WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

wtorek, 28 marca 2017

Zemsta - Rozdział 8 (Yuki)

YUKI

Lekcja 4.
Nie podglądaj

Akira tak mnie skatował, że dochodziłem do siebie przez kilka dni. Tamtego dnia byłem pewien, że nastał mój koniec. Wisiałem przy ścianie dobrych kilka albo nawet kilkanaście minut. Jego goryle wcale się nie śpieszyli, żeby mi pomóc. Może sądzili, że umrę i nie będą musieli się mną zajmować? Zresztą, nawet się im nie dziwiłem, ponieważ byłem pewien, że skonam. Moje ciało było poszarpane batem i pogryzione przez niego. Czułem, że z każdą upływającą sekundą, uchodziło ze mnie życie. Krew spływała w dół po moim ciele i tworzyła powiększającą się kałużę u moich stóp. W końcu zacząłem zatracać poczucie czasu, wszystko płynęło i strasznie się dłużyło. Ostatkiem sił zarejestrowałem, że ktoś wszedł do sali i mnie uwolnił. Upadłem na podłogę, ponieważ nikt nie pofatygował się, żeby mnie przytrzymać. Pod wpływem uderzenia, przez moje ciało przeszła kolejna fala bólu. Jęknąłem cicho. Nikt się tym zbytnio nie przejął. Potem straciłem świadomość, jak się później okazało, na dwa dni. 

Obudziłem się w doskonale znanym mi pokoju, który był teraz moim domem. Początkowo nie reagowałem na to, co działo się wokół mnie. Ból, który odczuwałem, mieszał w mojej głowie. Z urywków zdań, które docierały do mojego umysłu, wyłapałem, że straciłem mnóstwo krwi i dlatego byłem osłabiony. Dowiedziałem się, że zadane rany powinny się wkrótce zagoić, ponieważ na specjalne życzenie Pana, były smarowane jakimś specyfikiem. Nie dowiedziałem się jakim. Ponoć to była jedna z wielu jego tajemnic. Gdy odzyskałem pełną świadomość, żałowałem, że wróciłem do realnego świata. Przed Airi udawałem silnego i bezczelnego, jak zawsze, ale... nie mogłem sobie poradzić z tym, co działo się w mojej głowie.

Gdy zjawiałem się u Akiry, stałem się jego seksualną zabawką, z którą robił wszystko to, na co miał ochotę. Nigdy jednak nie sądziłem, że odda mnie innemu mężczyźnie. Nie, to nie tak. Widziałem, że może to zrobić, ale nie pomyślałem, że odda mnie innemu niewolnikowi. Z trudem zaakceptowałem fakt, że Akira mnie pieprzył i pił moją krew. Mało tego musiałem się jeszcze pogodzić z myślą, że każdy będzie mógł mnie wypierdolić, jeśli takie będzie życzenie mojego właściciela.

Leżałem na brzuchu na łóżku i byłem całkiem sam w pomieszczeniu. Był środek dnia. Gdy przymknąłem oczy, zobaczyłem Akirę i Raizela, którzy siedzieli na kanapie i z zainteresowaniem przyglądali się temu, jak Michael mnie pieprzył. Dranie świetnie się bawili naszym kosztem, a raczej moim kosztem. Otworzyłem oczy, żeby odgonić od siebie przykre wspomnienia. Bez trudu zrozumiałem, że Michael był wiernym psem Raizela i posłusznie wykonywał wszystkie jego rozkazy. Zachowywał się jak bezwolna kukła. Gdyby wampir kazał mu wykonać coś niemożliwego do zrobienia, byłem pewien, że chłopak nie zawahałby się nawet sekundy. Zrobiłby wszystko, nawet za cenę własnego życia. Nie wyobrażałem sobie tego, żebym ja także stał się taką uległą suką. Najgorsze w tym wszystkim było to, że pomimo fizycznego bólu, jaki sprawił mi Michael, doszedłem.

- Kurwa, doszedłem z jego fiutem w dupie - powiedziawszy to, gwałtownie usiadłem na łóżku. 

Zasyczałem cicho, ponieważ rany na moich plecach nadal mi dokuczały. Nie mogłem zrozumieć, jaki cudem miałem orgazm, skoro do tej chwili nigdy nie podniecali mnie mężczyźni.

- Akira, Michael i kurwa kto jeszcze doprowadzi mnie do orgazmu? - szepnąłem.

Moją frustrację potęgował jeszcze fakt, że ani na krok nie zbliżyłem się do swojego celu. Nadal nie znalazłem słabości Akiry. Myślałem, że może natknę się na coś w jego bibliotece, ale wciąż nie miałem do niej wstępu. Jak tak dalej pójdzie, to ten sadysta mnie zamęczy, zanim zrealizuję swój plan zemsty. Akira wydawał się być istotą wręcz niezniszczalną i jednocześnie bardzo pewną siebie. Panował nade mną w każdej sytuacji, co strasznie mnie wkurzało. Czułem się jak bezwolna zabawka w jego rękach. Co z tego, że umysł buntował się przeciwko niemu, skoro ciało reagowało na jego dotyk. Nie wiem, jakim cudem ten sadysta sprawiał, że jednocześnie odczuwałem ból i przyjemność. Pokręciłem głową, ponieważ przypomniało mi się, jak mnie ostatnio skatował i wypieprzył, używając mojej krwi jako lubrykanta. Byłem zakrwawiony i obolały, a mimo to miałem orgazm. Byłem wściekły na niego, ale jednocześnie czułem obrzydzenie także do siebie.

Westchnąłem, wstałem z łóżka i poszedłem do łazienki. Wiedziałem, że nie mogłem być ciągle niedysponowany. Obawiałem się, że Akira może w końcu się wkurzyć i sprowadzić na moje miejsce nowego niewolnika. Nie mogłem na to pozwolić. Po szybkim prysznicu ubrałem się i wyszedłem z mojego pokoju. Po drodze nie spotkałem nikogo, co wywołało moje lekkie zdziwienie. Nawet Airi nie było nigdzie widać. Pomyślałem, że skoro minęło południe, to pewnie zajęta była przygotowaniem obiadu. 

Z salonu dobiegł mnie stłumiony śmiech i niewyraźne głosy. Dotknąłem klamki i już miałem ją nacisnąć, ale się zawahałem. Momentalnie przypomniałem sobie jedną z dotkliwych lekcji, jakiej udzielił mi Akira. 
- Pukaj do drzwi - szepnąłem do siebie.
Z jednej strony miałem ochotę pokazać mu, że mam gdzieś jego rozkazy i zasady. Jednak z drugiej strony nie miałem ochoty z powrotem leżeć nieprzytomny. Wiedziałem, że za złamanie tej zasady, cholerny sadysta dość dotkliwie by mnie ukarał. Przełknąłem dumę i zapukałem do drzwi. Usłyszałem, że rozmowy umilkły i po chwili padło:
- Wejść.

