WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

środa, 14 grudnia 2016

Umowa - Rozdział 15 (Nataniel)

NATANIEL

Został nieco ponad tydzień do świąt. Świąt, jakże innych od tych, które zwykle obchodziłem. Mama była w szpitalu, a ja mieszkałem w całkiem obcym domu. Kolejne dni były bardzo podobne jeden do drugiego. Samotne spędzanie czasu, oglądanie telewizji, sprzątanie i przede wszystkim odwiedzanie mamy - tak wyglądał mniej więcej mój codzienny harmonogram. Z Sho tak naprawdę widywałem się tylko wieczorami. Myślałem, że w ramach umowy będę musiał niemal codziennie z nim sypiać, ale tak nie było. Wspólny czas spędzaliśmy głównie na rozmowach. Wypytywał mnie o moją przeszłość, plany na przyszłość, przerwane studia, zainteresowania. Miałem wrażenie, że chciał dowiedzieć się o mnie jak najwięcej. Sam jednak o sobie bardzo mało mówił. Miałem wrażenie, że chyba starał się odgrodzić od swojej przeszłości.


Z niepokojem obserwowałem jego ostatnie zachowanie. Chyba się załamał, a ja nie rozumiałem dlaczego. Chyba wiązało się to  z nocą, którą spędził poza domem. Nie powiedział mi co robił, ani gdzie był. A ja naprawdę się o niego martwiłem. Czekałem całą noc z telefonem w ręku i nad ranem dopiero zasnąłem. Gdy się obudziłem okazało się, że znajdowałem się we własnym łóżku i byłem otulony kołdrą. Przez chwilę nie rozumiałem, co ja tutaj robię, bo przecież czekałem na niego w salonie. W końcu do mnie dotarło, że Sho zapewne wrócił do domu. Wypadłem szybko z pokoju i pobiegłem do niego. Z szybko bijącym sercem i strachem zajrzałem do jego sypialni. Łóżko było idealnie zaścielone, więc nawet się nie położył. Ruszyłem szybko na dół. Nie było go w salonie, więc ruszyłem do gabinetu. 

Siedział przy laptopie i był bardzo smutny. Wkurzyłem się, że przez całą noc nie dał nawet znaku życia. Wiedziałem, że nie byłem jego facetem, ale i tak się o niego martwiłem. Zwyczajnie bałem się, że może miał wypadek, albo go ktoś napadł, zasłabł albo... Tamtej nocy mnóstwo czarnych myśli przelatywało mi przez głowę. 
- Gdzie byłeś? - padło pytanie z moich ust.
Miałem dziwne wrażenie, że chciał mi coś powiedzieć. Coś bardzo ważnego, ale chyba mi się to tylko wydawało, bo usłyszałem:
- Nie twoja sprawa.

Zakręciłem się na pięcie i zostawiłem go samego. Dzielnie wszedłem po schodach na górę i zamknąłem cicho drzwi za sobą. Oparłem się o nie plecami i nie wytrzymałem. Z oczu popłynęły mi łzy. Czego ja się spodziewałem? Że będzie dla mnie miły i dobry? Przecież nie był moim facetem, nie był moi kochankiem... był moim właścicielem, bo na tym tak naprawdę polegała nasza umowa.

Tamtego dnia Sho nie poszedł do pracy, podobnie zresztą jak przez kilka następnych dni. W tym czasie ciągle ktoś do niego dzwonił, a on większość tych telefonów zwyczajnie ignorował. Wyjątek robił tylko, jak dzwonił Marco. Niestety ich rozmowy nie należały do spokojnych. Raczej były bardzo ostre i dominowały w nich przekleństwa. 

Sho spędzał praktycznie całe dnie u siebie w sypialni. Nie wychodził nawet, gdy prosiłem go, żeby zszedł do kuchni coś zjeść. Całkowicie mnie ignorował, ba zachowywał się tak, jakbym w ogóle nie istniał. 

W końcu nie wytrzymałem i zadzwoniłem do Marco. Numer do niego zdobyłem od Akiego. Umówiliśmy się w restauracji, w której dawniej pracowałem. Gdy wychodziłem z mieszkania, Sho siedział w swojej sypialni. Pomyślałem, że w obecnym stanie nawet nie zauważy mojego wyjścia.

