WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Umowa - Rozdział 36 (Sho) - Część 1

Sho

Część 1/4

Stałem na balkonie, paliłem papierosa i patrzyłem bezmyślnie przed siebie. Tym razem ocean nie potrafił mnie jednak uspokoić. Moją duszą targało mnóstwo wątpliwości. Nie wiedziałem, ile razy to wszystko analizowałem, ale nadal nie potrafiłem znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

W końcu zmęczenie zaczęło brać nade mną górę i wróciłem do mieszkania. Nie zwracając uwagi na Nataniela, który krzątał się w kuchni, poszedłem do swojego pokoju. Byłem wykończony minionym tygodniem i od razu wsunąłem się pod kołdrę. Po wspólnym seksie w jacuzzi postanowiłem, że tym razem wyjątkowo daruję sobie wieczorną kąpiel. Nawet nie umyłem zębów, ponieważ zwyczajnie mi się nie chciało. Marzyłem tylko o tym, żeby wreszcie się wyspać. Zmęczenie całkowicie zawładnęło moim ciałem. Nie było w tym nic dziwnego, ponieważ ostatnie dni nie należały do najłatwiejszych. W pracy miałem istny zapierdziel, który związany był z wprowadzaniem nowego produktu na rynek. Dodatkowo ustalałem szczegóły kolejnych zleceń i odbywałem mnóstwo spotkań biznesowych. Jakby tego było mało, to jeszcze przeszłość wróciła do mnie ze zdwojoną siłą. Każdej nocy śniłem koszmary, które powodowały, że byłem niewyspany i poddenerwowany. Nocami budziłem się zlany potem i potrzebowałem dłuższej chwili, żeby zrozumieć, że byłem bezpieczny. Ostatecznie bałem się zasypiać i przewracałem się nerwowo z boku na bok. Kilka razy łapałem się na tym, że chciałem prosić Nataniela, żeby ze mną spał. Jednak bardzo szybko odganiałem od siebie tę niedorzeczną myśl.

Gdy dowiedziałem się, że chłopak mnie kocha, zacząłem go unikać. Nie wiedziałem, co powinienem zrobić z jego uczuciami. Nigdy nie brałem pod uwagę tego, że ktokolwiek mógłby obdarzyć mnie miłością, która była dla mnie czysto abstrakcyjnym pojęciem. Poza tym nie potrzebowałem tego typu emocji w moim poukładanym świecie. Ostatecznie postanowiłem udawać, że nic nie wiem o jego uczuciach. Niestety nie było to takie łatwe, ponieważ ciągle o tym myślałem.

W ostatnim czasie mój organizm funkcjonował tylko i wyłącznie dzięki kawie, którą piłem hektolitrami. Nawet moja sekretarka w pewnym momencie się zbuntowała i powiedziała, że takie ilości kofeiny kiedyś w końcu mi zaszkodzą. Wystarczyło tylko jedno zimne spojrzenie, które jej posłałem, żeby po kilku minutach na moim biurku znalazła się kolejna filiżanka czarnego płynu.

Nikt z moich podwładnych nie dostrzegał tego, co działo się w mojej duszy. Nie było w tym nic dziwnego, ponieważ od zawsze uchodziłem za cholernie opanowanego człowieka. Zresztą właśnie taki wizerunek wykreowałem kilka lat temu. Nie zamierzałem go zmieniać, ponieważ ukrywał prawdę na mój temat. W rzeczywistości przejmowałem się dosłownie wszystkim, ale przecież nikt nie musiał o tym wiedzieć. Wolałem, żeby uważano mnie za wrednego i pozbawionego skrupułów człowieka, ponieważ w dzisiejszym świecie takim ludziom łatwiej było osiągnąć sukces.
 

W ostatnim tygodniu starałem się wykrzesać z siebie ostatnie pokłady cierpliwości, gdyż ciągle nie mieliśmy gotowej reklamy. Na szczęście dzisiejszego dnia tuż przed końcem pracy, Marco przesłał mi wszystkie zaległe dokumenty i materiały. Wreszcie mogłem odetchnąć, ponieważ wiedziałem, że reklama była gotowa. Zgodnie z moimi przypuszczeniami, nie miałem do czego się przyczepić i dałem znać, że akceptuję przesłane pliki. Dziękowałem opatrzności, że postawiła na mojej drodze Marka, który był nie tylko wspaniały przyjacielem, ale również świetnym asystentem. Nieraz zastanawiałem się, jak dałbym sobie radę bez niego. Ostatnio znów zaproponowałem mu, żeby został moim wspólnikiem. Tradycyjnie się nie zgodził.

Nakryłem się szczelniej kołdrą i wtuliłem twarz w poduszkę. Pomyślałem, że wreszcie mogę pozwolić sobie na odpoczynek i relaks. Wcześniej planowałem, że jutro wybiorę się na ściankę, gdyż wspinaczka była jedną z moich pasji i odskoczni od codziennych zmartwień. Niestety Marco pokrzyżował moje plany. Powiedział, że musi wypróbować naszą nową grę na konkretnym sprzęcie. Oczywiście miał na myśli mój symulator wyścigów samochodowych. Mało tego, zamierzał przyprowadzić ze sobą swojego chłopaka. Do tej pory nie potrafiłem zrozumieć, co takiego w nim widział. Na nic zdały się moje protesty. Marco stwierdził, że nie pozwoli, żeby mój sprzęt dalej tylko stał i się kurzył. Poinformował mnie tylko, że wpadnie o piętnastej i przyniesie ze sobą alkohol. Doskonale wiedział, że ja nie piłem, ale uważał, że pozostałe osoby nie musiały przeze mnie być abstynentami. Uśmiechnąłem się do siebie, ponieważ wcześniej potrafiliśmy przegrać i przegadać niejedną noc. Następnego dnia zawsze się z niego nabijałem, ponieważ zwykle miał ogromnego kaca. Pomyślałem, że może wygospodarujemy jakąś chwilę i pogadamy ze sobą jak za dawnych lat. Trochę mi tego brakowało, ponieważ ostatnio ciągle zajmowaliśmy się robotą i nie mieliśmy czasu na kumpelskie rozmowy. Potem wracaliśmy do domów do swoich... No właśnie kogo? Uległych? Partnerów? Kochanków? Marco mógł używać każdego z tych określeń. Natomiast ja nadal nie potrafiłem stwierdzić, kim był dla mnie Nataniel.