Gdy otworzyłem drzwi, zauważyłem, że Akira i Raizel zajmowali miejsca na kanapie. Raizel na mój widok od razu się uśmiechnął. Nie potrafiłem go rozszyfrować, ponieważ na pierwszy rzut oka wydawał się pogodnym mężczyzną. Niemal ciągle się uśmiechał i był całkowitym przeciwieństwem ponurego Akiry. Jednocześnie czułem, że Raizel w głębi duszy był tak samo zepsuty jak mój pan. U stóp Raizela siedział jego niewolnik. Michael miał opuszczoną głowę, której nawet nie uniósł w chwili, gdy otworzyłem drzwi.
- Yuki, miło cię widzieć w dobrym zdrowiu. Tak się o ciebie martwiłem. - Raizel wyszczerzył się w uśmiechu.
- Nie śmiałbym zawieść mojego Pana i odejść z tego świata bez jego wyraźnego pozwolenia - powiedziałem złośliwie.
Akira zmrużył oczy, co nic dobrego nie oznaczało. Pewnie zirytowały go moje słowa, ale nie mogłem się powstrzymać od drobnych złośliwości. Raizel położył dłoń na udzie Akiry i powiedział:
- Jestem pewien, że Yuki dostarcza ci mnóstwo rozrywki. Prawda, Akiruś?
- Zabierz rękę i jeśli jeszcze raz mnie tak nazwiesz, to przysięgam, że wyrwę ci język.
- Jak zwykle poważny, jeszcze trochę i umrę tutaj z nudów.
- Nikt cię tutaj na siłę nie trzyma.
- Nie mógłbyś chociaż raz przyznać się do tego, że cieszy cię moja wizyta?
- Mam pytanie?
- Tak?
- Czy na przestrzeni setek lat nie zapomniałeś czasem o jednej bardzo ważnej czynności?
- Czynności? Co masz na myśli? - Raizel dopytywał się z zaciekawieniem.
- Myciu uszu?
- Bardzo zabawne.
- A żebyś wiedział. Chyba miliard razy powiedziałem ci, że nigdy nie cieszę się z twoich wizyt.

Raizel tylko prychną i znów spojrzał na mnie.
- Skoro Yukuś przeżył, to rozumiem, że orgia jest jak najbardziej aktualna?
- Zastanowię się. A ty, na co czekasz? - Nieoczekiwanie zwrócił na mnie uwagę. - Zamknij wreszcie drzwi i zajmij swoje miejsce.

Początkowo nie rozumiałem znaczenia jego słów, ale po chwili dotarło do mnie, czego ode mnie oczekiwał. Z ociąganiem zamknąłem drzwi, podszedłem do niego i usiadłem u jego stóp. Przyjąłem identyczną pozę jak Michael.
- Widzę, że twój niewolnik szybko się uczy - stwierdził Raizel.
- Mylisz się. On po prostu kalkuluje, co dla niego jest lepsze. Prawda? - Usłyszałem głos Akiry.
Wzorem Michaela siedziałem na piętach z opuszczoną głową.
- Tak, Panie - powiedziałem.

Cały czas kątem oka obserwowałem Michaela, który nadal nie zmienił swojej pozy. Zastanawiałem się, ile czasu tak już trwał u stóp swojego pana. Dziwiłem się trochę, że nie rozbolały go jeszcze nogi. On zdawał się nie reagować na to, co działo się wokół niego. Po prostu siedział i czekał na dalsze polecenia. Idealny i jednocześnie strasznie nudny niewolnik. Przynajmniej ja takie miałem na jego temat zdanie.

Nieoczekiwanie Raizel pochylił się i wyciągnął w kierunku swojego niewolnika kielich, który trzymał w dłoni. W drugiej dłoni dzierżył niewielkich rozmiarów, bogato zdobiony sztylet. Nieznacznie uniosłem i przekręciłem głowę, żeby zobaczyć, co się miało zaraz wydarzyć.
- Michael, wiesz, co masz robić. - Usłyszałem głos Raizela.
Chłopak uniósł głowę i powiedział pewnym głosem:
- Jak sobie życzysz, Panie.

Lekko zaszokowany zaważyłem, że Michael podciągnął rękaw koszuli, wziął od Raizela sztylet i naciął swój nadgarstek. Gdy na skórze pojawiła się krew, szybko przyłożył swoją dłoń do kielicha. Niewielki strumień jego krwi zaczął płynąć wprost do kielicha. Widząc to, zrobiło mi się momentalnie niedobrze. Bylem zaszokowany, ponieważ twarz Michaela nie wyrażała żadnych emocji, bólu, strachu, zniechęcenia czy złości. Dosłownie nic. Zauważyłem na odsłoniętym przedramieniu chłopaka wiele blizn, pochodzących prawdopodobnie z podobnych praktyk. W czasie całego zabiegu chłopak nie odezwał się, tylko cierpliwie czekał.
- Wystarczy - powiedział Raizel i złapał go za rękę. Przesunął jego nadgarstek do swoich ust i polizał. Rana momentalnie przestała krwawić.
Po chwili Raizel uniósł kielich i upił łyk czerwonej cieczy.
- Pyszna - powiedziawszy to, oblizał wargi.
- Z przykrością muszę przyznać ci rację - odezwał się Akira.
- Ciekawe, jak smakuje krew twojego niewolnika?
- Jeśli chcesz, możesz spróbować.

Co kurwa, jakie spróbować?! Nie, Yuki uspokój się. Musisz się opanować, przynajmniej w tej chwili. W przeciwnym wypadku znów oberwiesz, ale tym razem możesz tego nie przeżyć.
- Poważnie? Yuki słyszałeś? - Raizel był uradowany.
- Tak, Panie Raizelu - Starałem się nadać swojemu głosowi obojętny ton.
- To twój pierwszy raz, prawda? - dopytywał.
- Tak.
- Akira, naprawdę mogę?
- Nie będę się powtarzał - powiedział Akira.
- Pysznie. Yuki, wstań i usiądź obok mnie.

Zdziwiłem się, że Akira wstał i ruszył w kierunku drzwi. Byłem zaszokowany, że zamierzał mnie z nimi zostawić samego.
- Tylko nie przesadź, bo mam ochotę się z nim wieczorem zabawić - powiedział mój pan.
- Tak, tak, obiecuję, że skosztuję go tylko troszkę.
- Panie? - szepnąłem.
- Wykonuj wszystkie polecenia Raizela. - Akira nawet na mnie nie spojrzał.

