WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

czwartek, 22 grudnia 2016

Umowa - Rozdział 20 (Aki)

AKI

Święta - część I

W całym moim domu rozbrzmiewały głośnie śmiechy zaproszonych gości. Wydawać się by mogło, że jesteśmy jedną wielką kochającą się rodziną. Może i byliśmy, ale ja przez całe życie czułem, że tutaj nie pasowałem. Czułem się tak, jakbym był w całkiem obcym świecie. Ciągle miałem wrażenie, że podświadomość uparcie chciała coś mi przekazać. Ale im więcej nad tym wszystkim rozmyślałem, tym mniej rozumiałem.

Oczywiście dostałem objazd, że na ostatnią chwilę wpadłem do domu. Nie było to dla mnie nic nowego. Bez słowa poszedłem do swojego pokoju i spojrzałem na ubranie leżące na łóżku: ciemne spodnie, bordowa koszula, czarny krawat. Przy łóżku stały eleganckie czarne buty. Ubrałem się powoli i z niechęcią przejrzałem w lustrze. Wziąłem do ręki czarny krawat i po chwili odrzuciłem go z powrotem na łóżko. Pomyślałem, że nie ma szans, żebym go założył. Nie lubiłem nosić eleganckich ubrań, wręcz dusiłem się w nich. Wiedziałem jednak, że dzisiejszego wieczoru nie miałem wyjścia. Szybko zmyłem makijaż z oczu, który tak bardzo uwielbiałem. Uważałem, że dodawał mi drapieżności i tajemniczości. Rozczesałem włosy i związałem w schludny koński ogon. Znów spojrzałem w lustro. Byłem do siebie wyjątkowo niepodobny. Ciekawe, jak zareagowałby Marco, gdyby mnie teraz zobaczył? Westchnąłem i ruszyłem do drzwi. 

- Ostatnie takie święta - Powtarzałem sobie w duchu, gdy schodziłem na dół z przyklejonym uśmiechem. 

Wszedłem do salonu i zobaczyłem, że już wszyscy przyjechali. Stali w mniejszych lub większych gronach, rozmawiali i śmiali się. Przybyli dziadkowie, rodzeństwo moich rodziców i ich dzieci. Zastanawiałem się, dlaczego zawsze u nas w domu musiała odbywać się Wigilia. Nie lubiłem tego całego zgiełku i zbędnego hałasu. Zawsze ceniłem sobie spokój i ciszę. 

Nagle podbiegła do mnie Zosia i złapała za nogawkę spodni. Po chwili wziąłem ją na ręce, a ona zaczęła piszczeć z zadowolenia:
- Akuś... czemu tak rzadko mnie odwiedzasz...
Zosia miała nie więcej niż pięć lat i nie wiem, czemu, ale darzyła mnie swoją dziecięcą miłością. 
- Masz dla mnie jakiś prezent? - dopytywała się.
- Ale to chyba Święty Mikołaj kupuje prezenty, prawda? - Mrugnąłem do niej okiem.
Wydęła swoje małe usteczka i przekornie stwierdziła:
- No jasne, ale ty zawsze przecież coś dla mnie masz.
- Może i tym razem coś dla ciebie znajdę? - Uśmiechnąłem się do niej.
- Tylko nie zapomnij. Idę się bawić.
Postawiłem ją na ziemi i po chwili już jej nie było. Nie wiem czemu, ale zawsze dzieciaki do mnie lgnęły. Może miałem jakiś ukryty dar? 

Rozejrzałem się wokół i zastanawiałem się, czy nie podejść do kogoś, żeby porozmawiać. Ostatecznie stanąłem pod ścianą i wyjąłem komórkę. Z uśmiechem przeczytałem smsa od Marca. Przesyłał mi świąteczne życzenia i przypominał o naszym jutrzejszym spotkaniu. Pytał, czy jestem grzeczny, bo prezenty czekają już na mnie pod choinką. Kusiło mnie, pobiec do jego mieszkania i sprawdzić, czy mnie nie wkręcał. Odpisałem mu, że nie ma na świecie słodszego i grzeczniejszego kotka ode mnie. Po chwili przeczytałem: I tak ci nie wierzę, Kotku.

