WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Black Heart - Rozdział 11

Ciel Phantomhive


Przez całą noc znajdowałem się na pograniczu jawy i snu. Teraźniejszość mieszała się z moją przeszłością i przyszłością. Miałem wrażenie, że jednocześnie tkwiłem w klatce, leżałem na ołtarzu ofiarnym, szukałem rodziców w rezydencji, trawionej przez płomienie, trzymałem szponiastą dłoń demona i traciłem duszę, którą wysysała ze mnie istota o skrzącym się krwawym spojrzeniu. Wszystkie sceny rozgrywały się jedna po drugiej, mieszały i przeplatały się ze sobą. Byłem jednocześnie uczestnikiem i obserwatorem rozgrywających się wydarzeń. Czułem, że powoli zaczynałem tracić rozum.  Niejednokrotnie, kiedy obrazy się zamazywały i na powrót otaczała mnie ciemność, pojawiał się on w swojej prawdziwej postaci. Od kiedy go poznałem, często zastanawiałem się, czemu demony ukazywane były jako ohydne istoty. Przecież on taki nie był. Tylko raz mogłem podziwiać jego prawdziwą postać. W chwili, kiedy zawieraliśmy kontrakt, przez kilka sekund stała przede mną istota, której uroda zapierała dech w piersiach. Gdyby nie jej czarne jak smoła skrzydła, krwawe spojrzenie i ostre zęby, przysiągłbym, że przede mną stał anioł. Nieraz zadawałem sobie pytanie, jakim cudem czyste piękno, przesiąknięte było złem aż do szpiku kości. Niestety nigdy więcej nie było mi dane oglądać jego pierwotnej formy. 

W pewnym momencie sny stały się strasznie realne. Znów odczuwałem przeraźliwy strach i ból. Kiedy myślałem, że oszaleję, nagle wszystko zniknęło. Byłem pewien, że to demon użył swoich szatańskich sztuczek i odgonił ode mnie senne mary. Otworzyłem oczy i w ciemności napotkałem jego skrzące się spojrzenie. Pomyślałem, że Sebastian znajdował się stanowczo za blisko. Nie odczuwałem jednak strachu. Nie bałem się, że pożre moją duszę. Byłem przekonany, że nie zrobi mi żadnej krzywdy. Znów zapadłem w sen.

Otworzyłem oczy i przez chwilę patrzyłem przed siebie. Starałem się przypomnieć sobie o wydarzeniach minionego dnia. Palący ból w piersiach bardzo szybko przywrócił mi pamięć. Znajdowałem się we własnej sypialni i leżałem w swoim wielkim łożu. Rozejrzałem się po pomieszczeniu, ale w półmroku nie odnalazłem mojego sługi. Przez chwilę zastanawiałem się, jaka była pora dnia. Noc, dzień, poranek, a może późny wieczór? Zaciągnięte ciężkie zasłony na oknach nie pozwalały jednoznacznie odpowiedzieć na postawione pytanie. 

Przypomniało mi się, że nocą znów dopadły mnie koszmary. Pomyślałem, że obrazy śmierci rodziców, pożaru rezydencji, składania ofiar i zawarcia kontraktu nieustannie towarzyszyły mojemu życiu. Wracały do mnie nie tylko we śnie, ponieważ niejednokrotnie łapałem się na tym, że zamiast poświęcić się pracy, rozmyślałem o bolesnych wydarzeniach, których byłem świadkiem i uczestnikiem. Gdy koszmary dopadały mnie nocą, mój głośny krzyk nieraz niósł się po rezydencji. Zawsze wówczas w mojej sypialni zjawiał się demon. Była to ironia losu, ponieważ w takich chwilach mój przyszły oprawca stawał się moim wybawcą. Nie wiem jakich używał sztuczek, ale zawsze potrafił mnie uspokoić.

- Sebastian - szepnąłem.