Gdy zostaliśmy sami w pokoju, nadal siedziałem na pietach przy kanapie. Zastanawiałem się, czy to był dobry pomysł, żeby tutaj przyjść. Trzeba było siedzieć u siebie i czekać, aż Akira sam mnie wezwie. Nagle poczułem na ramieniu ciepłą dłoń, która należała do Raizela. Miałem ochotę wstać i przywalić temu pieprzonemu sadyście. Jeśli myślał, że tak po prostu pozwolę napić mu się mojej krwi, to był w błędzie. Dłoń Raizela złapała mnie za brodę i mocno odwróciła w jego kierunku. Na jego twarzy nie było śladu po dawnej radości i uśmiechu. Zmrużył oczy i wycedził:
- Nawet nie myśl o zrobieniu jakichś głupot. Nie tylko Akira potrafi czytać w myślach, nędzny człowieku.
- Pierdol się.
- Wiesz co Yuki? Ja naprawdę cię polubiłem. A teraz grzecznie wyciągniesz przed siebie dłoń i pozwolisz skosztować swojej krwi.
- Twoje niedoczekanie.
- Nie dajesz mi zbytniego wyboru.

Poczułem, że moje ciało przestało należeć do mnie, ponieważ nie mogłem wykonać żadnego ruchu. Mogłem tylko patrzeć na to, co miało zaraz nastąpić. Moja praw dłoń uniosła się wbrew mojej woli w górę. Próbowałem z tym walczyć, ale nie miałem żadnych szans. Siła woli tej bestii była podobna do tej, którą dysponował Akira.
- Michael, twoja kolej - powiedział Raizel.
- Tak, Panie.

Michael szybko przeciął mój nadgarstek, a gdy pojawiły się na nim krople krwi, przysunął go do wyciągniętego kielicha, który trzymany był przez Raizela. Moja krew niewielkim strumieniem napełniała kielich.
- Wystarczy. Opatrz go - powiedział Raizel.
Michael wyjął z kieszeni spodni bandaż i ściśle obwiązał go wokół mojego nadgarstka. Byłem wkurwiony do granic moich możliwości.
- Klękniecie przed kanapą z opuszczonymi spodniami. - Usłyszałem głos Raizela.
- Jesteś... - zacząłem mówić, ale mi przerwał.
- Sadystą? Bestią? - Upił łyk mojej krwi i uśmiechnął się, obnażając ostre zęby, które pokryte były czerwoną cieczą.

Gdy Raizel wstał z kanapy, Michael również się podniósł. Bez wahania opuścił spodnie, klęknął obok kanapy i pochylił się do przodu.
- A ty czekasz na specjalne zaproszenie? - zapytał złośliwie Raizel.
- Akira nie mówił nic o pieprzeniu mnie - odezwałem się pewnym głosem.
- Błąd. Akira powiedział, że mam nie przesadzić, bo planuje coś specjalnego na wieczór.
- Jeśli myślisz, że tak po prostu ci na to pozwolę, to jesteś głupszy od Akiry.
- Ja nie myślę, ja to po prostu wiem. Więc, proszę, zajmij swoją pozycję. - Uśmiechnął się do mnie swoim najsłodszym uśmiechem.

Znów zostałem obezwładniony siłą jego woli i niezależnie od siebie, klęknąłem z opuszczonymi spodniami obok Michaela. Nie mogłem się ruszyć, nie mogłem kompletnie nic zrobić. Zastanawiałem się, czy czasem i Michael nie znajdował się pod podobnym wpływem, skoro wykonywał wszystkie polecenia bez mrugnięcia okiem.
- Mylisz się, on robi to wszystko z własnej woli. - Usłyszałem.
- Niemożliwe - szepnąłem.
- Michael powiedz mu, dlaczego wypełniasz wszystkie moje polecenia?
- Ponieważ obowiązkiem jest wiernie ci służyć, Panie - powiedział Michael.
To wszytko było chore i strasznie nierealne. Jak można było samemu zgadzać się na coś takiego?
- Yukuś, Yukuś, Yukuś... Musisz się jeszcze wiele nauczyć, ponieważ w przeciwnym razie szybko zginiesz. Trochę byłoby szkoda, bo masz przepyszną krew. Chłopcy, koniec tych pogaduszek, najwyższy czas się zabawić.

Nie mam pojęcia, skąd on to wziął, ale położył między nami na kanapie buteleczkę z lubrykantem. Patrzyłem jak głupi na nią i nadal się nie poruszałem, chociaż doskonale czułem, że nie byłem już pod wpływem jego woli. Michael bez wahania wylał trochę płynu na dłoń i zaczął się rozciągać. Znów pomyślałem o nim jak o bezwolnej i bezdusznej lalce.
- Czekasz na jakieś specjalne zaproszenie? - Kurwa, słyszałem podobne zdanie już chyba trzeci raz.

Nie byłem w stanie wydusić z siebie żadnego słowa. Wystarczająco żenujące było to, że klęczałem z wypiętym tyłkiem. Dodatkowo jeszcze miałem na jego oczach wsadzić sobie palce w tyłek?
- Jeśli tego nie zrobisz, to zerżnę cię bez przygotowania. Znów będziesz przez kilka dni niedysponowany i gwarantuję ci, że tym razem Akira straci swoją cierpliwość. Wybieraj.

Rozważałem możliwe dalsze scenariusze sytuacji, w jakiej się znalazłem. Niestety wiedziałem, że tak naprawdę nie miałem, żadnego prawa wyboru. Musiałem myśleć tylko i wyłącznie o swojej zemście. Moje ciało od samego początku miało posłużyć jako jej narzędzie. Kiedyś przysiągłem sobie, że za wszelką cenę doprowadzę do śmierci Akiry. Do moich uszu dotarł ciszy śmiech Raizela.
- Naprawdę jesteś bardzo zabawny i jednocześnie naiwny.

Po chwili wziąłem lubrykant, wylałem go na dłoń i z ociąganiem przysunąłem palce do swojego tyłka. Zacisnąłem oczy i powoli wsunąłem w siebie palce. Starałem się nie myśleć o tym, że Raizel patrzył na to wszystko. Nie wiem, ile czasu to trwało, ale dla mnie strasznie się dłużyło. W końcu stwierdził, że już wystarczy i sprawdził, czy wykonaliśmy swoją pracę wystarczająco dobrze. Gdy jego palce zagłębiały się we mnie, zacisnąłem pięści i starałem się nie poruszyć. Moim ciałem targała trudna do odepchnięcia myśl, żeby go uderzyć. Ten drań klęczał za nami i dotykał naszych tyłków. W pewnym momencie poczułem, że dotknął również mojego opadniętego penisa, który smętnie dyndał pomiędzy moimi nogami. Ze zdziwieniem zauważyłem, że penis Michaela stał na baczność. Jakim cudem jego to podniecało?
- Nieładnie Yukuś, nawet się nie podnieciłeś. Skoro tak, to niestety Michael znów cię zerżnie.
- Co kurwa?! - krzyknąłem.
- Jeszcze raz tak się odezwiesz, a każę Akirze uciąć ci język albo sam to zrobię.
- Nie masz takiej władzy - syknąłem.
Pochylił się nade mną i szepnął do mojego ucha:
- Powiedz to jeszcze raz, wtedy się przekonasz, jak wielką dzierżę władzę.

