WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

środa, 19 kwietnia 2017

Umowa - Rozdział 36 (Sho) - Część 2


SHO

 Rozdział 36 - Część 2/4


Otworzyłem drzwi wejściowe i zauważyłem, że Marco był cholernie rozbawiony w przeciwieństwie do Akiego, który wyglądał na coraz bardziej zirytowanego.
- Cześć. Przygotowałeś wszystko, czy jak zwykle ja mam odwalić za ciebie całą robotę? - zapytał Marco.
- Bardzo zabawne. Czemu twój kociak wygląda tak, jakby chciał zabić wszystkich wokoło?- zapytałem.
- Może dlatego. - Marco wyciągnął z kieszeni spodni niewielki przedmiot. Od razu domyśliłem się, co to było. Kiedy Aki spojrzał z wyrzutem w jego kierunku, Marco uśmiechnął się słodko do niego i nacisnął guzik. Chłopak momentalnie syknął i oparł się dłonią o ścianę.
- Jak wrócimy do domu, zemszczę się. Zobaczysz - powiedział Aki.
- Czyżby kiciuś wystawiał pazurki? Pluga, jajeczko i jakie jeszcze inne przedmioty Marco wkłada ci do tyłka, gdy przebywasz poza domem? - Świetnie bawiłem się kosztem Akiego.
- Zamk... - nie zdążył dokończyć, gdyż jego wypowiedź przerwał Marco.
- Przypominam ci, że nie będę dziś tolerował takiego zachowania.
O dziwo Aki się nie odezwał, posłał mi pełne jadu spojrzenie i przeszedł obok mnie. Kiedy od razu ruszył w kierunku sali kinowej, pomyślałem, że podejrzanie dobrze znał moje mieszkanie. Byłem pewien, że kiedy przebywał tutaj w czasie mojej nieobecności, musiał po nim myszkować. Nie do końca mi się to podobało. Zamierzałem porozmawiać później na ten temat z Natanielem.
- Czyżbyś wreszcie ujarzmił swoją kocią księżniczkę? - zapytałem z rozbawieniem.
- Nie nazywaj go tak. Jak to usłyszy, to się wnerwi - powiedział Marco.
- Czyli jeszcze go nie wytresowałeś.
- Bardzo śmieszne.
- A żebyś wiedział. Mam nadzieję, że zaszczepiłeś go chociaż przeciwko wściekliźnie. - Ze wszystkich sił starałem się zachować powagę. Niestety, kiedy Marco parsknął śmiechem, nie wytrzymałem i wkrótce obaj chichotaliśmy.
- Może powinieneś kupić mu też kaganiec? - Myślałem na głos.
- Sho, weź, przestań, bo Aki na bank się w końcu na mnie obrazi. - Marco zanosił się śmiechem.
- Dobra, nie stój w korytarzu, tylko właź do środka.

Z niezadowoleniem pokręciłem głową na widok ilości alkoholu, jaką przytargał w reklamówce.
- Chyba rozum ci odjęło - stwierdziłem.
- Niby czemu? - Wyglądał na szczerze zdziwionego.
- Według ciebie, kto to wszystko wypije?
- Jak to kto? Wszyscy.
- Ja nie piję.
- A ty ciągle swoje. Wszyscy z wyjątkiem ciebie. Zadowolony?
- Strasznie, poza tym Nataniel nie powinien pić dzisiaj alkoholu.
- Wiem, wiem, ma słabą głowę i potem rzyga. Wiesz, przypomina mi się taka jedna impreza... - chichotał.
- Nie waż się o niej wspominać.
- Przecież mimo wszystko było zabawnie.
- Jak dla kogo.
- No weź, przecież świetnie się bawiłeś, gdy Nataniel sprzątał twój samochód.
- Taaa... seks w myjni był całkiem udany. - Przed oczami stanęła mi scena, kiedy całkiem nagi Nataniel mył mój samochód. Później posuwałem go na masce.
- Masz jakieś żarcie?
- Chcesz mi powiedzieć, że wprosiłeś się do mnie także na obiad?
- Dokładnie, więc co będziemy jeść?
Pomyślałem, że ten facet był niemożliwy.
- To, co ugotujesz - powiedziałem.
- Jezu, nie dość, że musiałem przytargać alkohol, to jeszcze mam przyrządzać żarcie? Co to niby ma być za impreza? - Wiedziałem, że ze wszystkich sił starał się mnie wkurzyć.
- Przypominam ci, że sam się do mnie wprosiłeś. Więc jeśli ci coś nie pasuje, to spadaj.
- Widzę, że humorek jak zwykle ci dopisuje. Mógłbyś w końcu trochę spuścić z tonu.
- Marco, czy ty zawsze musisz mnie tak wkurzać?
- Mhm, mam z ciebie świetny ubaw.
- Pizza pasuje?
- Niech będzie.
- Na twój koszt? - Tym razem ja się z nim droczyłem, bo przecież było logiczne, że sam zabulę za żarcie.
- Sknerus.

