WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

piątek, 21 kwietnia 2017

Umowa - Rozdział 36 (Sho) - Część 4

SHO

Rozdział 36 - Część 4/4

Wybiegłem z budynku i wsiadłem do samochodu. Zapaliłem silnik i z głośnym piskiem odjechałem z parkingu. Szybko włączyłem się do ruchu i już po chwili pędziłem z coraz większą prędkością po autostradzie. Wyprzedzałem kolejne samochody i zmieniałem pasy ruchu, nie dbając o włączenie kierunkowskazów. Po co miałem to niby robić? Stanowiłoby to tylko niepotrzebną stratę czasu. Czułem się tak, jakbym znajdował się wewnątrz jakiejś gry. 


Kurwa, pierdolonej gry podobnej do tej, w którą graliśmy wczoraj. Szlag by to trafił.

W samochodzie rozbrzmiewała muzyka, która tylko potęgowała straszny stan mojego umysłu. Nie wiem, czemu akurat tego słuchałem? Chyba chciałem po prostu się dobić.

 Link do muzyki - KLIK.

Może powinienem jednak się zabić? Nie czułbym się tak okropnie. Poza tym wiele osób ucieszyłoby się z mojej śmierci. Najlepsze było jednak to, że już od dawna wszystko było dokładnie zaplanowane w przypadku mojej śmierci. Stosowne dokumenty znajdowały się w sejfie i o wszystkim wiedział mój prawnik. Zacisnąłem dłonie na kierownicy, tak mocno, że aż zbielały mi kostki. Nikt by po mnie nie płakał. Może ewentualnie Marco, któremu obiecałem, że więcej nie targnę się na swoje życie. Tylko że ja za każdym razem mu to przysięgałem. Siedziałem na szpitalnym łóżku i obiecywałem, że to był ostatni raz, chwila słabości i zwątpienia w sens mojego życia. Przysięgałem, patrząc mu w oczy, w których widziałem smutek i troskę. Obaj wiedzieliśmy, że to były tylko słowa i taka sytuacja może się jeszcze powtórzyć za dzień, miesiąc, rok, dziesięć lat albo nigdy więcej.

Był jeszcze Nataniel... chłopak, który burzył mój poukładany świat. Kurwa... Dziś znów rozbił otaczający mnie mur. Po raz kolejny zbyt blisko dopuściłem go do siebie. Starałem się o tym wszystkim nie myśleć, ale nie potrafiłem.  

W końcu dotarłem do celu mojej podróży. Gdy wysiadłem z samochodu, ruszyłem przez plażę w kierunku morza. W tle widać było słońce, znikające za widnokręgiem. Zawsze fascynowały mnie wschody i zachody słońca. Tym razem było inaczej. Nie obchodziło mnie to. Usiadłem na piasku, nie dbając o to, że zniszczę swoje markowe ubranie. Nie miało to znaczenia, przecież w jego miejsce mogłem kupić kolejne. W moim obecnym życiu nie brakowało kasy. Miałem wszystko, czego zapragnąłem. 

Po chwili ze smutkiem pomyślałem, że było coś, czego brakowało w moim poukładanym świecie. Uczuć. Właśnie tego nie miałem, nie doświadczałem i nie chciałem nigdy czuć. Przymknąłem oczy i ukryłem twarz w dłoniach. W tej chwili czułem się tak bardzo bezbronny i samotny.

Nie wiedziałem, ile czasu spędziłem na plaży. Zapadł zmrok i zrobiło się zimno. Do moich uszu dochodził cichy szum fal. Uniosłem głowę w poszukiwaniu gwiazd. Nie znalazłem ani jednej. Niebo zasłaniały chmury, nawet ono się ode mnie odwróciło. Uśmiechnąłem się smutno. Z niechęcią wstałem i wolno ruszyłem w kierunku miejsca, gdzie stał mój samochód. Z każdym kolejnym krokiem wokół mnie powstawał nowy mur, dużo mocniejszy i wytrzymalszy od poprzedniego. Gdy wsiadałem do samochodu, ponownie stałem się wypranym z emocji człowiekiem. Po mężczyźnie, który kilka minut temu siedział załamany na plaży, nie było już nawet śladu. Przekręciłem kluczyk w stacyjce i zmieniłem muzykę. Nie zamierzałem więcej słuchać tych romantycznych pierdół. Wolno ruszyłem w kierunku mojego mieszkania.

