WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

sobota, 28 stycznia 2017

Zemsta - Rozdział 4 (Yuki)


YUKI



Siłą wyprowadzili mnie z jego sypialni. Jaki ja byłem głupi, myśląc, że będę mógł go zabić. Była to moja druga bezsensowna próba. Pierwszą było grożenie tamtej dziewczynie. Powinienem się domyślić, że komuś takiemu jak on nie będzie zależało na życiu swoich podwładnych. Przecież z łatwością mógł zatrudnić nowych pracowników. Pewnie to, że drzwi były otwarte, również było jego pomysłem. Zadziałałem wtedy instynktownie. Po prostu wziąłem sztylet i polałem go wodą święconą. Cicho wyszedłem z pokoju i ruszyłem na poszukiwania. Domyśliłem się, że jego sypialnia najprawdopodobniej była na piętrze. Zastanawiało mnie tylko to, że nikt mnie nie widział ani nie powstrzymywał. Wkrótce zrozumiałem dlaczego. On zwyczajnie na mnie czekał. Drań. 



Tylko czemu woda święcona nie zadziała na niego? Powinna. Przecież wampiry... Cholera jasna. 



Prowadzili mnie korytarzem w nieznanym dla mnie kierunku. Opierałem się i starałem wyrwać. Oczywiście nie miałem żadnych szans. Bardziej byłem wkurzony, niż przerażony. Byłem wkurwiony na tę całą durną sytuację. Zwłaszcza wkurwiałem się na siebie. Kretyn. 



Doskonale wiedziałem, co mnie czekało za 10 minut. Ale to nie miało dla mnie większego znaczenia. W sumie to miało, ale zostało to wkalkulowane w mój plan. Cholera jasna, zabicie go nie będzie tak proste, jak początkowo myślałem. Pozostało więc tylko jedno wyjście. Musiałem zacząć go uważnie obserwować i spełniać wszystkie jego nawet najdziwniejsze życzenia. Musiałem uśpić jego czujność i znów zaatakować, ale tym razem w bardziej stosownym momencie. Nie, nie dam rady tego zrobić. Na samą myśl, że za chwilę mnie będzie pierdolił, szlag mnie trafiał. 

Kurwa, Yuki opanuj się. On właśnie tego chce. Chce cię złamać, a ty nie możesz mu tego ułatwiać.

Przymknąłem oczy i przestałem się szarpać. Dalej poszedłem już spokojnie. Udawałem człowieka pogodzonego ze swoim losem, przynajmniej na razie.

Wprowadzili mnie do jakiejś dużej łazienki. Kazali się rozebrać i podejść pod ścianę, z której zwisała dysza prysznica. Posłusznie spełniłem ich polecenie i rozebrałem się. Po chwili pomyślałem, że zabawię się trochę ich kosztem. Skoro zapowiadało się, że spędzę trochę czasu w tym domu, to miałem zapewnić sobie chociaż trochę rozrywki. Inaczej po prostu się tutaj zanudzę.

- Kurwa - odezwałem się. - to może zdejmijcie ze mnie jeszcze to.

Położyłem wymownie dłoń na moim fiucie, który nadal unieruchomiony był w tej dziwnej metalowej konstrukcji. Pamiętałem, że przez pierwsze godziny od założenia pasa cnoty, dosłownie mnie nosiło. Metal boleśnie obcierał się o mojego fiuta i zwyczajnie przeszkadzał w normalnym funkcjonowaniu. Najzwyklejsze odlanie się, stanowiło nie lada wyzwanie. Nie wspomnę nawet o tym, jak wyglądało moje mycie. Jednak najgorzej było każdego ranka. Nie było nic gorszego od stojącego fiuta, który wbijał się boleśnie w tę pierdoloną klatkę. Nawet nie mogłem sobie zwalić. Starałem się myśleć o najbardziej okropnych rzeczach, żeby podniecenie wreszcie minęło. Dziewczyna, chyba miała na imię Airi, która się mną opiekowała, też nie ułatwiała mi sprawy. Każdego dnia przychodziła do mnie w wydekoltowanej bluzce i krótkiej spódniczce, spod której, gdy się pochylała, wystawały koronki jej pończoch. Mój fiut oczywiście za każdym razem stawał, a ja w duchu wypowiadałem szereg niecenzuralnych słów. Trwało to cały tydzień.  

Pomyślałem, że może teraz Akira da mi ostro popalić, ale przynajmniej w końcu zdejmie ze mnie ten pierdolony pas cnoty. 

Jak było do przewidzenia, żaden z osiłków nie zareagował na moje słowa. Wykonywali oni tylko rozkazy Akiry. Robili to bez emocji, uczuć czy jakichkolwiek innych ludzkich odruchów. Byli niczym bezwolne maszyny. Jeden z nich popchnął mnie w kierunku ściany, z której zwisała dysza prysznica. Drugi wziął z szafki, stojącej po przeciwnej stronie, mydło i rzucił w moim kierunku. Dał mi jasno do zrozumienia, co miałem zrobić. Umyślnie nie złapałem mydła i powiedziałem: 
- Pierdolcie się.

