WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

niedziela, 11 grudnia 2016

Głos - Rozdział 2

Obudziłem się, chyba... chociaż wokół mnie nic się nie zmieniło. Nadal otaczała mnie ciemność, tak jakby ciągle był sam środek nocy. Chyba nigdy dotąd nie doświadczyłem czegoś podobnego. Całe życie mieszkałem w mieście, w którym nawet nocą do mieszkania docierały stłumione światła ulicznych latarni. To było bardzo dziwne uczucie i coraz bardziej przerażające.


Leżałem całkiem sam w szpitalnej sali. Z oddali dochodził mnie tylko dźwięk medycznej aparatury. Wszystko mnie bolało, bo najprawdopodobniej przestawały działać środki przeciwbólowe. Chyba płakałem, chociaż z moich oczu nie popłynęła nawet jedna łza. Nie mogłem nawet zwinąć się w kłębek, jak robiłem to wtedy, gdy było mi smutno. Niemal czułem każde pojedyncze otarcie, ranę czy siniaka, które znajdowały się na moim ciele. Dokuczała mi prawa ręka, która została operacyjnie nastawiona. Coraz bardziej bolała mnie głowa i było mi strasznie niedobrze. Podobno były to normalne reakcje organizmu na wstrząśnienie mózgu. Podobno...

Przypomniałem sobie trudną rozmowę z lekarzem. Nie miał on dla mnie dobrych wiadomości. 

Miałem świadomość, że rany prędzej czy później się zagoją, ale... gorzej było z oczami. Podobno w wyniku wypadku dostały się do nich fragmenty szkła, które zostały usunięte. Stąd miałem opatrunek na oczach. Lekarz nie potrafił mi powiedzieć, jak poważne były uszkodzenia gałek ocznych i czy po zdjęciu opatrunku będę znów widział. Jakby tego było mało to, w wyniku urazu głowy powstał krwiak, który uciskał jakieś nerwy... nie do końca rozumiałem słowa lekarza. W każdym razie uraz był na tyle poważny, że wnież mógł prowadzić do utraty wzroku.

Jak to jest przestać widzieć z dnia na dzień? 
Jak to jest być zdanym tylko na pozostałe zmysły?  

Byłem załamany, bo nie wyobrażałem sobie swojego przyszłego życia. Nie miałem żadnej rodziny, nie... Miałem, ale wyrzekła się mnie dawno temu. To było po naszej trudnej rozmowie na temat mojej orientacji. Gdy dowiedzieli się, że jestem gejem, stwierdzili, że nie tak mnie wychowali i kazali się wynosić. Zabolało... ale postanowiłem, że się nie załamię i będę żył tak, jak ja tego zechcę. Wyprowadziłem się do innego miasta, wynająłem skromy pokój i starałem się godzić pracę z nauką. Nie było łatwo, ale jakoś mi sto udawało. Aż do dziś...

Jak ja sobie teraz poradzę?
Co będzie ze szkołą? Co będzie z pracą?
Co będzie z moją przyszłością?

Moje myśli podążyły do Hikaru. Pewnie się teraz mną brzydził. Byłem głupi, powiedziałem mu, że mi się podoba i chciałbym się z nim umówić. A on... uśmiechnął się tylko i chyba chciał coś mi odpowiedzieć, ale ja już go nie słuchałem... A potem... Samochód... Wypadek... Szpital... Beznadzieja...

Z mojej piersi wydobył się cichy szloch. Chciałem zwyczajnie umrzeć i coraz bardziej żałowałem, że nie zginałem w tamtym wypadku. 

Usłyszałem ciche kroki, ktoś podszedł do łóżka, chyba usiadł na krześle i wziął mnie za rękę. To były tamte ciepłe i delikatne dłonie. Usłyszałem znajomy głos:
- Nie płacz...
- Łatwo ci mówić... 
- Nie będę ci mówił, że jakoś to będzie i wszystko się jakoś ułoży.
- Jeśli to miały być słowa pocieszenia, to trochę słabo zabrzmiały.
- Nie zamierzam cię pocieszać. Chcę ci tylko uświadomić, że teraz wszystko zależy tylko i wyłącznie od ciebie.

Wkurzyłem się, wykrzyczałem, że jak cokolwiek może zależeć ode mnie, skoro byłem ślepy. Znów zacząłem płakać i chciałem wyrwać rękę z obcych dłoni, ale on trzymał mnie mocno. Nie mówił nic, tylko siedział obok mnie.
  
Nie wiem kiedy zasnąłem, nie wiem jak długo spałem. Gdy się obudziłem, jego już nie było. Znów byłem sam. Znów pogrążyłem się w smutnych myślach. 

Tak, wiem, nie powinienem się poddawać. Powinienem walczyć i starać się jakoś dać sobie radę. 

Tylko jak?  


12 komentarzy:

  1. biedactwo ;(straciś wzrok ;(

    własnie musisz walczyc..bedzie dobdrze

    OdpowiedzUsuń
  2. To strasznie smutne opowiadanie, już to czuję. Biedny :( No i to musi być straszne, nie wiem, czy dałabym radę z czymś takim żyć. Bo jak to się ma od urodzenia, to chyba jest łatwiej, nie? A tak...

    Jezu, biedaczysko :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, smutne i będzie pisane tylko z jego perspektywy.

      Usuń
  3. powiedz, że ja dobrze myślę, że ten ktoś kto do niego mówi to jest ten w którym on się zakochał?!

    no i mam nadzieję, że da się go wyleczyć, choć wiem, że go przynajmniej trochę pomęczysz :)

    smutna ta historia z rodziną :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że nie mogę ci odpowiedzieć na pytanie ;-)

      Pomęczyć oczywiście muszę XD.

      Nie wszyscy są tolerancyjni niestety :-(

      Usuń
    2. no wiem, wiem :D

      to też wiem <3

      eh... to smutne :(

      Usuń
    3. Nie smutajcie, po nocy zawsze przychodzi dzień ;-)

      Usuń
  4. Już lubię tego gościa, który trzymał go za rękę :D Ale jednocześnie rozumiem tego który stracił wzrok - rozumiem jak to jest z dnia na dzień stracić coś do tej pory oczywistego i niezbędnego jednocześnie. Mam nadzieję, że się nie podda i trzymam za niego kciuki!

    OdpowiedzUsuń