WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

niedziela, 5 marca 2017

Black Heart - Rozdział 10



Sebastian Michaelis


Wyczuwałem coraz bardziej intensywny zapach jego krwi, co oznaczało, że prowizoryczny opatrunek na pewno już nią przesiąkł. Z każdą upływającą sekundą opuszczały go siły życiowe. Śmierć z powodu znacznej utraty krwi byłaby zwykłą ironią losu, do której nie mogłem dopuścić. Dlatego też po raz pierwszy w jego obecności skorzystałem z moich skrzydeł, dzięki czemu w krótkim czasie znaleźliśmy się na terenie posiadłości. Szybko minąłem służbę, niosąc go na rękach. Nie miałem czasu ani ochoty, żeby tłumaczyć cokolwiek idiotom, którzy służyli memu Panu. Wydałem im tylko szybkie i klarowne polecenia. Mieli chronić posiadłość, nawet za cenę własnego życia. Wieść o rzekomej śmierci Hrabiego Phantomhive na pewno rozprzestrzeniała się po Londynie i jego okolicach z niesamowitą prędkością. Tylko kwestią czasu było pojawienie się tutaj niezapowiedzianych i nieproszonych gości. Chęć splądrowania tego domostwa na pewno była niezwykle kusząca dla drobnych rzezimieszków. Poza tym przedstawiciele podziemnego świata również będą chcieli złożyć swoją wizytę w tym miejscu.

Zaniosłem go do sypialni i delikatnie ułożyłem na łóżku. Mój Pan był przeraźliwie blady, co oznaczało, że stracił już zbyt dużo krwi. Nie miałem zatem zbyt dużo czasu. Musiałem się pośpieszyć, jeśli chciałem uniknąć wizyty Shinigami, których nie darzyłem zbytną sympatią. Nieoczekiwanie wyobraziłem sobie pewną rudą kreaturę, która ze wszystkich sił pragnęła zostać matką moich dzieci. Też coś, czy ten idiota naprawdę uważał, że nie miałem ani krztyny gustu? 

Po raz kolejny wróciłem myślami do tego, jak bardzo kruche było ludzkie życie. Byle draśnięcie, bakteria czy zakażenie mogło prowadzić do oddzielenia się ich duszy od ciała. Na przestrzeni lat, podczas których służyłem śmiertelnikom w zamian za ich dusze, było to szalenie kłopotliwe. Teraz zwykłe draśnięcie mogło doprowadzić mojego obecnego Pana do śmieci z powodu wykrwawienia się lub zakażenia. Na mnie podobna rana nie zrobiłaby żadnego wrażenia. Zwyczajnie usunąłbym kulę i w kilka sekund zasklepiłbym ranę. Wytrzymałość ciał demonów i zdolności regeneracyjne były pod tym względem wręcz fenomenalne i szalenie przydatne. Nasze ciała przystosowały się do życia w najstraszniejszych możliwych warunkach. Piekło nie należało wszak do najprzyjemniejszych miejsc. To była cena za to, że śmieliśmy zbuntować się przeciwko najwyższemu. Przypomniałem sobie, że jak najszybciej powinienem udać się do piekielnej otchłani, ponieważ od jakiegoś czasu dochodziły do mnie niepokojące wieści, które musiałem jak najszybciej sprawdzić. 

Siłą woli zapaliłem świece stojące w kandelabrze na szafce i roznieciłem ogień w kominku. Na szczęście w jego sypialni było ciepło, co nie oznaczało, że służba uchroni się przed moim gniewem. Przed opuszczeniem rezydencji, przykazałem im, że mają dokładać drewna do kominka i nie dopuścić do oziębienia pomieszczenia. Jak zwykle nie mogłem na nich polegać. Zacząłem obmyślać kary, jakim poddam ich, gdy wreszcie opuszczę to pomieszczenie. 

Zdjąłem marynarkę, podwinąłem rękawy i ściągnąłem rękawiczki, które tym razem tylko by mi przeszkadzały. Zauważyłem, że przez cały czas Hrabia bacznie mnie obserwował. Starał się nie okazywać bólu, który trawił teraz jego ciało. 
- W chwili, gdy będę pozbawiał cię twojej duszy, pewnie również zachowasz obojętny i opanowany wyraz twarzy, nieprawdaż Panie?
- O co ci chodzi, psie? - zapytał gniewnym tonem.
- Z całych sił starasz się nie okazywać, że zadana rana sprawia ci wielki ból. Czyżbyś zapomniał, że jako demon doskonale to wyczuwam na podstawie częstotliwości bicia twojego serca?
- Przestań tracić czas i zajmij się wreszcie raną, bo inaczej będziesz musiał obejść się smakiem, gdy moja dusza przestanie być w zasięgu twoich pazurów.
- O to nie musisz się martwić, Panie.