Usłyszałem tylko cichy śmiech jednego z nich. Wziął do ręki długi gumowy wąż, który leżał pod ścianą, skierował go w moim kierunku i odkręcił wodę. Lodowato zimną wodę. Ja pierdolę. Mimowolnie stanąłem bokiem do niego i skuliłem się. Momentalnie zrobiło mi się zimno i gorzko pożałowałem swojego kolejnego głupiego zachowania. Czy ja nigdy się nie nauczę panować nad sobą? 

Po chwili poczułem, że przestał mnie polewać. Nawet nie zdążyłem zareagować, gdy obaj mężczyźni podeszli do mnie. Jeden z nich zaszedł mnie od tyłu, złapał pod ramionami i unieruchomił. Drugi zaczął mnie bardzo dokładnie mydlić. Pomyślałem, że właśnie przeżywałem swoje kolejne upokorzenie. Obcy facet mydlił moje ramiona, tors, biodra, brzuch, fiuta, uda i nogi. Kurwa mać. Bez większego trudu obrócili mnie i mocno przycisnęli do ściany. Moje plecy, pośladki, uda i nogi również zostały dokładnie namydlone. Poczułem po chwili, że rozchylono moje pośladki i tam też zostałem umyty. 

Ja pierdolę, jak wsadzicie mi palce w dupę, to przysięgam, że was za to zabiję. 

Na szczęście tego nie zrobili. Po chwili odsunęli się ode mnie i znów polali lodowatą wodą. Mimowolnie moje usta zaczęły drżeć, a ciało pokryło się gęsią skórką. Jeden z nich rzucił mi ręcznik, a ja z chytrym uśmiechem rzuciłem go na ziemię. Ciekawe, co teraz zrobią? Ja na pewno niczego nie będę im ułatwiał. Skrzyżowałem ręce na piersi i popatrzyłem na nich z pogardą. 

Nędzne kundle. Nie byli niczym więcej. 

Znów bez słowa podeszli do mnie i zaczęli mnie brutalnie wycierać.

- Jesteście zwykłymi pieskami, które potulnie muszą wykonywać rozkazy swojego Pana. Nic nie możecie mi zrobić, prawda? - Prowokowałem ich.

Zdążyłem zobaczyć tylko grymas wściekłości na twarzy jednego z nich i oderwałem w twarz. Tego się trochę nie spodziewałem. A jednak mieli resztki ludzkiej godności. Skoro tak, to się zabawimy. Gdy ponownie zaczęli mnie wycierać, zaszczekałem cicho niczym szczeniak. Znów oberwałem. Tym razem mocniej, bo poczułem w ustach metaliczny posmak krwi. Doskonale. Ciekawe, co na to powie Akira? Dalej zachowywałem się już nad wyraz grzecznie i potulnie. Bez słowa pozwoliłem im wyprowadzić się na korytarz. Poznałem, że szliśmy w kierunku pokoju, w którym niedawno przeszedłem tamto upodlające mnie badanie. Tym razem zatrzymaliśmy się jednak przed drzwiami, które już wcześniej przykuły moją uwagę. Gdy się otworzyły i stanąłem w progu, poczułem, że wszystkie włoski na moim ciele stanęły mi dęba. Powiodłem przerażonym spojrzeniem po wnętrzu pomieszczenia. Wielkie łoże z kolumnami, krzyżaki, leżanki, stoły i inne meble, których nawet nie potrafiłem nazwać, wypełniały pokój. W kilku miejscach z sufitu zwisały srebrne łańcuchy, a ściany zdobiły baty i inne przedmioty, chyba przeznaczone do bicia oraz pozwijane liny i kolejne łańcuchy. Pomyślałem, że on nie był tylko wampirem. On był wcielonym diabłem. 

Po chwili dobiegł mnie jego cichy śmiech, który wdarł się brutalnie do mojej duszy. Zobaczyłem, że stał w głębi pokoju. Nie wiem jakim cudem, ale wyglądał niesamowicie seksownie. Nie wiem czemu, tak pomyślałem. Byłem hetero, ale on swoją postawą sprawiał, że mimowolnie przełknąłem ślinę. Oparty był o stół stojący pod ściana i przyglądał mi się z lekkim uśmiechem. 

- Czyżby spodobał ci się mój pokój zabaw? - zapytał.

Przełknąłem nerwowo ślinę i pewnym krokiem wszedłem do środka.
- Od czego zaczynamy? - zapytałem głośno.

Nie odezwał się, tylko wolnym krokiem podszedł do mnie. Gdy stanął naprzeciwko, nawet nie drgnąłem. Serce biło mi jak oszalałe, ale starałem się maksymalnie nad sobą zapanować.
- Zdradzę ci coś. - Uśmiechnął się.
- Zbytek łaski. - Spojrzałem mu bezczelnie w oczy.
Patrzył na mnie i widziałem, że świetnie się bawił. Z całych sił starałem się wytrzymać jego przenikliwe spojrzenie. Emanował niezwykłą zmysłowością i seksualnością. Czyżby to były jakieś feromony? Może ciała wampirów je wysyłały i dlatego żaden człowiek nie mógł się im oprzeć?
- Doskonale wiesz, że jestem wampirem. Ale jak widać, nie wiesz, że bez trudu wyczuwam twoje emocje - powiedział.

