny tego nie usłyszał, a zwłaszcza śmiertelnik, któremu służę.
- Nadal nie domyślił się jeszcze, kim jesteś.
- Nie i lepiej niech tak zostanie.
- Jak sobie życzysz.
- Chodź ze mną. Do rezydencji przybyli posłańcy z kolejnym rozkazem dla tego kundla. Po drodze opowiesz mi, czego się dowiedziałeś.

Gdy demony dotarły do kuchni, zastały tam siedzących przy stole dwóch gentlemanów. Jeden z nich wstał i bez słowa podał list Sebastianowi.
- Witam Panów w Rezydencji Phantomhive, ponieważ Hrabia przyjmuje gości w bibliotece, chciałby zaproponować panom herbatę oraz ciasto czekoladowe.
- Zbytek łaski – odpowiedział Hrabia Charles Gray. – Przekaż ten list swojemu Panu. Wychodzimy.

Gdy posłańcy opuścili Rezydencję, wewnątrz domu trzasnęły drzwi.
- Jesteś najbardziej niewychowanym i bezczelnym człowiekiem jakiego znam. – W całej posiadłości rozbrzmiewał głos Elizabeth.
- Claude, gdzie się podziewasz? Wychodzimy stąd. – Głosowi Elizabeth wtórował głos Aloisa.
Po chwili w Rezydencji rozległ się huk zamykanych drzwi wejściowych.

Sebastian wszedł do biblioteki i podszedł do Ciela.
- Mniemam, że jak zwykle udało ci się wprawić twoich gości w doskonały nastrój, Panie.
- Zamknij się i podaj mi list, którzy przynieśli posłańcy Królowej.
- Jak sobie życzysz.
Sebastian wyjął z kieszeni list z czerwoną pieczęcią. Wyciągnął go w kierunku swojego Pana.
- Kretynie rozpieczętuj go.
Sebastian wyjął z wewnętrznej kiszeni swojego fraka jeden ze srebrnych noży i przeciął górną krawędź koperty. Podał Hrabiemu list znajdujący się w jej wnętrzu. Hrabia po przeczytaniu kilku wersów zmarszczył brwi.
- Przemyt broni i środków odurzających ciągle się szerzy. Jutro muszę zająć się tą sprawą. Przygotuj mi herbatę i zanieś do gabinetu.
- Oczywiście, Panie.

4 komentarze:

  1. ...
    Ciekawe, że nie widziałam tego rozdziału. Piękna ze mnie wierna czytelniczka. Ale musisz mi wybaczyć, bo byłam trochę dupą w nocy przedwczoraj i wczoraj, więc nie zauważyłam ,że jest. i chyba na czacie też nic o tym nie było.

    Podoba mi się, że Lizzy jest byłą narzeczoną :D Claude też się pojawił, ho ho :D
    Sebastian jak zawsze idealny, tu akurat nie mogę się doczekać wiadomych scen, naprawdę :D

    I srebrne sztućce już przeszły do historii <3

    - Kretynie rozpieczętuj go. - cały Ciel. (tylko przecinek zgubiłaś). :D :D :D

    Podoba mi się, że nie ma tu OOC, bohaterowie są tacy, jak w mandze i anime. Chwała ci za to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki, że tak długo nie było rozdziału. Chciałam napisać coś dłuższego, ale nie miałam niestety czasu.

      Bohaterowie muszą być tacy jak w mandze, bo takie jest założenie od samego początku. Z czasem może będą się trochę zmieniać, żebym mogła wprowadzić wiadome sceny :D.

      Usuń
    2. Już pisałam, że doceniam to, że to opo ma trochę inny styl pisania. Baaarrrdzo mi się podoba : >

      Usuń
  2. Witam,
    och Sebastian taki idealny, Ciel łatwo potrafi wyprowadzić z rwnowagi...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń