WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

sobota, 17 grudnia 2016

Umowa - Rozdział 18 (MARCO)

MARCO


Siedziałem w biurze i odwalałem czarną robotę za Sho. Zerwał się wcześniej, bo musiał pojechać na dawną uczelnie Nataniela. Wiedziałem, co planował i bardzo podobał mi się jego pomysł. Chciał, żeby Nataniel wrócił na medycynę. Wiedziałem, że miał do niego słabość. Nie podejmowałem jednak tego tematu, bo czułem, że dla Sho jest jeszcze za wcześnie, żeby o tym rozmawiać. Ostatnio ochrzaniłem go za jego kolejne durne zachowanie. Jak można mieć pretensje o to, że Nataniel rozmawiał z Akim na temat BDSM? Przecież ja sam rozmawiałem ze Sho na ten sam temat. Nie mogłem przecież prosić Akiego, żeby mi wszystko wytłumaczył. Jak ja wyglądałbym w jego oczach, gdybym przyznał się, że jestem kompletnie zielony.


Westchnąłem i odchyliłem się w fotelu do tyłu. Pomyślałem, że ostatnio dość mocno podpadłem Akiemu. Dzwonił do mnie wieczorem i chciał wpaść, a ja nie miałem zwyczajnie czasu. Później też musiałem rezygnować z naszych spotkań. Po robocie szedłem do domu i po prostu padałem na łóżko ze zmęczenia. Wczoraj także do mnie zadzwonił i znów musiałem mu odmówić. Powiedział mi wtedy sporo przykrych słów, o których nie chciałem pamiętać. Chyba się na mnie obraził, bo nie odbierał telefonów i nie odpisywał na smsy.

Z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk telefonu. Na wyświetlaczu pojawił się numer Akiego. Gdy odebrałem rozmowę, nawet nie dał mi dojść do słowa:
- Powiedz temu idiocie, żeby mnie do ciebie wpuścił. Podobno nie jestem umówiony, nie mam przepustki i nie mogę do ciebie wejść.
- Zaraz tam będę.

Zastanawiałem się, czemu Aki przyszedł do mojego biura. Bałem się, że może chciał się ze mną rozstać. Chociaż tak naprawdę nigdy go nie zapytałem, czy chciałby być ze mną. Po prostu co jakiś czas spotykaliśmy się i tyle. 

Podszedłem do strażnika i wpisałem Akiego na listę gości. Czasami złościła mnie ta cała polityka bezpieczeństwa. Aki wyglądał już na nieźle wkurzonego. Bez słowa poszedł za mną do mojego gabinetu. Usiadł w moim fotelu i bezczelnie skrzyżował nogi na biurku.
- Zlituj się, to naprawdę są ważne papiery. - Odsunąłem laptopa i papiery na bok.
- Doprawdy? Rozumiem, że ja już nie jestem dla ciebie ważny.
- Aki, nie mam czasu na twoje fochy.
- A ja mam dość ignorowania mnie.
- Przypominam, że to ty nie odbierasz od wczoraj telefonów i nie odpisujesz na smsy.
- Bo mnie wkurwiłeś.
- Jezu, siedziałem nad czymś cholernie ważnym i nie mogłem się z tobą zobaczyć.
- Tylko, że tych cholernie ważnych spraw i odwołanych spotkań, o czym doskonale wiesz, jest całkiem sporo.
- Aki, w święta wszystko ci wynagrodzę. Daj spokój, zostało zaledwie kilka dni.
- Phi...
- Jeśli nie będziesz grzeczny, to nie dostaniesz prezentu od Świętego Mikołaja.

Stałem obok niego oparty tyłkiem o biurko.
- Dostanę od ciebie prezent? - zapytał.
- A byłeś grzeczny w tym roku?
- Bardzo.
- Taa... myślisz, że ci uwierzę?
- Zresztą ja nie wierzę w Świętego Mikołaja.
- To nie ma większego znaczenia.
- Pod swoją choinką to raczej niczego nie znajdę.
- A pod tą, którą razem ubieraliśmy?
- Poważnie?
- Tylko jest mały problem.
- Jaki?
- Pewnie dostaniesz rózgę w tym roku.
- Bat, szpicrutę, packę czy pejcz? - Zapytał poważnym głosem.