Położył dłoń na moim torsie, na wysokości mojego serca. Pochylił się, zbliżył usta do mojego ucha i szepnął:
- Twoje serce omal nie wyskoczy ci z piersi. Boisz się.
Pod wpływem jego cichego głosu i oddechu, który poczułem na szyi, mimowolnie zadrżałem. Przeklęty wampir.
- Niczego się nie boję - pewnie odpowiedziałem.

Odsunął się ode mnie, spojrzał na moją eskortę i stwierdził:
- Rozumiem, że go umyliście.
- Tak, Panie - odpowiedział jeden z nich.
- Dokładnie?
- Z wyjątkiem...- zaczął mówić.
- Doskonale - przerwał mu Akira. - Mam tylko jedno pytanie. A raczej dwa. Po pierwsze, czemu to tak długo trwało? A po drugie, czy pozwoliłem wam go uderzyć?
- Nie. - Dobiegł mnie ich cichy szept.
Czyżbym usłyszał strach w ich odpowiedzi?

Zarejestrowałem szybkie ruchy Akiry. Uderzył każdego z nich z taką prędkością, że ledwo to zobaczyłem. Obaj zgięli się w pół i przyklękli na ziemi. Uśmiechnąłem się nieznaczni do siebie. Świetnie, dranie zasłużyli na to. Po kilku sekundach gorzko tego pożałowałem. Akira wbił we mnie swoje spojrzenie i zacisnął dłoń na mojej szyi. Bez trudu uniósł mnie tak, że moje oczy znalazły się na wysokości jego oczu. 
- Aż tak ci do śmiechu, nędzny człowieku? Myślisz, że jesteś tutaj nietykalny? Mylisz się.

Rzucił mnie w kierunku stołu, o który jeszcze niedawno się opierał. Uderzyłem o niego boleśnie i przyklęknąłem. Po chwili niewyobrażalna siła poderwała mnie do góry i przytwierdziła do stołu. Leżałem na plecach i nie byłem w stanie się ruszyć. Czułem dłoń Akiry na mojej szyi, która odcinała mi dopływ powietrza. Zobaczyłem, że tuż nad moją głową ze ściany zwisały łańcuchy. Akira puścił mnie i bez większego trudu przytwierdził do łańcuchów moje nadgarstki. Szarpnąłem rękami, ale nie miałem szans zerwać łańcuchów. 
- A wy na co czekacie? Przypnijcie mu nogi i wynocha - odezwał się wampir.

Próbowałem ich kopnąć, ale po chwili moje nogi zostały przypięte do kolejnych łańcuchów. Gdy podciągnęli za łańcuchy, moje nogi zostały uniesione do góry. Leżałem teraz unieruchomiony na stole z tyłkiem leżącym na jego samej krawędzi.

A więc zaczęło się - pomyślałem.

Czułem gulę w gardle i coraz bardziej się bałem. Wiedziałem, że ten sadysta na pewno nie będzie delikatny. Gdy zostaliśmy sami w pokoju, drań podszedł do mnie. Ustał obok stołu i pochylił się nade mną. Pocałował mnie delikatnie w usta i czule się uśmiechnął. Odezwał się cichym zmysłowym głosem, pod wpływem którego znów zadrżałem.
- To twój pierwszy raz, prawda? Chcesz żebym był delikatny? 

Gdybym nie wiedział, że jest zimnym sadystą, to uwierzyłbym w tę jego dobroć. Potrafił świetnie udawać, ponieważ nawet jego oczy wyrażały czułość, delikatność i uczucie.
- Daruj sobie - wychrypiałem. - Mnie nie zmylisz. 
- Właśnie dlatego cię wybrałem. - Uśmiechnął się obnażając ostre zęby.

Patrzyłem na niego jak zahipnotyzowany. Odchylił moją głowę w przeciwnym kierunku i poczułem jego ostre zęby na swojej skórze. 
Zaraz mnie ugryzie! Ja pierdolę! - myślałem.
Przygryzłem nerwowo wargi i zacisnąłem oczy. On tylko zachichotał.
- Chciałbyś - szepnął.
Puścił mnie i stanął przede mną. Uniosłem głowę i spojrzałem na niego.
- Czyżbyś zmienił zdanie? - zapytałem.
- Nie.
- Więc czemu? Czyżbym był niegodny zębów tak znamienitej istoty? - zapytałem kpiącym głosem.
- Wkrótce zrozumiesz - powiedział.

Dotknął mojego penisa, który nadal uwięziony był w metalowej konstrukcji. Drugą dłonią powiódł po moim brzuchu w kierunku krocza. Potem pogłaskał i lekko ścisnął moje jądra.
- Uwielbiam dziewice. - Roześmiał się głośno.
- Też coś - powiedziałem.
- Podobno nie zostałeś dziś dokładnie umyty, prawda?

