WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

sobota, 24 grudnia 2016

Umowa - Rozdział 22 (Aki)

AKI

Święta - część II

Klęczałem w salonie tuż obok zapalonej choinki.  Nie podnosiłem głowy i czekałem na wejście mojego Pana. Gdy wszedł do pokoju, usłyszałem jak głośno wciągnął powietrze. Uśmiechnąłem się nieznacznie do siebie, ale nadal trwałem w tej pozycji. Ubrany byłem w seksowny gorset i stringi w czerwono-czarnych barwach. Na nogach miałem czarne kabaretki. Na szyi zawiązałem czerwoną kokardę. Miałem nadzieję, że spodoba mu się taki nietypowy świąteczny prezent. Dziś ja miałem być jego prezentem.

Klęknął przede mną na jedno kolano i dotknął dłonią mojego podbródka. Uniósł mi głowę. Patrzył na mnie rozpalonym wzrokiem. Oblizałem usta i nie odzywałem się. Dziś byłem uległym do granic moich możliwości. Pragnąłem, żeby dziś się nade mną pastwił, zeszmacił, a na końcu zerżnął.
Pocałował mnie i powiedział:
- Widzę, że czeka na mnie, bardzo seksowny gwiazdkowy prezent.
Przesunął palami po mojej nagiej skórze, gorsecie i udach.
- Chyba muszę go rozpakować - dodał zmysłowym i cichym głosem. 
Dotknął czerwonej kokardy i wolno za nią pociągnął. Erotyzm... Napięcie... Były tym, co czułem w tej chwili. Przełknąłem nerwowo ślinę i nieśmiało spojrzałem mu w oczy. Uległy... tak... byłym dziś taki... Bez żadnych złośliwości i chamskiego zachowania... Uległa suka... A on rozwiązał węzeł kokardy i pociągnął za jej oba końce, tak, że musiałem pochylić się w jego stronę. Pocałował mnie mocno i głęboko. Odsunął się i po chwili wstążka spadła na ziemię. 
- Skoro jesteś takim grzecznym kotem, a może raczej... suką - Spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem. - Chyba zasłużyłeś na prezent, prawda? Odpowiedz.
- Tak, Panie. - Nie śmiałem na niego spojrzeć, bo emanował tak wielką pewnością siebie, że aż nie mogłem do końca w to uwierzyć. W tym momencie naprawdę stał się Panem. Czułem to każdą komórką mojego ciała.

Podszedł do choinki i wziął jeden z zapakowanych prezentów. Po chwili podszedł do mnie i powiedział:
- Rozpakuj.
Z wahaniem wziąłem od niego pakunek i zastanawiałem się, co jest w środku. Myślałem, że może jakaś packa, bat, pejcz... Miałem przynajmniej taką nadzieję. Szybko rozerwałem ozdobny papier. W środku znajdowało się czarne pudełko. Gdy go otworzyłem, moim oczom ukazała się najpiękniejsza obroża jaką kiedykolwiek widziałem. 

 
Patrzyłem na nią oczarowany i nie potrafiłem wydusić słowa. Marco kupił dla mnie obrożę, mimo że byłem dla niego taki opryskliwy, chamski, niemiły... Kupił dla mnie obrożę!!! - Krzyczało mi w duszy.
Spojrzałem na niego i cicho szepnąłem:
- Dziękuję Panie... 
- Unieś włosy.
Kiedy to zrobiłem, stanął za mną i zawiązał na moim karku obrożę. Mocno i ścisło... Znów mnie obszedł.
- Spójrz na mnie. - powiedział.
Gdy to zrobiłem, zobaczyłem, że miał twardy wzrok. Zimnym głosem odezwał się:
- Pamiętaj, że tylko ja mam prawo ci ją zdjąć.
- Tak Panie... - Popatrzyłem na niego i cicho szepnąłem.
 
Klęknął, uśmiechnął się i znów mnie pocałował. Błądził dłońmi po moim ciele, macał mnie przez materiał gorsetu i przesuwał po moich opiętych pończochami udach. 
- Rozsuń nogi - rozkazał.
Dotknął przez materiał stringów mojego stojącego już penisa. Tak bardzo chciałem się z nim pieprzyć, że aż kręciło mi się w głowie.
- Bardzo ci się chce, prawda? - Zaśmiał się wrednie.
- Tak, Panie.
- Wiesz, że nie ma dla mnie żadnego znaczenia to, że ci się chce?
- Tak...
- Tak?
- Tak... Panie...