Siedziałem przy stoliku i piłem kawę. Czekałem na Marco, który się spóźniał. Aki uprzedził mnie wcześniej, żebym nie był zdziwiony jak ten... roześmiałem się do siebie na określenie jakiego użył Aki. W każdym razie Marco podobno często się spóźniał i miałem po postu na niego cierpliwe zaczekać.

Po dwudziestu minutach Marco dosłownie wpadł do restauracji i od razu ruszył  moją stronę.
- Wybacz, że musiałeś na mnie tyle czekać - roześmiał się.
- Przepraszam, że wyciągnąłem cię z biura, pewnie masz dużo roboty.
- Daj spokój, wiedziałem, że prędzej czy później będziesz chciał ze mną pogadać. 
Powiesił kurtkę na oparciu krzesła, usiadł i zamówił wielki kawałek ciasta i kawę. Gdy kelner mu je wreszcie przyniósł, dosłownie rzucił się na jedzenie.
- Jezu, ale jestem głodny. 

- Pewnie chcesz pogadać o Sho? - Po chwili zapytał.
- Tak. Bo on... - nie wiedziałem jak to ująć.  
- Niech zgadnę snuje się pewnie po domu, kompletnie cię ignoruje i nie odzywa się.
- Tak.
- Musisz to przeczekać. 
- Ale...
- On już tak ma. Co jakiś czas popada, tak jakby w depresję albo jakąś melancholię. Nic go wtedy nie interesuje. Kiedyś przez to omal nie zawalił roku na studiach.
- Ja... Chciałbym mu jakoś pomóc.
- Niestety nie dasz rady. Od dawna mu powtarzam, że powinien iść do psychologa, ale mnie nie słucha. Za kilka dni minie mu to. 

Nastała kłopotliwa cisza, którą w końcu przerwał Marco.
- Martwisz się o niego, prawda?
- Tak.
- Nataniel, on nie jest do końca złym człowiekiem. Po prostu nie może poradzić sobie ze swoją przeszłością.
- Wiem. Ma koszmary.
- Nataniel, skąd wiesz o jego koszmarach?
- Zawsze, gdy słyszę jego krzyki, to idę do niego i go budzę.
- A co on wtedy robi?
- Wywala mnie z pokoju.
- Powiem ci coś. Sho nigdy nikogo nie dopuścił do siebie tak blisko, jak ciebie.
- A ty?
- Ja jestem tylko jego kumplem, ale ty... on ma do ciebie słabość.
- Dla niego to raczej zwykły biznes. 
- Chyba nie masz racji.
- Opowiesz mi coś o jego przeszłości? Przecież wszystko o nim wiesz.
- Wybacz, ale nie mogę. 
- Czemu?
- On sam musi ci o tym opowiedzieć. Przykro mi.

Wracałem do domu z mieszanymi uczuciami, bo tak naprawdę niczego się nie dowiedziałem. Łatwo było mu mówić, że mam przeczekać wahania nastroju Sho. 

Gdy wszedłem do domu, poczułem mroźny chłód. Dostrzegłem, że Sho stoi na balkonie w samych spodniach i koszuli. Wziąłem jego kurtkę, wyszedłem do niego na balkon i położyłem mu kurtkę na ramionach. Nawet na mnie nie spojrzał, tylko palił papierosa i patrzył przed siebie. Zaczął padać śnieg, ale nie było w tym nic dziwnego. Przecież była to już połowa grudnia. 

Po prostu stałem obok niego i nie czekałem. W końcu się odezwał:
- Wiesz, że jak byłem mały i było mi bardzo smutno... zawsze biegłem na plażę. Wsłuchiwałem się wtedy w szum fal i wpatrywałem się w błękitną wodę. Wszystko wtedy, chociaż na chwilę, przestawało mieć znaczenie. 
- Może kiedyś pójdziemy razem na plażę?
- Może... - szepnął.