Zamurowało mnie, bo tak naprawdę robiłem sobie z niego jaja i nie kupiłem niczego podobnego. Fakt, że miałem już prezent dla niego, ale nie taki. No ładnie, wpadłem jak nic. Dobra, trzeba będzie jakoś ogarnąć ten temat. Nie miałem innego wyjścia.
- Tajemnica... - powiedziałem. Zastanawiałem się, gdzie kilka dni przed Świętami kupię coś takiego. Może Sho będzie miał jakiś pomysł? Będę musiał z nim jutro pogadać.
- Skarbie, ja naprawdę muszę popracować.
- Wyganiasz mnie?
- Wpadnij do mnie późnym wieczorem.
- Łaski bez. Obędzie się.

Wstał i poszedł w kierunki drzwi.
- Muszę się odlać, pokaż mi, gdzie są kible w tej pożal się Boże firmie
- Wkurzający jak zawsze.
- Przecież za to mnie kochasz.
- Jesteś bardzo pewny siebie, wiesz?
- Taa... 

Gdy szliśmy korytarzem, powiedziałem mu, że nagrabił sobie u Sho.
- Nie boję się tego kretyna.
- Może powinieneś.
- Niby czemu?
- Wiesz, że on jest sadystą?
- No i? Przecież mój poprzedni pan też był.
- Ale na pewno nie takim jak Sho. Nie wiesz do czego jest zdolny.
- Już się boję.
- Jak mi kiedyś podpadniesz, to oddam cię w jego ręce.
- Chciałbyś.
- A żebyś wiedział. Będę sobie siedział wygodnie w fotelu z kieliszkiem czerwonego wina i będę obserwował, jak cię będzie torturował.
- Możesz sobie tylko pomarzyć, chociaż wizja orgii brzmi interesująco.
- Proszę, proszę... orgii mu się zachciało. Już ja ci to wybije z głowy.

Wszedłem za nim do łazienki i zdziwiłem się, kiedy Aki zaczął sprawdzać wszystkie kabiny.
- Uwierz mi, że wszystkie kible są jednakowo wygodne.
- Nie o to mi chodzi, idioto.
Nagle złapał mnie za rękę i popchnął w kierunku jednej z kabin.
- Co ty wyprawiasz.
- Zamknij się i ściągaj spodnie.
- Co?
- Gówno.
- To pojęcie wyjątkowo tutaj pasuje, wiesz?
- Właź do środka i ściągaj te pierdolone spodnie.

Wszedłem do kabiny i opuściłem deskę. Po chwili opuściłem też  spodnie wraz z bokserkami i usiadłem. Aki wszedł za mną i zamknął drzwi. Było strasznie ciasno, ale coraz bardziej się podniecałem. Nigdy nie robiłem tego w publicznym miejscu. Aki ściągnął buty, spodnie wraz z bokserkami i usiadł na moich kolanach. Objął mnie ramionami i zaczął namiętnie całować.

Położyłem dłonie na jego pośladkach i ścisnąłem je. Uwielbiałem macać jego krągłe i jędrne bułeczki. Westchnął mi w usta. Coraz bardzie się nakręcał, ja zresztą też. Lizaliśmy się i macaliśmy wsuwając dłonie pod nasze ubrania. Jarałem się tym, że w każdej chwili ktoś może wejść do łazienki i nas nakryć. Czyżby to był mój fetysz? Chyba raczej nie.
- Aż tak bardzo za mną tęskniłeś? - Szepnąłem i znów wpiłem się w jego usta. Ugryzłem jego dolną wargę i poczułem metaliczny posmak jego krwi.
- Ugryzłeś mnie, idioto.
- Sorki, po prostu też się za tobą stęskniłem.
- Uważaj, bo jeszcze ci uwierzę.