Od jakiegoś czasu sam siebie nie poznawałem. Nawet dziś zachowałem się wbrew wszelkiej logice. Wróciłem do domu zmęczony i głodny. Marzyłem tylko o ciepłej i długiej kąpieli, a potem o wygodnym łóżku. Nie planowałem zaciągać Nataniela do jacuzzi, żeby się tam z nim pieprzyć. Pomyślałem, że słowo pieprzyć nie było zbyt trafnym określeniem tego, co tam robiliśmy. Gdy zobaczyłem go krzątającego się w kuchni, zrozumiałem, że stęskniłem się za jego dotykiem i ciałem. Później wszystko potoczyło się błyskawicznie. Krawat. Opaska. Pieszczoty. Nawet rimming. Chłopak nie wiedział, że był pierwszą osobą, którą pieściłem w ten sposób. W ogóle nie licząc mojego... nie chciałem przypominać sobie tego człowieka. W każdym razie oprócz osoby, która stanowiła już tylko przeszłość, Nataniel był pierwszym i jedynym mężczyzną, z którym spałem. Dziś chciałem go rozpalić do tego stopnia, żeby mnie zapragnął i było inaczej niż zwykle. Do tej pory za każdym razem miałem wrażenie, że zmuszałem go do seksu. Kiedy pierdoliłem go w jacuzzi i patrzyłem na jego lustrzane odbicie, czułem niesłychane pożądanie. Uwielbiałem jego nieobecne spojrzenie, które oznaczało, że było mu dobrze. Później leżałem z nim w wannie i rozkoszowałem się jego obecnością. Odsunąłem od siebie wszystkie swoje wątpliwości. Pragnąłem z nim pobyć, poprzytulać i się zrelaksować po ciężkim tygodniu. Wszystko było wręcz idealnie do czasu, gdy chłopak postanowił umyć moje plecy. Momentalnie straciłem ochotę na dalszą kąpiel. Wiedziałem, że moje zachowanie było głupie i trochę dziecinne, ponieważ nieraz już widział moje blizny. Jednak nie mogłem się przemóc i mu na to pozwolić. Byłem pewny, że zobaczyłbym w jego oczach współczucie, którego nie chciałem widzieć. W swoim życiu doświadczyłem wystarczająco dużo podobnych emocji. Po traumatycznych wydarzeniach przez dwa lata mieszkałem u rodziców Marka, którzy jako nieliczni poznali moją smutną przeszłość. Wprawdzie nigdy nie poruszali drażliwych dla mnie tematów, ale wyczuwałem, że było im mnie żal. Byłem im wdzięczny za pomoc, ale nie potrafiłem z nimi mieszkać. Dusiłem się w ich domu i wyprowadziłem się w dniu, w którym stałem się pełnoletni. Nigdy więcej nie chciałem doświadczać czegoś podobnego. Nie chciałem widzieć w niczyich oczach współczucia i litości. Nikt poza Markiem i jego rodzicami nie znał prawdy na mój temat. Wprawdzie Nataniel poznał fragment mojej przeszłości, ale nie zamierzałem dopuścić do tego, żeby poznał jej resztę.

Do tego wszystkiego dochodziło jeszcze to, że chłopak zakochał się we mnie. Nie potrafiłem tego zrozumieć, ponieważ nie nadawałem się na kogoś, kogo można kochać. Byłem wredny, zimny, wyrachowany i lubiłem ostry seks. On stanowił moje całkowite przeciwieństwo. Pomyślałem, że podobno przeciwieństwa się przyciągały. Tylko czy ludzie o tak diametralnie różnych charakterach byliby w stanie wspólnie żyć? Nie mogłem tego wszystkiego pojąć. Zastanawiałem się, jak można było zakochać się w osobie, przed którą czuło się strach. Przecież widziałem w oczach i gestach Nataniela to, że się mnie boi. Pod koniec tygodnia minimalnie zmieniło się jego zachowanie. Stał się nieco śmielszy. Próbował ze mną normalnie rozmawiać, a gdy leżeliśmy w wannie, sam się do mnie przytulił. Muszę przyznać, że było to bardzo miłe i jednocześnie urocze. Później nawet zaczął mnie myć, mimo że był bardzo zażenowany. Czemu tak postąpił? Odpowiedź była bardzo prosta. On chciał, żebym odwzajemnił jego uczucie.

Nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, rozmyślając o tym wszystkim. Z powodu przemęczenia przespałem spokojnie całą noc. Rano obudził mnie uporczywy dźwięk budzika. Z niechęcią otworzyłem oczy i go wyłączyłem. Najchętniej nie opuszczałbym łóżka aż do południa, wieczora, a nawet jutrzejszego dnia. Najprawdopodobniej zawołałbym Nataniela, żeby dotrzymał mi towarzystwa. Oglądalibyśmy filmy, słuchali muzyki, spali, pieprzyli się i tak w kółko przez cały dzień. Po chwili dotarło do mnie, że uśmiechałem się sam do siebie. Zasłoniłem twarz przedramieniem i głośno westchnąłem. Po raz kolejny uświadomiłem sobie, że chłopak nieświadomie osaczał mnie coraz bardziej.

Wstałem z łóżka i poszedłem do łazienki, gdzie wziąłem długi i gorący prysznic. Potem ubrałem się i zszedłem na dół. Zrobiłem dwie kawy i wyszedłem zapalić na balkon. Patrząc w morze, dostarczałem organizmowi dzienną dawkę kofeiny i nikotyny.
- Stanowczo za dużo palę - powiedziałem.

Po chwili wróciłem do środka, wziąłem drugi kubek z kawą i poszedłem do pokoju Nataniela. Gdy wszedłem do środka i podszedłem do łóżka, uśmiechnąłem się, ponieważ nieujarzmione włosy jak zwykle zasłaniały jego twarz. Postawiłem kawę na szafce, usiadłem obok chłopaka i odgarnąłem jego niesforne kosmyki. Zauważyłem, że ściskał w dłoni telefon. Pokręciłem głową z dezaprobatą, ponieważ zrozumiałem, że prawdopodobnie przez sen wyłączył budzik. Jego jasne włosy falami układały się na poduszce. Pomyślałem, że kiedyś miałem dużo dłuższe włosy niż on. Były moją dumą. Sięgały do samego pasa i bardzo rzadko je wiązałem, ponieważ uwielbiałem, kiedy rozwiewał je wiatr. Ściąłem je, gdy...

Moje smutne wspomnienia przerwał zaspany głos:
- Dzień dobry.
Spojrzałem na chłopaka i powiedziałem:
- Wiem, że masz ochotę jeszcze pospać, ale jeśli mamy jechać na zakupy, to powinieneś jak najszybciej wstać. Przyniosłem ci kawę.
Nataniel chyba do końca się jeszcze nie rozbudził, ponieważ mruknął sennie:
- Wreszcie do mnie przyszedłeś.
- Co masz na myśli? - Zaciekawiłem się.
- W ciągu ostatnich dni słyszałem, jak wychodziłeś do pracy. Niestety ani razu do mnie nie zajrzałeś. Wcześniej każdego ranka do mnie przychodziłeś.
- Nataniel, wiedziałeś, że wchodziłem do twojego pokoju? - Byłem zaskoczony.
- Mhm. Za każdym razem głaskałeś mnie po głowie, albo odgarniałeś włosy z mojej twarzy.
- A ja myślałem, że byłeś pogrążony w głębokim śnie. Niezły z ciebie aktor, wiesz?
- Nie mniejszy od ciebie - powiedział i zamknął oczy.
Przez chwilę patrzyłam na niego zaszokowany, ale w końcu potrząsnąłem go za ramię.
- Nataniel, nie śpij - powiedziałem.

Chłopak zamrugał oczami, usiadł, spojrzał na mnie i oblał się rumieńcem. Chyba dotarł do niego sens rozmowy, jaką odbyliśmy przed chwilą. Ciekawy byłem, jak dużo z niej zapamiętał. Cisnęło mi się na usta, żeby zapytać go, dlaczego sądził, że przed nim udaję. Jednak zrezygnowałem z tego, ponieważ moje kłopotliwe pytanie mogłoby prowadzić do dalszej problemowej rozmowy i roztrząsania tematów, których wolałem nie poruszać. Pomyślałem, że Nataniel wyglądał uroczo z zaspanymi oczami, zarumienionymi policzkami i zażenowaniem wymalowanym na twarzy.
- Która godzina? - zapytał.
- Powinieneś już wstawać - powiedziałem.
- Już mówiłem, że niczego nie potrzebuję.
- Ja też ci mówiłem, że skoro bywasz między ludźmi, to musisz mieć nowe ubrania. Poza tym na samym początku również ci powiedziałem, że masz wymienić swoją garderobę.
- Mhm... - mruknął.
- Chyba że wolisz poleniuchować w łóżku? - Postanowiłem trochę się z nim podroczyć.
- Mógłbym?
- Tak, pod warunkiem, że będę ci towarzyszył - powiedziałem rozbawionym głosem.
Jego policzki momentalnie zrobiły się czerwone. Naprawdę był cholernie uroczy, jak się wstydził.
- Chyba jednak wstanę - szepnął.
- Tak myślałem. Kawa stoi na szafce.
- Wykąpię się i przygotuję nam jakieś śniadanie - powiedział, pijąc kawę.
- W czasie gdy będziesz brał prysznic, zrobię coś do jedzenia. Na co masz ochotę?
- Ale...
- Żadne, ale. Nic się nie stanie, jeśli tym razem ja to zrobię. A może obawiasz się, że dosypię ci coś do jedzenia? Może coś, co by cię pobudziło w pewnych rejonach ciała? Nasze zakupy stałyby się dzięki temu o wiele ciekawsze.
- Zrobiłbyś to?
- Może. - Uśmiechnąłem się łobuzersko.
Mina Nataniela była bezcenna. Chyba zaczął się zastanawiać, czy czegoś podobnego nie zrobiłem już wcześniej.
- Spokojnie, jeszcze nigdy tego nie zrobiłem i nigdy nie zrobię. Chyba że sam będziesz tego chciał. Pośpiesz się, bo wychodzimy z domu za pół godziny.