Zacząłem zdejmować z niego ubranie. Gdy rozpinałem guziki jego koszuli, pozwoliłem sobie na niewybredny żart. Pozwoliłem sobie? To było złe określenie, ponieważ zrobiłem to z premedytacją.
- Wybacz, że w takich okolicznościach cię rozbieram, Panie.
- Co za różnica, przecież robisz to każdego dnia - odpowiedział.
- Panie, miałem coś innego na myśli - zachichotałem. 
- Nie dość, że głupi to jeszcze zboczony. Gdybym znał twoją prawdziwą naturę, to...
- To? - Delikatnie uniosłem go do siadu, na co syknął z bólu. Szybko zdjąłem z niego marynarkę i koszulę. Zgodnie z moimi przypuszczeniami, prowizoryczny opatrunek przesiąknął jego krwią. 
- ... to ciebie bym odprawił  i wezwał innego demona - dokończył, gdy z powrotem ułożyłem jego ciało na poduszkach. 
- Mój Panie, w całym piekle nie ma nikogo tak wyjątkowego jak ja. Powinieneś być wdzięczny, że to własnie ja Tobie służę - powiedziałem.
- Też coś. Nie dość, że głupi, zboczony to jeszcze zadufany w sobie. Faktycznie, w piekle trudno by szukać kogoś podobnego tobie - odpowiedział złośliwym tonem.

Prowadziłem tę głupią dyskusję tylko po to, żeby odwrócić jego uwagę od tego, co miało zaraz nastąpić. Chociaż w jednym się nie myliłem. Moja wyjątkowość była niezaprzeczalna, ale on tego nie wiedział.
- Przestań gadać o głupotach, myślisz, że nie wiem o co ci chodzi. Rób co masz robić - odezwał się.
- Odwaga godna szlachcica. Zaraz się przekonamy, jak bardzo jesteś opanowany.

Pomyślałem, że skoro tego sobie życzył, to nie zamierzałem się kłopotać czymś takim, jak jego ból. Ludzki krzyk był niczym muzyka dla moich uszu. Odsłoniłem prowizoryczny opatrunek i dotknąłem opuszkami palców brzegów rany. Pod wpływem mojego dotyku, mimowolnie jęknął.
- Zgodnie z twoim rozkazem, kula nie uszkodziła żadnych narządów wewnętrznych. Niestety nadal tkwi w Twoim ciele. 
- Przestań gadać i zaczynaj. - Starał się zachować obojętny wyraz twarzy.
- Jak sobie życzysz, Panie.
- I jeszcze jedno - dodał.
- Słucham, Panie.

Ująłem w dłoń skalpel, przez chwilę potrzymałem go w płomieniu świecy i po chwili przyłożyłem do jego rany.
- Przestań się wreszcie ślinić i schowaj z łaski swojej zęby, czarcie.
- Jak sobie życzysz, a teraz nie ruszaj się. 

Uśmiechnąłem się i przeciąłem ostrzem jego skórę. Widziałem, jak z trudem opanował się przed krzykiem. Dostrzegłem przerażenie i niedowierzanie w jego oczach. Odłożyłem zakrwawione ostrze z powrotem na szafkę. Ująłem w dłoń szczypce, które również wypaliłem w płomieniu świecy. 
- Teraz pod żadnym pozorem nie wolno Ci się poruszyć. Zrozumiałeś? - zapytałem.

Gdy przyłożyłem szczypce do jego rany, odezwałem się:
- Jeśli chcesz, to możesz krzyczeć.
- Zamk...
Nie zdążył dokończyć, ponieważ z niesłychaną prędkością i precyzją wbiłem szczypce i wyciągnąłem kulę z krwawiącej rany. 
- Pieprzony demon - syknął przez zaciśnięte zęby. 

Całe jego ciało napięte było do granic ludzkich możliwości, dłonie zaciskał na pościeli. Po chwili zaczął się rozluźniać. Nie był to jednak koniec, gdyż ponownie rozgrzałem skalpel w płomieniu świecy. Gdy ponownie spojrzałem w kierunku Hrabiego, nie krył już swojego przerażenia.
- Co ty robi... - Nie pozwoliłem mu dokończyć.
- To co konieczne.