Zaparkowałem samochód w podziemnym parkingu. Gdy z niego wysiadałem, z niezadowoleniem spojrzałem na piasek, który leżał na siedzeniu i wycieraczce. 
- Najwyższy czas wstawić cię na myjnię, prawda? - Z czułością pogłaskałem dach czarnej mazdy.

Moje ciche kroki odbijały się echem, kiedy szedłem w kierunku windy. Wpisałem kod dostępu i już po chwili jechałem na najwyższe piętro apartamentowca. Mój umysł pozbawiony był wszelkich myśli. Zamierzałem wziąć szybki prysznic, nałykać się prochów i iść spać. Jutro rano czekało mnie mnóstwo pracy i nie mogłem pozwolić sobie na bezsenną noc. Wiedziałem, że do pełnej regeneracji mój organizm potrzebował tylko kilka godzin snu.

Wszedłem do mieszkania i zapaliłem światło w salonie. Nataniel leżał na kanapie i spał ściskając w dłoni telefon. Pomyślałem, że już kiedyś widziałem podobną scenę. Patrzyłem na niego przez chwilę. Westchnąłem, podszedłem do kanapy i przykryłem go kocem, który leżał na podłodze. Pewnie go zrzucił w czasie snu. W nieoczekiwanym przypływie czułości chciałem wziąć go na ręce i zanieść na górę. Już nawet wyciągnąłem ręce w jego kierunku, ale w ostatnim momencie się powstrzymałem. Pokręciłem głową. Zrozumiałem, że przy nim chyba już nigdy nie będę umiał stać się osobą, którą jeszcze nie tak dawno byłem. Wkurzyłem się sam na siebie. 
- Mięczak - szepnąłem.

Poprawiłem na nim koc i ruszyłem w kierunku schodów, prowadzących na wyższy poziom mojego mieszkania. Gdy wchodziłem do swojego pokoju, usłyszałem szybki tupot stóp. Zobaczyłem, że Nataniel zmierzał w moją stronę.
- Zostaw mnie. - Chciałem jak najszybciej zamknąć za sobą drzwi.
Nataniel nie dał za wygraną, zablokował drzwi i wszedł za mną do środka. Zignorowałem go. Poszedłem do garderoby, żeby się przebrać. Założyłem luźne spodnie i koszulę, której nawet nie zapiąłem. Kiedy wróciłem do pokoju, Nataniel stał w tym samym miejscu, w którym go zostawiłem.
- Gdzie byłeś? Martwiłem się o ciebie. - Wyglądał na przejętego.
- Nie twoja sprawa - powiedziałem zimnym tonem. 

Czemu ten chłopak choć jeden jedyny raz nie potrafił mnie posłuchać? Po prostu zostawić mnie samego? A może on za każdym razem świadomie mną manipulował?

- Właśnie że moja. - Usłyszałem.
- Nie zamierzam się tobie z niczego tłumaczyć. 
- Czemu? Nie rozumiesz? Myślałem, że coś ci się stało.
- Nataniel, nie jesteś moim facetem. Zrozum to wreszcie.
Nic na to nie odpowiedział, tylko spuścił głowę. Po chwili usłyszałem jego cichy szept:
- Pachniesz damskimi perfumami.
- No i co z tego? 
Uniósł głowę i popatrzył na mnie smutno. Nic nie mówił, a ja z każdą upływającą sekundą czułem, że jestem coraz większym chujem.
- Możesz być spokojny o swoje zdrowie. Zawsze zabezpieczam się, kiedy się z kimś pieprzę.

Kurwa, czemu to powiedziałem? Czemu go znów ranię? Czemu tak bardzo mnie to boli?

