WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

niedziela, 4 grudnia 2016

Umowa - Rozdział 11 (Nataniel)


NATANIEL

Minął już tydzień od dnia, kiedy wybudziłem go z koszmarnego snu. Zastanawiałem się, w jaki sposób zostanę ukarany, za wejście do jego pokoju, pomimo obowiązującego zakazu. Jak dotąd nie rozmawiał ze mną na temat wydarzeń tamtej nocy. Musiał mieć dużo pracy, bo wracał bardzo późno do domu. Z tego akurat się cieszyłem, bo ewentualna kara oddalała się w czasie. Miałem nawet cichą nadzieję, że o niej zapomniał.


Przypomniała mi się tamta noc. Leżałem w łóżku i nie mogłem spać. Moje myśli ciągle wracały do, jak on to określił, mojej pierwszej lekcji. W tamtej chwili nienawidziłem go z całego serca za to, że mnie tak poniżył. Swoim postępowaniem sprawiał, że coraz bardziej nienawidziłem seksu. Było to przerażające, bo zaledwie przespał się ze mną tylko raz i tylko raz musiałem zrobić mu loda. Najgorsze było to, że to dopiero był początek mojego pobytu w jego mieszkaniu. Nadal nie spałem i rozmyślałem nad niedorzecznością sytuacji, w jakiej się znalazłem. Nagle usłyszałem przerażający krzyk. Zerwałem się z łóżka i zacząłem nasłuchiwać. Byłem pewien, że to on krzyczał. Wstałem, podszedłem cicho do drzwi i wyjrzałem na korytarz. W mieszkaniu było ciemno. Cicho wyszedłem z pokoju i stanąłem pod drzwiami jego sypialni. Serce biło mi jak oszalałe. Zastanawiałem się, co powinienem zrobić, bo przecież zabronił mi wchodzić do siebie. Nacisnąłem klamkę i zajrzałem do środka. W półmroku zobaczyłem, jak miotał się na łóżku. Zaciskał mocno dłonie na kołdrze i krzyczał. Podbiegłem do niego i zacząłem szarpać. Chciałem jak najszybciej go obudzić. Jego krzyk był przerażający, przepełniony strachem i bólem. Po policzkach płynęły mu łzy. Gdy wreszcie go dobudziłem, spojrzał na mnie nieprzytomnym wzrokiem i po chwili rozejrzał się po pokoju. Gdy zrozumiał, że nic mu nie grozi, momentalnie zmieniło się jego spojrzenie. Stało się na powrót zimne. Wkurzył się i kazał mi wynosić się z jego pokoju. Wiedziałem, że popełniłem błąd, przychodząc do niego. Wyszedłem szybko z jego sypialni i poszedłem do siebie.

Teraz byłem sam w mieszkaniu, bo Sho rano pojechał do swojej firmy. Chyba była jego drugim domem, ponieważ spędzał tam większość każdego dnia. Tego ranka tradycyjnie zajrzał do mnie, a ja jak zwykle udawałem, że jeszcze śpię. Zastanawiałem się czemu to robił, przecież nie darzył mnie żadnym uczuciem. Mimo to podchodził do mojego łóżka i czułem, że mi się przygląda. Wychodził później cicho i jechał do pracy.
 
