WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

sobota, 4 lutego 2017

Zemsta - Rozdział 5 (Akira)


Akira

Lekcja 1.
Pukaj do drzwi

Kolejne dni były bardzo do siebie podobne. Niewolnik nie opuszczał pokoju medycznego, co coraz bardziej mnie irytowało. Siedziałem w gabinecie i ze znudzeniem słuchałem sprawozdania Airi. Dziewczyna tłumaczyła, że chłopak po ostatnie sesji nie doszedł jeszcze w pełni do siebie. Pomyślałem, że ludzkie istoty były niemożliwie delikatne, co stanowiło spory problem. Powoli już mnie to wkurzało, że po ostatnie i zarazem jego pierwszej sesji, jeszcze nie wyzdrowiał. Jeśli nadal będzie to trwało, to zwyczajnie go zabiję i poszukam kogoś nowego. 


- Nie obchodzi mnie to. Masz go jak najszybciej wyleczyć. Nie zamierzam dłużej czekać - przerwałem jej wypowiedź.
- Panie, robię wszystko, co jest w mojej ludzkiej mocy. - Zaczęła ponownie się tłumaczyć. Zastanawiałem się przez chwilę nad tym, że ludzie zawsze muszą się w jakiś sposób bronić. Czy nie wystarczyłoby powiedzieć: Panie w ciągu jednego, dwóch, trzech dni dojdzie do siebie? Przecież to było takie proste. W tym momencie nie oczekiwałem od niej żadnych innych informacji.
- Mam rozumieć, że nie potrafisz go wyleczyć?
- Panie, jestem tylko człowiekiem, więc...
- Sugerujesz, że może to ja powinienem go uzdrowić? - Zmrużyłem oczy i groźnie na nią spojrzałem. Doskonale wiedziała, że nie zamierzałem korzystać ze swoich mocy dla nic nie znaczącego niewolnika.
- Nie śmiałabym, Panie. - Przez chwilę wytrzymała moje spojrzenie, ale w końcu spuściła wzrok.
Airi była dobrym pracownikiem, czasami tylko trochę za bardzo się zapędzała. Jeśli sądziła, że była nietykalna, to musiałem jej przypomnieć, gdzie było jej miejsce.
- Nie zapominaj się. Za bezczelność karzę równie dotkliwie, jak za nieposłuszeństwo.
- Pamiętam, Panie.
- Wieczorem przyślesz go do mnie.
- Tak, Panie.
- Możesz odejść - powiedziałem do dziewczyny.

Gdy zostałem sam, zacząłem zastanawiać się nad obowiązkami, jakie powinienem powierzyć chłopakowi. Jeśli myślał, że jego funkcja sprowadzać się będzie tylko do bycia moją seksualną zabawką, to był w błędzie. Zawsze irytowało mnie to w domach moich współbratymców. Ich niewolnicy poza chwilami, gdy byli katowani i wykorzystywani seksualnie, dysponowali czasem wolnym, który mogli dowolnie wykorzystywać. W moim domu nie było miejsca na coś podobnego. Uważałem, że niewolnik to niewolnik. Jego głównym zadaniem było zadowalanie mnie na wszelkie możliwe sposoby. Jednakże uważałem, że nie powinien on marnować ani sekundy swojego nędznego żywota. Poza tym maksymalne wypełnienie jego grafika powodowało, że nie miał czasu na głupoty. Zwłaszcza dotyczyło to Yukiego, który ewidentnie chciał mnie zabić. Byłem pewien, że nie raz będzie myszkował po moim domu, w poszukiwaniu wskazówek, jak to zrobić.

Przeglądałem akta chłopaka, z których niewiele wynikało. Nie znalazłem w nich żadnych informacji, dotyczących jego wykształcenia, co oznaczało, że albo takowego nie posiadał, albo te dane zostały celowo pominięte. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że dokumenty zostały sfałszowane. Podszedłem do okna i spojrzałem na swój piękny ogród, w którym lubiłem przebywać. Nagle zaświtała mi pewna myśl. Tak, to była idealna myśl. Już wiedziałem, czym będzie zajmował się chłopak.

Wieczorem znów siedziałem w swoim gabinecie. Przeglądałem sprawozdania, dotyczące działalności mojej firmy. Jako dobrze sytuowany wampir nie musiałem martwić się wprawdzie o coś takiego jak finanse. Jednakże dla zachowania pozorów prowadziłem firmę, która przynosiła spore zyski i pomnażała mój niemały już majątek.