Gdy Raizel się odsunął, Michael momentalnie klęknął za mną. W środku się gotowałem, ale nie chciałem narazić się na gniew Raizela. Musiałem jakoś to wytrzymać, musiałem być silny, musiałem być ponad tym. Mimo że Michael wsuwał się we mnie powoli, czułem dyskomfort i niewielki ból. Zagryzłem wargi i pochyliłem głowę do przodu. Poddałem się. Kiedy wreszcie znalazł się we mnie, odczekał chwilę, a potem zaczął się poruszać. Robił to powoli, jakby rozkoszował się tym, że mnie posuwał. Nie odczuwałem żadnej przyjemności. Po prostu czekałem końca tego, co właśnie się działo. W pewnym momencie Michael pociągnął mnie za włosy do góry, na co syknąłem głośno. Jego penis wbił się pod zupełnie innym kątem, wywołując lekki dreszcz. Raizel w tym czasie usiadł na kanapie przede mną i pochylił się w moim kierunki. Gdy Michael mnie puścił, Raizel przyciągnął moją twarz do siebie i brutalnie mnie pocałował. W tym samym czasie chwycił mojego penisa i zaczął go drażnić swoją dłonią. Czułem dłonie Michaela, które zaczęły sunąć po moich plecach i ugniatać pośladki. Pocałunek Raizela i jego dotyk sprawiały, że zacząłem tracić zmysły. Wszystko zaczęło się zlewać. Moje ciało wbrew mojej woli, zaczęło na to wszystko reagować. Wolno, bardzo wolno, ale jednak zacząłem się podniecać. Raizel odsunął mnie i z uśmiechem popatrzył w moje oczy. Moją głowę zdominowała tylko jedna myśl: chciałem dojść. Niczego więcej nie pragnąłem, tylko orgazmu, który przeniósłby mnie na chwile w inny wymiar.
- Czy to twoja sprawka? - szepnąłem.
- Nawet jeśli, to czemu nie chcesz się temu poddać? - zapytał cicho.
- Chcę - jęknąłem, gdy Michael wreszcie odnalazł moją prostatę.
- Zatem. - Raizel wyszczerzył zęby i szybko wgryzł się w moje ramię tuż nad obojczykiem.

Czułem, jak powoli pił moją krew, nieśpiesznie, delektując się jej smakiem. Ja w tym czasie umierałem z rozkoszy, która mnie opanowała. Byłem pewien, że w ślinie tych sadystów musiało coś być, że za każdym razem ich ugryzienie sprawiało, że szybko szczytowałem. Teraz nie było inaczej. Dotyk Raizela na moim członku, wypełniający mnie penis Michaela i uczucie upływającej z mojego organizmu krwi, wspólnie spowodowały, że z mojego penisa trysnął strumień lepiącej się białej cieczy. Nie byłem w stanie nawet krzyczeć, ponieważ miałem wrażenie, że jestem poza moim ciałem. Do rzeczywistości, przywołało mnie brutalne uderzenie Raizela. Prawy policzek zapłonął bólem, a ja momentalnie się ocknąłem.
- Nie pozwoliłem ci dojść. Nie pozwoliłem ci tak szybko skończyć. Jak śmiałeś?
Poczułem, że Michael zaczął mnie mocno posuwać, wywołując każdym swoim ruchem coraz bardziej dotkliwy ból. Chciałem się od niego odsunąć, ale Raizel mocno mnie przytrzymał.
- Nieładnie. Postarałem się, żeby było ci dobrze, a ty nawet nie pomyślałeś o tym, żeby zaspokoić mojego niewolnika. Dziś jest dla niego wyjątkowy dzień. Powiedziałbym, że najważniejszy w całym jego życiu. Dlatego teraz grzecznie poczekasz, aż on skończy.
Na szczęście po kilku brutalnych pchnięciach poczułem, że moje ciało wypełniło się spermą Michaela. Po wszystkim złapał mnie za szyję i odciągnął od Raizela. Raizel obdarzył go jeszcze namiętnym pocałunkiem i podniósł się z kanapy. Michael szybko wstał, doprowadził się do porządku i ruszył za nim w kierunku wyjścia z pokoju. Po chwili zostałem całkiem sam w pomieszczeniu.

W końcu z trudem wstałem i poszedłem do siebie. Ściągnąłem bandaż z nadgarstka i wszedłem pod prysznic. Zmyłem z siebie, wyciekającą z mojego tyłka spermę oraz zaschniętą krew. Gdy znalazłem się z powrotem w pokoju, czekała na mnie Airi.
- Czego chcesz? - zapytałem.
- Pan mnie przysłał do ciebie.
- Czyżby Akira wreszcie raczył zainteresować się stanem swojego niewolnika?
Airi udała, że nie usłyszała mojego pytania. Gdy usiadłem na łóżku, dokładnie obejrzała i opatrzyła moje gojące się rany na plecach, nadgarstek i ramię. Nie pytałem, czym je spryskała.
- Głodny jestem - powiedziałem.
- No i?
- Zrobisz mi coś do jedzenia? - mruknąłem.
- Chodź do kuchni.

Reszta dnia upłynęła w sumie na niczym. Akira zaszył się gdzieś w domu, Raizela i Michaela również nie było widać. Krążyłem po domu i próbowałem dostać się do kolejnych pokoi, ale wszystkie drzwi pozamykane były na klucz. Ostatecznie wróciłem do siebie i położyłem się na łóżku. Około godziny osiemnastej, Airi powiedziała, że Pan mnie wzywał do siebie. Wstałem i poszedłem za nią, jak się okazało, do jego gabinetu. Akira siedział w jednym z foteli, stojących w głębi gabinetu i czytał jakąś książkę.
- Wzywałeś mnie, Panie? - zapytałem.
- Ponieważ wróciłeś do zdrowia, to od jutra wracasz do swoich obowiązków. Wspaniałomyślnie kazałem uprzątnąć ogród za ciebie.
- Zbytek łaski, Panie.
- Miałem dość oglądania tamtego pobojowiska i czekania do końca świata na to, żebyś wreszcie je uprzątnął. Od jutra zajmiesz się projektowaniem mojego nowego ogrodu.
- Słucham?!
- Czy w tym domu wszyscy stracili słuch? Najpierw tamten kretyn, teraz ty?
- Tamten kretyn twierdzi, że ma nieograniczoną władzę nad tobą, Panie - powiedziałem złośliwie.
- Co żeś ty powiedział?
- Widzę, że utrata słuchu jest w tym domu zaraźliwa - parsknąłem śmiechem.