- Byłeś z kobietą? - zapytał drżącym głosem.
- Już ci kiedyś powiedziałem, że będę robił wszystko to, na co przyjdzie mi ochota.
- A to, co wydarzyło się rano między nami? Wczorajszy pocałunek? To wszystko nic dla ciebie nie znaczy? - Widziałem, że ledwo panował nad sobą. Niewiele brakowało, żeby zaczął szlochać. W jego oczach szkliły się coraz większe łzy.
- To były tylko głupie zadania, wymyślone przez Marka. Nic więcej.
- Adam powiedział... - zaczął.
- Niby co takiego naopowiadał ci ten idiota?
- Że jestem dla ciebie ważny, bo jeszcze nigdy o nikogo się aż tak nie troszczyłeś.
- Przecież muszę dbać o swoją zabawkę.   
- Wiesz co? - Jego głos drżał coraz bardziej.
- Co?
- W jednym miałeś rację.
- Niby w czym?

Coraz bardziej bolała mnie nasza rozmowa. Chciałem, żeby chłopak wreszcie sobie poszedł. Zamierzałem łyknąć garść prochów nasennych i iść spać.

- Jesteś zimnym i pozbawionym wszelkich uczuć draniem. Nie zasługujesz na mnie. 
Z oczu Nataniela popłynęły łzy, które szybko starł rękawem. Nie powiedział nic więcej, tylko szybko opuścił mój pokój. 

Zacząłem nerwowo krążyć po pokoju. W końcu usiadłem na łóżku. W mojej głowie kołatała się tylko jedna myśl. Nataniel miał całkowitą rację. Nie zasługiwałem, nie zasługuję i chyba nigdy nie będę zasługiwał na niego. Byłem zwykłym draniem, chujem, idiotą i złamasem. Znajdowałem mnóstwo kolejnych epitetów, które idealnie określały moją osobę. Po raz kolejny go zraniłem. Po raz kolejny będzie przeze mnie płakał. Po raz kolejny za to wkurwiałem się na siebie. Byłem mocno popierdolony. 

 ***

W mieszkaniu rozlegały się moje ciche kroki, kiedy zmierzałem do jego pokoju. Podszedłem do drzwi i pomyślałem, że mogłem się jeszcze wycofać. Po chwili wahania nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka. Nataniel siedział na łóżku z głową wtuloną w kolana, które obejmował ramionami. Gdy uniósł głowę, zobaczyłem jego czerwoną i zapłakaną twarz. Moje serce zamarło. 
- Po wyjściu z mieszkania, pojechałem do jednej z agencji towarzyskich - zacząłem mówić.
- Nie musisz zdradzać mi żadnych szczegółów. 
Nie zwróciłem uwagi na wypowiedziane przez niego zdanie, kontynuowałem:
- Zanim cię poznałem, byłem częstym bywalcem tamtego miejsca. W jednym z pokoi czekała na mnie kobieta. 
- Po co mi to mówisz? Mało ci? Jeszcze bardziej chcesz mnie zranić?
- Komoda stojąca przy łóżku, wypełniona była najprzeróżniejszymi erotycznymi gadżetami. 
- Przestań - cicho szepnął.

Musiałem mu to powiedzieć, musiał to ode mnie usłyszeć. Musiał to wytrzymać, żeby zrozumi, co wydarzyło się w tamtym pokoju

- Dziewczyna pokornie klęknęła przede mną i czekała na moje rozkazy.  

Nataniel nie mówił nic więcej, tylko cicho łkał.

- Gdy uniosła głowę i nazwała mnie panem, dotarło do mnie, że tylko jedna osoba ma prawo mnie tak nazywać.

Chłopak spojrzał na mnie. W jego oczach widziałem niewyobrażalny smutek i cichą nadzieję.

- Tylko ty masz prawo mnie tak nazywać. Pragnę, żebyś to właśnie ty tak do mnie mówił. Nikt więcej. Tylko ty - mówiłem dobitnie każde słowo, żeby zrozumiał ich sens.
- Czy wy... - zapytał cicho, przełykając łzy.
- Do niczego między nami nie doszło.
- Więc...
- Gdzie byłem do tej pory? Jeździłem bez celu samochodem i mnóstwo czasu spędziłem na plaży.
- Dlaczego...
- Dlaczego tego z nią nie zrobiłem?

