WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Umowa - Rozdział 36 (Sho) - Część 3

 SHO

 Rozdział 36 - Część 3/4

Mój sen nieoczekiwanie został przerwany przez coraz bardziej irytujące uczucie chłodu. Z niechęcią otworzyłem oczy i zrozumiałem, że leżałem kompletnie nagi na łóżku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo często spałem bez bielizny, ale zawsze spałem pod kołdrą lub ewentualnie kocem.

- Kurwa, czemu śpię odkryty? - mruknąłem sennie.

Po chwili dotarło do mnie, że po drugiej stronie łóżka spał Nataniel. Owinął się kołdrą do tego stopnia, że widać było tylko czubek jego głowy i burzę włosów rozsypanych na poduszce. Leżałem jeszcze przez chwilę, zastanawiając się nad tym, co powinienem zrobić. Mój organizm jak co rano żądał standardowej dawki nikotyny i kofeiny. Zaś inna część ciała tradycyjnie stała na baczność i domagała się uwagi. Przesunąłem dłonią kilka razy po penisie i mimowolnie poruszyłem kilkakrotnie biodrami. Mój wzrok spoczął na kołdrze, która skrywała ciało bezbronnego słodziaka. Niewinny słodziak. Tak, Nataniel właśnie taki był.

Znów złapałem się na tym, że mimowolnie się uśmiechałem. Cholera. Kolejny raz to robię. Co się ze mną dzieje? Czyżbym się zmieniał? Jeśli tak, to czy ta zmiana był na lepsze, czy może raczej na gorsze?

Nagle przypomniało mi się to, czego wczoraj zażądał ode mnie Marco. Zastanawiałem się, czy na pewno potrafiłbym to zrobić? Czy potrafiłbym taki być? Czuły? Delikatny? Romantyczny? Idealny? Kochać się z Natanielem tak, jakbym świata poza nim nie widział? Tylko, że... za każdym razem właśnie tak się z nim pieprzyłem. Tyle razy pragnąłem być wobec niego brutalny, karać go, łamać i poniżać. Jednak ciągle z tego rezygnowałem, bo nie potrafiłem być aż takim chujem i nie chciałem go skrzywdzić. Tylko będąc z nim tak się hamowałem. Tylko z jego odczuciami się liczyłem. Od kiedy go spotkałem, tylko jego pragnąłem.

Kurwa, czemu wciąż o tym myślę?! Wczoraj przed snem, dzisiaj po przebudzeniu! No, pytam się: CZEMU?! Chyba w końcu zwariuję. Nie, weź się chłopie wreszcie w garść i wykorzystaj to, że obok ciebie leży prawię chętny i gotowy chłopak, dla którego zaczynasz tracić głowę. Nie, przestań wreszcie o tym myśleć! Tracić głowę? Oszalałeś?! Sex, o tym teraz powinieneś myśleć!

Przymknąłem oczy i starałem się wygonić z mojej głowy wszystkie te nieodrzeczne myśli. Gdy już wystarczająco się uspokoiłem, przynajmniej mentalnie, bo fizycznie nic się nie zmieniło, przysunąłem się do Nataniela. Powoli zsunąłem z niego kołdrę. Moim oczom ukazały się jego nagie plecy. Delikatnie zacząłem wodzić opuszkami palców po jego ramieniu. Miał rozgrzanie ciało. Nic dziwnego, skoro spał przykryty niemal po sam czubek głowy. Odgarnąłem jego włosy i pocałowałem go tuż za uchem. Polizałem rozpaloną skórę. Przygryzłem płatek jego ucha i zacząłem całować go po odsłoniętej szyi. Mruknął sennie, ale nadal nie otwierał oczu. Ja tu umierałem z pożądania, a on spał w najlepsze.

- Nati, obudź się - powiedziałem, wsuwając rękę pod kołdrę. Zacząłem miziać go po brzuchu i cicho szeptać do ucha, co zaraz zamierzałem z nim robić. Miałem spore plany wobec niego i jego ciała.
Ponieważ nadal nie reagował wsunąłem dłoń w jego bokserki. W sumie to w moje bokserki i zacząłem go pobudzać. To były czyste i świeżo wypakowane z pudełka bokserki (Tak jakbym wiedział, że ktoś to niby czyta). Ku mojej radości Nataniel wreszcie zaczął się budzić. Gdy odwrócił głowę w moją stronę i otworzył oczy, uśmiechnąłem się do niego.
- Dzień dobry, skarbie - powiedziałem. Zdziwiłem się, jak łatwo było go tak nazywać. Podobnie było w jacuzzi. Wtedy po raz pierwszy w ten sposób do niego powiedziałem.
Jego morskie oczy przez chwilę patrzyły na mnie sennie. Kiedy jednak zrozumiał, co właśnie się działo, oblał się rumieńcem.
- Dzień dobry - z trudem wydukał, przekręcając się na plecy.
- Nie masz pojęcia, jak słodko wyglądasz, gdy się wstydzisz.

Zadziałałem pod wpływem impulsu i pocałowałem go. Dlaczego? Nie wiedziałem. Może zrobiłem to z powodu durnego pomysłu Marka, wczorajszego smutku Nataniela, a może tego co dostrzegałem teraz w jego oczach.

Obiecałem sobie jedną rzecz. 