Wyszedłem z pokoju, chociaż miałem coraz większą ochotę na wspólną kąpiel. Szybki prysznic połączony z szybkim seksem byłby wspaniałym początkiem dzisiejszego dnia. Jednak wiedziałem, że na pewno nie pojechalibyśmy na zakupy. Poszedłem do kuchni i zacząłem przygotowywać śniadanie. Musiałem się uspokoić, ponieważ czułem, że na samą myśl o seksie moje spodnie stawały się nieco za ciasne. Przygotowałem kanapki, ponieważ zamierzałem później zabrać Nataniela do jakiejś restauracji. Miałem dziś ochotę na włoską kuchnię. Gdy wszystko było już gotowe, usiadłem przy stole i czekałem na niego.

Z coraz większą irytacją spoglądałem na zegarek. Minęło już dobre dwadzieścia minut, a chłopak do tej pory nie zszedł na śniadanie. Pomyślałem, że jeszcze chwila i wyjdzie z domu głodny. Nie mieliśmy już zbyt wiele czasu, ponieważ chciałem odwiedzić kilkanaście różnych sklepów. Poza tym o piętnastej przychodzili Marco z Akim. W końcu nie wytrzymałem, wstałem i podszedłem do schodów.
- Nataniel! - wydarłem się na całe gardło.
- Zaraz zejdę. - Usłyszałem cichy głos.
 
Wróciłem do stołu i upiłem łyk zimnej kawy. Po upływie kolejnych kilku minut, ruszyłem na górę. Byłem wkurwiony.
- Kurwa, co ten gówniarz sobie myśli? Może jeszcze powinienem wysłać mu specjalne zaproszenie, żeby łaskawie zjadł ze mną śniadanie? - powiedziałem.

Kiedy wszedłem do pokoju Nataniela, zobaczyłem, że chłopak siedział na łóżku. Uniósł głowę i spojrzał na mnie. Zamarłem, ponieważ był bardzo blady i do twarzy przyciskał zakrwawioną chusteczkę.
- Nati... - powiedziałem i szybko podszedłem do niego.
- Nic mi nie jest - szepnął.
Klęknąłem przed nim i zmusiłem, żeby odsunął od twarzy chusteczkę. Krew nadal płynęła z jego nosa.
- Właśnie widzę - powiedziałem.
- To tylko zwykły krwotok z nosa. Nic mi nie będzie.
Nie słuchałem go, tylko poszedłem do łazienki i po chwili wróciłem z mokrym ręcznikiem. Usiadłem obok niego i położyłem mu na karku zimny okład. Kazałem pochylić głowę do przodu i na siłę nie tamować krwawienia.
- Sho, ale ja wiem, co mam robić. Studiuję medycynę, pamiętasz? - powiedział z lekkim rozbawieniem w głosie.
- Pierwsze lata nauki obejmują tylko teorię - stwierdziłem.
- Skąd wiesz?
- Po prostu wiem. Postaraj się oddychać przez nos, nie gadaj tyle i nie przełykaj.
Przyłożyłem również zimny okład do skrzydełek jego nosa i cierpliwie czekałem. Kiedy krwawienie wreszcie ustało, starłem z jego twarzy pozostałości zakrzepłej krwi.
- Przepraszam - powiedział.
- Daj spokój, to nie twoja wina. Umówię cię z Adamem, żeby zrobił ci badania.
- To tylko zwykłe krwawienie. Widocznie jestem jeszcze osłabiony po ostatnich egzaminach. Zaraz mi przejdzie.
- Nataniel, nie zamierzam z tobą dyskutować na ten temat. Najlepiej będzie, jeśli się położysz i odpoczniesz.
- A zakupy?
- Pojedziemy na nie, kiedy poczujesz się lepiej.
- Ale...
- Żadnego, ale. Zaraz zadzwonię do Marka i powiem, żeby nie przychodził z Akim.
- Naprawdę nic mi nie jest. Proszę, nie dzwoń do niego.
- To nie jest dobry pomysł.
- Proszę.
- Niech ci będzie, ale badań ci nie odpuszczę. - Nie miałem pojęcia, czemu tak łatwo mu ustąpiłem.
- Dobrze.

Kiedy Nataniel położył się na łóżku, przykryłem go kocem i wyszedłem z pokoju. Zostawiłem uchylone drzwi i zszedłem na dół. Zadzwoniłem do Adama i wytłumaczyłem, co się stało.
- To prawdopodobnie tylko zwykłe przemęczenie - usłyszałem w słuchawce.
- Nie obchodzi mnie to. Zrobisz te badania, czy nie?
- Zrobię, zrobię. Nie gorączkuj się tak. Jeśli chcesz, to mogę nawet dziś wpaść i pobrać mu krew.
- Byłoby idealnie. Nigdzie się nie wybieramy.
- I jeszcze jedno. Przy krwotoku przeciwwskazany jest jakikolwiek alkohol i gorące potrawy, ponieważ może dojść do nawrotu krwawienia na skutek rozszerzenia naczyń krwionośnych nosa pod wpływem etanolu lub ciepła.
- Przecież wiesz, że nie trzymam w domu alkoholu.
- Wiem, ale mówię to tylko na wszelki wypadek.
- Dzięki.