W pewnym momencie odchyliłem się w fotelu do tyłu i pogrążyłem się w zadumie. Nieuchronnie zbliżał się czas zmian. Minęło już tysiąc lat odkąd złożyliśmy sobie przyrzeczenie. Dla śmiertelników tysiąc lat oznaczał niewyobrażalnie długi odcinek czasu. Dla mnie było to niczym chwila, krótka chwila, która niespodziewanie szybko minęła. Z jednej strony cieszyłem się, że wkrótce wszystko wróci do starego porządku. Z drugiej strony przyzwyczaiłem się już do mojego obecnego życia. No cóż, po prostu będę musiał się z nim pożegnać.

Z moich rozmyślań wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi. Yuki wszedł do mojego gabinetu bez pukania. Na jego twarzy brak było jakichkolwiek oznaki pokory, czy też szacunku. Pomyślałem, że tak jak większość niewolników, którzy nie zostali poddani odpowiedniej tresurze, chłopak nie potrafił się stosownie zachowywać. Nie spoglądając nawet na niego, powiedziałem spokojnym głosem:
- Wyjdziesz i wejdziesz jeszcze raz. 


Usłyszałem, jak cicho wciągnął powietrze, ale wyszedł i znów wszedł bez pukania. Powoli zaczynałem się świetnie bawić. Byłem tylko ciekawy, kiedy wreszcie chłopak zacznie się stawiać. Bo, jak na razie, wykonał moje polecenie bez szemrania. Jeśli to się nie zmieni, to najprawdopodobniej szybko zniknie z mojego domu. Nudnych i posłusznych niewolników nie potrzebowałem, bo nie stanowili żadnego wyzwania.
- Jeszcze raz - odezwałem się cicho.

Powtórzyliśmy całą procedurę dwadzieścia cztery razy. Pomyślałem, że naprawdę chłopak był strasznie głupi. Ja świetnie się bawiłem, widząc, jak wchodził do pokoju coraz bardziej wściekły. Byłem ciekawy, kiedy w końcu wybuchnie. Widziałem, że hamował się przed komentowaniem całej sytuacji.

Doszliśmy już do trzydziestu razy, kiedy ponownie musiał wejść do mojego gabinetu. Byłem ciekawy, kiedy zrozumie, o co mi chodziło. Jeden z poprzednich niewolników wchodził 52 razy i za karę został 52 razy uderzony rattanową rózgą. Miałem nadzieję, że Yuki pobije ten rekord. W duchu nie mogłem już się doczekać, kiedy zacznę go karać.

Za 34 razem usłyszałem głośne pukanie do drzwi.
- Wejść - powiedziałem.
Do środka wszedł wkurzony Yuki.
- Wzywałeś mnie, Panie - wysyczał przez zaciśnięte zęby.
- Tak. Za chwilę przedstawię ci zakres twoich obowiązków.
- Zakres obowiązków, a myślałem, że...
Uśmiechnąłem się złośliwie i powiedziałem:
- Myślałeś, że wystarczy, jak będziesz mi tylko dawał dupy? Zabawne.
- Tss...
 
 Wstałem i podszedłem do niego wolnym krokiem.
- Jednakże widzę, że najpierw muszę nauczyć cię dobrych manier i szacunku do mnie. To są jedne z ważniejszych cech, których ci nadal brakuje.
- Panie, darzę cię wielkim, wręcz ogromnym szacunkiem - powiedział złośliwie.
- Doprawdy?
- Tak, Panie.
- Skoro tak, to żądam dowodu.
- Jakiego?
- Na kolana.
Mierzył mnie wściekłym spojrzeniem. Oczywiście bez większego trudu mogłem go zmusić, żeby klęknął przede mną, ale wtedy nie byłoby zabawy. Miałem ochotę go dziś powkurzać, a potem zerżnąć.
- Na kolana, psie - powtórzyłem.
- A jeśli tego nie zrobię?
- Chcesz sprawdzić, do czego jestem zdolny?
Patrzył na mnie bezczelnie i nie zamierzał wypełnić mojego rozkazu. Skrzyżował dłonie na piersiach i ewidentnie mnie prowokował. Skoro tak, to...
- Rozumiem. Na kolana - powiedziałem cichym głosem.