Przypomniał mi się wczorajszy wieczór. Zanim pojechał do rodziców, zadzwonił, że jest pod moim domem. Wyszedłem do niego i chwilę gadaliśmy. W pewnym momencie zaciągnął mnie w nieoświetlone miejsce na ulicy i pocałował namiętnie. Wsunął mi klucze do kieszeni kurtki i powiedział, że jak będę chciał się zmyć z domu, to mogę iść do niego. Czasem zastanawiałem się, czy nie jestem zbyt chamski dla niego. Moje zachowanie chyba nie do końca było świadome. No, może czasami specjalnie go prowokowałem, ale w większości była to bardziej forma obrony.

Obiecał dać mi znać, o której godzinie będzie wracał. 
- Jeśli będziesz chciał, to za rok zabiorę cię do mojej rodziny na Święta. - Mrugnął do mnie, wsiadł do samochodu i odjechał.
Przez chwilę stałem na ulicy, patrzyłem za nim i uśmiechałem się. Za rok... Ciekawe, jak będą wyglądały moje Święta? I czy nadal będziemy razem? 

To było wczoraj, a dzisiaj... stałem sam i zastanawiałem się, kiedy wreszcie wszyscy wyniosą się do swoich domów. Po chwili zajęliśmy miejsca przy stole, a wynajęta obsługa zaczęła wnosić kolejne potrawy. Snobizm... Przepych... Tego nie mogło zabraknąć podczas naszych rodzinnych spotkań. 

Minęła kolejna nudna godzina. Wszyscy rozmawiali o interesach i sukcesach zawodowych. Nawet mnie próbowano wciągnąć do jakiejś rozmowy. Starałem się być nad wyraz miły i grzeczny. Niestety coraz bardziej mnie to męczyło i chciałem zwyczajnie uciec. Ciekawe, jak wyglądała rodzinna kolacja u Marca? I ciekawe, jak poszło Natanielowi? Miałem nadzieję, że Sho się na niego nie wkurzył. Martwiłem się i modliłem w duchu, żebym nie miał racji.

Gdy już miałem wszystkiego szczerze dość i zamierzałem się niezauważalnie wycofać do swojego pokoju, odezwał się mój ojciec. Jak zwykle chciał się mną pochwalić. Szkoda tylko, że nigdy szczerze ze mną nie rozmawiał. Wyniki... osiągnięcia... nagrody... tylko to go interesowało. Nieraz w szkole z zazdrością słuchałem, jak koledzy opowiadali mi o wspólnych wyjściach do kina, czytaniu książek, graniu w piłkę, czy innym zwyczajnym spędzaniu czasu z rodzicami. Ja tego nigdy nie miałem.

A teraz ojciec zapragnął się mną pochwalić, jak zresztą czynił to za każdym razem, gdy mógł zabłysnąć przed innymi. 
- Aki jest jednym z najlepszych uczniów w szkole. Na pewno bez problemu zda maturę. Zaplanowaliśmy, że po maturze będzie łączył naukę i pracę w naszej kancelarii. Chcemy, żeby jak najszybciej rozpoczął swoją karierę. Nie ukrywam, że z niemałą radością i dumą przekażemy mu naszą kancelarię. Prawda, kochanie? - Spojrzał w kierunku mojej matki, która oczywiście ochoczo mu przytaknęła.
Starałem się zachować anielski spokój. Kusiło mnie odpowiedzieć mu w chamski sposób.
- Jesteśmy z niego bardzo dumni - dodała matka.
Dosłownie zagryzłem zęby, żeby nie zapytać się, czy ktoś raczył się mnie spytać, co sądzę o mojej z góry zaplanowanej przyszłości. Ostatecznie uśmiechnąłem się do wszystkich i po prostu przytaknąłem. 