Gdy poszliśmy do chłopaków, obaj siedzieli w fotelach i zajęci byli grą. Z tego, co zauważyłem, Nataniel przegrywał. Szepnąłem Marco kilka słów, a on z szelmowskim uśmiechem wyjął pilocik i wcisnął guzik. Aki dosłownie podskoczył na fotelu.
- Oszalałeś?! Przegram przez ciebie! - pieklił się.
- Musimy wyrównać wasze szanse, ponieważ Nataniel nie ma takiego doświadczenia jak ty, skarbie - odezwał się Marco.
- Masz na myśli grę czy seks? - zapytał Aki, próbując doścignąć Nataniela.
- Wątpisz w moje metody szkoleniowe? Może sam chciałbyś sprawdzić, czy dałbyś radę wytrzymać sesję ze mną? - Byłem wredny, ponieważ wkurzała mnie jego pewność siebie. Byłem pewien, że nawet taki masochista jak on, błagałby mnie, żebym przerwał naszą zabawę.
- Chcesz się założyć? - zapytał Aki, wstając z fotela.
- Chłopcy, uspokójcie się. Mieliśmy się dobrze bawić, a nie kłócić. - Marco stanął pomiędzy nami. - Kiedy wreszcie będzie to żarcie, bo umieram z głodu?
- Mówiłem ci, żebyśmy wyszli wcześniej i wstąpili gdzieś na obiad, ale ty się uparłeś - powiedział Aki.
- Niby tak, ale wolałem przelecieć cię jeszcze przed wyjściem, skarbie. - Marco stanął za Akim i go objął. Ja w tym czasie zastanawiałem się, ile jeszcze razy nazwie swojego faceta: skarbie.

Zauważyłem, że Nataniel uniósł głowę i spojrzał na nich. Przez chwilę widziałem malujący się na jego twarzy smutek. Trwało to zaledwie sekundy, ale dla mnie wystarczyło. Poczułem ukłucie w sercu, ponieważ nie chciałem, żeby się smucił. Moje odczucia były dla mnie irracjonalne. W ogóle wszystko, co dotyczyło Nataniela, takie właśnie było.
- Przestańcie się wreszcie migdalić. Niedobrze mi od tego waszego cukru - mruknąłem.
- Powinieneś brać z nas przykład - powiedział Marco.
- Możesz mnie wreszcie puścić? - Aki wydawał się niezbyt zadowolony z tego, że Marco nadal go obejmował, ale czułem, że były to tylko pozory. Jego oczy dosłownie się śmiały i nawet usta drgały w lekkim uśmiechu.

W końcu zjawił się dostawca pizzy i wszyscy dosłownie rzucili się na jedzenie. Nataniel udawał, że wszystko było w porządku, ale widziałem, że bacznie obserwował zakochaną parkę. Był zazdrosny. Byłem pewien tego na sto procent. Oczywiście Marco każdemu wręczył po piwie, nie zwracając uwagi na moje protesty.
- Nataniel, nie powinieneś pić alkoholu - powiedziałem spokojnie.
- Tym razem się nie upiję. - Zarumienił się i spuścił wzrok.
- Adam mówił, że po porannej sytuacji nie powinieneś pić. Poza tym wpadnie jeszcze dziś, żeby pobrać ci krew.
- Myślę, że badania nie są konieczne, ponieważ czuję się już dobrze - odezwał się.
- Jakiej sytuacji? - Zainteresował się Aki.
- To nic takiego - mruknął Nataniel.
- Gadaj wreszcie, co on ci tym razem zrobił? - Aki nie dawał za wygraną.
- Zapanuj nad swoim kociakiem, bo inaczej ja to zrobię. - Zmrużyłem oczy.
- Nigdy w życiu nie zgodzę się na seks z tobą. - Aki patrzył na mnie hardo.
- Wy naprawdę bardzo się lubicie - powiedział Marco. - Nataniel, co wydarzyło się rano?
- To nic takiego, zwykły krwotok z nosa i tyle.
- Sho, jak zwykle jesteś przewrażliwiony na punkcie Nataniela. - W tym momencie pomyślałem, że Marco ma rację, gdyż było dokładnie tak, jak powiedział.
- Zamknij się - powiedziałem zimnym głosem.
- Jak ty się odzywasz do mojego faceta? - Aki trochę się wkurwił.
- Dzieci, dzieci, przestańcie się wreszcie kłócić. - Marco świetnie bawił się naszym kosztem.

Nasze dalsze kłótnie przerwał dźwięk mojego telefonu. Okazało się, że ochroniarz nie chciał wpuścić Adama i Wiktora. Bardziej chodziło o Wiktora, bo ochroniarz nic nie wiedział o jego wizycie. Po mojej interwencji obaj po kilku minutach znaleźli się w moim mieszkaniu. Nataniel nie wyglądał na zbyt zadowolonego, ale bez słowa poszedł z Adamem na górę. Zauważyłem, że Aki zbladł, kiedy zobaczył Adama i dowiedział się, że przyszedł pobrać krew Nataniela do badań. Ciekawe. Może nieustraszony kociak bał się zastrzyków albo igieł? Przez chwilę się nad tym zastanawiałem, ale potem stwierdziłem, że to nie jest moja sprawa. Wiktor rozsiadł się wygodnie na sofie i przyglądał się grze Akiego i Marka. Usiadłem obok niego i gadałem o naszym ostatnim zleceniu. Wiktor pracował jako wolny strzelec i często tłumaczył coś dla mojej firmy. Kiedy Adam zszedł z powrotem na dół, obaj się szybko pożegnali i wyszli. Marco był trochę zawiedziony, bo twierdził, że gra połączona z piciem w większym gronie, byłaby zabawniejsza.

Zacząłem się niepokoić, ponieważ Nataniel długo nie przychodził do nas. Nie znalazłem go na parterze, więc poszedłem na górę. Gdy wszedłem do jego pokoju, okazało się, że wyglądał przez okno.
- Nataniel, wszystko w porządku? - zapytałem.
- Tak - szepnął.
- Więc czemu nie zszedłeś na dół?
- Aki i Marco wydają się być szczęśliwi. Podobnie Adam i Wiktor.
- Nie widzę związku. Nie obchodzą mnie oni.
- Też chciałbym kiedyś mieć kogoś, kto mnie pokocha.
- Na pewno znajdziesz kogoś takiego. - Nie spodobało mi się to, co teraz powiedziałem. Nie chciałem, żeby ktokolwiek inny położył łapy na moim Natanielu. On należał tylko i wyłącznie do mnie. Był mój. Tylko mój.
- Pewnie masz rację. - Odwrócił się do mnie i smutno uśmiechnął. - Adam prześle ci w poniedziałek wyniki moich badań.
- Taa... Mówił mi, jak wychodził.
- Chyba powinniśmy pójść do naszych gości.
- Chyba tak.