Odwrócił się do mnie przodem i znów się odezwał:
- Twoje oczy... - Pogłaskał mnie po policzku. - Są właśnie takie jak morze. Sprawiają, że uspokajam się i wszystko przestaje mieć znaczenie. Chyba coraz bardziej się w nich zatracam.

Serce biło mi jak oszalałe, jego delikatny dotyk sprawiał, że wariowały moje zmysły. Objął mnie i przyciągnął do siebie, patrzył bez słowa na mnie. Myślałem, że mnie pocałuje. Tak bardzo pragnąłem tego w tej chwili. On jednak po chwili odsunął się ode mnie, wziął za rękę i poprowadził z powrotem do domu. 
- Zmarzłeś, chodź weźmiemy wspólny prysznic.
- Ale...

Zaprowadził mnie do łazienki, a ja z jednej strony cieszyłem się, że wreszcie zmieniło się coś w jego zachowaniu, z drugiej strony obawiałem się bólu, który nadal odczuwałem, gdy się z nim kochałem. Kochałem... może to nie było zbyt odpowiednie słowo, ale... Ja nie potrafiłem inaczej tego nazwać...

Gdy byliśmy już w łazience,  odkręcił wodę i zaczął powoli mnie rozbierać. Kolejne moje ubrania padały na ziemię jedno po drugim. Po chwili byłem już całkiem nagi.
- Następnym razem zrobisz dla mnie striptiz - powiedział.
- Co? - Aż pisnąłem z zaskoczenia.
- Słyszałeś. Będziesz seksownie poruszał swoim tyłeczkiem, wolno i zmysłowo rozbierał się w rytmie muzyki, jaką dla ciebie wybiorę. A teraz uklęknij i chyba wiesz, co masz robić.
- Tak. - Przełknąłem nerwowo ślinę i uklęknąłem przed nim.

Zastanawiałem się jakim cudem, tak szybko zmieniło się jego zachowanie. Jeszcze przed chwilą był pogrążony w smutnych myślach, a teraz miał ochotę na seks.
 
Zacząłem drżącymi palcami mocować się z jego paskiem, na co tylko westchnął i w końcu sam go po prostu rozpiął. Chyba był niezadowolony, że nie potrafiłem sobie z tym dać rady. W końcu rozpiąłem mu spodnie i wolno zsunąłem. Nie wiem skąd brała się moja odwaga, ale pomasowałem jego penisa delikatnie przez materiał bokserek. Spojrzałem na niego niepewnie, a on tylko położył dłoń na mojej głowie i jasno dał do zrozumienia, co mam dalej robić.

Zsunąłem z niego bokserki i zauważyłem, że w ogóle nie był podniecony. I co ja miałem teraz biedny zrobić?
- Weź go całego do ust.
Z lekkim ociąganiem wziąłem jego penisa i wsunąłem sobie do buzi. Bez problemu zmieścił się cały. Zacząłem niepewnie lizać go językiem wewnątrz moich ust i z zaskoczeniem poczułem, że zaczął się powiększać. 
- Właśnie tak. Podaj mi rękę.

Gdy to zrobiłem, położył moją dłoń na swoich jądrach. Zrozumiałem... Najpierw ująłem je delikatnie w dłoń, a potem zacząłem je ugniatać. Usłyszałem jak Sho wciągnął powietrze. Chyba mu się podobało, bo jego penis nie mieścił mi się już w ustach.
- Teraz zajmij się moim fiutem. 

Ująłem niepewnie jego penisa i pomyślałem, że zawsze krępowały mnie takie sytuacje. Wolałem sto razy, jak to on przejmował całkowita kontrolę nade mną. Jak to on mnie dotykał, pieścił, a nawet sprawiał ból. Byłem wtedy zawstydzony, ale... nie musiałem sam niczego robić, tak jak teraz. 

Wysunąłem język i zacząłem lizać jego penisa od żołędzi aż po same jądra. W pewnym momencie pod wpływem impulsu zassałem jego żołądź, na co Sho zareagował cichym jękiem. Chyba nie byłem w tym aż taki kiepski. Wsunąłem jego penisa głębiej do ust i zacząłem mu obciągać pomagać sobie ręką. 
- Głębiej - dobiegł mnie jego głos.

