WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

niedziela, 19 marca 2017

Głos - Rozdział 5



Leżałem na szpitalnym łóżku i myślałem, że los bywał strasznie przewrotny. Nieraz powtarzałem sobie, że gdybym mógł, całe dnie spędzałbym w łóżku. Nie robiłbym nic innego tylko spał, odpoczywał i leżał. Niestety nie mogłem sobie na to pozwolić, ponieważ moje życie wypełniały: szkoła, nauka i praca. Na nic innego nie wystarczało czasu. Później zdarzył się wypadek, po którym wszystko się zmieniło. Wreszcie mogłem leżeć w łóżku i miałem mnóstwo wolnego czasu. Dlaczego nie byłem szczęśliwy? W tym wszystkim brakowało jednego najważniejszego elementu. Zmysłu, bez którego nie wyobrażałem sobie swojego dalszego życia. Ludzkie ciało było niesamowitą konstrukcją, ponieważ potrafiło się regenerować. Z upływem czasu goiły się nawet najbardziej dotkliwe rany i zrastały się kości. W ciągu ostatnich dni z mojego ciała znikały kolejne opatrunki. Ręka się zrastała, a głowa przestała boleć. Tylko jeden element nie chciał się zregenerować. Nadal nie odzyskiwałem wzroku, mimo że wyniki wszystkich badań były bardzo dobre.

Zastanawiałem się, czy gdybym miał możliwość dokonania wymiany, to czy bym z niej skorzystał? Czy zamieniłbym na przykład rękę lub nogę na wzrok? Odpowiedź była prosta.

TAK!!!

Wydaje się, że to nierówna wymiana, ale czy aby na pewno? Przecież wiele osób nie wyobrażało sobie życia bez ręki lub nogi. Jednak była duża różnica pomiędzy życiem bez którejś z kończyn, a życiem bez możliwości oglądania tego, co działo się wokół nas.

Moja ślepota sprawiła, że czułem się kompletnie zagubiony i moim jedynym bezpiecznym miejscem stało się szpitalne łóżko. Wstawałem tylko wtedy, gdy byłem do tego zmuszony. Tak naprawdę to tylko jedna osoba mnie do tego zmuszała. Chris zawsze był nieugięty i nie chciał słyszeć o tym, żebym jadał w łóżku, albo spędzał w nim większość mojego czasu. Nieraz wypędzałem go z sali, krzyczałem, przeklinałem i byłem wredny. Za każdym razem przyjmował to ze stoickim spokojem. Słuchał mnie w ciszy i nie reagował. Zawsze, gdy opuszczał salę, powtarzał, że wróci. Nigdy dotąd nie złamał danego słowa i przychodził do mnie kolejnego dnia. Nie zwracał uwagi na moje humory, zmuszał do rozmowy, wyciągał na spacery i opowiadał o tym, co działo się wokół mnie. Zachęcał mnie do tego, żebym wsłuchiwał się w otaczający mnie świat i nazywał dźwięki, które słyszałem. Kiedy dopadał mnie smutek i użalałem się nad sobą, nic nie mówił, tylko mnie obejmował i głaskał uspokajająco po plecach. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej przywiązywałem się do niego. W mojej głowie narastała obawa, co będzie, jak wyjdę ze szpitala i on zniknie z mojego życia.

Tego dnia znów wyciągnął mnie na zewnątrz. Szliśmy obok siebie przez park, który przylegał do szpitala. Nie wiem czemu, ale nagle się zatrzymałem. Gdy uniosłem głowę, poczułem na twarzy ciepłe promienie słońca. W tym momencie najprawdopodobniej patrzyłem prosto w świetlistą kulę, ale jej blask mnie nie raził. Kiedyś pewnie musiałbym przymknąć oczy, teraz nie było takiej potrzeby. W moim świecie ciągle panowała noc.
- Hej, coś się stało? Chcesz odpocząć? - zapytał Chris.
- Chodźmy dalej - odpowiedziałem.
- Jesteś dziś jakiś inny.
- Inny?
- Tak. Nie protestowałeś zbyt mocno, kiedy powiedziałem, że wychodzimy. To do ciebie niepodobne.

