WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

czwartek, 2 marca 2017

Zemsta - Rozdział 7 (Akira)

AKIRA

Lekcja 3.
Nie wszyscy są tym, kim ci się wydają

Siedziałem w gabinecie, piłem kawę i przeglądałem kolejne dokumenty, które dzisiaj dostarczono z mojego biura. Pomyślałem, że udawanie człowieka, czasami strasznie mnie irytowało. Tak właśnie było w tej chwili. Miałem nadzieję, że szybko skończę tę papierkową robotę i pomęczę wreszcie mojego niewolnika. Złożyłem jeszcze kilka podpisów na leżących przede mną kartkach. W końcu jednak nie wytrzymałem. Wstałem i podszedłem do okna, z którego rozciągał się widok na mój ogród. Jeszcze nie tak dawno lubiłem spacerować jego alejkami i rozkoszować się otaczającym mnie pięknem. Raizel twierdził, że pod tym kątem zawsze byłem dziwny. Nic na to nie mogłem poradzić, ale od zawsze zachwycałem się pięknem otaczającej mnie przyrody. Gdy postanawiałem zamieszkać w danym miejscu, zawsze pojawiał się w nim zielony zakątek, który wypełniony był mnóstwem kwiatów, krzewów i drzew.

Zaledwie kilka dni temu mój ogród był przepięknym miejscem. Przypomniała mi się pamiętna noc, podczas której wszystko zniszczyłem. Zachowałem tylko ciąg alejek, altanę, strumyk i mostek. Kaprys, a może sentyment sprawiły, że postanowiłem je pozostawić w stanie nienaruszonym. Od kilku dni Yuki zajmował się porządkowaniem ogrodu. Zdążył już uprzątnąć połamane gałęzie i powyrywane rośliny. Jedno musiałem mu oddać. Był bardzo przebiegły, ponieważ już od pierwszego dnia pracy starał się dostać do mojej biblioteki. Twierdził, że nie posiadał żadnej wiedzy na temat ogrodnictwa. Oczywiście nie wyraziłem na to zgody. Przynajmniej na razie. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że to był tylko zwykły wybieg. Byłem pewien, że w trakcie poszukiwań stosownych publikacji, chłopak również będzie szukał informacji o wampirach. Jego wiedza w tym temacie była wręcz fatalna, ale nie dziwiłem się temu zbytnio. W ludzkim świecie krążyło mnóstwo śmiesznych plotek na nasz temat. Praktycznie żadna, z krążących legend i historii, nie było prawdą. Cóż, nie była to moja wina, no może trochę. Uśmiechnąłem się do siebie i przypomniałem sobie dawne czasy, gdy przemierzaliśmy ziemię wspólnie z Raizelem.

Znów spojrzałem na Yukiego, który właśnie piłą przecinał leżące pnie drzew. Ściągnął z siebie koszulkę i pracował z nagim torsem. Dostrzegłem na jego ciele, ściekające kropelki potu. Musiałem jedno przyznać. Chłopak miał ładne ciało, które podobało mi się. Byłem pewien, że dokuczał mu pas cnoty, który zmuszony był nosić od kilku dni. Kolejny mój kaprys, a może kara za bezczelne zachowanie? Nie poddawałem go ostatnio żadnym torturom. Po prostu czekałem na odpowiedni moment. Nie sztuką przecież było codzienne męczenie chłopaka, ponieważ wówczas zbyt szybko by się do wszystkiego przyzwyczaił i poddał. Tego nie chciałem. Wiedziałem wprawdzie, że był silny psychicznie, ale nadal był tylko człowiekiem. A ludzie kiedyś w końcu się łamią.

Czasami odwiedzałem go nocami, piłem jego krew i pieprzyłem go. Oczywiście chłopak nie miał prawa dojść, co było częścią mojego szatańskiego planu. Męczyłem go, doprowadzałem do granicy i czekałem, aż w końcu zacznie mnie błagać. Jego nabrzmiały fiut boleśnie wbijał mu się w zapięty pas cnoty, ale chłopak nadal był cholernie opanowany. Jak na razie nawet nie pisnął, żebym pozwolił mu się spuścić. Ja byłem niesłychanie cierpliwy, miałem przecież mnóstwo czasu i świetnie się bawiłem, drocząc się z nim w ten sposób.

Wszystko przebiegało zgodnie z moim planem. Airi, zgodnie z moim wcześniejszym poleceniem, budziła każdego dnia Yukiego. Dzięki temu Yuki się nie spóźniał i zapewne miał wrażenie, że w osobie dziewczyny, znalazł swojego sprzymierzeńca. Postanowiłem, że na razie nie będę tego zmieniał.

Nagle poczułem coś niepokojącego. Z każdą kolejną upływającą sekundą uczucie zagrożenia, które tak nieoczekiwanie się pojawiło, rosło. W jednej chwili zrozumiałem, że na terenie mojej posiadłości pojawił się intruz. I to był nie taki zwykły intruzów. To był on. Wkurzyłem się, bo nie tak się umawialiśmy kilka dni temu. To ja miałem zadecydować, kiedy ponownie się spotkamy. Pokręciłem głową z dezaprobatą.
- To takie do niego podobne - szepnąłem.

