WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

sobota, 11 lutego 2017

Zemsta - Rozdział 6 (Yuki)


YUKI

Lekcja 2.
Nie spóźniaj się

Wściekły maszerowałem przez korytarz. Ten pierdolony wampir świetnie bawił się moim kosztem. Widziałem to w jego oczach, gdy po raz kolejny wchodziłem do gabinetu. Zlał mnie, zgwałcił i wyrzucił z pokoju. Mało tego okazało się, że potrafił kontrolować mnie siłą umysłu. Nie mogłem mu się oprzeć, mimo że próbowałem tego z całych sił. Jeszcze czułem w ustach posmak jego penisa. Wypiąłem język i wytarłem go w rękaw bluzy. 


Wszedłem do swojego pokoju, zdjąłem mokre i podarte spodnie oraz bokserki, poszedłem do niewielkiej łazienki. Wziąłem krótki i szybki prysznic. Znów się wkurzyłem. Uderzyłem pięścią w płytki. Bolała mnie dupa, pośladki i moja duma. Po chwili zakręciłem wodę, wziąłem ręcznik, wytarłem się i poszedłem do pokoju. Zły popatrzyłem na moje ubranie, które do niczego już się nie nadawało. Trudno. Będę od tej pory chodził z nagą dupą. Świetnie. Gdy siadałem na łóżku, cicho syknąłem z bólu.

Wszystko mnie drażniło, nawet zapach panujący w tym pokoju. Nigdy nie lubiłem szpitali i lekarzy. Siedziałem już tutaj ponad tydzień i miałem tego szczerze dość.

Do pokoju weszła Airi. W rękach niosła jakieś rzeczy. Ubrania? Zdziwiony spojrzałem na to, co położyła na jednej z szafek. 
- Co to jest? - zapytałem.
- Pan kazał ci to przynieść - odpowiedziała.
- Acha.
- Jak twój tyłek?
- Mam ci pokazać?
- Mam cię znów uśpić?
- Nie.
- Pokaż.
Z niechęcią położyłem się na brzuchu na łóżku. Dziewczyna bezceremonialnie ściągnęła ze mnie ręcznik.
- Tym razem nie uszkodził ci skóry - powiedziała.
- I co? Mam się z tego powodu cieszyć?
- Powinieneś. On napawa się widokiem krwi.

Zaczęła wcierać coś w moje pośladki. Miałem zaprotestować, ale chłód rozchodzący się po moim ciele, sprawił, że zmieniłem zdanie. Westchnąłem z ulgą.
- Podobno od jutra będziesz ogrodnikiem. - Bardziej stwierdziła, niż zapytała.
- Podobno.
- Znasz się na tym?
- Ani trochę. 
- Lepiej to zmień. On kocha swój ogród.
- Niby jak? Nie mam dostępu do internetu ani żadnych książek na ten temat.
- Głupi jesteś. Nie pomyślałeś, że w tak dużej posiadłości na pewno musi być biblioteka?
- Faktycznie. Pokażesz mi gdzie?
- Nie.
- Czemu?
- Bo on musi wyrazić na to zgodę.
- Strasznie się go wszyscy boicie.
- Jest naszym Panem. To chyba logiczne, że słuchamy jego rozkazów.
- Niby tak.
- Skończyłam.

Nieoczekiwanie dla siebie zapytałem:
- O której jutro wstajesz?
- Tak jak każdego dnia.
- To znaczy?
- O szóstej.
- Obudzisz mnie?
- Tak.

Po chwili dziewczyna wyszła z pokoju. Gdy zostałem sam, podszedłem do drzwi i nacisnąłem klamkę. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że były otwarte. Już miałem wyjść, żeby myszkować po domu, ale uświadomiłem sobie dwie rzeczy. Po pierwsze, nie licząc ręcznika na moich biodrach, byłem kompletnie nagi. Po drugie, ten dziad na pewno mnie testował. Nie ze mną te numery. Dziś zostanę w swoim pokoju. Na pewno nie raz będę miał jeszcze okazję pobuszować po domu. Kusiła mnie ta biblioteka. Pomyślałem, że musi być bogato wyposażona. Na pewno znajdę jakąś książkę, która powie mi, jak go zabić. Musiałem tylko dostać się jakoś do tej biblioteki. 

Wróciłem do łóżka i próbowałem zasnąć. Naprawdę miałem już dość tego pokoju. Zastanawiałem się, czy już zawsze będę tutaj spał. Czy on nie miał innego pomieszczenia dla niewolników? Piwnicy? Lochów? Zacząłem cicho chichotać. Yuki, ty naprawdę jesteś pomylony. Śpisz w wygodnym łóżku pod ciepłą kołdrą i jeszcze narzekasz.

