WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

wtorek, 20 grudnia 2016

Głos - Rozdział 3


Gdyby nie nieznajomy chłopak, to nawet nie wiedziałbym, że mijają kolejne dni. Miałem zaburzony rytm upływającego czasu. Nadal nie mogłem odnaleźć się w otaczających mnie ciemnościach. Przyzwyczaiłem się już do tego, że każdego dnia przychodził do mnie ten dziwny chłopak. Zwykle opowiadał mi, co działo się aktualnie na świecie i w moim bezpośrednim otoczeniu. 

 
W każdym nieomal momencie odczuwałem niedogodności wynikające z braku wzroku. Jednego dnia spadła mi butelka z wodą, która stała na szafce. Wiedziałem wprawdzie mniej więcej, gdzie ona się znajdowała. Niestety gdy wyciągnąłem po nią ręką, to niefortunnie ją trąciłem i butelka spadła na ziemię. Nie mogłem też przycisku, za pomocą którego mogłem wezwać pielęgniarkę. Leżałem więc i czekałem, aż wreszcie ktoś się zjawi. Jak na złe nikt nie przychodził. Gdy już straciłem całkiem nadzieję, usłyszałem kroki. Jego kroki. Przez te kilka dni nauczyłem odróżniać się kroki lekarzy, pielęgniarek i jego. 
- Cześć - Odezwał się i po chwili włożył mi do zdrowej ręki butelkę z wodą. - Odkręciłem już nakrętkę, więc się nie oblej.
- Dzięki.

Nieomal zakrztusiłem się wodą, bo byłem, aż tak bardzo spragniony.
- Pij powoli. Nie uduś się. - Usłyszałem jego śmiech.
- Czemu do mnie przychodzisz? - zapytałem.
Po chwili odezwał się i miałem wrażenie, jakby zastanawiał się nad każdym wypowiadanym słowem.
- Odwiedzam tutaj chorego kumpla. Usłyszałem, że przywieziono do szpitala jakiegoś chłopaka w moim wieku. I tak jakoś zacząłem cię odwiedzać. Podobno nie masz żadnych krewnych.
- To nie do końca prawda.
- Więc czemu poza mną nikt do ciebie nie przychodzi?
- To chyba nie jest twoja sprawa.
- Masz rację. Sorki. Nie chciałem być wścibski.

Nastała krępująca cisza, którą przerwał nieznajomy.
- Jeśli nie chcesz polegać na innych, to musisz jak najszybciej nauczyć się radzić sobie samemu.
- Przecież nic nie widzę. - Zacząłem się lekko irytować.
- No i co z tego? Wielu jest niewidomych, którzy świetnie sobie radzą. Czemu z tobą miałoby być inaczej?
- Może odzyskam wzrok.
- A jeśli nie? Zamkniesz się po prostu w czterech ścianach? A co z twoją szkołą, studiami, planami...
- Zamknij się!
- Zrozum, że nie wolno ci się poddawać. 
- Wynoś się stąd.
Usłyszałem jak wstał z krzesła i poszedł w kierunku drzwi.
- Wrócę. - Usłyszałem, zanim wyszedł.

Faktycznie zjawił się następnego dnia. Po dochodzących zapachach poznałem, że chyba była pora obiadowa. Siedział obok mojego łózka i znów opowiadał o wszystkim i niczym.
- Może chciałbyś, żebym poczytał ci jakąś książkę.
- Daj mi spokój.
Do sali weszła pielęgniarka i powiedziała, że zaraz przyniesie mi obiad i mnie nakarmi.
- Nie chcę - powiedziałem.
- Ja to zrobię. - Odezwał się nieznajomy.
- Miło cię znowu widzieć. Chyba jesteście dobrymi przyjaciółmi, bo od kiedy przyjęliśmy Takumiego do szpitala, to codziennie go odwiedzasz. 
- Codziennie? - zapytałem.
- Mówiłem ci, że odwiedzam kumpla ze szkoły.

