WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

niedziela, 12 marca 2017

Umowa - Rozdział 33 (Aki)

AKI


Był środek tygodnia i dochodziło południe, a ja nadal leżałem w łóżku. Leżałem... To nie było zbyt dobre określenie tego, co właśnie robiłem. Ja się po prostu leniłem. Nie zamierzałem wstawać jeszcze przez co najmniej godzinę, a może nawet dwie. Na szczęście były ferie i korzystałem z tego, że nie miałem żadnych obowiązków. Swój wolny czas w większości spędzałem w mieszkaniu Marka. Niestety przez większą część dnia byłem sam, bo Marco miał dużo pracy. Nie przeszkadzało mi to jednak aż tak bardzo, ponieważ uwielbiałam przytulać się w nocy do jego gorącego ciała i leżeć w pościeli, która była przesiąknięta jego zapachem. Doskonale z
dawałem sobie sprawę z tego, że wpadłem i pokochałam tego faceta. 

Moja matka zainteresowała się trochę tym, czemu tak rzadko bywałem ostatnio w domu. Gdy powiedziałem jej, że przesiaduję u kumpla ze szkoły, nie zadawała więcej żadnych pytań. Poza tym nie miała powodów, żeby się mnie czepiać, bo moje zachowanie i oceny były bez zarzutów. Widziałem, że rodzice byli ze mnie zadowoleni. Nic dziwnego, spełniałem przecież ich oczekiwania i realizowałem ich plan. Zgodnie z moimi założeniami, mieli tak sądzić, dopóki nie skończę liceum. Później wszystko miało się zmienić. 

Przekręciłem się na bok, wtuliłem nos w poduszkę i okryłem kołdrą po same uszy. Kiedyś Marco powiedział, że zachowuję się trochę jak kot i od tamtej pory nazywał mnie swoją śpiącą kocią księżniczką. Trochę się na niego obrażałem, gdy tak o mnie mówił, ale w końcu musiałem przyznać mu rację. To określenie tak naprawdę idealnie do mnie pasowało. Przecież uwielbiałem się lenić, leżeć i spać. Jeśli miałbym jeszcze obok siebie jego hot ciało, to byłbym w raju. Budziłbym się obok niego, pieprzył z nim, jęczał o jakieś jedzenie, przytulał z powrotem do niego i spał. Ewentualnie wstawałbym do kibla i się wykąpać. Rozmarzyłem się, ponieważ to byłby istny raj na ziemi. 

Łudziłem się trochę, że podczas moich ferii Marco weźmie kilka dni wolnego i gdzieś wyjedziemy. Dawno nie jeździłem na snowboardzie i teraz był idealny czas na wypad w góry. Niestety Marco nie mógł wziąć urlopu, bo podobno pracował nad jakimś ważnym projektem. Tylko, że on ciągle pracował nad czymś bardzo istotnym. Wczoraj znów próbowałem przekonać go do wyjazdu, niestety bezskutecznie. Siedzieliśmy obok siebie na kanapie w salonie i patrzyliśmy na jakiś serial. Markowi strasznie spodobał się jego tytuł i mimo późnej pory postanowił go obejrzeć. 
- Naprawdę nie możesz wziąć urlopu? - zapytałem.
- Reklama nadal nie jest gotowa, więc nie ma szans - odpowiedział.
- Powiesz mi wreszcie nad czym pracujesz?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo to tajemnica przedsiębiorstwa.
- I nie możesz jej zdradzić nawet swojemu facetowi?
- Nie.
Lekko się obraziłem na niego. Czyżby nie ufał mi i myślał, że o wszystkim opowiem swoim znajomym? Beznadzieja. 
- A powiesz mi chociaż czego dotyczy? To jakiś program, gra czy coś innego? - zapytałem.
- Aki, znalazłeś sobie porę na rozmowę. Jakbyś nie zauważył, staram się oglądać "Lucyfera" - powiedział, nie patrząc w moim kierunku. 
- To staraj się dalej - powiedziałem obrażony na maksa.
Marco westchnął i się odezwał:
- Gra. Gdy będę mógł, to przyniosę wersję testową do domu i pozwolę ci w nią zagrać przed premierą. Zadowolony?
- Jak to jakieś nudy, to niekoniecznie. 
- Hm... Z tego co kojarzę, to jesteś szczęśliwym posiadaczem jej poprzednich dwóch części.
- Zaraz, zaraz... nie chcesz mi powiedzieć, że planujecie wypuścić na rynek... 
Marco odwrócił się w moją stronę, położył mi palec na ustach, uśmiechnął się i powiedział:
- Skarbie, to jest nadal tajemnica.
- Powaga? - Nie mogłem w to uwierzyć. Wreszcie moje prośby i modły do Boga zostały wysłuchane. 
Gdy kiwnął głową, uśmiechnąłem się i cmoknąłem go w usta.
- Poważnie, przyniesiesz ją do domu? - zapytałem.
- Tak. Zawsze testuję tego typu gry. Wiesz, szukam ewentualnych błędów i nieścisłości. 
- I przy okazji świetnie się bawisz - stwierdziłem.
- Dokładnie. - Mrugnął do mnie okiem. -  Możemy wreszcie wrócić do oglądania serialu? 
- Kiedy ją będziesz miał? - Kompletnie nie zwracałem uwagi na to, że on chciał oglądać coś w telewizji. Musiałem wydębić z niego tę bardzo ważną dla mnie informację. 
- Niedługo. Gdy odpaliłem płytę w robocie, okazało się, że gra już na wstępie wymagała kilku poprawek. Myślę, że pod koniec tygodnia, dostanę jej poprawioną wersję.
- Super. Więc może w przyszłym tygodniu będziesz mógł pojechać ze mną w góry?
- Aki, mówiłem ci już, że nie mogę.
- Skoro ty nie możesz, to pojadę sam.  Łaski bez.
- Nie ma problemu. Jedź.
- Puścisz mnie tak po prostu? - Byłem trochę zaskoczony, że bez problemu pozwoliłby mi jechać samemu. 
- Skarbie, masz ferie i byłoby to samolubne z mojej strony, kazać ci je spędzić u mnie w mieszkaniu. Jeśli chcesz, to możesz jechać.
- Ani trochę nie będziesz zazdrosny? - zapytałem.
- Nie.
- A jak jakiś przystojniak, będzie się do mnie przystawiał?
Marco wzruszył ramionami i stwierdził:
- Powiesz mu, że jesteś zajęty.
- Cholera jasna. Powinieneś być zazdrosny. Zachowujesz się tak, jakby ciebie to nic nie obchodziło! - Byłem wkurzony. 
Chciałem go sprowokować, wywołać w nim zazdrość, a ostatecznie to ja się zezłościłem na niego.
Marco objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie. 
- Aki, jestem zazdrosny, ale kocham cię i ci ufam. Nie zamierzam trzymać cię w zamknięciu. Jeśli chcesz, to możesz jechać. Mogę ci obiecać, że postaram się dojechać do ciebie w piątek wieczorem. Wtedy może spędzimy razem w górach chociaż jeden weekend. W niedzielę wieczorem wrócę do domu, a ty zostaniesz tam do końca przyszłego tygodnia. Może być?
- Nie, nie może być. Nie powinieneś tak łatwo się na to zgadzać. 
- Kochanie, a nie uważasz, że twoje zachowanie jest strasznie dziecinne?
- Spadaj - powiedziałem.