Niby wiedziałem, że będzie się ze mną pieprzył, ale... Jako zatwardziały hetero nie mogłem się z tym pogodzić. Moja duma ucierpiała podczas naszego pierwszego razu. Nie chodziło o ból, lanie, klamerki czy też lewatywę. Chodziło o to, że wtedy doszedłem. Ja pierdolę. Obcy facet posuwał mnie w dupę i miałem orgazm. W życiu bym się tego nie spodziewał. Najgorsze jednak było to, że jak mnie dzisiaj pieprzył, to miałem nadzieję, że także będę miał wytrysk. Drań nie pozwolił mi dojść. Pomyślałem, że pewnie chciał pokazać mi, gdzie było moje miejsce. Przecież to ja byłem od dawania mu przyjemności, a nie odwrotnie. Kurwa. Yuki o czym ty myślisz? Jak możesz chcieć tego, żeby znów dojść w trakcie ruchania w dupę. Nawet teraz jeszcze mnie ona bolała. Z niechęcią pomyślałem, że jutro pewnie znów mnie zleje i wypierdoli.

Jutro... Muszę wstać wcześniej, żeby zjawić się w tym pierdolonym ogrodzie przed nim. Nie miałem innego wyjścia, jak chociaż zacząć trochę udawać  niewolnika, który jest pogodzony ze swoim losem. Uśpię wtedy jego czujność i wreszcie zajmę się planowaniem zemsty. Przecież to nic takiego. Tylko będzie mnie pieprzył w dupę. Nic więcej. Ja pierdolę. Jakie nic więcej? Pierdolnij sobie w ten pusty łeb. Zresztą nie mogę tego zrobić. Przecież on nie wybrał mnie na aukcji dlatego, że byłem pokorny. Wybrał mnie, bo byłem bezczelny i zawzięty. Widziałem to wtedy w jego oczach. Muszę pozostać sobą, bo szybko się mną znudzi i pozbędzie. Trudno, najwyżej będzie mnie wszystko bolało. Jakoś to przeżyję. Warto. Przecież zemsta jest słodka.

Gdy zasypiałem, powtarzałem sobie w duchu, że muszę wcześnie się obudzić. Muszę... Coraz bardziej ogarniała mnie senność. Miałem nadzieję, że dziewczyna mnie rano obudzi. Jego ogród wydawał się bardzo pięknym miejscem. Przynajmniej takie miałem wrażenie, gdy spoglądałem na niego przez okno. Na początku zastanawiałem się, dlaczego w oknach nie było żadnych krat. Teraz mnie już to tak bardzo nie dziwiło. Wiedziałem, że nawet gdybym próbował uciec, szybko by mnie znalazł i sprowadził z powrotem. Zresztą doskonale wiedział, że nie ucieknę. Przynajmniej dopóki go nie zabiję. W końcu zasnąłem.

Poczułem przez sen, że ktoś mnie dotykał. Poruszyłem się, żeby odsunąć coś, co dotykało mojej twarzy. Nagle poczułem, że coś zacisnęło się na mojej szyi. Straciłem oddech. Otworzyłem oczy i zacząłem się miotać. Moje dłonie zostały przyciśnięte nad moją głową do poduszki. Wyrywałem się i szarpałem, ale bezskutecznie. Zaczynało brakować mi już tlenu. Otwierałem i zamykałem usta, żeby złapać oddech. W ciemnościach nie mogłem niczego dostrzec. Coś mnie mocno trzymało, ale nie miałem pojęcia, co to było. Nagle coś błysnęło przede mną. Zobaczyłem dwa iskrzące się punkty. Zrozumiałem, że to był on.

Poczułem, że zwolnił uchwyt na mojej szyi, ale nie zabrał dłoni.
- Akira - szepnąłem.

Do moich uszu doszedł cichy chichot. Nie zdążyłem zareagować na jego śmiech, bo znów odciął mi dopływ powietrza. Szarpnąłem się, ale poza kopaniem nogami w pustą przestrzeń, niczego nie osiągnąłem. Po chwili zabrał dłoń z mojej szyi. 
- Popierdoliło cię!? Chcesz mnie zabić!? - Byłem wkurwiony.

Odpowiedziała mi cisza. Przywiązał mi dłonie do ramy łóżka. W panujących ciemnościach, nie mogłem niczego zobaczyć. Widziałem tylko jego błyszczące hipnotyzujące oczy. Zsunął ze mnie kołdrę. Powoli. Przeraźliwie powoli. Czyżby drań widział w ciemnościach? Poczułem się strasznie zażenowany i zawstydzony. Jego dłonie zaczęły błądzić po moim torsie. Zsuwały się coraz niżej i niżej w kierunku krocza. Szarpnąłem się i ponownie próbowałem się wyrwać. Bezskutecznie. Mocne więzy krępowały moje dłonie. Znów usłyszałem jego złośliwy chichot. Poczułem na torsie jego gorący język i ostre zęby, które musnęły mój sutek. Zadrżałem. Ugryzie mnie? Jak nic. Ten pierdolony zboczony wampir mnie ugryzie. Faktycznie po chwili przebił moją skórę zębami. Ugryzienie było delikatne, nawet bardzo nie bolało. Poczułem, jak językiem zlizał wypływającą krew. Po chwili poczułem kolejne ugryzienie na moim brzuchu. Następne... Następne... Następne... Brzuch... Tors... Drań gryzł mnie i zlizywał krew. Czułem jego gorący oddech, ostre zęby i język. Wkurzało mnie to. Drażniło. Jednocześnie wbrew wszelkiej logice, czekałem na kolejne jego ugryzienie. Niewielki ból promieniował z kolejnych ran. Westchnąłem. Odpowiedział mi jego cichy śmiech. 

