WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

czwartek, 15 grudnia 2016

Umowa - Rozdział 17 (Sho)

SHO

Znowu zbliżały się święta i wszystko tonęło w świątecznych dekoracjach. Nienawidziłem Świąt Bożego Narodzenia, bo przypominały mi o przeszłości, o której chciałem zapomnieć. Zastanawiałem się czasem, czy nie powinienem iść do psychologa, albo psychiatry. Marco usilnie mnie do tego przekonywał od dłuższego czasu. Odgoniłem od siebie tę myśl, ponieważ znów musiałbym przez to wszystko przechodzić i opowiadać lekarzowi. Nie chciałem tego robić. Wiedziałem, że tak naprawdę tylko sam siebie oszukiwałem, bo przecież prawie ciągle śniły mi się koszmary albo wpadałem w depresję. Wszystko to wywoływały moje wspomnienia, czyli to o czym nie chciałem pamiętać. 

Siedziałem na łóżku obok Nataniela i obserwowałem jak słodko spał. Wsłuchiwałem się w jego spokojny i cichy oddech. Był wczesny ranek i pokój zaczęły wypełniać promienie wschodzącego słońca. Długie blond włosy zasłaniały mu twarz, więc je delikatnie odgarnąłem. Wyglądał niczym śpiący anioł.

Zastanawiałem się, czego od niego tak naprawdę chciałem. Myślałem, że czułem do niego tylko pożądanie i sądziłem, że bardzo szybko się nim znudzę. Jednak było całkiem inaczej, bo byłem nim coraz bardziej zafascynowany. Ostatnio często przychodziłem do niego i siadałem na jego łóżku. Nie budziłem go, tylko obserwowałem jak słodko spał.

Nataniel poruszył się niespokojnie przez sen i zaczął coś cicho szeptać. Przysunąłem twarz bliżej jego twarzy, bo chciałem zrozumieć, co mówił. Niespodziewanie otworzył oczy i popatrzył na mnie nieobecnym wzrokiem. Po chwili uśmiechnął się i ponownie zapadł w sen.

Pogłaskałem go po głowie i poszedłem zapalić na balkon. Mroźne i rześkie powietrze wnikało mi głęboko w płuca. Tysiące myśli przelatywały mi przez głowę. Usłyszałem drzwi, które otworzył Nataniel. Stanął obok mnie i oparł się plecami o balustradę.

- Cześć - powiedział tak po prostu.
- Cześć - odpowiedziałem.
- Znowu palisz?
- Tak.
- Powinieneś rzucić, to bardzo niezdrowe.
- Odezwał się niedoszły lekarz.
- Możesz się śmiać, ale kiedyś na pewno zostanę świetnym lekarzem.
- Jestem tego pewien. - Nie chciałem jeszcze zdradzać mu tego, że załatwiłem mu powrót na studia. 
- Co chciałbyś dostać pod choinkę? - zapytał.
- Jaką choinkę? - Wkurzyłem się.
- Zbliżają się przecież święta. 
- Nie będzie żadnych świąt.
- Czemu? -  Usłyszałem smutek w jego głosie.
- Bo ja ich nienawidzę i nie obchodzę! Nie widzę powodów, żeby miało w tym roku być inaczej! Przecież już ci o tym mówiłem! Czemu mnie nie słuchałeś?!
 
Wiedziałem, że znowu wszystko zjebałem. Nataniel udał, że moje słowa i zachowanie nie wywarły na nim żadnego wrażenia. Nie odezwał się więcej i po chwili wszedł z powrotem do mieszkania. Dopaliłem papierosa i poszedłem za nim. Zauważyłem, że przygotował dla mnie śniadanie i zaparzył kawę. Kurwa, czemu był taki dobry? Przecież go tylko krzywdziłem. Może powinienem podrzeć tę cholerną umowę i spróbować się z nim umówić? Może... 

Melancholia znów mnie dopadała. Jak ja nienawidziłem tego stanu. Może jednak powinienem iść do psychologa? Może wtedy przestałbym go ranić? 

Nie zjadłem tego cholernego śniadania, tylko wyszedłem od razu do pracy.