Pomyślałem, że chyba to jest już niemożliwe. Położył mi dłonie na policzkach, kciuki wsunął do ust tuż przy ich kącikach. Byłem przerażony, gdy wsunął we mnie głębiej penisa. Zakrztusiłem się, było mi niedobrze, z oczu popłynęły zdradzieckie łzy.
- Grzeczny chłopiec - usłyszałem.

Też mi grzeczny, zabierz wreszcie swojego fiuta. - Myślałem. Miałem tego szczerze dość. Chciałem się odsunąć, ale nie mogłem.
- Postaraj się dla mnie. 
Jego niski głos sprawił, że zapragnąłem, żeby był ze mnie dumny. Co się ze mną działo? Nie poznawałem sam siebie. Wciągnąłem powietrze przez nos i postarałem się rozluźnić najbardziej, jak to było możliwe. Jego penis wszedł jeszcze głębiej, miałem wrażenie, że wręcz znajdował się w moim gardle. A Sho patrzył na mnie i cierpliwie czekał bez ruchu. Nie wiem ile wytrzymałem, ale w końcu znów zacząłem się krztusić. Wysunął się ze mnie całkiem i pociągnął do góry tak, że stanąłem na  przeciw niego.
- Jestem z ciebie dumny. Poczekaj na mnie.

Wyplątał nogi ze spodni i bokserek, wyszedł z łazienki, a ja zostałem całkiem sam ze swoimi myślami. Czekałem na niego. Nie wiem czemu, znów uklęknąłem na podłodze, pochyliłem głowę i tak trwałem. 

Gdy wszedł do łazienki,chyba był nieco zdziwiony.
- Bardzo ładna pozycja.
Podszedł do mnie i pogłaskał mnie po głowie. 
- Już niedługo wprowadzimy coś więcej do naszych zabaw. Bądź cierpliwy.
Nie wiedziałem, co miał na myśli. Nie interesowałem się nigdy zbytnio tym klimatem. Popatrzyłem na niego, odchylając głowę nieco do tyłu. Był wspaniały, emanował seksualnością, zmysłowością i pewnością siebie. Miał rozpiętą koszulę i zapragnąłem dotknąć nagiej skóry jego torsu. Chciałem poczuć jego ciepło i bliskość, ale nadal cierpliwie czekałem. W dłoni trzymał  czarną opaskę, którą już dobrze znałem. Uśmiechnąłem się tylko do niego. Zasłonił mi oczy i pociągnął w górę. Wziął za rękę i poprowadził pod prysznic, chyba usłyszałem jak zdejmował z siebie koszulę. 

Po chwili na nagiej skórze poczułem gorące strumienie wody. Wszedł ze mną pod prysznic i poczułem jego dłonie dosłownie wszędzie. Odwrócił mnie tyłem do siebie.
- Oprzyj się na dłoniach o ścianę. 
Spełniłem jego polecenie. Pod palcami czułem zimne płytki, a skórę pleców nieco parzyła gorąca woda. Jego dłonie dotykały moich ramion, pleców, pośladków, ud, kolan, łydek i kostek. Miałem wrażenie, że były wszędzie. Czułem miodowy zapach mydła, którym mnie mył. Było to szalenie erotyczne i zmysłowe, a mój penis już dawno stał na baczność i domagał się pieszczot. Opuściłem głowę i rozkoszowałem się wszystkim, co się wokół mnie działo. Odebranie mi wzroku sprawiało, że pozostałe zmysły się zaostrzyły. Jego dotyk dosłownie palił moją skórę, a jeszcze niczego takiego mi nie zrobił. Tylko mnie mył. Po chwili znów stanął za mną, poczułem jak przejeżdżał palcami po moim kręgosłupie. Delikatnie mnie nawet drapał. Zadrżałem i jęknąłem cicho. 

Rozsunął mi pośladki i zaczął także i tam mnie myć.
- Ale...
- Ciiiii...