Widziałem, że był w szampańskim nastroju. Zastanawiałem się, o co mu mogło chodzić. Przecież tamci kretyni namydlili i umyli mnie całego. Chciałem coś powiedzieć, ale nagle mnie olśniło.
- Ja pierdolę - powiedziałem na głos. Jednocześnie wkurzyłem się na siebie, że nie zapanowałem nad emocjami.
- Chyba wreszcie zrozumiałeś, co mam na myśli - powiedział.

Odszedł na bok i po chwili wrócił do mnie z niewielkim wiaderkiem i jakimś dziwnym przedmiotem. Wyglądało to, jak gruszka do robienia wlewów. Głośno wciągnąłem powietrze.
- Nie będziesz protestował? - zapytał.
- Nie.
- Cieszę się.

Postawił wiaderko obok mnie na stole i to był jego błąd. Szarpnąłem się i uderzyłem w nie biodrem. Wiaderko spadło na ziemię. 
- Doprawdy, to było dość głupie z twojej strony. - Usłyszałem jego cichy głos i poczułem mocne uderzenie w pośladek. Zaśmiałem się głośno. Nie ruszyło mnie nawet to, że po chwili wrócił z ponownie napełnionym wiaderkiem. Na moich oczach napełnił gruszkę wodą, odstawił wiaderko na bok i... 

Nie dałem rady. Zamknąłem oczy. Nie chciałem na to patrzeć. Ja pierdolę. Chyba byłem debilem, że wpadłem na pomysł, żeby dobrowolnie dostać się do jego domu.

- Czyżbyś już miał dość? - Usłyszałem jego głos.

Otworzyłem oczy, spojrzałem na niego i poczułem jak wsunął koniec gruszki do mojego odbytu. Nie jestem w stanie opisać tego, co wówczas poczułem. Złość, wstyd, upokorzenie i wściekłość. Napiąłem mocnej łańcuchy, ale nie było szans, żeby mógł je zerwać. Gdy stwierdził, że wsunął gruszkę dostatecznie głęboko, zaczął wlewać we mnie zimna wodę. Uczucie napełnienia z każdą chwilą się wzmagało. Sapnąłem cicho. Upodlenie, było tym, co w teraz czułem. Po chwili wysunął ze mnie gruszkę.

- No to jeszcze raz - powiedział i złośliwie się uśmiechnął.

Ja pierdolę. Powtórzył całą procedurę jeszcze cztery razy. Nie wiem ile wpompował we mnie wody. Było mi zimno, tam w środku. Uczucie rozpierania było okropne. Pokręciłem z niedowierzaniem głową. Ale to jeszcze nie był koniec tego, co dla mnie zaplanował. Zobaczyłem w jego dłoni coś, co znów mi się nie spodobało.
- Bawisz mnie, wiesz? - odezwał się. - Tyle trudu włożyłeś w dostanie się do mojego domu, a nie zgłębiłeś nawet tajników bdsm. 
- Zamknij się! - krzyknąłem.

Poczułem jak wsunął we mnie tą rzecz. Nie silił się w żaden sposób na delikatność. Zrobił to szybko i boleśnie. 
- Kurwa! - krzyknąłem znów.
- Dla twojej wiadomości, to jest korek analny. A na przyszłość zapamiętaj, że przed każdą sesją masz się bardzo dokładanie umyć. Czy wyrażam się jasno?
- Bardzo jasno - powiedziałem przez zaciśnięte zęby.

Znów gdzieś polazł. Gdy wrócił, w ręku trzymał pejcz. To akurat znałem, podobnie jak niektóre z rzeczy wiszących na ścianie. Stanął obok stołu i przesunął pejczem po moim torsie i brzuchu. Pojedyncze linki delikatnie muskały moją skórę.
- Czyżbyś silił się teraz na delikatność? - zapytałem z ironią.

Nie odpowiedział, tyko nadal wodził pejczem po moim ciele. Uniósł go i lekko mnie uderzył. Kolejne delikatne uderzenia spadały na mój tors i brzuch. W pewnym momencie uderzył mnie w penisa. Nie bolało, bardziej raczej wkurzało. Podobnie zresztą, jak wszystko to, co mi robił. Obszedł mnie i stanął przed stołem. Wcisnął we mnie mocniej korek i mocno uderzył pejczem w pośladek.
- Słabo? - szepnąłem.
- Wybacz. - Roześmiał się.

Tym razem uderzył mnie mocniej, dużo mocniej. Kolejne razy spadały na przemian na moje pośladki i uda. Nawet ich nie liczyłem. Zacisnąłem mięśnie i znów uświadomiłem sobie, że byłem wypełniony wodą. Bardzo chciałem się jej pozbyć, ale nie mogłem, bo drogę tarasował korek. A więc o to mu chodziło. Poczułem kolejne moce uderzenie, ale tym razem na jądrach i penisie. Krzyknąłem mimowolnie i znów się spiąłem. Byłem pewien, że mój tyłek był już czerwony, podobnie zresztą jak uda. On mnie nie bił, on mnie lał i katował. Widziałem, że sprawiało mu to wielką przyjemność. Po chwili przestał mnie bić i dotknął dłońmi moich pośladków, na co zareagowałem cichym syknięciem.
- Piękne - szepnął.