Usłyszałem charakterystyczne pukanie do drzwi i po chwili do pokoju wkroczył mój kamerdyner. Zastanawiałem się, jakim cudem tamta trójka nieudaczników tak bardzo go uwielbiała. Przecież jego osoba stanowiła dla nich zagrożenie. Zawsze nienagannie ubrany i wykonujący swoje obowiązki bez najmniejszego potknięcia, powinien budzić ich gniew i wrogość. Jakimś cudem oni jednak go uwielbiali i z radością wykonywali jego polecenia.

- Dzień dobry, Paniczu - powiedział. - Niezmiernie cieszę się, że wreszcie się obudziłeś.

Sebastian niósł tacę ze śniadaniem, na które nie miałem najmniejszej ochoty. Postawił ją na szafce przy moim łożu i podszedł do okna. Gdy rozsunął zasłony i do środka wpadło dzienne światło, odwrócił się do mnie i uśmiechnął się tak bardzo promiennie, że miałem ochotę zwymiotować. Po chwili podszedł do mnie, nachylił się i bezceremonialnie dotknął dłonią mojego czoła.
- Wygląda na to, że twoja gorączka spadła, Paniczu - powiedział.
- Jak śmiesz mnie dotykać bez pozwolenia, psie?
Byłem wkurzony z powodu jego bezczelnego zachowania. Jak śmiał się tak zachowywać? Czyżby zapomniał, gdzie było jego miejsce?
- Przyjmij proszę moje najszczersze przeprosiny. Pozwól, że sprawdzę stan zadanej ci rany.

Gdy skinąłem głową, demon odsunął kołdrę, powili rozpiął moją koszulę i po chwili zdjął opatrunek. Zadziwiły mnie reakcje mojego ciała, ponieważ do tej pory jego dotyk nigdy nie robił na mnie wrażenia. Tym razem było inaczej. Minimalnie zadrżałem, gdy jego palce muskały moją skórę. Docierał do mnie zapach, jaki uwalniało jego ciała. Nikły. Drażniący. Obezwładniający. Zamrugałem kilkakrotnie oczami i odgoniłem od siebie myśli, które nieoczekiwanie pojawiały się w mojej głowie. Byłem pewien, że były wynikiem mojego obecnego stanu. Sebastian nadzwyczajnie delikatnie zmienił mój opatrunek i odsunął się ode mnie. 

- Za kilka dni powinieneś dojść do siebie, Panie. Rana nie nosi znamion zakażenia i powinna szybko się zabliźnić - odezwał się.
- Pomóż mi usiąść.
- Jak sobie życzysz, Panie.

Kamerdyner delikatnie mnie uniósł i ulokował na wysoko ułożonych poduszkach. Mimowolnie syknąłem z bólu.
- Wybacz, Panie - odezwał się zatroskanym głosem.
- Daruj sobie tę twoją udawaną troskę - powiedziałem złośliwie.
- Muszę cię rozczarować, ale ani trochę nie bawi mnie oglądanie Ciebie w takim stanie.
- Uważaj, bo gotów jestem uwierzyć w te twoje brednie.
- Jeśli nie możesz znieść bólu, to mogę podać ci środki, które go złagodzą.
- Masz na myśli narkotyki?
- Między innymi.
- Obejdzie się.
Demon westchnął i postawił przede mną rozkładany stolik, na którym umieścił tacę ze śniadaniem.
- Paniczu, przyniosłem ci delikatne śniadanie i herbatę - powiedział.
- Nie jestem głodny, zabierz to. Podaj mi gazetę.
- Nie. Zjesz wszystko - odezwał się zimnym głosem.
Spojrzałem na niego i napotkałem jego lodowaty wzrok. Poczułem, że momentalnie zmieniała się aura wokół niego. Nie było śladu po spokojnym i opanowanym demonie. Przede mną stała wkurzona i ledwo panująca nad sobą istota.
- Sprzeciwiasz mi się? - zapytałem, starając się zachować spokój. 
Tak naprawdę, to nie miałem ochoty na kłótnię z tym idiotą. Nie miałem ochoty na śniadanie. Na nic nie miałem ochoty. Chciałem sprawdzić tylko, jakie informacje umieszczono w gazecie na temat mojej wczorajszej śmierci. Potem planowałem dalej wypoczywać i nabierać sił.
- Paniczu, gdzieżbym śmiał się Ci sprzeciwiać. Jednak musisz jeść, żeby nabrać sił. Więc, proszę zjedz to, co dziś ci przygotowałem - Sebastian uśmiechnął się. Zauważyłem, że w jego uśmiechu nie było najmniejszego śladu radości. Prychnąłem cicho i odwróciłem głowę.
- Zatem Paniczu pozwól, że się oddalę. Muszę sprawdzić stan posiadłości po nocnej wizycie nieproszonych gości - powiedziawszy to, Sebastian ruszył w kierunku drzwi.