Na jego czole wystąpiły kropelki potu. Moja moc zaczęła obezwładniać jego umysł. Spojrzał na mnie zdumiony i po chwili jego kolano głośno uderzyło o ziemię. Podobnie zresztą zrobiło drugie.
- Ale, jakim cudem? - Był zszokowany.
- Nie zamierzam ci się tłumaczyć.

Klęczał teraz przede mną i usilnie próbował wstać. Niestety jego wola była niczym w porównaniu z moją.
- Obciągaj - powiedziałem.
- Chyba kpisz - odezwał się.
- Masz wyjątkowo cięty język, może powinienem cię go pozbawić?

Podszedłem do biurka i wziąłem nóż, którym zwykle otwierałem koperty. Wróciłem z powrotem do chłopaka. Nadal na darmo starał się uwolnić spod mojej woli. Biedak nie wiedział, że na świecie istniała zaledwie jedna jedyna istota, która potrafiła zerwać krępujące go więzy mojej woli.
- Wystaw język - powiedziałem.


Znów próbował mi się sprzeciwić. Po chwili jednak otworzył usta i go wystawił. Wolno przyłożyłem nóż do jego języka i zacząłem wodzić nim od jednej krawędzi do drugiej. Kusiło mnie, żeby jednym cięciem pozbawić go narządu mowy. Przycisnąłem mocnej ostrze. Nawet nie pisnął, tylko patrzył z coraz większym przerażeniem. Gdy zabrałem nóż, w jego miejscu na języku chłopaka pojawiła się czerwona posoka, która obezwładniała mnie swoim niesamowitym zapachem. Starłem palcem jego krew i zlizałem ją. Jak poprzednim razem była pyszna. A może dziś powinienem po prostu się jej napić?
- Czy teraz wypełnisz mój rozkaz, czy nadal zamierzasz się mi stawiać? - zapytałem.
- Pierdol się.
- Skoro tak - powiedziałem uśmiechając się złośliwie.
 

Pod wpływem moich myśli, jego ręce wolno się uniosły i rozpięły moje spodnie. W jego oczach zdumienie mieszało się z wściekłością. Gdy uwolnił mojego stojącego penisa, zmusiłem go, żeby wziął mojego fiuta do ust. Widziałem gniew w jego oczach, ale nie miał innego wyjścia. Musiał wypełnić moje polecenie. Gdy to zrobił, uwolniłem go spod kontroli mojego umysłu. Oderwał się ode mnie i szybko się odsunął.
- Pojebało cię?! Ty skończony chuju! Jeśli myślisz, że możesz tak ze mną pogrywać, to się mylisz! - Był wściekły.
- Tracisz nad sobą kontrolę - powiedziałem spokojnie.
- A może ty byś mi obciągnął?
- Na to trzeba zasłużyć, chociaż... - Uśmiechnąłem się, odsłaniając wysunięte kły. - Mogę wyjątkowo spełnić twoje życzenie. Ale uprzedzam, że odbiorę sobie za to krwawą nagrodę.
- Obejdzie się - mruknął.

Siedział nadal na podłodze i wycierał język w rękaw bluzy. Bardzo mnie to rozwścieczyło. Podszedłem do niego, złapałem go za włosy i z powrotem przyciągnąłem do swojego krocza.
- Obciągaj - rozkazałem.
Przysunąłem penisa do jego ust i siłą mu go wepchałem. Nie zwracałem uwagi na jego protesty i krztuszenie się. Wpychałem mu penisa najgłębiej, jak było to możliwe. Próbował się wyrwać, ale nie miał żadnych szans. Trzymałem go mocno. Gdy stwierdziłem, że już wystarczy, puściłem go.
- Wstawaj - powiedziałem, zapinając spodnie.
- Nie.
- Nie prowokuj mnie.
- Kurwa.
 
Gdy wstał, kazałem mu podejść do biurka, stanąć do niego przodem i położyć dłonie na blacie.
- Jeśli się nie pośpieszysz, obetnę ci język albo fiuta. Tobie zostawię wybór co. Więc rusz się - odezwałem się.

Z ociąganiem wypełnił moje polecenie. Wziąłem z biurka dzbanek i wylałem znajdującą się w nim wodę na jego tyłek. Mokry materiał spodni przywarł ściśle do jego dupy.
- Udzielę ci dziś pierwszej lekcji. Zawsze pukaj do drzwi. Zleje cię dziś za ten błąd trzydzieści cztery razy. Sam się domyśl dlaczego akurat tyle razy - powiedziałem.
- Chyba śnisz.
- Język czy fiut? - zapytałem wrednie.
- Ja pierdolę.
Jak było do przewidzenia, nie poruszył się nawet o milimetr.
- Czekaj na mnie - powiedziałem i wyszedłem z pokoju.