Wstał i podszedł do choinki. Gdy zerknąłem przez ramię, zobaczyłem, że wziął kolejny pakunek. Po chwili podał mi go.
- Otwórz.
Spełniłem jego polecenie i rozpakowałem kolejny prezent. W środku znajdowały się dwa sznury: czerwony i czarny.
- Będą idealnie pasować do obroży i twojego dzisiejszego stroju. - Był bardzo zadowolony z siebie. Nie odpowiedziałem, bo co miałem powiedzieć? Że byłem cholernie szczęśliwy? Byłem...

- Ręce za głowę. - Kolejny rozkaz.
Gdy spełniłem jego polecenie, zaczął owijać czerwoną liną moje dłonie, przedramiona, ramiona i na końcu tors. Zawiązywał kolejne supły na linie, a ja się zastanawiałem, gdzie on się tego nauczył. Wziął czarną linę i zaczął przeplatać ją z czerwoną liną, która opinała moje ciało. Zawiązywał kolejne supły. Obchodził mnie z każdej strony i dosłownie mnie pętał. Było mi bardzo niewygodnie z uniesionymi rękami i ścisło zasznurowanym gorsetem. Ale jego to chyba zbytnio nie obchodziło. Gdy skończył, odsunął się ode mnie i z dumą popatrzył na swoje dzieło.
- Pięknie wyglądasz. - Pogłaskał mnie po policzku.
- Tss... - Wyrwało mi się.
Spoliczkował mnie... Nie było to mocne uderzenie, ale zrozumiałem, że żarty właśnie się skończyły.
- Już od jakiegoś czasu zastanawiałem się, jak ukarać cię za tą twoją niewyparzoną buźkę. - Wysyczał. Stanął za mną i złapał mnie mocno za włosy. Pociągnął je do tyłu, tak, że musiałem mocno odchylić głowę. Bolało...
- I chyba znalazłem na to rozwiązanie. - Wrednym tonem szepnął mi do ucha. Po raz pierwszy zacząłem się go bać. 

Popchnął mnie mocno do przodu, tak że walnąłem o ziemię. Zabolało mnie to i wkurzyłem się na niego. Chciałem poderwać się do góry, ale przycisnął moje plecy kolanem do ziemi.
- Nie waż się wstać. Jesteś rozwydrzonym gówniarzem i coraz bardziej wkurwia mnie twoje zachowanie. - usłyszałem.

Dotknął moich pośladków, a ja zadrżałem. Bałem się, ale byłem też ciekawy, jak zmierzał mnie ukarać. Na wszelki wypadek postanowiłem już się nie odzywać. Pociągnął mocno za stringi, które wbiły się pomiędzy moje pośladki. Syknąłem głośno. Pomasował mój tyłek i po chwili odsunął pasek stringów. Zaczął przesuwać palcami pomiędzy moimi pośladkami i po chwili wsunął we mnie palce. Poczułem jak mnie rozciągał coraz bardziej. Zakręciłem mimowolnie dupą
 i sam zacząłem nabijać się na jego palce. Chciałem więcej i mocniej. On jednak wyciągnął palce, mocniej wbił kolano w moje plecy i znów mnie mocno uderzył. 
- Nie tak prędko - Syknął. - Rozstaw szerzej nogi.
Gdy nie zareagowałem, znów dostałem mocnego klapsa.
- Nie zamierzam się powtarzać.
Poddałem się i po chwili leżałem z szeroko rozstawionymi nogami.  Poczułem, że wsunął coś we mnie i zrozumiałem, że było to wibrujące jajeczko. Pomyślałem, że zamierzał mnie dziś męczyć. Wyszczerzyłem się. Było mi cholernie niewygodnie. Liny mocno wbijały się w moje ciało, gorset utrudniał oddychanie, uniesione ręce zaczynały boleć i jeszcze to jego kolano. Nagle przez moje ciało przetoczyły się wibracje. Jęknąłem głośno. Drań z powrotem wsunął pasek stringów pomiędzy moje pośladki. Wstał i pociągnął mnie za włosy i zmusił, żebym uklęknął. Syknąłem. Stanął przede mną, nogą rozsunął szeroko moje uda i też klęknął.
- I jak ci się podobają moje prezenty? - Zaakcentował dwa ostatnie słowa.
Nie odpowiedziałem mu, tylko patrzyłem bezczelnie w jego oczy.
- Taki jesteś twardy? Zaraz coś na to zaradzimy. 