Czułem się strasznie bezradny i zażenowany, gdy mnie karmił. Kiedy robiła to pielęgniarka, to zbytnio mi to nie przeszkadzało. Ale teraz czułem się po prostu okropnie.
- Nie chcę już.
- Jak nie będziesz jadł, to twój organizm nie będzie się regenerował.
- Czego nie rozumiesz? Nie chcę!
Usłyszałem, że odstawił talerz na szafkę stojącą przy łóżku.
- Jak ty w ogóle masz na imię? - zapytałem.
- Chris - Znów się zawahał.
- Dzięki Chris. Może mnie wreszcie zostawisz samego?
- Jeśli tego chcesz.
- Tak. Idź już sobie.
- Wrócę.
Usłyszałem jego kroki oddalające się od mojego łóżka. Zacząłem się zastanawiać, kim jest Chris, czego ode mnie chciał i czemu mnie odwiedzał. 

Znów zapadłem w sen, a kiedy się obudziłem, znów nie wiedziałem, czy to nadal był dzień, czy może nadeszła już noc. 

Pomyślałem, że nikt nigdy nie docenia żadnego swojego zmysłu, dopóki go nie straci. 

Miałem nadzieję, że po zdjęciu opatrunków z mojej twarzy, wszystko wróci wreszcie do normy.

9 komentarzy:

  1. to on jest tym kumplem, co nie? :D
    wiem, że mi nie powiesz

    trochę się nie dziwię Takumiemu, że jest taki nerwowy. w takiej sytuacji ma całkowite prawo do tego, i fajnie, że Chris to rozumie :)
    i jestem pod ogromnym wrażeniem cierpliwości i determinacji Chrisa. jestem bardzo ciekawa, dlaczego to robi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chris ma oczywiście swoje ukryte motywy :D

      Nie wiem jak długo będę to ciągnąć, ale obiecuję, że na końcu wyjaśni się czemu to robi ;)

      Usuń
  2. Jestem,z piwem, ale jestem.
    Ale smutny rozdział (: :(

    mam nadzieję, że potem będzie trochę weselej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będzie weselej, na razie Takumi musi pogodzić się ze swoim nowym życiem.

      Usuń
  3. Hej, tutaj ten idiota który skomentował poprzednią część, myśląc, że nie ma kolejnej, bo nie umie liczyć do trzech xD
    Coś mi się wydaje, że ten kolega którego odwiedza Chris to właśnie Takumi :D Może coś się między nimi zdarzyło i chce zacząć znajomość od nowa? To opowiadanie pozostaje dla mnie zagadką...
    Proszę, rozwiń jak najszybciej postaci(e? nigdy nie wiem, jako powinno być)! Chcę napisać coś bardziej konstruktywnego, ale jeszcze wiem o nich za mało,żeby rozkminiać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D

      Cierpię na jedną małą przypadłość - notoryczny brak czasu :-(. Postaram się ogarnąć resztę opowiadań, w tym właśnie też i Głos.

      Tak, Takumi to ten niewidomy chłopak.

      Dzięki, że ze mną jesteś i czytasz moje wypociny :D

      Usuń
    2. :D

      Cierpię na jedną małą przypadłość - notoryczny brak czasu :-(. Postaram się ogarnąć resztę opowiadań, w tym właśnie też i Głos.

      Tak, Takumi to ten niewidomy chłopak.

      Dzięki, że ze mną jesteś i czytasz moje wypociny :D

      Usuń
    3. To ze to tenniewidomy chlopak to wiem xD chodzi mi o to, ze Chris mowi ze kogos odwiedza, jakoegos chorego kumpla. Mi sie wydaje ze to kest tylko wymowka i tak naprawde przychodzi tylko do Takumiego, a nie chceu powiedzoec ze eie znali przed wypadkiem, bo cos moedzy nimi zaszło ;)
      Nie zmuszaj się, są rzeczy ważne i ważniejsze - pisz wtedy, kiedy naprawdę będzoesz chciała i mogła, bo liczy się jakość, nie ilość. No i włożone w to serce, a czuć, że w tego bloga wkładasz go bardzo dużo :)

      Usuń
  4. Coś w tym jest, co piszesz, ale nie do końca :D

    Dzięki za pochwałę i motywację :D

    OdpowiedzUsuń