Jego dłonie przesunęły się w dół i rozsunęły moje uda, które do tej pory były złączone. Z przerażeniem pomyślałem, że ugryzie mnie w krocze. Nie przeżyję tego. Zabiję go. Jego gorące usta zaczęły przesuwać się po wewnętrznej stronie mojego prawego uda. Mimowolnie jęknąłem. Byłem zły na siebie, że tak reagowałem na to, co on właśnie ze mną wyprawiał. 
- Pier... - zacząłem mówić. Nie zdążyłem dokończyć.

Ugryzł mnie w udo, a moim ciałem wstrząsnął dreszcz. Znów ugryzł, ale tym razem bliżej mojego krocza. Z każdym kolejnym ugryzieniem i następującym po nim zlizywaniem krwi, zbliżał się do mojego stojącego już fiuta. Ja pierdolę. Stanął mi. Nie, nie zabiję go. Siebie zabiję. Moje ciało buntowało się przeciwko umysłowi. Nie słuchało już mnie. Wypchnąłem biodra do góry. Ciemność wypełnił jego cichy śmiech. Nie dotknął mojego penisa, tylko zaczął gryźć moją drugą nogę. Oczywiście towarzyszyło temu spijanie mojej krwi. Drżałem coraz bardziej i pragnąłem go. Pojebało mnie.
- Kurwa... - wyrwało się z moich ust.

Poczułem jego palce na moim wejściu. Pchnął je do środka. Jęknąłem z bólu. Nie zwrócił na to żadne uwagi. Po chwili wyjął je i poczułem, że dotknął mnie swoim fiutem. Wypierdoli mnie. Znów. Słowa te krzyczały w mojej głowie. Szarpnąłem się. Poczułem, że polał czymś mojego fiuta i rozprowadził coś na moim wejściu. Gdy jego dłoń zacisnęła się na moim penisie, wszedł we mnie szybko i mocno. Krzyknąłem. Spiąłem się i szarpnąłem całym ciałem. Nie mogłem się odsunąć, bo mocno trzymał mnie za uda. Od razu zaczął mnie mocno pieprzyć. Bolało. Gdy przesunął dłonią po moim fiucie, poczułem dreszcze na całym ciele. Cicho zastękałem. Już tak bardzo nie bolało. Dlaczego? Trzepał i mnie pieprzył. Jednocześnie. A ja się temu poddawałem. Nie dlatego, że się bałem, że musiałem, że byłem jego niewolnikiem. Ja tego... chciałem... Było mi cholernie dobrze i sam zacząłem odpowiadać na jego pchnięcia. Zamknąłem oczy i chłonąłem wszystko. Byłem podniecony i jednocześnie na siebie wściekły.

Zabiję się jak nic. Jak ze mną skończy i sobie pójdzie, to zażyję wszystko, co tylko tutaj znajdę.

- Jeśli to zrobisz, nie będzie wtedy zabawy - zachichotał. 

Co? On potrafił czytać w myślach? Kurwa. No. Kurwa. Przecież ja nie mam z nim żadnych szans. 

Odpowiedział mi jego śmiech. Poruszał się we mnie brutalnie i szybko, a ja chciałem więcej i więcej. Nie myślałem już, tylko poddawałem się ogarniającej mnie euforii. Zbliżałem się już do swojej granicy. Byłem pewny, że jeszcze kilka pchnięć i odlecę. Znów. Gdy poczułem jego ostre zęby w okolicach obojczyka i ugryzienie, moim ciałem wstrząsnął orgazm. Kiedy dochodziłem, poczułem jak pił moją krew. Moje ciało wariowało. Orgazm zdawał się nie kończyć. Trwał i trwał... 

W końcu się ode mnie odsunął. Wstał z łóżka, rozwiązał mnie i wyszedł z pokoju. 

Nie mogłem dojść do siebie. Wszystko wirowało wokół mnie. Po chwili z ledwością wstałem z łóżka, podszedłem do drzwi i zapaliłem światło. Powlokłem się do łazienki opierając się dłonią o ścianę. Gdy spojrzałem w lustro, zobaczyłem, że cały mój tors, brzuch i uda pokryte były śladami po zębach. Zmoczyłem ręcznik i przyłożyłem go do rany w okolicy prawego obojczyka, żeby zatamować nadal płynącą z niej krew. W końcu wszedłem pod prysznic i się umyłem. Wolnym krokiem wróciłem do pokoju i padłem na łóżko. Nie zgasiłem nawet światła, po prostu do razu zasnąłem.