Na moich oczach rozpakował kolejną małą paczuszkę. Wyjął z niej pierścień na penisa. 
- Coraz bardziej jestem przekonany, że te prezenty są bardziej dla mnie, wiesz?
Spod stringów wyjął mojego stojącego fiuta. Leniwie przesunął po nim kilkakrotnie dłonią i po chwili założył na niego pierścień. Gdy włączył wibracje, myślałem, że dosłownie odlecę. Zacisnąłem oczy i po chwili z moich ust uwolnił się niekontrolowany jęk.
- Stanowczo jesteś dzisiaj za głośny. - Wrednie się odezwał.
Wyjął z kieszeni spodni czarny knebel i założył go na moje usta. Mimowolnie poruszałem ciałem, żeby choć trochę sobie ulżyć. Nie mogłem... Wibracje płynące z wnętrza mojego ciała, potęgowane były dodatkowo przez pierścień znajdujący się na moim fiucie.
- Idę się przebrać. Czekaj na mnie w tej pozycji i nawet nie waż się jej zmienić.

Poszedł do łazienki i po chwili usłyszałem szum wody. Drań poszedł się wykąpać i zostawił mnie samego. Coraz bardziej dokuczał mnie nadmiar wrażeń, płynący z mojego tyłka i fiuta. Pomimo wszelkich prób nie mogłem uwolnić dłoni z krępujących więzów. Kurwa, gdzie on się tego nauczył?Przecież nie był dominem, kiedy się poznaliśmy. Może tamten kretyn mu to pokazał? Mijały kolejne minuty, a ja dosłownie wariowałem. Sznury wbijały się w moje ciało, gorset utrudniał oddychanie, a ręce i kręgosłup bolały coraz bardziej. W końcu nie wytrzymałem i padłem do przodu na podłogę. Zacząłem kręcić tyłkiem, a oczu zaczęły płynąć łzy. Knebel skutecznie tłumił moje jęki. 
Usłyszałem w końcu jego kroki. Chwycił mnie za włosy i brutalnie uniósł.
- Nie posłuchałeś mnie. Niegrzeczny kot.
Pociągnął mnie w kierunku ławy, zrzucił na ziemię wszystko, co się na niej znajdowało i popchnął mnie na nią. Nie miałem z nim żadnych szans, byłem skrepowany i leżałem teraz na ławie.
- Mówiłem ci, że sobie nieźle nagrabiłeś. Nie zamierzam ci dalej pobłażać. Masz mnie szanować i odzywać się tak, jak na to zasługuję. Jeśli nadal będziesz mi pyskować, to za każdym razem będę cię ostro karał. Tak jak teraz.
 
Błagałem go w duchu, żeby ściągnął ze mnie pierścień i wyciągnął jajko. Nie zrobił tego, ale na szczęście wyłączył wibracje. Ustał tak, żebym mógł go zobaczyć. W ręku trzymał pejcz i to nie taki zwyczajny. Pejcz był skórzany. 
- Uderzę cię czterdzieści trzy razy, bo właśnie tyle razy mnie nie szanowałeś. Zdziwiony? Nie miałeś pojęcia, że liczyłem? 
Zniknął z mojego pola widzenia i po chwili poczułem palący ból na tyłku. Widocznie nie zamierzał się ze mną bawić. Od razu lał mnie mocno. Kolejne razy spadały na moją dupę i uda. Początkowo nawet liczyłem, ale potem nie miałem już siły. Przeciął batem przez moje plecy. Mój głośny krzyk został stłumiony przez knebel. Przerwał na chwilę i pogłaskał mnie po plecach, tyłku i udach. Wsunął dłoń między moje pośladki i włożył we mnie palce. Szarpnąłem się, więc zabrał je i znów mnie uderzył. I znów... I znów... Z moich oczu płynęły niekontrolowane łzy. Mogłem tylko leżeć i czekać, aż wreszcie się to skończy.
Usłyszałem jego głos:
- Czterdzieści... - Uderzenie bata i dotyk jego dłoni na pośladku.
- Czterdzieści jeden... - Kolejne uderzenie i delikatne muśnięcie jego dłoni.
- Czterdzieści dwa... - Jego zmysłowy głos.
Boże, niech się to wreszcie skończy. Zerżnij mnie wreszcie. - Błagałem go w duchu.
- Czterdzieści trzy... - Padło wreszcie ostatnie uderzenie.
 