W robocie złapałem się z Marco o jego głupiego faceta. Siedzieliśmy nad jakimś nudnym zleceniem i po prostu wypaliłem:
- Kurwa, naucz swojego gówniarza dobrych manier.
- O co ci znowu chodzi?
- Nie dość, że kilka dni temu pałętał się po moim domu, to jeszcze nazwał mnie kretynem.
Marco dosłownie parsknął śmiechem. Krztusząc się ze śmiechu, powiedział:
- Nawet to do niego podobne, bo raczej nie darzy cię miłością. A co ci dokładnie powiedział?
- Że nie rozmawia z kretynami.
- Ha ha ha...
- No i z czego rżysz?
- Bo, chyba trochę ma racji... ha... ha... ha...
- Zaraz ci przypierdolę.
- Daj spokój. Mam nadzieję, że nie opieprzyłeś Nataniela za to, że go zaprosił.
- Trochę.
- Ty naprawdę jesteś kretynem. 
- Zamknij się.
- Spójrz prawdzie w oczy. Ciągle go opieprzasz za wszystko i za nic. A wiesz chociaż o czym gadał z Akim?
- Nie.
- To cię łaskawie oświecę. Nataniel wypytywał Akiego o sprawy związane z BDSM, bo ty nie raczyłeś mu tego wytłumaczyć. Niby taki mądry z ciebie prezes, a jednocześnie jesteś taki głupi.
Wkurzyłem się, bo pomyślałem, że Marco miał niestety trochę racji.

Wyszedłem z pracy wcześniej i pojechałem na były uniwersytet Nataniela. Otrzymałem wszystkie niezbędne papiery, notatki i prezentacje z wykładów i ćwiczeń, a także harmonogram zaliczeń semestralnych. Gdy wróciłem do domu, zawołałem Nataniela do salonu. Kiedy usiadł, położyłem przed nim dokumenty.
- Co to jest? - zapytał.
- Za miesiąc zaczyna się sesja egzaminacyjna. Jeśli chcesz wrócić na studia, musisz zaliczyć obecny semestr. Takie postawili warunki. 

Patrzył na mnie zaskoczony.
- Ale jak? Przecież kiedy zrezygnowałem ze studiów, usłyszałem, że nie będę miał możliwości ich dalej kontynuować.  
- Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych.
- Dlaczego to zrobiłeś?
- Bo chciałem.
- Nie musiałeś.
- Zgadza się. 

Nataniel drżącymi palcami dotknął papierów i zaczął je przeglądać. Po policzkach popłynęły mu łzy. Chyba był szczęśliwy. Ja chyba zresztą też.
- Dziękuję - szepnął.
- Nie muszę ci mówić, że masz zaliczyć wszystkie egzaminy. Twój powrót na studia kosztował mnie sporo wysiłku, więc nie zawiedź mnie.
- Nie zawiodę. Obiecuję.
- Tutaj masz namiary na mojego znajomego z twojej uczelni. Gdybyś czegoś potrzebował albo nie rozumiał, to dzwoń do niego.
- Dzięki.

- Jak się czuje twoja mama. - Chyba po raz pierwszy go o to zapytałem.
- Wydaje się, że z każdym kolejnym dniem coraz lepiej się czuje.
- Rozmawiałem dzisiaj z jej lekarzem i podobno terapia powoli przynosi zamierzone efekty.
- Zgadza się.

Przysunąłem się bliżej do niego i położyłem dłoń na jego udzie. Kurdę, jaki ja byłem popierdolony. Jeszcze rano ochrzaniłem go za pomysł ze świętami i choinką, a teraz chciałem się z nim bzykać. A on jak zwykle się zawstydził i słodko zarumienił. Wiedział, że wrócę wcześniej i byłem pewien, że się odpowiednio przygotował. 

Lubiłem go dotykać, lubiłem przesuwać palcami po jego nagiej skórze, lubiłem słuchać jego przyspieszonego oddechu i jęków. 

Wziąłem go za rękę, zaprowadziłem na górę do prawie pustego pokoju, włączyłem wolną i zmysłową muzykę. 
- Pamiętasz, co ostatnio ci powiedziałem?
- Że następnym razem mam zrobić dla ciebie striptiz. - powiedział cicho.
- Zgadza się.