Nieznacznie kiwną głową, na co smutno się uśmiechnąłem.

- Jeszcze tego nie rozumiesz? Tylko z tobą chcę się pieprzyć, pierdolić, ruchać, kochać czy jakkolwiek inaczej będziesz to nazywał.
- Dlaczego... - szepnął.
- Dlaczego tak jest? Nati, tego jeszcze nie wiem.  

Gdy skończyłem mówić, wyszedłem z jego pokoju i poszedłem na balkon. Patrzyłem przed siebie, paliłem i rozmyślałem nad tym, co wydarzyło się w agencji towarzyskiej. Nie potrafiłem przespać się z tamtą kobietą. Nie chciałem się nad nią znęcać i doprowadzać do pasji. 

Nie mogłem tego zrobić, bo... 

Kiedy klęcząc przede mną, uniosła głowę i nazwała mnie Panem, moje myśli wypełnił obraz Nataniela. Przed oczami widziałem Nataniela, klęczącego przede mną nago, ubranego tylko w obrożę i za każdym razem zażenowanego i zawstydzonego z tego powodu. Który patrzył na mnie zakochanym wzrokiem. Który krzyczał moje imię w chwilach ekstazy. Którego rano tuliłem do siebie. I z którym się dziś czule kochałem.  

- Kurwa... - szepnąłem. - Czy to, co do ciebie czuję, właśnie jest miłość?

Nikt ani nic nie odpowiedziało na moje pytanie. Stałem jeszcze przez chwilę na balkonie, a potem poszedłem do jego pokoju. Gdy napotkałem zdziwione spojrzenie, szepnąłem:

- Nati, kochaj się ze mną. 

Początkowo nie zareagował na moje słowa. Usiadłem obok niego na łóżku i niepewnie splotłem palce z jego palcami. Odwrócił głowę, ale nie zabrał ręki. Nie mogłem zobaczyć wyrazu jego twarzy, ponieważ zasłaniały ją jego włosy. Odgarnąłem je i zmusiłem, żeby na mnie spojrzał. Uciekł wzrokiem w bok. Doskonale wiedziałem, że zasłużyłem sobie na takie traktowanie. Przysunąłem się bliżej do niego i niepewnie pocałowałem. Czułem jak mocno waliło moje serce. W tej chwili ważyło się całe moje życie. Bałem się, że mnie odtrąci. Bałem się, że każe mi się wynosić. Nie zrobił tego, ale nie odwzajemniał mojego pocałunku. Nie poddawałem się. Po chwili, która trwała wieki, poczułem, że jego ciało się rozluźniło. Nie przerywając pocałunku, przesunąłem dłonie na jego ramiona, a potem plecy. Kiedy go objąłem, oderwał usta od moich warg, wtulił się we mnie i zaczął cicho szlochać.

- Przepraszam - szepnąłem. 

Pozwoliłem mu się wypłakać. Obejmowałem go i delikatnie głaskałem po plecach.   

Gdy w końcu się uspokoił, znalazłem w jego oczach ciche przyzwolenie.   

Tym razem kochaliśmy się czule i nieśpiesznie. Dotykałem go, tuliłem do siebie i szeptałem, że uwielbiam słuchać jego jęków, które przeradzały się w głośnie krzyki. Po wszystkim Nataniel przytulił się do mnie i szybko zasnął. Leżałem na plecach, obejmowałem go i delikatnie miziałem po ramieniu

- Chyba czasem potrafię być taką osobą, jakiej pragniesz - szepnąłem.  

Pocałowałem go w skroń i zamknąłem oczy. Zasnąłem wsłuchany w jego spokojny oddech.