W tej chwili postanowiłem nie myśleć, chociaż raz nie analizować i dać się porwać emocjom, które mną właśnie zawładnęły. Zmysłowy pocałunek i miękkie wargi Nataniela, sprawiały, że pragnąłem go każdą komórką mojego ciała. Przycisnąłem go mocniej do siebie, mój penis ocierał się o jego bokserki, których postanowiłem jak najszybciej się pozbyć. Nie przestając go całować, zsunąłem je w dół. Na chwilę odsunąłem się od niego i czule dotknąłem jego twarzy.

Czule? Ja? Jakim cudem? 


Nie myśl. Nie analizuj. Ten jeden jedyny raz przestań to robić. Niech zawładną mną uczucia, które skrywam głęboko w duszy. Uczucia, o których doskonale wiem, ale boję się je nazwać. Dziś niech wszystkie granice i mury runą. Ten jeden jedyny raz.
Gdy Nataniel nieśmiało odwzajemnił mój pocałunek, wszystko się rozpadło. Nieświadomie sprawił, że w otaczającym mnie murze, który chronił mnie przed światem, najpierw pojawiał się rysa. Z każdą upływającą sekundą, coraz bardziej zatracałem się w tym pocałunku. Jego język odpowiadał na moje pieszczoty. Czułem rozchodzące się po moim ciele dreszcze. Nawet nie wiem, kiedy mur rozpadł się na drobne kawałki. Nie dbałem o to. Nie myślałem. Chłonąłem jego dotyk, oddech i ciepło. Leżałem obok niego, całowałem i błądziłem dłonią po jego ciele. Dotykałem każdego nawet najmniejszego fragmentu jego seksownego ciała. Kości obojczyków. Sutków. Żeber. Brzucha. Wystających kości bioder. Wszystkiego. Macałem. Miziałem. Pieściłem. Głaskałem. Jednocześnie zasysałem na zmianę jego dolą i górną wargę, bo po chwili znów wdzierać się językiem do wnętrza jego ust.
 
Nieoczekiwanie poczułem dotyk jego dłoni na moim torsie. Niepewnie przesunął palcami po mojej klatce piersiowej i brzuchu. Po chwili jego dłoń zawędrował w kierunku mojej szyi. Przez moje ciało przepłynął kolejny dreszcz. Zapragnąłem, żeby za każdym razem tak mnie dotykał. Żeby się nie bał. Żeby był sobą. Żeby był właśnie taki jak teraz.
 
Gdy Nataniel położył się przodem do mnie, przez chwilę wodziłem palcami po jego udzie. Potem uniosłem jego nogę i umieściłem ją na swoim biodrze. Dałem do zrozumienia, żeby położył głowę na moim ramieniu. Patrzyłem na niego, nie odzywałem się, nie spieszyłem, tylko dotykałem opuszkami palców jego nagiego ciała. Znów zacząłem go całować. Pragnąłem, żeby i on w końcu zaczął się podniecać. Gdy jego głowa spoczywała na moim ramieniu, całowałem i muskałem jego czoło, policzki, i linię żuchwy. Po chwili pocałowałem go w usta, rozchyliłem językiem jego wargi i wsunąłem go do wnętrza jego ust. Nigdy wcześniej z nikim się nie całowałem, tylko jego i byłem pewny, że z nikim innym nie będę tego robić. Nataniel początkowo nie reagował, tylko poddawał się mojemu dotykowi. Czułem szybkie bicie jego serca. Byłem przekonany, że Nataniel nie mógł uwierzyć w to, co właśnie się działo i bał się, żeby nieprzemyślanym drobnym gestem tego nie zepsuć.

Z trudem oderwałem się od niego i spojrzałem mu w oczy, w których zobaczyłem miłość. Kurwa. Zaszokowało mnie to. Zamurowało. Leżałem obok i patrzyłem na niego. Nie potrafiłem się ruszyć. Nie potrafiłem nic.
- Sho, wszystko w porządku? - zapytał.
- Tak - szepnąłem i znów go pocałowałem.

Po chwili dosłownie obsypywałem pocałunkami jego szyję, tors, brzuch i uda. Leżał na plecach z rozchylonymi udami. Jego ciało poddawało się moim pieszczotom, a stojący penis jasno dawał do zrozumienia, że jemu też się chciało. Moje dłonie znów zaczęły błądzić po jego ciele. Po chwili zawędrowały w okolice jego krocza i pieściły przez chwilę jego fiuta i jądra. Ku mojej radości, Nataniel wzdychał i cicho pomrukiwał pod wpływem delikatnego dotyku. Podobało mu się. Byłem pewny.

Czy teraz byłem czuły i delikatny? Chyba tak. Czy mi się to podobało? Nie potrafiłem jednoznacznie odpowiedzieć. Było to takie inne od tego do czego przywykłem przez te wszystkie lata. Jednak w tym momencie nie pragnąłem niczego innego. Chciałem dać mu to, o czym marzył. Nie dlatego, że taka była moja kara za przegranie w tej głupiej rywalizacji. Uświadomiłem sobie, że ja sam tego chciałem.

- Odwróć się - szepnąłem mu do ucha.
Mocniej się do mnie przytulił i wyszeptał ledwie słyszalnym głosem:
- Chciałbym na ciebie patrzeć.
Uniosłem jego twarz i zmusiłem, żeby na mnie spojrzał. Widziałem, że był bardzo zawstydzony. 
- Obiecuję, że będziesz - powiedziawszy to, musnąłem wargami jego usta. - Odwróć się, Nati.

