WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

piątek, 6 stycznia 2017

Umowa - Rozdział 25 (Marco)

Niestety post został przypadkowo usunięty, udało się go odzyskać w obecnej formie.

W związku z powyższym post zostaje ponownie wstawiony na bloga.


MARCO


W poniedziałek, zaraz po przyjściu do roboty, poszedłem prosto do gabinetu Sho. Jak każdego roku mieliśmy sprawdzić, jaka była kondycja finansowa firmy. Wiedziałem, że Sho najprawdopodobniej odwalił już całą robotę i przeanalizował wszystkie dokumenty. Jednak, jak każdego roku, chciał poznać i moje zdanie na ten temat. Nie ukrywałem, że czułem się przez to trochę dowartościowany. Teoretycznie byłem tylko jego pracownikiem, niby prawą ręką, ale jednak tylko pracownikiem. Nieraz Sho proponował mi zostanie jego wspólnikiem, ale ja nie lubiłem tego całego ryzyka i konieczności podejmowania nagłych decyzji. Dlatego też nie przyjmowałem jego oferty, mimo że co jakiś czas ją ponawiał. Tradycyjnie wszedłem bez pukania, bo niby czemu miałem to robić? Poza tym za każdym razem go to wkurzało, a ja miałem radochę. Było to takie nasze drobne kumpelskie przekomarzanie się. Gdy Sho mnie zobaczył, tylko pokręcił głową i westchnął. Siedział już przy konferencyjnym stole i przeglądał papiery. Zauważyłem, że miał wory pod oczami, więc zapewne słabo spał tej nocy. Może znów dopadły go koszmary? Wiedziałem jednak, że nie było sensu podejmować po raz kolejny tematu psychologa. Pod tym kątem Sho był szalenie uparty, co zresztą bardzo mnie irytowało.
- Cześć. - powiedziałem.
Mruknął tylko coś, co miało być chyba przywitaniem. 


Usiadłem obok niego i pogrążyłem się w lekturze. Po chwili odezwał się z irytacją w głosie:
- Kurwa, gdzie ta kawa?
- Czy poważany prezes powinien używać takiego słownictwa?
Sho słysząc moje słowa, dosłownie parsknął śmiechem. Zauważyłem, że ostatnio stał się nieco bardziej pogodny i nie brał do siebie wszystkiego, co do niego w żartach mówiłem.
- Wytłumacz mi, czemu tak długo to trwa? - Zapytał.
- Zaraz ją przyniesie.
- A ty co tak bronisz mojego cerbera? Za każdym razem gdy słyszę to określenie, mam ochotę się śmiać.
Tym razem to ja parsknąłem śmiechem.
- Już ci mówiłem, że dostanie się do twojego biura dla zwykłych śmiertelników graniczy z cudem. Pomijam osoby, które już na samą myśl, o konieczności rozmowy z tobą, odpuszczają. Reszta, której nie opuściła odwaga, zatrzymuje się tuż przed twoimi drzwiami.
- Taka jest jej rola. Ja nie mam czasu na pierdoły, z którymi niektórzy do mnie by przychodzili. 
- Tak, tak...

Ziewnął i położył głowę na stole. Jak tylko wszedłem, zwróciłem uwagę, że jego marynarka przerzucona była przez oparcie jednego z krzeseł. Nawet krawat miał poluzowany. Był to dość niespotykany widok, ponieważ zawsze przywiązywał dużą wagę do swojego wyglądu. Ewidentnie widać było, że się nie wyspał.
- Koszmary?
- Nie... - zamknął oczy.
- Więc, czemu wyglądasz tak, jakbyś nie spał całą noc?
- Bo nie spałem.
- Czyżby jakieś fajne noworoczne seksy? Opowiadaj.
- Chciałbym... Raczej to ty pewnie wczoraj wsadziłeś.
- Nom. Ale bez żadnych szaleństw. Zwykły seks i tyle.
- Oszczędź mi szczegółów. Błagam. Nie mam ochoty dziś o tym słuchać.
- No weź, chcę spróbować podwójnej penetracji. Musisz mi powiedzieć co i jak.
- No kurwa, jakie niby co i jak? Wsadzasz mu fiuta, a potem dodajesz wibrator. Żadna filozofia. 
- No, ale jak? Na siłę? Przecież nie będzie chciał wejść.
- Marco, naprawdę nie mam ochoty o tym gadać

Gdy usłyszeliśmy pukanie do drzwi, poderwał się do góry, poprawił krawat i powiedział:
- Wejść.
Sekretarka weszła z parującymi filiżankami kawy i jakimś pysznie wyglądającym ciastem.
- Dzięki - powiedziałem, gdy postawiła przede mną filiżankę.
Gdy stawiała filiżankę przed Sho, on nie był tak uprzejmy jak ja.
- Mam pytanie - powiedział.
- Słucham? - Sekretarka bezskutecznie starała się udawać, że jego zimny ton nie zrobił na niej żadnego wrażenia. 
- Czy wysłałaś kogoś po ziarna kawy aż do samej Kolumbii? 
Zacząłem chichotać pod nosem. Ten facet był po prostu niesamowity... wredny, złośliwy i wkurwiający jak zawsze. Myliłem się, on stawał się nieco bardziej pogodny tylko w obecności Nataniela. 
- Daj spokój, lepiej pij tę kawę, bo jeszcze mi tu zaśniesz - mrugnąłem do niej okiem.

Gdy sekretarka wyszła, wyjąłem komórkę.
- Kurwa, Marco nie mamy na to czasu - zirytował się.
- To tylko mała minutka. Mam zdjęcia z imprezy, chcesz zobaczyć?
Omal nie zakrztusił się kawą, której właśnie się napił. Gdy zaczął kasłać, walnąłem go mocno w plecy aż zahuczało.
- Bynajmniej - odezwał się zimnym tonem.
- No weź. Przecież impreza się udała - uśmiechnąłem się do niego najsłodziej, jak tylko potrafiłem.
- Jak dla kogo.
- No nie mów, że ciągle pamiętasz o tamtym drobnym incydencie.
- Drobnym?! Ty to nazywasz drobnym?! - wnerwił się.
- Każdemu może się zdarzyć.
- Mnie się jakoś nigdy nie zdarzyło.
- Bo ty nie pijesz dla zasady. Chociaż myślę, że nic by się nie stało, jakbyś napił się w końcu jakiegoś dobrego wina.
- Wystarczy, że jeden idiota upił się w Sylwestra.
- Właśnie, jak się czuje Nataniel?
- Dziś już chyba dobrze. Jak rano wychodziłem do roboty i zaniosłem mu herbatę, to powiedział, że jest mu już lepiej.
- Słuchaj, ja naprawdę nie wiem, co mogło mu aż tak zaszkodzić.
- Ja wiem. Wychlał za dużo alkoholu. Ma słabą głowę i tyle. 
- Aki też się schlał. 
- A właśnie, powtórz temu kretynowi, że jak go dorwę w swoje ręce, to mu zajebię za to, że upił Nataniela.
- Dopisz to do listy jego podpadek. 
- Coś mi się wydaje, że to będzie długa lista - uśmiechnął się złośliwie. 

