WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

sobota, 24 grudnia 2016

Umowa - Rozdział 21 (Nataniel)

NATANIEL

Wigilia - cześć II

Było już dobrze po północy, a ja nadal nie spałem. Siedziałem na kanapie w salonie. Opatuliłem się szczelniej kocem i bezmyślnie patrzyłem przed siebie. Otaczający mnie mrok rozświetlały tylko zapalone kolorowe lampki choinkowe. Było mi bardzo źle, bo jeszcze nigdy nie obchodziłem tak smutnych świąt, jak teraz. Moja mama była w szpitalu, a ja siedziałem w mieszkaniu obcego faceta. Jaki ja byłem głupi, że myślałem, że ucieszy go mój prezent. Chciałem podarować mu prawdziwe Święta z choinką, uroczystą kolacją i upominkiem. Nie udało się...

Przypomniały mi się beztroskie Święta z ubiegłego roku. Drobne podarunki, wspólne śpiewanie kolęd - tak one wyglądały. Byłem dumny z zaliczonego pierwszego semestru moich upragnionych studiów. Bardzo chciałem zostać lekarzem i robiłem wszystko, żeby dostać się na wymarzony uniwersytet. Później dzięki wielu wyrzeczeniom udało mi się zaliczyć semestr jeszcze przed Świętami. Podobno byłem bardzo obiecującym studentem. Pomyślałem, że wiele wydarzyło się w ciągu minionego roku: choroba mamy, przerwane studia, kolejne prace i wreszcie spotkanie tego zdystansowanego człowieka. Wszystko tak strasznie się pokomplikowało w moim życiu. 

Z rozmyślań wyrwał mnie cichy dźwięk jego kroków. Usłyszałem, że schodził po schodach. Nawet na niego nie spojrzałem, bo i po co? Byłem przecież jego własnością i mógł ze mną robić wszystko to, na co miał tylko ochotę. Łączyła nasz przecież umowa, która jasno formułowała, gdzie jest moje miejsce. Gdybym miał jeszcze jeden wybór, ani chwili bym się nie wahał. Podpisałbym nasz kontrakt jeszcze raz. Dla niej...

Przez kilka ostatnich dni sądziłem, że między mną a nim pojawiła się nawet jakaś nić porozumienia. Lepiej go poznawałem i powoli sądziłem, że może nie jest on aż taki zły. Dziś zrozumiałem, że wszystko to, to była tylko moja naiwna wyobraźnia. Zamknąłem oczy...

Słyszałem kolejne jego ciche kroki na schodach. Stuk... Stuk... Stuk... Zamarłem i bałem się spojrzeć w jego kierunku. Kroki z każdą chwilą rozbrzmiewały coraz bliżej.

Podszedł do mnie bez słowa i usiadł obok na kanapie. Po chwili objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie. Zamarłem, bo nie wiedziałem, co zamierzał. Miałem ochotę uwolnić się i iść do siebie. Nie chciałem z nim siedzieć. Nie po tym jak, tak bardzo się na mnie wkurzył. Przymknąłem oczy i pod powiekami poczułem zbierające się łzy. Serce biło mi coraz szybciej i bałem się coraz bardziej.

Po chwili usłyszałem jego cichy głos:

- Nati... przepraszam...

Miałem wrażenie, że się chyba przesłyszałem. Czy to na pewno był Sho, którego znałem? Nigdy dotąd mnie nie przepraszał... Nigdy tak mnie nie nazywał... Nie mogłem wydusić z siebie ani słowa. Byłem zaszokowany gwałtowną zmianą jego zachowania.

Wtulił twarz w moje włosy i po chwili usłyszałem:
- Wiem, że chciałeś dobrze, ale... - przerwał.