Wahał się jeszcze przez chwilę, ale w końcu odwrócił się do mnie plecami. Pocałowałem go w ramię i ponownie wodziłem opuszkami palców po jego udzie. Zachęciłem go, żeby zgiął nogę w kolanie, dając mi tym samym lepszy dostęp do jego czułego miejsca na ciele. Przesunąłem dłonią wzdłuż jego kręgosłupa. Doskonale wiedziałem, że to uwielbiał. Z każdym kolejnym seksem i sesją, poznawałem coraz więcej jego wrażliwych punktów.

Pod poduszką odnalazłem ukrytą wcześniej buteleczkę z lubrykantem. Polałem nim palce i zacząłem masować skórę pomiędzy jego pośladkami. Przesuwałem palcami od kości łonowej, aż po same jądra, które za każdym razem delikatnie ściskałem. Jednocześnie objąłem go drugą ręką i ścisnąłem jego sutek. Postanowiłem, że nie będę się śpieszył, chociaż kosztowało mnie to mnóstwo samozaparcia. Już dawno miałem ochotę wreszcie znaleźć się w jego ciasnym wnętrzu. Musiałem jednak być twardy. Też mi porównanie. Przecież byłem twardy jak głaz. Mój fiut niemal boleśnie mnie o tym uświadamiał. Pocałowałem Nataniela w ramię i delikatnie zacząłem go rozciągać. Robiłem to powoli, może nawet zbyt wolno, ale chciałem go jeszcze bardziej nakręcić. Chłopak wzdychał i jęczał coraz głośniej. Nieznacznie poruszał tyłkiem i sam zaczął się na mnie nabijać. Nie zamierzałem mu na to pozwalać i cofnąłem palce.
  
- Cierpliwości, skarbie - szepnąłem i ugryzłem go w ucho.

Jego cichy pisk był muzyką dla moich uszu. Znów wsunąłem palce w jego rozpalone wejście i drażniłem go. Nakręcałem. Doprowadzałem do obłędu. Nabijał się nieznacznie, ponieważ nie mógł nad sobą już zapanować. Kiedy stwierdziłem, że wystarczy, zacząłem drażnić go penisem. Przesuwałem nim pomiędzy jego pośladkami i delikatnie naciskałem jego wejście, ale nie wchodziłem. Nataniel dosłownie wariował. Wtulił twarz w poduszkę i zacisnął palce na moim przedramieniu. Dokładnie o to mi chodziło. W pewnym momencie naparłem na jego odbyt, by po chwili się wycofać. 
- Sho... - z jego gardła wyrwał się gardłowy jęk.
- Tak, skarbie? - znów przesuwałem penisem pomiędzy jego pośladkami.  
- Chcę cię czuć - szepnął.
- Przecież jestem tuż obok ciebie, obejmuje cię i przytulam.
- Proszę, nie każ mi tego mówić. - Jęknął, gdy wsunąłem w niego żołądź. Znów się cofnąłem, mimo że czułem, jak jego odbyt pulsował z podniecenia.
- Nie każę, dziś jest inaczej.
- Jak w moich marzeniach? - Chyba głos mu się załamał.
- Dokładnie tak jak w twoich marzeniach.

Złapałem go za biodro i tym razem pchnąłem mocniej. Czułem jak jego cio otwierało się na mnie. Wreszcie znalazłem się w jego rozpalonym wnętrzu. Było bosko. Zawsze było bosko, gdy to z nim robiłem. Spiął się i cicho syknął. Dałem mu czas, żeby się do mnie przyzwyczaił. Znów całowałem go po ramieniu i szyi. Jednocześnie głaskałem po udzie. Czekałem, jego ból zdominuje pragnienie tego, żebym zaczął się w nim poruszaćByłem cierpliwy. Wyrozumiały. Byłem inny. Znów. 

- W porządku, już możesz - szepnął.

Powoli wysunąłem się z niego i wsunąłem z powrotem. Starałem się ze wszystkich sił nad sobą panować. Nasz seks był niesłychanie zmysłowy, wolny i delikatny. W pokoju rozbrzmiewały jego ciche jęki.  Przymknąłem oczy i mocniej go objąłem. Był mój. Tylko mój. 

Nigdy cię nie zostawię. Nigdy nie pozwolę ci odejść. Nigdy, słyszysz? 

Nie słyszał, bo to były tylko moje myśli. 

Gdy odwrócił głowę w moją stronę, pocałowałem go w policzek i musnąłem jego wargi. W tej chwili nie pieprzyłem się z nim. Ja się z nim kochałem. Nataniel przytulił policzek do mojej twarzy. Pragnął mojej bliskości, o czym doskonale wiedziałem. 

- Kochanie... - Usłyszałem swój cichy szept.

Tak, jesteś moim skarbem, kochaniem, życiem, całym moim światem. Czemu nie chcę tego do siebie dopuścić? Czemu nie chcę się z tym pogodzić? Czemu wkurza mnie to, co teraz czuję? Czemu wściekam się na siebie, że jestem dla ciebie wredny i cię odtrącam? Kurwa, no czemu?!

Nie ml! Zatrać się! 

Wysunąłem się z niego, przewróciłem go na plecy, klęknąłem między jego nogami i zawisłem nad nim. Scałowałem łzę, która zdradziecko płynęła po jego policzku.
- Nie płacz... - szepnąłem i zamknąłem mu usta pocałunkiem. 

