WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Black Heart - Rozdział 7

CIEL PHANTOMHIVE


Im większy harmider docierał do moich uszu, tym bardziej byłem wkurzony. Znów nastały Święta Bożego Narodzenia i tamta trójka tradycyjnie postanowiła udekorować rezydencję. Każdego roku przechodziłem przez to samo. Dźwięk tłuczonego szkła poniósł się głośnym echem po moim domu. 
- Sebastian - szepnąłem cicho.

Jak można było się spodziewać, rozległo się ciche pukanie do drzwi mojego gabinetu. Po chwili mój wzrok skrzyżował się z bezczelnym spojrzeniem tego piekielnego pomiotu.
- Czy postanowiłeś pozwolić, tamtej pożal się boże służbie, doprowadzić moją posiadłość do ruiny? - Zapytałem najspokojniejszym tonem, na jaki było mnie stać w tym momencie.
- Gdzieżbym śmiał, Panie.
- Kiedy więc zamierzasz zareagować?
- W stosownym momencie.
- Czyli? 
- Gdy mój Pan straci cierpliwość. - Uśmiechnął się złośliwie. - Sądzę, że nastąpi to w niedługim czasie. Prawda?
- Skoro tak lubisz sprzątać po tamtej trójce, to z rozkoszą poczekam na dużo większe zniszczenia. - Powiedziałem obojętnym tonem.

Starałem się nie reagować na coraz większy hałas, który pochodził najprawdopodobniej z pokoju dziennego.
- Podejdź, przedstawię ci mój najnowszy plan.
- Wedle twojego życzenia.

Podszedł bliżej i stanął przed moim biurkiem. Streściłem mu moje kolejne zamierzenia oraz wyjaśniłem na czym będzie polegało jego zadanie. Z satysfakcją zauważyłem, że z każdym kolejnym moim słowem, jego oczy stawały się coraz bardziej szkarłatne. Demon coraz bardziej był wkurzony. Gdy skończyłem mówić, odezwał się po dłuższej chwili:
- Za pozwoleniem, to najbardziej niedorzeczny plan jaki słyszałem kiedykolwiek z twoich ust, Panie.
- Kretynie, nie prosiłem cię o wyrażenie opini.
- Nie zgadzam się.
- Czy mam ci przypomnieć, gdzie jest twoje miejsce, psie?

Nie odezwał się, więc kontynuowałem:
- Jeśli to taki problem dla ciebie, to wspaniałomyślnie ułatwię ci twoje zadanie. Sebastianie to jest rozkaz.
Zacisnął wargi, a jego oczy dosłownie płonęły wściekłością. Jednak nie miał innego wyjścia, jak tylko klęknąć przede mną i powiedzieć:
- Yes my Lord.



- Cieszę się, że tę sprawę mamy już wyjaśnioną. - Uśmiechnąłem się z niemałą satysfakcją. 

Uwielbiałem wkurzać go na każdym kroku. Poza tym wielką radość sprawiało mi wydawanie rozkazów, które były nieomal nie do wykonania. Jak się można było spodziewać zawsze realizował powierzone mu zadania. Tylko raz widziałem go nieomal bliskiego śmierci. Było to podczas misji związanej z ożywianiem zwłok. Odnsł wtedy wiele ran i przez kilka dni nie wychodził ze swojego pokoju. Pod żadnym pozorem nie pozwolił wchodzić do siebie.

Nastał wieczór. Podszedłem do choinki, która w końcu stanęła w głównym holu. Sebastian musiał wyrzucić tę, którą w dzień przystroili pozostali służący. Nadawała się ona tylko na drewno do kominka. Gdy służba została wysłana pod byle pretekstem na zewnątrz, Sebastian dosłownie w mgnieniu oka ubrał koleją choinkę, która górowała teraz w holu. Patrzyłem na nią i zastanawiałem się, jak wkurzyć tego idiotę. Szatańska myśl narodziła mi się w głowie:
- Sebastian.

Zjawił się dosłownie w kilka sekund. Przez te wszystkie lata za każdym razem myślałem, że było to bardzo wygodne. Jeden szept i Sebastian dosłownie zjawiał się u mego boku.
- Jakie kolory dominowały na choince w zeszłym roku?
- Czerwony i złoty, Panie.
- Więc czemu w tym roku choinka także ubrana jest w złotej tonacji?
- Pozwoliłem sobie przystroić drzewko bożonarodzeniowe zgodnie z obecnie panującą modą.
- Nie podoba mi się. Zmień to. Niech dominującym kolorem będzie srebro.
- Jak sobie życzysz. - W tonie jego głosu nie usłyszałem ani krztyny niezadowolenia, więc po chwili dodałem:
- I chcę żeby wszyscy służący pomogli ci ją ponownie przystroić.
Przez jego twarz przemknął grymas niezadowolenia, a ja z satysfakcją ruszyłem do biblioteki.