Kiedy otworzyłem oczy, zauważyłem, że było już podejrzanie widno. Ze zgrozą spojrzałem na zegar, który wisiał na ścianie. Dochodziła dziewiąta. Ja pierdolę. Miałem być w ogrodzie o siódmej. Kurwa. Ubrałem się w pośpiechu i wybiegłem z pokoju. Gdy dotarłem do głównego holu, zobaczyłem dziewczynę.
- Miałaś mnie obudzić! - krzyknąłem.
- Budziłam - odpowiedziała głosem pozbawionym wyrazu.
- Słabo!
- Na twoim miejscu nie wydzierałabym się tak, tylko szybko poszła do niego. 
- Ja pierdolę, gdzie on jest?
- Na tarasie, czeka na ciebie.
- Czyli gdzie?!

Gdy tylko wytłumaczyła mi, jak tam dotrzeć, od razu pobiegłem do niego. Stanąłem przed uchylonymi drzwiami, prowadzącymi na taras i zastanawiałem się, czy powinienem do nich zapukać. Usłyszałem jego głośne parsknięcie. Wkurzyłem się i wyszedłem na zewnątrz. Siedział przy niewielkim stoliku i popijał coś z filiżanki. Czyżby to była krew? 

Zaraz, zaraz... Nagle to do mnie dotarło. Przecież on siedział na zewnątrz. Delikatne promienie słońca, oświetlały teraz jego skórę. Czemu nic mu nie robiły? Przecież wampiry...
- Czosnek, osikowy kołekteż możesz włożyć między bajki - odezwał się do mnie zimnym głosem.
Ja pierdolę, jednak czytał w moich myślach. 
- Czy ty potrafisz czytać w ludzkich myślach? - zapytałem.
- Tajemnica. - Uśmiechnął się złośliwie.
- No tak, zadałem zbyt trudne pytanie. Wybacz, Panie.

Upił kolejny łyk czegoś z filiżanki i w końcu się odezwał:
- O której miałeś tutaj być?
- O siódmej - powiedziałem cicho.
- A jest?
- Dziewiąta.
- Co masz na swoje usprawiedliwienie?
- Zaspałem. Dziewczyna mnie nie obudziła na czas. A ty nie pozwoliłeś mi spać w nocy.

Przyglądał mi się i wyraźnie był znudzony. Pomyślałem, że jego aura i postawa były przytłaczające. Wyczuwałem w nim coś niesamowitego. Respekt... Poddanie... Nie wiedziałem, co to dokładnie było.
- Mam pytanie - powiedział.
- Jakie?
- Naprawdę myślisz, że obchodzi mnie twoje nędzne tłumaczenie się?
- Kurwa, sam pytałeś... - wkurzyłem się.
- Zamknij się - cicho powiedział.

Wstał i wolno podszedł do mnie. Był wyższy, więc zmuszony byłem unieść głowę.
- Lekcja druga. Nigdy się nie spóźniaj - powiedział.
- Ale to nie moja wina. 
- Nie obchodzi mnie dlaczego się spóźniłeś. Po prostu to zrobiłeś i to jest koniec tematu.
- Pierdol się!
- Rozbieraj się.

Kurwa, czemu on musi mieć taki spokojny głos. Czy on nie odczuwa żadnych emocji? Gniewu? Irytacji? Wściekłości? Przecież nawet wampiry muszą to czuć.
- Nie - powiedziałem.
- Chcesz się bawić, nie ma sprawy. - Usłyszałem jego zimy głos.

Wrócił do stolika i usiadł z powrotem na fotelu. 
- Rozbierz się i zrób to powoli - wyszeptał. 

Wbrew swojej woli zacząłem zdejmować kolejne elementy mojej garderoby. Powoli. Bardzo powoli. Czułem się tak, jakbym robił jakiś pieprzony striptiz. A ten debil z uśmiechem się mi przyglądał. Kurwa, nie jestem jakąś bezwolną lalką. Gotowałem się w środku z mojej bezsilności. Bluza, t-shirt, spodnie, skarpetki, buty, bokserki... wszystko leżało teraz obok mnie na ziemi. Stałem przed nim kompletnie nagi. 
- To co, teraz mnie posłuchasz, czy nadal się bawimy? - zapytał.
- Pierdol się.
- Jeszcze raz się tak odezwiesz, a wieczorem spuszczę ci takie lanie, że przez miesiąc nie usiądziesz na tyłku. 
- Pierdol się... - wolno przeliterowałem każde słowo.
- Świetnie.