Miałem wrażenie, że chyba się zastanawiał, czy powinien dalej mówić. Jakby wahał się, czy powinien otworzyć się przede mną. Nie wiem czy panujący półmrok, zapalona choinka, czy po prostu magia Świąt sprawiły, że znów się odezwał.
- Nienawidzę Świąt, bo przypominają mi o czymś, co dawno temu straciłem...

Odsunął się ode mnie i oparł plecami o kanapę. Zrozumiałem, że właśnie wpuszczał mnie do swojego zamkniętego świata. Był bardzo smutny. Po dłuższej chwili zaczął mówić.
- Pamiętam zapachy pieczonego ciasta i żywej choinki, które wypełniał mój dawny dom. Świąteczne przygotowania, porządki i radość oczekiwania.... Tak bardzo czekałem na ten dzień.... Wspólnie z... - Zawahał się. - Wspólnie z ojcem w Wigilie szliśmy do pobliskiego lasu i wybieraliśmy najpiękniejszą choinkę. Po powrocie do domu razem z mamą ją ubieraliśmy. Miałem nie więcej niż sześć lat...

Zamilkł, a ja odwróciłem się w jego stronę. Dostrzegłem, że w oczach zabłysły mu łzy. Niepewnie położyłem dłoń na jego dłoni. Znów się odezwał:
- Wiesz, że takie małe dzieci niewiele potrzebują do tego, żeby były szczęśliwe. Ja byłem... Nie znajdowałem wyszukanych zabawek pod choinką, ale nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Ważne, że byliśmy wtedy razem... że byliśmy szczęśliwi... że było tak zwyczajnie, że...

Głos mu się załamał, ale po chwili znów zaczął mówić. A ja słuchałem.
- Niestety... wszystko się skończyło w dniu, w którym ona umarła. Tak bardzo ją kochałem... Niedługo potem zaczęło się piekło... Dlatego.... Nie chcę pamiętać świąt... Nie chcę przypominać sobie tego, co dawno temu straciłem...

Zastanawiałem się jak powinienem zareagować. Przez zaledwie kilka minut dowiedziałem się o nim o wiele więcej, niż przez cały ten czas, gdy z nim mieszkałem.

- Może powinieneś stworzyć nowe wspomnienia... - Szepnąłem. - Dlatego ja... 

Spojrzał na mnie i znów cicho powiedział:
- Przepraszam... 

Drżącymi rękami objąłem go i przytuliłem. Zrozumiałem, że na murze, który zbudował wokół siebie pojawiła się pierwsza rysa. Po chwili poczułem jego dłonie na swoich plecach. Dosłownie wtulił się we mnie, a ja nie wiedziałem, co powinienem zrobić. Nie wiedziałem, co myśleć o tym wszystkim. Po raz pierwszy poczułem, że właśnie zobaczyłem jego prawdziwe oblicze. Oblicze pozbawione fałszu, dystansu, złości i nieufności. Zapragnąłem, żeby ta szczera chwila nigdy się nie skończyła. Mijały kolejne minuty, a ja nadal go obejmowałem. Czułem ciepło jego ciała, którego nieraz tak bardzo pragnąłem. Przypomniała mi się chwila, gdy pierwszy raz zobaczyłem go w restauracji. Siedział wtedy przy stoliku razem z Markiem i był bardzo poważny i zdystansowany. Nie wiedziałem czemu, ale spodobał mi się wtedy. W tamtym momencie w życiu bym nie pomyślał, że w niedługim czasie będę mieszkał w jego mieszkaniu i z nim sypiał.

Nie wiem jakim cudem, ale odnalazłem jego usta i niepewnie pocałowałem. Początkowo nie reagował na delikatny dotyk moich warg. Chyba był zaszokowany moim odważnym zachowaniem. Bałem się, że mnie odtrąci. Wspominał na początku naszej znajomości, że nigdy mnie nie pocałuje. Po chwili wplótł dłoń w moje włosy i odpowiedział na mój pocałunek. Rozchyliłem zachęcająco usta i czekałem. Gdy wsunął język i dotknął nim mojego języka, mimowolnie zadrżałem. Zmysłowość i oczekiwanie wypełniły pokój. Półmrok otulał nas, tak jakby chciał odciąć nas od codziennego i zimnego życia. Całował mnie delikatnie i czule, a ja zatracałem się w nim coraz bardziej.