Pokój wypełniały dźwięki zmysłowej muzyki, ale Nataniel nawet nie próbował spełnić mojego życzenia. Zastanawiałem się, co powinienem teraz zrobić. Kusiło mnie podejść i zmusić go siłą do posłuszeństwa. Tylko, że nie chciałem wywoływać u niego kolejnych łez. Miałem świadomość, że miękłem przy nim coraz bardziej. 
- Rozbierz się powoli - powiedziałem.
Przełknął ślinę i był tak słodko zażenowany.
- Nataniel, kołysz się w rytmie muzyki i powoli zacznij się rozbierać. Nie śpiesz się, chcę na ciebie popatrzeć.

Z ociąganiem zaczął wolno kołysać biodrami w rytmie dochodzących do niego dźwięków. Był trochę sztywny, niezdarny i co jakiś czas gubił rytm. Ale nie przeszkadzało mi to zbytnio. Starał się i to było dla mnie najważniejsze.
- Właśnie tak. - Zachęciłem go.

W końcu powoli ściągnął z siebie bluzę.
- Dotykaj się - szepnąłem.
Znów słodki rumieniec zagościł na jego policzkach. Niepewnie dotknął dłonią swojego torsu i przejechał po nim w kierunku brzucha.
- Popatrz na mnie.
Bał się podnieść wzrok, więc znów powtórzyłem polecenie.
- Popatrz na mnie.
Spojrzał, a jego wzrok wyrażał zawstydzenie i zażenowanie. 
- Zdejmij spodnie.

Wyczułem, że znów się zawahał, ale w końcu wolno zaczął rozpinać spodnie, które po chwili wylądowały na ziemi. Pomyślałem, że miał piękne ciało. Dalej poruszał się w rytmie muzyki. Przymknął oczy, odwrócił się tyłem i zsunął z siebie bokserki. Kręcił kusząco biodrami, po chwili znów stanął do mnie przodem. Pomyślałem, że być może z czasem do wszystkiego się przekona i przełamie. 

Tylko czy ja miałem aż tyle cierpliwości i ochoty, żeby tak długo czekać?

Wstałem i podszedłem do niego. Niepewnie popatrzył na mnie, a po chwili spuścił wzrok. Obszedłem go kilka razy dookoła i chłonąłem jego seksowny wygląd. Dotknąłem jego nagiej skóry i poczułem, że zadrżał. 

Czekał cierpliwie na to, co dla niego tym razem wymyśliłem. 
- Poczekaj na mnie.

Poszedłem do siebie i z szuflady szafki przy łóżku wyjąłem czarne pudełko. Gdy wróciłem do pokoju, Nataniel grzecznie klęczał i czekał. Nie wiem skąd wiedział, że tego właśnie chciałem. Nigdy mu dotąd o tym nie mówiłem. Poszedłem do niego i pokazałem mu pudełko. Trzymałem je na wysokości jago twarzy i wolno otworzyłem. Nataniel początkowo zmarszczył brwi, nie do końca chyba rozumiał, co widział przed sobą.

W pudełku połyskiwały kryształy wtopione w srebrną i fantazyjnie wygiętą obejmę. Po jej obu stronach doczepione zostały długie paski, które zostały wykonane z czarnego materiału. 

Długo zastanawiałem się jak powinna wyglądać jego obroża. Ta pasowała do niego idealnie. Była taka delikatna i urocza, jak on. No i kryształy były w kolorze jego oczu.  
- To od dziś będzie twoja obroża - powiedziałem.


Nie odezwał się, tylko patrzył szeroko otwartymi oczami. Wyjąłem obrożę, a pudełko położyłem na kanapie. Następnie stanąłem za nim i kazałem przytrzymać wysoko włosy. Założyłem mu obroże, zawiązałem kokardę na karku. Zbyt długie czarne taśmy zwisały mu na plecach. Dotknąłem jego dłoni i rozpuściłem mu włosy, które z powrotem opadły na plecy. 