23 komentarze:

  1. Nie mam nic do powiedzenia. Może tylko tyle, że ja już chyba zawsze będę czekać na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sho bywa czasem po prostu niemożliwy. mam wrażenie, że te jego chamskie odzywki i teksty typu "nie twoja sprawa" to już nawet nie jest, że on chce to powiedzieć, tylko tak z przyzwyczajenia mu wychodzi. co za facet...

    no ale jego szczęście, że do niczego nie doszło między nim i tamtą babą!

    i jestem dumna z Nata, że znalazł w sobie tyle siły, żeby się tak zachować. zuch chłopiec <3

    no i w końcu parę słów wyjaśnień między nimi. W KOŃCU. i oczywiście spokojne, czułe seksy na końcu. ciekawe, jak im się to teraz poukłada :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi odzywkami, prawdopodobnie masz racje. On nie przywykł jeszcze do tego, że musi się komukolwiek z czegokolwiek tłumaczyć. Jednocześnie chciał się jak najszybciej pozbyć Natiego z pokoju.

      Po prostu nie mógł tego zrobić.

      Na pewno miał duży dylemat, jak powinien się zachować.

      Czułam, że najwyższy już czas, żeby wreszcie zaczęli (albo chociaż spróbowali) ze sobą rozmawiać i wyjaśnić kilka rzeczy. Sho powoli otwiera się na Nataniela.

      Na pewno ich relacje nadal nie będą należały do najłatwiejszych. Sądzę, że dużo będzie zależało od tego, czy Nat przestanie się wreszcie bać i spróbuje zmienić zimnego i nieczułego (teoretycznie) faceta, z którym mieszka.

      Usuń
  3. „Poza tym wiele osób ucieszyłoby się z mojej śmierci” - cóż, wbrew pozorom, ja nie :d

    „Uniosłem głowę w poszukiwaniu gwiazd. Nie znalazłem ani jednej.” - zabrzmiało to tak, jakby szukał jakiegoś ratunku ;)

    „Jesteś zimnym i pozbawionym wszelkich uczuć draniem. Nie zasługujesz na mnie. „ - szkoda tylko, że Nat chyba tak nie myśli, a po prostu przyznał rację Sho :( takie stwierdzenie faktu.

    Oooooooooooh, to ciekawe wyznanie. <3 sho nie ruchnął prostytutki? Wymiękasz, Shoś <3

    Dochodzę do wniosku, że Sho jest psychopatą <3

    Czułe seksiki to jest to, ale wybacz, dla mnie notka smutna i chora jak Sho, nawet seksiki tego nie zmienią. Sho czeka jeszcze duuuuużo pracy nad sobą. <3 ja też na to czekam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się <3<3<3

      Dokładnie :). Możliwe, że miał nadzieję, że niebo się przed nim otworzy i spłynie na niego mądrość bogów :D.

      Dokładnie. Nie zrobił tego. Zresztą sam o sobie powiedział, że jest mięczakiem. Z radością zgadzam się z tym słowem :D.

      Psychopata <3<3<3. Jemu to już nawet psycholog, a nawet psychiatra chyba nie pomoże. Zostaje tylko psychiatryczny oddział zamknięty :D.

      Niestety Sho jest bardzo pokręcony, ale może dla Nataniela wreszcie postara się zmienić.

      Usuń
    2. "Możliwe, że miał nadzieję, że niebo się przed nim otworzy i spłynie na niego mądrość bogów :D." <3 kocham :D <3

      Usuń
  4. - pozytywne uczucia ofiary wobec sprawcy +

    - zrozumienie przez ofiarę motywów i zachowań sprawcy i podzielanie jego poglądów +

    - pozytywne uczucia sprawcy względem ofiary +

    - pomocne zachowania ofiary wobec sprawcy +

    - negatywne uczucia ofiary wobec rodziny, przyjaciół, autorytetów próbujących ją ratować +

    - niezdolność zaangażowania się w zachowania, które mogłyby doprowadzić do jej uwolnienia od sprawcy +

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i trochę o Natusiu: "Dysonans poznawczy to nieprzyjemny stan organizmu, samoistnie motywujący do jego usunięcia. Pojawia się, gdy człowiek ma przed sobą dwie informacje poznawcze, kolidujące ze sobą. W sytuacji traumatycznej na początku pojawią się uczucia negatywne wobec sprawcy. Jednak fakt, że żyjemy, że doświadczamy niewielkich przejawów dobroci z jego strony, powoduje, że zaczynamy odczuwać pozytywne emocje. Zęby pozbyć się dysonansu, zaczynamy spostrzegać sprawcę nie jako wroga, ale jako przyjaciela, walczącego w słusznej sprawie."