Odsunął się nieznacznie i popatrzył na mnie nieodgadnionym wzrokiem. Położył dłoń na moim policzku i delikatnie pogłaskał. Przesunął palcami po linii mojej szczęki i dotknął ust. Chyba się wahał, ale po chwili przysunął się znów i zaczął mnie całować. Czule... delikatnie... zmysłowo... Miałem wrażenie, że rozkoszował się naszym pocałunkiem. A ja drżałem coraz bardziej. Nie wiedziałem czemu, ale jego dotyk zawsze tak na mnie działał. Rozpalał mnie za każdym razem... Wcześniej nieraz się całowałem, ale nigdy nie czułem się tak, jak teraz. Ten pocałunek był tak bardzo zmysłowy, że moje ciało zaczęło wariować. Pragnąłem go... Pragnąłem dotknąć jego nagiej skóry... Pragnąłem, żeby i on dotykał mnie swoimi gorącymi dłońmi... Znów zatracałem się w nim...

Gdy ponownie się odsunął, drżącymi palcami zacząłem rozpinać mu koszulę. Nie wiem skąd brała się moja odwaga. Może powodował to otulający nas półmrok. Rozpinałem guzik po guziku, a on przyglądał mi się i bawił moimi włosami. W jego oczach dostrzegałem chyba czułość, a może mi się to tyko wydawało. Dotknąłem palcami jego nagiej skóry. Miał delikatnie zarysowane mięśnie. Przesunąłem dłońmi po jego torsie w kierunku ramion. Gdy chciałem zsunąć mu koszulę, złapał mnie za ręce i pokręcił głową. 
- Nie... - powiedział cicho.
Odpowiedziałem drżącym głosem:
- Jest ciemno... 

Wahał się, ale w końcu jego koszula wylądowała na podłodze. Dotknąłem jego nagich ramion, a on wsunął dłonie pod mój t-shirt. Dotykał mojego brzucha, torsu i pleców. Muskał moją skórę opuszkami palców, a ja coraz bardziej go pragnąłem. Po chwili i mój t-shirt wylądował na podłodze.
- Nati, chodź do mnie... - szepnął.

Wstałem i z lekkim wahaniem usiadłem mu na kolanach. Położył dłonie na moich udach, przesunął je na mój brzuch, tors, a potem ujął nimi moją twarz i przyciągnął do siebie. Znów zaczął mnie całować czule i delikatnie. Przesuwał palcami po mojej nagiej skórze, a ja drżałem pod wpływem jego dotyku. Dotykał mnie dosłownie wszędzie... A ja coraz bardziej pragnąłem wreszcie poczuć go w sobie. Pragnąłem go... Pożądałem... Wszystko przestało się liczyć... A on mnie tylko dotykał, pieścił forsa, brzuch, plecy oraz całował po policzkach i szyi. Z moich ust uwolnił się mimowolny jęk. 

Nagle wstał, unosząc mnie do góry. Zaplotłem nogi wokoło jego bioder i mocno się przytuliłem.
- Trzymaj się... - szepnął.

Wszedł po schodach na górę i skierował się do swojej sypialni. Położył mnie delikatnie na łóżku i zsunął ze mnie bokserki. Było ciemno i nie potrafiłem dostrzec jego spojrzenia. Nie wiem czemu, ale zacząłem się go bać. On chyba to wyczuł, bo znów musnął moje wargi i szepnął:
- Nati... nie skrzywdzę cię...