Gdy ponownie w niego wchodziłem, obejmowałem go mocno, a on wtulał się we mnie. Miałem gdzieś, że jego ręce spoczywały na moich plecach i dotykały zakazanych miejsc. Poruszałem się spokojnie i miarowo, chłonąłem jego bliskość, oddech na moim policzku i ciche jęki. W końcu odnalazł mój rytm i zaczął na niego odpowiadać. Wychodził na przeciwko każdemu mojemu pchnięciu.W pokoju słychać było nasze przyśpieszone oddechy, które mieszały się ze sobą. 

Uniosłem się nieco nad Natanielem, oparłem na jednej ręce i dotknął jego penisa. Patrząc mu w oczy zacząłem mu trzepać, nie przerywając posuwania go. Jego coraz głośniejsze jęki rozchodziły się już pewnie po całym domu. Nie obchodziło mnie to, że chłopacy mogli go usłyszeć. Ja chciałem go słyszeć. Błądził dłońmi po moim ciele, co jeszcze bardziej mnie podniecało. Próbował mnie powstrzymać, łapiąc mnie za rękę, ale zaraz zagryzał wargi i głośno piszczał. W pewnym momencie zasłonił dłonią swoje usta.
 - Aniele, zabierz rękę. Chcę cię słyszeć. 

Splotłem nasze dłonie i pocałowałem go, nie wiem który już raz. Wiedziałem, że penetrowałam go pod odpowiednim kątem. Trafiałem i ocierałem się o to wyjątkowe miejsce, które już wkrótce przyniesie mu ukojenie. Jednak przedtem chciałem jeszcze czegoś spróbować.

- Nati, ufasz mi? - zapytałem niskim głosem, patrząc mu w oczy.

Przez chwilę wahał się, zastanawiał, analizował. Wyraźnie widziałem to w jego spojrzeniu. Wkurzyłem się. Trochę. Jednak nie dałem tego po sobie poznać. Otworzył usta, żeby odpowiedzieć. Poczułem lęk, że usłyszę "nie".

- Tak - niemal bezgłośnie poruszył ustami.

Nie wyszedłem z niego, ale uniosłem się i klęknąłem pomiędzy hego nogami. Znów poruszałem się powoli, leniwie i nieśpiesznie. Błądziłem dłońmi po jego ciele. Dotykałem jego torsu, sutków, brzucha, ud, obojczyków i ramion. Kreśliłem opuszkami palców nieregularne wzory. Nie dotykałem jednak jego prężącego się penisa. Wtulał policzek w poduszkę, po czym z powrotem na mnie patrzył. Ponownie zasłonił dłonią usta, żeby nie wydawać coraz głośniejszych jęków. Znów odsunąłem jego dłoń i pocałowałem go. Wdarłem się językiem do wnętrza jego ust. Nasz pocałunek tym razem był namiętny i pełen pasji. Zatraciłem się, podobnie chłopak, który spoczywał przede mnąGdy się odsunąłem, zagryzł mocniej wargi i próbował nie wydawać żadnych dźwięków. 

- Chcę słyszeć twój jęk, krzyk. Nie powstrzymuj się - powiedziałem.
- Nie chcę żeby Aki i Marco mnie usłyszeli.
- Nie przejmuj się nimi, zresztą wczoraj to my ich słyszeliśmy.
- Ale...
- Daj się temu porwać, nie myśl o innych. Skup się tylko na tym, co czujesz. 

Zacząłem mu trzepać, dokładnie tak, jak lubił. Przecież doskonale wiedziałem, jakie pieszczoty dostarczały mu najwięcej przyjemności. Wolną dłonią dotknąłem jego grdyki i pogłaskałem. Gdy objąłem dłonią jego szyję, w oczach Nataniela dostrzegłem lęk i niepewność. Starałem się poruszać tak, żeby trafiać w jego prostatę, wywołując jego kolejne jęki. Lęk jednak go nie opuszczał. Położył dłoń na moim nadgarstku, ale nie nie zaprotestował. Nawet nie otworzył ust, żeby to zrobić. Nie kazał zabrać mi ręki. Czekał na mój ruch i poddawał się moim pieszczotom.

- Musisz mi zaufać. Rozumiesz? - zapytałem.

Kiedy kiwnął głową, mocniej przycisnąłem dłoń do jego szyi, odcinając mu dopływ powietrza. Początkowo nie reagował, tylko patrzył na mnie z lekkim niedowierzaniem. Kiedy mocniej zacisnął dłoń na moim nadgarstku, zwolniłem lekko swój uścisk, pozwalając mu tym samym zaczerpnąć powietrza. Opuszkami palców głaskałem skórę na jego szyi w miejscu, gdzie odciąłem mu dopływ go tlenu. Widziałem, jak z wdzięcznością zaczerpnął haust powietrza. Z zadowoleniem stwierdziłem, że jego penis nie opadł. Mogło to oznaczać, że nagły wyrzut endorfin opanował jego ciało i tylko wzmógł podniecenie. Pozwoliłem mu się uspokoić, a po chwili mocniej zacząłem go posuwać. Głośno jęknął i zacisnął dłonie na prześcieradle. Gdy jego jęki zaczęły przechodzić w krzyki i zaczął zbliżać się do szczytowania, zwolniłem i znów pozbawiłem go tlenu. Napotkałem jego przerażone spojrzenie, które oznaczało, że strach zaczął przejmować nad nim kontrolę. Chłopak szarpnął się i jednocześnie mocniej zacisnął na moim penisie. Z trudem zapanowałem na swoim ciałem, żeby w nie spuścić.

- Nati, patrz na mnie. Nie bój się - szepnąłem. 