Całowaliśmy, lizaliśmy i dotykaliśmy się. Gdyby nie to dziwne miejsce, pomyślałbym, że jest wręcz idealnie. Aki nasadził się na mojego stojącego fiuta. Zrobił to bez żadnego wcześniejszego przygotowania. Jako lubrykanta użył po prostu swojej śliny. Z jednej strony pomyślałem, że to trochę obrzydliwe. Z drugiej strony przecież pieprzyłem go w tyłek, więc chyba nie powinienem być przewrażliwiony. Jęknął mi cicho w usta, gdy mój penis wszedł w jego rozpaloną dziurkę. Nawet nie poczekał sekundy, tylko od razu zaczął unosić się i opadać. Patrzyłem na niego zafascynowany i zagryzłem usta, żeby nie jęczeć. Aki chyba chciał mnie sprowokować, bo coraz szybciej się poruszał. Dosłownie rżnął się ze mną. Nie miałem nad nim żadnej kontroli. Chciałem go wziąć od tyłu, ale mała kabina raczej uniemożliwiała zmianę pozycji. Chociaż jakby się postarać...
- Zwolnij... - powiedziałem.
- Ani mi śni.

Usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi. Aki nabił się na mnie do samego końca i z satysfakcją patrzył, jak omal nie krzyknąłem. Z ledwością udało mi się powstrzymać. Przyciągnąłem go do siebie i szepnąłem mu do ucha
- Naprawdę kiedyś cię zamorduję.
- Cicho, bo nas jeszcze usłyszy.

Znów poruszył biodrami, a ja popatrzyłem na niego morderczym wzrokiem. Mój penis pulsował wewnątrz jego ciała, pragnąłem powalić go na ziemię, wykręcić mu ręce do tyłu i zerżnąć. Jak będę wreszcie miał wolne, przysiągłem sobie, że go wypieprzę tak, że przez tydzień nie usiądzie na tyłku. Przypomniało mi się, jak Sho kiedyś mnie wypieprzył. Może zafunduję Akiemu coś podobnego?

Wreszcie intruz wylazł z kabiny. Słychać było teraz szum wody, więc pewnie mył ręce. Kurwa, pośpiesz się idioto i wypierdalaj stąd. Aki z satysfakcją lekko poruszał biodrami, a ja mogłem tylko gromić go wzrokiem. Wreszcie usłyszeliśmy dźwięk zamykanych drzwi.
- Wreszcie sobie polazł - powiedziałem.
- Kontynuujemy? - zachichotał.
- Przysięgam, że pożałujesz.
- Trzymam cię za słowo.

Znów zaczął mnie ujeżdżać, ale drań nie wchodził do samego końca, tylko się ze mną bawił.
- Kozaczący ukeś - wyrwało mi się.
- Coś ty powiedział?
- Nic - odpowiedziałem ze słodkim uśmiechem.

Położyłem mu dłonie na biodrach i siłą zmusiłem, żeby opuścił się wreszcie do samego końca. Gdy to zrobił, nadal mocno trzymałem go tak, że nie mógł się poruszyć. Pocałowałem go mocno i głęboko. Czułem, że chciał dalej się pieprzyć, ale nadal mu nie pozwalałem.
- Mój drogi, mimo wszystko, to ja tutaj rządzę, nie ty.
- Puść mnie - zasyczał.
- Nie. 

Znów się szarpnął, oczywiście nie miał żadnych szans, żeby się uwolnić. Znów ktoś wszedł do łazienki. A ja uśmiechnąłem się przebiegle do Akiego. Chwyciłem jego penisa i zacząłem mu trzepać. Wciągnął szybko powietrze i zagryzł usta. Pomyślałem, że zemsta bywa słodka. Po chwili znów zostaliśmy sami w łazience.
- Odwracaj się.
- Kurwa, niby jak?
- Nie obchodzi mnie jak? Rusz dupę i jakoś się odwróć.