Po chwili mnie olśniło:
- Rozumiem. Skoro jesteś niewyspany, to pewnie opiekowałeś się w nocy Natanielem.
- Taa... nie dość, że obrzygał mnie na imprezie, zarzygał mi samochód, miał kaca przez cały Nowy Rok, to na koniec jeszcze się czymś zatruł. Naprawdę mam z nim gorzej jak z dzieckiem. 
- Mam nawet zdjęcie na komórce, jak stoisz zarzygany.
- Przypierdolę ci. Zobaczysz.
- Oj tam.

Pokazałem mu zdjęcie, na którym Nataniel klęczy u jego stóp, a on stoi upierdolony jego wymiocinami. Mina Sho był po prostu bezcenna.
- Musze oddać ci ubranie. Dzięki, że mi je pożyczyłeś - mruknął.
- Spoko. Tak na marginesie muszę stwierdzić, że zachowałeś się wyjątkowo spokojnie w tamtym momencie.

- A co niby miałem zrobić? Nataniel uchlał się, obrzygał mnie, a potem zaczął płakać i jęczeć, że mnie przeprasza. Co by to dało, gdybym go wtedy opierdolił? I tak niewiele by z tego pamiętał. Miałem nadzieję, że jak wrócimy do domu, to pójdzie spać i jak się wyśpi, to mu przejdzie. Byliśmy już niedaleko domu, gdy powiedział, że znów jest mu niedobrze. Nie zdążyłem nawet zatrzymać samochodu. Po prostu poczułem obrzydliwy fetor wymiocin. Gdy się obejrzałem, tapicerka była już upierdolona.
- No nieźle, ładnie załatwił twój ukochany samochód.
- Już obmyśliłem plan zemsty.
- Jaki?
- Wprawdzie oddałem samochód do czyszczenia, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Nataniel musiał wysprzątać go jeszcze raz.
- Też mi kara. Nudna jakaś.
- A gdyby musiał to zrobić z wibrującym jajkiem w tyłku?
- To już brzmi dużo lepiej. Niech zgadnę. Ty będziesz miał pilocik od jajeczka.
- Dokładnie.
- Wie już o twoim pomyśle?
- Przecież nie byłoby wtedy niespodzianki. 
- A jak się teraz zachowuje?
- Ciągle słodko mnie przeprasza i za każdym razem robi się przy tym czerwony.
- Wiesz, że powinieneś mi dziękować?
- Niby za co?
- A kto cię wtedy wyciągnął na obiad? Gdyby nie ja, to w życiu byś go nie poznał.
- Też mi coś. Nadal prowadziłbym wygodne i przepełnione seksem życie. A tak mam tylko same kłopoty.
- Ale ja nie widzę żadnego problemu. Wystarczy, że podrzesz umowę i tyle. A może tak naprawdę cieszysz się z tego, że spotkałeś kogoś takiego jak on?
- Może...

Cofnąłem się myślami do wydarzeń poprzednich dni. W sobotę uwijałem się jak w ukropie, ponieważ wspólnie z Akim i Natanielem przygotowywaliśmy imprezę. No dobra, żarcie przygotowywałem razem z Natanielem. Aki ogarnął tylko mieszkanie na przyjście gości. Zawiesił niezliczoną ilość kolorowych balonów i serpentyn. Patrzyłem na to z przerażeniem i kręciłem głową. Tłumaczyłem mu, że nie wypada, żeby trzydziestolatek stroił chatę, jak jakiś dzieciak z podstawówki. On oczywiście się nie posłuchał i zrobił po swojemu. Stwierdził, że nie znam się i mam się nie wtrącać. Później plątał się nam tylko pod nogami. 

W pewnym momencie zapytałem:
- Przypomnijcie mi. Kto wpadł na ten durny pomysł, żeby urządzić tutaj Sylwestra?
- Ty!!!! - odpowiedzieli zgodnym chórem. 
- Aki, za rok jak będę miał podobne pomysły, to weź mi przywal.
- Wyluzuj, żarcia przecież starczy - powiedział Aki. 
- A jak nie starczy? - Zapytałem.
- To wtedy będziemy się martwić. 
- Taa... i może w nocy będę tłukł się po sklepach w poszukiwaniu jedzenia.
- Wiesz, co?
- No?
- Gderasz jak jakaś stara babka. 
- A ty mnie wkurwiasz.
- Nataniel, co z alkoholem? - Aki totalnie mnie olał.
- Mrozi się. Nie uważacie, że za dużo tego wszystkiego szykujemy? - Zapytał Nataniel.
- Niektórzy nawet sądzą, że goście wyjdą stąd głodni i trzeźwi, prawda babuniu? - Aki objął mnie ramieniem i cmoknął w policzek.
- Zaraz ci przypierdolę, zobaczysz.
- Jasne, jasne... - puścił mnie i poszedł do sypialni.
- Jeśli nie jestem już potrzebny, to ja już spadam - powiedział Nataniel.
- Mam nadzieję, że przyjdziecie - spojrzałem na niego.
- Ja na pewno, ale czy on przyjdzie, to nie wiem.
- Typowe?
- Tak? 
- Ech... on nie lubi takich imprez, bo nie są anonimowe. Do tej pory tylko odwiedzał kluby, więc nie dziwię się, że może nie przyjść. Dobrze, że chociaż ciebie puścił - uśmiechnąłem się.
- Jeszcze nie puścił.
- Jak to? Przecież przyszedłeś nam pomóc. Sądziłem, że to już zostało ustalone. 
- Rano spytałem się go tylko, czy mogę do was przyjść, bo Aki mnie o to prosił. Stwierdził, że to nawet dobrze się składa, bo przyniósł jakieś papiery do domu i nie będę mu przeszkadzał. 
- Acha... A nie boisz się, że cię nie puści?
- Boję się, ale może jakoś uda mi się go przekonać.
- Mam lepszy pomysł, zadzwonię do niego.
- Naprawdę?
- Tak.

Wyciągnąłem telefon z kieszeni spodni i wybrałem numer Sho. Gadałem z nim przez chwilę. O dziwo zgodził się bez większych oporów. Warunkiem było dopilnowanie Nataniela, żeby nie wracał do domu pijany. Zrozumiałem, że Sho nie dość, że się nie zjawi, to jeszcze nie zamierzał odbierać chlopaka z imprezy. Nie skomentowałem tego. Pomyślałem, że ochrzanię go przy najbliższej nadarzającej się okazji. Zastanawiałem się także, co zamierzał robić, skoro nie wybierał się do mnie na balangę. Może planował odwiedzić jakiś klub. Miałem cichą nadzieję, że Sho jakimś cudem w końcu się zmieni i wyjdzie z tego swojego zamkniętego świata. Niestety uważałem, że to będzie bardzo trudne. Wysyłał mnóstwo sprzecznych sygnałów. Sądziłem, że wszystko jest tak naprawdę w rękach Nataniela. Tylko, że młody chyba ciągle tego nie dostrzegał. 