Poszedłem do pokoju zabaw i po chwili wróciłem z rattanową rózga. Było to jedno z moich ulubionych narzędzi, służące do karania niewolników. Gdy spojrzał przez ramię i zobaczył, co trzymałem w dłoni, nie skomentował tego. Pochylił głowę i czekał. Masochista. Nie wiedział, że mokry materiał spodni potęguje ból, ponieważ uciska pośladki i przez to nie pozwala im puchnąć. Wprawdzie skóra była chroniona i nie można było zadawać krwawych ran, ale ból był o wiele znacznie większy. Wbrew pozorom lanie na gołą skórę było mniej bolesne.


Pierwsze uderzenie przyjął ze stoickim spokojem. Nie odzywał się, nie jęczał, nie krzyczał. Przy dziesiątym uderzeniu wciągnął głośno powietrze, ale nadal był cicho. Po piętnasty uderzeniu znów polałem jego spodnie zimną wodą. Usłyszałem westchnienie ulgi, które po chwili przerodziło się w cichy jęk. Kolejne uderzenia powodowały, że zaczął cicho jęczeć. Nie wiedział, że polewanie wodą przynosiło ulgę, ale tylko na krótką chwilę. Pod wpływem wody tkanina mocniej przylegała do jego skóry i po chwili spotęgowała ból. Ostatnie uderzenia wywołały jego stłumione krzyki.

Gdy skończyłem go bić, odezwałem się:
- Mam nadzieję, że zrozumiałeś tę lekcję?
- Tak, Panie - syknął przez zaciśnięte zęby.

- To znaczy?
- Lekcja pierwsza: zawsze pukaj do drzwi.
- Grzeczny chłopiec.
- Pierdol się.
- Zaraz wypierdolę ciebie. 

Wziąłem nóż i jednym ruchem rozciąłem jego spodnie. Wylałem lubrykant na dłoń i wsunąłem w niego palce.
- Chuj - szepnął.
- Co powiedziałeś? - Głębiej wcisnąłem palce i zacząłem pieścić jego prostatę.

- Ja pierdolę - jęknął.
Gdy zaczął odpływać pod wpływem moich pieszczot, wyjąłem szybko palce. Wszedłem w niego jednym szybkim ruchem. Jęknął przeciągle, ale ja nie zwracałem na to większej uwagi. Dziś miałem ochotę po prostu go zerżnąć i tak też robiłem.
- Boli. Puść mnie.

Tym razem nie zamierzam pozwolić mu dojść. Nie zamierzałem go pieścić, ani tym bardziej gryźć. Jeśli myślał, że dziś zasłużył na orgazm, to był w wielkim błędzie. O tym czy i kiedy w ogóle dojdzie, to ja decydowałem, nie on. Odchyliłem głowę do tyłu, przymknąłem oczy i spuściłem się w nim. Po chwili odsunąłem się i z powrotem zapiałem spodnie. To był szybki seks, który miał tylko poprawić mi humor.

Usiadłem przy biurku naprzeciwko niego i powiedziałem:
- Wynoś się. 
- Zabiję cię - powiedział mrużąc oczy.
- Jutro rano punktualnie o siódmej masz być w ogrodzie.
- Będziesz pierdolił mnie na łonie natury, Panie? - zapytał złośliwie.
- Niewykluczone. Jednakże od jutra będziesz moim ogrodnikiem.
- Przecież ja się na tym kompletnie nie znam.
- Wiesz, co? 
- Co?
- Mało mnie to interesuje. A teraz wynoś się stąd.

Po chwili zostałem sam.

Pozostało tylko doprowadzić mój piękny ogród do odpowiedniego stanu. 

Postanowiłem zająć się tym dzisiejszej nocy.
 