Ze zdziwieniem zauważyłem, że odpiął moje nogi, które opuściłem z głośnym westchnieniem. Podobnie zrobił z moimi rękami. Chwycił za łańcuchy, do których nadal miałem przymocowane nadgarstki i mocno pociągnął. Zrozumiałem, że powinienem wstać ze stołu. Zrobiłem to. Przy każdym kolejnym moim ruchu, czułem korek analny oraz wodę znajdującą się wewnątrz mnie. Odczuwałem coraz większe parcie. Kurwa mać. Akira pociągnął mnie za łańcuchy, przywracając mnie do rzeczywistości.
- Na kolana - wysyczał.
- Nie ma mowy - powiedziałem.
- Doprawdy?
- Tak.

Złapał mnie za włosy i mocno pchnął na ziemię. Próbowałem wstać, ale spoliczkował mnie. Pod wpływem uderzenia padłem na ziemię. Kopnął mnie tak, że leżałem na brzuchu. Poczułem na plecach jego stopę, którą mocno docisnął mnie do ziemi. 
- Nadal zamierzasz się mi stawiać? Świetnie - wysyczał.

Chwycił za łańcuchy i przypiął je do innych, zwisających z sufitu i odszedł na bok. Zerwałem się na równe nogi. Nagle poczułem, że łańcuchy pociągnęły moje ręce w górę. Drań uśmiechał się do mnie, trzymając w ręku niewielki pilot. Stałem teraz z wysoko uniesionymi rękami, byłem zdany na jego łaskę i niełaskę.

Stanął za mną i szepnął do ucha:
- Gotowy?
- Na co?

Nie doczekałem się jednak żadnej odpowiedzi. Stanął przede mną i bez słowa zaczął przypinać do mojego ciała klamerki. Nie śpieszył się. Łapał palcami moją skórę i wpinał w nią klamerki. Jedną obok drugiej. Bolało. Po chwili od sutków w kierunku mojego krocza biegły dwie linie wyznaczone przez klamerki. A co będzie, jeśli zdejmie ze mnie pas cnoty i zapnie kilka z nich na moim fiucie? To był pierwszy raz, kiedy chciałem, żeby pas cnoty pozostał na swoim miejscu. Na szczęście zostawił mojego fiuta w spokoju. Zapiął tylko kilka klamerek na zewnętrznej części moich ud. Na koniec ścisnął moje sutki i również je unieruchomił klamerkami. Kurwa, co on znów planował? Powoli zacząłem przyzwyczajać się do bólu. Zauważyłem, że Akira podszedł do jednej ze ścian i zdjął z niej długi przedmiot z prostokątnym końcem.
- A to, mój drogi, jest szpicruta - powiedział.

Podszedł do mnie i bez żadnego ostrzeżenia uderzył mnie z całej siły w pośladek. Tym razem krzyknąłem. Ból promieniował na całe moje ciało. Uderzył mnie w drugi pośladek. Uczucie parcia powoli przejmowało nade mną kontrolę. Pomasował mój tyłek i jednym ruchem wyjął ze mnie korek. Szlag. Jeśli myślał, że tak po prostu wypróżnię się pod siebie, to był w wielkim błędzie. Zaczął uderzać mnie szpicrutą po bolącym tyłku. Obchodził mnie i niby przypadkiem dotykał przypiętych klamerek. Wszystko coraz bardziej mnie drażniło. Najgorsze było to, że ten ból zaczął przenosić się na zupełnie inne wyżyny. Drażnił zmysły, ale nie tak jak powinien. 

Akira nieoczekiwanie wplótł dłoń w moje włosy i mocno ją odchylił. Wpił się w moje usta i mocno pocałował. Sapnąłem w jego wargi. Co się ze mną działo? Po chwili się odsunął. Zarejestrowałem świst szpicruty w powietrzu. Poczułem palący ból na udzie w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą przypięta była klamerka.

- Pojebało cię? - krzyknąłem.

Kolejna klamerka pod wpływem uderzenia wyrwała się z mojego ciała. Następnymi uderzeniami zdejmował ze mnie klamerki. W końcu na moich udach pozostały tylko czerwone ślady. Szarpałem się, ale nie mogłem nic zrobić. Mogłem tylko czekać na dalsze jego ruchy. Pod wpływem bólu, coraz mocniej zaciskałem mięśnie. Nagle poczułem,  jak wolną strużką zaczęła wypływać ze mnie woda. Kolejne uderzenia padały na klamerki przypięte do mojego brzucha. Z każdym uderzeniem krzyczałem coraz głośniej. Widziałem, że patrzył na mnie zafascynowanym wzrokiem. Zostały już tylko dwie klamerki. Przyłożył wolno szpicrutę do jednej z nich i delikatnie dotykał. Po chwili uderzył mocno i poczułem niesamowity ból sutka. Z moich oczu popłynęły łzy. Podobnie postąpił z drugą klamerką zapiętą na moim sutku. Bolało. Nawet nie zwróciłem uwagi, że po moich nogach spływała woda z fekaliami. Ja pierdolę. 