Chris miał rację. Byłem dzisiaj inny, ponieważ moje myśli zaprzątało tylko jedno.
- Jutro wypisują mnie ze szpitala - powiedziałem cicho.
- To dobrze, bo oznacza, że jesteś już zdrowy. - Usłyszałem.
- Tak jakby.
- Ktoś z rodziny cię jutro odbierze?
- Nie.
- Nie zadzwoniłeś jeszcze do nikogo z nich? Czemu?
- Nie mam z nimi zbyt dobrego kontaktu.
- Wytłumacz mi, jacy rodzice nie pomogliby w takiej sytuacji swojemu dziecku?
- Nie chcę od nich żadnej pomocy. Kiedyś się mnie wyrzekli i to zamyka ten temat. Nigdy do nich nie wrócę.
- Może powinieneś dać im jeszcze jedną szansę?
- Skoro nie dociera do ciebie to, co mówię, to wyrażę się dosadniej. Rodzice wyrzucili mnie z domu, kiedy dowiedzieli się, że jestem gejem. Zadowolony jesteś, że poznałeś prawdę? Możesz teraz odprowadzić mnie do sali i po prostu zniknąć z mojego życia. Czas już najwyższy.
- Przykro mi, że tak cię potraktowali. - Zachowywał się tak, jakby nie słyszał ostatnich wypowiedzianych przeze mnie zdań.
- Nieważne. Jak wrócimy, zadzwonię do domu, może któryś z moich współlokatorów mnie odbierze.
- Mnie nawet nie bierzesz pod uwagę? Czuję się lekko urażony.
Zaskoczył mnie tym. Tak naprawdę to tylko jego brałem pod uwagę, chciałem, żeby to on pomógł mi wrócić do miejsca, gdzie mieszkałem. Tłumaczyłem sobie nieraz, że dalszym swoim życiem będę się martwił, gdy tam już się znajdę. Starałem się odsunąć w czasie wszystko to, co wywoływało we mnie lęk.

- Przecież odwiedzasz mnie tylko przy okazji. Zresztą do tej pory nie rozumiem, czemu spędzasz ze mną tyle wolnego czasu - powiedziałem.
- Potraktuj to jako moje hobby.
- Ciekawe masz zainteresowania.
- Też tak myślę. Ja cię jutro stąd zabiorę.
- Nie mogę cię o to prosić.
- Przecież nie prosisz.
- Dzięki.

Tej nocy nie mogłem spać i kręciłem się niespokojnie na łóżku. Bałem się jutrzejszego poranka. Nie chciałem opuszczać tego bezpiecznego miejsca, ale nie miałem wyboru. Moje leczenie dobiegło końca i musiałem zwolnić miejsce dla kolejnego poszkodowanego.
 
Poranna rozmowa z lekarzem nie należała do najłatwiejszych. Próbował mnie przekonać do wizyty u psychologa i pójścia do jakiejś poradni dla niewidomych. Ponownie tłumaczył coś o orientacji przestrzennej i innych podobnych pierdołach. W końcu mu przerwałem i powiedziałem, że sam zdecyduję, co dalej będę robił. Chyba poczuł się trochę urażony, ale mało mnie to interesowało.

Gdy nasza rozmowa dobiegła końca i lekarz wyszedł z sali, pojawił się Chris. Nie odezwał się, ale ja od razu poznałem go po krokach. 
- Cześć Chris - odezwałem się pierwszy.
- Skąd wiesz, że to ja? - zapytał, podchodząc do mojego łóżka.
- Po prostu poznaję twój chód.
- Mam coś dla ciebie.
Poczułem, że położył coś na moim łóżku. Gdy tego dotknąłem, poczułem pod palcami delikatny materiał. Po chwili zrozumiałem, że były to ubrania. Nawet nie pomyślałem o tym, żeby poprosić go o coś takiego. To było logiczne, że rzeczy, które miałem na sobie podczas wypadku, były zniszczone. 
- Pomóż mi się ubrać - powiedziałem.
- Nie.
- Dlaczego nie? Dotąd mi pomagałeś.
- Nie zawsze będę mógł ci pomagać, dlatego musisz bardziej polegać na swoich umiejętnościach.
- Do domu też mam wrócić sam?
- Teraz jesteś złośliwy. Obiecałem, że cię tam przecież zabiorę.