Zerwał się z miejsca i w momencie znalazł się przede mną.
- Czyżby po ostatnim razie przestały boleć cię plecy? Chcesz powtórki? - sączył kolejne słowa.
- Jestem tutaj po to, żeby spełniać twoje wszelkie życzenia, Panie - powiedziałem, bezczelnie patrząc mu w oczy.
Złapał mnie za szyję i podniósł do góry. Moje nogi straciły przyczepność i dyndały bezwładnie w powietrzu. Nie mogłem złapać oddechu. Zacisnąłem ręce na jego dłoni i patrzyłem w połyskujące groźnie oczy.
- Myślisz, że bawi mnie twoja bezczelność?! Myślisz, że cię nie zabiję, bo kosztowałeś mnie mnóstwo pieniędzy?! Jeśli tak, to zachowuj się dalej w ten sposób.
Nieoczekiwanie puścił mnie i upadłem na podłogę. Krztusiłem się i z trudem łapałem oddech.
- Od jutra masz dostęp do mojej biblioteki, do końca tygodnia czekam na szczegółowy projekt ogrodu z wyszczególnieniem wszelkich nasadzeń. Nie obchodzi mnie, jak to zrobisz, a teraz nie chcę cię dłużej oglądać.

Podnosiłem się i opuściłem jego pokój, nie oglądając się na niego. Przez całą drogę trzymałem się za bolącą szyję, ale jednocześnie byłem szczęśliwy, ponieważ wreszcie miałem szansę poszperać wśród ksiąg w jego bibliotece. Nie mogłem doczekać się jutrzejszego dnia.

Przebudziłem się około północy, ponieważ chciało mi się pić. Wstałem z łóżka, wyszedłem z pokoju i ruszyłem w kierunku kuchni. Miałem ochotę napić się czegoś ciepłego. Herbaty. Mleka. Nawet kawy. Czegokolwiek, byleby było ciepłe. W pewnym momencie do moich uszu dotarł dźwięk jakiejś melodii, która z każdym kolejnym krokiem stawała się coraz głośniejsza. Zaciekawienie wzięło górę nad rozsądkiem i podążałem dalej przed siebie. Gdybym wiedział, czego będę świadkiem i zarazem uczestnikiem, poszedłbym do kuchni, albo po prostu wrócił do siebie.

Ciemny korytarz przecinała niewielka łuna światła, która sączyła się z uchylonych drzwi. Nie wiem czemu, ale muzyka obezwładniała moje zmysły i ciało. Podobała mi się i zachęcała do tego, żebym się w nią dalej wsłuchiwał. Niepewnie podszedłem do drzwi i zajrzałem do środka. Przez chwilę stałem zafascynowany tym, czego właśnie byłem świadkiem. Rozejrzałem się nerwowo, ale poza mną na korytarzu nie było ani jednej żywej duszy. Otaczające mnie ciemności sprawiły, że nabrałem większej odwagi i znów patrzyłem w głąb pokoju.

Na łóżku, oparty o wysoko ułożone poduszki, leżał Raizel. Czarne ubranie doskonale podkreślało jego dobrze zbudowane ciało. W jednej dłoni trzymał kryształowy kielich, który co jakiś czas unosił do góry. Od razu zrozumiałem, że była w nim krew, najprawdopodobniej Michaela. W drugiej dłoni trzymał zapalonego papierosa. Zaciągał się nim i wypuszczał kłęby ciemnego dymu. Pokój delikatnie rozświetlały niewielkie świeczki, których niezliczona ilość stała dosłownie wszędzie. Znów spojrzałem na Raizela, który zdawał się kompletnie nie zwracać uwagi na swojego niewolnika. Michael usiadł na łóżku obok Raizela i zaczął rozpinać jego koszulę. Kolejne rozpinane guziki odsłaniały jego jasną skórę. Wampir znów zaciągnął się papierosem i przyciągnął twarz niewolnika do swojej. Ich usta zetknęły się w namiętnym pocałunku. Po chwili Michael odsunął się od niego i zaczął się krztusić. Raizel zareagował na to złośliwym śmiechem, który sprawił, że wszystkie włoski na moim ciele stanęły dęba. Chłopak zszedł z łóżka i zaczął się powoli i zmysłowo poruszać w rytmie muzyki. Kolejne elementy jego garderoby spadały na podłogę. Byłem zaszokowany, ponieważ nigdy bym czegoś takiego się po nim nie spodziewał. On niczego się nie wstydził, każdy jego kolejny ruch był wyważony i doskonale przemyślany. Gdy chłopak był już kompletnie nagi, dostrzegłem mnóstwo starych i świeżych ran, które pokrywały jego ciało. Michael klęknął pośrodku pokoju i opuścił głowę. Czekał. Raziel zdawał się tym całkowicie nie przejmować. Dopiero gdy wypalił do końca papierosa, wstał z łóżka i podszedł do swojego niewolnika.

Kiedy obchodził go kilkakrotnie, poczułem czyjś oddech na szyi. Zadrżałem i już miałem krzyknąć, ale ktoś zasłonił dłonią moje usta.
- Nieładnie podglądać. - Usłyszałem głos Akiry.
Poczułem, że jego druga dłoń zaczęła błądzić po moim ciele i dotykać mnie przez materiał. Pchnął mnie do przodu i obaj weszliśmy do pokoju. Raizel spojrzał w naszym kierunku, ale nie był zdziwiony.
- Wreszcie jesteś. Już myślałem, że jednak nie przyjdziesz - powiedział Raizel.
- Wiesz, że nie mógłbym tego przegapić. Zobacz, kogo spotkałem.
Raizel podszedł do nas i załapał mnie za krocze.
- Yukuś, od samego początku wiedziałem, że nas podglądałeś.
Nie mogłem odpowiedzieć, ponieważ Akira nadal zasłaniał moje usta. Michael w tym czasie ani razu nie uniósł głowy.

- Niestety musisz nam wybaczyć, ale dzisiaj głównym bohaterem jest mój drogi niewolnik - kontynuował Raizel.

Akira pchnął mnie w kierunku łóżka, na którym usiadł. Zmusił mnie, żebym usiadł u jego stóp. Nie byłem w stanie mu się przeciwstawić, nie byłem w stanie nic powiedzieć, mogłem tylko patrzeć. Kiedy Raizel podszedł do swojego niewolnika, ten od razu rozsunął rozporek przy spodniach swojego pana i wyjął jego stojącego penisa. Patrzyłem na to zafascynowany i zadziwiony tym, że nie czułem obrzydzenia. Michael pieścił, dotykał, lizał i brał do ust fiuta Raizela.
- Ponieważ to wyjątkowa dla ciebie chwila, będziesz odczuwał dziś tylko przyjemność - powiedział Raizel, głaszcząc swojego niewolnika po policzku.

Po chwili wampir odsunął się od niego, schował penisa i poprawił spodnie.
- Połóż się na plecach na łóżku - rozkazał swojemu niewolnikowi.
- Zajmij się Michaelem. - Usłyszałem głos Akiry.
Z ociąganiem wstałem i podszedłem do leżącego na łóżku chłopaka. Nie miałem ochoty wypełniać polecenia Akiry, ale obecność dwóch wampirów w jednym pokoju, sprawiła, że usiadłem na łóżku i niepewnie dotknąłem dłonią torsu chłopaka. Nie sprawdzałem, ale byłem pewny, że tamci sadyści uważnie się nam przyglądali. Michael patrzył na mnie i się nie odzywał. Gdy dotknąłem dłonią jego penisa, cicho westchnął. Czułem się dziwnie, robiąc dobrze chłopakowi, który jeszcze niedawno pieprzył mnie w dupę. To wszystko było dziwne, chore i popieprzone.
- Yuki, musisz się bardziej postarać - powiedział Raizel.