Rozłączyłem się i pomyślałem, że coś takiego pierwszy raz miało miejsce. Zacząłem się martwić o Nataniela. Pamiętałem, że Adam zrobił mu badania na początku naszej znajomości, z których wynikało, że chłopak był zdrowy. Może faktycznie był to tylko zwykły przypadek? Może po prostu jego organizm jeszcze całkiem
się nie zregenerował po ostatnim wysiłku? Sesja egzaminacyjna skończyła się zaledwie tydzień temu. Miałem do siebie pretensje, że nie pozwoliłem mu odpocząć, tylko zgodziłem się na sesję. Może wtedy przesadziłem? Powinienem dać mu odpocząć, a nie od razu się z nim ostro pieprzyć. A może wczoraj też przesadziłem? Nie wiem czemu, ale byłem coraz bardziej na siebie zły.

W czasie kiedy chłopak spał w swoim pokoju, próbowałem zrelaksować się na kanapie w salonie. Pomyślałem, że już od dawna nie pozwoliłem sobie na wypoczynek. Byłem typowym przykładem pracoholika, ponieważ zawsze stawiałem firmę na pierwszy miejscu. Stworzyłem ją od zera i nie chciałem utracić ciężko wypracowanej pozycji.
 
Niestety nie mogłem sobie znaleźć miejsca i ciągle krążyłem po mieszkaniu. Pomyślałem, że chyba jednak nie potrafiłem odpoczywać. W końcu włączyłem laptopa i zacząłem przeglądać kolejną umowę, określającą zasady współpracy z jedną ze znanych firm. Średnio co piętnaście minut zaglądałem do Nataniela i sprawdzałem, czy jego stan się nie pogorszył. Musiał być bardzo zmęczony, ponieważ nadal spał. Około pierwszej znów poszedłem do jego pokoju, żeby upewnić się, czy wszystko było w porządku. Na szczęście Nataniel nie miał gorączki i oddychał normalnie. Chyba wariowałem, gdyż nigdy dotąd tak dziwnie się nie zachowywałem.

Ponieważ Nataniel nadal spał, pomyślałem, że powinienem wreszcie wyciągnąć i rozstawić sprzęt. Poszedłem do sali kinowej, wyjąłem z szafy kilka pudeł i zacząłem wszystko skręcać i ustawiać. Na szczęście szybko się z tym uporałem i z dumą popatrzyłem na dwa fotele, które stanęło na środku pomieszczenia. Według mnie były to jedne z lepszych symulatorów wyścigów samochodowych, umożliwiający prowadzenie rozgrywek na najwyższym poziomie. Wykonane były z najwyższej jakości materiałów z dużą dbałością o szczegóły. Czarny, matowy kolor idealnie trafiał w moje gusta. Dzięki temu, że posiadałem dwa zestawy, mogliśmy z Markiem grać jednocześnie, współzawodniczyć ze sobą, rzucać sobie wyzwania, ścigać się i świetnie się bawić.

Symulator wyścigów samochodowych

Podłączyłem wszystko do konsoli i przygasiłem światła w pomieszczeniu. Jeszcze raz zajrzałem do Nataniela, który nadal się nie obudził. Okryłem go szczelniej kocem i wróciłem do sali kinowej. Usiadłem w jednym z foteli i uruchomiłem grę, której kopię przyniosłem wczoraj z biura. Moim oczom ukazał się filmik, który przeniósł mnie w wirtualny świat. Nie zakładałem słuchawek, ponieważ nie zamierzałem długo grać. Planowałem tylko sprawdzić, czy wszystko nadal idealnie działało. Jednak nie mogłem odmówić sobie kilku malutkich wyścigów. Po chwili całkowicie pochłonął mnie wirtualny świat.