Zapalił lampkę stojącą na szafce przy łóżku i postawił ją na podłodze, żeby pokój skąpał się w półmroku. Otworzył szufladę i wyjął z niej buteleczkę z olejkiem do masażu. Usiadł obok mnie, wylał trochę olejku na dłonie i powiedział spokojnym głosem:
- Połóż się na brzuchu i zamknij oczy.

Gdy spełniłem jego polecenie, poczułem jego gorące dłonie na moich nagich plecach. Najpierw delikatnie dotykał mojego karku, potem przesuwał dłońmi wzdłuż mojego kręgosłupa. Był delikatny i czuły, a ja znów poczułem, że odpływam. Po chwili całkowicie się rozluźniłem i chłonąłem jego pieszczoty. Dotykał moich łopatek, żeber, aż wreszcie zszedł do samego dołu pleców. Poczułem jego gorące dłonie na moich pośladkach. Przesuwał po nich opuszkami palców, potem uciskał i pieścił je. Mimowolnie wypchnąłem biodra w górę, bo chciałem, żeby dotknął mojego wejścia. Ale on znów powrócił do masowania mojego karku. Pochylił się nade mną i szepnął do ucha:
- Pragniesz, żebym i tam cię zaczął dotykać?
Wstyd był tym, co czułem w tej chwili. Nie potrafiłem łatwo mówić o takich rzeczach. Może byłem za mało doświadczony, a może po prostu już taki miałem charakter. 
- Tak... - w końcu szepnąłem.

Znów przesunął palcami po moim kręgosłupie i pomasował mi pośladki. Położył się obok mnie i zmysłowym głosem powiedział:
- Rozsuń nogi.

Po chwili poczułem jego palce między moimi pośladkami. Delikatnie nacisnął nimi moje wejście, ale nie wsunął ich do środka. Jęknąłem i wtuliłem twarz w poduszkę. Moje podniecenie sięgało zenitu. Przez chwilę pieścił moje jądra, a następnie stojącego penisa. Cały czas mi się przyglądał, a ja nie potrafiłem wytrzymać jego spojrzenia. Uniósł się i znów wrócił do masowania moich pleców. Rozpływałem się pod wpływem jego dotyku. Tak bardzo go pragnąłem, że aż nie mieściło mi się to w głowie.
- Proszę... - jęknąłem.
- O co prosisz? - Jego głęboki głos sprawiał, że wariowałem.
- Chce cię poczuć... - Boże, co ja właśnie powiedziałem?
- Gdzie?
- Wiesz gdzie... - Byłem bardzo zawstydzony jego pytaniami. Nie wiem, jakim cudem przełamywałem się z każdą chwilą coraz bardziej. A on nadal mnie masował i zaczął zadawać kolejne pytania.
- Tutaj? - Dotknął moich pośladków. - Odpowiedz...
- Nie... - szepnąłem.
- Tutaj... - Dotknął moich ud.
- Nie... - pisnąłem.
- A może tutaj... - Dotknął mojego odbytu, zaczął go masować i delikatnie ugniatać.
- Tak... - jęknąłem.
- Co chcesz, żebym zrobił? - Droczył się ze mną, a ja już nie mogłem wytrzymać tego napięcia.
- Chcę cię poczuć... - szepnąłem. Znów to powiedziałem, znów czułem zażenowanie, wstyd... a jednocześnie... byłem podniecony do granic moich możliwości.
- Poproś...
- Proszę... - Nie mogłem uwierzyć w to, co właśnie robiłem. Nie mogłem uwierzyć w to, co właśnie powiedziałem.

Położył się na mnie i przycisnął mnie swoim ciężarem do łóżka. Poczułem, jak jego stojący penis ocierał się o moje pośladki. Nie wiedziałem, kiedy zdążył zdjąć spodnie i bokserki. Nawet tego nie zauważyłem.
- Błagam... - jęczałem coraz głośniej i poruszyłem biodrami. Mój umysł przestawał już racjonalnie myśleć. Pożądanie brało górę nad zażenowaniem.
- Błagasz? - zaśmiał się i liznął mnie w kark.
Przez moje ciało przebiegł kolejny dreszcz.
- Powiedz... Panie chcę poczuć cię w sobie...
- Nie potrafię - Jęknąłem, gdy ugryzł mnie w szyję.
- Potrafisz... uwielbiam słuchać, jak mnie tak nazywasz...