Wyszedłem ze swojego pokoju i poszedłem do kuchni. Zacząłem po niej myszkować w poszukiwaniu jakiegoś jedzenia. Przez kilka ostatnich dni prawie wcale nie jadłem. Ostatnie wydarzenia strasznie mnie przytłaczały. Nie potrafiłem sobie z tym wszystkim poradzić. Usiadłem przy stole i wmusiłem w siebie kilka łyżek płatków czekoladowych z mlekiem. Przede mną na stole leżała umowa, którą podpisałem bez zastanowienia. Postanowiłem, że muszę ją wreszcie przeczytać. Wprawdzie nie miałem możliwości jej zmienić, ale uważałem, że powinienem się z nią zapoznać. Lepiej późno niż wcale. Odsunąłem na bok talerz z niedojedzonymi płatkami i zacząłem czytać. Umowa nie zawierała żadnych treści, które by mnie zaskoczyły. Warunki jej wypowiedzenia były jasno sprecyzowane. Nie dziwiłem się, że Sho zabezpieczył się na wypadek moich ewentualnych przyszłych chorób. Umowa obwiązywała do czasu, gdy Sho uzna, że odpracowałem koszty terapii mojej matki. Czyli praktycznie do końca życia stanowiłem jego własność. Westchnąłem zrezygnowany. Odłożyłem umowę na bok, sprzątnąłem ze stołu i wyszedłem na balkon. Zauważyłem, że Sho każdego wieczoru przychodził tutaj, opierał się o balustradę i palił papierosa. Z nudów zacząłem myszkować po domu, który urządzony był nowocześnie i bardzo funkcjonalnie. Nie natknąłem się na żadne zdjęcia jego rodziny. Zdziwiło mnie to, ponieważ w mieszkaniu mojej mamy pełno było naszych wspólnych zdjęć. Gabinet Sho wypełniony był półkami, na których stało mnóstwo książek. Myślałem, że są to książki biznesowe, ale się myliłem. W większości były to thrillery i kryminały. Na biurku stał otwarty laptop i pomyślałem, że skorzystam z okazji i sprawdzę swoją pocztę. Niestety po jego włączeniu, pojawił się ekran startowy, informujący o konieczności wpisania hasła. Zrezygnowany wyszedłem z gabinetu. Może powinienem poprosić go o laptopa, sam przecież mówił, że kupi mi wszystko, czego będę potrzebował. Odgoniłem od siebie tę niedorzeczną myśl. Nie chciałem go o nic prosić. Postanowiłem skorzystać z kafejki internetowej, bo i tak wybierałem się dziś odwiedzić mamę w szpitalu. Gdy obszedłem już parter, poszedłem z powrotem na górę. Poza moim pokojem i pomieszczeniem z jacuzzi znajdowały się tam jeszcze dwie sypialnie. Jedna z nich została w tygodniu całkowicie opróżniona przez wynajętą ekipę, a następnie przemalowana. W kilku miejscach na suficie pojawiły się metalowe uchwyty, a pod ścianą stanęła skórzana czarna kanapa. Zastanawiałem się, co Sho panował urządzić w tym pokoju. Druga stanowiła jego sypialnię. Nacisnąłem klamkę przekonany, że drzwi będą zamknięte na klucz, ale się myliłem. Z wahaniem wszedłem do środka i rozejrzałem się po jej wnętrzu. Pośrodku znajdowało się duże łóżko z pięknie kutymi ramami. Poza szafkami nocnymi, stojącymi po obu stronach łóżka, w pokoju nic więcej nie było. Na ścianie wisiał tylko duży telewizor. Sypialnia połączona był z dużą łazienką, w której obok prysznica znajdowała się narożna wanna. Z sypialni Sho przechodziło się także do przestronnej garderoby, w której panował idealny wręcz porządek. Wszystko było poukładane na swoich miejscach. Nie to co u mnie w mieszkaniu, w którym od kiedy mama trafiła do szpitala, panował artystyczny nieład. Tak przynajmniej tłumaczyłem sobie panujący tam bałagan. Zszedłem z powrotem na dół i włączyłem telewizor.

Zastanawiałem się, czy nie odwiedzić dzisiaj Akiego. Tylko jemu powiedziałem o umowie, którą zawarłem z Sho. Jak można było się spodziewać stwierdził, że jestem niedorozwinięty godząc się na coś tak durnego. Znaliśmy się od szkoły podstawowej i pochodziliśmy całkowicie z różnych światów. Od kiedy pamiętałem, nosiłem długie blond włosy. Było tak, ponieważ moja mama nazywała mnie swoim małym aniołkiem. Wyobrażałem sobie, że jeśli będę miał długie włosy, to naprawdę będę wyglądał jak anioł. Później nieraz myślałem, że dzieci miewają naprawdę czasem niedorzeczne pomysły. Niestety znalazła się grupa chłopaków, którym strasznie przeszkadzały moje włosy. Pewnego dnia zaciągnęli mnie do szkolnej szatni znajdującej się w podziemiach budynku. Postanowili, że dla zabawy obetną mi włosy. Nie miałem z nimi żadnych szans, bo było ich sześciu. Na pomoc z zewnątrz nie miałem co liczyć, ponieważ właśnie trwały lekcje. Dwóch mnie trzymało, a trzeci zbliżał się z nożyczkami w ręku. Wtedy niespodziewanie zjawił się Aki i kazał im mnie puścić. Moi prześladowcy roześmieli się. Nie wiedzieli, że Aki trenował karate. Bez większego trudu poradził sobie z nimi. Od tamtej pory tak jakoś zaczęliśmy się kumplować. Traktowałem go zwyczajnie i może dlatego spędzał ze mną coraz więcej czasu. Pozostali uczniowie patrzyli na niego przez pryzmat bogatych rodziców, którzy byli szanowanymi prawnikami. Było mi go trochę szkoda, bo nikt nie zdawał sobie sprawy, że Aki tak naprawdę był pozostawiony samemu sobie. Rodziców obchodziły tylko i wyłącznie jego oceny, ponieważ w przyszłości miał przejąć ich kancelarię. W liceum Aki stał się bardzo popularnym chłopakiem. Nie dość, że był przystojny, to jeszcze miał idealne pochodzenie. Wiele dziewczyn próbowało się z nim umówić oczywiście bezskutecznie. Pewnego dnia Aki stwierdził, że skoro ja wyglądam jak anioł, to on musi stanowić całkowite moje przeciwieństwo. Zapuścił długie włosy, zrobił sobie białe pasemka i zaczął podkreślać oczy czarną kredką. 