Wstał i podszedł do mnie. Wykręcił mi dłonie do tyłu i zaczął związywać je jakimś sznurem. Nie wiem, ile to trwało, ale moje przedramiona teraz ściśle do siebie przylegały i były ciasno obwiązane sznurem. Następnie przeciągnął go kilkakrotnie przez mój tors. Pokręciłem z niedowierzaniem głową, gdy sznur znalazł się również pomiędzy moimi pośladkami i został przeciągnięty kilkakrotnie przez moje kroczę. 

Kurwa... 

Pociągnął mnie za sobą i przywiązał do drabiny, która stała na tarasie. Po chwili odsunął się ode mnie i uśmiechnął. Chyba był zadowolony ze swojego dzieła. Ale zaraz, zaraz... Gdzie się podziy jego ostre kły. Szczerzył się teraz do mnie uśmiechem, którego nie powstydziłby się żaden aktor filmowy. 
- Ty naprawdę bardzo mało wiesz o wampirach - stwierdził. - Jesteś naprawdę beznadziejnie naiwny i głupi.

Poczułem, że uwolnił wreszcie mój umysł spod swojego wpływu.
-  Zostawiam cię teraz samego. Masz świetną okazję, żeby pomyśleć, w jaki sposób na nowo urządzisz mój ogród - powiedziawszy to, wszedł do domu. 

Patrzyłem za nim i zastanawiałem się, o co mu chodziło. Przecież miał piękny ogród. Wprawdzie jak wyszedłem na taras, nawet nie spojrzałem w jego kierunku. Ale po tym, co widziałem przez okno, to byłem pewny, że wystarczyło go tylko polewać, pielić i ewentualnie coś poprzycinać. Gdy odkręciłem głowę w kierunku ogrodu, zamarłem. Pobojowisko. To słowo idealnie opisywało to co teraz widziałem. Wszystko było poprzewracane, powyrywane i zniszczone. Nie pozostały żadne drzewa czy krzewy. Wszystko było stratowane. Pomiędzy tym wszystkim znajdowały się: mostek, altana i alejki, które szczęście ocalały. Ja pierdolę. Jak on mógł to zrobić? Zniszczył całą zieleń. Wszystko. Dosłownie wszystko. Przecież drzewa nie odrosną w tydzień, nawet jeśli na nowo zostaną posadzone. Zrobiło mi się przykro. Nie chodziło nawet o to, że będę potrzebował mnóstwo czasu, żeby to uporządkować. Żałowałem, że nie udało mi się zobaczyć ogrodu w jego pełnej świetności. Na pewno musiał być piękny.


Mijały kolejne sekundy, minuty, godziny... Słońce przesuwało się po niebie. Nastało południe. Myślałem nad tym, że stoję kompletnie nagi na zewnątrz. Dobrze chociaż, że dom znajdował się w znacznej odległości od ogrodzenia. Spaliłbym się ze wstydu, gdyby mnie ktoś teraz zobaczył. Starałem się o niczym nie myśleć, uwolnić umysł i odpłynąć tak, jak zrobiłem to na samym początku pobytu w jego domu. Początkowo nawet to mi się udało. Ale wkrótce odezwały się ludzkie pragnienia. Chciało mi się pić i byłem głodny. Przymknąłem oczy. Było mi strasznie niewygodnie i wszystko mnie coraz bardziej bolało. Nikt do mnie nie przychodził. Byłem zostawiony samemu sobie. Pieprzony sadysta. Już lepiej żeby mnie zlał, a nie zostawił tutaj całkiem samego. Nie miałem jak zmienić swojego położenia. Stałem odchylony do tyłu i nie mogłem przesunąć ciężaru ciała z nogi na nogę. Nie mogłem nic.

- Doigrałeś się. - Usłyszałem głos dziewczyny.
- Trochę. Pić.
- Nie mogę.
- Niech zgadnę, on ci tego zabronił?
- Tak.
- Na jedzenie pewnie też nie mam, co liczyć.
- Tak.
- To wynoś się stąd.

Nastał wieczór. Spierzchnięte usta zaczynały mnie już boleć. Nie czułem rąk, pleców i nóg. Gdyby nie drabina, pewnie nie utrzymałbym już się na nogach. W końcu usłyszałem czyjeś kroki. Gdy uniosłem twarz, zobaczyłem jego. Podszedł do balustrady i oparł się o nią plecami.
- I jak? Dotarło coś do ciebie? - zapytał.
- Tak, Panie - szepnąłem.
- Cóż za zmiana zachowania. - Był złośliwy. - Jak podoba ci się mój ogród?
- Czemu go zniszczyłeś?
- Taki miałem kaprys. Poza tym, przecież zatrudniłem nowego ogrodnika, prawda?
- Jesteś pomylony.
- Mocne słowa, zważywszy na twoje obecne położenie. 
- I co mi zrobisz, zabijesz mnie?
- Kiedyś na pewno.
- Prędzej ja to zrobię.
- Rzucasz mi wyzwanie?
- Tak.
- Pysznie.