Marco zachichotał cicho i wrócił do oglądania serialu. Pomyślałem, że nie pojadę nigdzie bez niego, bo zwyczajnie się wynudzę. Wiedziałem też, że nie było nawet sensu pytać Nataniela, czy pojedzie ze mną, ponieważ nie zostawiłby chorej matki. Poza tym pewnie tamten idiota nie chciałby go puścić. 
- Może odwiedzę dziadka - powiedziałem cicho.
- Co tam mruczysz pod nosem? - zapytał Marco.
- Zastanawiam się, czy w przyszłym tygodniu nie pojechać do dziadka.
- To snowboard jest już nieaktualny?
- Bez ciebie to żadna frajda.
- Jeśli będziesz chciał, to zawiozę cię do dziadka, albo dam ci samochód.
- Byłoby fajnie.
- Jest tylko pewien warunek.
- Jaki?
- Zrobisz mi loda połączonego z głębokim gardełkiem. 
- Głupek. 
- Nie to nie. Z tego co wiem, autobusy są bardzo wygodne.
- Zabawne.
- Nawet bardzo. To co będzie z tym lodem? - zapytał. 
- Przecież oglądasz serial.
- Połowy nie widziałem, bo ktoś ciągle mi przeszkadzał.
- No już dobrze, niech ci będzie. Chodź zrobię ci tego loda.

Marco wstał z kanapy i ze słodkim uśmiechem wyciągnął do mnie rękę.
- Idziemy? - zapytał.
- Tak, ale dostanę samochód? - Musiałem się upewnić, że Marco nie zmieni zdania. 
- Jeśli się postarasz.
- Jestem w tym mistrzem.
- Jasne. Zwłaszcza w głębokim gardle. 
- Coś ci nie pasuje w mojej technice?
- Jakiej technice? Ty nie masz żadnej techniki, ale wiesz, że ja zawsze z chęcią pozwolę ci ćwiczyć na mnie. 
- Debil.
Uwielbiałem się z nim przekomarzać. On chyba też to lubił, bo często sam mnie prowokował. 

Najpierw wzięliśmy długą kąpiel, podczas której to ja go umyłem. Widziałem, że był zmęczony i potrzebował odpoczynku. Siedział przede mną w wannie, a ja mydliłem i masowałem jego plecy. Chyba mu się to podobało, bo mruczał z zadowoleniem.
- Tylko się nie przyzwyczajaj - mruknąłem.
- Jasne. Podrap mnie pod prawą łopatką.

Parsknąłem i po chwili spełniłem jego prośbę. Gdy Marco oparł się plecami o mój tors, namydliłem jego klatkę piersiową. Masowałem go, dotykałem i głaskałem. Nie chodziło mi o to, żeby go podniecić. Chciałem, żeby po prostu się odprężył i trochę zrelaksował. 
- Jak tam twój tyłek? - zapytał.
- Jeszcze trochę boli. Czyżbyś chciałbyś się dziś ze mną pieprzyć?
- Może.
- Nie da rady. 
- Szkoda.

Miałem ochotę na szybki numerek, ale nadal bolała mnie dupa po ostatniej podwójnej penetracji. Podejrzewam, że bez większego trudu zniósłbym trochę bólu, ale teraz nie miałem na to ochoty. Chciałem poleżeć z nim jeszcze trochę w wannie. Po kąpieli poszliśmy do sypialni, Marco trochę mnie pomacał i posmyrał mojego fiuta. Gdy już myślałem, że będziemy się bzykać, on najzwyczajniej w świecie zasnął. Pomyślałem, że musiał być bardzo zmęczony. Miałem nadzieję, że w końcu zacznie normalnie pracować i wracać do domu o przyzwoitych porach. Z jednej strony byłem wdzięczny Sho, że zaopiekował się Natanielem w trakcie jego egzaminów, ale jednocześnie byłem zły, że Maco musiał nadrabiać powstałe zaległości i przez to cierpiało moje życie prywatne. 

Kiedy następnego dnia Marco szykował się do pracy, wstałem z łóżka i cicho podszedłem do niego. Dziś wyjątkowo miałem ochotę na szybki numerek. 
- Marco, zostań jeszcze przez chwilę - szepnąłem, obejmując go od tyłu.
- Chciałby, ale nie mogę skarbie - powiedział i odwrócił się do mnie przodem.
Gdy mnie objął, zarzuciłem mu ręce na szyję i mocniej przylgnąłem do niego. Miałem nadzieję, że zrozumie, że mój stojący fiut, potrzebował teraz jego uwagi. Roześmiał się tylko i cmoknął mnie w usta.
- Jak wrócę, zajmę się tobą - obiecał.
- Ale ja chcę teraz - mruknąłem.
- Czyżby wreszcie przestała boleć cię dupa po ostatniej sesji? Wczoraj jęczałeś, że nadal cię boli.
- No bo boli, ale przecież ja mógłbym tym razem przelecieć ciebie, prawda?
- Mhm... 