Odprowadziłem go do drzwi, a gdy się ubierał, zapytałem go: 
- Nataniel, co ty o nim tak naprawdę myślisz?
- O kim?
- O Sho. 
- Nie wiem...
- Takiej odpowiedzi to się raczej nie spodziewałem.
- No bo on jest dziwny. Wydaje mi się, że... czasami mam wrażenie, że chyba trochę mu na mnie zależy. Ale potem znów mnie odtrąca. Zresztą łączy nas tylko umowa, więc raczej nie ma tematu.
- A nie sądzisz, że umowa jest tylko wymówką?
- Wymówką?
- Pomyśl, ostatecznie Sho odpuścił ci temat Świąt.
- Tak, ale boleśnie przekonałem się po raz kolejny, że powinienem słuchać tego, co do mnie mówi.
- Mówisz o tamtych drobnych pieszczotach?
- Pieszczotach?!
- No raczej, bo wiesz, z tego co ja wiem, Sho traktuje cię nad wyraz delikatnie.
- Też mi delikatne traktowanie.
- Uwierz mi, że jest zdolny do bardziej hardkorowych rzeczy. 
- Chyba nie chcę o tym wiedzieć. Dobra spadam.
- Narka.

Gdy za Natanielem zamknęły się drzwi, sprawdziłem, która była godzina. Zostały niecałe dwie godziny do przybycia gości. W sumie miało być 12 osób. W większości byli to moi bardzo dobrzy znajomi. Poza tym mieli wpaść jacyś dwaj koledzy Akiego. Nie mogłem przypomnieć sobie ich imion. 

Poszedłem do sypialni, podziwiając kolorowe balony, jakie Aki powiesił pod sufitem. Obawiałem się trochę, że moje mieszkanie jest zbyt małe na tego rodzaju imprezę. Znajdowały się w nim: duży salon, kuchnia i dwa mniejsze pokoje. W jednym z nich urządziłem sobie sypialnię z dużym łóżkiem, bo ceniłem wygodę i nie wyobrażałem sobie spania na niewielkim tapczanie. Poza tym takie łóżko było szalenie praktyczne podczas seksu. Ramy pozwalały przywiązywać Akiego w najbardziej wymyślne sposoby. Planowałem wkrótce znów go związać i męczyć do upadłego. Jarałem się tym, że był wtedy taki bezbronny, zadany na moją łaskę i niełaskę. Drugi pokój praktycznie był przeze mnie niewykorzystywany. Stały tam tylko jakieś pudła z rzeczami, które już dawno powinienem wypakować, ale ciągle mi z tym schodziło. W mieszkaniu znajdowała się jeszcze łazienka z dużą wanną, która tak naprawdę zadecydowała o tym, że je kupiłem. Powiodłem wzrokiem po salonie. Na stole stały już napoje, zimne przekąski, chipsy, paluszki i inne podobne smakołyki. Trzeba było jeszcze tylko przynieść jedzenie z lodówki, ciasto i podgrzać resztę żarcia. Salon podobnie jak korytarz udekorowany był niezliczoną ilością balonów. Pokręciłem głową i pomyślałem, że Aki jest jednak trochę pierdolnięty.

Aki korzystał z wolnego czasu i uczył się w sypialni. Poszedłem do niego i walnąłem się obok na łóżko. 
- Daj sobie już z tym spokój, dziś jest Sylwester.
- No i? - Nawet nie spojrzał na mnie, tylko nadal czytał jakiś podręcznik.
- Mógłbyś zająć się na przykład mną
- Tobą? - W końcu raczył obdarzyć mnie spojrzeniem.
- Przydałby mi się jakiś drobny masaż. Na przykład tutaj - spojrzałem wymownie na swoje krocze.
- Zapomnij. Niedługo wszyscy przyjdą.
- Jest jeszcze dużo czasu i spokojnie zdążymy. Nie daj się prosić.

Zabrałem mu książkę i przewróciłem go na plecy. Od razu wsunąłem dłonie pod jego bluzę i zacząłem go macać. Ponieważ się wzbraniał usiadłem mu na brzuchu i połaskotałem go. 
- Kurwa, odpierdol się...
- Ile to już będzie... dziewiętnaście... świetnie... - śmiałem się.
Aki chichotał coraz głośniej i chciał mi uciec, ale ja mocno go przytrzymywałem i nadal łaskotałem.
- Chyba zagoił ci się tyłek, co? Może wypróbujemy jutro szpicrutę, którą dostałeś od Świętego Mikołaja?
- Zwariowałeś... ha...ha... ha... no weź... Przestań mnie łaskotać.

Złapałem go za nadgarstki i przycisnąłem je do łóżka nad jego głową.
- Mam pomysł... 
- Hm?
Pocałowałem go. Rozchylił zachęcająco wargi i wsunąłem mu język. Pieściłem wnętrze jego ust, zasysałem je i delikatnie kąsałem. Po chwili Aki się poddał i puściłem jego ręce. Objął mnie ramionami i wpiął się mocniej w moje usta. Gdy wplotłem palce w jego włosy, uniósł się nieco i przewrócił mnie na łóżko. Teraz to on siedział na mnie okrakiem i całował mocno. Ścisnąłem go mocno za pośladki i zachichotałem:
- Widzę, że ktoś tu chciałby spróbować dominacji.
- Chyba ty - lekko się chyba zawstydził i uciekł wzrokiem. 
- Zawsze - przyciągnąłem jego twarz do swojej i znów wpiłem się w jego usta. 
- Nie mamy czasu... - szepnął.
- Na sesję faktycznie nie mamy, ale na macanki to chyba wygospodarujmy go trochę. Prawda?
- Ale tylko pieszczoty, jasne?
- Jak sobie życzysz, skarbie. Zaczynaj.
- Co, kurwa?
- No bo, skoro ja już leżę na plecach, to mógłbyś najpierw się mną zająć - uśmiechnąłem się do niego.
- Jak ty mnie wkurzasz.
- Wiem.

Zszedł ze mnie i rozpiął moje spodnie. Dotykał mnie przez materiał bielizny i czułem, że mój fiut momentalnie stanął. Zsunął moją bieliznę i od razu wziął penisa do ust. Jęknąłem głośno, bo spodziewałem się, że najpierw będzie mnie lizał. Nie sądziłem, że od razu przejdzie do rzeczy.
- Aki...
- Hm? - mruknął z fiutem w buzi.
- Ściągaj spodnie.
Podniósł głowę i powiedział:
- Przecież nie będziemy się pieprzyć.
- Ale możemy zrobić sobie dobrze nawzajem, prawda?
- W sumie. 

Aki chciał zdjąć tylko spodnie, ale uparłem się, że w górnych częściach garderoby będzie nam gorąco i spocimy się. Oczywiście, że planowałem go zerżnąć, ale nie mogłem mu o tym powiedzieć, bo nie zgodziłby się i nici byłyby nawet z lodzików. Ostatecznie nasze ubrania wylądowały na podłodze. 
- Połóż się wygodnie na plecach, kotku - cmoknąłem go w usta i popchnąłem na łóżko.