Pomyślałem, że Raizel zawsze robił tylko to, co jemu odpowiadało. Nie liczył się ze zdaniem innych. Nie liczył się także z moim zdaniem. Był wredny, zimny i cholernie opanowany. Wszystkie te cechy kłóciły się z jego wyglądem i sposobem bycia. Miał z tego niezłą zabawę, bo ci, którzy go nie znali, zawsze źle go oceniali.

Z rozmyślań wyrwało mnie ciche pukanie do drzwi. Bez trudu wyczułem, że to była Airi.
- Wejść - powiedziałem, siadając z powrotem przy biurku.
Dziewczyna podeszła do mnie, skinęła lekko głową i odezwała się:
- Przybył Pan Raizel ze swoim sługą.
- Naprawdę sądzisz, że tego nie wiem? - Miałem popsuty nastrój, więc postanowiłem wyładować się trochę na bogu ducha winnej dziewczynie.
- Panie... - zaczęła mówić, ale jej szybko przerwałem.
- Daruj sobie pokrętne tłumaczenie - powiedziałem.

W tym samym czasie, poczułem, że mój niemile widziany gość udał się do ogrodu. Byłem pewien, że wiedząc o obecności Yukiego w moim domu, zapragnął go poznać. Drań znów postąpił tak, żeby mnie jeszcze bardziej wnerwić.
Dziewczyna chciała coś powiedzieć, ale znów jej przerwałem.
- Wyjaśnij mi, z łaski swojej, dlaczego Raizel pałęta się teraz po moim ogrodzie? - Byłem wredny.
- Gdy powitałam go w holu, zapytał, gdzie znajduje się Pański niewolnik.
- I ty mu łaskawie odpowiedziałaś? - odezwałem się.
Airi doskonale wiedziała, że ja nie tolerowałem tego, żeby obce istoty łaziły tam, gdzie im się żywnie podobało.
- Tak, Panie - szepnęła.
- To zapewne powiesz mi, kto cię do tego upoważnił?
Zamurowało ją na chwilę, a ja doskonale się bawiłem, widząc, że nie potrafiła udzielić mi stosownej odpowiedzi.
- Żadnego z was pożytku. Później zastanowię się, jak powinienem cię ukarać. A teraz idź zaparzyć herbatę - powiedziałem.

Gdy opuszczała pokój, odezwałem się:
- Ten idiota na pewno będzie chciał skosztować twojego ramenu. Przygotuj go.
- Jak sobie życzysz Panie - Dziewczyna opuściła pomieszczenie.

Westchnąłem, dokończyłem podpisywać papiery, wstałem i udałem się na taras. Uśmiechnąłem się na widok drabiny, która nadal stała w kącie. Dostrzegłem Raizela, który ruszył w kierunku domu. Nasze spojrzenia się skrzyżowały. Raizel widząc mnie, posłał mi swój najsłodszy uśmiech. Odpowiedziałem mu złośliwym grymasem twarzy. Jego obecność w moim domu była całkowicie zbyteczna i bezsensowna. Poza tym nie nadszedł jeszcze stosowny czas. Ten czas. Patrzyłem na niego i pomyślałem, że znów postanowił zaszaleć z wyglądem. Nosił teraz różowe włosy, poprzetykane ciemniejszymi pasemkami.
- Farbowany wampir, też coś - powiedziałem do siebie.
 
Pokręciłem głową i spojrzałem jeszcze raz na Yukiego. Przez chwilę stał nieruchomo i obserwował oddalającego się Raizela. Parsknąłem cicho, czytając w jego myślach. Nie wiedziałem, co Raizel mu powiedział, ale sądząc po młodego toku rozumowania, to ten popieprzony wampir musiał mu nieźle naściemniać. Naściemniać... Co to za słownictwo? Czasami sam siebie nie poznawałem i nie rozumiałem. Jakim cudem przejąłem tyle dziwnego i jakże niepasującego do mnie słownictwa. Nagle Yuki uniósł głowę i dostrzegł mnie. Powoli podniósł prawą dłoń, uśmiechnął się wrednie i pokazał mi faka.
- Pożałujesz - powiedziałem cicho.