Marco odsunął mnie nieco i musnął wargami moją szyję. Cholera. Naprawdę miałem ochotę na poranny seks. Zgodziłbym się nawet na taki zwyczajny seks. Nie zwracałbym uwagi na ból i dałbym się wyruchać, jeśli on nie chciałby mi dać swojej dupy. Chociaż miałem nadzieję, że kiedyś pozwoli na to, żebym to ja znów go wypieprzył. Niestety Marco wysunął się z moich objęć i ruszył w kierunku drzwi. Wychodząc z pokoju powiedział cicho:
- Nie waż się zabawiać beze mnie. Mam nadzieję, że jasno się wyraziłem?
- Jasne - powiedziałem z ironią w głosie.
Poszedłem za nim i dostałem szybkiego i namiętnego buziaka w korytarzu.
- Jeśli będziesz grzeczny... - przerwał. 
- To? - Uniosłem brew.
- Wieczorem będziesz na górze.
- Szybko wracaj z pracy, kochanie. - Słodko się do niego uśmiechnąłem, gdy zamykał za sobą drzwi.

Westchnąłem i po chwili wróciłem z powrotem do łóżka. Miałem ochotę sobie zwalić, ale myśl o tym, że wypieprzę dziś wieczorem mojego faceta, skutecznie mnie powstrzymywała. Zakopałem się z powrotem w pościeli i zasnąłem. Gdy się obudziłem odchodziło południe. 

Nagle usłyszałem dźwięk przychodzącej wiadomości. Zacząłem macać dłonią pod poduszką w poszukiwaniu komórki. Podejrzewałem, że to Marco przysłał mi jakiegoś sprośnego smsa. Pewnie chciał się upewnić, że nie zabawiałem się bez niego. Gdy znalazłem wreszcie telefon i spojrzałem na wyświetlacz, uśmiech momentalnie zniknął z mojej twarzy. To był mój były pan. Subaru. Początkowo od razu chciałem usunąć wiadomość, ale ostatecznie ją przeczytałem. Subaru chciał się ze mną spotkać i powspominać stare dobre czasy. Momentalnie wróciła do mnie nasza ostatnia rozmowa telefoniczna, podczas której dał mi jasno do zrozumienia, że zniszczy Marka. Potem była ta sprawa z samochodem Sho. Przez kolejne dni otrzymywałem od Subaru od kilku do kilkunastu wiadomości z propozycją spotkania. Marco był zły, że je czytałem, zamiast od razu kasować. Chciał, żebym poszedł na policję i zgłosił sprawę o nękanie, ale co ja miałem im powiedzieć? Że były pan chciał się ze mną spotkać? Przecież by mnie wyśmiali. Gdy powiedziałem Markowi, że może powinienem spotkać się z byłym, to bardzo się wkurzył. Powiedział, że mam wybić sobie z głowy ten niedorzeczny pomysł. Nigdy dotąd nie widziałem go, aż tak bardzo zdenerwowanego. Później smsy przestały do mnie przychodzić. Tak było aż do dzisiejszego dnia. Odrzuciłem komórkę na bok i usiadłem na łóżku. Momentalnie straciłem ochotę na dalsze wylegiwanie się w łóżku. 

Po chwili wstałem, umyłem się, ubrałem się i poszedłem do kuchni zrobić sobie herbatę. Gdy siedziałem przy stole, moje myśli ciągle błądziły wokół Subaru. Byłem pewien, że to on odpowiedzialny był za porysowanie samochodu Sho. Doskonale wiedziałem, że prawdziwym celem była fura Marka. Zastanawiałem się, czemu były nie chciał mi odpuścić. Nie był nawet moim facetem, a nasza relacja oparta była wyłącznie na seksie i ostrej zabawie. Czyżby był zły na mnie za to, że go zostawiłem? Z tego, co kojarzyłem to, nie byłem jego jedynym uległym. Subaru planował nawet urządzić jakąś orgię z moim udziałem. Nie zdążył, bo zostawiłem go dla Marka. 

Upiłem kolejny łyk herbaty i zacząłem przypominać sobie, jak się poznaliśmy. Kiedyś przypadkiem trafiłem na jakiegoś bloga poświęconego bdsm. Pamiętam, że z wypiekami na twarzy śledziłem kolejne wpisy i poznawałem nowe pojęcia. Nie wiem, w którym momencie zapragnąłem tego spróbować. Jednego byłem pewien od samego początku. Szukałem faceta. Od zawsze wiedziałem, że byłem gejem. Po prostu to czułem i nie miałem z tym żadnych problemów. Na szczęście miałem świetnego kumpla, dla którego moja orientacja nie stanowiła problemu. Rodzicom z niczego się nie tłumaczyłem, bo i po co? Podejrzewałem, że moje skłonności staną się problemem dopiero w chwili, gdy będą szukać dla mnie kandydatki na żonę. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że skoro wybrali już dla mnie studia i pracę, to także w pakiecie otrzymam od nich piękną i bogatą żonę. 

Pewnego dnia podjąłem męską decyzję i zarejestrowałem się na jednym z forów bdsm. Oczywiście musiałem wpisać, że jestem pełnoletni. Zamieściłem post z informacją, że poszukuję kogoś, który wprowadzi mnie w klimat i pokaże, jak to jest poddać się woli innej osoby. Subaru był jednym z pierwszych facetów, którzy odpowiedzieli na mój wpis. Dość szybko zaczęliśmy wymieniać się wiadomościami poza forum i umówiliśmy się na spotkanie. Okazało się, że mieszkał w tym samym mieście co ja. Jak teraz o tym myślałem, to coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że byłem strasznie głupi i naiwny. Bez większych oporów poszedłem do mieszkania całkiem obcego faceta. Przecież mógł mnie czymś otumanić, a potem sprzedać albo zabić. Wtedy o tym nie myślałem. Tylko Nataniel wiedział, gdzie się wybierałem. Nie pochwalał tego i próbował mnie przekonać, że to był głupi pomysł. Ja się uparłem. Nataniel wymógł na mnie, że jeśli nie odezwę się do niego po upływie dwóch godzin, to on zawiadomi policję. Niechętnie zgodziłem się na ten jego durny warunek.