Nataniel milczał i klęczał z opuszczoną głową. Stanąłem przed nim, uniosłem jego brodę i zmusiłem, żeby na mnie spojrzał.
- Jak podoba ci się prezent?
Nie odpowiedział, ale jego oczy zdradzały wszystkie tajone emocje: strach, zakłopotanie, zażenowanie i niepewność. Nerwowo przełknął ślinę i uciekł wzrokiem. 
-  Więc jak? Podoba ci się, czy nie?
Niemal wyczuwałem, jak bił się z myślami i zastanawiał nad odpowiedzią. W końcu się odezwał.
- Jest bardzo ładna. 
- Wybrałem ją specjalnie dla ciebie. Podoba ci się?
- Tak...
- Tak?
Nie wiedział, co chciałem usłyszeć.
- W chwili, gdy zakładam ci obrożę, zaczyna się nasza gra. Ja staję się twoim panem, a ty całkowicie poddajesz się mojej woli. Zrozumiałeś.
- Tak...
- Tak?
- Zrozumiałem... Panie... - ostatnie słowo wypowiedział drżącym głosem. 
- Popatrz na mnie i odpowiedz na moje pytanie.  Czy rozumiesz, kim się stajesz, gdy zakładam ci tę obroże?
Patrzył niepewnym i zagubionym wzrokiem. W końcu się odezwał:
- Tak, Panie - szepnął.
- Grzeczny chłopiec. A teraz chodź za mną.
Chciał wstać, ale położyłem dłoń na jego ramieniu. Patrzył na mnie pytającym wzrokiem.
- Na kolanach. Chcę, żebyś poszedł za mną na kolanach.
- Ale...
- Pamiętasz? Musisz mi się całkowicie podporządkować.

Znów się wahał, znów był zagubiony, a przy tym szalenie uroczy. Ruszyłem przed siebie, a on po chwili poszedł za mną na kolanach. Wszedłem do mojej sypialni i usiadłem na łóżku. Podszedł do mnie i klęknął u moich stóp. Wyglądał przepięknie w swojej nowej obroży. Pomyślałem, że naprawdę  bardzo szybko się uczył. Nie chciałem jednak go dziś zbyt mocno poniżać.
- Nataniel, za wypełnianie moich poleceń będę cię nagradzał, natomiast za nieposłuszeństwo karał. Od ciebie zależeć będzie, czy dostawać będziesz nagrody czy też kary. Zrozumiałeś?
- Tak...
- Tak?
- Tak... Panie...
- Skoro jesteś taki posłuszny i grzeczny, to czeka cię teraz mała nagroda.

Wyjąłem ze spodni stojącego fiuta.
- W nagrodę możesz wziąć go do ust.
Zauważyłem, że znów się zawahał i analizował to, co właśnie powiedziałem. Zdawałem sobie sprawę, że dla Nataniela była to całkowicie nowa i trudna sytuacja. W końcu przysunął się bliżej i po chwili zaczął pieścić mojego fiuta językiem, ustami i dłonią. Z zadowoleniem stwierdziłem, że radził sobie coraz lepiej. Chyba naprawdę wczuwał się w swoją rolę, a może mu się to po prostu podobało? Pomyślałem, że muszę wreszcie szczerze z nim porozmawiać. 

Nieraz zastanawiałem ile się zmieniło, od kiedy poznałem Nataniela. Nigdy nie pragnąłem dotyku innego mężczyzny, a teraz upajałem się dotykiem Nataniela. Jego język i dłonie błądziły po moim penisie, udach i podbrzuszu. Zastanawiałem się, skąd brała się teraz jego odwaga. W końcu ująłem jego twarz i zmusiłem, żeby popatrzył na mnie.
- Połóż się na łóżku na plecach.

Gdy to zrobił, położyłem się na boku obok niego. Przesuwałem dłonią po jego nagiej skórze.
- Zacznij się rozciągać.