Policzki płonęły mi żywym ogniem. Byłem zawstydzony i zażenowany. No i cały czerwony. A on cierpliwie czekał, aż się złamię.
- Panie... - Przełamałem się w końcu i zacząłem cicho szeptać - Chcę... poczuć cię w sobie... proszę...
- Jak sobie życzysz...

Pocałował mnie w kark i zaczął powoli wchodzić we mnie. Spiąłem się, bo nie przygotował mnie wcześniej i trochę mnie bolało. Jednak dyskomfort z każdym kolejnym centymetrem przeradzał się w rozkosz. Wypychałem biodra w górę na ile mogłem, bo nadal na mnie leżał. Gdy wszedł do końca, zatrzymał się na chwilę. Czekał, a ja zacząłem się pod nim wiercić. Byłem coraz bardziej niecierpliwy.
- Proszę... - niemal załkałem.

Pierwsze pchnięcie wywołało mój niekontrolowany jęk. Na koleje zareagowałem tak samo. Poruszał się niemiłosiernie wolno, a ja chciałem więcej... szybciej... mocniej... 

Droczył się ze mną... znów... 

Błagałem go, ale on nie reagował, tylko nadal leniwie poruszał się we mnie. Bardzo wolno wyszedł ze mnie, by po chwili wbić się szybko i do samego końca. Krzyknąłem... I znów... I znów... Jego wolne ruchy przechodziły w szybkie... Potem znów zwalniał i przyśpieszał. I tak w koło... Zaklinałem go, żeby przestał się ze mną bawić. Dochodziłem niemal do granicy mojej wytrzymałości. Moje krzyki i jęki przechodziły w błaganie. A po chwili znów krzyczałem i jęczałem.

Słyszałem jak się cicho śmiał i szeptał mi do ucha, że będzie mnie męczył i nie pozwoli mi tak łatwo dojść. W pewnym momencie zacząłem cicho szlochać. Emocje... podniecenie... pożądanie... wszystko mnie przytłaczało... wszystkiego było za dużo...

Wyszedł ze mnie i przewrócił mnie na plecy. Usiadł pomiędzy moimi nogami, wszedł we mnie szybko i mocno. Zacząłem głośno krzyczeć pod wpływem jego brutalnych ruchów. Było mi tak dobrze. Czułem, że niewiele brakowało bym wreszcie mógł dojść. Tak bardzo tego chciałem... tak bardzo pragnąłem poczuć ten stan, gdy wszystko przestawało mieć znaczenie... gdy dusza odrywała się od ciała...

Położył się na mnie i oparł się na przedramionach. Całował moje policzki, linie żuchwy, szyję... Brutalnie wsuwał język do moich ust. Z każdą sekundą posuwał mnie coraz mocniej i szybciej i jednocześnie obsypywał moją szyję pocałunkami. Przestałem nad sobą panować i wiłem się pod nim. Przyciągnąłem nogi do torsu, bo chciałem, żeby wchodził we mnie jeszcze głębiej. Zatracałem się w nim, wbijałem paznokcie w jego ramiona i mocno zaciskałem na nich dłonie. Nie panowałem już nad swoim głosem. Z mojego gardła wydobywały się niekontrolowane jęki i krzyki. 

Usłyszałem jego śmiech i popatrzyłam zamglonymi oczami na jego twarz. Był taki piękny, gdy się uśmiechał... 