Zaczął delikatnie dotykać mojego obolałego ciała. Tak... bądź teraz dla mnie delikatny i czuły... Potrzebuję tego... - Myślałem.
- To jeszcze nie koniec wrażeń. - Jego głos sprowadził mnie na ziemię. Szeroko rozłożył mi nogi i dotknął rękojeścią bata mojego wejścia. Spiąłem się, bo drań włączył jajko. Mój jęk znów został stłumiony przez knebel. Poczułem, że moje wejście zaczęło się rozszerzać pod wpływem rękojeści pejcza, którą we mnie wkładał. Szarpnąłem się, co spotkało się z mocnym klapsem.
- Nawet nie waż się ruszyć. - Powiedział ostrym tonem.

Głaskał mój pośladek i coraz głębiej wsadzał skórzaną rękojeść pejcza. Dosłownie wariowałem, mój penis zaczął mocno pulsować, ale przez pierścień nie mogłem dojść. Nagle poczułem wibracje przechodzące przez penisa. Oddychałem coraz ciężej i znów zacząłem się szarpać. Kolejne mocne 
uderzenie spadło na mój pośladek. Miałem dość i zacząłem głośno szlochać.
Marco chyba to zauważył, bo wyłączył i zdjął wibrujący pierścień. Potem powoli wyjął ze mnie pejcz. Poczułem, że wszedł we mnie jednym i mocnym ruchem. I zaczął mnie ostro pieprzyć. Jak ja tego potrzebowałem...  Jak ja pragnąłem dojść... Nie pozwolił... Wyszedł ze mnie i pociągnął na ziemię. Przewrócił na plecy i uniósł moje nogi. Znów wszedł we mnie jednym i mocnym ruchem. Posuwał mnie, a ja dosłownie odpływałem... Gdy myślałem, że wreszcie dojdę, mocno ścisnął mojego penisa. Zaryczałem w knebel, bo dla mnie było już tego wszystkiego za dużo. Myślałem, że oszaleję. A on był dziś dla mnie bezlitosny. Patrzył na mnie przenikliwie i uśmiechał się tryumfalnie. W końcu zatrzymał się na chwilę, zdjął mi knebel i pocałował.
- Za dużo wrażeń? - zapytał.
- Tak - szepnąłem cicho.
 
Przejechał dłonią po moim torsie opiętym przez sznury i gorset.
- Pięknie wyglądasz, wiesz? Może powinienem dalej się nad tobą znęcać? 
- Będę grzeczny, Panie.

Przeciągnął palcami po moich uniesionych i związanych ramionach.
- Boli?
- Tak, Panie - jęknąłem.

Ścisnął boleśnie moje sutki.
- Muszę jeszcze kupić dla ciebie klamerki, a najlepiej dużo klamerek. Założę ci je tutaj, tutaj i jeszcze tu. Co ty na to?
Za każdym wypowiadanym słowem dotykał kolejno moich sutków, torsu i brzucha.
- Na koniec założę ci je tu... - Dotknął mojego stojącego fiuta.
Jęknąłem głośno i odezwałem się do niego:
- Błagam, Panie... ja już nie mogę...
- Ale ja mam ochotę nadal się z tobą bawić.
- Proszę... - pisnąłem.
 
Wyszedł ze mnie i z powrotem wsunął we mnie jajko. Znów włączył wibracje i wbił się we mnie do samego końca. Myślałem, że nie wytrzymam i od razu się spuszczę, ale drań znów ścisnął mi fiuta. Krzyknąłem głośno i szarpnąłem całym ciałem. On jednak mocno mnie trzymał i dalej posuwał. Zabrał dłoń z mojego fiuta i przytrzymywał wysoko moje nogi. Pieprzył mnie bez opamiętania, a ja czułem, że za chwilę dojdę.
- Ja zaraz... - krzyknąłem.
- Nie krępuj się... - odpowiedział ze śmiechem.