Wróciłem z powrotem do domu i ruszyłem w kierunku salonu. Doskonale wyczuwałem, gdzie poszedł ten idiota. To było takie typowe i beznadziejne, jak zawsze. Udałem się więc w kierunku kuchni. Gdy stanąłem przed uchylonymi drzwiami, usłyszałem standardowy tekst. Raizel jak zwykle przymilał się do Airi.
- Wiesz, że twoja herbata jest najpyszniejsza na całym świecie?
- Dziękuję, Panie Raizelu. - usłyszałem głos Airi.
- Przeżyłem już tyle stuleci, ale nigdy nie piłem niczego tak pysznego, jak to - kontynuował Raizel. 
 Po chwili usłyszałem, jak upił łyk herbaty, niesłychanie przy tym siorbiąc. Doskonale wiedziałem, że drań robił to specjalnie.
- Nieładnie tak podsłuchiwać. - Usłyszałem jego śmiech.
Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.
- Nie uważasz, że to niegrzeczne, żeby zamiast iść przywitać się z gospodarzem, najpierw rozmawiać ze zwykłą służbą? - zapytałem.
- A ty, jak zwykle zresztą, zachowujesz się jak sztywniak. Twoja śliczna Airi parzy najpyszniejszą herbatę, jaką kiedykolwiek piłem. - Raizel mrugnął okiem do dziewczyny.
- Doprawdy? - zapytałem z kpiną w głosie.
- Powinieneś spróbować. - Wyciągnął filiżankę z herbatą w moim kierunku.
- Co cię sprowadza w moje skromne progi? - Odtrąciłem filiżankę.
- No weź, jesteś beznadziejny. - Upił kolejny łyk.
- Chyba wyraziłem się dość jasno podczas naszej ostatniej rozmowy. Miałeś przybyć dopiero, gdy uznam mojego niewolnika za dostatecznie gotowego.
- Tak, tak, coś tam marudziłeś na ten temat. Ale... nagle nabrałem wielkiej ochoty na domowej roboty ramen. Airi przyrządzisz go dla mnie?
- Tak, Panie Raizelu - powiedziała dziewczyna.
- Jeśli jest takie twoje życzenie, to mogę ci wypożyczyć dziewczynę. Wystarczy tylko jedno twoje słowo. - Uśmiechnąłem się słodko do niego.
- Zastanowię się. - Również odpowiedział mi przepełnionym słodyczą uśmiechem.

W drodze do salonu nie wytrzymałem i zapytałem go:
- Rozumiem, że podążasz za najnowszymi modowymi trendami - powiedziałem.
Raizel zachichotał, przeczesał palcami swoje włosy i powiedział:
- Podoba ci się? Jeśli chcesz, to umówię cię z moim fryzjerem. Tobie proponuję odcienie zieleni i niebieskiego.
- Jesteś pomylony i wyglądasz, jak debil.
- Cóż za słownictwo. Kto by pomyślał, że wspaniały Akira, tak potrafi się wyrażać.
- Zamknij się.
  
W salonie czekał na nas niewolnik Raizela. Zastanawiałem się przez chwilę, który to już był w tym miesiącu. Czwarty? Piąty? Ciekawiło mnie również, czy biedak dożyje kolejnego miesiąca. Pod tym względem Raizel był niemożliwy, ponieważ bardzo nudził się swoimi zabawkami. Usiedliśmy na sofie, a jego niewolnik, bez żadnych dodatkowych poleceń, kleknął obok niego. Pomyślałem, że był bardzo dobrze wytresowany i doskonale znał swoje miejsce.

Po chwili do pokoju zapukała i weszła Airi z tacą, na której niosła filiżanki z herbatą. Postawiła je na niewielkim stoliku, stojącym przed nami.
- Dziękuję, moja słodka Airi - powiedział Raizel. 
Słysząc to, parsknąłem głośno.
- Ty naprawdę jesteś beznadziejny - powiedział.
Raizel chwycił dłoń Airi i przyciągnął ją do swoich ust. Pocałował jej palce i odezwał się:
- Masz taki skarb w domu i nawet z niego nie korzystasz. Spałeś już z nią?
- Myślę, że to nie twoja sprawa.
- Czasami żałuję, że ci ja oddałem. Powinienem zatrzymać ją u siebie.
- Gdybyś to zrobił, to na pewno nie dożyłaby dzisiejszego dnia.
- To całkiem możliwe, chociaż gdyby chodziło tylko o wykonywanie prac domowych to, kto wie.
- Przestań wreszcie zajmować się głupotami. Czemu tu jesteś?
- Już ci mówiłem, chcę zjeść ramen. Kochanie, powiedz mi, kiedy wreszcie będzie gotowy? - znów pocałował dłoń dziewczyny.
- Dość tego, jeśli tak bardzo podoba ci się moja służąca, to możesz skorzystać z jednej z moich sypialni i się zabawić. Po tym z łaski swojej, wracaj do siebie.
- Zapomniałeś o najważniejszym elemencie.
- Niby jakim?
- Ramen.
- Dobijasz mnie. Airi, spełnij życzenie mojego gościa i dokończ ramen.
- Jak sobie życzysz, Panie - powiedziała dziewczyna.
- I zawołaj Yukiego, bo tak chyba ma na imię - Raizel puścił jej dłoń.
- Widzę, że zdążyłeś się z nim już zaprzyjaźnić - powiedziałem.
- Tak - Raizel uśmiechnął się złośliwie. - Zabawimy się jego kosztem?
- Mów. Zaciekawiło mnie to, co on też znowu wymyślił.