Miałem małą chwilę zawahania, kiedy stanąłem pod blokiem Subaru. Zastanawiałem się, czy na pewno dobrze robiłem. Ciekawość jednak wzięła górę nad rozsądkiem i wcisnąłem guzik domofonu. Po chwili zmierzałem schodami na czwarte piętro. Drzwi otworzył mi przystojny brunet, który nie mógł mieć więcej niż 25 lat. Pomyślałem, że gdybym spotkał go na ulicy, to w życiu nie uwierzyłbym, że praktykuje bdsm i jest dominem. Wyglądał bardzo zwyczajnie, tylko w jego oczach kryło się coś, co mnie niepokoiło. Zaprosił mnie do środka i zaprowadził do kuchni. Gdy usiedliśmy przy stole, postawił przede mną szklankę parującej herbaty.
- Jesteś niepełnoletni - stwierdził.
- Mam 17 lat - powiedziałem. - Czy to jakiś problem?
- Teraz już nie. Gdybyś skłamał, nie rozmawiałbym dalej z tobą.
- Rozumiem.
Utkwiłem wzrok w szklance herbaty.
- Pisałeś, że to twój pierwszy raz. - Usłyszałem.
- Tak.
Nie wiem czemu, ale jego postawa sprawiała, że całkowicie opuściła mnie pewność siebie. Nie poznawałem samego siebie, bo zawsze byłem bardzo wygadany. Przy nim było inaczej. 
- Uprzedzam, że jestem sadystą i nie uznaję żadnych haseł bezpieczeństwa. Tylko ja będę miał prawo przerwać sesję i nigdy nie będę liczył się z tym, czy coś ci się podoba, czy też nie. Rozumiesz? - zapytał.

Zawahałem się. Do tej chwili byłem przekonany, że jeśli coś będzie nie tak, to użyję hasła bezpieczeństwa i wszystko się skończy. Nie podobało mi się to, co teraz usłyszałem. Zapanowała niezręczna cisza, którą po chwili przerwałem.
- Rozumiem - powiedziałem.
- Zgadzasz się?
- Tak.
- W tym momencie możesz się jeszcze wycofać, potem na to będzie już za późno. 
Głośno odetchnąłem i powiedziałem:
- Zgadzam się.
- Ok. Kąpałeś się?
- Tak. 
- Goliłeś?
- Tak.
Cóż za żenujące pytania. Nie czułem żadnej magii pierwszego razu. Miałem wrażenie, jakbym był na jakimś przesłuchaniu.
- I jeszcze jedno. Ja nie mam w zwyczaju tłumaczyć przed sesją, co będę robił. Musisz całkowicie poddać się mojej woli. Zgadzasz się? - zapytał.
- Tak.
- Więc chodź.

Zaprowadził mnie do salonu, usiadł w jednym z foteli i kazał mi się rozebrać. Czułem się strasznie głupio, gdy zdejmowałem z siebie kolejne ubrania, a on się temu przyglądał i pił piwo z wysokiej szklanki. Gdy byłem już całkiem nagi, wstał i podszedł do mnie. Nie wiem czemu, ale w tamtym momencie przypomniał mi się Nataniel z tym jego beznadziejnym podejściem do tego, że pierwszy raz powinien być z osobą, którą się kochało. Ja już wiedziałem, że nigdy nie pokocham Subaru. Nie potrafiłem wtedy stwierdzić, dlaczego tak właśnie myślałem. Zrozumiałem to dopiero, gdy poznałem i zakochałem się w Marku. 

Moje rozmyślania, przerwał palący ból policzka. Szybko do mnie dotarło, że Subaru mnie właśnie spoliczkował. Spojrzał na mnie zimnym wzrokiem i wysyczał:
- Kiedy jesteś ze mną, nie masz prawa myśleć o niczym ani o nikim innym, szmato. Zrozumiałeś?
- Tak - szepnąłem.
- Tak? - Tym razem oberwałem w drugi policzek.
- To, że to jest twój pierwszy raz, nie usprawiedliwia twojego braku szacunku do mnie. Na kolana, szmato.

Nie potrafiłem zrozumieć, czemu się na mnie wkurzał i czemu mnie spoliczkował. Posłusznie klęknąłem przed nim i zmarszczyłem brwi. 
- Naprawdę jesteś tępy. Masz nazywać mnie Panem, idioto - powiedział.
- Przepraszam, Panie.
Oberwałem kolejny raz w twarz.
- Nie odzywasz się niepytany. Nie patrzysz na mnie. Przyjmujesz wszystkie kary i nagrody bez protestów. Teraz jesteś nikim. 

Nie odezwałem się, tylko spuściłem głowę. Moje serce z każdą kolejną sekundą przyśpieszało coraz bardziej. Bałem się, ale jednocześnie byłem ciekawy tego, co miało zaraz nastąpić. Obiecałem sobie, że nie stchórzę i nie zwieję. W tamtej chwili nie rozumiałem, że wkrótce nie będę miał szans na ucieczkę. Kątem oka dostrzegłem, że na stoliku stało niewielkie pudełko. Przełknąłem nerwowo ślinę i czekałem. Subaru podszedł do stolika, otworzył pudełko i wyjął z niego kilka rzeczy. Gdy wrócił z powrotem do mnie, zauważyłem w jego dłoniach kajdanki. Stanął za mną i wykręcił brutalnie do tyłu moje dłonie. Syknąłem cicho. Gdy skuł mnie, stanął przede mną, wyciągnął swojego fiuta, przystawił do mojej twarzy i powiedział:
- Obciągaj, szmato.

Nie wiedziałem, co powinienem zrobić. Teoretycznie czytałem o seksie oralnym, ale nigdy czegoś podobnego nie robiłem. Po raz pierwszy miałem ochotę coś mu odpowiedzieć. Nie zdążyłem, ponieważ znów mnie spoliczkował.
- Co ty odpierdalasz?! - krzyknąłem.
Znów oberwałem i tym razem poczułem w ustach krew. Musiałem przygryźć zębami swoje wargi, stąd czułem metaliczny posmak krwi. Przestało mnie się to wszystko podobać.
- Nie będę się powtarzał, szmato. Bierz się do roboty. - Usłyszałem.
- Pierdol się! - wrzasnąłem.

Przestawałem nad sobą panować. Szarpnąłem dłońmi, ale kajdanki skutecznie je unieruchamiały. Subaru chwycił mnie mocno za włosy i siłą wepchnął swojego fiuta do moich ust. To było okropne uczucie. Po raz pierwszy miałem czyjegoś fiuta w ustach i było mi niedobrze. Cieszyłem się, że zrezygnowałem ze zjedzenia obiadu przed przyjściem tutaj. Byłem pewien, że gdybym jadł wcześniej, to bym zwymiotował. Subaru kilka razy wsunął i wysunął fiuta z moich ust. Chciałem się wyrwać, ale nie mogłem, bo ten złamas mocno trzymał mnie za włosy. Gdy pieprzył moje usta, z moich oczu popłynęło kilka łez. To wcale nie było zabawne. Wszystko miało być zupełnie inaczej. Nie mogłem uwierzyć, że ten spokojny i miły facet, zmienił się nie do poznania. Gdy odsunął się ode mnie, zacząłem głośno kasłać. Z trudem panowałem nad odruchem wymiotnym.