Poczułem jak wsuwa namydlone palce w moje wnętrze. Sapnąłem cicho i znów opuściłem głowę w dół. Delikatnie rozciągał mnie i pieścił, drugą dłonią głaskał moje biodro. Wszystko mnie odurzało, jego dotyk, zapach mydła, szum wody. Wszystko zlewało się w jeden byt. Po chwili zabrał palce i poczułem jak naparł na mnie swoim penisem. Położył dłonie na moich biodrach. Mocniej się wypiąłem, bo chciałem go poczuć wewnątrz siebie. Chciałem żeby mnie wreszcie wypełnił. Wszystko płynęło. Wchodził we mnie powoli i ostrożnie, a ja starałem się jak najbardziej rozluźnić. Jęknąłem raz, drugi, trzeci... ale nie z bólu, raczej z przyjemności jaka zaczęła rozchodzić się po moim ciele. Gdy już wszedł do samego końca, powoli zaczął się poruszać. Jego ruchy były tak, jak wszystko wokoło, zmysłowe i szalenie podniecające. Chciałem dotknąć swojego penisa, chciałem żeby on go dotknął... 
- Cierpliwości mój słodki aniele... - Usłyszałem jego cichy szept i znów zadrżałem.  

Przyspieszył, a ja znów rozpływałem się pod jego dotykiem. Sam nawet zacząłem nabijać się na jego penisa. Boże, jak ja pragnąłem wreszcie dojść. Wysunął się ze mnie i odwrócił przodem do siebie.
- Błagam...
- O co tak ładnie mnie prosisz?
Przesuwał dłońmi po moim torsie i brzuchu. Nawet nie zamierzał dotykać mojego stojącego penisa. 
- Błagam... ja już nie mogę... proszę...
- Skoro tak ładnie prosisz, to opleć mnie nogami i trzymaj się mocno.

Podniósł mnie do góry i oparł plecami  zimne płytki. Wsunął się powoli we mnie, a ja zaplotłem nogi na jego plecach. Położyłem mu dłonie na ramionach i coraz głośniej jęczałem. Nie kontrolowałem się już w żaden sposób. Zimne płytki, jego gorący penis, woda spływająca po moim ciele i on... 

Płynąłem... 

Poruszał się we mnie bardzo szybko, niemal wbijając mnie w ścianę. Miałem to wszystko gdzieś. Nadmiar emocji, wrażeń zmysłowych i fizycznych powodował, że niemal zacząłem łkać. Sho mocno trzymał mnie i pieprzył, inaczej nie mogłem tego nazwać. Jego penis wnikał głęboko w mój tyłek. 

Mocniej wtuliłem się w niego i z krzykiem doszedłem. Po chwili poczułem, że i on doszedł we mnie. Postawił mnie, ale nie puścił tylko obejmował przez dłuższą chwilę. Słyszałem jak jego oddech z każdą chwila się uspokajał. Pomógł mi się nawet umyć. Czułem jak między jego palcami wypływała ze mnie sperma.

W końcu odsunął się ode mnie i kazał poczekać. Po chwili mogłem wreszcie wyjść spod prysznica. Gdy zdjął mi opaskę z oczu, zamrugałem pod wpływem nagłego dopływu światła. Z przykrością zauważyłem, że Sho znów założył spodnie i koszulę. Zastanawiałem się, czemu nigdy nie mogłem zobaczyć go całkiem rozebranego. Czyżby coś ukrywał? 

Opatulił mnie ręcznikiem i zaczął delikatnie wycierać. Swoim zwyczajem nie odzywał się do mnie, ale mi to zbytnio nie przeszkadzało. Na koniec pomógł założyć mi mięciutki szlafrok. 

Patrzyłem na niego jak zahipnotyzowany i rozumiałem, że coraz bardziej fascynował mnie ten mężczyzna. Jego delikatność i zmysłowość znów mnie odurzała. 
- Czemu zawsze nie jesteś taki?
- Jaki?
- Czuły, delikatny, miły...

Zawahał się i powiedział to, co bałem się usłyszeć:
- Bo to tylko umowa...

Zostawił mnie samego w łazience. Zamknąłem oczy i poczułem pod powiekami palące, gorzkie łzy. 

Skoro to tylko zwykła umowa, to czemu tak bardzo mnie zabolało, to co teraz usłyszałem?