Jeśli komuś się wydaje, że ubieranie się należy do łatwych rzeczy, to niech spróbuje wykonać tę czynność z zamkniętymi oczami. Potem musiałem wstać i spakować moje osobiste rzeczy, jakie miałem, do torby. Nie odzywałem się do niego, tylko nieudolnie próbowałem wykonać te zwykłe czynności, które stanowiły dla mnie wyzwanie. Następnie poszliśmy do mojego lekarza prowadzącego. Chris chwilę z nim rozmawiał, zabrał moją dokumentację medyczną i uzgodnił terminy kolejnych wizyt. Nie odzywałem się, nawet dobrze nie słuchałem tego, co mówili. Miałem wrażenie, jakbym był gdzieś poza tym wszystkim i nic, co działo się wokół, mnie nie dotyczyło.W końcu opuściliśmy szpital.

Realny świat okazał się bardzo przerażającym miejscem. Zewsząd docierały do mnie niepokojące dźwięki, których nie potrafiłem w żaden sposób nazwać. Mimo że Chris wszystko mi tłumaczył, byłem przerażony i zagubiony. Ktoś mnie potrącił i potknąłem się, idąc chodnikiem. W autobusie omal się nie przewróciłem, ponieważ kierowca gwałtownie zahamował. Miałem wrażenie, że wszyscy się na mnie gapili. Gdy wysiedliśmy na przystanku i przeszliśmy kilka kroków, zatrzymałem się i przykucnąłem. Otaczało mnie za dużo dźwięków, ludzi i ruchu. Wszystko mnie przytłaczało i chyba zacząłem płakać.  Chris pomógł mi wstać i po chwili gdzieś posadził. Cierpliwie czekał, aż się uspokoję. W końcu jakimś cudem dotarliśmy do mieszkania, w którym wynajmowałem pokój.

Chris odnalazł w moim plecaku klucze do mieszkania. Kiedy znaleźliśmy się w środku, westchnął głęboko i zapytał:
- Co to za syf? Z kim ty mieszkasz?
- Trudno mi odpowiedzieć na twoje pytania, ponieważ nie wiem, co masz na myśli. Przypominam ci, że ja niczego nie widzę.
- Który pokój jest twój?
- Pierwszy po prawej.

Gdy weszliśmy do pokoju, od razu ruszyłem w kierunku łóżka. Taką przynajmniej miałem nadzieję. Niestety potknąłem się o coś i runąłem prosto przed siebie. Uderzyłem o coś złamaną ręką, więc jęknąłem z bólu. W pewnym momencie zacząłem chichotać, ponieważ stało się dokładnie to, co przewidywałem. Chris podszedł do mnie i chciał pomóc mi wstać. Odepchnąłem jego rękę.
- Zostaw mnie.
- Pomogę ci się podnieść.
- Daj mi spokój.
- Takumi.
- Po prostu mnie zostaw. Proszę - szepnąłem.