Denerwowałem się i coraz bardziej byłem zły na sytuację, w której znalazłem się przez własną głupotę. W końcu się przemogłem i przysunąłem twarz do krocza chłopaka. Klęczałem na łóżku, dotykałem dłonią penisa Michaela i w pewnym momencie wziąłem go do ust. Gdy pieściłem go oranie, poczułem czyjeś palce na moim wejściu. Wsuwały się we mnie i wysuwały. Delikatnie. Pobudzająco. Nie potrafiłem ocenić, kto w tym momencie mnie rozciągał.
- Chyba wystarczy, prawda Yuki? - Ktoś klepnął mnie po tyłu.

Odsunąłem się od Michaela i zrozumiałem, że za mną stał Raizel. Uśmiechał się do mnie słodko i niewinnie. Gdybym nie wiedział, jaki jest naprawdę, pomyślałbym, że jest uroczym młodym mężczyzną ze śmieszną fryzurą.
- Michael, zrób miejsce dla Yukiego.

Chłopak posłusznie usiadł i przesunął się nieco na bok. Kiedy zająłem jego miejsce, Michael uniósł moje nogi, przysunął stojącego fiuta do mojego tyłka i naparł na moje wejście. Po kilku sekundach poruszał się we mnie wolno i z wyczuciem. Nieoczekiwanie się lekko spiął i przytulił do mnie. Początkowo nie rozumiałem, co się działo, ale po chwili dotarło do mnie, że Raizel właśnie w niego wchodził. Nie wiem dlaczego, ale pogłaskałem Michaela po plecach. Może sprawiała to muzyka, która znów mnie obezwładniała, a może to wampiry wywierały na mnie mentalną presję. Nie wiedziałem. Jednego byłem pewien. Mój penis prężył się dumnie, a ja byłem coraz bardziej nakręcony. Michael odsunął się ode mnie i znów zaczął się we mnie poruszać. Tak naprawdę to rytm nadawał Raizel, który go pieprzył. Cała sytuacja była obrzydliwa, ale jednocześnie cholernie podniecająca. Zastanawiałem się, co czuł Michael z fiutem w moim tyłu i jednocześnie posuwany przez Raizela. Przymknąłem oczy i zaczynałem powoli odpływać. Poczułem, że ktoś ścisnął mocno mojego penisa u podstawy.
- Nawet się nie waż teraz skończyć. - Kiedy otworzyłem oczy, zobaczyłem twarz Akiry.

Po chwili wampiry się zamieniły i tym razem Akira pierzył Michaela. Na twarzy chłopaka pojawił się lekki grymas bólu, kiedy mój pan w niego wchodził. Spiął się, ale po chwili znów się we mnie poruszał w rytmie nadawanym przez Akirę. Nie wiem, jak długo to trwało, ale znów zacząłem odpływać.

Nagle Michael się ze mnie wysunął, Akira złapał mnie za rękę i zmusił, żebym wstał. Tym razem na łóżku położył się Michael. Akira jasno dał do zrozumienia, że teraz ja mam wejść w chłopaka. Przystawiłem swojego penisa do jego wejścia i pchnąłem. Wszedł do środka bez większego oporu. Pomyślałem, że fiuty wampirów skutecznie go rozepchały. Początkowo poruszałem się chaotycznie i niepewnie. Pierwszy raz znalazłem się w podobnej sytuacji i byłem zaszokowany tym, co czułem. Podobało mi się, jak mój penis zagłębiał się w jego pulsującym i gorącym tyłku. Poczułem na plecach dłonie, które zmusiły mnie, żebym się pochylił. Trochę się bałem, bo wiedziałem, co zaraz miało się stać. Michael objął mnie i mocno pocałował. W tym samym czasie jeden z tych sadystów wszedł we mnie. Zacisnąłem mięśnie, ponieważ czułem ból, gdy mój tyłek rozszerzał się, przyjmując czyjegoś fiuta. Dostałem krótką chwilę, żeby się przyzwyczaić, ale potem zostałem pociągnięty do góry. Zrozumiałem, że tym który mnie właśnie posuwał był Akira. Raizel w tym czasie pochylił się nad Michaelem i czule go całował. Rytm, w jakim się poruszałem, nadawał Akira. Nie potrafiłem się na niczym skupić. Początkowy ból i dyskomfort zmieniały się w przyjemność. Było mi cholernie dobrze. Mój fiuta zagłębiał się w rozpalonym tyłku chłopaka i jednocześnie byłem pieprzony przez wampira. Gdy przymknąłem oczy i poczułem, że zaraz dojdę, Akira wysunął się ze mnie. Zmusił mnie, żebym przestał się poruszać w Michaelu. Kiedy fala mojego podniecenia minęła, miejsce Akiry zajął Raizel. Teraz jego gorący fiut rozpychał mój tyłek. Po chwili znów odpływałem, ale ponownie mi na to nie pozwolili. Raizel wyszedł ze mnie i stanął po lewej stronie łóżka. Akira podszedł do łóżka z prawej strony. Obaj jednocześnie klękli na łóżku i przystawili swoje fiuty do twarzy chłopaka. Michael od razu wziął je w dłonie i na zmianę wsuwał sobie do ust. Lizał, pieścił i zasysał jednego, a potem drugiego fiuta. Czułem obrzydzenie i jednoczesne podniecenie. Znów. Skoro to było chore, to ja także stawałem się chory. Niedługo i dla mnie nie będzie już ratunku, ponieważ zatracę się w tym świecie. Po chwili wampiry spuściły się do ust i na twarz chłopaka, który posłusznie zlizywał spermę z ich penisów.

- Kończymy zabawę? - zapytał Akira.
- Michael, kończymy? - Raizel uśmiechnął się ciepło do swojego niewolnika.
- Tak, Panie - szepnął Michael.
- Yuki, doprowadź go do orgazmu - powiedziawszy to, Raizel usiadł obok chłopaka i go pocałował.

Po chwili ujął jego dłoń i przystawił sobie do ust. Zaważyłem, że podobnie zrobił Akira, Jednocześnie wgryźli się w nadgarstki chłopaka i zaczęli pić jego krew. Na twarzy Michaela w krótkim czasie pojawiła się euforia. Wił się pode mną i coraz głośniej jęczał. Teraz byłem w stu procentach pewien, że ich ślina zawierała jakieś substancje, które powodowały, że ciała ludzi w ten sposób reagowały. Poruszałem się coraz szybciej i szybciej. Jednocześnie czułem, że odbyt chłopaka mocno zaciskał się na moim fiucie. 

