WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

wtorek, 28 marca 2017

Zemsta - Rozdział 8 (Yuki)

YUKI

Lekcja 4.
Nie podglądaj

Akira tak mnie skatował, że dochodziłem do siebie przez kilka dni. Tamtego dnia byłem pewien, że nastał mój koniec. Wisiałem przy ścianie dobrych kilka albo nawet kilkanaście minut. Jego goryle wcale się nie śpieszyli, żeby mi pomóc. Może sądzili, że umrę i nie będą musieli się mną zajmować? Zresztą, nawet się im nie dziwiłem, ponieważ byłem pewien, że skonam. Moje ciało było poszarpane batem i pogryzione przez niego. Czułem, że z każdą upływającą sekundą, uchodziło ze mnie życie. Krew spływała w dół po moim ciele i tworzyła powiększającą się kałużę u moich stóp. W końcu zacząłem zatracać poczucie czasu, wszystko płynęło i strasznie się dłużyło. Ostatkiem sił zarejestrowałem, że ktoś wszedł do sali i mnie uwolnił. Upadłem na podłogę, ponieważ nikt nie pofatygował się, żeby mnie przytrzymać. Pod wpływem uderzenia, przez moje ciało przeszła kolejna fala bólu. Jęknąłem cicho. Nikt się tym zbytnio nie przejął. Potem straciłem świadomość, jak się później okazało, na dwa dni. 

sobota, 25 marca 2017

Głos - Rozdział 6


Po wyjściu Chrisa siedziałem jeszcze przez chwilę w kuchni i rozmyślałem nad swoją przyszłością. Wszystko się strasznie skomplikowało. Nie skończyłem liceum, nie zdałem matury i nie miałem przed sobą żadnych perspektyw. Może faktycznie powinienem zadzwonić do domu? Może powinienem skłamać, że się pomyliłem i nie jestem gejem? Ciekawe, jakby na to zareagowali? Czy przyjęliby mnie z otwartymi ramionami? Ucieszyliby się? Wątpiłem. Pewnie byliby raczej niezadowoleni, ponieważ musieliby zająć się kaleką. Może powinienem skorzystać z rady Chrisa, udać się do poradni i zacząć oswajać się ze swoim kalectwem. Jedno wiedziałem na pewno. Nigdy nie będę w stanie pogodzić się z tym, że w jednej chwili straciłem wszystko.

czwartek, 23 marca 2017

Umowa - Rozdział 35 (Nataniel)

NATANIEL


Siedziałem na łóżku w swoim pokoju z laptopem na kolanach. Sprawdzałem plan zajęć obowiązujący na moim roku. Pierwsze wykłady i ćwiczenia zostały zaplanowane na czwartek, więc miałem przed sobą ostatnie trzy dni wolnego. Później zacznie się ostre przyswajanie materiału. Lepszym określeniem było: wkuwanie materiału. Plan zajęć nie był aż taki zły, jak początkowo się obawiałem. Przydzielony zostałem do pierwszej grupy. Studenci drugiego roku mieli wspólne wykłady każdego dnia, które zaczynały się o dziewiątej. Później w zależności od grupy, ćwiczenia były różnie rozplanowane. Na szczęście moja grupa kończyła zajęcia około godziny piętnastej lub szesnastej. Wyjątkiem była środa, ponieważ miałem wówczas tylko ćwiczenia od piętnastej do dwudziestej. Byłem pewien, że jeśli się postaram to, każdego dnia będę mógł odwiedzać mamę w szpitalu i do domu będę wracał o osiemnastej. Oczywiście z wyjątkiem środy. Pamiętałem, że zgodnie z postawionymi warunkami przez Sho, w domu miałem być właśnie o osiemnastej. Musiałem porozmawiać z nim na temat środy. Miałem nadzieję, że nie będzie miał do mnie pretensji o to, że tego dnia będę wracał później do domu.

niedziela, 19 marca 2017

Głos - Rozdział 5



Leżałem na szpitalnym łóżku i myślałem, że los bywał strasznie przewrotny. Nieraz powtarzałem sobie, że gdybym mógł, całe dnie spędzałbym w łóżku. Nie robiłbym nic innego tylko spał, odpoczywał i leżał. Niestety nie mogłem sobie na to pozwolić, ponieważ moje życie wypełniały: szkoła, nauka i praca. Na nic innego nie wystarczało czasu. Później zdarzył się wypadek, po którym wszystko się zmieniło. Wreszcie mogłem leżeć w łóżku i miałem mnóstwo wolnego czasu. Dlaczego nie byłem szczęśliwy? W tym wszystkim brakowało jednego najważniejszego elementu. Zmysłu, bez którego nie wyobrażałem sobie swojego dalszego życia. Ludzkie ciało było niesamowitą konstrukcją, ponieważ potrafiło się regenerować. Z upływem czasu goiły się nawet najbardziej dotkliwe rany i zrastały się kości. W ciągu ostatnich dni z mojego ciała znikały kolejne opatrunki. Ręka się zrastała, a głowa przestała boleć. Tylko jeden element nie chciał się zregenerować. Nadal nie odzyskiwałem wzroku, mimo że wyniki wszystkich badań były bardzo dobre.