Na dzień dzisiejszy grono jego fanek stale się powiększało, ale on nie był zainteresowany dziewczynami. Nikt nie wiedział, że Aki fascynował się światem bdsm i od roku miał swojego pana. Ostatnio powiedział mi, że wreszcie zakończył tą chorą znajomość. Pomyślałem, że miał w tym swój udział Marco, którego widziałem kilka razy w restauracji. Musiałem wreszcie pogadać z Akim. Miałem nadzieję, że może udzieli mi jakiś dobrych rad, jak powinienem teraz postępować. 

Około południa poszedłem do szpitala odwiedzić mamę. Dzięki pieniądzom Sho otrzymywała leki najnowszej generacji i miałem nadzieję, że wkrótce poczuje się lepiej. Pytała się, co słychać u mnie bo zmizerniałem. Co miałem jej odpowiedzieć? Że zwyczajnie nie jadłem, bo nie miałem na to ochoty. Martwiła się, że pewnie za dużo pracuję. Jak na razie moja praca polegała tylko na sprzątaniu tamtego wielkiego mieszkania, w którym tak naprawdę nie było co sprzątać. Sho przecież prawie w ogóle nie bywał w domu. Od dnia gdy zrobiłem mu loda więcej mnie nie dotknął. Powiedziałem jej, że znalazłem wreszcie dobrze płatną pracę i nie musi się o mnie martwić. Nieoczekiwanie zadzwoniła moja komórka, ta którą otrzymałem od niego. Drżącą ręką odebrałem telefon i pomyślałem, że właśnie zaczęła się moja właściwa służba.
- Gdzie jesteś? – padło suche pytanie.
- W szpitalu.
- Masz pół godziny, żeby wrócić do mieszkania. Nie spóźnij się.

Pożegnałem się szybko z mamą i pędem wróciłem do domu. Byłem tam nawet jeszcze przed nim. Czekałem na niego i zastanawiałem się, co tym razem mi zrobi. Bałem się. Gdy wszedł do domu zerwałem się z kanapy. Podszedł do mnie i dotknął moich włosów. Chyba był niezadowolony.
- Nie kąpałeś się, prawda? Jak widzę, muszę wszystkiego nauczyć cię od podstaw, ale najpierw kara.
- Kara? – głos mi zadrżał. 
- Zabroniłem ci wchodzić do mojego pokoju, prawda? 
- Tak.
- Nie posłuchałeś, więc idź się przygotować.

Poszedłem na górę do swojego pokoju, rozebrałem się i szybko się umyłem. Gdy wyszedłem z łazienki, on już na mnie czekał. Ubrany był w luźne spodnie i t-shirt. Podszedł do mnie i przesunął palcami po moim nagim ciele, od szyi aż do samego penisa. Gdy go dotknął, wzdrygnąłem się. Ciągle nie mogłem się przyzwyczaić do jego dotyku.
- Zasada nr 1: masz golić włosy łonowe.
- Co?
- Słyszałeś.
- Zasada nr 2: hasło bezpieczeństwa. Ale o tym porozmawiamy później.
Stanął za mną i zaczął dotykać moich pleców i pośladków. Przesuwał palcami w górę i w dół po mojej nagiej skórze. Nie wiem jakim cudem zaczęło to na mnie działać. Poczułem, że mój penis zaczyna nieznacznie reagować. Ugryzł mnie w szyję i złapał za pośladek. Poszedł do łazienki, a gdy wrócił podał mi ręcznik.
- Rozłóż go na łóżku i połóż się. Czekaj na mnie.

Gdy wrócił, nie mogłem uwierzyć w to, co zarejestrowały moje oczy. Ten drań planował mnie ogolić. Nie mieściło mi się to w głowie. Czekało mnie kolejne poniżenie. Nie wiedziałem, ile będę w stanie ich jeszcze znieść. 
- Nie muszę chyba ci mówić, że masz się nie ruszać, prawda? 
Usiadł na łóżku pomiędzy moimi szeroko rozłożonymi nogami, wycisnął na dłoń trochę pianki do golenia i zaczął nakładać na moje włosy łonowe. Jedną dłonią trzymał mojego penisa, a drugą bardzo dokładnie rozsmarowywał krem na skórze. Pokrył nim moje jądra i dolną część trzonu penisa. Robił to bardzo powoli i dokładnie. Mój penis zaczął powiększać się pod wpływem jego dotyku. Następnie nałożył piankę na spojenie łonowe oraz na skórę pomiędzy moimi pośladkami. Przez chwilę przyglądał się z zadowoleniem swojemu dziełu. W życiu nie byłem tak zawstydzony i zażenowany. Następnie zaczął mnie bardzo delikatnie golić. Trzymał mnie za górną część penisa i przesuwał maszynką do golenia w kierunku jąder usuwając kolejne włoski. Był bardzo skupiony i dokładny. Następnie zajął się skórą po jego bokach. Z uwagą i skupieniem powtarzał kolejne czynności. Przyszła kolej na przód penisa, spojenie łonowe i podbrzusze. I znów przeraźliwie wolno mnie golił. Przesuwał ostrzem w górę, w dół, na boki, żeby usunąć całe moje owłosienie. Następnie zajął się moimi jądrami i znów golił mnie bardzo dokładnie i powoli. Byłem podniecony do granic moich możliwości. Przy wykonywaniu swoich czynności, nie wypowiedział ani słowa. Ogolił moje pachwiny i zmusił, żebym uniósł i przytrzymał nogi. Tam też mnie ogolił. Gdy skończył, wytarł pozostałą piankę z mojej skóry, zaprowadził do łazienki i dokładnie mnie umył pod prysznicem. Sam nie zdjął ubrania i nie wszedł do mnie. Później bardzo dokładnie mnie wytarł.