Nie wiem kiedy zasnąłem w fotelu z książką na kolanach. Poczułem przez sen, że ktoś się nade mną pochyla. Gdy otworzyłem oczy zobaczyłem nad sobą twarz Sebastiana.
- Rety, rety... cóż za nieodpowiedzialność z twojej strony, żeby zasnąć w fotelu. Jeszcze się przeziębisz, Panie.
- A wtedy umrę.
- Ale wtedy nie będę mógł odebrać ci duszy.
- To dopiero byłaby ironia losu. Tyle lat wiernej służby poszłoby na marne. Prawda?
- Na szczęście nie musisz obawiać się o swoją przedwczesną śmierć, dopóki ja ci służę.

Złapałem go za krawat i przyciągnąłem blisko swojej twarzy. Przez chwilę między nami zapanowało napicie i oczekiwanie na to, co dalej może się wydarzyć. Niemal dotykałem swoimi wargami jego zmysłowych ust i zastanawiałem się, czy go nie pocałować. Byłem niezmiernie ciekawy, jak zareagowałby wtedy demon. Zauważyłem, że zwęziły mu się źrenice. Szepnął niskim głosem:
- Nie krępuj się, Panie. Spełnię każdy twój rozkaz. Wystarczy, że tylko wypowiesz go na głos.

Demon patrzył na mnie przenikliwym wzrokiem, minimalnie się przy tym uśmiechając. Już miałem ochotę wypowiedzieć na głos to, co zaprzątało mi myśli od jakiegoś czasu. W ostatniej chwili się opamiętałem.


- Obędzie się. Lepiej przygotuj mi kąpiel. 
- Wedle twojego życzenia. - Niedbale puściłem jego krawat.

Demon wstał i skierował się w stronę wyjścia z biblioteki. Wiedziałem, że chciał mnie sprowokować. Jednakże mylił się myśląc, że tak szybko mu ulegnę.

Nocą znów śniły mi się koszmary. Sebastian przyszedł i obudził mnie, jak czynił to nieskończoną ilość razy przez te wszystkie lata. Podobnie jak wcześnie nie wypowiedział przy tym żadnego złośliwego słowa. Został w mojej sypialni, dopóki ponownie nie zapadłem w sen. Rankiem tradycyjnie rozsunął zasłony, podał herbatę i poranną prasę. Nawet słowem nie skomentował tego, że znów musiał budzić mnie z koszmarów. Zresztą nigdy tego nie robił.

Minęły Święta i nastała wreszcie wiosna. Gdy zrobiło się dostatecznie ciepło, stwierdziłem, że nadeszła chwila, żeby wcielić mój plan w życie. Tego dnia, gdy wychodziliśmy z rezydencji, Sebastian był mocno zirytowany.
- Rozumiem, że przygotowałeś wszystko wedle moich wytycznych.
- Tak, Panie. 
- Wiesz, że nie ma mowy o żadnej pomyłce.
- Tak, zresztą nie zapominaj, że jestem piekielnie dobrym kamerdynerem. Ja nie popełniam żadnych błędów.

4 komentarze:

  1. #piekielny pomiot, tak bardzo aaawwwwww <3
    Nadawała się ona tylko na drewno do kominka. - kocham tę trójkę :D

    Uwielbiam, jak Ciel go wkurza.
    Nie krępuj się, Panie. Spełnię każdy twój rozkaz. Wystarczy, że tylko wypowiesz go na głos. - o tak, Kuncia na to czeka <3 nie kręcpuj się, Cielu :3

    Podoba mi się podejście Sebusia do koszmarów Ciela.
    Podoba mi się napięcie między nimi <3
    No, Ciel, nie krępuj się, Sebastian pieseczek jest tylko demonem i aż demonem, na pewno chętnie przeleci swego pana :3

    Ale jestem ciekawa, co to za plan <3
    Dawaj ciąg dalszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciel się nadal droczy i trochę nie chce przyznać, że fascynuje go demon. A demon bezczelnie to wykorzystuje XD.

      Ciekawe jaki to będzie rozkaz i kto będzie na górze :3

      Plan... w następnym rozdziale XD

      Usuń
  2. awwww...oj Ciel Ciel zniszczysz krawat dla swojego kamerdynera XD. Ja bym jeszcze coś chwyciła ( ͡° ͜ʖ ͡°). Jestem zboczona, no ale tak jest gdy się pisze lemony. Jestem ciekawa tego zadania, które powierzył hrabia dla Sebastiana. Czekam na nexta i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz XD

      Tego wszyscy są ciekawi :D

      Ciel pewnie kiedyś chwyci go nie tylko za krawat :3

      Usuń