Znów zobaczyłem zażenowanie na jego twarzy. Dalej błądziłem dłonią po jego ciele. Zsuwałem ją coraz niżej w kierunku jego krocza. Dotknąłem jego penisa, chwyciłem i kilka razy przesunąłem po nim moją dłonią w górę i w dół. Zamknął oczy i wciągnął głęboko powietrze. Chyba się zaczął trochę nakręcać, a ja coraz bardziej chciałem w niego wreszcie wejść.
- Nataniel, wydałem ci polecenie.

Patrzył na mnie tymi swoimi niewinnymi oczami. Coraz bardziej podobało mi się łamanie jego wstydu i oporu. Przesunąłem dłonią po jego udzie i zmusiłem, żeby zgiął nogę w kolanie. Musnąłem ustami jego policzek i powiedziałem:
- Znów za dużo myślisz.

W końcu się poddał. Zgiął drugą nogę i obie szeroko rozłożył. Dotykałem wewnętrznej strony jego uda i czekałem. Złamał się i zaczął wolno się rozciągać. Zmarszczył przy tym brwi i odwrócił głowę.
- Chcę, żebyś na mnie patrzył. - Zmusiłem go, żeby na mnie spojrzał.

Jego widok podniecał mnie coraz bardziej, czułem, że jeszcze trochę i po prostu go zerżnę. Starałem się nad sobą panować, ale było mi coraz trudniej. Nataniel rozciągał się coraz bardziej i wsuwał w siebie kolejne palce. Po chwili sprawdziłem, czy już dobrze się przygotował. Wstałem i zdjąłem spodnie razem bokserkami. Następnie usiadłem i oparłem plecami o ramę łóżka. 
- Chodź do mnie.

Znów zrozumiał, o co mi chodziło. Tak mało rozmawialiśmy, a on i tak wszystkiego się domyślał. Gdy usiadł na moich udach, położyłem dłonie na jego biodrach i czekałem na jego kolejny ruch. Uniósł się nieco, wziął w dłoń mojego penisa i powoli się na niego opuścił. Chyba go trochę zabolało, bo skrzywił się i sapnął głośno. Wnikałem powoli w jego rozpalone wnętrze. Musiałem uważać, żeby nie dojść od samego patrzenia na niego. Wreszcie jego uda dotknęły moich ud i cały penis znalazł się w środku. Zagryzł usta i nie poruszał się. Głaskałem go po udach, brzuchu i czekałem, aż się do mnie przyzwyczai. 

Nieznacznie uniósł się i opadł z powrotem. Spiął się przy tym i głośno westchnął. Miałem ochotę powalić go na łóżko, przycisnąć swoim ciężarem i pieprzyć się z nim. Ale czekałem i uważnie go obserwowałem. Zmarszczył czoło i znów uniósł się i opuścił. I znów... I znów... Był jeszcze mało doświadczony i nie potrafił odnaleźć odpowiedniego kąta. 
- Nataniel odchyl się nieco do tyłu, poczujesz wtedy różnicę.

Gdy zrobił to, co powiedziałem i znów się poruszył, na jego twarzy pojawiło się zdumienie. Cicho jęknął. Jego wolne ruchy wywoływały u niego kolejne ciche jęki. Zamknąłem oczy i przez chwilę chłonąłem jego dotyk. Znów na niego spojrzałem. Zachęciłem, żeby przyspieszył, co też zrobił. Niestety po chwili chyba zaczęły bardziej dokuczać mu plecy i uda. Przypomniał mi się nasz ostatni seks pod prysznicem i to jak mocno wbijałem go w ścianę. Zacząłem mu trzepać, na co zareagował kolejnym jęknięciem. Przesunąłem opuszkami palców po jego torsie, ścisnąłem mu sutek. Następny jęk uwolnił się z jego gardła. Mimowolnie znów zaczął poruszać biodrami. Z sekundy na sekundę przyśpieszał, niestety chyba znów zaczęły dokuczać mu plecy, bo oparł się głową  mój tors.
- Nie mogę.. - szepnął cicho.