Po chwili podszedł i odwiązał mnie od drabiny. Padłem na kolana i nie miałem siły wstać. Nawet z ledwością teraz siedziałem. Wszystko mnie bolało. Sznur wrzynał się w moje ciało i coraz bardziej wkurzał. Akira położył dłoń na moim policzku i zmusił, żebym na niego spojrzał.
- Spragniony? - zapytał.
- Tak. 

Miałem nadzieję, że wreszcie pozwoli mi iść do mojego pokoju. Chciało mi się pić i jeść. Chciałem się wykąpać i iść spać.  Nic więcej.

- Otwórz usta - rozkazał.

Było mi już wszystko jedno, co się teraz ze mną stanie. Byłem zmęczony i miałem już wszystkiego dość. Gdy zakładał mi knebel, przymknąłem oczy. Niech mnie wypierdoli i wreszcie pozwoli iść do siebie. Zdziwiłem się, bo to nie był taki zwyczajny knebel. Sprawiał, że miałem ciągle otwarte usta, w których znajdowała się taka jakby niewielka metalowa obręcz. 

Po chwili zrozumiałem z przerażeniem, co miał na myśli, pytając mnie, czy nie jestem spragniony. Wściekłem się i szarpnąłem.

Uniósł moją twarz i popatrzył wrednie. Powoli rozpiął spodnie i wyciągnął swojego fiuta.
- Wspaniałomyślnie spełnię twoje życzenie. - Akira świetnie się bawił.

Po chwili zaczął sikać do moich ust. Ja pierdolę. Ten złamas szczał do mojej gęby. Czułem, jak jego mocz wypełniał moje gardło, ściekał po brodzie, szyi i torsie. Obrzydliwy fetor dotarł do mojego nosa. Chciałem szarpnąć głową i się odsunąć. Nie zdążyłem. Złapał mnie za włosy i mocno trzymał. Kurwa. Zamknąłem oczy i nadal się wyrywałem. Bezskutecznie. Pomyślałem, że zaraz się porzygam. Kurwa... przecież to było obrzydliwe. Zacząłem się krztusić. Próbowałem wypluć żółtą ciecz, która wypełniła moje usta, ale on odchylił mi głowę do tyłu i zatkał nos. Nie mogłem złapać tchu. W końcu połknąłem jego szczyny i wciągnąłem powietrze ustami. 

Sadysta... Chuj... Kutas... Ja pierdolę. Zabiję go. Nie... Najpierw będę go torturował, wypieprzę i dopiero potem zabiję. 
  
Nachylił się nade mną i szepnął do mojego ucha:
- Interesujący plan. Kiedy zamierzasz wcielić go w życie?
- Zabiję cię - pomyślałem patrząc mu w oczy. 
Gdy się podniósł, miałem nadzieję, że to już był koniec. Myliłem się.
- No to jeszcze raz. - Usłyszałem.

Popatrzyłem na niego z niedowierzaniem. Znów mnie szarpnął za włosy i przystawił fiuta do mojej twarzyPo chwili gorąca ciecz wypełniła moje gardło. Poczułem totalne poniżenie. Moja cała złość nagle mnie opuściła i z oczu popłynęły łzy. Męska toaleta. Tym teraz byłem?

- Zapamiętaj, że jesteś i będziesz tym, czym ja zapragnę, żebyś był - powiedział.


W końcu odsunął się ode mnie i rzekł:  
- Jutro widzę cię tutaj punktualnie o siódmej. Proszę, nie spóźnij się tym razem. - Chuj, uśmiechnął się słodko do mnie

- Do mnie - szepnął.

Gdy zjawiło się jego dwóch osiłków, kazał im rozwiązać mnie i odprowadzić do mojego pokoju.

Wkrótce stałem pod prysznicem i bezskutecznie próbowałem zmyć z siebie zapach jego moczu. Później wciąż i wciąż szorowałem zęby i płukałem gardło. Niestety nadal czułem jego smak. Tego dnia znienawidziłem go jeszcze bardziej.

Gdy wszedłem do pokoju z ręcznikiem na biodrach, zobaczyłem, że na szafce stała taca z kanapkami i gorącą herbatą. Dosłownie dopadłem się do jedzenia. Byłem niesamowicie głodny. Kolejne kanapki znikały w mojej ustach, popijane herbatą, która mnie parzyła. Kiedy już się najadłem, położyłem się do łóżka i od razu zasnąłem. Gdy zasypiałem, miałem nadzieję, że tym razem obudzę się na czas. Nawet nie chciałem myśleć nad tym, co mi zrobi, jeśli znów się spóźnię. 

20 komentarzy:

  1. Zaczynam nawet lubić Airi, wcześniej nie darzyłam jej zbytnią sympatią, ale teraz coraz bardziej się do niej przekonuję.

    Akira ja cię zaczynam kochać chłopie!
    Ta napaść w środku nocy na Yukiego była boska! :3

    Jaki Akira musi mieć ubaw kiedy słyszy myśli Yukiego i się z nim pieprzy.