Jak można się było spodziewać, Aki i Marco korzystali z naszej nieobecności. Aki siedział na kolanach Marka i ostro się całowali.
- Moglibyście przestać się  lizać z łaski swojej? - zapytałem.
- Weź z nas wreszcie przykład, a nie ciągle się czepiasz - stwierdził Marco.
- Czyżby Pan Idealny nie potrafił dobrze całować? - Aki poderwał się gwałtownie do góry. Po raz kolejny chciał mnie sprowokować.
- Miałeś być grzeczny. - Maco stanął obok niego i pocałował go w policzek.
- Dobra, koniec tego migdalenia się. Aż zbiera mi się na wymioty. Może urządzimy sobie zawody? Co wy na to? - zaproponowałem.
- Co będzie nagrodą? - zapytał rzeczowym tonem Aki.
- Może, wygrany będzie mógł kazać pozostałym coś zrobić?
- Nie ma szans - powiedział Aki.
- Bo? - zapytałem.
- Bo... - zaciął się.
- Boisz się przegrać?
- Niby z tobą? Jestem mistrzem. Nie masz ze mną żadnych szans.

Marco bardzo entuzjastycznie przyjął moją propozycję. Nataniel nieco mniej, ponieważ twierdził, że w porównaniu z nami miał tak małe doświadczenie, iż na pewno przegra. Ostatecznie i on się zgodził. Uzgodniliśmy zasady rozgrywki i po chwili ścigaliśmy się w wirtualnym świecie, zmieniając się po upływie wyznaczonego czasu. Musiałem przyznać, że Aki był godnym mnie przeciwnikiem. Szybko okazało się, że nawet Marco miał problem dotrzymać mu kroku. Nataniel niestety ciągle zamykał stawkę. Widziałem, że coraz bardziej się stresował. Postanowiłem nie złościć się na niego, gdy otworzył puszkę z piwem. Pomyślałem, że przecież jedna nie powinna mu zaszkodzić. Oczywiście zgodnie z moim postanowieniem ja nie piłem. Kiedy Nataniel wyszedł do z pokoju, poszedłem z nim.
- Nie idź za mną. Idę do łazienki i wolałbym być tam sam - powiedział.
Parsknąłem śmiechem.
- Spokojnie, scat mnie nie kręci, pissing nie jest taki zły. Jednak nie zamierzam próbować tego z tobą, kiedy mamy gości.
Nataniel momentalnie się zawstydził. Pomyślałem, że naprawdę byłem wredny, bo miałem w tej chwili niezły ubaw.
- Przyjemności potem, teraz posłuchaj mnie uważnie.
Opowiedziałem mu o kodach, które mogą mu pomóc w trudniejszych momentach gry i pozwolą uzyskać dodatkowe opcje i osiągnięcia. Poza tym zdradziłem kilka innych sekretów, które mogłyby pomóc mu wygrać.
- Nie zamierzam oszukiwać.
Wyminął mnie i poszedł do łazienki. Mus przyznać, że nie zaskoczył mnie tym. On był zbyt uczciwy, żeby uciekać się do tego typu sztuczek.

Gdy Nataniel znów stanął do wyścigu z Akim, wyciągnąłem Marca z pokoju.
- Nataniel musi wygrać - powiedziałem.
- Przecież to jest praktycznie niemożliwe. Aż tak chcesz sprawić mu przyjemność? Poza tym wkurzy się, jak się o tym dowie. Naprawdę tego chcesz? - zapytał.
- Kurwa.
Byłem zły, ponieważ Marco miał rację. Niby to była tylko głupia gra, ale wiedziałem, że Natanielowi mogłoby się nie spodobać moje oszustwo. Ostatecznie porzuciłem pomysł o nieczystej grze. 

W generalnej punktacji wygrał Marco. Niestety nie byłem dostatecznie skoncentrowany i łatwo dałem się pokonać. Zająłem drugie miejsce. Nataniel potrzebował jeszcze sporo godzin treningu, żeby mógł z nami rywalizować, więc był ostatni. Natomiast Aki nie mógł się wystarczająco skupić, ponieważ co jakiś czas Marco włączał jego jajeczko. Gówniarz podskakiwał na fotelu i kurwił, a Marco zaśmiewał się do łez. Ogólnie było fajnie, prawie tak jak dawniej, gdy bawiliśmy się tylko we dwóch. Oczywiście bez jajeczka, może trochę szkoda, że bez jajeczka. Gdybym wtedy mu je wsadził, na pewno za każdym razem bym wygrywał. Zresztą, zanim poznałem Nataniela, nigdy nie pomyślałem, że będę zabawiać się kiedykolwiek z innym facetem. Naprawdę życie potrafiło zaskakiwać.