Czułem pod palcami, że jego puls niebezpiecznie przyśpieszał. Niemal słyszałem wściekłe bicie jego serca, które pompowało rozgrzaną strachem i pożądaniem krew. Zwolniłem uścisk, pozwalając mu wypełnić płuca życiodajnym tlenem. Splotłem dłonie z jego dłońmi i położyłem je po obu stronach jego głowy. Pochyliłem się i pocałowałem go namiętnie i z pasją.

- Jesteś cudowny - szepnąłem.

Zacząłem całować jego szyję w miejscu gdzie ją ściskałem. Moje delikatne pocałunki obsypywały jego zaczerwienioną skórę.

- Jeszcze raz, skarbie? - zapytałem.

Nataniel tego nie wiedział, ale kontrola oddechu była moim fetyszem. Nie potrafiłem do końca wytłumaczyć, co tak bardzo mnie w niej podniecało. Przecież to była bardzo niebezpieczna gra, która mogła nawet doprowadzić do śmierci. Jednak poczucie tego, że druga osoba całkowicie zależała ode mnie, było niesamowite. Igranie z losem. Igranie ze śmiercią. Przecież zaledwie kilka sekund za dużo i tlen już nigdy nie wypełniłby płuc. Kontrola. Nieograniczona władza. Właśnie to czułem, pozbawiając drugą osobę tlenu. 

Po chwili, która dla mnie trwała wieki, nieznacznie kiwnął. Szybko przycisnąłem dłoń do jego grdyki. Czułem, jak z każdą sekundą jego odbyt coraz mocniej się na mnie zaciskał i pulsował. Nataniel złapał mnie za rękę. Wbił paznokcie w skórę. Poczułem lekki ból, ale nadal nie zabierałem dłoni. Chciałem, żeby jego ciało uwolniło jeszcze więcej endorfin. Patrzyłem mu uważnie w oczy, które z każdą upływającą sekundą, ciemniały coraz bardziej. Wiedziałem, że walczył sam ze sobą. Z jednej strony jego organizm pragnął tlenu, z drugiej strony czułem, że jego odbyt nadal pulsował. Nataniel niemal do krwi wbijał paznokcie w moją dłoń i patrzył z coraz większym przerażeniem. Gdy znalazł się zbyt blisko niebezpiecznej granicy, zwolniłem uchwyt i zabrałem rękę. Złapał chciwie powietrza, a ja mocniej się w niego wbiłem. 

Teraz pieprzyłem go mocno, brutalnie i przestałem nad sobą panować. Uniosłem jego lewą nogę do góry i całowałem ją na wysokości łydki. W pokoju słychać było uderzenia o siebie naszych nagich, rozpalonych i oblanych potem ciał. Wbijałem się w niego po same jaja. Nie kontrolowałem się, podobnie jak Nataniel. Po chwili usłyszałem jego coraz głośniejsze krzyki, które pomieszane były z jękami. Błagał, żebym nie przestawał, zaciskał dłonie na pościeli i wtulał głowę w poduszkę. Odchodził od zmysłów. Byłem bezlitosny. Pieprzyłem go. Rżnąłem. Po jeszcze nie tak dawnej delikatności i czułości nie było już śladu. Teraz potrzebowałem ostrego rżnięcia i uczucia spełnienia. On zresztą też. Posuwałem go i jednocześnie trzepałem jego fiuta. Zagryzłem wargi i starałem nie spuścić się przed nim. On musiał dojść przede mną. Na szczęście nie trwało to długo, ponieważ wkrótce pokój wypełnił jego kolejny krzyk i chłopak doszedł w mojej dłoni. Kiedy poruszyłem się w nim dalej, chłopak jęczał cicho i łapał chciwie powietrze. Nie błagał, żebym się z niego wycofał. 

Zdawałem sobie sprawę, że od wytrysku dzieliły mnie zaledwie sekundy. Moje przyśpieszone tętno, szybki oddech i uderzenia ciśnienia i gorąca, zwiastowały nadejście wytrysku nasienia. Czułem coraz większe pulsowanie penisa i zacząłem wchodzić w Nataniela z jeszcze większym impetem. Wszystkie mięśnie na moim ciele napięte były do granic możliwości. Znajdowałem się na samej krawędzi orgazmu. Poczułem niekontrolowane skurcze penisa oraz prostaty. Ułamki sekund później mruknąłem gardłowo i wypełniłem ciało Nataniela swoją spermą. Przymknąłem oczy i odpłynąłem. Chciałem, żeby ta chwila upojenia nigdy się nie skończyła. Potrzebowałem kilku minut, aby dojść do siebie. 

W końcu opadłem na Nataniela i przytuliłem go do siebie. Pocałowałem go w skroń i po chwili położyłem się obok niego. Patrzył na mnie niepewnie. Byłem pewny, że w jego głowie krążyło mnóstwo myśli i pytań. 

- Nati, chodź do mnie - powiedziałem, przyciągając go do siebie.

Gdy się we mnie wtulił, odetchnąłem z ulgą i nakryłem nas kołdrą. Po raz pierwszy obawiałem się, że mogło mu się nie spodobać to, co z nim robiłem. Nigdy wcześniej tego nie czułem. Wiedziałem, że Nataniel był bardzo wrażliwy i musiałem powoli wprowadzać go w świat bdsm. Nigdy jednak nie sądziłem, że mogłaby mu spodobać się kontrola oddechu. Podobnie było również z wieloma innymi praktykami, które wpisałem w treść naszej umowy. Głaskałem Nataniela po plecach i nawet nie wiem kiedy zasnąłem. 