Raizel pokrótce przedstawił mi swój szatański plan, który niesłychanie mi się spodobał. Wydał stosowne polecenia swojemu niewolnikowi. Gdy chłopak wyszedł, Raizel usiadł bliżej mnie. Gdy rozległo się ciche pukanie do drzwi, zachichotał i powiedział:
- Widzę, że chociaż podstaw zdążyłeś go nauczyć - Drań żartował sobie ze mnie.
- Zamknij się - powiedziałem i objąłem go ramieniem. Raizel, z trudem tłumiąc śmiech, opuścił głowę.
- Wejść - powiedziałem głośno.

Do pokoju wszedł Yuki, podszedł do mnie i z trudem starał się zachować spokój.
- Wzywałeś mnie, Panie? - zapytał.
- Tak, chciałem ci kogoś przedstawić.
- Nowy niewolnik? A więc to jednak prawda. Niemożliwe - szepnął Yuki.
- Tak, mam nadzieję, że się dogadacie - kontynuowałem podjętą grę.
- Chyba kpisz? - Yuki coraz bardziej zaczynał się irytować.
- Zapominasz się - wysyczałem.
- ...
- Nieważne, zajmij swoje miejsce, za chwilę się wspólnie zabawimy, ale najpierw chciałbym napić się herbaty.
- Pijesz razem z nim herbatę? - Yuki spojrzał na dwie filiżanki stojące na stoliku.
- Sądzę, że mogę robić to, na co mam tylko ochotę. Nieprawdaż?
- Ale to zwykły gówniarz, młodszy ode mnie i spójrz na jego fryzurę. Wygląda jak debil. - Yuki pogrąrzał się coraz bardziej.

Uwielbiałem go drażnić i wkurzać. Uniosłem twarz Raizela i spojrzałem mu w oczy. Widziałem, że Raizel świetnie się bawił i z trudem panował nad sobą.
- Wiesz co? Zmieniłem zdanie. Najpierw napiję się herbaty, a potem zrobię mały test. W zależności od tego, jak obaj wypadniecie, jeden z was zostanie, a drugi zginie - powiedziałem.

Znów odwróciłem głowę w kierunku Yukiego,
- Nie zamierzam się powtarzać. Na kolana - powiedziałem.
- Pierdol się. Ten małolat ledwo tutaj się pojawił, a ty już z nim popijasz herbatki i traktujesz, jak swoją maskotkę?!
- A co, jesteś zazdrosny? - Zacząłem się śmiać.

Tak naprawdę to wiedziałem, że to nie była kwestia zazdrości. Yuki był wściekły, bo w tej sytuacji cierpiała jego duma. Musiałby przed nowym niewolnikiem, który teoretycznie siedział u mego boku, sam zająć miejsce na podłodze przy moich kolanach. Raizel nie pomylił się w ocenie chłopaka.

W tym momencie Raizel nie wytrzymał, zaczął chichotać i w końcu głośno się śmiać.
- Naprawdę jesteś strasznie naiwny - powiedział Raizel.
- Co wy odpierdalacie? - Yuki się wkurzył.
- Nabijamy się z ciebie - odpowiedział mu Raizel.
- Jesteście popierdoleni. Ale przecież sam powiedziałeś, że jesteś niewolnikiem. Że dzisiaj ktoś cię tutaj przywiózł.
- Nic takiego ci nie powiedziałem - odezwał się Raizel.
- Nie pierdol, zapytałem cię, czy jesteś nowym niewolnikiem. - Yuki był coraz bardziej wzburzony.
- Ale ja ci ani nie zaprzeczyłem, ani nie potwierdziłem. Sam wysunąłeś błędne wnioski.
- Ty sukinsynu - wysyczał Yuki.
- Widzę, że nie oduczyłeś go jeszcze przeklinać. - Raizel ewidentnie ze mnie kpił.
- Nie. Ale dzisiejsza lekcja nie będzie dotyczyć jego niewyparzonego języka - powiedziałem spokojnie.
- To znaczy? - zapytał Raizel.
- Lekcja nr 3. Nie wszyscy są tym, kim ci się wydają. - Uśmiechnąłem się złośliwie do Yukiego.
- Chętnie na to popatrzę - powiedział Raizel.
- Zawołaj swojego niewolnika - przysunąłem się do niego i szepnąłem mu do ucha.

Gdy wszedł niewolnik Raizela, trzymał on już w ręku szpicrutę, którą wziął z pokoju zabaw.
- Zajmij się nim - powiedział Raizel.
- A ty masz wykonywać wszystkie jego polecenia, zrozumiałeś? - rozkazałem Yukiemu.
- Zabiję cię - odpowiedział mi.
- Nie pytałem cię o to.
Wstałem, podszedłem do Yukiego i spoliczkowałem go, tak mocno, że przewrócił się na ziemię.
- Jeśli masz jakieś obiekcje, to z miłą chęcią zmuszę cię do wykonywania moich poleceń.
- Nadmiar łaski, Panie.

Yuki wstał, spojrzał bezczelnie w moje oczy i podszedł do niewolnika Raizela. Ja sam zająłem miejsce z powrotem na kanapie i wziąłem filiżankę z letnią już herbatą. Pomyślałem, że zapowiadało się całkiem niezłe przedstawienie.
 