Gdy to zrobił ulokowałem się tuż nad nim tak, że obaj mieliśmy nasze fiuty na wysokości naszych ust.
- Idealna pozycja - mruknąłem i zacząłem mu obciągać.

Aki nie był mi dłużny i też zajął się moim stojącym fiutem. Pozycja ta miała jedną wadę. Trudno było mi się skupić na pieszczeniu go, gdy on tak bosko mi obciągał. Przymknąłem oczy i powtarzałem w myślach, że mam panować nad sobą. Jednak nie mogłem odmówić jednej rzeczy. Gdy miał mnie w ustach, pchnąłem mocno biodra. Mój penis zanurzył się głęboko w jego usta. Usłyszałem, jak wciągnął powietrze przez nos. Trwałem tak przez dłuższą chwilę, rozkoszując się tym niesamowitym uczuciem. Wycofałem się dopiero, gdy klepnał mnie nerwowo w tyłek.
- Zgłupiałeś, omal się nie udusiłem - ciężko łapał powietrze.
- Oj tam, nie przesadzaj. To co powtórka?
- Spadaj.
- Zobaczysz, nauczę cię głębokiego gardła. 
- Skąd ta pewność, że nie umiem?
- skoro umiesz, to zapamiętam to sobie. 

Znów zająłem się się jego penisem. Lizałem mu fiuta i masowałem dłonią jego jądra. W pewnym momencie przesunąłem palcami pomiędzy jego pośladkami.
- Co ty robisz?
- Nic takiego. Nie przerywaj pieszczot.
- Mieliśmy się nie bzykać - nie dopuszczał.
- Jezu, ale jesteś przewrażliwiony. Chcę sprawić tylko, żeby ci było dobrze. Rozsuń szerzej nogi.
- Ale bez bzykania?
- Tak, tak... - powiedziałem. Pomyślałem, że takiego chuja. Na bank będę się z tobą bzykał. 

Gdy uniósł i rozsunął szerzej nogi, nie przerywając pieszczenia jego penisa, pomasowałem jego seksowny otworek. Nie wsuwałem palców, bo chciałem go mocniej nakręcić. Zakreślałem tylko kółeczka wokoło jego odbytu i cierpliwie czekałem. No prawie cierpliwie, bo Aki cały czas mi obciągał i nie mogłem się skoncentrować. Wreszcie się doczekałem, bo zaczął wypychać biodra w górę, domagając się bardziej intensywnych pieszczot.
- Co tam, skarbie?
- Kiedyś tego pożałujesz, zobaczysz.
- Obiecujesz?

Wsunąłem w końcu w niego jeden palec i zacząłem powoli nim poruszać. Zajęczał słodko, ale nie przestał mi trzepać. Cwaniak przesunął dłonią po moim udzie i zaczął ugniatać moje jądra. Coraz bardziej wariowałem i przestawałem nad sobą panować. Pragnąłem, żeby i Aki wsunął we mnie palce. Nie powiedziałem jednak tego głośno. Może powinienem? 
- Wsadzasz te palce, czy nie? - Odezwał się zirytowany. 
- Jak sobie życzysz. 

Zmieniłem pozycję, tak, że teraz klęczałem pomiędzy jego nogami.
- Przytrzymaj wysoko nogi.
Przesunąłem dłońmi po jego udach i wsunąłem w niego dwa kciuki, którymi zacząłem mocno rozszerzać jego odbyt. Zauważyłem, że mocniej wbił palce w swoje uda i jęknął. A ja rozszerzałem go coraz bardziej i polizałem go po fiucie i jądrach. Zszedłem językiem niżej i zagłębiłem się w jego otworek. Głośno wciągnął powietrze.
Idealnie, jeszcze chwila i odpłyniesz mój drogi - pomyślałem.

Mój zwinny język zagłębiał się w nim coraz bardziej. Nigdy nie miałem nic przeciwko takim praktykom, bo wiedziałem, że takie lizanko dostarczało mnóstwo przyjemności. 
- Kurwa, wiedziałem, że nie powinienem się na to zgodzić - wychrypiał.
- Odwróć się.
- Marco... 
- Nie gadaj tyle, tylko się odwróć - powiedziałem tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Złapałem go za ręce i zmusiłem, żeby usiadł.
- Jazda... - wysyczałem. - Kładź się na brzuchu.

Gdy to zrobił, położyłem się na nim i przycisnąłem go do łóżka całym swoim ciężarem.
- Złącz nogi razem - szepnąłem mu do ucha i polizałem po szyi.
- Ale...
- Żadne ale. Gdybym miał więcej czasu, to zlałbym cię za to, że zamiast potulnie wykonywać moje polecenia, to ciągle masz jakieś wątpliwości. Nogi razem.

Wykonał moje polecenie i wtulił twarz w poduszkę. Nakierowałem fiuta na jego wejście i szepnąłem:
- Zaraz zerżnę ten twój seksowny tyłeczek. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko.
- Nie gadaj tyle, tylko się pośpiesz - usłyszałem zduszony szept.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.

Wszedłem w niego wolno, nieomal pieszczotliwe, rozkoszując się każdym kolejnym centymetrem. Uwielbiałem to uczucie, gdy najpierw się spinał, przez co z oporem w nim się zanurzałem. Nie miał możliwości ucieczki, ponieważ leżałem na nim i przyciskałem go swoim ciężarem do łóżka. Jęknął przeciągle i wypiął tyłek mocniej do góry, pozwalając mi na głębsze wejście w jego rozpalone wnętrze. Złapałem go za włosy i szarpnąłem tak, żebym mógł go pocałować. Byłem bardzo zachłanny. Mój język pieścił jego wargi. Zasysałem je i zagryzałem. Nie poruszałem się w nim, wiedząc, że doprowadzałem go w ten sposób do szału. Nie miałem dziś zbytnio czasu dla niego i od Świąt nie mieliśmy żadnej sesji. Wiedziałem, że Aki był niedopieszczony, ale dziś też nie mogłem się nim odpowiednio zająć. Wczoraj wprawdzie przyszedł do mojego mieszkania, ale było już bardzo późno, tylko się macaliśmy i nic więcej. Miałem nadzieję, że może w Nowy Rok się trochę wreszcie zabawimy. Może spróbujemy podwójnej penetracji? Wiedziałem, że miałem ochotę znów go związać. Teraz jednak całowałem go brutalnie, a Aki coraz bardziej kręcił tyłkiem.
- No zerżnij mnie wreszcie - sapnął.
- Jesteś strasznie napalonym kocurem. A dopiero co nie miałeś ochoty się bzykać.
- Pośpiesz się. Bo nie zdążymy.
- Zdążymy, zdążymy. Jesteś strasznie napaloną suką, wiesz?
- Kurwa, Marco zlituj się. Błagam... 