- Skoro wygrałem, to czas na moje rozkazy. Muszę poważnie się nad tym zastanowić - powiedział Marco.
- Streszczaj się - mruknąłem.
Byłem trochę zły, bo temu idiocie różne głupoty mogły przyjść do głowy.
- Dobra. - Drań świetnie się bawił.
- ...
- Ty - wskazał na Akiego. - Przez tydzień będziesz nosił podwiązkę Wenus.
Parsknąłem śmiechem, słysząc niezbyt popularne określenie tego jakże interesującego gadżetu.
- Co, kurwa? - odezwał się Aki.
- Ano nic. Po prostu przez tydzień będziesz zakładał jeszcze jeden element garderoby.
- Ja się pytam, co to jest?
- Niemożliwe, żeby taka uległa suka jak ty nie wiedziała, że to jest inne określenie pasa cnoty - powiedziałem.
- Pasa cnoty? - zapytał Nataniel.
- Spokojnie, w pokoju zabaw mam kilka modeli również dla ciebie - stwierdziłem.
- Nie ma szans! Nie będę w tym chodził do szkoły! Chyba cię pojebało! - Pieklił się Aki.
- Zgodziłeś się na zasady, więc mnie nie wkurzaj. Poza tym miałeś nie przeklinać. Dostaniesz za to wpierdol. - Spodobał mi się wredny ton głosu Marka.
- Kurwa, wyłącz to pierdolone jajko! - wysyczał Aki.
- Jeśli chcecie, to mogę wam udostępnić nasz pokój zabaw. Może stępisz wreszcie pazurki swojej kociej księżniczce? - Zmrużyłem oczy patrząc na Akiego.
- Pierdol się - powiedział Aki.
- Jeszcze trochę i ja ci wpierdolę. - Nie byłem mu dłużny.

Marco przyciągnął Akiego do siebie i szepnął mu coś na ucho. Wyraz twarzy Akiego momentalnie się zmienił.
- Obiecujesz? - zapytał.
- Mhm... - powiedział Marco.
- Kiedy?
- Jak wrócimy do domu. Ewentualnie możemy skorzystać z oferty Sho.
- Niekoniecznie, bo jeszcze chciałby sobie popatrzeć.
- Na wasze seksy? Chyba śnisz - mruknąłem.
- A co? Boisz się, że jesteśmy lepsi od ciebie. - Ten gówniarz ewidentnie chciał mnie sprowokować.
- Przysięgam, że jak nie przestaniesz pyskować, to przyniosę knebel i osobiści ci go założę.
- Matko, nie wytrzymam z wami. Was obu powinno się kneblować. - Usłyszałem głos Marka.

Nie odezwałem się, Nataniel chichotał, a Aki posyłał mi wrogie spojrzenia.
- Okej, teraz czas na was słodziaki. Muszę pomyśleć, jak wam pomóc. - Marco myślał na głos, a ja coraz bardziej obawiałem się jego pomysłów.
- Wiem. Nataniel musisz pocałować Sho, ale tak czule i słodko, aż do porzygania. Oczywiście muszę wszystko widzieć, żeby zaliczyć wam to zadanie.
- Chyba ci się coś pomyliło. Nie będę się z nim całował. Zwłaszcza przy was. - Starałem się nie dopuszczać do siebie myśli, że przecież już kilka razy całowałem się z Natanielem.
- Skoro tak, to Nataniel pocałuje mnie. - Marco wzruszył ramionami. - Poświęcę się dla dobra ogółu.
- Co!!! - Nataniel i Aki krzyknęli zgodnym chórem, a mnie szlag trafił.
- Nie ma mowy. - Usłyszałem swój głos.
- Więc, czekam. - Marco wygodnie rozsiadł się w fotelu.
- Naprawdę zamierzasz się temu przyglądać?
- Znając ciebie, możesz nie dotrzymać słowa.
- Kretyn. Nataniel, chodź do mnie.

Widziałem wahanie w oczach Nataniela. Niepewnie podszedł do mnie i zatrzymał się na wyciągnięcie ręki. Bał się. Znów. A ja znów się wkurwiałem na to, że się mnie boi. Westchnąłem i przyciągnąłem go do siebie.
- Przypominam, że to Nataniel ma ciebie pocałować, a nie odwrotnie - powiedział Marco.
Gdy spojrzałem na niego, zajęty był obmacywaniem Akiego, który siedział na jego kolanach. Nataniel spojrzał na nich i znów posmutniał. 

Kochanie, ja nie potrafię dać ci tego, o czym marzysz. Może powinienem spróbować? Może powinienem być bardziej czuły? Mówić ci o wszystkich moich wątpliwościach, obawach i lękach? Może wtedy byłoby łatwiej? Może dałby ci szczęście? Może sam byłbym szczęśliwy? A może powinienem pozwolić ci odejść? Cholera. 

Macające się towarzystwo, przestało się dla mnie liczyć, gdy ponownie spojrzałem w morskie oczy Nataniela. Zahipnotyzowały mnie. Miałem wrażenie, że czas dla mnie stanął w miejscu. Oczekiwanie. Pragnienie. Przecież to tylko pocałunek. Nic więcej. Czemu tak się teraz czułem? Moje serce przyśpieszyło. Nataniel uniósł dłoń i położył na moim policzku. Pogłaskał. Delikatnie. Prawie niewyczuwalnie. Coraz bardziej się rumienił, ale nie wycofywał. Wplótł dłoń w moje włosy i przyciągnął mnie do siebie. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund, ale miałem wrażenie, że minęła już wieczność. Nasze wargi się złączyły. Przechyliłem nieco głowę. Niemal czułem przez skórę, jak Nataniel się denerwuje i jak szybko bije mu serce. Ja w sumie też się stresowałem, bo to był inny pocałunek. Niewinny. Pozbawiony pasji i namiętności. Zwykle nie całowałem Nataniela. Ewentualnie robiłem to wtedy, gdy moje ciało ogarniały żądze, nad którymi nie panowałem. No może raz, góra dwa razy pocałowałem go z pełną trzeźwością umysłu. Do rzeczywistości przywołał mnie język, którym rozchylił moje usta. Nataniel całował nieśmiało, delikatnie i czule. Mocniej go przytuliłem i wplotłem palce w jego włosy. Jego wargi były miękkie i zachęcające. Sam miałem ochotę wsunąć mu język do ust, ale nie mogłem tego zrobić. Głupi Marco. Nataniel nie był mistrzem w całowaniu, bo niby gdzie i kiedy miał się tego nauczyć. Podczas kilku naszych pocałunków to ja narzucałem ich intensywność. Po chwili całkiem zatraciłem się w nim. Nic do mnie nie docierało. Czułem tylko ciepłe usta i wilgotny język Nataniela. Jego czułość i delikatność coraz bardziej mi się podobały. Więcej. Pragnąłem więcej. Przyciskałem jego ciało do siebie i chłonąłem jego dotyk. Nie przestawaj. Proszę.