Gra tak bardzo mnie zafascynowana, że nie usłyszałem, gdy do pokoju wszedł Nataniel. Dopiero kiedy dotknął mojego ramienia, oderwałem wzrok od ekranu.
- Jak się czujesz? - zapytałem, spoglądając na niego.
- Lepiej. - Delikatnie się uśmiechnął.
- Pewnie jesteś głodny, zaraz zrobię coś do jedzenia - stwierdziłem.
- Zjadłem kanapki, które znalazłem w kuchni.
- To dobrze. Skoro byłeś głodny, to znaczy, że nie jesteś chory.
Kiedy wstawałem z fotela, zauważyłem, że Nataniel patrzył na ekran z zafascynowaniem.
- Chcesz zagrać? - zapytałem.
- Myślałem, że grę przyniesie Marco. Tak przynajmniej mówił Aki.
- Natanielu, naprawdę sądzisz, że właściciel firmy, która ją wydaje, nie posiadałby kopii.
Pomyślałem, że Nataniel czasami bywał mało domyślny i przez to trochę zabawny.
- No tak. Racja. Nie pomyślałem. - Wyraźnie był zakłopotany.
- To jak? Chcesz się pościgać?
- Trochę.
- Więc siadaj. - Uśmiechnąłem się do niego. - Zrobimy sobie małą rozgrzewkę przed przyjściem chłopaków.
- Ale... - zaciął się.
- Co takiego?
- Nigdy nie grałem na takim sprzęcie.
- Sterowanie jest bajecznie proste. Wyobraź sobie, że jedziesz zwykłym samochodem.
- ...
- Nie mów, że nigdy nie siedziałeś za kierownicą.
- Nie.
- Ech... Dobra, siadaj. Wszystko ci wytłumaczę. Czy kiedykolwiek grałeś w coś podobnego?
- Nie.
- Jakim cudem? Przecież od dawna przyjaźnisz się z Akim, a on chyba jest fanem tego typu gier.
- Nigdy nie miałem na to ochoty. Poza tym nie miałem czasu.
- W takim razie pozwól, że wszystkiego cię nauczę i zdradzę parę sprawdzonych metod i sztuczek. - Mrugnąłem do niego.
- Naprawdę? - W jego oczach pojawiło się zainteresowanie.
- Tak, ale...
- Ale?
- Pod warunkiem, że spróbujemy jutro czegoś mocniejszego.
- Co masz na myśli?
- Wiele różnych fajnych rzeczy.
Nataniel coraz bardziej był przerażony, a ja coraz lepiej się bawiłem. Widziałem, że przełknął nerwowo ślinę.
- Chyba jednak tylko popatrzę, jak wy będziecie grać - szepnął.
- Przecież kiedyś ci powiedziałem, że nie zrobię niczego wbrew tobie. Nie chcę cię skrzywdzić.
Chłopak patrzył w dół. Nie odzywał się do mnie i był coraz bardziej zdenerwowany.
- Usiądź w fotelu - powiedziałem zachęcająco.
- Ale...
- Obiecuję, że nie będę chciał niczego w zamian.
- Przysięgasz? - Patrzył na mnie nieufnie.
- Przysięgam.
Gdy Nataniel zajął miejsce, zacząłem tłumaczyć mu ogólne zasady gry.
- Akcja toczy się w bliżej nieokreślonej przyszłości, gdzie główną rozrywką i łatwym sposobem wzbogacenia się jest uczestniczenie w brutalnych zawodach wyścigowych. Naczelna zasada głosi, że musisz dotrzeć do mety w jak najkrótszym czasie. Każde zwycięstwo wiąże się zwykle z nagrodą pieniężną. Konstrukcja aut opiera się na czterech olbrzymich kołach, które przy uzyskaniu odpowiedniej prędkości, umożliwiają pokonywać trasy jeżdżąc po ścianach i sufitach, oczywiście, jeśli jest to możliwe. Dodatkowo każdy z pojazdów wyposażony jest w różnorodne uzbrojenie, które umożliwia eliminację przeciwników. Zawody w większości rozgrywane są na obcych planetach. Za każdym razem należy wziąć pod uwagę to, jakie warunki panują w danej lokalizacji. - Z nieskrywaną dumą opowiadałem o grze. Liczyłem na to, że jej sprzedaż przyniesie firmie spore zyski.
Po dość szczegółowym i pewnie nudnym opisie gry, kazałem Natanielowi stworzyć swój profil i wybrać jedno z dostępnych samochodów. Następnie wytłumaczyłem mu pokrótce główne zasady i sekrety tuningowania aut. W końcu wziął udział w pierwszym wyścigu. W trakcie gry objaśniałem technikę jazdy, możliwości używania dostępnego uzbrojenia oraz podpowiadałem mu, żeby zbierał porozrzucane po trasie przedmioty. Część z nich stanowiła dodatkowe uzbrojenie, pozostałe chroniły auto przed uszkodzeniem.
- Mamy kilkanaście różnych trybów gry. Pierwszym z nich jest kariera, gdzie zaczynając praktycznie od zera wspinamy się w poszczególnych rankingach np. zdobytych umiejętności, gotówki, doświadczenia i tym podobne. Możemy też brać udział w pojedynczych wyścigach. Rywalizujemy wówczas z kierowcami, którzy kontrolowani są przez sztuczną inteligencję lub wykorzystujemy tryb multiplayer, czyli np. gramy online z innymi graczami. Poza tym możemy walczyć z przeciwnikami w zamkniętych arenach lub wybrać wariant, w którym liczy się precyzyjne wykonywanie konkretnych zadań. Oczywiście możemy dokonać wyboru, czy będziemy pieli się po szczeblach kariery od samego początku, czy też wybierzemy tryb, w którym dostępne są dla nas wszystkie możliwe pojazdy wraz z pełnym uzbrojeniem.
- Chyba jesteś dumny z tej gry. - Usłyszałem.
- Trochę.
- Wydaje mi się, że nawet bardzo.
- Tak, masz rację. Gra kosztowała nas sporo wysiłku, czasu i pieniędzy. Mam nadzieję, że to wszystko się opłaciło.
Obserwowałem przez chwilę grę Nataniela i musiałem przyznać, że chłopak szybko się uczył. Chyba nawet zaczynała mu się podobać, co bardzo mnie ucieszyło. Pokazałem mu jeszcze kilka trików, które będzie mógł wykorzystać w czasie wspólnej rozgrywki. Później rozegraliśmy kilka krótkich wyścigów, ale biedak nie miał ze mną szans i ciągle przegrywał. Widziałem jednak w jego postawie zacięcie i chęć wygranej. Gdy mu się raz po raz nie udawało mnie ograć, z rozbawieniem obserwowałem, jak się złościł.
- Nataniel, jesteś stanowczo za młodym graczem, żeby mnie pokonać. Odpuść - powiedziałem.
- Nie poddam się. - Zacisnął dłonie na kierownicy.
- To może się załóżmy? Przegrany będzie musiał spełnić życzenie wygranego bez względu na to, jakie ono będzie. Co ty na to?
- Przecież ja nie mam z tobą żadnych szans - mruknął.
- Tak łatwo się poddajesz? - Roześmiałem się głośno.
- Nie, przyjmuję twoje wyznanie - powiedział poważnym głosem.
- Zaczynajmy?
- Zrobisz wszystko, o co cię poproszę?
- Wszystko.
- Dasz mi przeczytać swój dziennik?
Zawahałem się, ponieważ nie wziąłem pod uwagę tego typu życzeń. Jednak zakład to zakład, a obietnic nie wolno łamać, więc nie miałem innego wyjścia.
- Jeśli ze mną wygrasz, to dam ci przeczytać mój dziennik.
- Ten dziennik?
- Tak, ten dziennik.
- Sprawdzałem cię tylko. Zaczynamy? - Spojrzał na mnie i uśmiechnął się przebiegle. Coś mi się wydawało, że on już wymyślił swoje życzenie. Jednocześnie odetchnąłem z ulgą, ponieważ nie wiedziałem, jak zareagowałby, gdyby poznał całą moją przeszłość.
- Wiesz, że moje życzenie będzie dotyczyło przyszłej sesji? - zapytałem.
- Wiem.
- Nie boisz się?
- Boję, sprawdziłem znaczenie wszystkich pojęć wpisanych do naszego kontraktu.