Niewolnik Raizela, jak się okazało miał na imię Michael, kazał Yukiemu się rozebrać. Gdy Yuki to uczynił, Michael wziął jedno z krzeseł stojących przy stole i postawił je przed nami. Kazał chłopakowi położyć dłonie na oparciu krzesła. Kiedy Yuki z niechęcią wykonał jego polecenie, Michael zaczął go bić szpicrutą.
- Widzę, że nieźle podszkoliłeś swojego niewolnika - powiedziałem.
- Znasz przecież moje upodobania - odpowiedział Raizel.
- Tak.
- Jak mogłeś założyć Yukusiowi ten niewygodny pas cnoty. Długo się tak męczy? - zapytał.
- Kilka dni.
- Pysznie.

Siedzieliśmy sobie wygodnie na kanapie i przyglądaliśmy się temu, co działo się na naszych oczach. Yuki głośniej wciągnął powietrze, pod wpływem mocniejszych uderzeń. Kolejne razy spadały na jego plecy, tyłek i uda. Wiedziałem, że ból nie był aż tak bardzo dokuczliwy dla Yukiego. Ale świadomość tego, że bił go inny niewolnik, na pewno mocno go wkurzała. Kiedy stwierdziłem, że już wystarczy tego lania, kazałem Michaelowi przerwać.
- Yuki, łap - powiedziałem i rzuciłem w jego kierunku mały kluczyk. - Zdejmij go.

Yuki złapał kluczyk, spojrzał na niego i zmarszczył brwi. Powoli zaczął domyślać się, co za chwilę miało się wydarzyć. Zacisnął tylko wargi i po chwili zdjął krępujący go pas cnoty.
- Wypieprz go - powiedział Raizel do swojego niewolnika.
Yuki chciał zaprotestować, ale nie zdążył, bo Michael złapał go za włosy i powalił na ziemię. Zmusił go, żeby klęknął, rozpiął rozporek i wyciągnął swojego fiuta,
- Masz jakiś lubrykant? - zapytał Raizel.
- Po co, lekcja to lekcja - powiedziałem.
- Nadal jesteś sadystą.
- Podobno.
- Zatem, Michael kontynuuj zabawę.
Gdy Raizel to powiedział, jego niewolnik skinął głową, przysunął się bliżej Yukiego i zdecydowanym ruchem wszedł w chłopaka. Pokój wypełnił się krzykiem mojego niewolnika. Widziałem, że próbował się wyrwać, ale Michael trzymał go w żelaznym uścisku.Yuki uniósł głowę i spojrzał na mnie z nienawiścią.
- Nie lubi cię. - Zachichotał Raizel.
- Tak, nawet obiecał, że mnie zabije - odpowiedziałem obojętnym tonem.
- Byłoby szkoda.
- Tęskniłbyś?
- Wcale.

Krzyki Yukiego przerodziły się w ciche jęki, ponieważ Michael zaczął uderzać w jego prostatę. Widziałem, że penis Yukiego stanął na baczność. Dni abstynencji dawały o sobie znać.
- Yuki, zabraniam ci dojść. Zrozumiałeś? - powiedziałem.
- Masz się postarać, jeśli dojedziesz przed nim, to jeszcze dziś cię zabiję. - Raizel był nie mniejszym sadystą ode mnie.

Widziałem jak obaj toczyli ze sobą walkę. Obaj maksymalnie starali się powstrzymać, przed tym, żeby nie dojść przed tym drugim. Wyglądało to dość komicznie. Świetnie się bawiłem, sądząc po minie Raizela, on również doskonale się bawił.
- A może weźmiemy Yukusia na dwa baty? Co ty na to Yukuś? - zapytał Raizel.
- Pierdol się - wysyczał Yuki.
- To raczej ciebie obecnie pierdolą. Michael tracę cierpliwość. - Raizel powoli zaczynał się irytować.

Michael wyszedł z Yukiego, przewrócił go na plecy i znów zaczął posuwać. Gdy dotknął jego penisa i zaczął mu trzepać, Yuki nie wytrzymał i z krzykiem doszedł.
- Wygrałem - odezwał się Raizel.
- Zgadza się. Yukiego czeka za to dodatkowa kara - powiedziałem.
- Jesteście chorzy - szepnął Yuki.
- Idź do pokoju zabaw i czekaj tam na mnie - rozkazałem mu.
- Chuj - Usłyszałem z jego ust.

Yuki wstał z trudem i wyszedł z pokoju. 
- Muszę cię na chwilę przeprosić, muszę zająć się moim niewolnikiem - powiedziawszy to, wstałem z kanapy i ruszyłem w kierunku drzwi.
- Spoko, nie musisz się śpieszyć, ja zamierzam się w tym czasie zająć swoim niewolnikiem. - Usłyszałem.
Gdy opuszczałem pokój, Michael już klęczał oparty o kanapę, ze spodniami zsuniętymi do kolan. Naprawdę znał swoje miejsce i rolę jaką miał obowiązek pełnić.