- Jesteś beznadziejny. Będę musiał wszystkiego cię nauczyć. Jak myślisz, zasługujesz na to? - zapytał.

Nie wiedziałem, czy powinienem odpowiedzieć na jego pytanie. Po chwili zrozumiałem, że powinienem, ponieważ zarobiłem kolejne uderzenie w twarz. 
- Pytałem cię o coś, szmato.
Złapał mnie za włosy i zmusił, żebym wstał. Gdy nasze oczy się spotkały, powiedziałem:
- Decyzja należy do ciebie, Panie.
- Dobra odpowiedź, może jednak zostaniesz moim psem.

Nie wiem skąd wytrzasnął knebel, który założył mi na usta. Pchnął mnie w kierunku kanapie, która stała pod ścianą. Zmusił mnie, żebym klękną na kanapie i mocno wypiął tyłek. Byłem strasznie zażenowany i coraz bardziej się bałem. W głowie przelatywały mi wszelkie możliwe scenariusze sesji, o których się naczytałem, zanim do niego przyszedłem. W teorii wszystko wydawał się takie podniecające i ciekawe, w praktyce było trochę inaczej. Klęczałem na kanapie z mocno wypiętym tyłkiem do góry. Skute z tyłu dłonie powodowały, że zmuszony byłem oprzeć przód ciała częściowo na swojej klatce piersiowej. Po chwili Subaru wrócił do mnie z długim patykiem. Później dowiedziałem się, że była to rattanowa rózga. Gdy o tym teraz myślałem, to stwierdziłem, że to była jedna z najbardziej bolesnych i żenujących form lania, jakiej kiedykolwiek doświadczyłem. Subaru przyłożył rózgę do moich pośladków i przez chwilę przesuwał nią po mojej dupie. O dziwo z jednej strony miałem ochotę nawiać, ale z drugiej trochę mnie to kręciło. To było taki trudne do opisania uczucie. Strach. Zaciekawienie. Oczekiwanie. Może nawet lekkie podniecenie. Wszystkie te uczucia odczuwałem niemal jednocześnie. No może poza podnieceniem, bo mój penis smętnie zwisał pomiędzy moimi nogami. 

Nagle usłyszałem głośny świst i poczułem palące uderzenie na pośladkach. Ból rozlał się momentalnie po moim ciele. W miejscu uderzenia czułem pulsującą kreskę. Nie wiem jakim cudem, ale poderwałem się do góry. Subaru złapał mnie za włosy i z powrotem pchnął na kanapę.
- A ty dokąd? Dopiero zaczynamy - wysyczał.
Chciałem się podnieść, ale przycisnął moje ciało mocno do kanapy. Nie mogłem się ruszyć. Jedyne co mogłem, to tylko czekać na dalszy jego ruch.
- To twój pierwszy raz, więc może powinienem być dla ciebie łaskawy? Co powiesz na trzydzieści razy w seriach po dziesięć? - pytał mnie, doskonale wiedząc, że nie mogę udzielić mu żadnej odpowiedzi.

Nawet nie czekał na moją reakcję, tylko od razu zaczął mnie lać. Przykładał na chwilę rózgę do mojej dupy, potem słyszałem cichy świst w powietrzu i czułem kolejne palące razy na pośladkach. Liczyłem w duchu każde kolejne uderzenie. Jeden. Dwa. Trzy. Gdy byłem przy ósmym, cieszyłem się, że będę miał za sobą pierwsze dziesięć uderzeń. Tyłek bolał mnie coraz bardziej, byłem pewien, że miałem przeciętą skórę w kilku miejscach. Nie byłem w stanie stwierdzić, co było najgorsze. Delikatne dotykanie tyłka, które oznaczało, że zaraz spadnie na mnie kolejne uderzenie, świst rózgi w powietrzu, czy może faktyczne uderzenie? Chyba wszystko na raz. Po pierwszych dziesięciu razach, poczułem jego dłoń na bolącej dupie. Pogłaskał mnie i po chwili nieoczekiwanie wsunął we mnie palec. Na sucho. Ja pierdolę. Nie użył żadnego lubrykantu, nawet śliny, nic. Jęknąłem w knebel i odsunąłem się od niego. 
- To był błąd. Zarobiłeś właśnie kolejne dziesięć uderzeń, szmato.  -Usłyszałem.

Dostałem kolejnych dziesięć razy, które były dużo mocniejsze od poprzednich. Uderzał mnie również trochę szybciej. Poczułem, że z moich oczu popłynęły łzy. Po chwili ukryłem twarz w kanapie i zacząłem się modlić, żeby wreszcie to się skończyło. Tak jak przewidywałem, znów wsunął we mnie palec i zaczął mnie penetrować. Nie było to zbyt przyjemne. Wręcz było okropne. Wcześniej z ciekawości sam siebie pobudzałem w ten sposób, ale zawsze używałem jakiegoś żelu i robiłem to, gdy byłem już dostatecznie podniecony. Starałem się zapanować nad swoim ciałem i próbowałem pozostać w miejscu. Bałem się, że gdy się poruszę, to dostanę kolejne ekstra uderzenia. Nie chciałem więcej bólu. Miałem dość. Czekało mnie jeszcze dwadzieścia uderzeń. W tamtej chwili nie podejrzewałem, że w przyszłości będę skrajnym masochistą i polubię lanie. 

Przy kolejnych uderzeniach moje ciało kilkakrotnie pod wpływem bólu podrywało się do góry. Za każdym razem łapał mnie wtedy za włosy i z powrotem przyciskał do kanapy. Próbowałem dzielnie wszystko znieść, ale pod koniec nie potrafiłem zapanować nad płaczem, który tłumiony był przez knebel.
- Czyżbyś się popłakał? -  odezwał się z ironią w głosie.

Zmusił mnie, żebym wstał z kanapy, rozkuł moje dłonie i szybko skuł je przede mną. Po chwili zaprowadził mnie przed duże lustro, które wisiało na ścianie. 
- Spójrz. Właśnie tak wygląda szmata. Właśnie nią teraz jesteś. 

Zmusił mnie, żebym spojrzał na swoje odbicie. Wyglądałem okropnie. Miałem rozczochrane włosy i rozmazany makijaż. Nie miałem ochoty na siebie patrzeć. Pchnął mnie mocno na ziemię i klęknął obok mnie. Wsunął we mnie palce i zaczął mnie rozciągać.