Zdziwiłem się, ponieważ Nataniel nigdy dotąd tego nie sprawdzał i nigdy mnie o nic nie pytał. Z rozmyślań wyrwał mnie jego głos:
- Ale najpierw musisz ze mną wygrać.
Spojrzałem na niego i nie zorientowałem się, że nasz wyścig właśnie się rozpoczął. Usłyszałem tylko wesoły śmiech Nataniela.
- Gapa - powiedział.
Kiedy spojrzałem na ekran, dostrzegłem, że jego samochód niebezpiecznie się oddalał.
- Oszukujesz - stwierdziłem.
- Nie moja wina, że nie patrzyłeś na swój ekran - powiedział spokojnie i zmienił bieg.
Wiedziałem, że trudno będzie odrobić stratę czasu. Mogłem zrobić tylko jedno, czyli zniszczyć jego samochód. Nieoczekiwanie usłyszeliśmy dźwięk dzwonka.
- To nie fair - mruknął Nataniel.
- Niestety musimy odłożyć na chwilę naszą rywalizację. - Odetchnąłem w duchu, ponieważ nie chciałem przegrać przez swoją nieuwagę z takim nowicjuszem. Mój honor był uratowany.
Wyłączyłem rozgrywkę, wstałem z fotela i cmoknąłem Nataniela w policzek.
- Nie martw się, wrócimy jeszcze do naszych małych zawodów.
- Mam nadzieję. - Uśmiechnął się do mnie.
- Obiecaj, że następnym razem nie będziesz oszukiwał.
- Obiecuję, że będę oszukiwał nie bardziej niż teraz.
- Nataniel, jesteś niemożliwy.
Pomyślałem, że, wbrew temu, co jeszcze nie tak dawno myślałem, zapowiadała się niezła zabawa. Po chwili poszedłem wpuścić naszych gości.

Linki:
- Umowa - Rozdział 35 (Nataniel)
- Umowa - Spis treści

13 komentarzy:

  1. awwwwwwwwwwwww <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 CUUUUUKIIEEEER!!!!!!!!!!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    myślałam, że od razu pojawi się Adam, ale trudno, poczekam

    Nataniel bardzo mnie zaskoczył swoją kumatością, mnie zawsze wyścigi przerastały. i przyznaję się, że teraz też dwa akapity z ich opisem ominęłam, przepraszam

    cieszę się, że Sho nie do końca już zamyka się na Nataniela :)
    fajnie, że już sam się łapie na tym, że się uśmiecha, gdy o nim myśli i że sam chce jego bliskości :)

    a to, jak Nat się zaczyna coraz bardziej swobodnie zachowywać przy Sho to już w ogóle jest niemożliwie urocze <3 i w ogóle awwwww <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
    ta sytuacja z krwawieniem z nosa a potem z graniem - po prostu super. i jak jeszcze zaczną o tym myśleć, to spodziewam się, że obaj mogą się poczuć trochę... dziwnie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, w sumie były to suche informację, ale ja lubię wiele rzeczy szczegółowo wyjaśniać i opisywać.

      Adam pojawi się w następnym wpisie ;-) (wiem, że teraz już wiesz XD).

      Sho się zmienia, wprawdzie po trochu, ale jednak.

      Nataniel ma taki plan, ale ciii...

      Pewnie tak, bo dla obu takie normalne zachowywanie się wobec siebie jest trudne. Obaj do tego nie przywykli.

      Usuń
  2. O boże niech Nati wygra! Albo nie niech wygra Shop! Albo... Kurde Im co Ty mi robisz! Boskie. Czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wiesz, kto wygrał :D. Rozkazy także już znasz :D. Mam nadzieję, że ci się one spodobały :D.

      Usuń
  3. W jaki sposób Nat „krząta się w kuchni”? :3 Mam nadzieję, że w sekśi fartuszku i z gołą dupą?

    Po przeczytaniu tych pierwszych akapitów dochodzę do wniosku, że na iejscu Sho pewnie już dawno bym się zabiła. Tak naprawdę każdy kolejny (jego) rozdział utwierdza mnie w przekonaniu, że on nie jest AŻ TAK wielkim chujem. Mogło być gorzej, dużo gorzej. Zresztą, sam wspomina,że niewyspany, zmęczony, stres, koszmary (co noc!) itd. Wykończy się. Ja się nawet mu trochę dziwię, że jest taki delikatny (no, powiedzmy :D) w stosunku do Nataniela.

    Co do sekretarki i kawy, to tu się zgadzam z Sho. Pierdolić takie „dobre rady”.
    Aha, czyli unika Nata, jak się skapnął, że chodzi o MIŁOŚĆ.

    „W rzeczywistości przejmowałem się dosłownie wszystkim, ale przecież nikt nie musiał o tym wiedzieć” - Sho, nie jesteś już TAK MŁODY, więc zadbaj o serce. Tak, tłumienie tego w sobie powoduje zawały w „młodym” wieku. ;)

    Kocham, że Sho tak kocha i docenia Marca <3

    #wspinaczka <3 Sekśi bicki Sho <3 CHCĘ TO!!!