Wreszcie się odezwał i wziął mnie za rękę:
- Skoro, jesteś już gotowy, to czas na obiecaną karę.
Zaprowadził mnie do pustego pokoju. Zauważyłem, że na kanapie leży przedmiot, którego nie potrafiłem nazwać. Już sam jego widok wywoływał we mnie lęk. Po chwili dostrzegłem jeszcze jedną niepokojącą rzecz. Z sufitu zwisały stalowe łańcuchy. Byłem przerażony, bo w głowie zaczął mi świtać rodzaj kary, jaki zamierzał mi wymierzyć.
- Nie... – przerażony cofnąłem się o krok do tyłu.
Nie mieściło mi się w głowie, co zamierzał mi teraz zrobić.
- Nataniel... przypominam o naszej umowie...
- Nie... – załkałem.
Chciałem wyszarpać rękę z jego dłoni, ale trzymał ją w żelaznym uścisku.
- Nie....
- Nataniel... pamiętasz co mówiłem ci o haśle bezpieczeństwa? – Odezwał się do mnie miękkim głosem. 
Kiwnąłem twierdząco głową, nie mogąc oderwać wzroku od łańcuchów. Stanął za mną, objął ramionami i zaczął delikatnie gładzić mój brzuch.
- Za każdym razem, gdy poczujesz, że dla ciebie jest już za wiele, że za bardzo cię męczę, powiesz wtedy jedno słowo. Będzie to twoje hasło bezpieczeństwa. Gdy je usłyszę przerwę wszystko, co będę ci robił. To ty masz tutaj pełną kontrolę. Od ciebie zależy do czego będziesz mógł się posunąć, a co będzie dla ciebie za trudne. Hasłem może być każde słowo, które sobie wybierzesz. Może to być zwyczajne: STOP.
- Stop... – powtórzyłem szeptem. 
Nadal głaskał mnie po brzuchu, przesuwając dłonie w dół w kierunku mojego krocza. Bałem się i nie wiedzieć czemu, coraz bardziej podniecałem.
- Jeśli to powiem, naprawdę przerwiesz? – zapytałem cicho.
Zaczął lizać mnie po karku, dotknął dłonią mojego penisa i zaczął delikatnie go pieścić.
- Obiecuję. Zresztą nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz. I jak?
 
Delikatnie popchnął mnie w kierunku łańcuchów.
- Chcesz spróbować?
- Nie wiem...
Wolno podeszliśmy do łańcuchów. Bałem się i ciągle biłem się z moimi przerażającymi myślami. W końcu się zgodziłem. Obszedł mnie i stanął przede mną. Pocałował wewnętrzną stronę mojej dłoni i uniósł ją w górę. Podobnie zrobił z drugą. Przykuł je do łańcuchów. Było mi trochę niewygodnie, ale nie protestowałem. Sho był bardzo pewny siebie i bardzo zmysłowy. Obchodził mnie i dotykał, macał i muskał ustami moje ciało. Głaskał po udach i dotykał mojego stojącego fiuta. Chciał mnie jak najbardziej nakręcić.
- A teraz czas na karę – popatrzył mi głęboko w oczy. – Gotowy?

Kiwnąłem z ociąganiem głową. Nadal się bałem, ale jego pewność siebie i aura, jaką wokół siebie budował sprawiały, że ciekawość i podniecenie brały nade mną górę. Poszedł w kierunku kanapy i zniknął mi przez to z oczu, bo stałem do niej tyłem. Obejrzałem się przez ramię i zobaczyłem, że Sho wziął z niej ten dziwny przedmiot.
- Zastanawiasz się pewnie, co to jest?
- Tak.
- To jest szpicruta.
Przesunął nią po moim kręgosłupie - od karku aż do samych pośladków. Pogłaskał je końcem szpicruty
- Będziesz mnie bić? - zapytałem.
- Mówiłem, żebyś nie wchodził do mojego pokoju bez pozwolenia, prawda?
- Tak.
- Jak myślisz, zasłużyłeś na karę?
Wiedziałem, że tak. Znów zacząłem się bać, że mnie skrzywdzi. Chyba potrafił czytać mi w myślach, bo powiedział:
- Wystarczy, że powiesz: STOP. Chcesz teraz to przerwać?
- Nie wiem...
- Boisz się?
- Tak...
Nadal przesuwał szpicrutą po moich nagich plecach w górę i w dół. Podniecało mnie to i przerażało jednocześnie.
- Wiesz, że granica między bólem a przyjemnością jest bardzo cienka?