Znów ogarnęły mnie dźwięki muzyki, która przez cały czas wypełniała pokój. Wampiry piły krew Michaela, którego jęki zmieniły się w coraz głośniejsze krzyki. Pieprzyłem go mocno i brutalnie. Czułem się fenomenalnie i z każdym kolejnym pchnięciem zbliżałem się do orgazmu. W pewnym momencie ciało Michaela wygięło się w łuk i zaczęło szczytować. Gdy chłopak opadł bez sił z powrotem na łóżko, mało już do mnie docierało. Przestało mnie to obchodzić, przymknąłem oczy i odchyliłem głowę do tyłu. Doszedłem z jękiem i przez chwilę nie byłem w stanie się poruszyć. W końcu opuściłem głowę i otworzyłem oczy. Spoglądałem teraz na twarz Michalea, w której coś zaczęło mnie niepokoić.  Po chwili dotarło do mnie, że coś się nie zgadzało. Mimo że na twarzy chłopaka gościł uśmiech, jego oczy były zimne. Uświadomiłem sobie, że przede mną na łóżku leżały zwłoki, które jeszcze nie tak dawno tętniły życiem. Poderwałem się i omal nie spadłem z łóżka. Obok martwego ciała siedział Raizel. Z niedowierzaniem patrzyłem, jak wampir z czułością spoglądał na swojego martwego niewolnika.
- Jesteście popieprzeni! - krzyknąłem.
- Doprawdy? - Usłyszałem zimy głos Akiry.
- Chorzy, nieludzcy, sadyści, chuje... - drżącym głosem wypowiadałem kolejne słowa.
- Raizel bardzo lubił swojego niewolnika.
- Jakie kurwa lubił?! Przecież właśnie go zabiliście!
- Tak, ale rzadko który niewolnik doświadcza tego rodzaju śmierci.
- Jakiego niby?!
- Śmierć podczas orgazmu jest najlepszym, co mogło go w życiu spotkać.
- Kurwa!

Nie mogłem uwierzyć w to, co słyszałem. Śmierć podczas orgazmu, przecież to popieprzone. Śmierć sama w sobie jest popieprzona. Świat, w którym na własne życzenie się znalazłem, był popieprzony. 

Moje myśli przerwał ostry głos Akiry:
- Ty raczej nie masz co liczyć na taki koniec. 
- Jesteś zwyczajną bestią.
- Wynoś się.

Nie musiał mi tego dwa razy powtarzać, zakręciłem się na pięcie i ruszyłem w kierunku drzwi.
- Yuki, jeszcze jedno. Lekcja nr 4. Nie podglądaj, bo możesz tego gorzko żałować.

Nie zatrzymałem i nie spojrzałem na niego, tylko wybiegłem z pokoju. W tej chwili chciałem znaleźć się jak najdalej od tych sadystów i morderców.

Linki:


Dla zainteresowanych: muzyka której towarzystwo słuchało:


28 komentarzy:

  1. imciu mówiłam mówiłą ?
    ehhhh
    mysle czy prywat nie dac hejta czt tu

    a co z rzeczy co mi sie podoało to
    Powiedz to jeszcze raz, wtedy się przekonasz, jak wielką dzierżę władzę.
    ayami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że chociaż jedno zdanie ci się podobało :D.

      Hejtuj tutaj XD. Pozwalam ;-)

      Usuń
    2. no wiec
      chociaz to wg mnie hejt po wiesz .czego ja nie lubbie
      wiesz? wiesz
      do połowy..tak 3/4
      jest okej
      słodki razi i jego słodkie zdanko
      a po tem
      to wszystko wina akiry napewnooooo
      gdyby nie on tamten michael by inaczej zginal
      ayami

      Usuń
    3. Powiedziałabym, że raczej Yukiego, bo podglądał ;-).

      Akira tym razem w niczym nie zawinił, o wszystkim decydował Raizel, ponieważ dotyczyło to jego niewolnika.

      Usuń
    4. nie nie nie ..ja ci mówie to wina akiry hahahhahahahahaha
      ayami

      Usuń
    5. Mówisz?

      No nie wydaje mi się, przecież skoro Raizel ma nieograniczoną władzę, to Akira nie mógłby zrobić niczego wbrew jego woli.

      Usuń
    6. to wiadomo. wiesz o czym mowa.
      hehehehe
      moje słodziutkie kochanie jest idealny
      wkoncu masz idealny wzór dla niego
      ayami

      Usuń
    7. Akira i Raizel to idealnie dobrana para :D

      Ogień i woda...
      Slodziak i ponurak...

      Usuń
  2. Nie mam nic przeciwko brutalnemu seksowny, ale chyba jestem romantyczką bo strasznie czekam na jakieś przejawy czułości. Zemsta jest super, Aniu chyba Umowa pozostanie moim numerem jeden :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przejawy czułości pewnie się pojawią :D. Tylko nie wiem, czy akurat między bohaterami o których większość myśli, że powinny być ;-)

      Poza tym ten seks nie był aż tak brutalny :D. Zdarzały się mocniejsze sceny ;-)

      Umowa także jest moim numerem jeden <3<3<3<3

      Usuń
  3. jesteś okrutna :( jak mogłaś :(
    biedny Michael, tak mi go szkoda :( ja wiem, że on naprawdę myślał, że nic lepszego nie mogło go spotkać, ale to w sumie jeszcze smutniejsze

    z drugiej strony - podobała mi się ta zabawa na początku - z bezwolnym Yukim, piciem krwi itd :D
    przekomarzania Akiry i Raizela też są cudowne <3

    trochę nie rozumiem w tym wszystkim Michaela - jest taki strasznie nierzeczywisty, wcale nie dziwię się Yukiemu, że patrzy na niego jak na kosmitę

    zastanawia mnie, czy Akira przemyślał sprawę z tą biblioteką? :D a może specjalnie prowokuje i sprawdza Yukiego?

    no i ciekawe, czy Yuki będzie to przeżywał? bo jakoś nie wierzę w to, że tak po prostu go nie obejdzie śmierć Michaela

    MNIE JEST SMUTNO!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michael od początku wiedział, że tego dnia umrze. Raizel mówił, że dziś jest specjalny dla niego dzień. Poza tym on naprawdę lubił swojego niewolnika i dlatego zabił go w taki a nie inny sposób. Michael był pogodzony z losem, ponieważ od początku znał swoją rolę i to w jaki sposób skończy swoje życie.

      Yuki na pewno będzie to przeżywał. Tym bardziej, że zrozumie, że jego życie również jest w niebezpieczeństwie.

      Akira zawsze wszystko kalkuluje :D. Zresztą jego biblioteka nie jest mała :D i nikt nie mówił, że istnieje w niej coś takiego jak katalog ;-)

      Też mnie go szkoda :D


      Usuń
    2. to, że wiedział, wcale nie oznacza, że jest to mniej smutne :(

      jesteś okrutna <3

      Usuń
  4. Jak ty mogłaś go zabić!?
    Zaczynałam lubić Michaela... :(

    Yuki, ty idioto, po jaką cholerę tam szedłeś?
    To było przecież oczywiste, że nie skończy się to dla ciebie dobrze.
    Jesteś zbyt naiwny.
    Akira powinien go za to ukarać.
    A zwłaszcza za to co Yuki powiedział na końcu. Nieładnie.