Po chwili usłyszałem dźwięk oddalających się kroków i zostałem sam. Wstałem i dotarłem do łóżka. Położyłem się na nim w pozycji embrionalnej i zamknąłem oczy. Moim ciałem wstrząsnął cichy szloch, po policzkach popłynęły łzy. Chyba w pewnym momencie zasnąłem. Gdy się obudziłem, dotarło do mnie, że byłem czymś okryty, a na nogach nie miałem butów.
- Posprzątałem w kuchni i zrobiłem kolację. - Usłyszałem jego głos.
- Myślałem, że wyszedłeś - powiedziałem usiadłem na łóżku.
- Wyrzuciłeś mnie z pokoju, ale nie wyrzuciłeś mnie z mieszkania.
- Nie będę jadł.
- Powinieneś.
- Przestań traktować mnie jak dziecko.
- To przestań się tak zachowywać.
Nie zdążyłem odpowiedzieć, bo ktoś wszedł do pokoju. Po głosie poznałem, że był to Damian. 
- Cześć młody, brakowało nam trochę ciebie.
- Brakowało wam jego towarzystwa, czy może tego, że za was sprzątał? - Chris był złośliwy.
- A ty to niby kto?
- Chris.
- Wiesz co Chris? Nie lubię cię.
- Wzajemnie. 
- Takumi, zostaw go i chodź do mnie, opijemy twój powrót do zdrowia.
- On nigdzie nie pójdzie.
Przez dłuższy czas przysłuchiwałem się ich rozmowie. W końcu się odezwałem:
- Chris, chyba się zasiedziałeś. Spadaj, bo mam ochotę się napić.
- To nie jest dobry pomysł - powiedział Chris.
- Właśnie Chris, spadaj stąd. - Usłyszałem głos Damiana.
- Twój wybór. Wpadnę jutro.
Po chwili usłyszałem, jak Chris wyszedł z mojego pokoju i opuścił mieszkanie.
- Za parę minut wrócą chłopaki. Pójdę do sklepu po jakiś alkohol - powiedział Damian.
- Nie będę z wami pił.
- Ale powiedziałeś...
- Chciałem, żeby Chris sobie poszedł. Nie gniewaj się, ale chciałbym zostać sam.
Kiedy Damian wyszedł z pokoju, ściągnąłem spodnie i wsunąłem się z powrotem pod kołdrę. Na szczęście dość szybko zasnąłem. W pewnym momencie obudziły mnie śmiechy i podniesione głosy. Damian się nie mylił, towarzystwo postanowiło się napić. Zresztą nie była to dla mnie żadna nowość. Mieszkałem przecież z trójką studentów, którzy nie stronili od alkoholu i lubili imprezy. Prowadzili beztroskie życie, którego im zazdrościłem. Zawsze znosiłem ich głośną muzykę, obecność obcych osób w mieszkaniu i bałagan, który robili. Starałem się nie zwracać na to większej uwagi, bo miałem nadzieję, że taki stan rzeczy nie będzie trwał wiecznie. Po skończeniu szkoły chciałem iść na studia, znaleźć jakąś lepszą pracę i wyprowadzić się z tego miejsca. Chłopaki nie byli złymi ludźmi. Oni tylko korzystali z młodości i tego, że nie musieli się niczym martwić. Ze mną niestety było inaczej. Ciągłe przemęczenie nieraz dawało mi się we znaki, ale zawsze starałem się znaleźć jakieś pozytywy. Mogłem przecież mieszkać w gorszych warunkach lub trafić na awanturujących się współmieszkańców. Kiedyś kilkakrotnie próbowali wyciągnąć mnie na jakąś imprezę lub zapraszali do wspólnego picia. Ja zawsze im odmawiałem, więc w końcu przestali mnie pytać. Po prostu rzucaliśmy sobie zwykłe cześć, ewentualnie wymienialiśmy jakieś krótkie nic nieznaczące zdania. Tak w skrócie wyglądało moje życie, do którego, gdybym miał szansę, z chęcią bym wrócił.

Obudziłem się z wielkim bólem głowy. W nocy długo nie mogłem zasnąć przez chłopaków, którzy imprezowali. Musiałem skorzystać z toalety i byłem głodny. Po omacku wyszedłem z pokoju i przemierzałem korytarz. Jakimś cudem dotarłem do łazienki. 
- Mój pierwszy mały sukces, super - powiedziałem ironicznie, kiedy siedziałem w ubikacji.
Kiedy załatwiłem potrzeby fizjologiczne, umyłem ręce i poszedłem do kuchni. Musiałem wyglądać komicznie z rękami wyciągniętymi przed siebie. Szukałem jakiejś szklanki na suszarce stojącej na szafce. Nagle poczułem ból. Wnętrze dłoni było przecięte i pokrywało się lepką cieczą. Ja to miałem szczęście, dotknąłem jakiejś zbitej szklanki i zraniłem się. Po prostu wspaniale. Na szczęście znalazłem ścierkę, którą owinąłem dłoń. Nie istotne było dla mnie, czy była ona brudna, czy czysta. Miałem to gdzieś. Znalazłem następną szklankę, tym razem całą i nalałem sobie wody z kranu. Łapczywie wypiłem całą szklankę, krztusząc się przy tym. 
Chciałem wrócić do swojego pokoju, bo zrozumiałem, że mogę tylko pomarzyć o jedzeniu. Postanowiłem, że tym razem zamówię sobie pizze. Niestety znów się o coś potknąłem i runąłem na ziemię. Usiadłem i oparłem się plecami o ścianę korytarza. Usłyszałem szczęk zamka i po chwili ktoś wszedł do mieszkania. 
- A ty znowu siedzisz na ziemi. - Usłyszałem jego głos.
- Skąd masz klucze do mieszkania?
- Pożyczyłem je od ciebie.
- Bez pytania?
- Gdybym zapytał, na pewno nie otrzymałbym ich od ciebie. Co tym razem się stało? - zapytał Chris.
- Nic. Rozbita szklanka, czy coś podobnego.
Chris uklęknął obok mnie i wziął mnie za rękę. Odwinął prowizoryczny opatrunek i westchnął.
- Naprawdę, ciebie nie można nawet na chwilę zostawić samego. Chodź ze mną.
Pomógł mi wstać i zaprowadził do łazienki. Przemył ranę wodą i ją opatrzył. Nie pytając o zadanie, zaprowadził mnie do kuchni i posadził przy stole.
- Czy w tym mieszkaniu zawsze panuje taki syf?
- Pytałeś mnie o to wczoraj.
- Odpowiedz.
- Tak.
- Pewnie też się nie mylę, mówiąc, że do tej pory ty to wszystko sprzątałeś.
- Tak. 
- Kupiłem chleb i wędlinę. Zrobię kanapki. Mogą być?
- Tak.
- Coś ty taki potulny?
- Jestem głodny. To wszystko. 
- Uważaj, herbata jest jeszcze gorąca.
- Dzięki - powiedziałem, kiedy postawił przede mną talerz.
- Wpadłem tylko na chwilę. Myślę, że powinieneś zastanowić się nad zmianą mieszkania.
- Według ciebie, gdzie niby mam pójść?
- Nie masz, co liczyć na współlokatorów. Oni na pewno nie będą ci pomagać. 
- Nie czepiaj się ich.
- Nie czepiam. Mówię tylko, że nie możesz żyć w bałaganie. 
- Gdzie mam więc mieszkać? Może u ciebie?
- Mógłbyś.
- Miałbym zamieszkać w domu całkiem obcego faceta?
- Przynajmniej nie potykałbyś się o porozrzucane rzeczy.
- Nie chcę.
- Bo?
- Bo nie.
- To nie jest argument.
- A twój jest niby lepszy? 
- W twojej sytuacji panujący tutaj bałagan jest idealnym argumentem. Pomyśl nad tym. Muszę iść. Kupiłem słodkie bułki, które zostawię u ciebie w pokoju. Będą leżały na biurku. Poza tym znajdziesz na nim również wodę i colę w butelkach. Jak będę wolny, wrócę do ciebie. Cześć.
Po chwili zostałem całkiem sam w mieszkaniu. Jadłem kanapki i rozmyślałem nad propozycją Chrisa. Tylko czy zamieszkanie u niego w domu, naprawdę było dobrym pomysłem?