Nie wiedziałem tego, bo i skąd. Wiedziałem natomiast, że w tej chwili zacząłem wariować z podniecenia. Łańcuchy unieruchamiały moje dłonie, Sho stał poza zasięgiem mojego wzroku, słyszałem tylko jego głos. Delikatnie uderzył mnie w pośladek. Dotyk był prawie niewyczuwalny, był niczym leciutkie muśnięcie. Zagryzłem usta i starałem się odwrócić głowę, żeby go zobaczyć. Stanął przede mną.
- Musisz mi zaufać, inaczej nie będzie to miało sensu.
- Jak mam to zrobić? Nie znam cię...
Przerwał mi kładąc palce na moich ustach.
- Mówiłem ci, że za dużo myślisz.
Nie odezwałem się. Z kieszeni spodni wyjął pasek z czarnej tkaniny. Gdy się jemu przyjrzałem, zrozumiałem, że to nic innego jak opaska na oczy.
- Zasłonię ci oczy, żeby nic nie rozpraszało już twojej uwagi.

Umieścił czarny pasek na moich oczach, przysnął się bliżej i zawiązał go z tyłu mojej głowy. Nasze twarze niemal się stykały. Nasze policzki niemal się dotykały. Emanował taką aurą, że aż kręciło mi się w głowie. Pocałował mnie w policzek i odsunął się. Poczułem na brzuchu dotyk szpicruty. Wodził nią po mnie w górę i w dół oraz z boku na bok. Zadrżałem i znów się przestraszyłem, że będzie mnie bić. Dotknął nią mojego penisa i delikatnie po nim przesunął. Szarpnąłem łańcuchami nie wiedząc tym razem, czy to z podniecenia, czy ze strachu. Pogłaskał nią wewnętrzną stronę moich ud. Co jakiś czas delikatnie trącał nią mojego penisa. Obchodził mnie wokół, słyszałem jego kroki, starałem się go zlokalizować, ale opaska mi to uniemożliwiała. Nie dotykał mnie tylko krążył, potęgując moją niepewność. Niespodziewanie uderzył mnie w tyłek, ale zrobił to delikatnie i z wyczuciem. Westchnąłem, bo tak naprawdę mnie nie bolało. Znów zaczął wodzić szpicrutą po moim ciele. Jęknąłem głośno. Chciałem, żeby się zajął moim penisem, który ciągle stał. Pomyślałem, że mnie wykończy w ten sposób. Uderzył mnie znów nieco mocniej i poczułem lekkie pieczenie, które było znośne. Następnie dotknął dłonią mojego pośladka i delikatnie pomasował.
- I jak ci się podoba? – szepnął zmysłowym głosem.

Poczułem kolejne mocniejsze uderzenie, które nie do końca mi się spodobało. Zacząłem się bać, że mocno mnie zleje. Wciągnąłem głośno powietrze, na czubku języka miałem hasło bezpieczeństwa.
- Spokojnie – Usłyszałem jego szept. – Nie skrzywdzę cię. Mówiłem ci, że granica między bólem, a przyjemnością jest bardzo cienka.
Kolejny mocniejszy raz spadł na pośladki, szarpnąłem łańcuchami i zacząłem szlochać. Nie bolało mnie to, ale strasznie działało na mój umysł. Poczułem się strasznie źle. Wcześniejsze podniecenie odeszło, znów pojawił się strach. Obszedł mnie znów i stanął przede mną.
- Jesteś bardzo delikatny.
Dotknął mojej brody i odwrócił mi głowę na bok. Zaczął lizać mnie po szyi, a dłonią dotykał penisa. Chciał mnie znów rozbudzić. Jego dotyk i szept znów zaczęły na mnie działać. Penis powoli zaczął się powiększać i po chwili byłem podniecony.
- Nie lubisz bólu, prawda?
- Chyba nie... – szepnąłem.