    Jakby Yuki miał mokry sen z Akirą w roli głównej, a on by to wszytko widział... *-*
    A później zrobiłby mu dokładnie to co mu się śniło... *-*
    (takie luźnie przemyślenia xD )

    Obiecał mu lanie! Dlaczego nie było lania!? xD

    Trochę mi szkoda tego ogrodu, na ale cóż, czasu się nie cofnie...

    Fuu... Serio... Nie przepadam... Ble... Akira ty zboczeńcu... Nie sikaj na niego więcej, bo się porzygam '~'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sikanie to była forma ukarania Yukiego za jego spóźnienie.

      Akira ma wiele twarzy. Lubi zaskakiwać, karać i wykorzystywać swoich niewolników.

      Mokry sen... ciekawe, ciekawe, może wykorzystam ten pomysł :-)

      Lanie na pewno jeszcze będzie XD.

      Tak, Akira potrafi czytać w myślach XD. I ma świetny ubaw z tego, co myśli Yuki XD.

      Usuń
    2. Wiem, wiem, ale nadal fuj xD

      Nie mogę się doczekać by poznać je wszystkie ^^

      To dobrze, już myślałam, że zapomniał o tym laniu, choć wątpię, że on cokolwiek zapomina...
      Ale gdyby jednak, to bym mu nie wybaczyła.

      Też bym miała ubaw xD

      Usuń
  2. Witam,
    autorko trafiłam tutaj przypadkowo, ale już wiem, że zostanę na dłużej... przeczytałam ten rozdział, i och wampiry, pan i niewolnik, mmmm... pysznie, uwielbiam takie teksty.... cóż niestety może mi zająć trochę czasu zanim tak na poważnie przysiądę, ale wiem już że to zrobię ;]
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam cię na moim blogu XD

      Cieszę się, że do mnie trafiłaś :D i napisałaś komentarz :D. Tak, jak już kiedyś pisałam, każdy komentarz jest dla mnie bardzo ważny.

      Zapraszam cię do czytania również pozostałych opowiadań XD.

      Usuń
    2. Witam cię na moim blogu XD

      Cieszę się, że do mnie trafiłaś :D i napisałaś komentarz :D. Tak, jak już kiedyś pisałam, każdy komentarz jest dla mnie bardzo ważny.

      Zapraszam cię do czytania również pozostałych opowiadań XD.

      Usuń
  3. Mefisto przeczytał tę część jako pierwszy (57min od zamieszczenia) ale dopiero teraz może pzwolić sobie na komentarz..
    Więc stwierdzam, że jesteś miłośniczką kotów bo zmusiłaś Mwfisto do mrrrrrrrrrrruczenia.
    I musisz być z tego dumna bo jest jeszcze troje autorów, którzy doprowadzają mbnie do tego stanu co Ty.
    Więc weny życzy Mefisto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś jasnowidzem??? Ja kocham koty <3<3<3. Więc mrucz jak najwięcej :3.

      Cieszę się, że ci się podobało <3

      I naprawdę jetem mega dumna, że jestem wśród tych szczęśliwców, którzy doprowadzili cię do mruczenia <3<3<3

      Usuń
  4. Yuki, ty naprawdę jesteś pomylony. Śpisz w wygodnym łóżku pod ciepłą kołdrą i jeszcze narzekasz.
    hihihihih
    a moze w łozku z akira co ?
    akira robi siusiu..hihihihihih

    fujj
    normalnie to jest fuuuuuu
    hahahahaha
    ale mógł sie nie spozniac
    taki tam peszek
    zdarza sie najlepszym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, że Yuki jeszcze nie raz podpadnie. A Akira ma mnóstwo pomysłów na kolejne kary XD

      Usuń
  5. (W rozmowie Yukiego z Airi - "Pokarzesz mi gdzie" - literówka)
    Mmmm... nocna scena była kosmiczna <3
    A pomysł z ogrodem to absolutne mistrzostwo świata! Kocham Akirę jeszcze bardziej :D Jak sobie wyobrażałem wcześniej ten piękny ogród pełen trawy i kwiatów, a teraz oczyma wyobraźni zobaczyłem pobojowisko i na dodatek postawiłem się w sytuacji Yukiego... Powiem tak - jako przykładny sadysta będę czekać na tą scenę z utęsknieniem xD
    Piss.... sorry, nie :/
    Ech, niech on już soboe da spokój z tym zabijaniem, wszyscy wiemy, że tylko sie osmieszy. Za to cięte riposty Akiry są perfekcyjne :'D
    Czekam na ciąg dalszy i jak zwykle gratuluję świetnego rozdziału - czułem bardzo klimat każdej sceny. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Literówkę poprawiłam - dzięki :-))

      Cieszę się, że spodobała ci się nocna scena. Tym bardziej, że powstała całkiem spontanicznie i była nieplanowana. Jak widać niepanowane rzeczy najlepiej wychodzą.