Nadal kręcił tyłkiem, starając się zmusić mnie w końcu do poruszania się. A ja się z nim nadal bawiłem, leżałem na nim i mocno przyciskałem do łóżka. Lizałem go po szyi i szeptałem do ucha:
- A może powinienem wsunąć w ciebie wibrujące jajeczko, które miałbyś w sobie podczas imprezy?
Poruszyłem się w nim leniwie i drażniąco, wywołując kolejne jego jęki.
- Włączyłbym je i wyłączał, drażniąc cię w ten sposób całą noc. Potem złożyłbym ci noworoczne życzenia i wyruchał. Co ty na to?

Chciał coś odpowiedzieć, ale zacząłem go ostro pieprzyć wsłuchując się w jego krzyki i piski. Kochałem nad nim dominować, bo wtedy ten wkurwiający dzieciak musiał całkowicie się mi podporządkować. Miałem nad nim pełną władzę, z której uwielbiałem korzystać. Zmusiłem go żeby się podniósł, uklęknął i wypiął mocno tyłek. Znów posuwałem go wolno, bo wiedziałem, że strasznie go to wkurzało. Klęczałem za nim i wodziłem dłońmi po jego nagich plecach. Potem złapałem go za włosy i przyciągnąłem do siebie. Gdy przywarł przepoconym ciałem do mnie, złapałem go za gardło i przytrzymałem. Drugą ręką pieściłem mu stojącego fiuta.
- Kurwa, Marco... - jęknął.
- Tak, kochanie?
- Przestań się ze mną bawić.
- Kiedy to tak strasznie mi się podoba.

Sam starał się nabijać na mojego fiuta. Był rozpalony i rozochocony, dokładnie tak jak tego chciałem od samego początku. Pchnąłem go do przodu i mocno klepnąłem w pośladek. Zamruczał z zadowoleniem. Rżnąłem go mocno i ostro. Czas nam się kończył i nie chciałem by któreś z gości musiało czekać pod drzwiami. Wszedłem w niego głęboko i znów przycisnąłem swoim ciężarem do łóżka. Położyłem mu dłoń na szyi i odwróciłem jego twarz moją stronę. Lizałem jego wargi, a on wystawiał język i starał się odwzajemniać moje pocałunki. Szeptałem mu do ucha, że gdyby nie goście to wziąłbym teraz wibrator i wsadził mu do tyłka obok mojego fiuta. Chciałem tego spróbować, chociaż do końca nie wiedziałem, jak się za to zabrać. Pomyślałem, że pogadam o tym ze Sho przy najbliższej okazji. Aki jęczał coraz głośniej i błagał, żebym się nad nim zlitował. Ostatecznie i ja miałem już dość i szepnąłem mu do ucha:
- Mogę się w tobie spuścić?
- Chyba cię pojebało.
- Doprawdy?

Wyszedłem z niego i uderzyłem go kilka razy w tyłek. Zostały na nim czerwone ślady. Krzyknął zaskoczony, a ja wsunąłem w niego cztery palce i zacząłem go nimi pieprzyć. Wsuwałem je i wysuwałem, co jakiś czas uderzając go otwartą dłonią. Jęczał coraz głośniej i nabijał się na moje palce. Złapałem go za jądra, posmyrałem też jego fiuta i kilka razy mocno zacisnąłem na nim dłoń. Czułem, że dość mocno pulsował, co oznaczało, że Aki był już nieomal na granicy. Miał wtuloną twarz w pościel i pojękiwał. W końcu przewróciłem go na plecy, zarzuciłem sobie jego nogi na ramiona i powoli w niego wszedłem. Jego spojrzenie błagało o ostre rżnięcie. Włosy miał w nieładzie, po misternej fryzurze nie było już dawno śladu. Wiedziałem, że później opieprzy mnie za to. 

pochyliłem się do przodu i przycisnąłem mu nogi do torsu. Zawył. Roześmiałem się głośno i wysyczałem:
- Zero litości.
- Błagam... błagam... szybciej... - nie panował już nad sobą. 

Byłem bezlitosny i posuwałem go ostro, bo wiedziałem, że on to uwielbiał. Ja też się zresztą tym mocno jarałem. Aki ciągle przytrzymywał dłońmi swoje wysoko uniesione nogi. Zaciskał mocno oczy i jęczał.
- Lubisz to prawda? Lubisz jak cię ostro pieprzę. Jesteś teraz moja napaloną suką. Suką, którą wypierdolę na wszystkie sposoby jakie mi się zamarzą - sączyłem słowa wprost do jego ucha.
Z jego gardła dobył się gardłowy jęk. 
- Zaraz się w tobie spuszczę i mało mnie obchodzi, czy to ci się będzie podobać czy nie.

Nie czekając na jego reakcję, uniosłem się i dosłownie go pierdoliłem. Ścisnąłem jego fiuta i zacząłem mu trzepać. Nie wytrzymał. Jego orgazm został poprzedzony głośnym krzykiem. Wbiłem się w niego i spuściłem się w nim. Położyłem się na nim i jeszcze kilka razy poruszyłem biodrami. Czułem, jak sperma zaczęła wyciekać na pościel. Pocałowałem go i z niechęcią podniosłem się. Do przybycia pierwszych osób zostało zaledwie pół godziny.

Aki położył się na boku i szepnął:
- Nie mam siły.
- Co ty nie powiesz. Rusz się, zostało zaledwie pół godziny.
- Ja pierdolę. 
Zerwał się na równe nogi i podszedł do lustra. Odwrócił się do mnie i wysyczał.
- Zabiję cię za to. 
Podszedłem do niego i cmoknąłem w nos. 
- Za co? Za rozkosz, którą ci przed chwilą dostarczyłem?
- Nie, za to, że jestem roztrzepany i za to, że doszedłeś we mnie. Teraz twoja sperma cieknie mi po nogach. Debil.
- Kocham jak mnie przezywasz.
- Idiota z ciebie czy jak?
- Nie, bo po prostu dostaniesz za to lanie przy najbliższej nadarzającej się okazji.
- No tak... - roześmiał się.

Aki poszedł do łazienki się ogarnąć, a ja sprzątnąłem sypialnie. Wiedziałem, że towarzystwo będzie myszkować po całym domu i niekoniecznie musiało wiedzieć, że dosłownie przed chwilą się bzykaliśmy. Zostało zaledwie kilka minut, gdy wszedłem do niego do łazienki. Był już kompletnie ubrany, na nowo natapirował włosy i poprawił rozmazane kreski na oczach. Objąłem go i zapytałem:
- Czemu nie lubisz mojej spermy?
- Co? - zamurowało go.
- Nie lubisz, jak kończę w tobie, albo spuszczam ci się do ust.
- Jejciu, też znalazłeś sobie czas i miejsce na takie rozmowy.
- Odpowiedz.
- Nie powiedziałem, że tego nie lubię. Po prostu to jest problematyczne, gdy gdzieś wychodzimy, albo ktoś ma przyjść.
- Mhm...
- Marco?
- Hm...
- Włożysz mi to jajko?
- Myślałem, że już mnie o to nie poprosisz.
Gdy jego spodnie i bielizna opadły na podłogę, oparł się o wannę i wypiął tyłek w moją stronę. Wsunąłem mu jajko i klepnąłem w pośladek.
- Ubieraj się suczko, bo zaraz zaczyna się imprezka.
- Oki.
Pomyślałem, że ten chłopak jarał mnie niesamowicie. Znów miałem ochotę się z nim pieprzyć. Szkoda, że nie mieliśmy na to wystarczająco dużo czasu. 