W końcu Nataniel przerwał pocałunek. Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Słyszałem nasze przyspieszone oddechy i czułem, że nasze ciała pragnęły więcej. Dużo więcej. Miałem ochotę pchnąć go na podłogę i pieprzyć się z nim tu i teraz. Całować go. Kąsać. Doprowadzać do granicy wytrzymałości. Słuchać jego krzyków.

- Zaliczone. - Usłyszałem śmiech Marka. - Wyglądaliście jak zakochana para.
- Głupi żart - stwierdziłem, puszczając Nataniela.
- Czas na twoje zadanie.
- Zamieniam się w słuch, o wszechmocny panie - kpiłem.
- A więc... - zrobił pauzę. - Ty mój wierny poddany, spełnisz największe marzenie seksualne Nataniela.
- Tylko tyle? - zapytałem. Byłem pewny, że dam radę spełnić każdą fantazję erotyczną, jaka przyjdzie chłopakowi do głowy.

Nataniel się nie odezywał, tylko coraz bardziej się rumienił.
- Tylko tyle? Dobry żart. Ty naprawdę nie masz pojęcia, o czym on od zawsze marzył. - Aki znów świetnie bawił się moim kosztem. Kurwa, ile jeszcze razy tak będzie?
- Nie rżyj jak głupi, tylko powiedz, o co ci chodzi - powiedziałem.
- Może ktoś mnie zapyta o zdanie? - odezwał się cicho Nataniel.
- Obojętnie od kogo się o tym dowiem. Mówcie. - Byłem coraz bardziej poirytowany. - Z czym niby nie dam sobie rady?
- Ale to żenujące. - Widziałem, że Natanielowi nie podobała się sytuacja, w jakiej się znalazł.
- Powiesz mu? Czy ja mam to zrobić? - Ponieważ Aki nie doczekał się odpowiedzi, kontynuował. - Mój drogi przyjaciel marzy o romantycznym, pełnym miłości i podobnych pierdół seksie.

Zamurowało mnie, ponieważ akurat tego się nie spodziewałem. Jednak musiałem przyznać, że takie marzenia idealnie pasowały do Nataniela. Tylko że niby ja miałem się z nim tak pieprzyć? Nie, powinienem raczej powiedzieć: kochać.
- Wigilia - szepnął Nataniel.
No tak, przecież czule i romantycznie było w Wigilie. Tamtego dnia otworzyłem się przed nim. Właśnie wtedy kochaliśmy się delikatnie, z niewielką ilością dominacji. Zrozumiałem, że Nataniel chciałby to jeszcze kiedyś powtórzyć. Nie wiem, czemu tak się wtedy zachowałem.
- Pasuje idealnie. Więc Sho, przy najbliższym numerku masz to zrobić tak, jakbyś nie widział świata poza nim - powiedział Marco.
- I może jeszcze będziesz się temu przyglądać? - zapytałem z ironią.
- Nie tym razem, ale nie wykluczam, że kiedyś będę chciał sobie na was popatrzeć. Wiesz, to takie darmowe porno, które oglądasz siedząc w pierwszym rzędzie - kpił.
- Po moim trupie.
- Nie podnieca mnie oglądanie spółkowania ze zwłokami. A i jeszcze jedno. Nataniel będzie mógł wtedy robić to, na co będzie miał ochotę. Nie będzie musiał się w żaden sposób hamować.
- Przecież ja mu niczego nie zabraniam - powiedziałem.
- Ach tak? Może cię całować? Może wszędzie dotykać twojego ciała? - Drań wiedział, czego nie akceptowałem i wykorzystywał to przeciwko mnie.
- Jesteś wredny.
- Kiedyś mi za to podziękujesz.
- Jasne.

Miałem dość towarzystwa. Miałem dość durnych pomysłów Marka. Zostawiłem ich wszystkich i poszedłem zapalić. Zapadał już wieczór i niestety z niezadowoleniem musiałem przyznać, że Aki i Marco zostaną pewnie na noc. Ich towarzystwo w gruncie rzeczy nie było aż takie złe. Widziałem również, że Nataniel świetnie się bawił. Pewnie, gdyby ich nie było, siedziałby z nosem w książkach. Rano zauważyłem grube tomy, piętrzące się na jego biurku. Podejrzewałem, że ze wszystkich sił będzie chciał mi zaimponować i być najlepszy na roku. Musiałem przy najbliższej nadarzającej się okazji, porozmawiać z nim na ten temat. Im szybciej zrozumie, że nie może bezmyślnie wszystkiego wkuwać, tym lepiej.