- Do mnie - usłyszałem jego szept.

Do pokoju wpadło dwóch jego osiłków. 
- Umyć go - powiedział cicho i wyszedł z pokoju.

Nie odezwali się ani słowem, podczas wykonywania jego rozkazu. Umyli mnie, wytarli do sucha i sprzątnęli bałagan, jakiego narobiłem nie panując nad swoim zwieraczem. Miałem opuszczoną głowę i nie odzywałem się. Myślałem, że mnie odepną od łańcuchów, ale tego nie zrobili. Gdy skończyli, wyszli z pokoju. Nie wiem ile czasu byłem sam. Wszystko mnie bolało. Ramiona, plecy, tyłek, miejsca gdzie wpięte były klamerki. Najbardziej chyba jednak bolała mnie moja duma.

W końcu wrócił do mnie. Podszedł i powiódł dłońmi po moim ciele. Pieścił mnie swoim delikatnym dotykiem. Nie odzywał się, tylko mnie macał. Obchodził mnie i dotykał pleców, pośladków, ud, brzucha i torsu. Ścisnął palcami moje sutki. Jęknąłem. 

Po chwili stanął za mną i wsunął we mnie palce. Chyba dwa. Spiąłem się. Bolało. Opuścił łańcuchy i pchnął mnie na ziemię. Nie reagowałem na to, po prostu klęczałem na czterech i czekałem na to, co będzie dalej. Klęknął za mną i poczułem, jak znów wsunął we mnie palce. Rozciągał mnie. Drugą dłonią przesuwał w tym samym czasie po moich plecach. Byłem całkowicie obojętny na to, co właśnie mi robił.

- Czyżbym jednak cię złamał? - Usłyszałem zawód w jego głosie.

Przewrócił mnie na plecy. Leżałem na zimnej podłodze i patrzyłem w jego skrzące się się oczy. Hipnotyzowały mnie one swoim niesamowitym niebieskim blaskiem. Przesunął dłońmi po moich udach w kierunku krocza. Zadrżałem. Poczułem, że penis zaczął powoli budzić się do życia. Niemożliwe. Nagle się ocknąłem z tego dziwnego stanu, w jakim jeszcze przed chwilą się znajdowałem. 

- Musisz się bardziej postarać, żeby mnie złamać - powiedziałem ze złośliwym uśmiechem.
- Cieszę się, bo inaczej nie byłoby zabawy - odpowiedział.

Zsunął nieco swoje spodnie, odsłaniając fiuta, który stał mu na baczność. Płożył dłoń na mojej szyi, przycisnął mnie mocno do podłogi i jednym ruchem wszedł we mnie. Szarpnąłem się i głośno jęknąłem. Ból rozszedł się po całym moim ciele. Dalej trzymał mnie w żelaznym uścisku i mocno pieprzył. Czułem się tak, jakby miał mnie rozerwać od środka. Wbiłem paznokcie w jego przedramiona. Nie zareagował. Nadal mnie ostro posuwał. Jednym ruchem dłoni zdjął ze mnie pas cnoty. Nie wiem, po co to zrobił. Kilka minut temu może i byłem lekko podniecony, ale pod wpływem ostrego pieprzenia, wszystkiego mi się odechciało. 

Przysunął twarz do mojej szyi, zabrał rękę i przegryzł zębami moją skórę. Poczułem jak pił moją krew. Pomyślałem, że to było chore. Pierdolił mnie i jednocześnie pił moją krew. Ten facet był ostro popieprzony. Nagle poczułem w dole brzucha dreszcz. Niemożliwe. Z każdą kolejną kropelką mojej krwi, jaka wypijał, mój penis twardniał. Po chwili podniecenie mną zawładnęło. Odczuwany do tej pory ból, zmienił się w pożądanie. Jakim cudem? Akira uniósł się nieznacznie i zaczął trzepać mojego fiuta. Wbijał się we mnie do samego końca, a ja sam zacząłem wypychać naprzeciwko niego moje biodra. Z ust ściekała mu strużka mojej krwi. Uśmiechnął się do mnie obnażając zakrwawione zęby. W tym momencie, z roziskrzonymi oczami i zakrwawionymi zębami, wyglądał niczym demon. Nie trwało to zbyt długo. Wygiąłem ciało w łuk i doszedłem z głośnym krzykiem, który odbijał się od ścian pomieszczenia. Stan euforii po chwili zastąpił ból, który zacząłem odczuwać z każdym kolejnym jego pchnięciem. Wkrótce poczułem, jak we mnie dochodził. Na koniec polizał mnie po szyi w miejscu, w którym mnie ugryzł. Zlizał ostatnie krople mojej krwi, jakie się pewnie jeszcze pojawiły. Znów mimowolnie zadrżałem.
- Masz pyszną krew - szepnął i wstał. 