    Ogólnie, ciekawy rozdział, chociaż ciężko na początku było mi przyswoić sobie myśl, że Yuki dostał tak dużo przyjemności, moim zdaniem nie zasłużył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie te przyjemności? XD

      Yuki jak to Yuki :D

      Akira na pewno sprawi, żeby Yuki nie narzekał na nudę. Chociaż bzykanie faceta, który umarł, nie było przecież zbyt fajne i już samo w sobie było formą kary :-)

      Usuń
    2. No chodzi mi głównie o to, że mógł sobie poruchać xD
      Na początku był przecież jeszcze żywy (jak Yuki w niego wszedł) xD

      Usuń
    3. Ale to był tylko wstęp do dalszej części XD.

      Raizelowi zależało na tym, żeby Michaelowi było dobrze. Yuki trochę przyjemności dostał przy okazji.

      Usuń
  5. Ja uwielbiam pyskówki Yukiego. Ma chłopak przejebane a i tak pyszczy :) no i strasznie chce widzieć za co chce się zemścić Yuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo wszystko się wyjaśni.
      A Yuki już tak ma, że nie potrafi się opanować XD.

      Usuń
  6. Wow 0.o
    Ta notka jest czystym złotem od chwili w której zaczyna być słyszalna muzyka.
    Kobieto, jestes mistrzem
    Sosososososo hot
    Wyobrażam sobie Michaela jako Stefana Olsdala, a Raisela jako Briana Molko :P dziwniejszego porównania chyba nie mogłem wymyślić :D
    To tyle niestety. Obiecuję że wroce ze zwyklymi komentarzami, jak tylko ogarne swoje zycie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo nie było rozdziału "Zemsty" więc musiałam się postarać :D. To najdłuższy rozdział "Zemsty", jaki się do tej pory narodził.

      Muzyka, którą słuchali w czasie orgii, tak naprawdę była inspiracją. Poszukiwałam czegoś do słuchania i przypomniał mi się właśnie ta nuta z Bungo Stray Dogs. Gdy muzyka popłynęła z głośników, przed moimi oczami stanęła właśnie taka scena.

      Poza tym od samego początku planowałam, żeby postać Raizela z jednej strony była zabawna, a jednocześnie skrywała sadystyczną duszę. Chyba mi się to udało :-)

      Cieszę się, że znalazłeś chwilę czasu na przeczytanie i skomentowanie XD. Nie ukrywam, że czekałam na ciebie <3<3<3

      Mam nadzieję, że nie masz żadnych strasznych rewolucji w życiu. Chociaż takie odniosłam wrażenie czytając ostatnie zdanie.

      Usuń
  7. Witamy : )
    Od jakiegoś czasu nasza grupa odnosi wrażenie, że blogosfera umiera, więc cieszymy się, że nadal aktywnie publikujesz.
    Zapraszamy do Nas. Ocenialnia Wspólnymi Siłami czeka na kolejne zgłoszenia! Możesz również spróbować dołączyć do naszej ekipy, rekrutacja trwa!
    wspolnymi-silami.blogspot.com
    Pozdrawiamy
    Ps. Jeśli nie lubisz takiego spamu, to nie zwracaj na niego uwagi, ale miło nam będzie, jeśli nas odwiedzisz : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakim specyfikiem były smarowane jego rany? : > krwią, zmieszana z nasieniem wampira? : >

    Jak ja lubię myśli, emocje i rozterki bohaterów <3

    POGODNY Raizel? :3

    Ja tam Michaela lubię. Powiem ci, że on mi się kojarzy z tym „pieskiem” z Togainu no chi. Nie wiem, czy oglądałaś ;)

    „Tak, tak, obiecuję, że skosztuję go tylko troszkę” - o jezu ,aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA #inteligentny komentarz tak bardzo

    No i oto widzimy prawdziwą naturę Raizela <3

    Bożeeee, ale z tego Akiry sadysta. Biedny, poniżony Yuki. Lubię, jak się sprzeciwia, opiera i walczy, a oni go łamią.

    Nie pozwoliłem ci dojść. Nie pozwoliłem ci tak szybko skończyć. Jak śmiałeś? - JAK ŚMIAŁEŚ. No jak śmiałeś? Zabrzmiało tak fajnie infantylnie <3 taki oburzony Raizel, który wydyma wargi i warczy gniewnie <3

    Nooooo to rozumiem, dostęp do biblioteki!

    Akcja Raizela i Michaela taka zmysłowa. Boże, cudowne. Aż by się chciało być na miejscu Yukiego i podglądać.

    Muzyka, mentalna presja i ogólna atmosfera tej sceny była tak wspaniała, że ja chcę takie anime! :D

    Końcóweczka oczywiście świetna, zlizuję resztki zachwytu i mowię, że wcale mi nie żal Michaela. Raizel i tak by go zabił, a tutaj chłopak dostał szybką i przyjemną śmierć.
    Bardziej rozwalił mnie Yuki. Biedny chłopak, to musiało być piękne uczucie – ruchać zwłoki <3
    Kocham tych popierdoleńców :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krew zmieszana z nasieniem wampira - interesująca mieszanka :D

      Raizel jest pogodny, wesoły, ogólnie śmieszny w codziennym życiu, jednak to tylko pozory. Jego sadyzm przewyższa sadyz Akiry. Poza tym to Raizel ma władzę nad Akirą :D. Szkoda, że Yuki nie chciał tego sprawdzić, bo pewnie byłoby ciekawie.

      Tak, tak, obiecuję, że skosztuję go tylko troszkę - w tym zdaniu Raizel oczywiście miał na myśli nie tylko krew Yukiego, ale ostatecznie pozwolił zabawić się z nim Michaelowi.

      Dokładnie też widzę w tej scenie sfochanego Raizela, wydymającego wargi XD.

      Yuki za chwilę pożałował, że podglądał. Akira i Raizel nie byliby sobą, gdyby nie wykorzystali Yuliego XD.

      Anime - ciekawe, ale pewnie poszłąby cenzura i byłoby słabe <3

      Dokładnie. Raizel nie przywiązuje się do swoich niewolników, dlatego Michael musiał zginać. A że Raizel go lubił, to dostąpił przyjemnej śmierci.

      Mina Yukiego na bank była genialna w chwili, gdy zrozumiał, że Michael nie żyje. Wampiry są złem w czystej postaci i zrobiły to z czystą premedytacją.

      Też ich kocham <3<3<3

      Usuń
    2. Ooooh, widzę pasek zakładek u góry :3

      Usuń
    3. Stwierdziłam, że to będzie bardziej czytelne :D.
      Poza tym spodobał mi się u Ciebie jakiś czas temu i bezczelnie ściągnęłam XD.

      Usuń