Kurwa, czy on na prawdę nie miał żadnego żelu? Niemożliwe? Następnym razem przyniosę jakiś ze sobą. Następnym razem? Co sobie kurwa myślałem? W życiu nie będzie następnego razu. W życiu tutaj nie wrócę. 

Gdy zabrał palce, uniosłem nieco głowę i spojrzałem na odbicie w lustrze. Subaru klękną za mną i zsunął nieco spodnie. Poczułem jego fiuta ocierającego się o mój tyłek. Było mi cholernie niedobrze i miałem ochotę zwymiotować. Rozumiałem, że za chwilę ten sadysta pozbawi mnie dziewictwa. Przejechał swoim stojącym penisem kilkakrotnie pomiędzy moimi pośladkami. Po chwili założył prezerwatywę, złapał mnie za włosy, odchylił moja głowę mocno do tyłu i wszedł we mnie jednym mocnym ruchem. Zawyłem w knebel. Miałem wrażenie, że rozerwał mnie. Ból rozlał się falą po moim ciele i promieniował. Było źle. Bardzo źle. Ból rozrywał mnie od środka. Wiedziałem, że pierwszy raz nie będzie przyjemnym przeżyciem, ale nie spodziewałem się, że będzie aż tak źle. Otworzyłem oczy i spojrzałem na twarz w lustrze, która wykrzywiona była bólem. W swoich oczach dojrzałem niedowierzanie i przerażenie. W jego oczach zobaczyłem satysfakcję. Po chwili wycofał się ze mnie i znów mocno wepchnął we mnie swojego fiuta. Zawyłem. Próbowałem się szarpnąć, ale nie miałem z nim żadnych szans. Wkrótce zaczął mnie mocno pieprzyć, nie zaważając na moje stłumione kneblem krzyki i jęki. Spuściłem głowę i błagałem go w duchu, żeby wreszcie skończył. Czułem, że po moich udach coś płynęło. Domyśliłem się, że to pewnie była krew. Moja krew. W pewnym momencie wyszedł ze mnie.
- Połóż się na plecach - usłyszałem.

Nie zareagowałem na jego słowa i poczułem mocnego klapsa na pośladkach. Przewrócił mnie na plecy, uniósł moje nogi i znów wszedł we mnie. Krzyknąłem w knebel. Miałem wrażenie, że mnie rozerwie. Znowu. Na szczęście nie potrzebował wiele, żeby dojść. Po kilku chaotycznych ruchach, wyszedł ze mnie, ściągnął prezerwatywę i spuścił się na mój brzuch. Znów musiałem opanować odruch wymiotny. 

Po chwili Subaru zdjął mój knebel i kajdanki. Miałem nadzieję, że to był wreszcie koniec tego piekła. Myliłem się. Subaru usiadł w fotelu, wziął rózgę i położył ją sobie na kolanach.
- Zwal sobie. Jeśli nie dojdziesz w pięć minut, znów zaleję twoją dupę.

Nie mogłem uwierzyć w to, co właśnie usłyszałem. Po tym wszystkim miałem sobie trzepać tak po prostu na jego oczach? Gdy zobaczyłem, że uniósł rózgę i uderzył nią o swoją otwartą dłoń, momentalnie mnie to zmotywowało do działania. Dotknąłem dłonią swojego penisa i zacząłem nią po nim przesuwać. Nie wiem jakim cudem, ale po kilku ruchach fiut zaczął się prężyć.
- Włóż sobie palce. - Usłyszałem.

Spojrzałem na niego, nie rozumiejąc, co do mnie mówił. Pogroził mi rózgą, a ja od razu zapragnąłem spełnić jego polecenie. Strach potrafił działać cuda, z tym który go odczuwał. Gdy wsunąłem w siebie palec, poczułem ból. Zażenowanie. Zawstydzenie. Strach. Ból. Emocje. Wszystko mną zawładnęło. 

- Dodaj kolejny palec - powiedział.

Spełniłem jego polecenie. Trzepałem swojego fiuta i jednocześnie pieściłem swoją pulsującą bólem dziurę. Nie wiem jakim cudem, ale w pewnym momencie zacząłem odczuwać przyjemność. Po chwili doszedłem z cichym jękiem. Nie byłem w stanie zrozumieć, jakim cudem po tym wszystkim miałem orgazm. 

- Idź się umyć i wynoś się. Jeśli będziesz chciał więcej, to wiesz jak się ze mną skontaktować.

Subaru wstał i nawet nie spojrzał na mnie, kiedy przechodził obok mnie. Chyba poszedł do kuchni. Gdy wyszedłem na korytarz, dostrzegłem uchylone drzwi łazienki. Wszedłem do niej i wziąłem zimny prysznic. Wszystko mnie bolało. Pośladki. Wypieprzony tyłek. Nadgarstki. Kiedy dotknąłem tyłka, syknąłem cicho z bólu. Na dłoni dostrzegłem niewielką ilość krwi. Obiecywałem sobie wtedy, że więcej do niego nie wrócę. 

Wróciłem do domu i przez kilka dni nie wstałem z łóżka. Matka zaglądała do mnie i dopytywała się, co mi jest, ale stwierdziłem że to tylko przeziębienie. Któregoś dnia wpadł Nataniel, któremu wszystko opowiedziałem. Zaklinał mnie, żebym tam więcej nie wracał. Wróciłem po dwóch tygodniach. Od tamtej pory regularnie spotykałem się z Subaru. 


Dość szybko przyzwyczaiłem się do lania. Z zawiązanymi oczami potrafiłem bez trudu rozpoznać sprzęt, którym mnie bił. Nigdy nie przyzwyczaiłem się do jego drugiego fetyszu. Były nim igły. Wielokrotnie wbijał je w moje plecy na kształt gorsetu, poza tym wstrzykiwał w moje jądra i penisa sól fizjologiczną. To przez niego nabawiałem się swojej fobii. Na widok igieł, miałem ochotę zwyczajnie zwiać. Gdy Subaru się o tym dowiedział, coraz częściej używał ich w trakcie naszych zabaw.