13 komentarzy:

  1. Moja droga Imperativo , bardzo spodobała mi się lekcja 1. Życzę veny i mnóstwo wolnego czasu byś tworzyć mogła kolejne lekcje.
    Pozdrawia
    Mefisto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę powiedzieć :)

      Bardzo, bardzo się cieszę, że Ci się spodobało :)

      Usuń
  2. wielkie pozytywne zaskoczenie pod względem technicznym! :)
    rozdział pięknie wyważony, przemyślany, poukładany. bardzo mi się podobał
    brawo! <3
    sukces :D

    Yuki pyskaty, zgrywa twardziela, balansuje na krawędzi - ciekawe, jak sobie dalej z tym wszystkim poradzi

    Akira za to ewidentnie dobrze się bawi jego kosztem :D

    ciekawe, co z tego wszystkiego wyniknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akira poprzednim razem chciał pokazać Yukiemu, że jest bestią i sadystą.

      Od dziś zacznie już właściwie tresować swojego niewolnika.

      Na pewno udzieli mu jescze niejednej lekcji :)

      Tak, Akira ma niezły ubaw z uczenia niewolnika. A Yuki, co cóż na pewno nie będzie potulnym niewolnikiem.

      Dzięki za pochwałę <3

      Usuń
  3. Akira my musimy porozmwiać
    ja ci dam krzyczesć na moją airi
    jeszcze raz a bedziesz spadc pod moim płotem
    ehh
    ehh yukis widzisz
    ,,bedziesz kwiatki sadzic.. nie ma tak dobrze
    akira nie popuszcza hahahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Airi jeśli będzie tak dalej się zachowywać, to na pewno tego pożałuje. Akira nikomu nie popuszcza i nie wybacza.

      Yuki musi mieć zajęcie, żeby nie myśleć o gluptach XD.

      Usuń
    2. airi jest grzeczna przeciez
      nie rób nic jej ;(
      aaymis jest smutna

      Usuń
  4. Za krótkie i za rzadko dodawane rozdziały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Umowa" ma długie rozdziały dodawane w każdą środę. Więc zapraszam do jej czytania.

      Rozdziały "Zemsty" dodawane są w każdą sobotę. Uważam, że to jest często, w porównaniu z innymi blogami.

      Poza tym oprócz pisania mam także życie prywatne, więc... To chyba jest zrozumiałe, czemu rozdziały nie są dodawane częściej.

      Usuń
  5. Kurdeczki :D Przeczytałam w nocy, ale z wiadomych przyczyn nie skomentowałam :D

    Cóż, przeczytam jeszcze raz :D

    "Lekcja" trochę zabawna <3 I like it. Nieźle się poznęcał nad Yukim. Dobrze, że biedak w końcu się skapnął, o co mu chodziło :D No i biczowanie <3

    Cieszę się, że Yuki nie będzie tylko niewolnikiem seksualnym <3
    #OGRODNIK <3 w sekśi ciuszkach pewnie <3
    czekam.

    Podobała mi się scena rżnięcia :D było tak, jak powinno być! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akira postanowił zabawić się kosztem Yukiego. Zresztą on nieraz będzie szukał powodów, za które będzie karał swojego niewolnika. Akira liczył na to, że Yukiemu dłużej zejdzie, żeby zrozumieć, o co mu chodziło.

      Ogrodnik - przecież niewolnik musi mieć zajęcie, żeby nie myśleć o glupotach.

      Seks miał na celu sprawić przyjemność Akirze. Niewolnik może dojść tylko wtedy, gdy Pan stwierdził, że zasłużył na to.

      Usuń
  6. Co tak krótko...? :(
    Ja chcę jeszcze! xD

    Ciekawa ta lekcja, no nie powiem, że nie.
    Yuki mnie trochę denerwuje, powinien dostać 2x tyle xD

    Lekcja 2: Nie przeklinaj.
    Ciekawe jak długo by wytrzymał bez wulgaryzmów. Jak na razie to ma niewyparzony język. Akira zechce to zmienić, a może mu się to podoba?

    Nie mogę się doczekać Yukiego ogrodnika!
    Już widzę jak coś spieprzy przy robocie i dostanie karę xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kary za przekleństwa na pewno będą, a może za brak szacunku? Zobaczymy, co wymyśli Akira.

      Krótko, bo nie dysponuje wystarczającą ilością wolnego czasu. Niestety :-(

      Akirę bawi zachowanie Yukiego. Zresztą od początku spodobało mi się bezczelne zachowanie chłopaka. Dzięki temu będzie mógł go wychowywać.

      Yuki, przynajmniej z tego co mówi, w ogóle nie zna się na ogrodnictwie. Na pewno będzie więc ciekawie.

      Usuń