Przekręciłem się na bok i przymknąłem oczy. Czułem, jak wyciekała ze mnie jego sperma, najprawdopodobniej razem z moją krwią. Czemu nie czułem bólu? Czemu się podnieciłem? Czemu doszedłem, jak pieprzył mnie ten cholerny wampir?

Gdy spojrzałem na niego, on szedł już w kierunku drzwi. Nie obdarzył mnie już żadnym spojrzeniem. Zostałem sam, ale nie na długo. Po kilku minutach do pokoju weszła cała trójka. Dziewczyna bez słowa kleknęła obok mnie i rozchyliła moje pośladki. Nie zareagowałem. Byłem po prostu zażenowany całą tą sytuacją. Upokorzony. Upodlony. 

- Cholera jasna. Bardzo go uszkodził - odezwała się.

Poczułem jak mnie czymś wycierała. Nie obchodziło mnie to. Patrzyłem przed siebie pustym wzrokiem.
- Zanieście go do pokoju medycznego. - Usłyszałem jej głos. 
- Nie ma takiej potrzeby. Sam pójdę - powiedziałem.

Gdy z trudem wstałem, podała mi szlafrok, który na siebie założyłem. 
- Sprzątnijcie tutaj - powiedziała wychodząc z pokoju.

Poszedłem za nią i po chwili znów znalazłem się w pokoju, który przez ostatni tydzień był moim więzieniem. Usiadłem na łóżku i patrzyłem na jej kolejne działania. Podała mi jakieś antybiotyki i chciała wysmarować mnie jakimiś maściami.
- Sam to zrobię - powiedziałem.

Wzruszyła tylko ramionami i czekała chyba na to, że zacznę się przy nie smarować.
- Czyżbyś chciała popatrzeć, jak będę to robił? - zapytałem z sarkazmem w głosie.
- Niekoniecznie. W swoim życiu już dość naoglądałam się męskich tyłków - odpowiedziała.
- Na pewno żaden nie był tak seksowny jak mój.
- Uważaj, żeby zbytnia pewność siebie, kiedyś cię nie zgubiła.
- A co, będziesz tęsknić?
- Nie. Kładź się na brzuchu.
- Nie.
- Nie zamierzam z tobą dyskutować. Dopóki jesteś pod moją opieką, musisz mnie słuchać. Czy to ci się podoba, czy nie. Nie obchodzi mnie to. 
- Wybacz, ale mało mnie to interesuje. 
- Więc, tak stawiasz sprawę?
- Tak.

Nawet nie zdążyłem zareagować, gdy wbiła mi jakąś strzykawkę w ramię i wcisnęła jej tłok. 
- Od samego początku wiedziałam, że będą z tobą same problemy - powiedziała. 

Po chwili obraz przed moimi oczami zaczął się rozmazywać. Zobaczyłem jeszcze tylko jej złośliwy uśmiech, gdy pomagała mi położyć się na łóżku. Po chwili odpłynąłem. 

Nie wiedziałem, ile czasu spałem. Gdy się obudziłem, okazało się, że leżałem na brzuchu. Moje nadgarstki zostały przykute do ramy łóżka. Kurwa po prostu pięknie. Przymknąłem oczy i pomyślałem, że nie na darmo dziewczyna pracowała dla Akiry. Po raz kolejny źle ją oceniłem. 

16 komentarzy:

  1. Yuki, nie szkoda mi cię xD
    Dobrze ci było z tym pasem, do twarzy i w ogóle... xD

    Akira nieźle go wymęczył, jednak czuję niedosyt. Mógł się dłużej z nim pobawić, wiem, że to pierwsza ich tak wspólna zabawa, ale no!

    Odniosłam wrażenie, że Akira był dla niego jakiś zbyt miły przy gwałcie... A może to nie był gwałt, Yukiemu się chyba podobało i jeszcze to ugryzienie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Akira to Akira, robi to na co ma ochotę XD.

    Jak na pierwszy raz to Yuki i tak dostał niezły wycisk: wiązanie, lewatywę, klamerki, lanie, gwałt. To chyba dość XD.

    Czy ja wiem, czy miły? Raczej miał ochotę szybko go przelecieć i tyle XD. I był spragniony jego krwi, przecież tyle czasu się powstrzymywał, żeby jej się napić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego go uwielbiam <3

      I tak niedosyt xD

      To jego powstrzymywanie się od ugryzienia jest nieco zastanawiające, no bo tak logicznie rzecz biorąc skoro robi co chce i kiedy chce to czemu od razu go nie pogryzł? Czekał specjalnie żeby zrobić to podczas kary? Coś mi tu śmierdzi...

      Usuń
    2. Mała podpowiedź: kiedy Yuki zaczął odczuwać przyjemność?
      Właśnie dlatego Akira nie ugryzł go wcześniej.

      Usuń
    3. Wiem, ale bardziej chodziło mi o to, że niepotrzebnie sprawił mu przyjemność w Takim momencie, rozumiem, że chciał żeby Yuki doszedł akurat wtedy i w ogóle, równie dobrze mógł go ugryźć tuż po stosunku czy coś... Ale nieważne, zapomnij :P

      Usuń
    4. Akira chciał go jednocześnie pieprzyć i pić jego krew. Zrobił to dla siebie nie dla niego XD.