Ciągle obiecywałem sobie, że więcej do niego nie wrócę. Nigdy nie dotrzymywałem słowa. Lubiłem ból, strach, niepewność, poniżenie i to wszystko, co mi robił. Tylko te cholerne igły bardzo dużo mnie kosztowały. Subaru zawsze miał jeden schemat, najpierw piliśmy herbatę i trochę gadaliśmy, a potem się nade mną znęcał. Po wszystkim musiałem jak najszybciej się umyć i opuścić jego mieszkanie. W końcu stałem się jego suką i dostałem obrożę, którą musiałem nosić każdego dnia. To właśnie ją, Marco przeciął podczas naszego pierwszego razu. 

Relacja z Subaru oparta była na mojej bezwzględnej uległości i posłuszeństwie. Tak jak powiedział podczas naszego pierwszego spotkania, hasło bezpieczeństwa było tylko zwykłą teorią. Doskonale wiedziałem, że nawet jeśli bym go użył, to i tak Subaru niczego by nie przerwał. On nigdy nie uzgadniał ze mną niczego, ani nie rozmawiał. Po prostu żądał ode mnie różnych rzeczy i robił wszystko to, na co miał ochotę. Ja się tylko do tego dostosowywałem. Byłem skrajnym masochistą i kochałem ból. Nasza relacja oparta była na czystym sadyzmie i masochizmie. Nie było w niej miejsca na czułe słowa, opiekę i martwienie się o drugą stronę. Zresztą, ja nigdy nie byłem przyzwyczajony do czułości. Zimna kalkulacja nieustannie towarzyszyła mojemu życiu. W tamtym czasie do szczęścia potrzebowałem tylko ostrego seksu, bólu i poniżenia. 

Wszystko zmieniło się w chwili, gdy na mojej drodze stanął Marco. Doskonale wiedziałem, że mnie obserwował. Sprowokowałem go wtedy w łazience nieoczekiwanym pocałunkiem. Mimo że bywałem dla niego okropny, on ciągle ze mną był. Kiedy tego potrzebowałem był dla mnie czuły i delikatny. W jednej chwili potrafił zmienić się w sadystę, gdy tego chciałem. Kochałem go i pragnąłem z nim być. Będąc z nim, byłem szczęśliwy.

Z niechęcią wziąłem komórkę. Postanowiłem, że muszę raz na zawsze skończyć tę chorą relację z Subaru. Poszukałem jego numeru i zadzwoniłem. Odebrał po trzech sygnałach.
- Proszę, proszę, któż to raczył się wreszcie do mnie odezwać? - Usłyszałem.
- Nie jestem tobą zainteresowany. Odwal się.
- Mocne słowa. Wiesz, co właśnie robi twój obecny pan?
- Coś, co nie jest twoją sprawą.
- Właśnie siedzi w restauracji i je obiad ze swoim szefem.
- Czego ty ode mnie chcesz? - Starałem się zachować całkowitą obojętność. Tak naprawdę byłem wściekły.
- Spotkać się i pogadać - powiedział.
- Gdzie i kiedy? - zapytałem.
- Chętnie napiłbym się z tobą kawy. Znam bardzo miłą i kameralną kawiarenkę. 

Dostałem godzinę, żeby zjawić się pod wskazanym adresem. Gdy zakładałem kurtkę i wychodziłem z mieszkania, wiedziałem, że Marko będzie wkurzony. Nie miałem ochoty spotykać się z byłym, ale nie miałem wyboru. Gdyby chodziło tylko o mnie, nie martwiłbym się. Jednak w tym momencie chodziło o bezpieczeństwo mojego faceta. Nie mogłem pozwolić, żeby coś mu się stało.

Linki:
- Umowa - Rozdział 32
- Umowa - Spis treści

12 komentarzy:

  1. Aki kocia księżniczka ^-^

    Jaki Marco jest kochany, da swojemu chłoptasiowi przedpremierowo grę <3

    Subaru - tylko mnie od razu skojarzył się to z marką samochodu? xD

    Pierwszy raz Akusia :D
    Subaru ty sadysto, tak brutalnie rozdziewiczyć tak słodkiego chłopczyka.
    To lanie *-*
    Igły - też nie lubię XD Nie jesteś sam Aki.

    Chcę następny rozdział (też z perspektywy Akiego) i to spotkanie!
    Nie każ mi długo czekać!
    (proszę *-* )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się w miarę szybko napisać XD. Na pewno pojawi się też wpis na temat sesji, gdzie główną rolę odgrywały igły.

      Subaru - zaczerpnięte od marki samochodu ;-)

      Marco jest bardzo kochany XD. Nie każdy znosiłby z angielskim spokojem humorki Akiego. Marco to potrafi.

      Lanie także podobało mi się XD. Akiemu chyba troszkę mniej. Chociaż skoro wrócił do Subaru, to może jednak podobało mu się ;-).

      Usuń
  2. JAKA DŁUGA NOTKA!! <3

    AKUŚ, skarbie, tak bardzo cię rozumiem, też jestem leniuszkiem (zdrobnienie celowe)!

    Uwielbiam to, że Aki uwielbia pościel, przesiąkniętą zapachem swojego faceta-Pana <3 #masło maślane

    Zachowanie i oceny bez zarzutów? Aki – mądry chłopiec :3 i ma niecny plan w zanadrzu :D

    Aki normalnie jak dziecko :D :D :D foch i księżniczkowanie :D

    och, ale jak się potem cieszył z tej gry <3

    Wreszcie moje prośby […] - przeczytałam: pośladki. Co jest ze mną nie tak? :/

    Boże, Aki to GÓWNIARZ :D

    Mam nadzieję, że Marca to kręci, bo Aki czasami jest nieznośny.

    TADAAAAAAM panie i panowie i osoby niebinarne coś tam: „- Bez ciebie to żadna frajda.” - kolejne wyznanie :D <3

    - Jasne. Zwłaszcza w głębokim gardle. 
    - Coś ci nie pasuje w mojej technice?
    - Jakiej technice? - hue hue hue MISZCZ :D

    Lubię, jak się tak przekomarzają, to tak bardzo do nich pasuje. O Akim już pisałam – młode to, wredne, kapryśne i powinno dostać w dupę <3 natomiast Marco niby taki miły, dobry i fajny, ale ma też mroczną stronę <3

    #posmyrał fiuta :3

    Aki jak dziewica z PMS – nie, nie chcę, boli mnie dupa, a potem: jak już myślałem, że będziemy się bzykać (to on zasnął).

    „- Szybko wracaj z pracy, kochanie” - JAK KOCHAJĄCA ŻONKA <3
    SUBARU. Piękne imię :D

    „Nie zdążył, bo zostawiłem go dla Marka” pewnie poczuł się urażony jako pan.