czwartek, 16 marca 2017

Umowa - Rozdział 34 (Aki)

AKI

Wiedziałem, że to był cholernie głupi pomysł. Nie powinienem się zgodzić na to spotkanie. Nie powinienem tam iść samemu. Powinienem zadzwonić do Marka. Napisać do niego smsa. Ewentualnie pogadać z Natanielem. Ja to wszystko naprawdę wiedziałem. Więc czemu zadziałem wbrew wszelkiej logice? Głupie pytanie. Przecież wbrew zdrowemu rozsądkowi, spotykałem się z nim przez tyle czasu. Zgadzałem się na wszystko, czego ode mnie zażądał. Dopiero teraz rozumiałem, jak beznadziejnie się zachowywałem i myślałem, będąc z tym człowiekiem. Wszystko do mnie dotarło, kiedy poznałem Marka, który pokazywał mi zupełnie inny świat. Najlepsze jest to, że robił to nieświadomie. Uśmiech. Czułe gesty. Zainteresowanie. Słuchanie. Uczucie. Troska. Seks. Miłość. Dawał mi to wszystko i nie chciał niczego w zamian. Wystarczyło tylko, że z nim byłem.

niedziela, 12 marca 2017

Umowa - Rozdział 33 (Aki)

AKI


Był środek tygodnia i dochodziło południe, a ja nadal leżałem w łóżku. Leżałem... To nie było zbyt dobre określenie tego, co właśnie robiłem. Ja się po prostu leniłem. Nie zamierzałem wstawać jeszcze przez co najmniej godzinę, a może nawet dwie. Na szczęście były ferie i korzystałem z tego, że nie miałem żadnych obowiązków. Swój wolny czas w większości spędzałem w mieszkaniu Marka. Niestety przez większą część dnia byłem sam, bo Marco miał dużo pracy. Nie przeszkadzało mi to jednak aż tak bardzo, ponieważ uwielbiałam przytulać się w nocy do jego gorącego ciała i leżeć w pościeli, która była przesiąknięta jego zapachem. Doskonale z
dawałem sobie sprawę z tego, że wpadłem i pokochałam tego faceta. 

środa, 8 marca 2017

Głos - Rozdział 4




Jak na złość znów przyszedł. Chris, tak miał na imię. To nie tak, że na niego czekałem. To nie tak, że miałem nadzieję, że znów przyjdzie. To nie tak. Więc jak? Czemu się ucieszyłem, gdy usłyszałem jego ciepły głos. Zwykłe "cześć" sprawiło, że delikatnie się uśmiechnąłem. Usiadł obok mojego łóżka i znów zaczął mówić o wszystkim i o niczym. Nie wiem czemu, ale jego głos mnie uspokajał. Tak było każdego dnia. Przychodził do mnie, opowiadał, karmił i starał się rozśmieszyć. Miałem wrażenie, że jego usta się nigdy nie zamykały. Ja tylko słuchałem.

poniedziałek, 6 marca 2017

MARCO

MARCO







Wiek: 30 lat
Wzrost: 185 cm
Oczy: brązowe
Włosy: brązowe, kręcone, do ramion
Budowa: szczupły, wysportowany
Związek: Aki (zakochał się w nim od pierwszego wejrzenia)
Styl: w pracy zawsze elegancko ubrany (czasami musi zastępować swojego szefa na ważnych spotkaniach biznesowych), w czasie wolnym woli luźny styl
Zawód: prawa ręka prezesa (właściciela) powszechnie znanej firmy komputerowej