Na dworze było ciepło, ale nie było w tym nic dziwnego. Przecież nadeszła już wiosna. Ciągłe obowiązki tak bardzo mnie pochłonęły, że nawet tego nie zauważyłem.
- A ty znów palisz? Czemu w końcu tego nie rzucisz? - Na balkon wyszedł Marco.
- Ktoś już truł mi na ten temat - mruknąłem, zaciągając się papierosem.
- Niech zgadnę. Nataniel?
- Nie wiedziałem, że jesteś jasnowidzem.
- Po prostu zbyt często nie używam swojej mocy. - Marco starał się mnie rozbawić.
- Taki z ciebie jasnowidz, jak ze mnie romantyk. Co ci przyszło do głowy, żeby wymyślić coś tak durnego?
- Mówisz o waniliowym seksie?
- Tak.
- Skoro mój najlepszy kumpel sam z siebie nie potrafi zrozumieć kilku ważnych rzeczy, postanowiłem, że ja mu w tym pomogę.
- Też mi pomoc.
- Nie zamierzam cię po raz kolejny przekonywać. Twoje życie, twój wybór. Tylko żebyś kiedyś tego nie żałował.
- Niby czego?
- Swojego beznadziejnego postępowania. Masz na wyciągnięcie ręki wspaniałego chłopaka, który przez cały dzień wodził za tobą oczami. Myślisz, że nie widziałem, jak patrzył na mnie i Akiego? On też chciałby takiego związku.
- Wiem o tym. Na pewno pozna kiedyś kogoś odpowiedniego, kto mu to wszystko da.
- Idioto. On chciałby otrzymać to od ciebie.
- Niewykonalne.
- A ty ciągle swoje. Przecież widzę, że się miotasz. Jeśli sam nie możesz sobie poradzić ze swoim życiem, to idź wreszcie do psychologa.
- Nie będę gadał o moim życiu z kimś od czubków.
- Jezu, niby taki mądry, a w rzeczywistości strasznie głupi.
- Jeśli przyszedłeś mnie obrażać i prawić mi kazania, to daruj sobie.
- Po prostu mam dość patrzenia na to, jak marnujesz swoje życie.
- To nie patrz.
- Wkurzasz mnie.
- I vice versa.
- Przypominają mi się stare czasy.
- Niby jakie?
- Pamiętam, jak ukradkiem wychodziłeś na balkon, żeby zapalić.
- Zawsze do mnie przyłaziłeś. Wkurzało mnie to, bo bałem się, że przyjdą twoi rodzice i będą się pieklić o fajki.
- Przecież miałeś wtedy 16 lat.
- Wydawało mi się, że jestem już dorosły.
- Wiem.
- Wiesz co?
- Co?
- Dzięki, że byłeś wtedy przy mnie. I później, gdy...
- Nie przypominaj mi o tym.
- Tylko dzięki tobie jeszcze żyję.
- Mam nadzieję, że nie zamierzasz więcej robić niczego tak głupiego, jak ostatnio. Otwarte okno, pierdolnik w twoim gabinecie i pośród tego ty. To było straszne.
- Przepraszam.
- Idź do psychologa.
- Nie.
- Jeśli nie chcesz tego zrobić dla siebie, zrób to dla Nataniela.
Nie byłem w stanie nic sensownego na to odpowiedzieć. Doskonale wiedziałem, że miał rację. Powinienem pójść i to już dawno temu. Ciągle jednak powtarzałem sobie w duchu, że tego nie potrzebuję.
- Chodź do domu, robi się zimno - odezwał się po chwili.
- Mhm.

Gdyposzliśmy  do pokoju, Aki nadal zawzięcie grał, chociaż sądząc po niezbyt równiej jeździe jego samochodu, był już nieźle wstawiony. Puszki z piwem stały obok fotela. Pięknie. Po prostu genialnie. Syf na całego. I kto to niby będzie sprzątał? Na pewno nie ja. Nie ma szans. Nataniel spał na kanapie, przy której stała w połowie pusta puszka z piwem.
- Kimniemy się na kanapie na dole - powiedział Marco.
- Będzie wam niewygodnie. Możecie spać w pokoju Nataniela albo w pokoju zabaw, tam jest większe łóżko.
- Chyba jednak wolę łóżko Nataniela. Jakoś nie wyobrażam sobie spać w tamtej sali tortur.
- Zaraz przyniosę wam pościel na zmianę.

Podszedłem do kanapy, odgarnąłem włosy z twarzy Nataniela i delikatnie wziąłem go na ręce. Nawet nie otworzył oczu, tylko wtulił się we mnie. Pocałowałem go w czoło. Tak po prostu. Nie kontrolowałem tego. Tak wyszło. Aki patrzył na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy, a może był po prostu pijany. Marco słodko się uśmiechał i doskonale wiedziałem, co roiło się teraz w jego głowie. Zaniosłem Nataniela do mojej sypialni i delikatnie położyłem na łóżku. Nie chciałem, żeby się obudził. Chyba jednak za mało się starałem, bo otworzył oczy i ziewnął.
- Mmmm... Co ja robię w twoim pokoju? - zapytał sennym głosem.
- Będziesz ze mną spał.
- Mhm...
- Unieś się trochę, zdejmę ci podkoszulek.
- ...
Usiadł i uniósł ręce do góry. Gdy ściągnąłem jego bluzkę, powiedział:
- Wykąpałbym się.
- Ze mną?
- Mhm...
Naprawdę był na granicy snu i jawy.
- Zaniosę tylko pościel na zmianę naszym gościom, bo zostają na noc.
Kiedy dotarł do nas głośny śmiech Marka i zduszone jęki Akiego, pokręciłem głową.
- Chyba jednak nie jest im potrzebna.
- Umyjesz mi plecy? - zapytał Nataniel.

Musiałem przyznać, że coraz bardziej podobała mi się ta odważniejsza wersja Nataniela. Zrzuciłem z siebie ubrania i po chwili wzięliśmy wspólny długi prysznic. Nic między nami nie zaszło. Po prostu go myłem. Zresztą bardzo lubiłem to robić. Woda obmywała nasze ciała, a ja się wreszcie wyciszyłem i wyluzowałem. Po kąpieli Nati owinięty ręcznikiem poszedł po ubrania do swojego pokoju. Chciał się cicho wślizgnąć, zabrać co trzeba i wyjść. Wrócił do mnie z zażenowaną miną. Okazało się, że tamta dwójka nadal pieprzyła się w jego łóżku. Chyba znów trochę im zazdrościł.