Przyłożyłem rozgrzane ostrze do jego otwartej rany. Poczułem swąd palonej skóry i ludzkiego mięsa. Chłopak mocno się szarpnął, ale ja przycisnąłem jego tors do łóżka i kontynuowałem. Po chwili przestał nad sobą panować i sypialnię wypełnił jego krzyk, w którym kryły się wszystkie tłumione do tego momentu emocje. Strach, ból, niepokój. Wszystko. W końcu zamilkł, popatrzył na mnie nieobecnym wzrokiem, przymknął oczy i stracił przytomność. 

Teoretycznie jego krzyk powinien sprawić mi radość. Teoretycznie, ale tym razem tak nie było. Nie potrafiłem się do tego przyznać, ale nie chciałem sprawiać mu bólu. Żałosne. Demon, który litował się nad zwykłym śmiertelnikiem. Zszyłem ranę i założyłem na nią nowy opatrunek. Udałem się do łazienki i nalałem wody do miski. Spojrzałem na swoje odbicie i dostrzegłem przed sobą własne ludzkie oblicze. Zastanawiałem się przez chwilę, czy to na pewno była tylko moja powierzchowność. Pomyślałem, że może za długo przebywałem już w świecie ludzi.

Niegdyś ludzkie emocje i uczucia były mi bardzo bliskie, przecież tak jak i inne demony byłem jednym z aniołów. Kto by pomyślał, że jeszcze nie tak dawno byliśmy jednymi z najwspanialszych istot, które kiedykolwiek powstały. To właśnie my opiekowaliśmy się ludźmi, wspieraliśmy i udzielaliśmy im rad. Te czasy minęły i już nigdy nie powrócą. Niebo stało się zamkniętym dla nas miejscem. Przeznaczono dla nas piekło, do którego wciągaliśmy kolejne ludzkie istnienia. Ludzka wolna wola, była czymś wyjątkowym, ale jednocześnie stanowiła przekleństwo tych, którzy ją posiadali. A my z chęcią z tego korzystaliśmy. 

Po chwili wróciłem do mojego Pana, delikatnie obmyłem jego twarz i tors. Później okryłem go szczelnie kołdrą, posprzątałem narzędzia, doprowadziłem siebie do porządku i cicho szepnąłem:
- Ta noc będzie decydująca.

Podszedłem do okna i przez chwilę patrzyłem na księżyc. Była pełnia. W oddali słyszałem dźwięki wydawane przez wilki i podobne im istoty, które kryły się w mroku. Zapewne wyszły polować. Ja także byłem głodny. Moje łaknienie przybrało dziś wyjątkowo na sile. Zapach i smak jego krwi był obezwładniający. W trakcie sprzątania zlizałem czerwoną posokę z ostrza i szczypców. Jej smak był niesamowity tak samo, jak jego mroczna dusza, której tak bardzo jej pragnąłem. Dotąd żadnej duszy nie pożądałem tak bardzo jak tej, która należała do mojego obecnego Pana. Zaciągnąłem zasłony, podszedłem do łóżka i zawahałem się. Ostatecznie usiadłem obok niego i zdmuchnąłem świece. Nie potrzebowałem już ich światła, gdyż doskonale widziałem w ciemności. 

Mijały kolejne godziny, a ja trwałem ciągle w jednej pozycji. Co chwilę przecierałem czoło, szyję i tors Hrabiego, zamoczonym w lodowatej wodzie, kawałkiem materiału. Jego ciało trawiła wysoka gorączka i majaczył. Ze strzępów słów, jakie wypowiadał zrozumiałem, że śniła mu się jego przeszłość. Dzień, w którym się poznaliśmy, znów do niego powrócił. W ciągu upływających wspólnych lat zdarzało się to coraz rzadziej.
- Sebastian... - wyszeptał.
- Jestem.
- Sebastian, Sebastian, Sebastian... - Otworzył oczy, ale w ciemnościach nie był w stanie mnie dostrzec. Zresztą jego ciało trawiła gorączka, więc nawet w świetle dnia, pewnie by mnie nie widział.

Nachyliłem się nad nim i powiedziałem:
- Jestem, Panie.
- Nie zostawiaj mnie, rozkazuję ci... twoim obowiązkiem jest trwać wiernie u mojego boku... 
- Tak, Panie.
- Zbliżają się... nie dotykajcie... zostawcie... 
- To tylko Twoja przeszłość, którą zostawiłeś za sobą. Dopóki trwam u Twego boku, nikt cię już więcej nie skrzywdzi.
- Zimno... boję się... nie opuszczaj mnie... sam... ciągle jestem sam... proszę... - majaczył.