Pierwszy zjawił się Adam ze swoim facetem. Znałem Adama jeszcze z czasów studiów i nawet kilka razy umówiliśmy się ze sobą. Poza pocałunkami do niczego więcej między nami nie doszło. Zgodnie stwierdziliśmy, że nic to między nami nie zmieniło i nadal możemy się kumplować. Jego obecny facet miał na imię Wiktor i był tłumaczem. Podobno nieźle się im układało. Byli ze sobą już ponad półtora roku i nawet razem zamieszkali. Wiedziałem, że Adam za niezłą kasę załatwiał ekstra badania i leki dla Sho. Nigdy nie zadawał przy tym zbędnych pytań. Dla nich to była zwykła transakcja handlowa. Ja miałem inne zdanie na ten temat.

Poza Wiktorem i Adamem zjawiły się jeszcze dwie dziewczyny, które razem ze mną pracowały. Jedna przyszła ze swoją laską, a druga przyprowadziła swojego faceta. Pomyślałem, że doborowe było z nas towarzystwo: hetero, homo i bi. Pełny pakiet różnych typów osobowości. 

Na koniec dotarli kumple Akiego. Jeden nosił ciemne okulary, bo jak się okazało, był niewidomy. Na imię miał Takumi i w wyniku wypadku samochodowego stracił wzrok. Drugi chłopak - Chris bardzo troskliwie się nim opiekował. Gdy poszedłem do kuchni po gorące jedzenie, usłyszałem od Akiego ich niesamowitą historię. Pomyślałem, że było to szalenie romantyczne. Stwierdziłem też, że Chris powinien powiedzieć Takumiemu całą prawdę. Aki wymógł na mnie, żebym trzymał język za zębami i nie wygadał się.

Około dziewiątej zjawił się Nataniel. Tak jak się spodziewałem, przyszedł sam. Nie wiedział, jaki plany miał Sho i gdzie będzie spędzał Sylwestra. Zauważyłem, że Nataniel był trochę przygaszony. Gdy zobaczył Adama, zawstydził się. Pewnie przypomniały mu się badania, które kazał zrobić mu Sho. Na szczęście moi znajomi szybko zaprzyjaźnili się z nim. 

Impreza rozkręcała się coraz bardziej, a alkohol dosłownie lał się strumieniami. W mieszkaniu rozbrzmiewały głośne śmiechy, rozmowy i muzyka. W pewnym momencie Adam i Wiktor ruszyli na parkiet i zaczęli tańczyć. Wygłupiali się przy tym, macali i głośno chichotali. Pomyślałem, że Adam wbrew pozorom miał mnóstwo dystansu do siebie. Po chwili przyłączyły się do nich dziewczyny. Wygłupom nie było końca. Pomyślałem, że dobrze, że miałem wyrozumiałych sąsiadów. Złapałem Akiego za rękę i pociągnąłem w kierunku tańczących osób. On nie ruszył się z miejsca i powiedział, że nie ma takiej opcji.
- Bo? - zapytałem.
- Bo ja nie tańczę - odpowiedział.
- Bo? - Byłem tym trochę zaintrygowany.
- Bo nie.
- Nie to nie. - Mrugnąłem do niego okiem i nacisnąłem ukryty w kieszeni pilot. 
- Ja pierdolę - wydusił z siebie.
- Myślałeś, że zapomniałem o ukrytej w tobie zabaweczce? Nie skarbie, nie zapomniałem.
Podkręciłem wibracje na full i z satysfakcją patrzyłem na Akiego. Oparł czoło o moje ramię i cicho jęknął. 
- To co, zatańczymy?
- Jesteś okrutny.
- Wiesz, że potem ci to wynagrodzę.
W mieszkaniu rozbrzmiewała spokojna muzyka i zaczęliśmy bujać się w jej rytmie. Objałem go, a on położył dłonie na moich ramionach.
- Wyłącz to - wysyczał.
- Przecież, sam dopominałeś się jajeczka.
- Ale nie sądziłem, że włączysz je na najwyższe wibracje.
- Niespodzianka - wyszczerzyłem się.
Zmniejszyłem wibracje, ale nie wyłączyłem ich całkiem. Pomyślałem, że jeszcze się z nim trochę podroczę. Miałem nadzieję, że może wymkniemy się na chwilę do łazienki i może go zerżnę. Najlepiej zaraz po tym, jak wybije północ. Niestety ktoś zmienił piosenkę na szybszą i skończyły się nasze przytulanki. Kątem oka zauważyłem Nataniel siedział na kanapie z ponurą miną. 
- Aki, weź idź do niego i pogadaj.
- Oki. A ty wyłącz to ustrojstwo.
- Szkoda, bo miałem nadzieję na szybki numerek w łazience.
- Głupek.

Aki i Nataniel wzięli się w parę i razem pili. 
- Młodziaki, jeśli się uchlacie to wam przypierdolę - pogroziłem im palcem.
- Dobrze mamusiu - odezwał się Aki.
- Aki ja nie żartuję, wyrucham cię za to na dwa baty.
- Obiecujesz? - wyszczerzył się.

Oczywiście mnie nie posłuchali i Nataniel w krótkim czasie się upił. Nie było innej rady, musiałem zadzwonić po Sho. Gdy mu powiedziałem, czemu dzwonię, stwierdził:
- Kurwa, a co mnie to obchodzi. Trzeba było go pilnować.
- Trzeba był z nim przyjechać, a nie puszczać go samego.
- Nie jestem jego matką. 
- Faktycznie nie jesteś, tylko go pieprzysz. 
- Przeginasz.
- Debilu, rusz dupę i przyjedź po niego.

Nie wiem jakim cudem, pomimo głośnej muzyki, usłyszałem dźwięk dzwonka. Gdy otworzyłem drzwi, okazało się, że przyszedł Sho.
- Gdzie jest ten idiota?
- Baluje z Akim na parkiecie.
Sho wyminął mnie bez słowa i poszedł do salonu. Przeszedł pomiędzy tańczącymi parami i podszedł do Nataniela. Nie byłem w stanie usłyszeć, co mu mówił, bo wszystko zagłuszała muzyka. Nataniel pokiwał głową i chyba zamierzał zejść z parkietu. Niestety jedna z tańczących osób przypadkowo przywaliła mu łokciem w brzuch. Nataniel zgiął się w pół, a gdy Sho pochylił się nad nim, żeby sprawdzić, czy nic mu nie jest, Nataniel pokiwał przecząco głową. Wyprostował się i nieoczekiwanie zwymiotował na Sho. Mina mojego kumpla była niemożliwa do opisania. Był wkurwiony jak nigdy dotąd. Bałem, się, że zapierdoli któremuś z gości albo Natanielowi. Towarzystwo dosłownie zamarło. Nataniel opadł na podłogę i jeszcze raz zwymiotował. W powietrzu unosił się obrzydliwy zapach jego wymiocin. Ja pierdolę, ale miałem zajebistą imprezę. Aki zaśmiewał się do łez, co dodatkowo mnie wkurwiało. Sho jakimś cudem się opanował i pomógł wstać Natanielowi. Chłopak wyglądał tragicznie. Podszedłem do nich i powiedziałem:
- Zabierz go do łazienki, zaraz przyniosę ci jakieś ciuchy. A ty przestań się śmiać i posprzątaj ten burdel. 
- Czemu ja? - Aki miał hardy wzrok.
- Bo ci każę - wysyczałem.
- Dobra, dobra... - odezwał się.