Nie wychodząc z niego, szybko przekręciłem się razem z nim, tak, że leżał teraz pode mną. Odgarnąłem mu włosy z twarzy i uniosłem się nieco. Bardzo wolno zacząłem go posuwać. Położył dłonie na moich przedramionach i mocno je zacisnął. Uniosłem mu nogi i położyłem sobie na ramionach. Wszedłem w niego do samego końca, a on znów jęknął. Uwielbiałem słuchać jego głosu. Zacisnął mocno powieki, zagryzł usta i spojrzał na mnie rozmarzonym wzrokiem. Chyba było mu dobrze, bo nadal zaciskał dłonie na moich przedramionach. Docisnąłem do klatki piersiowej jego nogi i mocno pieprzyłem. Nataniel głośno krzyknął. Pomyślałem, że pewnie plecy znów go zabolały. Chciałem być delikatny, ale nie potrafiłem. Przepocona koszula, która kleiła się do mojego ciała, zaczęła mi nagle przeszkadzać. Przez chwile chciałem ją zrzucić, ale się powstrzymałem. Nataniel znów pisnął cicho. Z oczu popłynęły mu łzy.
- Boli...

Odsunąłem się nieco od niego i znów uniosłem mu nogi wysoko w górę. Polizałem go po łydce, na co zadrżał. Pomyślałem, że był bardzo wrażliwy, bo reagował nieomal na każdy mój dotyk. 

Coraz bardziej podniecał mnie widok jego rozpalonego ciała i jego gorącego wnętrza, które zaciskało się na moim penisie. Wbiłem się w niego mocno, na co on szarpnął się i krzyknął. Otworzył szeroko oczy ze zdumienia. Znów wyszedłem z niego i znów mocno się wbiłem. Usłyszałem kolejny krzyk. I jeszcze raz... jeszcze raz... Widziałem, że z każdą upływającą sekundą zbliżał się do orgazmu. Trafiałem dokładnie w jego prostatę i wiedziałem, że długo nie wytrzyma. Ja zresztą też nie. Z mojego gardła uwolnił się niekontrolowany jęk i trysnąłem. Nataniel wygiął się w łuk i zaczął krzyczeć. Doszedł sobie na brzuch.

Pomyślałem, że dobrze, że mieszkania oddzielały grube ściany, bo sąsiedzi mieliby niezłą radochę.  Z drugiej strony mało mnie interesowała ich opinia. Wyczerpany położyłem się obok Nataniela i delikatnie posmyrałem go po brzuchu.
- I jak było? - zapytałem się.

Nataniel chyba był zaskoczony moim pytaniem. Nigdy dotąd przecież z nim nie rozmawiałem po seksie, tylko od razu wychodziłem. Dotknąłem jego obroży, która idealnie zgrywała się kolorystycznie z barwą jego oczu. Nie odpowiedział mi, tylko znów uciekł wzrokiem.
- Nataniel musimy w końcu szczerze porozmawiać. Czemu o nic mnie nie pytasz, tylko gadasz za moimi plecami z Akim?
- Ja nie potrafię o tym z tobą rozmawiać.
- Może spróbuj.
- Pomyślę o tym.
- Dobra, muszę iść się umyć. Cały się lepię. 

Gdy już wychodziłem, rzuciłem przez ramię:
- I jeszcze jedno. Jutro kupię ci laptopa.
- Nie jest mi potrzebny.
- Co ty pleciesz, przecież wracasz na studia, więc laptop tym bardziej będzie ci potrzebny.
- A jak nie zdam egzaminów?
- Jeśli nie zdasz, to wymyślę dla ciebie taką karę, że będziesz tego gorzko żałował. A uwierz mi na słowo, że w głębi duszy jestem sadystą. Więc lepiej szybko zacznij się uczyć.

7 komentarzy:

  1. Jedno słowo jako podsumowanie rozdziału: OCH.

    Och.
    Naprawdę.