Linki:

10 komentarzy:

  1. Chris jest kochany i jestem pełna podziwu, że ma tyle cierpliwości, dobrych chęci i zawziętości, żeby to wszystko robić, w szczególności biorąc pod uwagę to, jak chętnie Takumi go odrzuca. jestem bardzo ciekawa jego motywacji

    co do mieszkania i relacji Takumiego z ludźmi - trochę słaba sytuacja, w szczególności w jego położeniu, więc skoro Chris chce mu pomóc (jakiekolwiek by nie były jego pobudki) to nie dziwię mu się, że zaproponował Takumiemu mieszkanie. w końcu nawet w jego punktu widzenia łatwiej jest ogarnąć kogoś u siebie niż musieć do niego chodzić

    odnośnie sceptycyzmu Takumiego - jak najbardziej rozumiem. z jednej strony nie wiemy, co kieruje Chrisem, z drugiej strony jest dokładnie tak jak mówi Takumi - nawet jeśli parę razy ze sobą gadali czy ileś razy mu pomógł - to nadal dość obcy człowiek. no i zwalanie się komuś na głowę też nie jest raczej komfortowe

    OdpowiedzUsuń
  2. Takumi jest zły na cały świat i wyładowuje się na jedynej osobie, na jakiej może to zrobić. Czy kiedykolwiek Takumi pozna motywację Chrisa, to to może wiedzieć :D. Coś niecoś na ten temat wie Aki ;-).

    Sytuacja mieszkalna nieciekawa. Dla Chrisa na pewno byłoby łatwiej, gdyby Takumi z nim zamieszkał. Na pewno rozumie też obawy Takumiego, że nie ten nie chce się na to zgodzić. Może gdyby powiedział prawdę, to wtedy Takumi szybciej podjąłby tę decyzję, albo może kategorycznie się na to nie zgodził.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moj komentarz będzie bardziej ogólny. Jak najbardziej Twoje opowiadania przypadły mi do gustu i chętnie będę śledzić losy bohaterów. Masz fajny styl i bardzo dobrze się czyta. ALE! Nie podoba mi się, nie tylko zresztą u Ciebie bo dużo osób tak robi, rozpoczynanie nowego opowiadania i "zaniedbywanie tych starszych". Mam tu na myśli chociażby "Zemstę", czekam i czekam i doczekać się nie mogę. Myślę, że wielu z niecierpliwością oczekuje co wymyśli wampirek:D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam wyrzuty sumienia, jeśli chodzi o zaniedbywanie przeze mnie opowiadań. Obecnie pracuję nad kolejnym rozdziałem "Umowy", który będzie tym razem wpisem Nataniela.