Gdy wszedłem do pokoju zabaw, złapałem Yukiego za rękę, zaprowadziłem pod ścianę i przy pomocy łańcuchów przykułem go przodem do ściany.
- Z tego co pamiętam, to obiecałem ci ostatnio lanie. Nie mylę się? - zapytałem.
- Pierdol się.
- Robisz się strasznie przewidywalny. Naprawdę nie znasz żadnego innego słownictwa?
- Kutas.
- Nadal słabo.

Przesunąłem dłońmi po jego nagich i zaczerwienionych od szpicruty plecach, tyłku i udach. Głaskałem go, dotykałem, masowałem i pieściłem.
- Boli? - zapytałem z udawana troską w głosie.
- Daruj sobie, przecież wiem, że udajesz.
 
Zaśmiałem się i przysunąłem usta do jego ramienia.
- Wiesz, że wasza zabawa zaostrzyła mój apetyt? Następnym razem jak przybędzie tutaj Raizel, urządzę krwawą orgię. Co ty na to?
- Chuj.
 
Polizałem językiem jego skórę i wgryzłem się w nią. Yuki pisnął, a ja zacząłem pić jego krew. Po chwili odsunąłem się od niego.
- Zabroniłem ci dojść, prawda?
Chłopak nie odpowiedział.

Odsunąłem się od niego, z drugiej ściany zdjąłem długi bat. Ustałem w pewnej odległości od chłopaka. 
- Za pierwszym razem wytrzymałeś 100 batów. To jak pobijemy ten rekord? - zapytałem/
- Pojeb.
- Doprawdy...

Zamachnąłem się i uderzyłem go z całej siły. Na jego nagich plecach pod wpływem uderzenia pojawił się krwawy ślad. Chłopak krzyknął. Kolejne spadające na niego razy, wywoływały kolejne jego krzyki. W powietrzu czuć było coraz bardziej intensywny zapach jego krwi, który niesłychanie drażnił moje zmysły. Jego plecy z każdą upływającą sekundą zmieniały się w jedną wielką krwawą ranę. Wprawdzie, nie zamierzałem go karać, aż tak bardzo, ale zmieniłem zdanie. To było silniejsze ode mnie. Czułem pierwotne żądze, które mną targały. Poczułem, że penis boleśnie wpijał się w moje spodnie. 
Odrzuciłem bat i podszedłem do chłopaka i wyjąłem swojego fiuta. Kilkakrotnie przesunąłem dłonią po poranionych plecach chłopaka. Następnie rozprowadziłem jego krew na swoim fiucie i wszedłem w niego piekielnie wolno. Yuki się spiął i mocno szarpnął. Łańcuchy się mocno napięły. Pomieszczenie wypełniło się rozdzierającym krzykiem chłopaka. Pomyślałem, że brutalność Michaela była niczym w porównaniu z moją.
 
- Zapomniałeś o najważniejszej zasadzie - odezwałem się, posuwając go.

Gdyby nie łańcuchy, chłopak na pewno nie utrzymałby się na nogach. Pieprzyłem go mocno i brutalnie. Kolejne moje pchnięcia wywoływały jego krzyki, które z każdą chwilą słabły. W końcu zmieniły się w ciche jęki. 
Krew chłopaka brudziła moje ubranie, ale miałem to gdzieś. Pierwotne instynkty i żądza były właśnie tym, co teraz czułem. Dociskałem go mocno do ściany i dosłownie pierdoliłem.

- Zapamiętaj sobie, że mnie nie warto denerwować. W przeciwnym wypadku szybko pożegnasz się z życiem - syknąłem przez zaciśnięte zęby.

Nie mogłem w to uwierzyć, ale chłopak ułożył palce prawej dłoni w faka. Pomyślałem, że naprawdę musiał mieć silną psychikę. Pieprzyłem go teraz ostro i jednocześnie wpijałem się zębami w jego ramiona. Gryzłem go i wypijałem jego krew. Mój penis wnikał w niego najgłębiej, jak było to tylko możliwe.

- Ty chuju - z trudem wycharczał.

Pod wpływem moich brutalnych ruchów, chłopak zaczął drżeć. Idealnie trafiałem w tym momencie w jego prostatę. Czułem jak jego wejście pulsowało, zamykało się i otwierało.

- Wiesz, co zaraz będzie? Zaraz dojdziesz, znów. Posuwany przez wampira. Pieprzony w dupę przez innego faceta. I co ty na to?

- Pierdo... - nie zdążył dokończyć bo jego ciałem wstrząsnął dreszcz, a z ust wydobył się krzyk. W momencie gdy dochodził, wypełniłem jego wnętrze swoją spermą.

Po chwili odsunąłem się od niego i opuściłem pokój. W korytarzu napotkałem Airi, która najprawdopodobniej wracała z salonu.
- Zajmijcie się Yukim, jest w pokoju zabaw - rozkazałem.
- Tak, Panie.