W pewnym momencie wymknąłem się i wyszedłem na taras. Zamknąłem oczy i zastanawiałem się, jak przetrwam tutaj kolejne pół roku. Usłyszałem, że ktoś otworzył drzwi i wyszedł na zewnątrz. 
- Tu się schowałeś? - To był mój dziadek.
- Tak, muszę się chwilę przewietrzyć.
- Masz papierosy? 
Spojrzałem na niego zdziwiony, ale ostatecznie wyjąłem paczkę fajek i poczęstowałem go.
- Nie chcesz tego robić, prawda? - Zapalił i zaciągnął się.
- Skąd wiesz?
- Przecież widzę. Co planujesz?
- Czemu miałbym ci powiedzieć? Zaraz pójdziesz i im wygadasz.
- Aki, ile razy cię kryłem przed nimi? Nie zasłużyłem chyba na takie słowa.
- Wybacz. - Pomyślałem, że jestem ostatnim kretynem. Faktycznie dziadek był chyba jedyną przychylnie nastawioną do mnie osobą.

Po chwili wahania powiedziałem:
- Wydawnictwo. Chcę stworzyć swoje własne wydawnictwo.
- To będzie bardzo trudne.
- Wiem.
- Wiesz, że twoi rodzice się wkurzą, gdy nie pójdziesz na studia prawnicze?
- Wiem. Ale to moje życie.
- Co zamierzasz robić po maturze?
- Studia i praca w jakimś wydawnictwie... Taki mam plan. Muszę jak najwięcej się nauczyć, żeby móc zrealizować swoje marzenie.
- Dobry plan.
- Dzięki.
- Aki, możesz na mnie liczyć. Jak będziesz miał jakieś kłopoty, to pamiętaj, że masz dziadka, który zawsze ci pomoże.
Objąłem go i powiedziałem:
- Ty jeden zawsze mnie rozumiałeś.
- Przynajmniej się starałem. 
Gdy się odsunąłem, nieoczekiwanie zapytał:
- Masz kogoś?
- Tak - odpowiedziałem pod dłuższej chwili.
- Poznasz mnie kiedyś z nią?
- To trochę skomplikowane, więc raczej nie.
- Myślisz, że nie zaakceptuję twojego wyboru?
- Dokładnie.

Gdy wracaliśmy do domu, mój dziadek nieoczekiwanie stwierdził:
- Wybacz, że ci to powiem, ale ta fryzura zupełnie do ciebie nie pasuje.
- Masz rację. 
Roześmialiśmy się i wróciliśmy do pozostałych gości. Jakimś cudem dotrwałem do końca przyjęcia. 

Wczesnym rankiem wstałem, spakowałem plecak i wyszedłem z domu. Pojechałem do mieszkania Marca. Gdy wszedłem do środka, po raz kolejny pomyślałem, że jego mieszkanie jest bardzo przytulne i wypełnione niezliczoną ilością bibelotów. Podszedłem do choinki, którą razem ubieraliśmy. Uśmiechnąłem się na wspomnienie mojej kary. Wtedy sprowokowałem go, bo byłem ciekawy, czy będzie miał odwagę naprawdę mnie zlać i zdominować. Wiedziałem, że wszystkiego dopiero się uczył. Wiedziałem też, że nigdy mi się do tego nie przyzna. 

Faktycznie pod choinką leżały zapakowane prezenty. Byłem ciekawy, co on dla mnie takiego wymyślił. Kusiło mnie, żeby to wszystko rozpakować. Ostatecznie jakimś cudem się powstrzymałem. Wyjąłem prezent dla niego i położyłem obok pozostałych.

Położyłem się na kanapie, włączyłem telewizor i czekałem na niego. Dostałem w końcu smsa, że będzie za jakieś pół godziny. Nie mogłem już się go doczekać. Poszedłem do łazienki, umyłem się bardzo dokładnie i wyperfumowałem najnowszymi perfumami. Z plecaka wyjąłem specjalnie kupione ubranie. Miałem nadzieję, że mu się spodoba. Ubrałem się i poprawiłem włosy. Przez chwilę podziwiałem swoje odbicie w lustrze.

Po chwili poszedłem do salonu, uklęknąłem obok zapalonej choinki i czekałem. Zostało zaledwie pięć minut do jego powrotu. Gdy usłyszałem dźwięk przekręcanego zamku w drzwiach, spuściłem głowę.