      Usuń
    2. Cóż ja na to mam odpisać :D.

      Nataniel to praktycznie książkowy przykład syndromu sztokholmskiego.



      Usuń
    3. (autorka właśnie analizuje, czy nie powinna uwolnić Nataniela od jego oprawcy. jest przecież pewien student, który żywi wobec Nataniela sympatię).

      Usuń
    4. Od analizy do pisania jest jeszcze daleka droga :D

      Usuń
  5. *zbiera się z podłogi*
    *poddaje się po dokładnie czterech niepowodzeniach*
    Brak mi słów, to jest czyste złoto... Jak ja mam wytrwać do kolejnej części?? Poza tym jeszcze jeden taki opis seksu jak w poprzedniej części i chyba zacznę myśleć o Natanielu podczas ruchania :D
    Dobra, żarty żartmlami, ale wow
    Woooow brak słów
    Ukłony ukłony oklaski ukłony brawa wiwaty brawa ukłony oklaski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Czyste złoto" <3<3<3<3<3<3

      Postaram się napisać szybciej niż te 4 części :D. (miesiąc to stanowczo za dużo XD, a tyle minęło czasu od poprzedniego rozdziału XD)

      Dziękuję <3<3<3<3<3

      Usuń
  6. Doberek, a raczej dobranoc :). Od jakiegoś czasu czytam twoje opowiadania i potem zrobiłam przerwę, ale wczoraj doszłam do tego rozdziału. Ogółem wszystko jest cudowne. I bohaterowie, i te teksty między nimi ( szczególnie Aki i Marco), i w ogóle jestem zdania, że ''Umowa'' jest świetnym materiałem na mangę. Czekam na dalsze losy Sho i Nataniela oraz jestem ciekawa jak postąpi Marco z Akim po ostatniej awanturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj na moim blogu i dziękuję Ci ślicznie za komentarz <3

      Komentarze bardzo pozytywie na mnie wpływają i zachęcają do dalszego pisania :D

      Właśnie usłyszałam od ciebie najwspanialszy komentarz i pochwałę zarazem. Bo ja namiętnie czytam mangi BL i postawienie "Umowy" na równi z nimi, to jest po prostu <3<3<3<3<3

      Mogę napisać tylko, że na pewno będzie ciekawie :D.