Poszedłem do siebie, wziąłem szybki prysznic i założyłem czyste ubranie. Gdy już byłem gotowy, udałem się z powrotem na dół. Kiedy wszedłem do salonu, zobaczyłem, że Raizel zajadał się ramenem, a jego niewolnik siedział u jego stóp.
- Przeżyje? - zapytał Raizel unosząc głowę znad talerza.
- Okaże się - odpowiedziałem, siadając obok niego.
- Polubiłem go.
- Jeśli przeżyje, to może urządzimy sobie orgię?
- Jestem za.
- Ja w sumie też - powiedziawszy to, wziąłem łyżkę i zacząłem jeść swoją porcję ramenu. Pomyślałem, że faktycznie jedzenie nie było aż takie złe.

a wracając do Yukiego, to... 
Przeżył, więc zapowiadała się interesująca orgia.

A Raizel wygląda tak: link.

20 komentarzy:

  1. słuszna decyzja! :)

    a teraz do rozdziału:
    strasznie kapryśny ten Akira xD

    ale ciekawie załatwili Yukiego :D podobało mi się! :D i to wrobienie go i późniejsza zabawa z drugim niewolnikiem. och, biedne ego Yukiego :3 #sado mode on :D

    a ten Raizel sprawia wrażenie fajnego gościa :D trochę jego duet z Akirą przypomina relacje Marco-Sho :D

    no i kara, i niepokorny Yuki. samobójca xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Decyzja... XD

    Chyba mam słabość do duetów - przyjaciół :3.

    Ego Yukiego zawsze jest tutaj biedne. Biedak zawsze daje się łatwo podpuszczać XD.

    Raizel jest fajnym gościem o skłonnościach sadystycznych. Na pewno dam go więcej XD.

    Yuki tak już ma, że jest niepokorny. chyba nie zdaje sobie sprawy, że kiedyś może to doprowadzić do jego śmierci XD.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie dziwię Ci się, każdy ma jakieś :D a męska przyjaźń jest piękna <3

    on ewidentnie nie ma instynktu samozachowawczego xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację XD. Może dlatego Akira jeszcze go nie zabił XD.

      Usuń
  4. Raizel jest wspaniały! <3 Kocham takie postaci!
    No po prostu dla mnie przyćmił całą notkę :D
    Mmm... zjadłbym ramen... szkoda że jestem pizdą w kuchni i nawet jajecznicy nie umiem usmażyć xD
    Z jednej strony pomysł z ogrodem był fajny, ale z drugiej trochę nie rozumiem po co Akira to zrobił :/ W sensie wiem, ale wdłg mnie straty są nieproporcjonalne do zysków.
    Akiruś, masz teraz konkurencję, mam nadzieję, że to zmienisz podczas orgii! Nie mogę się doczekać!
    Yuki jest trochę tępy, nie? Jest.
    Czemu Akira nie może kazać komuś zrobić za niego tą całą papierkową robotę?
    Chciałem dłuższy komentarz, ale jak zwykle wyszło jak zwykle :P Wybacz, następnym razem się bardziej postaram <3
    Brawa, owacje, ukłony!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imię Raizela to oczywiście mój pokłon w kierunku "Noblesse" :D.
      Postać została wymyślona pod wpływem Ayami :D.
      Poza tym potrzebowałam jakiegoś przeciwieństwa w stosunku do Akiry.

      Akira nie liczy się z pieniędzmi (tak, tak... uwielbiam bogatych sadystów XD). Poza tym, jak już wspomniał, gdyby chciał, to bez trudu przywróciłby ogród do stanu wyjściowego :D.

      Raizel miał zdominować dzisiejszą notkę. Cieszę się, że to mi się udało :D.

      Masz rację, Yuki jest tępy XD.

      Akira nie zlecił nikomu innemu papierkowej roboty z prostego powodu. On absolutnie nikomu nie ufa. No może z wyjątkiem Raizela, ale to inna historia XD.

      Za komentarz przesyłam Ci <3<3<3

      Usuń
    2. Skoro tak to rozumiem. Raizel nie wyglada na typa, któremu powierzylbym ważne papiery xD

      Usuń
    3. Skoro tak to rozumiem. Raizel nie wyglada na typa, któremu powierzylbym ważne papiery xD

      Usuń
    4. Ja w sumie też bym nie powierzyła Raizelowu ważnych dokumentów.

      Usuń
  5. #Raizel :3

    Ja się mu nie dziwię, że wkurza go albo nudzi udawanie człowieka :D ale zdziwko, że kocha przyrodę :D

    Czyli on ma w bibliotece także książki o sobie? :D

    Boże, biedny Yuki z pasem cnoty :D
    Biedna Airi, ukarze ją? :D

    O BOŻE, jak mogłaś :D Różowe włosy? :D
    Siorbiący Raizel, przymilający się Raizel,w ogóle RAIZEL :D <3

    Tobie proponuję odcienie zieleni i niebieskiego. JA TO CHCĘ :D :D :D

    Dobra, wybacz, wiem, że bardzo konstruktywny komentarz :d

    O właśnie, Yuki zapamiętał, że powinien pukać :D :D :D

    O, Raizel jest jednak niedobry :D :D :D tak się nabijać z biednego Yukiego!