Obudziłem się pierwszy. Nataniel spał we mnie wtulony i dotykał dłonią moich nagich pleców. Ja również go obejmowałem. Patrzyłem przez chwilę na niego i mimowolnie się uśmiechnąłem. Ze zdziwieniem uświadomiłem sobie, że tej nocy nie męczyły mnie żadne koszmary senne. Czyżby to była zasługa Nataniela? Delikatnie uwolniłem się z jego objęć i poszedłem do łazienki. Zimny prysznic przegonił resztki snu. Gdy wyszedłem z łazienki Natanel nadal pogrążony był we śnie. Wydawał się być taki niewinny, delikatny i kruchy. Z ociąganiem poszedłem do garderoby, żeby się ubrać. 

Gdy zszedłem na parter, okazało się, że Marco już nie spał. Szykował śniadanie.
- Cześć - powiedziałem. 
- Hej, chcesz kawy? - zapytał.
- Mhm...
- Jak będziesz sobie parzył, to zaparz i dla mnie.
Parsknąłem śmiechem, bo Marco tradycyjnie był wkurzający.
- Prawie jak za czasów akademika - powiedział.
- Może trochę.
- Jakie trochę? Przecież znów gotuję dla ciebie.
- Nie przesadzaj, ja też gotowałem.
- Rzadziej ode mnie.
- Bo ty przygotowywałeś pyszniejsze i bardziej wymyślne dania.
- Fakt. Przy twojej kuchni ciągle jedlibyśmy tylko i wyłącznie kanapki.
- O co ci chodzi? Były tanie i przede wszystkim szybkie do zrobienia. Co smażysz?
- Nie widać? Jajecznicę. Nataniel jeszcze śpi?
- Tak.
- Aki też.
- Nic dziwnego, wczoraj wieczorem mocno go męczyłeś. Miauczał niczym kot.
- Jest przecież moją kocią księżniczką.
- Nie mam pojęcia, skąd wziąłeś to przezwisko.
- Idealnie do niego pasuje. Prawda?
- Muszę przyznać ci rację. Chyba naprawdę jesteś z nim szczęśliwy.
- Bardzo. Tylko jego były nadal nie chce się odczepić.
- Wciąż dzwoni i pisze do niego?
- Niestety. Aki nie odbiera i od razu kasuje wiadomości.
- Możemy mieć przez niego nieprzyjemności.
- Wiem.
- Nie przejmuj się, przecież nie robimy żadnych przekrętów. Nawet jeśli wpadnie do nas z kontrolą, to niczego nie znajdzie. Postaram się znaleźć jakiegoś haka na niego, żeby dał wam wreszcie spokój.
- Dzięki.
- Wiesz, że nie musisz mi dziękować. Chcę żebyś był szczęśliwy, nawet dzięki takiemu gówniarzowi jak on.

Przez chwilę zapanowała cisza, którą przerwał Marco.
- Ty też chyba jesteś szczęśliwy? - zapytał.
- Może.
- Widziałem was rano. Słodko razem wyglądaliście.
- Byłeś w moim pokoju?
- Myślałem, że już nie śpisz.
- Nie uważasz, że to już przesada? W biurze włazisz do mnie bez pukania, na co staram się nie reagować. Ale w moim mieszkaniu to już gruba przesada.
- Sorki. Nie zmienia to faktu, że wyglądaliście uroczo. Poza tym jestem pod wrażeniem, że nie założyłeś podkoszulki do wspólnego spania. Domyślam się, że przed porannym numerkiem także tego nie zrobiłeś.
- Tak wyszło.
- No i dotykał twoich blizn.
- Czysty przypadek.
- Mylisz się. Po prostu dopuściłeś go wreszcie do siebie.

Naszą dalszą rozmowę przerwały głośnie krzyki, dochodzące z góry. Słychać było podniesiony głos Akiego, który ochrzaniał za coś Nataniela. Poszedłem szybko na górę, sprawdzić, co tam się działo. Gdy wchodziłem po schodach, wyraźnie słyszałem jak Aki się pieklił.
- Wyjaśnij mi, co to kurwa jest?! - krzyczał Aki.
- Oddaj to. - Rozpoznałem głos Nataniela.
- Ani mi się śni. To ta wasza pierdolona umowa?! Jak mogłeś ją podpisać?! Rozum ci odjęło, czy jak?!
- Nie miałem wyjścia.
- Kurwa, jak to nie miałeś wyjścia?! Zawsze jest jakieś wyjście! Wiesz kim się stałeś, podpisując to?!
- Nie twoja sprawa.
- Zwykłą dziwką, która sprzedaje się za pieniądze. - powiedział Aki.