      Co do "Zemsty" to mam kilka pomysłów na kolejny rozdział, tylko brakuje mi czasu, żeby go napisać. Wiem, wiem, że tylko winny się tłumaczy. Czasem jest tak, że rozdział powstaje w ciągu godziny (np. Rozdział 5 Głosu). A czasem potrzeba nawet kilku dni, żeby coś stworzyć.

      Usuń
  4. wkurzają mnie te kolesie
    leżał w szpitalu nikt nie przyszedł
    chamstwo w panstwie

    zamieszkaj u chrisa. co szkodzi
    przynajmiej nie zabijesz sie o coś na podłodze
    chris spoko jestes
    ayami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takumi nigdy nie zaprzyjaźnił się ze swoimi współlokatorami, poza tym on prowadzą dość imprezowe życie i nie mieli czasu, żeby go odwiedzić. Może nie chcieli.

      Chris pewnie jeszcze bedzie próbował przekonać Takumiego, żeby u niego zamieszkał. Jednak zamieszkanie u obcego faceta, którego się nie zana i nie widzi kim on jest, nie jest takie proste.

      Usuń
    2. Takumi nigdy nie zaprzyjaźnił się ze swoimi współlokatorami, poza tym on prowadzą dość imprezowe życie i nie mieli czasu, żeby go odwiedzić. Może nie chcieli.

      Chris pewnie jeszcze bedzie próbował przekonać Takumiego, żeby u niego zamieszkał. Jednak zamieszkanie u obcego faceta, którego się nie zana i nie widzi kim on jest, nie jest takie proste.

      Usuń
  5. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej przywiązywałem się do niego. W mojej głowie narastała obawa, co będzie, jak wyjdę ze szpitala i on zniknie z mojego życia. - mam nadzieję, że nie zniknie,. Wszyscy mają taką nadzieję, czytając to opo ;)

    #tulę maleństwo

    Lubię, jak wychodzą na spacery. Kocham, że Chris jest taki cudowny, dobry i troskliwy. I chyba trochę zazdrosny o coś abstrakcyjnego: Mnie nawet nie bierzesz pod uwagę? Czuję się lekko urażony. <3

    Czyli w ten sposób Takumi „oznajmił” Chrisowi, że jest gejem? Pewnie musiał być zdziwiony, gdy ten nie zareagował :D bo tak naprawdę... też jest!!! :D <3

    Szkoda, że Takumi ma chujowych rodziców :(
    Dziwne, że nikomu nie powiedział o wypadku :(

    - Wyrzuciłeś mnie z pokoju, ale nie wyrzuciłeś mnie z mieszkania – i też nie ze swojego życia <3

    Czyli Damian nawet się nie skapnął, że coś jest nie tak? Takumi chyba musi się czuć absurdalnie w takiej sytuacji, bo łazi po mieszkaniu, SAM, nie powiadomił nikogo o ślepocie, jest nielogiczny :(

    Chociaż ja to opowiadanie odbieram jak taką układankę, bo tekst to takie fragmenty scen, urywki, jakby podkreślone były tylko najważniejsze wydarzenia, bez żadnych pobocznych postaci czy fabuły. Tylko akcenty, sytuacje, mało tu płynności.

    - Nie chcę.
    - Bo?
    - Bo nie. - #boNie <3

    Takumi, zgódź się, pliz <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To opowiadanie to trochę taka odskocznia od "Umowy" i "Zemsty". Faktycznie jest trochę takim zlepkiem najważniejszych wydarzeń. Być może jak już je skończę, to zostanie poprawione, żeby było lepiej czytelne.

      Jedno jest raczej pewne, nie będzie w nim pobocznych postaci i dodatkowych historii, ponieważ chcę się tylko i wyłącznie skupić na dwóch głównych i praktycznie jedynych bohaterach.

      Usuń
    2. JEST czytelne. ;) Miałam raczej na myśli to, że bardzo mi się podoba takie wyróżnienie sytuacji i te zlepki najważniejszych scen :)

      Usuń