Zgodnie z moimi przewidywaniami, chłopak nie dostrzegał mojej obecności. Jego umysł opanowały dawne dni, o których usilnie starał się zapomnieć. Zawahałem się, ale w końcu zdjąłem marynarkę, kamizelkę, krawat i buty. Poluzowałem koszulę i położyłem się obok niego. Objąłem go ramieniem, delikatnie przytuliłem i szepnąłem:
- Nie bój się. Jestem tuż obok ciebie, jesteś bezpieczny.

Po chwili zapadł w niespokojny sen. Niestety nad ranem znów zaczął się rzucać przez sen. 
- Nie, nie zbliżajcie się... - szeptał.
Otworzył oczy i spojrzał na mnie nieprzytomnym wzrokiem. W pokoju panował półmrok i nie byłem pewien, czy mnie dostrzegał.
- Sebastian, zabierz ich, proszę... - Usłyszałem.
- Nikt nic złego Ci nie zrobi, jak zawszę Cię obronię. Taka już moja rola, jako piekielnie dobrego kamerdynera.

Zacząłem cicho nucić melodię pieśni, którą śpiewałem mu, gdy nawiedzały go podobne koszmary. Po chwili sypialnię wypełnił mój cichy głos. Hrabia pod wpływem znanej mu melodii zaczął się uspokajać, a po chwili znów zapadł w sen. Zanim przymknął oczy, wyszeptał:
- Bądź zawsze ze mną...
- Będę z Tobą aż do samego końca, Panie. 

Wbrew zdrowemu rozsądkowi, pogłaskałem go po policzku i musnąłem ustami jego wargi. Po chwili okryłem go szczelniej kołdrą i wsłuchałem się w jego spokojny oddech. 

Pomyślałem, że jego dusza z każdym upływającym dniem, obezwładniała mnie coraz bardziej.


Linki:

9 komentarzy:

  1. No i jest mój kochany Kurosz, do tego taki długi <3

    Śmierć z powodu znacznej utraty krwi byłaby zwykłą ironią losu, do której nie mogłem dopuścić – NO WŁAŚNIE, nie możesz do tego dopuścić.

    Jaka ruda kreatura?! Toż to wspaniały Grell <3 <3

    Ale tak, Sebuś go nie lubi, bo Grell jest shinigamim :D

    Siłą woli zapaliłem świece <3 <3 <3

    Zacząłem obmyślać kary, jakim poddam ich, gdy wreszcie opuszczę to pomieszczenie. : > myślę, że May-Lin będzie baaaardzo zadowolona :D :D :D

    Nie dość, że głupi to jeszcze zboczony. - ja chce Kurosza!!! :D Ciel, ty wyszczekany małolato :3 <3 Sebastian jest mądry, przecież wiesz.

    A że zboczony, to... przecież jest demonem :D uwielbia gwałcić i rozdziewiczać zakonnice, nie? :D

    Ludzki krzyk był niczym muzyka dla moich uszu – ty wstrętny demonie <3 <3

    O ja cię, w końcu jednak pękł. Biedny Ciel <3 i koszmary, i „kochany” Sebastian, który kładzie się obok :3 ciekawe, czy po prostu dbał o jego duszę, czy faktycznie dbał o Ciela.

    Aż sobie wyobraziłam nucącego cicho Sebastiana :3
    Mógłby nucić też dla mnie.

    Rozumiem, że Ciel wyzdrowieje... : > kiedy seksy? :D

    P. S. Śliczny styl notki, ale o tym już wspominałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notkę pisałam z myślą o tobie <3.

      Sebastian lubi gwałcić i rozdziewiczać... Trafne spostrzeżenie. Przypomniała mi się scena z anime z zakonnicą.

      Tutaj jest piosenka śpiewana przez Sebastiana, która bardzo mi się podoba:
      GLORIA

      Ty zboczuszku, czekasz żeby Sebastian rozdziewiczył i zgwałcił wreszczie Ciela :3. Już niedługo ;-).

      Usuń
    2. Notkę pisałam z myślą o tobie <3. - AWWWWWWWW^^ Arigato gozaimasu! <3

      O tak, właśnie tę scenę z zakonnicą miałam na myśli :)

      ha ha, jak to zabrzmiało :D Nie będzie go gwałcić, bo Ciel pewnie i tak go poniży :D

      Usuń
    3. A może to Ciel zgwałci demona :D

      Usuń
    4. Muszę Cię wyprowadzić z tego bolesnego błędu, bo kurde, nie możesz myśleć, że to Ono Daisuke tak cholernie fałszuje xD.
      http://onodnofan.tumblr.com/post/8198287633/regarding-onods-gloria

      Usuń