Doszedłem z głośnym krzykiem. Sperma trysnęła na mój piękny czarno-czerwony gorset. Marco wyszedł ze mnie i klęknął obok mojej twarzy. Po chwili spuścił się do moich otwartych ust. Byłem wykończony, wszystko mnie bolało. Wyjął ze mnie wibrujące jajko. Pomógł się podnieść i uwolnił mnie z krępujących sznurów. Po chwili mój gorset również spadł na ziemię. 

- Ale pończochy zostają... - zachichotał.
Nie miałem siły, oparłem się o niego i ciężko oddychałem. Siedzieliśmy tak przez krótką chwilę.

Delikatnie uniósł moją twarz i pocałował.
- Wesołych świąt, kochanie - odezwał się z uśmiechem.
- Dziękuję... - Powiedziałem i dotknąłem mojej nowej obroży.
- Proszę... - Uśmiechnął się, a ja pomyślałem, że uwielbiam jego ciepły uśmiech.
- Też mam dla ciebie prezent - Nadal ciężko łapałem powietrze.
- A ty nie byłeś dla mnie prezentem? - Zachichotał.
- To też, ale mam także taki zwykły i normalny prezent.
Podałem mu zapakowaną niewielką paczkę. Rozerwał ozdobny papier i wyjął pudełko z płytą musicalu Kuroshitsuji. Tego, którego oglądałem, kiedy pierwszy raz do mnie przyszedł. Gdy spojrzał na mnie, odezwałem się:
- Kupiłem ci oryginalną wersję i przetłumaczyłem. 
Przyciągnął mnie do siebie i czule pocałował.
- Dziękuję kochanie.
Marco w końcu wstał i wyciągnął rękę w moją stronę.
- Chodź pomogę ci się umyć.
- Nie mam siły.
- To cię zaniosę. Chcesz?
- Tak. - szepnąłem.

Gdy wstałem, Marco wziął mnie na ręce i zaniósł do łazienki. Napuścił gorącej wody do wanny i obaj się w niej zanurzyliśmy. Oparłem się o jego tors i zamknąłem oczy. Delikatnie mnie mył, masował i miział. Było cudownie. Gorąca woda... Unoszący się zapach mydła... Jego dotyk... Więcej nie potrzebowałem do szczęścia. Więcej nie chciałem. Czułem, że zacząłem odpływać. Pocałował mnie w głowę i szepnął:
- Nie zasypiaj, kochanie. - Uwielbiałem, jak mnie tak nazywał.
- Dobrze mi z tobą. - szepnąłem cicho.
- Mnie z tobą też.
- Posmarujesz mi pośladki jak wyjdziemy z wanny? I plecy? I uda?
- A przestaniesz mi pyskować?
- Może...
- To może i ja cię wysmaruję...

Uśmiechnąłem się do siebie i pomyślałem, że faktycznie było mi z nim dobrze. Czułem, że coraz bardziej zatracałem się w nim.  W końcu wyszliśmy z wanny, Marco dokładnie i delikatnie mnie wytarł, całując przy tym każdy fragment nagiej skóry. Z szafki wyjął szlafrok i pomógł mi
 założyć.
- Jest twój - powiedział.
- Naprawdę?
- Tak.

Później pomogłem mu przygotować świąteczny obiad. W sumie zastawiłem ławę, na której jeszcze przed kilkunastoma minutami mnie lał i posuwał. Mama Marco była niesamowita, bo dała mu po trochu każdej świątecznej potrawy. Patrzyłam jak Marco wyjmuje wszystkie rzeczy, które od niej dostał.
- Mama zawsze martwi się, że głoduję - powiedział.
- Przecież umiesz gotować.
- Dla niej ja i tak wiecznie jestem samotny, biedny i głodny.
- Nie mieli pretensji, że nie zostałeś u nich dłużej?
- Trochę byli zawiedzeni, ale powiedziałem im, że Święta spędzę z kimś na kim mi zależy.

Nie odezwałem się, tylko spojrzałem na niego. Przyciągnął mnie do siebie i szepnął mi do ucha:
- Naprawdę zależy mi na tobie.
- Mnie też zależy na tobie. - Odezwałem się po chwili.
 