W łóżku nie przytulaliśmy się, ale leżeliśmy zwróceni przodem do siebie. Nataniel szybko zasnął, w przeciwieństwie do mnie. Splotłem swoją dłoń z jego dłonią. Znów zastanawiałem się nad durnym zadaniem, które wymyślił dla mnie Marco. Mogłem je zwyczajnie olać, ponieważ nie mógł mnie do niczego zmusić. 

Czy potrafiłbym być czułym facetem? Czy potrafiłbym się w tobie zakochać? - Patrzyłem na spokojną twarz Nataniela i zadawałem sobie mnóstwo podobnych pytań. 

W końcu i ja trafiłem w objęcia Morfeusza.

Linki
- Umowa - Rozdział 36 (Sho) - Część 1
- Umowa - Spis treści

8 komentarzy:

  1. Jakie to piękne... Tak mi żal Natiego, a jednak to słodkie jak Sho niczego nie chce widzieć. Umieram z zazdrości nad Twoim talentem o krzyczę : jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nataniel - syndrom sztokholmski

      Sho - zimny i wyrachowany drań, który boi się uczuć

      Co z tego wyjdzie? Zobaczymy.

      Usuń
  2. JA CHCĘ SHO Z AKIM!! dlaczego Marco im tam wszedł w drogę :( a tak fajnie się zapowiadało :(

    biedny Aki z tym jajeczkiem xD
    ale fakt - Aki i Sho wbrew pozorom mogliby stworzyć ciekawy duet :3

    Marco ma rację, że Nat raczej nie zaakceptowałby oszukiwania, więc dobrze, że to nie tak, że na nim skupiła się później uwaga, tylko Marco mógł sobie poużywać :D

    Aki i podwiązka Wenus <3 w sumie też się dziwię, że nie wiedział, co to :D Sho miał rację, to było zbyt oczywiste, żeby tego nie wiedzieć :D

    szkoda mi strasznie biednego smutnego Nataniela, który patrzył na Marca i Akiego :( ale w sumie cieszę się też, że Marco to widział i powiedział o tym Sho. może on się w końcu weźmie w garść i coś z tym zrobi
    widać, że Sho też się z tym męczy, bo widzi, że Natowi przykro, jemu też jest przykro chociaż mocno to ukrywa i jakoś się nie mogą zgrać :(

    w sumie to niesamowite, że w tym całym gronie to Marco robił za mediatora :D niby kto by to inny miał być, no ale mimo wszystko

    ciekawe, czy Nat zauważył te wszystkie przytyki Marca do Sho o tym, że jednak zależy mu na nim?
    domyślam się, że w takim aspekcie nie do końca był zadowolony z całego zamieszania wokół niego, ale powinien poważnie przemyśleć, co się tu działo :D
    włącznie z tym, że Sho chciał mu pomóc wygrać :)

    och, biedny blady ze strachu Aki <3 xD

    a w ogóle "Spokojnie, w pokoju zabaw mam kilka modeli również dla ciebie" <3 <3 <3 <3 <3
    jak ja kocham uczenie Nata wszystkiego <3

    i kocham to jak bardzo Sho jest zaborczy o Nata <3 <3 <3

    aż się chce tutaj dać w dupę Sho żeby się ogarnął. Marco go ogarnia, to widać, ale Sho jest zbyt na wszystko odporny :v

    no i fantazja seksualna Nataniela - ciekawa sprawa :D Sho pewny siebie (do czasu), wszystkowiedzący Aki (zapewne wtajemniczony Marco), no i zawstydzony Nat... :3333

    ciekawe, co pomyślał sobie Aki, jak zobaczył Sho biorącego na ręce Nata :) bo co pomyślał Marco to się spodziewam :D no i pocałunek w czółko <3

    a końcówka byłaby wręcz idealna i słodziutka, gdyby nie ten cały smutek i niedopowiedzenia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sho z Akim - ciekawe, kto kogo by zdominował? Raczej już to rozkminiłyśmy ;-)

      Marco miał niezły ubaw z wkurzania Akiego - jajeczko :D

      Nati i Sho - może wreszcie zacznie się między nimi coś zmieniać. Bo, że to nie tylko "umowa" to chyba obaj już wiedzą. Nie znają tylko do końca powodów. Z drugiej strony Nataniel wie, że zakochuje się w Sho. Tylko, czy syndrom sztokholmski może doprowadzić do prawdziwej miłości? Trudno jednoznacznie na to odpowiedzieć.

      Marco jest dobry do wszystkiego :D

      Możliwe, że zauważył.

      Aki ma pewne lęki, ale ciiiii <3

      Pokój zabaw skrywa mnóstwo fajnych gadżetów i urządzeń :D. Inna sprawa, że Sho stworzył go specjalnie dla Nataniela.

      Zazdrość level: miliard :D

      Sho niestety taki już jest. Nie doświadczał uczuć i dlatego nie potrafi nazwać tego, co czuje. Nadal nie potrafi poradzić sobie z uczuciami Nataniela.

      Nataniel - to dusza romantyczna <3. Niestety trafił w paszczę samego lwa, który w głowie ma ostre seksy z bdsm w roli głównej. Z drugiej strony ciągle się przy Natanielu hamuje, więc może nie jest aż taki zły.

      Aki na pewno był szczerze zdziwiony i zaszokowany. Ale nie zmienia to faktu, że nadal nie lubi Sho.