22 komentarze:

  1. mała przerwa w czytaniu całości "Bez problemu zmieścił się cały." Sho ma małego? xD
    przepraszam, musiałam. wracam do czytania :3333

    dobra, przeczytane.
    co takiego ukrywa Sho?? ma jakieś blizny?

    cieszę się, że Natuś pogadał z Markiem, teraz jakby jeszcze przemyślał to co mu Marco powiedział to już w ogóle byłoby fajnie :D

    ale w ogóle z jednej strony Nat się wydaje dobrym obserwatorem - jak np zauważenie, że Sho chciał mu coś powiedzieć, a z drugiej strony nie widzi np tego o czym mu mówił Marco

    cieszę się też, że chociaż troszkę na tym balkonie porozmawiali, to już jest jakiś progres :)

    seks pod prysznicem - spoko, nawet bardzo spoko :D tylko tej opaski na oczach tam nie widzę xD jakoś nie pasuje, ale może też chodzi o to co Sho próbuje ukryć??

    no i chyba by zginęli gdyby nie próby Natusia dotarcia do Sho :v

    Natuś się edukuje <3 zuch chłopak :3333
    głębokie <3 <3 <3 ale czy nie trochę za wcześnie na to?

    szkoda mi go :( tyle się napłacze przez tę całą sytuację :( tuliłabym

    no i to smutne zakończenie :(((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1."Bez problemu zmieścił się cały." Sho ma małego
      Chodziło mi o to, że w stanie spoczynku bez problemu się zmieścił XD.

      2. Tajemnica ;-)

      3. Nati jak to Nati, nie dostrzega tego wszystkiego,albo raczej nie łączy ze sobą wszystkich faktów.

      4. Z opaską trafiłaś sedno. Nati miał nie widzieć tego, co przed nim ukrywa.

      5. Na pewno by zginęli, gdyby nie Nati.

      6. Na głębokie, może i za wcześnie, ale Sho miał na to ochotę... więc... XD

      7. Niestety Sho ciągle się wycofuj i stąd rani Natiego.

      Usuń
    2. Ja myślę, że chodzi o te dwa typy penisków: bo jedne są zawsze dość duże: i miękkie, i twarde; a ten drugi typ to ten, który może powiększyć się nawet trzykrotnie w stanie wzwodu :)

      Usuń
    3. i jest trzeci typ - zawsze są małe :>

      SHO OGARNIJ SIĘ!!!

      Usuń
    4. Jaki postulat XD

      Czy nie byłoby zbyt nudno, gdyby tak od razu stał się czułym facetem?

      Usuń
    5. nie wymagam od niego żeby był czułym facetem, tylko trochę się ogarnął i nie ranił Natusia. może być twardym dominem :3 (szczególnie jeśli Marco da mu zlać Akiego :D )

      Usuń
    6. Kusząca propozycja :D
      Ale jak już wspominałam gdzieś, przyjdzie pora i na Akiego, musi sobie tylko nagrabić.

      Usuń
    7. Jak dla mnie to może być twardy, byle nie był mimozą :D
      No chyba też teraz bardzo udaje i naprawdę w głębi duszy jest mięcioszkiem :D

      Leks, TRAFNA UWAGA, serio :D mój Adam na przykład :D

      Usuń
    8. ja obstawiam, że chciałby być mięcioszkiem tylko się boi :3

      Usuń
  2. Cwany Sho :D Wypytuje Nata, a sam nic nie mówi o sobie :D no ale to Sho, sosik, i tak dalej :D
    Ale fajnie, że nie bzyka go codziennie. I że rozmawiają. Może serce mu mięknie? Widać, że dużo rozmyśla.