Z niechęcią patrzyłem na stojące przede mną jedzenie. Talerz z jakimś kleikiem nie wyglądał na zbytnio zachęcające danie. Wiedziałem jednak, że demon przygotował coś lekkostrawnego i zarazem pożywnego. Ująłem w dłoń łyżkę, nabrałem trochę tej dziwnej brei i uniosłem. Z jękiem opuściłem rękę z powrotem. Zrozumiałem, że nie mogłem samodzielnie niczego zjeść, dopóki rana mi dokuczała. Nie spodziewałem się tego. Nie wziąłem pod uwagę, że bardziej niż zwykle będę musiał polegać na swoim słudze.
- Sebastian, pomóż mi – gniewnie wyszeptał.

Demon bez słowa podszedł do łóżka, usiadł obok i zaczął mnie karmić. Byłem zawstydzony do granic moich możliwości. Dwudziestoletni mężczyzna potrzebował pomocy w tak zwykłej czynności. Żenujące. O dziwo kamerdyner nie skomentował tego w żaden sposób.
- Nie będziesz żartował? - zapytałem.
- Nie.
- Nie poznaję cię, gdzie się podziała twoja wrodzona złośliwość?
Spojrzał na mnie, ale nie odpowiedział na moją prowokację. Naprawdę to było do niego niepodobne.

Kiedy skończyłem jeść, Sebastian wstał i po raz pierwszy dał upust swojej złości.
- Paniczu, jak mogłeś wymyśleć tak durny plan? Kazać się postrzelić? Po co? Żeby uśpić czujność swoich wrogów? Nie pomyślałeś, że możesz zginąć?
- Dlatego to ty strzelałeś - powiedziałem spokojnie.
- A jakbym chybił?
- Zapominasz się.
- Wybacz Paniczu, to było niewybaczalne z mojej strony, żeby kwestionować twoje rozkazy. A teraz pozwól, że się oddalę. 

W jego oczach zauważyłem coś, co mnie zaniepokoiło. Czyżby to była troska? Nagle dotarło do mnie coś jeszcze. Miałem nieodparte wrażenie, że w nocy demon mnie obejmował, szeptał pocieszające słowa i coś nucił. Niemożliwe... 

Zacząłem cicho nucić melodię, którą słyszałem we śnie. Patrzyłem uważnie w oczy demona, które po chwili się zwęziły i zapłonęły krwawym blaskiem.
- Ty to nuciłeś? - zapytałem niepewnie.
Demon przez chwilę się nie odzywał, tak jakby zastanawiał się, czy powinien udzielić odpowiedzi na postawione przeze mnie pytanie.
- Odpowiedz - rozkazałem.
- Tak, Panie. 
- Dlaczego?
- Robię to za każdym razem, kiedy masz koszmary. 
- Czy ty...  - zacząłem, ale on nie pozwolił mi dokończyć.
- Tak, Panie. Opuściłem twoje łoże, kiedy zaczynało świtać.
- Dlaczego to wszystko robisz? No tak... głupie pytanie. Kontrakt. Przecież pragniesz mojej duszy. Gdybym zginął albo oszalał, traciłbyś ją. Zostaw mnie samego.

Demon skłonił się, zabrał tacę i ruszył w kierunku wyjścia. Byłem pewien, że gdy zamykał za sobą drzwi, usłyszałem:
- Nie tylko twojej duszy... 
A może tylko mi się to wydawało. Ostatecznie nie czytałem gazety, tylko zapadłem w niespokojny sen.  