Gdy wszedłem do pokoju Nataniela, zobaczyłem stojących naprzeciw siebie chłopaków. Aki był wkurzony, w dłoni trzymał jakieś papiery. Po policzkach Nataniela płynęły łzy.
- Co tu się wyprawia? - zapytałem w miarę spokojnym głosem.
- Ty chuju, ty to kurwa wymyśliłeś! - wrzasnął Aki.
Ruszył w moją stronę i zanim zdążyłem zareagować, z całej siły przywalił mi w twarz. Zgiąłem się w pół, pod wpływem jego uderzenia. Następne uderzenie, które zarobiłem w brzuch, pozbawiło mnie oddechu. Marco wpadł do pokoju, złapał Akiego i odciągnął go ode mnie. Czułem, że z rozciętej wargi płynęła mi krew.
- Uspokój się - odezwał się Marco.
- Spierdalaj! - krzyknął Aki.
- Wychodzimy. Natychmiast.
- Jesteś popierdolony! Głupi chuj! - krzyczał Aki w moim kierunku.
- Wypierdalać. Obaj. - syknąłem.
- Słyszysz?! Jesteś zwykłym popierdolonym chujem, który potrafi tylko wykorzystywać krzywdę innych ludzi! - Aki nadal wrzeszczał.
- Marco, zabierz stąd tego gówniarza, bo nie ręczę za siebie. - Ledwo nad sobą panowałem.
- Aki, chodź. - Marco wyciągnął go w końcu z pokoju. - Sho, zadzwonię do ciebie później.
- Spadaj. 

Nataniel stał jak sparaliżowany i patrzył w moim kierunku. Miał zapłakaną twarz. Byłem wkurwiony na niego, że nie schował dobrze umowy. Byłem wkurzony na Akiego, że grzebał w rzeczach Nataniela. I byłem wkurwiony na siebie, że zmusiłem Nataniela do podpisania tej pierdolonej umowy.

- A ty na co się gapisz?! - powiedziałem. - To twoja wina. Czemu nie schowałeś tego?! - Wziąłem umowę, która, leżała na ziemi i rzuciłem w jego stronę.
- Przepraszam - szepnął.

Nie miałem ochoty dalej z nim gadać. Zostawiłem go samego w pokoju i szybko zbiegłem na dół. Kompletnie nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Byłem wściekły. Wkurwiony. Miałem ochotę coś rozwalić. Cokolwiek. W końcu poszedłem do siebie i zmieniłem ubranie. Chwyciłem kluczyki od samochodu i wybiegłem z mieszkania. 

Musiałem się wyładować. Musiałem udowodnić sobie, że Nataniel nic dla mnie nie znaczył. Musiałem udowodnić sobie, że faktycznie jestem popierdolonym chujem, który wykorzystał okazję i zwabił do siebie niewinnego chłopaka, żeby go pieprzyć. Musiałem rozładować swoją złość. 

Łamałem wszystkie możliwe przepisy drogowe. Miałem na to kompletnie wyjebane. Jechałem w jedno miejsce, w którym mogłem się rozładować

Po kilkunastu minutach zaparkowałem samochód pod niepozornie wyglądającym budynkiem i szybko wszedłem do środka. Przywitało mnie stonowane wnętrze utrzymane w ciepłych barwach. Przy niewielkim i gustownym wysokim biurku stała recepcjonistka. Przynajmniej taką pełniła dziś funkcję. Rozpoznając z kim miała do czynienia, uśmiechnęła się promiennie. 
- Dzień dobry, Panie Sho. Dawno Pana u nas nie było.
- Nie mam ochoty na próżne gadki.
- Jak Pan sobie życzy. W tej chwili mogę zaproponować Panu towarzystwo Nayan. Na pewno będzie Pan zadowolony z jej usług.
- Wyśmienicie.

Gdy wszedłem do pokoju, na łóżku czekała na mnie piękna kobieta, która ubrana była w czarną seksowną bieliznę. Jej długie ciemne włosy opadały na ramiona. Była gotowa służyć mi tak, jak tego zapragnę. Znałem ją i wiedziałem, że z radością spełni wszystkie moje najbardziej perwersyjne fantazje i polecenia. 

Podszedłem do komody stojącej przy łóżku i otworzyłem szufladę, która wypełniona była różnego rodzaju obejmami, kajdankami, linami i innymi przedmiotami, dzięki którym mogłem ją skrępować. Obok nich znajdowały się kneble. W kolejnej szufladzie odnalazłem wszystko to, co można było wykorzystać do bicia i zadawania bólu. Przesunąłem dłonią po pejczach, batach, szpicrutach, packach i rózgach. Po chwili zdecydowałem się na czarną linę i szpicrutę, którą uwielbiałem. 
- Na co czekasz? - zapytałem wrednym tonem. 

Gdy spojrzałem na nią, szybko zeszła z łóżka i uklękła przede mną z opuszczoną głową.  

- Dzień dobry, Panie. - Usłyszałem.

Podszedłem do niej i zmusiłem, żeby spojrzała na mnie. Tak, przede mną klęczała teraz prawdziwa i rasowa suka, która z radością zrobi wszystko, czego od niej zażądam.

Linki:
- Umowa - Rozdział 36 (Sho) - Część 2
- Umowa - Spis treści
 

9 komentarzy:

  1. Jesssunie wiem co napisać. To było coś genialnego! I jak można przerwać w takim momencie?! Biję pokłony I czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto potrzymać czytelników w niepewności.

      I tak nie byłam aż taką sadystką. Zawsze przecież mogłam wrzucić kolejną część np. za miesiąc ;-).

      Usuń
  2. a już byłam mokra :( to tak końcówka wszystko popsuła

    jeśli między Sho a tą Nayan do czegoś dojdzie, to mu nie wybaczę
    niech nawet nie próbuje! niech zbiera swoją dupę i wraca do Nataniela!

    a w ogóle to o ile do Akiego słusznie ma pretensje, o tyle Nat nie bardzo miał nawet okazję cokolwiek schować. no ale rozumiem, że oberwał "rykoszetem". niestety. no ale to się zdarza :/

    a scena w sypialni była taka piękna! <3
    i Ty wiesz, że ja lubię breath play :3333

    i rozmowa Sho-Marco też była piękna <3

    tylko Aki wszystko popsuł :( swoją ciekawskością :(

    eh... a tak się cieszyłam z tych seksów... brzoskwinka również...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogło być za słodko, przecież Sho nie stanie się nagle romantycznym facetem.