    Kurczę, wiesz, jak czytałam początek, to się trochę wściekłam na Shosia, bo osoby takie jak on nie powinny mieć "niewolników" jak Nat.
    Tak, rozumiem Sho (mówiłam, że zaczynam go nawet trochę lubić), bo przeszłość, rozumiem, bo zaczynasz ładnie opisywać jego motywy, przyczyny i skutki, ale początek i tak mnie wkurzył. On jest tak bardzo niezrównoważony, pojebany i psychicznie niestały, że ja pierdolę.
    JA PIERDOLĘ.
    Przy nim jestem jak Emil - oaza spokoju. Naprawdę.
    Nie wiem, czy to zamierzone, czy nie, ale właśnie wyokreowałaś tę postać - jest chaotyczna. Ciężko go zrozumieć, bo zachowuje się jak rozkapryszony dzieciak.
    Ale może kiedyś :D
    Jezcze kilka takich rozdziałów (nie seksy, ale jego myśli) i pewnie polubię go jeszcze bardziej. :)

    Co do akcji, to: ACH. Impru, piękne opisy, tak cudownie budowane napięcie, tryskający erotyzm z każdego zdania i w ogóle. Da się wczuć. Bardzo przyjemnie czytało mi się ten rozdział. Pomysł z subtelną obrożą wspaniały. W sam raz dla Nata. :)

    Brawa dla Sho, że załatwił Natowi powrót na studia. Myślę,że to taki prezent świąteczny.
    btw. Święta chyba wielką literą, bo chodzi o te grudniowe, nie tak ogólnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety taki jest XD.
      Obiecuję, że kiedyś na pewno wszystko się wyklaruje.

      Uwielbiam to zdanie: On jest tak bardzo niezrównoważony, pojebany i psychicznie niestały, że ja pierdolę. - Idealnie go podsumowałaś XD.

      Obroże znalazła Lex :D. jak ją zobaczyłam pomyślałam, że idealnie będzie pasować do Nataniela. Bo właśnie jest taka delikatna i urocza.

      Prezent... no cóż, Sho nie obchodzi Świąt więc raczej nie ;-).

      Usuń
  2. swięta są <333333 hapyy

    to piszemy komcie w rytmie kpopu :)
    marco uwazaj ..ayamis paczy ... :)
    hahaha och sho jaki ty pocieszny
    tak jak ci już mówiłam imciu nocia sie podoba :)
    hehehe
    obroza. <3
    yeyy powrot na studia.. sos jakis ty milusi :)
    jak nie zaliczysz egzaminow .coż za straszna kara to by byla ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sho ma swoje przebłyski dobroci <3
      Oby tylko więcej ich było XD

      Usuń
  3. czyżby jednak była szansa, że Sho pójdzie po rozum do głowy i pójdzie do jakiegoś specjalisty?
    chociaż trochę go rozumiem, bo chyba nikt nie lubi wywlekać bolesnych wspomnień

    ależ to urocze, że Sho obserwuje śpiącego Natusia <3
    i to, że się uśmiechnął, jak się na moment obudził <3 Aaaaaaaaaawwwwwwwwwwwwww......

    fajnie, że Natuś zaczyna się do niego normalnie odzywać i próbuje funkcjonować :)
    ale smutne, że Sho zrobił taką awanturę o święta, chociaż znowu - po trosze go rozumiem
    biedny Natuś :(
    ale też biedny Sho :(

    Sho nieładnie nie jeść śniadania, szczególnie kiedy ktoś je dla ciebie zrobił!!

    eh... co on by zrobił bez tego Marco :)
    no i zanudziliby się na śmierć bez Akiego <3
    no, prawda, Sho, Marco ma rację

    cieszę się bardzo, że Sho zorganizował Natowi te studia!! <3
    na pewno Natuś to docenia :)
    i ta rozmowa potem zrobiła na mnie wrażenie - pytanie o mamę, no i dobrze, że z nią lepiej :)

    Natuś jest uroczy z tą swoją niewinnością <3
    ale fakt, że Sho mógłby coś zrobić z tą huśtawką nastrojów :v

    jestem pod wrażeniem, że Natuś przyznał się, że pamięta o striptizie xD
    ale no biedny zawstydzony on <3
    w sumie nie zdziwiło mie, że odwrócił się tyłem, gdy ściągał bokserki. raczej zaskoczył mnie, gdy ponownie się odwrócił w stronę Sho

    ależ to było genialne jak on chodził i go oglądał ze wszystkich stron <3 <3 <3 <3 <3