Pocałował mnie czule i oparł mocno o kuchenny blat.
- A jedzenie? - zapytałem.
- Później. Chcę się z tobą znów kochać.
- Głupku, nie mam siły.
- Głupku? No to liczymy od początku: jeden... - Uśmiechnął się przebiegle.
- Znów mnie zlejesz?
- Na pewno - mrugnął do mnie.
- Marco, głodny jestem.
- Okej.
 
No i w końcu zjedliśmy ten obiad. Potem oglądaliśmy musical, za którego dostałem kolejnego buziaka. Marco siedział na kanapie, a ja leżałem na boku z głową ułożoną na jego kolanach. Głaskał mnie po włosach, a a moje oczy coraz bardziej sie zamykały. Po chwili odpłynąłem. Obudziłem się z głową na poduszce. Byłem okryty kocem. Marco siedział obok i czytał jakąś książkę.
- Hej - odezwałem się zaspanym głosem.
- Obudziła się wreszcie moja kocia księżniczka?
- Mhm... - ziewnąłem.
 
Zjedliśmy kolację, podczas której śmieliśmy się i gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Było fajnie. Marco opowiedział mi trochę o swoim dzieciństwie i rodzicach. Wspomniał też o Sho, tylko że ja nie miałem ochoty o nim słuchać. Potem poszliśmy spać, tylko, że tym razem od razu wtuliłem się w niego. Byłem całkiem nagi z wyjątkiem obroży, którą miałem na szyi.
- Nie zdejmiesz jej? - zapytał.
- Nie - Szepnąłem zaspanym głosem.
- Co chciałbyś jutro robić?
- Mmm... może być spacer, albo wspólne oglądanie telewizji... No i chciałbym odwiedzić Nataniela, bo martwię się trochę o niego.
- Da się to zrobić.

Objąłem go ramieniem i wsunąłem swoje nogi pomiędzy jego. Nie wiem kiedy zasnąłem.

Rano obudziłem się pierwszy i patrzyłem na śpiącą twarz Marca. Pocałowałem go i znów wtuliłem się w niego. Zastanawiałem się, jak potoczy się dalej moje życie. Ciekawe jak długo będziemy razem?


Z Markiem mieliśmy dzisiaj wpaść do Natiego i Sho. Ciekawe jak mój kupel sobie radził? Marco mówił, żebym nie spodziewał się zbyt ciepłego przyjęcia. Tego akurat byłem pewien. Przecież po tym, jak ostatnio nazwałem Sho kretynem, równie dobrze mógł wywalić mnie ze swojego mieszkania.



Dla ciekawych - wiązanie Akiego wyglądało tak:




12 komentarzy:

  1. Marco taki domin! :3 Jestem w szoku. Ale Aki faktycznie musiał być zadowolony, przecież to lubi <3
    Jakie długie i szczegółowe i namiętne sceny seksu i kary <3
    Aki jak prawdziwy masuś <3 #maso
    Czyli Marco już odkrył w sobie domina? Tak naprawdę naprawdę? Ciekawe, czy będzie jeszze myśleć o tym, że może on jest switchem :D

    Wiązanie cudowne <3
    lanie też. i rozciąganie dupci, i pierścień, i jajuszko, i wszystko <3
    i jak Aki opadł bez sił, i noszenie na rękach, i jedzonko, i Kurosz, i spanko, i to, że Aki nie chciał słuchać o Shosiu <3

    Trochę za dużo tych "mi" zamiast "mnie" i literówek, chyba ktoś tu nie sprawdzał tekstu ;)


    aaaaaa, i jak mogłabym zapomnieć - OBROŻA. Śliczna. Pasuje. W sam raz dla Akusia. i w ogóle Aki musiał wyglądać bosko w takim wydaniu <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marco zapewne stara się zaspokajać potrzeby Akiego. A, że przy okazji odkrywa w sobie domina, to juz inna sprawa.

      O byciu switchem na pewno jeszcze będzie. Nie wykluczone jest rownież, że Marco jednak nim będzie.

      Lubię noszenie ukesiów na rękach. Poza tym Aki był mocno wymęczony i po prostu nie miał siły.

      Jak przeglądałam Internet i zobaczyłam to wiązanie, od razu pomyślałam o Akim. Tak powstała notka, dosłownie pod wpływem impulsu.