      Zatem czytaj i komentuj <3<3<3<3

      Usuń
  7. Hej :)
    Trafiłam na twojego bloga wczoraj i po prostu pochłonęłam całą Umowe. Teraz mi bardzo smutno, że musze czekać na kolejny rozdział. Mam nadzieję, że pojawi się szybko :D
    Opowiadanie jest genialne! Wciągneło mnie i nie chciało puścić. Czytałam na uczelni, w pracy i tylko cieszyłam się do siebie, a raczej do ekranu telefonu.
    Powiem ci, że dawno nic mnie tak nie zagieło jak te wszystkie nazwy w załączniku 1. Musze jak Nataniel, usiąść i googlować wszystko :D (wiem, że napisałaś słowniczek, ale jednak obraazki :D)
    Jeśli chodzi o bohaterów.
    Sho- na początku za nim nie przepadałam. Ale z każdym rozdziałem syskuje moją sympatie. Jest bardzo intrygującym głównym bohatetem, ciekawa jestem jakie tajemnice jeszcze może skrywać jego przeszłość. Biednak wpadł na amen z Natanielem (albo i nie biedaczek, Nataniel będzie super żonką, szczególnie gdy się przełamie ;>)
    Nataniel- taki delikatny aniołek z njego, chociaż czasem pokazuje pazurki (ale szczerze mówiąc troche mi ic brakuje. Bardzo dużo płacze, czekam aż wysunie całe). Jego poświęcenie dla mamy jest niesamowite. Nie uważam go za dziwkę, poświęcił siebie dla ukochanej osoby. To na pewien sposób piękne :) i pokazuje całą jego dobroć. Sho nie zmarnuj tego daru od losu!
    Marco- kocham go! Daje dużo pozytywnych emocji, a gdy zmienia się w Pana..o losie. Chciałabym ich wtedy zobaczyć w akcji.Jest moją ulubioną postacią. Jest wiernym przyjacielem, zaimponował mi tym, że nie zdradził tajemnicy Sho. Mam nadzieję, że nic mu się nie stanie :/
    Aki- no cóż. Tak jak Marco jest moim ulubionym bohaterem tak za Akim nie przepadam. To nie jest nienawiść, ale jest najniżej w moim rankingu :) się wpakował w ten układ z Subaru nie ma co :/ ale kocia księżniczka brzmi uroczo. Aki jest zdecydowanie zbyt ciekawski! Wszędzie musi spojrzeć.
    Czytając twoje opowiadanie czuję się jalbym czytała lepszą wersje Greya :D
    Przepraszam za błędy, ale pisze na telefonie. Po prostu musiałam zostawić jakiś komentarz i do tego zachęcić do pisania kolejnego rozdziału *kibicuje*
    Życzę dużo weny, twoja nowa i już stała czytelniczka ♡♡♡

    Ps. Agape w samochodzie zawsze spoko! A Yuraśka tańczył gdzieś w tle xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z radością witam cię na moim blogu <3.
      Bardzo się ciszę, że czytasz i komentujesz <3 i że "umowa" przypadła ci do gustu :D. Jest moim ukochanym opowiadaniem i bardzo mi miło, że kolejnej osobie się spodobała.

      Napisanie treści dokumentu i słownika pojęć zajęło mi mnóstwo czasu, ponieważ nie znalazłem w sieci nic takiego, co by mnie usatysfakcjonowało. Na szczęście dobra dusza podesłała mi link do angielskiego profilu na trumblrze i stamtąd uzyskałam sporo informacji XD.

      Trafnie oceniłaś wszystkich bohaterów.
      Sho kryje jeszcze kilka tajemnic, których tak łatwo nie będzie chciał zdradzić. Nataniel poznał jedną z nich, ponieważ natknął się na jego dziennik.
      Nataniel jest strasznie delikatny i wrażliwy, ale może właśnie dzięki temu uda mu się zmienić Sho. Chociaż nie będzie to takie łatwe i nie wiadomo, czy w ogóle jest to możliwe.
      Marco chyba ze wszystkich bohaterów jest najbardziej pozytywnie nastawiony do świata. Trafił na wrednego kocura, którego uwielbia rozpieszczać.
      Aki jest bezczelny, za co zresztą dostaje lanie od Marka. Jednak z uwagi na to, że jest masochistą nie robi to na nim, aż tak dużego wrażenia.
      Subaru jeszcze zamiesza w życiu bohaterów.

      Yuri on Ice należy do kręgu moich ulubionych anime. Aki uwielbia mangi BL i Kuroshitsuji, ponieważ to moja wielka słabość. Zwłaszcza Kuroshitsuji :D.

      Ps. kolejny rozdział będzie w niedzielę ;-), czyli jeszcze dziś.

      Usuń
    2. Czyli czeka mnie cała niedziela odświeżania strony :D
      Rozumiem cię, też mam słabość do Kuroshitsuji, szczególnie do mangi, która jest po prostu piękna. Jedna z ładniejszych kresek jakie widziałam :) Tak samo mangi BL staram się kupować wszystko co wydają z tego gatunku <3

      Widzę w głowie jak Aki tłumaczy Shinigami Haken Kyoukai XD Da~re

      Usuń
    3. Pewnie jeszcze nawet tańczył i śpiewał :D

      Z Kuroshitsuji mam wszystko co dostępne: anime, mangę, nawet musicale i oczywiście fanpage na facebboku ;)

      Usuń