Wstał i jakimś cudem odwrócił się do mnie tyłem. Czekałem tylko na to. Przyparłem go siła do drzwi i szybko w niego wszedłem.
- Jeśli tak bardzo potrzebujesz mocnych wrażeń, to będziesz je miał.
Musiałem zasłonić mu usta, bo zaczął głośno jęczeć.
- Zamknij się, bo jeszcze ktoś nas usłyszy.

Starał się być cicho, ale co jakiś czas cicho jęczał. Nie potrafił już się kontrolować. Odpływał, ja zresztą też. Słychać było skrzypienie drzwi, a ja modliłem się, żeby tylko wytrzymały zawiasy i nikt więcej nie wszedł do łazienki. Pieprzyłem go mocno i brutalnie.
- I jak? Podoba ci się to?
Nie odpowiedział, bo nadal przyciskałem dłoń do jego ust.
- Jak ci się podoba być szmaconym w męskim kiblu?
Przycisnąłem go znów mocno do drzwi i zabrałem rękę.
- Odpowiadaj.
- Zerżnij mnie...
- Czy to zrobię czy też nie, to zależy wyłącznie ode mnie. Błagaj.
- Proszę... - jęknął.
- Słabo.
Wyszedłem z niego i znów szedłem brutalnie.
- Ładnie poproś.
- Błagam cię...

Znów zacząłem go mocno pieprzyć, niemal wyłamywałem drzwi z zawiasów. Jeszcze trochę. - Myślałem. Aki znów zaczął jęczeć, więc musiałem uciszyć go dłonią. Doszedłem... wreszcie... trysnąłem wewnątrz niego... Uwielbiałem to robić. Wiedziałem, że się wkurzy, ale miałem to gdzieś. Wyszedłem z niego i usiadłem na kiblu. Pociągnąłem go za sobą, tak, że usiadł na mnie. Wsunąłem mu jedną rękę pod bluzę i macałem go, drugą ręką trzepałem mu fiuta. Drżał.... Gdy zacząłem go lizać po szyi, szarpnął się i doszedł mi w dłoni. Przytuliłem go mocno do siebie. Siedzieliśmy tak jeszcze dobre kilka minut, ciężko oddychając. Wreszcie Aki wytarł się kawałkiem papieru toaletowego.
- Kurwa, musiałeś dojść we mnie? Jak ja teraz wrócę do domu?
- Trzeba było wcześniej o tym pomyśleć. Nie marudź.
Wyszliśmy z łazienki i odprowadziłem Akiego do wyjścia.
- To jak, wpadniesz wieczorem?
- Zastanowię się.
- Około 21 powinienem już być w domu.
Nie odpowiedział mi. 

Drań spóźnił się, a ja wiedziałem, że zrobił to specjalnie. Było już po dwudziestej drugiej, gdy wreszcie zadzwonił domofon. Myślałem nawet, że dzisiaj nie przyjdzie do mnie.
- Cześć. - Powiedziałem, gdy wszedł do mieszkania.
Nie odpowiedział, tylko rozebrał się i poszedł do salonu. Patrzył na choinkę, na której paliły się lampki. Podszedłem do niego, objąłem go i wtuliłem twarz w jego włosy.
- O czym myślisz?
- O niczym.
- Wiesz, chciałbym lepiej cię poznać. Mam czasami wrażenie, że łączy nas tylko seks.
- Głupi jesteś, jeśli tak myślisz. Zresztą masz przecież moje akta osobowe.
- Aki... przecież już nieraz przeprosiłem cię za to.
Po chwili uwolnił się z moich objęć i ruszył w kierunku sypialni. Z korytarza dobiegł mnie jego głos.
- A ty czekasz na jakieś specjalne zaproszenie? Rusz się.
- Idę.