      Kuroshitsuji musiało być. Aki planował tłumaczenie go już od dłuższego czasu :D

      Upsik... ;)

      Obroża też była impulsem XD. Ali pewnie powie czemu mu się tak bardzo spodobała.

      Uwielbiam opisywać seks i kary XD. Muszę popracować jeszcze nad wyrazami bliskoznawczymi, bo trochę za dużo mam powtórzeń ;-)

      Usuń
    2. Mnie powtórzenia nie przeszkadzają, bo akurat pasują, oczywiście, sama też staram się szukać synonimów, bo to jednak fajniej wygląda. Ale jeśli pewne wyrazy pasują ci stylistycznie, to imho możesz się powtarzać :) jakoś nie rzuca się to mocno w oczy :) więc spoko.

      Obroża jest cudowna <3 sama bym taką chciała :D

      Och, czyli jednak może być switchem???!!! To czekam z niecierpliwością. Bo wiesz, to nie tak, że ja nie chcę, żeby on nim była, rozczarowana na pwno nie będę, dawaj <3

      Też lubię noszenie na rękach, ale to już wiesz <3 zwłaszcza jak seme wymęczy uke i potem go nosi aaawwwww #słodycz

      Cieszę się, że Marco zaspokaja potrzeby Akiego i jednocześnie odkrywa w sobie to, kim jest i co go kręci. Bo on wcześniej tego nie robił tak na poważie, nie?

      Wiązanie piękne, kocham czarny i czerwony <3
      Też tak mam, że niektóre notki powstają pod wpływem impulsu, wystarczy, że zobaczę coś ładnego, obrazek ,zdjęcie, gif, filmik, jakieś pomysły na czacie i jest!

      Pamiętam, że zajmował się tłumaczeniem Kurosza. Ma plusa za to :) Marco na pewno był wniebowzięty.

      Usuń
    3. Marco oczywiście, że był wniebowzięty.

      Nigdy dotąd nie dominował, ani nikt nad nim nie dominował. Z Akim się tego uczy, chociaż się nie przyznaje ;-)

      Wcześniej był zarówno seme jak i uke, więc sądzę że mogło mu coś z tego zostać :D pytanie tylko kto go kiedyś zdominuje? Czy Aki dałby radę i czy by chciał :3

      Usuń
    4. A to już zależy, czy Aki by chciał :)

      Usuń
  2. Aki <33333333333333333333333
    hahahahahahahha
    troszke mi szkoda akiego
    łzy byly <3333
    szloch szloch
    ale marco sie zajł umył miział powinien nakarmic
    hihihhhhiiihiihhhhhiiihih

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiał przecież zająć się swoim wyjątkowym prezentem :3

      Usuń
  3. Marco sadysta <3 tak wykorzystał Akiego <3
    Tyle fajnych prezentów dla Kotka <3
    I Aki też tak bardzo się postarał <3
    A Marco tak go męczył <3. I Aki padł po tym wszystkim <3 nie miał siły na nic <3
    Wspólna kąpiel <3
    Przytulanie przed snem <3
    I W OGÓLE GORSET! <3 POŃCZOCHY! <3 KNEBEL! <3
    Tyle pięknych rzeczy <3
    No i zapowiedź wspólnej wizyty u Sho i Nata :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorset był dla ciebie :D

      Prezenty musiały być, bo to gwiazdka :3

      Aki nagrabił sobie, więc dostał lanie :3. Marco może i jest słodziakiem, romantykiem itp., ale nie pozwoli sobie na takie chamstwo.

      Ciekawe tylko czy Aki się czegoś nauczy :D

      Usuń
  4. Ej, dobra. Ten rozdział też bardzo bardzo lubie.
    Nie ze względu na same hard-seksy, ale jest dla mnie po prostu uroczy. Ta radość Akiego, że dostał od Marca obroże....<3 <3 <3 *znowu sie rozpływa*
    Ale zastanawia mnie tylko fakt, że only Marco może mu ją zdjąć (wiesz, o czym mówie!)
    Kocham tego niemieckiego zjeba <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy to zrobiłem, zobaczyłem, że miał twardy wzrok. Zimnym głosem odezwał się:
      - Pamiętaj, że tylko ja mam prawo ci ją zdjąć.
      - Tak Panie... - Popatrzyłem na niego i cicho szepnąłem.

      Tak, to będzie miało ogromne znaczenie w przyszłości ;-)

      Usuń