      Usuń
  3. Ach,ach,ach! Zachwyciłaś Mefisto:).
    Weny życzy
    Mefisto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło to czytać <3
      To się nazywa motywacja <3<3

      Usuń
  4. Airiiiiiii <33 ayamias twoj fan <333
    ojjj akira... ty szalony wampirze
    lubisz sie bawic czo :)
    ja tez
    oj yuki yuki..ty to sobie grabisz
    nie ładnie atakowac pana
    ojj chłopcy dostało sie wam hihihi
    yuki myslisz ze jestes waziejszy iz reszta słuzby

    nenenene
    airi <3 <3333
    Każdego dnia przychodziła do mnie w wydekoltowanej bluzce i krótkiej spódniczce, spod której, gdy się pochylała, wystawały koronki jej pończoch. Mój fiut oczywiście za każdym razem stawał, a ja w duchu wypowiadałem szereg niecenzuralnych słów. Trwało to cały tydzień.
    ktoś tu leci na moją Arii ojeju
    a co bedzie jak Akira sie dowie
    ojeju

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akira oczywiscie kazał jej tak chodzić ubranej, tym bardziej że Yuki nosił pas cnoty. To była czysta premedytacja ze strony Akiry.

      Yuki jest hetero, więc nic dziwnego, że leci na Airi XD.

      Yuki nieraz sobie jeszcze nagrabi XD.

      Usuń
  5. no no, grunt to gra aktorska <3

    zastanawia mnie tylko, że Yuki nie pomyślał o tym, żeby nabrać trochę doświadczenia, zanim trafił do Akiry. przecież to by mu się całkiem całkiem przydało :v

    no i też jestem trochę zdziwiona, że jednak dali się sprowokować Yukiemu, czy nie powinni być na takie numery uodpornieni?

    trochę nie ogarniam zachowania Yukiego, jest trochę bez sensu

    Akira trochę jest przerysowany w stronę "wszystkiego mocnego, bolesnego itp. dużo". i tu jest chyba główny problem. że za dużo (ale to oczywiście moja opinia) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doświadczenia nie chciał nabyć, bo czuł, że jego dziewictwo może mieć znaczenie.

      Dali się sprowokować, bo mimo wszystko są ludźmi.

      Yuki działa impulsywnie.

      Czy Akira jest przerysowany, nie wiem. Trudno również ocenić, co myślą inni, którzy czytają, bo pomimo wyświetleń, komentarzy nadal jest mało.

      Usuń
  6. A ja jestem w szoku, bo mnie się podobało. :D nawet bardzo. W sensie, ja wiem, że to jest relacja wampir-człowiek, jest (będzie) dużo tortur, znęcania się, upokarzania, elementów BDSM i tak dalej, jest zarys fabuły, więc dziwność bohaterów mnie nie dziwi. :D bo dla mnie to opo jednak nie jest osadzone w "naszym" świecie, bo jest wampir, a jak wiemy, one nie istnieją :D

    Jednak tym razem opis tortur bardzo przypadł mi do gustu <3 nawet ściekające po udach resztki po lewatywie <3 :D bo miało nas obrzydzić? :D Mnie się podobało, bo pieknie go upokorzył :3

    No i to "poddanie się" i potem wytrysk akurat też rozumiem, ale też odebrałam to trochę jako "złamanie" Yukiego. Bo nie widzę tu zachwytu ani motylków, tylko zdziwko (Yukiego), że doszedł w takiej sytuacji <3 no ale fizjologia, cóż :d

    No i oczywiście PICIE KRWI #fetysz Kurczę, jak ja to uwielbiam <3 W mojej wyobraźni Akira wygląda trochę jak Ren (bo to mój ideał), tylko z kłami wampira :D <3 więc no, jaram się <3

    p.s. co do wyświetleń, to one najczęściej nic nie znaczą, bo powiedzmy tak: ze 100 osób, które wejdą na bloga, jakieś 50 od razu go opuści; pozostałe 50 przejrzy, może przeczyta. Zostanie jakieś 10, z których 2-3 mogą (ale nie muszą) skomentować. Albo postanawiają zacząć czytać od początku, więc nie komentują od razu.

    Stąd dla mnie wyswietlenia to nic, bo aktywnych czytelników albo komentatorów jest jakieś 10%. Smutne, ale prawdziwe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety coś w tym jest. Wyświetlenia kłamią, ale i tak mnie cieszą :)

      Cieszę się, że opis tortur przypadł ci do gustu. Akira jest sadystą i tyle. Często będzie katował Yukiego. A Yuki Często się będzie jeszcze dziwił reakcjami swojego organizmu.

      Akira ma fetysz picia krwi :-). Ja zresztą też :3

      Usuń
    2. Wyświetlenia też moga być dobre, bo jednak reklama dźwignią handlu :D
      #więź fetyszu picia krwi <3
      To czekam na opisy <3

      Usuń
  7. Super napisane, dobrze się czyta :)
    Zapraszamy do nas Nasz blog

    OdpowiedzUsuń