Gdy zmienił kąt i zaczął trafiać w moją prostatę, krzyknąłem głośno i wygiąłem się mocno do tyłu. Mimowolnie opuściłem nogi i znów krzyknąłem. W pewnym momencie poczułem, że wszystko przestaje mieć znaczenie. Doszedłem z głośnym jękiem. A on nie przestał mnie posuwać. Szeptał mi sprośne rzeczy... W pewnym momencie usłyszałem jego stłumiony jęk i poczułem, że i on doszedł. Powoli wracałem do rzeczywistości... Objąłem go ramionami i wtuliłem się w niego. 

Nagle z zgrozą zrozumiałem, co chciał w półmroku ukryć przede mną. 
- Nati... - szepnął - zabierz ręce...
Nie słuchałem go, przesunąłem dłońmi po nagiej skórze jego pleców i zrobiło mi się bardzo przykro. Zastanawiałem się, kto mógł mu coś takiego zrobić. 
- Zabierz ręce... - powiedział groźnie.
- Wybacz... chciałem cię tylko... 
Poczułem wzbierające się w oczach łzy. 
- Nie lituj się nade mną... nigdy... - usłyszałem.

Wysunął się ze mnie i usiadł na łóżku. Po chwili wstał i ruszył w kierunku łazienki. W półmroku zobaczyłem, że całe jego plecy pokryte były bliznami. Zamknął za sobą drzwi i usłyszałem szum wody. Pomyślałem, że poszedł się umyć i jednocześnie uciekł od moich niewygodnych dla niego pytań.

Leżałem na jego łóżku i słyszałem szum wody. Rozmyślałem nad jego dzisiejszą szczerością i prawdą, którą powoli zacząłem poznawać. Nie wiedziałem ile minęło czasu.

W końcu wyszedł z łazienki ubrany w t-shirt i bokserki.
- A ty na co czekasz? - zapytał.
Zrozumiałem, że nadeszła na mnie pora i powinienem wyjść z jego sypialni. 
- Wybacz, już idę do siebie - powiedziałem.

Gdy przechodziłem obok niego, złapał mnie za rękę i odkręcił w swoją stronę. 
- Nie o to mi chodziło... - Przyciągnął mnie do siebie i musnął wargami mój policzek.
- Ale...
- Dziś śpisz tutaj. Ale najpierw musisz się chyba wykapać.

Gdy mnie puścił, pobiegłem szybko do łazienki. Wykąpałem się i niepewnie wróciłem do jego pokoju. Zastanawiałem się, czy to wszystko czasem mi się nie wydawało. Bałem się, że to wszystko może było tylko snem.

Gdy wszedłem do niego, to zobaczyłem, że leżał w łóżku, oparty na wysoko ułożonych poduszkach. Kiedy mnie dostrzegł, odłożył na szafkę książkę, którą czytał. Podszedłem do łóżka i z szybko bijącym sercem położyłem się obok niego. Zgasił lampkę i bez słowa objął mnie ramieniem. Po chwili usłyszałem jego spokojny oddech i zrozumiałem, że zasnął. Znów zacząłem zastanawiać się nad wydarzeniami dzisiejszego dnia. 

Martwiłem się, że jutro będzie znów zdystansowanym facetem. A ja pragnąłem, żeby był taki jak dziś... prawdziwy... czuły... zmysłowy...

W końcu i ja zasnąłem...

7 komentarzy:

  1. Biedny Nataniel :(
    I jeszcze te wspomnienia, kiedyś miał fajne święta :(

    Miałem wrażenie, że się chyba przesłyszałem. - NO JA MYŚLĘ :D ja też miałam takie wrażenie. Czyżby święta to czas cudów??

    I "Nati" <3

    Faktycznie, czas cudów, bo płaczącego Shosia to sobie wyobrazić nie mogę.

    Mmmh, więc mamcia mu umarła :( jak jeszcze był dzieckiem. Biedny Shoś.