      Zastanawiałam się, co mógłby robić Yuki w czasie wolnym. Osobiście uważam tak jak Akira, że niewolnicy nie powinni mieć czasu wolnego. Oni są po prostu do roboty. Każdej roboty. Yuki będzie miał mnóstwo pracy, zwlaszcza że on kompletnie nie zna się na ogrodnictwie.

      Trudno będzie Akiemu zabić Akirę. Chyba to jest wręcz niemożliwe, zwłaszcza patrząc na zdolności wampira. Ale niech próbuje, Akira chociaż będzie świetnie się bawił.

      Piss... Kara to kara. Ale spokojne scatu nie planuje nigdzie. Tego to nawet ja bym nie dała rady opisać.

      Przykladny sadysta... chętnie bym o tym przeczytała XD. A może też prowadzisz bloga? Jeśli tak, to poproszę o link :-)

      Usuń
    2. Na szczęście nie piszę bloga - nikt by nie był w stanie tego czytać :D

      Usuń
    3. Szkoda :-(
      A może zaczniesz? Jednego czytelnika na sto procent już masz ;-)

      Usuń
    4. Moje zycie nie jest ciekawe, nie mam pomyslow,nie mam CZASU :D Wiec raczej nie, ale jak juz mowilem - zadna strata xD

      Usuń
    5. Biorąc pod uwagę fakt, że właśnie poprawiam notkę, to też nie mam zbyt dużo czasu na pisanie. Niestety.

      Usuń
  6. Wściekły Yuki, który czuje w ustach posmak penisa Akiry <3 :D rozbrajające po prostu <3

    O tak, duma wazniejsza niż dupa :/

    Biedny, zagorzały heteryk <3 <3
    Jestem ciekawa, czy Akira śpi w nocy? :3 #toWażne

    Czyżby drań widział w ciemnościach - oczywiście, że tak, skoro potrafi kontrolować cię siła umysłu : >

    Uwielbiam, jak zagorzały hetero Yuki rozpływa się od pieszczot Akiry : >

    Matko, to było takie chore, porąbane, cudowne i podniecające #fetysz <3 <3 < piszczy > wiem, bardzo dobre podsumowanie :D

    Siedział przy niewielkim stoliku i popijał coś z filiżanki. Czyżby to była krew? <3 <3 <3

    Yuki, który „zachwyca się” ogrodem.
    Kurczę, to ciekawy pomysł. /chcę ogród.

    Nagi, skrępowany Yuki, zostawiony w ogrodzie <3
    Akira ma świetne pomysły na znęcanie się <3

    O jezu, piss, biedny Yuki <3 <3 ale Akira rację miał, przecież mocz dobrze nawilża organizm :D podobno :D cudowne upokorzenie <3

    Wiem, jestem wstrętna, ale mam nadzieję, że nie obudzi się na czas i dostanie kolejną lekcję :D

    ale serio, Yuki, masz przerąbane.

    P.S. Piss w wykonaniu Akiry - tak. wiem, jestem w mniejszości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duma zawsze jest bardziej ważna niż dupa. Dupa się zawsze zagoi, dumy nie da się tak łatwo odzyskać.

      Akira bardziej rozkoszuje się leżeniem w łóżku niż samym spaniem. Akira rzadko śpi w nocy.

      Matko, to było takie chore, porąbane, cudowne i podniecające #fetysz <3 <3 < piszczy > wiem, bardzo dobre podsumowanie :D
      <3<3<3<3<3<3<3<3

      Pewnie kiedyś będzie o tym, co Akira zwykle piję :)

      Będzie ogród, już w sobotę :)

      Akira jest sadystą więc ma mnóstwo podobnych pomysłów.

      Raczej tym razem się obudzi, ale ma zaległe lanie a poza tym na pewno czymś podpadnie :-)

      Piss :3

      Usuń
  7. ależ ten Akira brutalny

    tej Airi nie ogarniam. z jednej strony niby "spoko, pomogę, ogarnę" itp, a z drugiej "to masz problem". nie wiem, z czego to wynika i która twarz jest prawdziwa

    no i widzę, że Akira jest zwykłym sadystycznym dupkiem, który świetnie się bawi i średnio go cokolwiek obchodzi. robi coś bo ma na to ochotę i tyle. niby z planem, ale gdzieś tu mi trochę brakuje logiki w jego postępowaniu (to dlatego, że jest wampirem?)

    i coś w tym jest, że Yuki zrobił trochę słaby research przed przybyciem xD i to w wielu kwestiach. cóż, będzie musiał to wszystko odkryć na własnej skórze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Airi jest jak na razie zagadką. Warto jednak pamiętać, że wykonuje ona polecenia Akiry. Zawsze.

      Akira jest wampirem i robi to na co ma ochotę. Po co mu logika? On tylko świetnie się bawi, nic więcej.

      Yuki nie do końca wszystko przemyślał, albo miał słabych informatorów.

      Usuń