    „że byłem strasznie głupi i naiwny. Bez większych oporów poszedłem do mieszkania całkiem obcego faceta”... … < tak bardzo milczy > … … …


    To nie był durny warunek, Akuś. Ludzie tak robią.

    Czyli miał tylko Subaru jako pana?

    „Cóż za żenujące pytania. Nie czułem żadnej magii pierwszego razu.” <3 <3 <3

    Jprdl, Aki. Pierwszy raz i tyle negatywnych emocji, Ty to masz głowę na karku #nie

    „W teorii wszystko wydawał się takie podniecające i ciekawe, w praktyce było trochę inaczej” - nie, po prostu trafił na brutala bez skrupułów :D powinien był od razu pierdolnąć mu w jaja i uciec <3

    :( a myślałam, że Akuś się nie podnieci :(

    Aki, jak widać, ma jakieś problemy natury egzystencjalnej :D dobrze, że spotkał Mareczka <3

    ALE CI NAKOPIĘ DO DUPY, AKI, JAK COŚ ODWALISZ <3



    **
    jakby co, to przypadkowe przecinki i kilka drobnych błędów, ale nie czepiam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki długi komentarz <3<3<3

      Akuś :3 - pewnie Marco też czasem do niego mówi.

      Aki też to uwielbia, ale nie liczyłabym na to, że tak po prostu powie o tym Marco. Chociaż ostatnio trochę nieświadomie mówi to, co do niego czuje.

      Aki jest przebiegłym chłopcem. Zawsze ma jakiegoś asa w rękawie ;-)

      Pośladki :3

      Marco bardzo chętnie przy najbliżej okazji zafunduje mu okazję, żeby Aki nabył odpowiednich umiejętności (głębokie gardełko) XD.

      Tez lubię, jak się oni przekomarzają XD.

      Aki jest trochę niewyżyty, niby go boli, niby nie che, ale... pewnie chętnie by skorzystał ;-)

      Pewnie, że kochająca żonka - zwłaszcza, gdy ma świadomość, że gdy mężuś wróci do domku, to będzie mógł go wreszcie przelecieć XD.

      Subaru <3<3<3 Także spodobało mnie się, trochę boleje nad tym, że dostał go taki wredal.

      Aki był głupi i naiwny. Nataniel martwił się wtedy bardzo o niego. Na pewno miał czarne myśli.

      Tak, Aki miał tylko jednego pana i zarazem (powiedzmy) faceta.

      Kiedś Nataniel wspominał, że pierwszy raz Akiego nie należał do zbyt miłych.

      Powinien uciec, ale mimo wszystko był bardzo ciekawy. Dlatego został. Potem nawet wrócił i został uległym Subaru.

      Aki się podniecił - urodzony masochista (ciekawe, czy nie okaże się także sadystą).

      Aki generalnie ma problem z uczuciami i bliskością. Przy Marku się dopiero tego uczy.

      #mały spojler: Aki generalnie nic nie odwali, po prostu splot pewnych wydarzeń sprawi, że nie będzie miał wyjścia (przynajmniej tak będzie myślał).

      Usuń
  3. Aki i Marco są cudownym duetem <3 po prostu nie można ich nie uwielbiać :D Aki jest rozkoszną księżniczką, wiecznie kuszącą swojego księcia :D

    JA CZEKAM NA MARCA NA DOLE! :D
    bardzo mi się podoba ta perspektywa :3333
    tym bardziej po ostatnim podejściu do tematu :3

    co do kwestii byłego pana - trochę nie wiem, co powiedzieć - ogólnie mam wrażenie, że jest tego trochę za dużo. ale rozumiem, że był dupkiem i sadystą, którego nie obchodzą inni ludzie :/
    strasznie szkoda, że Aki do niego wrócił i w ogóle przede wszystkim zgodził się na to wszystko, bo nie brzmi to ani rozsądnie ani kusząco, nawet jeśli jest się masochistą. to zwykły nałóg

    i dobrze, że Aki poznał Marca - przynajmniej trochę "znormalniał". chociaż na początku zapowiadało się, że może tu być większy problem, ale najwyraźniej Aki się dobrze odnajduje przy Marcu :)

    mam nadzieję, że z tego spotkania nic złego nie wyniknie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie ma osoby, która by ich nie lubiła :D.

      Marco na pewno będzie kiedyś na dole :D. Kiedy? Zobaczymy :)

      Gdyby były pan był spoko gościem, Aki nie odszedłby od niego. Poza tym gdzieś ktoś wspominał (Nataniel), że pierwszy raz Akiego nie należał do zbyt przyjemnych.

      Aki "znormalniał" - trochę na pewno :D

      Ze spotkanie nie wyniknie nic złego. Przynajmniej jeszcze przez małą chwilę ;-)

      Usuń
  4. Subaru to kompletny idiota... w życiu bym kompletnemu prawiczkowi nie zafundował takiej sesji i to bez hasła... nie cierpię gościa
    Jestem fanem dziadka Akiego, daj go jeszcze kiedyś :D
    Kurde, Aki, ogarnij dupę! Ja wiem, że adrenalina i wgl, ale jak idziesz na spotkanie z nieprzewidywalnym sadysta to moze chociaz smsa do swojego chłopaka gdzie jestes i z kim? Błagam, powiedz, że on to zrobił, tylko tego nie napisałaś...
    Jesteś niesamowita, ta notka to cudo! <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Subaru kreowany jest na złego bohatera :D. On nie uznaje haseł bezpieczeństwa, o czym poinformował Akiego. A Aki, no cóż młody i głupi jeszcze jest.

      Dziadka Akiego jeszcze dam, pewnie nawet przez dłuższą chwilę się pojawi :-)

      Aki jest młody i głupi. Nie liczyłabym na tego smsa. Aki zrobi jeszcze wiele głupich rzeczy.

      Dziękuję <3<3<3<3

      Usuń
    2. No dobrze, ale są rzeczy głupie jak nieodpowiedzialny seks i są rzeczy Głupie, jak wychodzenie z nieobliczalnym sadystycznym grożącym ci kolesiem na kawke nie powiadamiajac o tym nikogo. Taka głupota aż boli...

      Usuń
    3. Ciekawe co powiesz na kolejne działania Akiego :D. Pewnie całkiem zwątpisz :D.

      Ale fakt, głupota boli.

      Usuń
    4. Czyjaś boli, ale własna niestety nie :D

      Usuń