Mój Pan właśnie wszedł do mieszkania...


7 komentarzy:

  1. podoba mi się świąteczne wdzianko Akiego :D

    hym... może Aki nadaje się na mamusię? :>

    fajnie, że Marco dał Akiemu klucze! :D

    no, ja myślę. najwyższy czas, żeby wpadł na to, że przegina :v

    wiedziałam, że Aki jest cudownym przyjacielem <3

    jak fajnie, że Aki ma takiego fajnego dziadka <3 (czyżby wpływ Jurusia? :D )

    fajnie, że oni (Marco i Aki) też (tak jak Sho i Nat) tyle rzeczy widzą u tego drugiego, do których się nie przyznają i się nie przyznają, że wiedzą :D <3

    JAK MOGŁAŚ SKOŃCZYĆ W TAKIM MOMENCIE???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam skończyć właśnie w tym momencie... XD. Trzeba zaostrzać apetyt czytelników :)

      Wdzianko inspirowane pomysłem oczywiście TWOIM <3

      Aki - Mamusia :3

      Wpływ Juraski - no ba, przecież kocham Yuri on Ice :3.

      Tak z tym przyznawanie to oczywiście racja, dla mnie to trochę pokręcone, ale podoba mi się :D

      Aki grzeczny i nieprzeginajacy chłopiec - niemożliwe, bo przecież Marco musi mieć powody, żeby go karać :D.

      Usuń
  2. Ciągle miałem wrażenie, że podświadomość uparcie chciała coś mi przekazać – tak, że nie jesteś dzieckiem swoich rodziców. :D a jesteś na przykład, hm, nie wiem, bratem Marca? :D

    Nie lubiłem nosić eleganckich ubrań, wręcz dusiłem się w nich – moja bratnia dusza :D

    I oczy maluje <3

    DOBRA, żeby nie było, że zerżnęłam pewną scenę: ja to miałam już napisane :D
    Czyli Mareczek ma tolerancyjną rodzinkę?

    Aki jest jednym z najlepszych uczniów w szkole. Na pewno bez problemu zda maturę. - aż mi się Light przypomniał, bo oglądałam znowu Death Note (już chyba po raz siódmy) :3

    Kochany dziadek <3 aaaawwwwwwwwww, ależ ja go lubię! Od razu, to miłość od pierwszego wejrzenia <3
    Fajnie, że kibicuje Akusiowi.

    No i Aki klęczący przy choince :D kurwa mać, jak mogłam kiedyś myśleć, że jestem uległym barankiem :D nic z tego. Aki jest. Ale z niego słodki kotek :3

    OdpowiedzUsuń
  3. I tak ci nie powiem.... :-)

    No nie lubi eleganckich ubrań. To nie jest jego styl.

    Tak, lubi podkreślać swoje oczy :3

    Zrzynaj, co tylko chcesz XD. - Już nawet wiem, co to za scena :D

    Muszę obejrzeć, bo nie oglądałam Death Note.

    Dzidziusie bywają fajni XD

    Słodki prezent czekający pod choinką :D

    OdpowiedzUsuń
  4. <3 hehehehe
    słodko
    och akiś <33
    bedzie dobrze
    twoje ubranko hihihihi
    tylko by marco nie wrócił pijany i padł na sofe i nici z hihihihihih
    happy masz kluczyki
    mozesz mu podbierac kawe i mleko kokosowe z lodówki
    i twarozek
    marco je twarozek ?
    święta <333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Nati - w Wigilię,
      2. Aki - następnego dnia

      O ubranku będzie w kolejnej notce XD. Mam nadzieję, że się spodoba :3

      A może Marco będzie chciał klucze z powrotem :D i nici z podbierania.

      Pijany Marco - muszę to kiedyś napisać. Dobry pomysł :D

      Usuń
    2. prywwatnie ci napisze coś
      uśmiejesz sie
      ;(
      szkoda ja bym zjadła i powiedziała ze to myszki

      Usuń