Gdy wszedłem do łazienki, Sho zdążył już zdjąć koszulę i wrzucić ją do wanny. Nataniel siedział na krawędzi wanny, a Sho wycierał mu twarz ręcznikiem. Chłopak szlochał i bełkotał:
- Prze.... prze... pra... sza... m...
- Pogadamy w domu, jak wytrzeźwiejesz. - Sho odezwał się zimnym głosem.
Podałem mu bluzę, spodnie i buty na zmianę. Gdy się przebierał, powiedział, żebym wypierdolił jego zarzygane rzeczy, bo nie zamierzał już w nich chodzić. Po chwili wyprowadził Nataniela z łazienki, założył mu kurtę i buty. 

Gdy wyszli, zamknąłem drzwi i wróciłem do salonu. Podchmielone towarzystwo bawiło się dalej i nic nie robiło sobie z zaistniałej sytuacji. O północy nacisnąłem guzik pilota, który nadal miałem ukryty w kieszeni spodni. Aki nieomal podskoczył i zgromił mnie spojrzeniem. Wiktor otworzył szampana i rozlał nam do kieliszków. Nie wiem jakim cudem, ale połowę wylał na podłogę. Zapowiadało się długie sprzątanie. Z drugiej strony Sylwester był raz w roku i postanowiłem nie narzekać. 

Impreza skończyła się około 4 nad ranem. Gdy ostatni goście wyszli, zmęczeni padliśmy na kanapę i popijaliśmy wino. Objąłem Akiego ramieniem i pocałowałem w czubek w głowy.
- Szczęśliwego Nowego Roku, kochanie - szepnąłem.
- Dla ciebie też... - mruknął.

Wstałem, włączyłem muzykę i pociągnąłem go na parkiet. Objąłem go i zaczęliśmy poruszać się rytmie wolnej muzyki. Aki przymknął oczy i położył głowę na moim ramieniu. Tańczyliśmy pośród tego całego bałaganu, a ja uśmiechałem się do siebie jak głupi.

Później piliśmy szampana i to był błąd. Aki nieoczekiwanie pobiegł do łazienki i zaczął rzygać do kibla. Chyba byłem ostro popierdolony, bo poszedłem za nim i przytrzymywałem mu włosy. Uniósł głowę, spojrzał na mnie i wypalił:
- Wiesz co?
- Co?
- Chyba się w tobie zakochałem.
Parsknąłem śmiechem i powiedziałem:
- Jesteś szalenie romantyczny. Nigdy nikt jeszcze nie powiedział, że mnie kocha, rzygając przy tym do kibla.
- A skoro o tym mowa, to chyba jest mi znów niedobrze.
- Po prostu zajebiście.

Pomogłem mu się umyć i zaprowadziłem go do łóżka. Obudziliśmy się kolejnego dnia dobrze po dwunastej. Gdy otworzyłem oczy, zauważyłem, że Aki się we mnie wtulał i dodatkowo ślinił. 
- Jezu, czasami bywasz okropny - mruknąłem.
- Nie tak głośno, głowa mi pęka - powiedział zachrypniętym głosem.
- Trzeba było chlać jeszcze więcej, to by cię nie bolała.
Uniósł nieco głowę, zamrugał oczami i wytarł kołdrą ślinę z mojego torsu.
- Ja pierdolę, Aki!
- No co? Zresztą bądź cicho, ja chcę dalej spać.
Z powrotem wtulił się we mnie i po chwili usłyszałem jego spokojny oddech. Pogłaskałem go po głowie i po chwili też zasnąłem. Później na zmianę spaliśmy, leżeliśmy i gadaliśmy w łóżku do samego wieczoru. Nawet go bzyknąłem, ale bez wiązania, szpicruty, czy dodatkowego dilda. To był taki noworoczny leniwy i waniliowy seks. Chyba mu się nawet trochę podobało, bo wprawdzie nie krzyczał w trakcie, ale mruczał cicho i się lekko uśmiechał. Leżałem na nim i posuwałem go leniwie. A on obejmował mnie ramionami i nogami.
- Czyżby masochiście podobał się taki zwyczajny seks?
- Trochę - mruknął.
- Cieszę się.
Całowałem go, lizałem i posuwałem. Potem uklęknąłem przed nim i trzepałem mu fiuta. Wsuwałem się w niego i wysuwałem, nie śpieszyłem się. Mieliśmy przecież mnóstwo czasu. W końcu zadrżał i doszedł mi w dłoni. Wyjąłem fiuta i zwaliłem sobie na jego brzuch. Położyłem się obok niego i przytuliłem go. Nic nie mówił, a ja zastanawiałem się, co myślał. Przymknął tylko oczy i leciutko się uśmiechał. Miałem cichą nadzieję, że może wreszcie udało mi się poskromić tego bezczelnego gówniarza. 
- Kiedy zamierzasz mnie nakarmić? - Zapytał nie otwierając oczu.
- Ależ mój drogi, doskonale przecież znasz drogę do lodówki. Jak będziesz wracał, to też możesz mi coś przynieść.
- Bardzo śmieszne.
- Nie fochaj się. Chodź zrobię ci coś dobrego. 

Wstałem i pomaszerowałem nago do kuchni. Aki wszedł po chwili za mną ubrany tylko w bokserki. 
- Zamierzasz paradować nago?
- Przecież nikogo się nie spodziewamy, poza tym w swoim domu mogę to chyba robić.
- W sumie.
- Dodatkowo jest to szalenie wygodne. 
Podszedłem do niego i dłonią posmyrałem jego fiuta przez bokserki.
- Nie robiliśmy tego jeszcze w kuchni, co ty na to? - zapytałem.
- Może później, najpierw mnie nakarm.
- Oki.
Usmażyłem jajecznicę, a Aki zaparzył mocną kawę. Było fajnie i całkiem normalnie. Mnie się to podobało, nie wiedziałem, czy jemu też to odpowiadał. Bałem się jednak zapytać go o to. Bałem się też zapytać, czy jego wyznanie było prawdziwe. Może było to tylko pijacie wygłupy.


- Marco, Marco, zajmnij się wreszcie robotą, a nie bujasz w obłokach.
Zamrugałem oczami i zrozumiałem, że siedzę nad papierami w biurze Sho. Uśmiechnąłem się do swoich wspomnień, spojrzałem na niego i wypaliłem:
- To, jak to jest z tą podwójną penetracją?
- Nie wierzę - westchnął, a potem zaczął mi wszystko po kolei tłumaczyć. W mojej głowie narodził się właśnie plan na najbliższą sobotę.