Odsunął się, na co zareagowałem westchnieniem. Znów chciałem, żeby mnie dotykał. Poczułem, że łańcuchy nie są już tak napięte i opuściłem dłonie. Sho stanął za mną i położył dłoń na moich plecach. Popchnął mnie, zmuszając żebym pochylił się do przodu z wyciągniętymi przed siebie rękami. Dotknął moich pośladków i pomasował je. Po chwili wsunął we mnie palce. Rozciągał mnie i ciągle głaskał po plecach. Po chwili wyjął palce i poczułem jak przesunął
nabrzmiałym członkiem pomiędzy moimi pośladkami. Chciałem, żeby wreszcie we mnie wszedł. Pragnąłem go w tej chwili, mimo, że jeszcze niedawno jego dotyk wywoływał we mnie wstręt. Wszedł we mnie delikatnie i z wyczuciem, trzymając mnie mocno za biodra. Spiąłem się pod wpływem lekkiego bólu.
- Rozluźnij się.
Znów głaskał mnie po plecach i czekał.
- Nie mogę... – szepnąłem.
- Gdy jesteś ze mną, to wszystko możesz. Zapamiętaj, że ty decydujesz, na ile mogę sobie pozwolić.
Czekał cierpliwie i błądził dłońmi po moim ciele. Westchnąłem i opuściłem głowę w dół. Powoli zacząłem się do niego przyzwyczajać.
- Właśnie tak.

Zaczął powoli się we mnie poruszać. Jedną dłonią przytrzymywał mnie mocno za biodro, a drugą miział po plecach. Po chwili przyciągnął mnie do siebie, zmuszając żebym stanął wyprostowany. Zaczął szeptać mi do ucha, jaki jestem piękny, uległy i dzielny. Mówił, że jest ze mnie dumy. W tej chwili nie poznawałem tego zimnego na co dzień faceta. Był czuły i delikatny, a zarazem pewny siebie i bardzo zmysłowy. Jego głos rozbrzmiewał mi w głowie i podniecał coraz bardziej. Wbijał się we mnie do samego końca mocno trzymając mnie w żelaznym uścisku. Nie czułem już bólu, tylko przyjemność rozchodzącą się po całym ciele. Było mi dobrze i chciałem wreszcie dojść. Chciałem, żeby dotknął mojego sterczącego fiuta. Byłem już na granicy, gdy wyszedł ze mnie i za pomocą łańcuchów pociągnął do góry moje ręce. Znów musiałem stać wyprostowany. Zdjął opaskę z moich oczu. Widziałem go niczym przez mgłę, tak bardzo byłem podniecony. Klęknął przede mną i zaczął obciągać mi ustami. Odrzuciłem mocno głowę do tyłu. Myślałem, że pozwoli mi dojść w swoich ustach, ale odsunął głowę i trysnąłem w powietrze. Poluzował łańcuchy i opadłem na podłogę. Uniósł mi głowę do góry i wsadził w usta swojego fiuta. Kazał obciągać. Nie miałem siły, ale spełniłem jego życzenie. Na szczęście już dużo nie potrzebował. Gdy chciałem odsunąć głowę, przytrzymał mi ją i trysnął do ust. Popatrzył groźnie w oczy i kazał połknąć swoją spermę. Zrobiłem to.

Rozkuł mi dłonie, pomógł wstać, odprowadził do pokoju i zostawił samego. No tak, przecież to tylko seks – przemknęło mi przez myśl. Poszedłem pod prysznic i w końcu zmęczony padłem na łóżko. Zastanawiałem się, czy mi się to podobało. Może trochę, tylko brakowało w tym wszystkim zwyczajnej ludzkiej czułości. Ale na to nie miałem co liczyć. Zresztą nie chciałem tego od niego.

Nocą znów usłyszałem krzyk. Znów wstałem z łóżka i podszedłem do drzwi jego sypialni. Znów biłem się z myślami. Znów wszedłem do niego. Znów mnie wyrzucił z pokoju. Znów czekała mnie kara. Zastanawiałem się tylko, czy myśli o niej bardziej mnie przerażały czy też podniecały. Pomyślałem, że muszę pogadać o tym wszystkim z Akim.

13 komentarzy:

  1. Rozdziałl<3333333
    Moja miłośc którą wysyłam cały dzien
    I tak o to jest rozdział <33
    Hahahah ayamis na kolana serca wysyłała. <3
    Doczekałam się
    No więc jak ci powiedziałam wczesniej
    KURWA…SYSTEM SHO ROZWALIŁ.
    Oj bardzo.
    Czytam czytam…jaki ty miły <3
    Ja myślałam ze rano sho wleci do pokoju Natiego
    Jak burza
    Ale nie to sho..powoli spokojnie
    Własnie ile wynosi koszt leczenia jego mamy ?
    Noi wiesz.
    A tydzień jejku ….
    Jakbym mniała czekac na kare to bym zgona zaliczyła
    Ohhh natus.. chodz aymis cie przytuli i da jesc..
    I zabierze na zakupy…< nie mogę się doczekac >
    Hihihihi <333 słodkie oczka
    Natus masz dobrego przyjaciela <33
    Pusty pokoj niedługo nie będzie pusty. Fiu fiu fiu
    Oo własnie niech natus poprosi go lapka czy cos …
    <33
    Akuś jakis ty dobry
    Dobrze ze pomógł Natusiowi
    Biedactwo
    Ludzie to chamy ..
    ]
    Gdzie jesteś? – padło suche pytanie.
    - W szpitalu.
    - Masz pół godziny, żeby wrócić do mieszkania. Nie spóźnij się.
    Biegusiem