    Marco często się spóźnia? Nieeeee no, :( dlaczego. Nie lubię spóźnialskich :(

    Och, Marco tak dobrze zna Shosika <3 kocham ich przyjaźń :D
    Sho nigdy nikogo nie dopuścił do siebie tak blisko, jak ciebie. - OHOHOHOHOHHOHOHO <3

    O Jezu, Shosie, NO CO TY. Naprawe potrzebuje psychologa, a najlepiej psychoterapeuty. Jezu, oczy jak morze, no to z Sho jest już całkiem źle. Wpada w melancholię, w apatię, ma doła. No i zaczyna bredzić. Kurde, :(

    ***Ależ ja lubię, jak miękkii fiucik powiększa się w ustach!!! <3 :3

    I Sho, który uczy Natusia, co ten ma robić #jajeczka #gardełko <3 aaawwwww^^

    Akcja pod prysznicem <3 ach :3
    Sho taki twardy i jednocześnie taki mięciutki :D

    I jak go głaskał, macał i nic więcej nie robił, A Nat tak się nakręcił :D i jak potem Natuś chciał ,żeby ten w niego wszedł <3 awwwwwwww^^

    I jak w końcu wszedł, a Natuś odpłynął.
    Poruszał się we mnie bardzo szybko, niemal wbijając mnie w ścianę. - kogoś tu będą jutro boleś plecki <3


    Czyżby coś ukrywał?  - no właśnie, może ma jakieś blizny albo coś, jeśli to jest związane z jego przeszłością?


    Skoro to tylko zwykła umowa, to czemu tak bardzo mnie zabolało, to co teraz usłyszałem? - bo Sho jest chujem <3 niby miewa te przebłyski czułości, ale długa droga przed nim.

    Imho Marco powinien go namówić na pójscie na terapię. Wiem, że już próbował, ale może Natuś też jakoś na niego wpłynie?

    No i tym, że to tylko umowa, Shosik pewnie próbuje po prostu zranić Nata, nie?

    Tylko jedno mi zgrzytnęło: mój słodki aniele #nie, ale to tylko moje zdanie, imho nie pasuje do klimatu.
    Ciekawa jestem, co inni o tym sądzą :3

    No i ciekawi mnie, czy Shosik zacznie mieć więcej takich chwil czułości <3 Mógłby być mięcioszkiem w środku < z twardym fiutem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale Marco się chyba spóźnia bo sie po prostu przez Sho nie wyrabia w czasie :v nie jest spóźnialski sam z siebie

      z tymi oczami to chyba było od początku że są w kolorze morza a morze go uspokaja :D

      może Nat i Marco (a najlepiej z udziałem Akiego, tu się na pewno by nadał :D ) wyciągną Sho siłą na terapię? :D (wiem, wiem, że to tak nie działa, ale no... :> )

      a mnie z tym aniołem zabrakło reakcji Natusia na to, bo Sho ma przebłyski, powinno to zwrócić jego uwagę

      Usuń
    2. No więc:

      1. Tak, Sho jest ciekawy Nataniela i nie myśli ciągle, żeby go przelecieć.

      2. Marco się spóźniał, bo iał dużo roboty prze Sho, który siedział w domu.

      3. Też lubię właśnie takie peniski XD

      4. Sho jak ma swoje napady to faktycznie jest z nim nieciekawie :-(. Czy pójdzie do psychologa? Wątpię.

      5. Sho chciał, żeby Nati odpłynął i bardzo się starał XD.

      6. Sho wiele rzeczy ukrywa.

      7. Sho może nie tyle chcę zranić Natiego, co nie chcę go do siebie do końca dopuścić.

      8. Mój słodki aniele - Sho się zagalopował ;-)

      Usuń
    3. Tak Lex...

      Oczy Natiego od samego początku tak działają na Sho XD.

      Terapia - bardzo trudna sprawa XD

      Mówiłam, że Nati wolno reaguje na niektóre rzeczy XD. Zresztą wtedy już nie myślał głową :3



      Usuń
    4. Bo myślał GŁÓWKĄ? : >

      Usuń
    5. < rozpływa się >
      Jak ja lubię, jak Natuś myśli główką. Naprawdę :3

      Usuń
  3. swięya >3333333333
    och jak natis martwi się o sosa <3 kawaii
    pod prysznicem fiu fiu
    to prawda to tylko umowa
    natis zaczyna coś czuc do sosika fiu fiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No martwi się o niego, bo nati to dobry chłopak i widzi, że ze Sho coś jest nie tak. Nie może niestety do niego dotrzeć. Przynajmniej na razie.

      Umowa... może trzeba ją podrzeć XD

      Może... :D

      Usuń