      Teraz już wiesz, czy doszło, czy też nie ;-)

      Tak, Nataniel oberwał rykoszetem. Sho chciał się na kimś wyżyć. Niestety po raz kolejny okazał się zwykłym chujem.

      Też mi się podobała <3<3<3

      Breath Control to także mój fetysz <3<3<3.
      Oczywiście, ze wiem <3
      #więź

      Sho i Marco - przyjaźń aż po grób :D.

      Aki - gdyby nie on, możliwe że wszystko zupełnie inaczej by się potoczyło. Sho na pewno nie pojechałby do agencji towarzyskiej. Z drugiej strony nie wydarzyłyby się także kolejne sceny, a byłoby ich szkoda.

      <3<3<3

      Usuń
  3. Jestem, ale komentarz będzie jutro :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam, gdy Sho walczy ze sobą. I jak uśmiecha się myśląc o Nacie <3

    „Miałem spore plany wobec niego i jego ciała.” :D :D :D

    #poranne pocałunki

    Ciekawa jestem, czy kiedyś Nat przestanie się bać Sho. Biedny chłopak :(

    „Mocniej się do mnie przytulił i wyszeptał ledwie słyszalnym głosem:
    - Chciałbym na ciebie patrzeć.” - to takie smutne :( w całej postawie Nata widzę piękny syndrom sztokholmski, ale lubię to :D

    „Pod poduszką odnalazłem ukrytą wcześniej buteleczkę z lubrykantem.” - Sho ją tam schował czy może Nat? :d

    Nie podoba mi się, jak Sho mówi „aniele”. To bardzo nie w jego stylu :( czuję lekki dysonans poznawczy.

    #podduszanie <3 „Nataniel tego nie wiedział, ale kontrola oddechu była moim fetyszem.” - to już wie :3 ciekawe, czy mu się spodobało :3

    Aaaaaaawww, Nat niby tak chciał czułości i delikatnego seksu, a tu proszę :3 pięknie chłopak popłynął. Chociaż nie – brawo Sho, bo to twoja „wina” <3

    „- Widziałem was rano. Słodko razem wyglądaliście.
    - Byłeś w moim pokoju?
    - Myślałem, że już nie śpisz.” aaaaaaaaaaawwwww Marco! <3 uwielbiam go :D

    Ciekawa jestem, czy to BYŁ przypadek z bliznami, chyba tak, bo przecież Sho wtedy spał :3

    Kocham Akiego. Naprawdę. Serio. Mocno. W tym rozdziale chyba najmocniej. Tak bardzo go rozumiem. W dodatku przywalił Sho <3 Z jednej strony rozumiem Marco, bo to kumpel Sho i chyba próbuje rozwiązać to w nieco łagodniejszy sposób (m. in. wszysko, co się tyczy umowy i Nata, no bo przecież też nie powinien tolerować takich rzeczy, bo są nieludzkie), z drugiej – właśnie nieco się na niego wkurzam, bo skoro Marco wie, to jest trochę „wspólnikiem”.
    Dlatego rozumiem Akiego i jego złość. On jest tu najbardziej prawdopodobny czy nawet prawdziwy, bo jego reakcja jest najnormalniejsza :D

    „Nie miałem ochoty dalej z nim gadać. Zostawiłem go samego w pokoju i szybko zbiegłem na dół. Kompletnie nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Byłem wściekły. Wkurwiony. Miałem ochotę coś rozwalić. Cokolwiek. W końcu poszedłem do siebie i zmieniłem ubranie. Chwyciłem kluczyki od samochodu i wybiegłem z mieszkania.” - okropny, wstrętny Sho. Biedny, niedojrzały chłoptaś, któremu ktoś prawie zabrał zabawkę. Wkurzyłam się i to mocno. :D Jak on w ogóle śmie tak myślec, skoro to on jest tym „złym”? :D

    Ho ho ho, końcóweczka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to uwielbiam <3<3<3

      Sho zapewne miał niecne plany wobec Nataniela i jego hot ciała ;D

      Podejrzewam, że jeśli nie przestanie się bać, to między nimi niewiele się zmieni. Sądzę, że to właśnie on jest kluczem do tego wszystkiego.

      Niestety syndrom jest ;(. Pytanie na ile to jest syndrom, a na ile prawdziwa miłość. Albo raczej czy syndrom może przeistoczyć się w miłość.

      Sam ;)

      Aniele już kiedyś powiedział ;-)

      Fetysz <3

      Sho też popłynął :D. Inna sprawa, że Sho potrafi rozpalić odpowiednio Nataniela i przekonać do wielu rzeczy ;-)

      Marco jest niemożliwy, to fakt.

      Tak, to był przypadek. Obaj spali i nieświadomie się do siebie przytulili.

      Marco stara się zbytnio nie ingerować, chociaż też nie zgadza się z tym całym ich układem.

      Sho nieraz jeszcze będzie okropny.

      Końcówka daje wiele do myślenia :D.

      Usuń
  5. Boże
    Początek to była słodycz orgazm i tęcza, a końcówka mnie zabiła...
    Mam ochotę zatłuc Akiego

    OdpowiedzUsuń