WAŻNE INFO:

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

czwartek, 27 kwietnia 2017

Noblesse 3

NOBLESSE

Raizel



W oddali widzę zarysy budynków miasta, które jeszcze dzisiaj rano było moim domem. 

Czy dane mi będzie kiedykolwiek tam wrócić? 

Moje myśli wędrują do osób, poznanych w ciągu minionego roku. 

piątek, 21 kwietnia 2017

Umowa - Rozdział 36 (Sho) - Część 4

SHO

Rozdział 36 - Część 4/4

Wybiegłem z budynku i wsiadłem do samochodu. Zapaliłem silnik i z głośnym piskiem odjechałem z parkingu. Szybko włączyłem się do ruchu i już po chwili pędziłem z coraz większą prędkością po autostradzie. Wyprzedzałem kolejne samochody i zmieniałem pasy ruchu, nie dbając o włączenie kierunkowskazów. Po co miałem to niby robić? Stanowiłoby to tylko niepotrzebną stratę czasu. Czułem się tak, jakbym znajdował się wewnątrz jakiejś gry. 


czwartek, 20 kwietnia 2017

Umowa - Rozdział 36 (Sho) - Część 3

 SHO

 Rozdział 36 - Część 3/4

Mój sen nieoczekiwanie został przerwany przez coraz bardziej irytujące uczucie chłodu. Z niechęcią otworzyłem oczy i zrozumiałem, że leżałem kompletnie nagi na łóżku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo często spałem bez bielizny, ale zawsze spałem pod kołdrą lub ewentualnie kocem.

środa, 19 kwietnia 2017

Umowa - Rozdział 36 (Sho) - Część 2


SHO

 Rozdział 36 - Część 2/4


Otworzyłem drzwi wejściowe i zauważyłem, że Marco był cholernie rozbawiony w przeciwieństwie do Akiego, który wyglądał na coraz bardziej zirytowanego.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Umowa - Rozdział 36 (Sho) - Część 1

Sho

Część 1/4

Stałem na balkonie, paliłem papierosa i patrzyłem bezmyślnie przed siebie. Tym razem ocean nie potrafił mnie jednak uspokoić. Moją duszą targało mnóstwo wątpliwości. Nie wiedziałem, ile razy to wszystko analizowałem, ale nadal nie potrafiłem znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Black Heart - Rozdział 12

Sebastian Michaelis


Oddawałem się mojej obecnie największej, a zarazem jedynej przyjemności. Przesuwałem dłonią, otuloną śnieżnobiałą rękawiczką, po czarnych krótkich włosach najwspanialszej istoty, jaką kiedykolwiek dane mi było poznać. Czyniła mi ten zaszczyt i spoczywała na moich kolanach. Z jej słodkiego gardziołka wydobywała się melodia, która pieściła mój wyczulony zmysł słuchu. Jej obecność sprawiała, że choć na chwilę potrafiłem zapomnieć o otaczającym mnie świecie. W tym momencie nie liczyło się nic. Kontrakt, służba, obowiązki, obecny Pan, a nawet piekło nie miały dla mnie większego znaczenia. Przymknąłem oczy i rozkoszowałem się wietrzykiem, który delikatnie rozwiewał moje krótkie włosy. Siedziałem na ławce w ogrodzie i chłonąłem otaczający mnie spokój. Odchyliłem głowę do tyłu i poczułem na twarzy ciepłe promienie wschodzącego słońca. Zachichotałem złośliwie, gdyż przypomniałem sobie, że wschód słońca poprzedzało zjawisko, które ludzie nazwali jutrzenką. 

- Morning star... - Byłem strasznie rozbawiony tym określeniem.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Black Heart - Rozdział 11

Ciel Phantomhive


Przez całą noc znajdowałem się na pograniczu jawy i snu. Teraźniejszość mieszała się z moją przeszłością i przyszłością. Miałem wrażenie, że jednocześnie tkwiłem w klatce, leżałem na ołtarzu ofiarnym, szukałem rodziców w rezydencji, trawionej przez płomienie, trzymałem szponiastą dłoń demona i traciłem duszę, którą wysysała ze mnie istota o skrzącym się krwawym spojrzeniu. Wszystkie sceny rozgrywały się jedna po drugiej, mieszały i przeplatały się ze sobą. Byłem jednocześnie uczestnikiem i obserwatorem rozgrywających się wydarzeń. Czułem, że powoli zaczynałem tracić rozum.  Niejednokrotnie, kiedy obrazy się zamazywały i na powrót otaczała mnie ciemność, pojawiał się on w swojej prawdziwej postaci. Od kiedy go poznałem, często zastanawiałem się, czemu demony ukazywane były jako ohydne istoty. Przecież on taki nie był. Tylko raz mogłem podziwiać jego prawdziwą postać. W chwili, kiedy zawieraliśmy kontrakt, przez kilka sekund stała przede mną istota, której uroda zapierała dech w piersiach. Gdyby nie jej czarne jak smoła skrzydła, krwawe spojrzenie i ostre zęby, przysiągłbym, że przede mną stał anioł. Nieraz zadawałem sobie pytanie, jakim cudem czyste piękno, przesiąknięte było złem aż do szpiku kości. Niestety nigdy więcej nie było mi dane oglądać jego pierwotnej formy.