    Hahahaha sho goli włoski mu 
    Nati podoba ci się hehehehe

    Wystarczy, że powiesz: STOP. Chcesz teraz to przerwać? Jakby to nie słowa sho
    Odsunął się, na co zareagowałem westchnieniem. Znów chciałem, żeby mnie dotykał. Hahahaha och nati.. co ty powiesz.
    Klęknął przede mną i zaczął obciągać mi ustami. .sho …to serio ty/ ?
    Coś się stało w pracy … dosypali ci czegoś ?
    Do kawy
    Hahahahahaha
    Popatrzył groźnie w oczy i kazał połknąć swoją spermę. Zrobiłem to. A nie chyba to ten sam sho
    Znów mnie wyrzucił z pokoju. Znów czekała mnie kara.okejjj
    A było stac pod drzwiami czy cos..
    Założyć słuchawki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notka jest dziś tylko dlatego, ze bardzo mnie do niej motywowałaś XD.

      Co do dziwnego zachowania Sho - ktoś chyba miał z nim porozmawiać, prawda? Widocznie rozmowa wywołała jakiś efekt XD. Może minimalny, ale jednak.

      Golił włoski, bo Nataniel tego nie zrobił. Inna sprawa, że tego nie wiedział, bo i skąd :D

      Usuń
    2. <333333333 bede cały czas motywowac..
      kyaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
      no ba...marco zrobil swoje..

      Usuń
    3. Bo Sho mimo wszystko słucha się trochę Marco, chociaż nie chce się do tego przyznać :)

      Usuń
    4. <333....wiadomo..
      hihihih....chociac wiesz na co ja czekam ?
      dobrze wiesz .

      Usuń
  2. och, normalnie nie poznaję Natusia :D a jednak jest maso! :D

    golenie <3

    no i fajnie, że W KOŃCU Natuś poznaje zasady xD jak to działa, hasło itp

    i odniosłam wrażenie, że po tej krótkiej rozmowie o zasadach chyba trochę zmieniło się podejście Natusia?

    ale wyobrażam sobie biednego wystraszonego Natusia <3 tulałabym

    szczerze? zdziwiłabym się, gdyby nie poszedł :) wiedziałam, że znowu to zrobi

    no i zdecydowanie powinien pogadać z Akim :v

    w ogóle fajnie, że wyjaśniłaś, skąd tak różni goście się znają i dlaczego się przyjaźnią! :D fajna historyjka :)

    świetnie opisana ta kara <3 tak bardzo obrazowo :)

    NO I dobrze, że Sho wiedział, na ile może sobie pozwolić, taka z wyczuciem była ta kara. i Natuś też zauważył, że w trakcie sesji Sho jakby zamieniał się w innego człowieka :)
    może uda mu się zatrzymać Sho takim na dłużej? bo szkoda takiego Natanielka smutnego, samotnego po tym wszystkim :( pragnącego czułości, miłości, bliskości...

    ogólnie SUPER rozdział <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nataniel nie ma doswiadczenia i żadnego porównania jeśli chodzi o seks. Reaguje jednak na dotyk i pieszczoty Sho, który zapamiętuje, co podoba się Natanielowi.

      Na zachowanie Sho wpłynęła na pewno rozmowa z Marco. Wcześniej miał gdzieś odczucia swoich partnerem. Poza tym ma słabość do chłopaka :D

      Nataniel pewniej się poczuł jak poznał zasady i to, ze w każdej chwili może wszystko przerwać. Poczuł się wtedy bezpieczniej. Sho zresztą też kontrolował jego reakcje i przerwał gdy widział, ze chłopak ma już dość.

      Nataniel na pewno porozmawia z Akim.

      Usuń
    2. Historia poznania się Akiego i Nataniela wydawała mi się trochę banalna, ale stwierdziłam, ze czemu nie XD

      Usuń
    3. tak? a to dobrze, że rozmowa z Marco na niego wpłynęła. Aki będzie mógł być teraz dumny ze swojego jeszcze-nie-pana :D

      i dobrze, że ma do niego słabość <3 trudno nie mieć :D

      no nie dziwię mu się wcale :) dobrze, że Sho był na tyle krytycznym obserwatorem, żeby wiedzieć, kiedy musi przestać

      niech rozmawia <3

      Usuń
  3. Impru, powiem ci, że to chyba najlepszy twój rozdział ;)

    I nie chodzi mi wcale o sceny seksu, bo ja w ogóle zauważyłam, że ostatnio mnie nie ruszają. To znaczy, no, może to nie tak, że nie ruszają, ale chyba rozumiem trochę Tęczę, która nie przepada za większością takich scen, bo wydają się jej zbyt techniczne. Chyba rok temu pisała u mnie (jeszcze wtedy na bloxie), że właśnie dlatego moje jej się podobają.