      <3

      Usuń
  3. Korek, jajeczko, co jeszcze? :3 Cholera, biedny Aki, musiał być wkurzony i zażenowany w obecności Sho, zwłaszcza że ten WIEDZIAŁ, co kociak ma w dupie. Kociak lol :D

    Chociaż nie, nawet pasuje :D bo Aki to raczej wściekły kot, na pewno nie piesek :D Nat mi się nadaje na kundelka :3

    < chichoczący Sho > o ja pierdolę <3

    „Przed oczami stanęła mi scena, kiedy całkiem nagi Nataniel mył mój samochód” - PAMIĘTAM TO i wracam do tej sceny :D była świetna :3 bardzo zmysłowa i hot.

    „- Musimy wyrównać wasze szanse, ponieważ Nataniel nie ma takiego doświadczenia jak ty, skarbie - odezwał się Marco.
    - Masz na myśli grę czy seks? - zapytał Aki, próbując doścignąć Nataniela.” - TO SAMO POMYŚLAŁAM <3

    „Ja w tym czasie zastanawiałem się, ile jeszcze razy nazwie swojego faceta: skarbie” - NO CO TY, SHO ,czasem to skarbie tak pasuje <3

    „- Powinieneś brać z nas przykład - powiedział Marco.” - Natusiowi pewnie było przykro :(

    „- Gadaj wreszcie, co on ci tym razem zrobił? - Aki nie dawał za wygraną.” - AKI KOCHANY CHŁOPIE <3 pała miłością do Sho :d

    dawaj pizzę, też chcę.

    „- Też chciałbym kiedyś mieć kogoś, kto mnie pokocha.
    - Na pewno znajdziesz kogoś takiego.” - hipokryzja level hard :( BIEDNY NAT.

    Bezbłędny Sho z tym scatem i pissem :D

    „On był zbyt uczciwy, żeby uciekać się do tego typu sztuczek.” - też tak myślę :d

    „Zająłem drugie miejsce” - dla Sho to pewnie był cios :D :D :D

    „Oczywiście bez jajeczka, może trochę szkoda, że bez jajeczka. Gdybym wtedy mu je wsadził, na pewno za każdym razem bym wygrywał.” - serio, byłam pewna, że Sho ma na myśli Marca.

    „- Co!!! - Nataniel i Aki krzyknęli zgodnym chórem, a mnie szlag trafił.” <3 <3 <3

    Pocałunek cudowny, ale Sho imho nieco popłynął. „Jednak musiałem przyznać, że takie marzenia idealnie pasowała do Nataniela.” - znowu się zgadzam :D

    Szantaż Marca <3

    Sho potrzebuje dobrego psychoterapeuty+psychiatry, psycholog to za mało :D

    „Po prostu go myłem. Zresztą bardzo lubiłem to robić.” - dlaczego?

    No i bezcenne: Marco i Aki pieprzą się w łóżku Nata. Można się było tego spodziewać :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sho jak zwykle jest wszechwiedzący i lubi żartować sobie z Akiego :D.

      Aki jest przecież kocią księżniczką: domaga się ciągłej uwagi, głaskania, miziania, seksów i uwielbia leżeć na kanapie. Marco skacze wokół niego i spełnia jego zachcianki. Ciągle zastanawiam się, kto w ich związku jest prawdziwym "Panem" :D.

      Także lubię scenę z myjni <3.

      <3<3<3<3

      Sho raczej tak łatwo nie przechodzą przez gardło takie czułostki (teoretycznie XD).

      Natanielowi za każdym razem było przykro, jak Aki i Marc kleili się do siebie.

      Aki dba o swojego kumpla, więc się wkurzył, że Sho znów sprawił Natanielowi przykrość.

      Fakt, hipokryzja do miliarda.

      Piss <3<3<3. Scatowi mówię stanowcze nie.

      Dokładnie, przecież to "chodząca dobroć".

      Sho był zły, ale nieraz już przegrywał z Markiem ;-).

      Tak, myślał o Marku, ale bez żadnych erotycznych podtekstów.

      <3<3<3 Zazdrość level: miliard.

      Popłynął <3<3<3

      Z Marka jest jednak przebiegła bestyjka :D.

      Raczej oddziału zamkniętego :D.

      Tak po prostu, Sho lubi dotykać Nataniela.

      Aki i Marco pieprzą się wszędzie, gdzie się da :D. Zresztą pijany Aki pewnie jest łatwiejszy do obłaskawienia.






      Usuń
  4. Po tej części byłem tak w klimacie, że bałem się odrywać oczy od monitora, żeby nie stracić tego nastroju. Potrafisz tak zbudować atmosferę... No niesamowite. Wstyd przyznać l, ape aż się rumieniłem. Masz ogromny talent, to opowoadanie jest magiczne! Tak łatwo mogłabyś zrobić z Sho takiego stereotypowego pracoholika bez serca, ale udało ci się tak nie spierdolić. Stworzyłaś świetna postac, jestem urzeczony. To taki idealny balans miedzy klasycznym typem a osobowością... 4D? Inaczej tego opisać nie mogę :D
    No i hot. Hot hot hot
    Hot
    Dziękuję za ten genialny rozdział. Nie mogę uwierzyc, że przedemną jeszcze dwie części!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sho jest bardzo złożoną postacią i wciąż odkrywa kolejne swoje twarze. Jednocześnie wymaga ode mnie dużo zaangażowania, ponieważ ma skomplikowaną osobowość.

      Faktycznie jest pracoholikiem, ale ma swoje powody. Po prostu zależy mu na firmie, którą sam stworzył. Oczywiście zrobił to z pomocą Marka.

      Cieszę się, że ci się podoba :D.

      Tak, tak, jeszcze dwa przed tobą ;D.

      Usuń