Zgasiłem choinkę i poszedłem za nim. Położyliśmy się do łóżka i jak zwykle przytuliłem go. Miałem ochotę pogadać z nim jeszcze trochę, ale zwyczajnie zasnąłem. Zmęczenie wzięło nade mną górę. Gdy zadzwonił budzik i otworzyłem oczy, Aki tradycyjnie spał wtulony we mnie. Pomyślałem, że uwielbiałem budzić się obok niego. Pocałowałem go i powiedziałem:
- Obudź się skarbie.
- Jeszcze małą chwilkę. - Zamruczał i wtulił się mocniej.

I jak ja miałem nie zakochać się w tym pyskatym słodziaku?

No i znów zasnąłem. Aki obudził się i szarpnął mnie mocno. Dochodziło już wpół do dziewiątej i obaj byliśmy nieźle spóźnieni.
- Ja pierdolę, muszę jeszcze wpaść do domu po plecak. To wszystko przez ciebie. - Powoli przyzwyczajałem się już do jego gderania.
- Podrzucę cię.
- Rowerem? Raczej nie skorzystam.
- Samochodem.
- Masz samochód?
- A czemu niby miałbym nie mieć?
- W sumie... A jaki?
- Niebieski.

Aki parsknął śmiechem, ja zresztą też. W podziemnym garażu stała tegoroczna ciemnoniebieska Toyota Avensis Touring Sports. Gdy podeszliśmy do samochodu, zapytałem:
- Masz prawko?
- Tak.
- Więc, ty prowadzisz.

Dałem mu kluczyki i wsiedliśmy do samochodu. Aki z uśmiechem zapalił silnik i wyjechał na ulicę. Pomyślałem, że miał stanowczo za ciężką nogę. Ale z drugiej strony, ja też lubiłem szybką jazdę.

5 komentarzy:

  1. no tak, z Akim Marco poniósłby porażkę gdyby się przyznał, że nic nie wie o bdsm xD

    mają skomplikowaną sytuację :/ bo Marco stara się pomagać Sho ile może ale z drugiej strony Aki czuje się zaniedbywany i średnio go obchodzi Sho. chyba powinni coś z tym zrobić, ale żeby przekonać Akiego do Sho to najpierw Sho musiałby bardzo zmienić swoje postępowanie względem Nataniela. chociaż może te studia są całkiem niezłym wstępem :)

    nie lubię jak Aki się focha :( rozumiem, że Marco mu podpadł, ale mimo wszystko :(

    dobrze, że sam wziął sprawę w swoje ręce i przyszedł do firmy, zuch chłopak <3

    no i teksty o wynagradzaniu w święta są trochę słabe :/ niby wiadomo, że Marco jest zajęty, ale to takie postępowanie jakby faktycznie Aki był dla niego mniej ważny, jak najbardziej rozumiem w tym wszystkim Akiego

    prezenty <3 <3 <3
    "- A byłeś grzeczny w tym roku?
    - Bardzo." rozumiem że tu były słodkie oczka Akiego, który bardzo chce ten prezent? :D

    i rozmowa o choince u Marca <3 <3 <3
    Aki pewnie jest/będzie wniebowzięty <3 nawet nieważne, jaki to będzie prezent. on BĘDZIE i będzie miał swoje święta :D które nie będą na pokaz <3

    "- Pewnie dostaniesz rózgę w tym roku.
    - Bat, szpicrutę, packę czy pejcz? - Zapytał poważnym głosem."
    no Marco, to teraz sam się wkopałeś xD oj tam, da radę kupić <3 no i Aki nadal nie spodziewa się prawdziwego prezentu :D
    już nie wspominając o tym poważnym i profejsonalnym tonie wypowiedzi Akiego <3 oj Marco, tyle się jeszcze musisz nauczyć od swojego chłopca <3

    ale też mnie zdziwiło, że po samym temacie łazienki Marco się nie domyślił, że Aki coś knuje :D u mnie od razu była reakcja, że coś mi się tu nie zgadza xD