11 komentarzy:

  1. <3333333333
    sho kocham cie ty wiesz co ?
    auc plecy mnie bola ;(
    pytania marco hahahahaha są najlepsze
    sho jak wredny nauczuciel :) hihihihi
    ahh ten sylwester .. mój biedaczek ...
    tulammm cie sho
    az dziw ze taki spokojjny
    i biedny twój samochód ;(:(:(
    ojj kara bedzie hihihihiihihihih :)
    Odpowiedz
  2. Jakby co, to ja tu jestem, potem uważnie przeczytam i skomentuję :)
    Odpowiedz
  3. Marco jest niemożliwy <3

    pijana młodzież <3

    biedny zawstydzony Nataniel przy Adamie :D ciekawe, czy Adam też go rozpoznał? a może nawet gadali ze sobą?

    szkoda smutnego, samotnego Nataniela :( dobrze, że Marco podrzucił mu Akiego :)

    no i dobrze, że Sho po niego przyjechał, nie wściekał się i jeszcze go niańczył <3

    fajna imprezka :D

    no i fajnie się tam przed nią z Markiem bawili :3333

    jajeczko <3 i jeszcze Aki sam się o nie dopomina <3
    a potem Marco go nim szantażuje <3 <3 <3

    Aki tylko plątał się pod nogami <3 ależ to musiało być urocze :D
    w ogóle fajny z nich duet :D

    no i wymieszałaś swoje opowiadania!! to dopiero ciekawy pomysł :)

    rozwala mnie to, że do Nata nie dociera jak Marco mu tłumaczy, jaki jest stosunek Sho do niego :v

    Akiego łatwo przekonać, że chce seksu :D

    " - Zobaczysz, nauczę cię głębokiego gardła.
    - Skąd ta pewność, że nie umiem?
    - skoro umiesz, to zapamiętam to sobie."
    Aki broniący swojej godności <3
    ucz go Marco, ucz :3333

    "Mój zwinny język" ach ta samoocena <3

    " - Kocham jak mnie przezywasz.
    - Idiota z ciebie czy jak?
    - Nie, bo po prostu dostaniesz za to lanie przy najbliższej nadarzającej się okazji.
    - No tak... - roześmiał się."
    grunt to znaleźć wspólny język :D

    okej, to że to niepraktyczne to fakt, jeśli chodzi o dochodzenie w tyłku, ale Aki był tym zawstydzony, więc to chyba nie do końca tak. no i co to ma do kończenia w ustach :v oj, Aki coś kręci

    och, jakie wyznanie <3 obstawiam, że szczere :)

    Aki się ślini :333

    " - Czyżby masochiście podobał się taki zwyczajny seks?
    - Trochę"
    trochę oznacza, że mogło być lepiej :D czyli woli sesje <3 to dobrze :333

    "Kiedy zamierzasz mnie nakarmić?" ach, gosposię sobie znalazł xD

    oj tam, Marco, nie tchórz <3

    ...i tyle z roboty <3
    Odpowiedz

    Odpowiedzi






    1. Aki i Marco dobrali się wręcz idealnie. Ich dialogi i mnie rozwalają, może dlatego tak łatwo mi się je pisze :D.

      O Adamie wspomnę w następnej notce (Nati).

      Marco podrzucił Akiego Natanielowi, ale na bank nie sądził, że będą aż tak bardzo chlać.

      Nataniel wolno analizuje zachowanie Sho. Nie dociera do niego o czym mówi mu Marco. poza tym nie widzi też drobnych gestów Sho np. spacer na plaży, studia itp.

      Aki oczywiście, że nie chcę przyznać się do czegoś czego nie umie. Umie czy nie umie, to i tak będzie mówił, że jest w tym mistrzem :D. Taki charakterek.

      Tak, wymieszała opowiadania :D. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

      Aki starał się wykpić z odpowiedzi na temat spermy w ustach i tyłku :D.

      Tak Aki się ślini i jest mega słodki jak śpi :3

      Gosposię <3<3<3

      Nie ma to jak kumpelskie rozmowy o podwójnej penetracji :D. I faktycznie, jak tu pracować.
    2. och, to czekam na notkę Nata <3

      nie sądził? serio? przecież to jest pewnie pierwszy sylwek Akiego, kiedy jest pełnoletni! :D

      uwielbiam to w Akim <3

      no, sprawiało to takie wrażenie :D
      ale jestem ciekawa prawdziwego powodu :D

      jest mega słodki bo jest wtedy cicho <3

      takie rozmowy są przecież najlepsze, nie? :D

  4. TAKUMI I CHRIS!!!!!!!
    Romantyczna historia? Niewidomy, to znaczy że już po! Będą razem? I jaką prawdę?! :D o.0
    Leżę! Bogu, obrzygany Sho :,D Czemu aż tak bardzo mnie to śmieszy?
    Meh, ja się nigdy nie bawię w jakieś tam balony - ewentualnie konfetti, ale minus jest taki że znajduję je pół roku po imprezie... xD
    Ja też chcę takiego sylwestra! Mój skończył się koło 1 bo przeholowałem - zasnąłem na dworze w samych bokserkach. Nie polecam, nadal jestem chory :/
    Podoba mi się kara dla Nataniela, mimo iż sobie na nią nie zasłużył :D
    Sho jest trochę bardziej ludzki odkąd poznał Natiego? I niech już się przyzna, że coś do niego czuje!
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwości na kolejną część - mam nadzieję, że z perspektywy Sho lub Nata ;)
    Odpowiedz

    Odpowiedzi


    1. Kolejna część będzie z perspektywy Nataniela :3
      Kolejność wrzucania notek jest następująca: Nataniel, Aki, Sho, Marco itd.

      Takumi i Chris - postacie z opowiadania "Głos" - Chris będzie pomagał Takumiemu i zbliżą się do siebie.A ich historia według mnie będzie bardzo romantyczna ;-)

      Musiałeś mieć fajnego sylwestra :D

      Nati trochę zasłużył na karę, bo nie dotrzymał obietnicy ;-)

      Sho powoli się zmienia poprzez obecność Nataniela. Może kiedyś powie co tak naprawdę o tym wszystkim myśli. Sądzę jednak, że jego czyny powiedzą więcej jak jego słowa.

      Dziękuję za komentarz <3<3<3
    2. Wiem, że to były postacie z Głosu i dlatego się tak jarałem ;)
      Ale nie dotrzymał obietnicy przez Akiego (wcaaaale nie zrzucam winy na mniej lubianą postać :D)
    3. A sądzisz, że dla Sho ma to jakieś znaczenie XD. Nie dotrzymał i tyle ;-)





2 komentarze:

  1. Napiszę tak :
    - Tym opowiadaniem mnie zachwyciłaś to drugie opowiadanie ,na którego kontynuację czekam niecirpliwie.
    Pozdrawia i weny życzy
    Mefisto.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję XD

    Rozdziały pojawiają się w środy :-)
    Teraz będzie wpis Nataniela :3

    OdpowiedzUsuń