Informacje dodatkowe:
- przyjaźni się ze Sho,  którego uważa za swojego brata
- jako jedyny zna przeszłość Sho i zawsze go wspiera (dawniej: mieszkali w jednym pokoju w akademiku, opatrywał jego rany)
- kilkakrotnie znalazł Sho, gdy ten próbował popełnić samobójstwo
- zawsze znajduje czas na rozmowę, gdy Sho tego potrzebuje (ma nadzieję, że Sho i Nataniel jakoś wreszcie się dogadają)
- uwielbia irytować Sho swoim zachowaniem i wypowiedziami (sprawia mu to ogromną radość)
 - nigdy nie puka do drzwi swojego szefa (jego szefem jest Sho)
- nie chce zgodzić się zostać współwłaścicielem firmy, w której pracuje
- wymógł na Sho, żeby ten pokazał mu, na czym polega bdsm (Sho zafundował mu podwójną penetrację)
- często jeździ rowerem do pracy (jeśli pogoda na to nie pozwala to jeździ ciemnoniebieską Toyotą Avensis Touring Sports) 
- orientacja seksualna: bi, switch
- poznaje tajniki bdsm i coraz bardziej podoba mu się rola domina (zainteresował się klimatem, gdy zakochał się w Akim)
- nazywa Akiego swoją "kocią księżniczką"
- uwielbia obserwować jak Aki śpi, bo wygląda on wtedy niesłychanie uroczo i nie jest tak bardzo irytujący
- idealnie opisują go następujące słowa: praczka, sprzątacza, opiekunka i kochanek Akiego 

Linki:

niedziela, 5 marca 2017

Black Heart - Rozdział 10



Sebastian Michaelis


Wyczuwałem coraz bardziej intensywny zapach jego krwi, co oznaczało, że prowizoryczny opatrunek na pewno już nią przesiąkł. Z każdą upływającą sekundą opuszczały go siły życiowe. Śmierć z powodu znacznej utraty krwi byłaby zwykłą ironią losu, do której nie mogłem dopuścić. Dlatego też po raz pierwszy w jego obecności skorzystałem z moich skrzydeł, dzięki czemu w krótkim czasie znaleźliśmy się na terenie posiadłości. Szybko minąłem służbę, niosąc go na rękach. Nie miałem czasu ani ochoty, żeby tłumaczyć cokolwiek idiotom, którzy służyli memu Panu. Wydałem im tylko szybkie i klarowne polecenia. Mieli chronić posiadłość, nawet za cenę własnego życia. Wieść o rzekomej śmierci Hrabiego Phantomhive na pewno rozprzestrzeniała się po Londynie i jego okolicach z niesamowitą prędkością. Tylko kwestią czasu było pojawienie się tutaj niezapowiedzianych i nieproszonych gości. Chęć splądrowania tego domostwa na pewno była niezwykle kusząca dla drobnych rzezimieszków. Poza tym przedstawiciele podziemnego świata również będą chcieli złożyć swoją wizytę w tym miejscu.

piątek, 3 marca 2017

Pasja - Rozdział 3 (Michał)


MICHAŁ


Obudziłem się, ale nadal nie otwierałem oczu. Pomyślałem, że skoro budzik jeszcze nie dzwonił, to miałem w zanadrzu jeszcze kilka minut, które postanowiłem poświęcić na leżenie. Wczoraj wróciłem z pracy późno w nocy. Po zajęciach tradycyjnie pobiegłem do restauracji, w której pracowałem. Pracę skończyłem około godziny 22, ale później pobiegłem jeszcze do klubu, w którym czasami dorabiałem jako barman. Praktycznie łapałem się każdego dodatkowego zajęcia, żeby zarobić na swoje utrzymanie. Miałem nadzieję, że jak skończę studia, to moja sytuacja zawodowa się znacznie poprawi. Myślałem nad przeniesieniem się na zaoczne studia, ale nie dałbym rady opłacić czesnego. Ostatecznie nadal próbowałem pogodzić pracę z nauką. Nie było to łatwe. Do domu wróciłem około 5 rano. Na szczęście zajęcia zaczynały się od godziny 9, więc mogłem się trochę przespać. Powinienem się najpierw wykąpać, ale nie miałem na to siły i od razu padłem na łóżko.

czwartek, 2 marca 2017

Zemsta - Rozdział 7 (Akira)

AKIRA

Lekcja 3.
Nie wszyscy są tym, kim ci się wydają

Siedziałem w gabinecie, piłem kawę i przeglądałem kolejne dokumenty, które dzisiaj dostarczono z mojego biura. Pomyślałem, że udawanie człowieka, czasami strasznie mnie irytowało. Tak właśnie było w tej chwili. Miałem nadzieję, że szybko skończę tę papierkową robotę i pomęczę wreszcie mojego niewolnika. Złożyłem jeszcze kilka podpisów na leżących przede mną kartkach. W końcu jednak nie wytrzymałem. Wstałem i podszedłem do okna, z którego rozciągał się widok na mój ogród. Jeszcze nie tak dawno lubiłem spacerować jego alejkami i rozkoszować się otaczającym mnie pięknem. Raizel twierdził, że pod tym kątem zawsze byłem dziwny. Nic na to nie mogłem poradzić, ale od zawsze zachwycałem się pięknem otaczającej mnie przyrody. Gdy postanawiałem zamieszkać w danym miejscu, zawsze pojawiał się w nim zielony zakątek, który wypełniony był mnóstwem kwiatów, krzewów i drzew.