    wspomnienie o orgii i oddaniu Akiego Sho <3 <3 <3
    oj, Akuś, bój się :>>>> nie znasz dnia ani godziny <3

    eh... Marco taki niedomyślny :v
    seksy w kiblu <3
    no i biedny Akuś, taki wygłodzony, że musiał się posunąć do takich metod <3

    kochani złośliwcy <3

    ...a potem się okaże, że Sho wszystko słyszał? xD

    jak ja lubię jak Marco kończy w Akim <3 pewnie dlatego, że Aki tak bardzo tego nie lubi <3 <3 <3
    ale no Marco ma rację :D Aki powinien pomyśleć o tym wcześniej :D

    już się bałam, że tak naprawdę spóźnił się bo coś się stało, to jego milczenie itd

    uwielbiam to zdecydowanie Akiego <3 chociaż kiedyś powinien za to oberwać xD

    Aki jest najcukrowszym słodziakiem na świecie. kiedy śpi xD

    oj tam spóźnieni, taki drobiazg :D

    ale serio, Aki taki zaskoczony że Marco ma samochód? xD
    ciekawy pomysł, żeby to Aki prowadził :D no ale nie da się ukryć, że dość ryzykowny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marco jest tak zapracowany, że faktycznie nie skapnął się po co tak naprawdę przyszedł do niego Aki. A Aki miał już w głowie ułożony plan.

      Marco wkopał się z tą rózgą. Nie pomyślał, że Aki pomyśli, że faktycznie dostanie taki prezent. Wiedza o klimacie u Marka nadal jest daleko w tyle za Akim. No i ma świadomość, że słaby byłby z niego domin, gdyby musiał się o wszystko dopytywać Akiego.

      Teoretycznie Sho miał pojechać na uczelnię Natiego, ale kto wie, może faktycznie wrócił się odlać.

      Aki spóźnił się w ramach zemsty XD.

      Fakt, też uważam, że jest mega słodki jak śpi :3

      Aki nigdy dotąd nie widział samochodu Marka, bo Marko praktycznie wszędzie jeździ rowerem XD.

      Wyobraź sobie jak Aki musiał być wniebowzięty, że prowadził samochód Marca XD

      Usuń
    2. tak, faktycznie, to mogło go trochę udobruchać :D

      Usuń
  2. Biedny Marek, jak zwykle odwala czarną robotę za Shosia. :(
    Jak ja wyglądałbym w jego oczach, gdybym przyznał się, że jestem kompletnie zielony. - Alez ja go wielbię :D <3

    Och, Aki się fochnął <3 ale widać, że przywiązał się do Mareczka <3 biedny facet, ma tyle na głowie, no i jest zawalony robotą. Ach, te Akusie, nastoletnie napalone chłopcy :D

    Bat, szpicrutę, packę czy pejcz? <3 WSZYSTKO!!!!

    No i znowu wyszło, że AKI JEST MASO <3 <3 #na ślinę <3

    Rusz dupę i jakoś się odwróć. - najlepsze zdanie w tym rozdziale, jestem zachwycona <3 <3

    Ależ pięknie opisane emocje <3
    Miałam wrażenie, że bzykam się razem z nimi :D hohoho :D

    I ten tekst o zawiasach, matko <3 <3

    No i tradycyjne wspólne spano i budzenie się. :)

    - Masz prawko?
    - Tak.
    - Więc, ty prowadzisz. - to się nazywa zaufanie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, to dość trudna przyjaźń.

      Aki poczuł się zaniedbywany :-( A poza tym ma dość duże potrzeby XD

      W swoim czasie kolekcja pewnie będzie się powiększać :3

      Aki jest maso :3

      Marco w końcu się wkurzył i rozkazał Akiemu, tak jak powinien robić to od samego początku XD

      Staram się opisywać emocje najlepiej jak potrafię.

      Zawiasy wytrzymały, z ledwością zresztą :D

      A co do samochodu, to Marco chciał udobruchać trochę Akiego, za to zaniedbywanie.

      Usuń