    Prawdziwe oblicze Sho <3 #mięcioszek awwwwwwww^^^^^ będą z niego ludzie :3

    I zmysłowe czułe buziaki <3

    Zaniósł go na górę!!! Jak ja lubię, jak seme nosi uke :D <3

    mmmmmhhh dobry masaż z olejkiem :3 Sho chyba bardzo się spodobało go robić, nie/? Bo Natusiowi to wiadomo, nawet nie pytam :3

    zawstydzony <3

    Uwielbiam, jak seme zmusza uke do mówienia takich rzeczy, ale to chyba dało się zauważyć^^

    Cieszę się, że Natowi spodobał się taki ostry, brutalny seks <3 będzie z niego dobry uległy :3

    I uśmiechający się Shoś <3

    Boże, cudowne sceny seksu <3 dobrze, że miałam chwilę, żeby to przeczytać <3 ale ślicznie opisane :3

    - Nie lituj się nade mną... nigdy... - usłyszałem. - teraz rozumiem Sho.
    Biedny :(

    Nom, tak myślałam ,że ma blizny :(
    i cieszę się, że Nat je zobaczył.

    - Wybacz, już idę do siebie - powiedziałem.
    [...]
    - Nie o to mi chodziło... - Przyciągnął mnie do siebie i musnął wargami mój policzek.

    jezu, to jest dopiero świąteczna notka <3 KOCHAM CIĘ.

    I Nat, który szybko biegnie się wykąpać, żeby potem szybciutko wrócić do Shosia.

    Jaka piękna notka.

    Mam nadzieję, że Shoś się otworzy, chociaż trochę. Pokazuje swoją normalną twarz <3


    Weesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nati miał zawsze fajne święta, mimo że nie było jego ojca. Podobnie zresztą Sho miał miłe święta dopóki żyła jego matka.

    O tym dlaczego Sho zmiękły i jego rozterkach będzie w jego notce.
    Nati... uwielbiam to zdrobnienie i zastanawiałam się komu je dać. Chyba najbardziej pasowało mi, żeby właśnie Sho tak czasami mówił do Nataniela.

    Zastanawiałam się kiedy pokazać, że Sho nie jest do końca taki zły, jak się wydaje. Jego zachowanie i charakter wynika z jego smutnej przeszłości.

    Uwielbiam zmuszanie uke do mówienia takich rzeczy i noszenie na rękach :3

    Z Natiego na pewno będzie dobry ulegly, tylko potrzebuje czasu do tego. A Sho chyba to wyczuwa, bo daje mu ten czas :3

    Sho do wszystkiego doszedł sam i nienawidzi, żeby się nad nim litować. Dlatego też zapewne nie chciał, żeby Nati znał prawdę i zobaczył blizny.

    Sho tym razem chciał, żeby Nati z nim spał. Ma do niego coraz większą słabość, jak widać.

    Pewnie Sho stopniowo zacznie się otwierać, ale nie jest wykluczone, że jego wredna natura znów da o sobie znać.

    Dziękuję za motywację i pochwalę sceny seksu <3

    Zastanawiałam się czy uchylić rąbka tajemnicy o Sho i stwierdziłam, że Święta to czas cudów, no i mały coś zdarzył się Natanielowi <3

    OdpowiedzUsuń
  3. natuś
    sho ma uczucia <3333333333333333333333333333
    hapyyy
    moj kochany sho
    co to bedzie rano hihihih
    jaki seksiak
    wspolne wspanko <3 <3<3
    sho to spoko gośc
    kazdy wie o tym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że ma uczucia, tylko ich nie okazuje :-). Zresztą gdyby było inaczej to pewnie Marco by się z nim nie przyjaźnił :-)

      Usuń
  4. Bardzo przełomowy, potrzebny i romantyczny rozdział ale nie trafia w moje gusta :(
    Co do Sho - spodziewałam się jakieśj takiej historii. Dobrze że otworzył się przed Natanielem, to powinno im obu bardzo pomóc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi :(

      Nie wszystkim uda się dogodzić, niestety :(

      Usuń