    „Natomiast ja nadal nie potrafiłem stwierdzić, kim był dla mnie Nataniel” - JA WIEM!!! Niewolnikiem :3

    Czekam na stare dobre czasy kumpli :D <3

    #rim Chłopak nie wiedział, że był pierwszą osobą, którą pieściłem w ten sposób” - cieszę się ,że o tym wspomniałaś :3

    Kocham, że Sho dostrzega, że jest skurwysynem :D

    „Byłem pewny, że zobaczyłbym w jego oczach współczucie, którego nie chciałem widzieć” - dobra, jesteś rozgrzeszony. Tak bardzo go rozumiem.

    Aha, bo ja myślałam, że Sho się podoba, że Nat czuje strach?

    „Odpowiedź była bardzo prosta. On chciał, żebym odwzajemnił jego uczucie.” - ktoś tu jest mądry :D

    Ciekawa jestem, jak wyglądał Sho w długich włosach. Chociaż nie, chyba już o to pytałam. :D

    Trochę mięcioszek z niego w tym rozdziale :3 <3

    #budzenie <3

    „Ja też ci mówiłem, że skoro bywasz między ludźmi, to musisz mieć nowe ubrania.” - NIEPRAWDA :( mógłby chodzić nago. W domu. Albo w fartuszku :3

    Nat, który nie chce „leniuchować” w łóżku z Sho. Czyżby się bał, na przykład, fistingu? :D albo jakiegoś innego podpunktu umowy? :D

    Aaaaaaaaaaa, dawać afrodyzjaki :D żartuję. Ciekawe, czy Nat naprawdę mógł myśleć, że Sho kiedyś coś tego.

    Cieszę się, że Sho zajął się Natem, JAK TEN KRWAWIŁ Z NOSA. < he he > wiem, jestem straszna. No i że zaglądał do niego, opieprzył Adama i tak dalej. Brawo.

    „Skoro byłeś głodny, to znaczy, że nie jesteś chory.” WIADOMO. :D

    „Pomyślałem, że Nataniel czasami bywał mało domyślny i przez to trochę zabawny.” - czyli głupiutki :3 <3

    „Obiecuję, że nie będę chciał niczego w zamian.” - MIĘKNIESZ, SHO. Wymiękasz :3

    Rywalizacja <3 „Mój honor był uratowany.” - SZKODAAAAA. Chociaż nie wiem, co bym chciała. Pewnie pamiętnik Sho, nie ostrą sesję dla Nata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Nataniel kiedyś tak będzie się ubierał :D. (pisze o Natanielu, ale myśli o Sho)

      Sho sam sobie się dziwi, że jest taki delikatny ;-). Czyżby to była jakaś chora i pokręcona miłość?

      Sekretarki bywają wkurzające.

      Tak, dlatego go unikał. Nie potrafił sobie poradzić z miłością Nataniela.

      Zawał serca - ciekawa myśl (w głowie rodzą się pewne plany na notki pisane za 10 lat - żartuje oczywiście, bo chyba aż tak długo nie będę tego ciągnąć. a może jednak będę?).

      Marco jest bardzo ważny dla Marca. Dziwnie to brzmi, biorąc pod uwagę chamskie teksty Sho, ale tak jest.

      Wspinaczka - to jego hobby ;-).

      Niewolnikiem :3

      Pewnie się kiedyś ich doczekasz :D.

      Musiałam, bo to istotna informacja.

      On ma tego pełną świadomość :D.

      Współczucia się boi jak ognia. Zawsze tak było. jest zbyt dumny na tego typu uczucia.

      Nie, Sho się to kompletnie nie podoba. Sesje to trochę inna sprawa ;-).

      Mógłby zmądrzeć jeszcze bardziej :D i się zakochać <3.

      Na pewno seksownie ;3.

      Ona ma bardzo pokręcony charakter i potrzeby.

      Dobra myśl - tylko chyba by tego biedak nie przeżył.

      Nataniel wszystkiego się boi :D. A leżenie w łóżku ze Sho = sex = grom wie, co ten zboczeniec może wymyślić.

      Wcześniej nie brał tego pod uwagę ;-). Teraz ma pewne obawy.

      Sho martwi się i troszczy o Nataniela. To jest silniejsze od jego popieprzonego toku rozumowania.

      Głód = zdrowy organizm :D

      Głupiutki :3

      Dokładnie tak. W porównaniu z tym jaki by na początku, to jest już mega miękki.

      Pamiętnik Sho na pewno się kiedyś jeszcze pojawi. jest przecież jeszcze trochę sekretów dotyczących jego przeszłości, które nie ujrzały jeszcze światła dziennego.




      Usuń
  4. Skarby wy moje, ciesze się, że komentujecie <3.

    Przysięgam, że w końcu zbiorę się w sobie i wam odpisze oraz uzupełnię brakujące moje komentarze na waszych blogach. Dokończę tylko poprawki w 3 i 4 części niniejszego (jak to brzmi :D) rozdziału ;-).

    Ps. 2 część już jest gotowa, ale ciiii.... (Jeśli zmotywujecie mnie jakoś, to może wrzucę ją już dziś :*).

    OdpowiedzUsuń
  5. 4 części? Orgazm mentalny :D Idę czytać!

    Kobieto, wielbię Cię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taka mała nagroda i przeprosiny za to, że tyle czasu trzeba było czekać na kolejny rozdział "Umowy" :D.

      Usuń