    śliczna ta obróżka <3 <3 <3
    #zachwyt
    ale Natuś chyba zachwycony nie jest, raczej zawstydzony i zmieszany. ciekawe, czy będzie ją nosił na co dzień? chciałabym <3 <3 <3 <3 <3
    rozumiem, że był zagubiony i musiał wymyślić, jak powinien właściwie i zgodnie z prawdą jednocześnie odpowiedzieć na pytanie Sho

    na kolanach, to chyba było dla niego spore wyzwanie, nie?
    no i odniosłam wrażenie, że chyba obciąganie nie do końca jest uważane przez Nata za nagrodę :v
    i do tego jeszcze samodzielne rozciąganie - mam wrażenie, że Sho wymaga od niego za dużo

    biedny obolały Natuś :(
    i jeszcze taka pozycja, pewnie psychicznie bardzo dla niego niekomfortowa, dobrze, że w końcu Sho ją zmienił
    ta zdumiona mina była urocza <3

    i znowu Natusia boli :(

    ale dobrze, że trysnął, bo już się bałam, że mu się nie uda <3

    NARESZCIE Sho z nim porozmawiał po seksie
    i dobrze, że w końcu poruszył temat, żeby to jego pytał, a nie męczył Akiego

    a końcówka cudowna <3
    niech się Natuś uczy, za piątki może dostanie jakieś fajne nagrody nawet <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc tak:

      1. Może pójdzie, a może nie... Zaczyna to rozważać, więc nie jest z nim, aż tak najgorzej.

      2. Sho uwielbia patrzeć na Natiego, jak on śpi. Często to zresztą robi.

      3. Nati faktycznie stara się jakś w tym wszystkim odnaleźć. Dlatego próbuje trochę zagadywać Sho. tylko, że Sho do łatwych rozmówców niestety nie należy.

      4. Dlaczego Sho nie lubi świąt - pojawi się w notce Natiego w święta (chyba, że nie wytrzymam i wcześniej ją puszczę XD)

      5. Sho robi bardzo dużo niefajnych rzeczy.

      6. Marco, Sho, Nati i Aki - aż się prosi, żeby zorganizować wspólną orgię. No ale Nati... nie przeżyłby tego.

      7. Tak studia musiały być XD

      8. Sho może w końcu się jakoś ogarnie. Pierwszy zwrotny punkt będzie w święta.

      9. Pamiętał o striptizie, ale pewnie maił nadzieję, że Sho zapomni o tym.

      10. Sho lubi go oglądać, ze wszystkich stron oczywiście.

      11. Obróżka jest taka, bo ją mi pokazałaś. idealnie pasuje do Nataniela. Czy ją będzie nosił na co dzień? Zobaczymy :D

      12. Na kolanach - oczywiście, że było to spore wyzwanie.

      13. Pojęcie nagród niestety jest inne u Sho i Nataniela. Myślę, że obaj muszą pogadać i lepiej się poznać. Może wtedy będzie lepiej.

      14. Dla Natiego każda pozycja będzie raczej zaskoczeniem :D

      15. Pewnie zaczną w końcu rozmawiać, tylko że Nati nadal się wszystkiego wstydzi i boi.

      16. Nagrody za piątki <3 na pewno będą. A za dwóje - kary :3

      Usuń
    2. to patrzenie jest przesłodkie <3

      biedny Nat, ma takie trudne zadanie :D ale coś mi się zdaje, że da sobie z nim radę :)

      trzymam kciuki, żebyś nie wytrzymała <3

      dało się zauważyć :(

      ale Marco mógłby dać Sho Akiego do ukarania... znaczy do zabawy :D a sam by posiedział i poobserwował z Natem i trochę go pouspokajał? :>

      super, że studia są <3

      dawaj te święta a nie się znęcasz!

      no właśnie, dlatego tak się zdziwiłam, że sam o tym powiedział, a nie rżnął głupa :D

      na pewno jest co oglądać :3

      cieszę się, że mogłam pomóc <3

      no mam nadzieję, że się dogadają jakoś sensownie :D

      to też fakt, jaki on jest uroczy z tym brakiem doświadczenia <3

      wstydzioszek :333

      tak, podoba mi się taki system <3

      Usuń