Linki:
- Rozdział 10
- Spis treści

7 komentarzy:

  1. Myślę, że Sebastian JEST aniołem, tylko upadłym, jak to demon :3 Ale to kochane, że Ciel tak o nim myśli :)
    Oczywiście, że tak, Cielu, te obrazy będą wracać.

    Czemu trójka go uwielbiała? :3 No wiadomo, czemu :D

    A cóż to za dziwne emocje wzbudził w Cielu dotyk Sebastiana? #brewki #szczerzy się

    Mam nadzieję ,że Sebastian potem przyszedł sprawdzić, czy Ciel zjadł wszystko :D Niby go rozumiem, bo martwi się o duszę Ciela, ale no, nie znoszę, jak ktoś wpycha we mnie jedzenie, jak jestem słaba czy chora #teamCiel

    Mina Sebusia na obrazku <3

    „Nie tylko twojej duszy”... Mam nadzieję, że również CIAŁA :3 chociaż nie wiem, jak zamierzasz to rozkręcić i przedstawić Sebastiana i jego zamiary, ale podejrzewam, że oprócz duszy może być już przywiązany do Ciela, ale nie w tym „ludzkim” znaczeniu. Bo Sebastian chyba nieźle się bawi, było coś w mandze, nie? No i czekam na CIAŁO <3 jak już Ciel się wyliże.

    Też uważam, że to niebezpieczny plan, ale no, udało się. Zresztą, Sebastian jak zwykle złośliwy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sebastian nie byłby sobą, gdyby przestał być złośliwy dla Ciela. Przecież to demon, nawet jeśli kiedyś był aniołem (spekulacje XD).

      A kto nie uwielbia Sebastiana? Chyba wszyscy mają do niego słabość XD.

      Dotyk demona chyba każdego przyprawiłby o gęsią skórkę XD. Mnie na pewno :-).

      Sebastian sam osobiście go nakarmił ;-) i dopilnował, żeby wszystko zjadł.

      Duszy, ciała, wieczności... To wie tylko i wyłącznie Sebastian XD. Może w końcu się zdradzi, albo zacznie bardziej prowokować Ciela, który ma młode, apetyczne i dziewicze ciało <3<3<3.

      Usuń
    2. Już wiem, że nakarmił, po prostu na bieżąco komentowałam :D Też bym chciała, żeby mnie karmił : > o gęsiej skórce i dotyku demona to już w ogóle się nie wypowiem, mogłabym robić za zakonnicę, bo wiem, jak on lubi je gwałcić :D

      Dziewica-Ciel <3

      Usuń
    3. No przecież, że Ciel jest dziewicą <3

      Znając Sebusia, to on chyba jeśli miałby okazję, to nikomu by nie przepuścił XD.

      Usuń
  2. Nie wiem, czy wspominałam czy nie... Ale to opowiadanie mi sie mega podoba. Także. Mocno wciąga. I jak na razie jest dosyć "lajtowe" w porównaniu do zemsty.
    Takie opki łatwiej mi sie czyta, to na pewno:).
    A tak wgl to ostatnia wypowiedz Sebastiana zrobiła mi noc :D. "nie tylko Twojej duszy" xD. Słodko max. Wiem, ze chodziło o ciało, ale ja jestem romantyczka i doszukuje sie czegoś głębiej. Z reszta widać, ze sie Sebus trochę przywiązał mimo wszystko :D.
    Czekam na nexta :*. Super rozdział.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w moich skromnych progach :D.

      Zemsta i Umowa z założenia mają być hard. Zemsta nawet bardzo hard. Tutaj zobaczymy, jak dalej będzie rozwijać się relacja między demonem i jego panem.

      Sebastian mimo wszystko lubi służbę u Ciela, widać to w mandze i anime. Dlatego również ja postanowiłam nie zmieniać tego tutaj ;-).

      A co do pragnień... dusza, ciało, a może coś więcej. Sebastian kiedyś pomyślał, że Ciel byłby godnym jego towarzyszem. Więc wszystko możliwe :D.

      Usuń