    Michael taki brutalny niewolnik <3 <3

    - Masz się postarać, jeśli dojedziesz przed nim, to jeszcze dziś cię zabiję. - przeczytałam: jeszcze RAZ cię zabiję :D :D :D to już byłby sadyzm level milion :D

    O właśnie, Michael chyba zna dobrze swoje miejsce. Mam nadzieję, że jeszcze się pojawi i Raizel go nie zabije (szybko).

    Oj, Yuki, coś dużo przeklinasz.
    Krwawe rznięcie, o kurde :3

    No dobra, Akira jest brutalnym sadystą, do tego zboczonym <3 ale przynajmniej w końcu zdjął Yukiemu pas cnoty. No i był TAKI DOBRY I SZLACHETNY, że pozwolił mu potem dojść. Oczywiście przedtem się z niego ponabijał (rżnięty przez wampira i te słówka <3)

    A Yuki, nawet jak go rżną tak, że prawie mdleje, to i tak kozaczy. Brawo :D #fak <3

    Ciekawe, jak się potem czuł po wszystkim, no bo poniżenie, nabijanie się, przedtem go jeszcze bzyknął i wybiczował NIEWOLNIK, do tego krew, sperma i tak dalej. No ale przeżył, choć podejrzewam, że gdyby miał nie przeżyć, to raczej z powodu jakiegoś zakażenia :D

    No to czekam na orgię ;)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akira ma swoje "ludzkie" odruchy - zachwyt przyrodą :D. W jego bibliotece jest wszystko :D.

      Nie masz pojęcia ile ja się namęczyłam na komórce, żeby pokolorować obrazek Raizela :D. Zresztą w jego wypadku wygląd całkowicie jest mylący. To taki słodki sadysta - poziom milion XD.

      Może kiedyś ktoś pomaluje włosy Akiry - liczyłabym w tym momencie na Raizela. On jest do tego zdolny XD.

      Michael zna swoje miejsce, to dokładnie taki niewolnik, jaki powinien być.

      Raizel lubi mordować :D, więc kto wiem. Może będzie się znęcał nad Michaelem i np. kontrolował jego oddech, aż do samej granicy zejścia XD.

      Za przekleństwa na pewno Yukiem się oberwie, przecież są kolejne lekcje XD.

      Fetysz Imperativy - KREW - DUŻO KRWI - widać zresztą XD.

      Akira pozwolił mu dojść, żeby potem móc się z niego ponabijać. On uwielbia to, że Yuki, mimo że jest hetero, to dochodzi będąc z facetem.

      Fak - :#

      W kolejnej notce Yuki pewnie będzie przeżywał to wszystko i analizował. Na pewno będzie wkurzony, a jeszcze czekać go orgia, o której biedak jeszcze nic nie wie.

      Yuki musi żyć, przynajmniej na razie XD.

      Orgia na pewno będzie :3




      Usuń
  6. Zielono niebieskie włosy Akiry?
    Nie... Nie widzę go w tym xD

    Niezbyt podobało mi się to jak wkręcili Yukiego, wydawało mi się to być jakieś zbyt proste.

    Yuki nieźle pojechał Raizelowi xD

    Duma Yukiego tak okropnie ucierpiała, zostać zlanym na oczach swojego Pana przez innego niewolnika...

    No Akira w porę ci się zebrało na wymierzenie tego obiecanego lania.
    No, ale lepiej późno niż wcale.

    Będzie orgia! ^-^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orgia musi być ^^

      Akira nie zapomina o karach, które ma do wymierzenia XD.

      Duma Yukiego jeszcze nieraz ucierpi XD.

      Cóż, Raizel wygląda tak słodko, że Yuki bez trudu dał się wkręcić w maskaradę XD.

      Usuń
  7. Raizeil słoneczko ty moje .. uśmięchnięte
    teraz wszystkie ręce w góre...yeah hahahaha
    razeilll ramen i herbatka wiadomo
    wiadomo ze airi robi najlepsze... :)
    och yuki...jakiś ty naiwny wiadomo ze raizel podpuszcza..
    akira jaki szcześliwy moze dac kare
    yeyyy

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mogę się doczekać tej orgi.
    Fajny rozdział pozdrawiam.Życzę dużo weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj XD

      Orgia będzie już niedługo i mam nadzieję, że także Ci się spodoba :-).

      Dziękuję za komentarz :D

      Usuń
  9. Omg! Jestem zachwycowana tym opowiadaniem! Jest strasznie brutalne i takie nie w moim typie, ale... Ma cos takiego w sobie, ze chce wiedzieć co będzie dalej...natychmiast!
    Mimo, ze mam wrażenie, ze dobrze sie ono nie skończy :(. Jakoś tak... Nie wierze w odmiane Akiry. Bedzie chujem chyba do końca.. Ehh biedny Yuki taki wykorzystany ;-; żal mi go no...dlatego nie często czytam takie opki :D.
    Czekam na następny rozdział... Z niecierpliwością. Ale jak juz powiedziałam trzymam stronę Yukiego i mi go szkoda :(.
    Pozdrawiam i weny

    OdpowiedzUsuń