    No to po tym rozdziale ja ci powiem, że tu nie było żadnych technicznych scen. chwała ci za to, że poprawiłaś te krótkie zdania, a raczej z nich zrezygnowałaś. Od razu lepiej się czyt, tekst jest płynny.

    Oczywiście, ja się skupiam - już pisałam - albo na emocjach, albo na dobrych opisach seksu. Tu było jedno i drugie.

    Co do fabuły, to na razie się nie wypowiem, bo nic jeszcze nie wiadomo.

    Ale widać, jak bardzo się rozwijasz. I like it.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jak piszę notki, to ciągle mam w głowie, żeby nie pisać krótkich zdań. Oczywiście dzięki temu, że zwróciłaś na to uwagę :).

      Po ostatnich notkach stwierdzam, że chyba najłatwiej pisze mi się właśnie Nataniela. Może dlatego, że jest on taki normalny.

      Dziękuje za pochwały, bo one naprawdę bardzo dużo dla mnie znaczy i motywują do dalszego pisania.

      Usuń
    2. "Może dlatego, że jest on taki normalny" - śmiechłam :D Ale wiem, że chciałaś dobrze :D

      Cieszę się, że wzięłaś pod uwagę te krótkie zdania. :) Może teraz nie widzisz i to całkiem naturalne, ale po pewnym czasie, gdy będziesz wracać do swoich notek (jak np. robię to ja albo Leks), to zauważysz róznicę :) Dlatego naprawdę się cieszę, że tak ładnie się rozwijasz. To naprawdę widać.

      Jeśli gdziekolwiek, czymkolwiek i jakkolwiek cię opieprzyłam (za tego kociaka na przykład albo miłość Marco), to tylko po to, żeby cię zmotywować i dać kopa w jędrną dupę ;) Po prostu to są same początki, więc nie wiem, jak rozwinie się fabuła i co tam wymyśliłaś. ;)

      To, że coś piszemy (ja na nie, Leks i Ayami na tak, na przykład), to dlatego, że mamy chyba różne oczekiwania co do rozwoju akcji :D Dlatego jeśli ja gdzieś wybucham, że nienawidzę Sho, że Marco jest głupi, że Nat jest naiwny, a Aki przewidywalny, to tylko dlatego, że takie odnoszę wrażenie po przeczytaniu ;D

      Po prostu nie chcę, żebyś myślała, że nie podoba mi się opowiadanie. Podoba. Po prostu masz nieco kontrowersyjne postacie (jak np. Jack u Leks, którego szczerze nie lubię, choć czasami jak mam sado mode on, to zaczynam chcieć tych opisów) ;)

      I jeśli ja za coś opieprzam (bohaterów, fabułę), to jest tylko moje zdanie, bo ja nie lubię słodzić tam, gdzie nie powinno być cukru. Myślę, że nie na tym polega konstruktywny komentarz.

      Są pewne rzeczy, które mi się nie podobają (Sho? :D ale on nie jest rzeczą :D), dlatego nie mogę rozpisywać się, cytować (choć bym chciała) i zachwycać się opisami seksu z Natanielem, bo ja nie trawię Sho. I przez coś takiego bywam rozdarta (to jak z Jackiem albo Daniel x Ethan u babi) - bo wtedy potrafię czytać dla samego czytania (jak często robi to u mnie Damian), jak to się mówi: sztuka dla sztuki.

      Na sczęście, są u ciebie inne postacie, które bardzo lubię, i pairing <3

      no i oczywiście, nie mogę się doczekać Kurosza. Zaczęłaś już coś pisać, prawda?

      Na POCHWAły (:D) zawsze możesz liczyć, bo ja tu wywęszyłam coś dobrego :D

      Weny, choć pewnie i tak tryska u ciebie zewsząd :D!

      Usuń
    3. Ja zawsze jestem wdzięczna za konstruktywne komentarze :D. bo one są lepsze od achów, zachwytów i w ogóle. Chociaż takie też lubię XD.

      Bohaterowie są kontrowersyjni i czasem zastanawiam się czy nie są zbyt nierzeczywiści ze swoimi charakterami. No ale tak sobie ich wymyśliłam i zobaczę jak dalej mi się będą rozwijać.

      Wena jest, tylko ja już bym chciała, żeby posunęło się to wreszcie na przód. A nie mogę przecież dać: minęło już kilka miesięcy :D.

      tym normalnym - to już śmiechłam, gdy pisałam odpowiedź na twój pierwszy komentarz :D.

      Usuń