WAŻNE INFO:

Obiecuję, jak najszybciej odpowiedzieć na wasze wszystkie komentarze i skomentować blogi, które czytam :D.

KOMENTUJCIE, bo to bardzo motywuje XD.

środa, 15 lutego 2017

Umowa - Rozdział 31 (Marco)



MARCO


To były naprawdę cholernie ciężkie dwa tygodnie. Zarówno pod względem roboty, jak i życia prywatnego. 

Wszytko zaczęło się od dziwnego telefonu Nataniela. Siedziałem wtedy w biurze nad papierami. Niedługo firma zamierzała wypuścić na rynek kolejną część znanej gry komputerowej, która opierała się na wyścigach samochodowych. Przede mną leżało kilka propozycji planów sprzedaży i reklamy, które przygotował odpowiedni dział. Tak naprawdę wszystko to, co ostatecznie trafiało do Sho, przechodziło najpierw przez moje ręce. Wszyscy doskonale wiedzieli, że jeśli ja czegoś nie zaakceptuję, to Sho nawet na to nie spojrzy. Z tego, co ja puściłem dalej, on i tak połowę wywalał. Jedno musiałem mu oddać. Drań miał piekielnie dobrą intuicję. Z niezadowoleniem przeglądałem papiery. Nic, dosłownie nic mi się nie podobało. Zamierzaliśmy wkrótce wypuścić towar na rynek, a nadal nie mieliśmy dobrej reklamy. Otworzyłem prezentacje, która też okazała się tragiczna.
- Kurwa, przecież jak on się o tym dowie, to się wścieknie. Jak nic wywali wszystkich - powiedziałem na głos.
Wybrałem numer do kierownika i powiedziałem:
- Wszystko nadaje się do kosza. Zacznijcie od początku. Macie dwa dni.
- Ale... - Mój rozmówca próbował coś powiedzieć.
- Nie ma żadnego ale. I tak będę musiał świecić przed nim oczami, że reklama nie jest jeszcze gotowa. Wiesz dobrze, że od przyszłego tygodnia ma pojawić się w telewizji. Bierzcie się do roboty.


Gdy skończyłem rozmawiać, pomyślałem, że czekała mnie jeszcze trudna rozmowa z tamtym tyranem. Potrzebowaliśmy jakiejś genialnej reklamy, która przyciągnie potencjalnych kupujących. Już sam fakt, że to była trzecia odsłona gry, dawał gwarancję jej dobrej sprzedaży. Jednak obaj ze Sho doskonale wiedzieliśmy, że to było stanowczo za mało. Chcieliśmy dotrzeć do nowych odbiorców i dlatego potrzebowaliśmy świetnej reklamy. Coś czułem, że pewnie sam będę musiał coś wymyślić. Przypomniały mi się dawne czasy, gdy tylko we dwóch zajmowaliśmy się wszystkim. Od pomysłu po samą sprzedaż, wszystko było na naszych głowach.

Gra przechodziła właśnie ostatnie testy i wkrótce będę mógł zabrać wersję testową do domu. Każdy nasz produkt osobiście sprawdzałem w poszukiwaniu ewentualnych błędów i nieścisłości. Przypomniało mi się, jak jeszcze kilka miesięcy temu, testowałem gry razem ze Sho. Jego mała sala kinowa była pod tym kątem niesamowita. Wygodne fotele, wielki ekran i najnowszy sprzęt... Niczego więcej nie trzeba było do szczęścia. Od kiedy pojawili się Aki i Nataniel, nie spotykaliśmy się już tak często. Miałem wrażenie, że chyba się nawet trochę oddaliliśmy od siebie. Nadal gadaliśmy w robocie, ale brakowało mi trochę naszych wspólnych wieczorów i nocy, w czasie których graliśmy i gadaliśmy o pierdołach. Pomyślałem, że Sho sprawiał wrażenie wrednego i zimnego faceta, ale nie była to do końca prawda. Jego dusza skrywała mnóstwo tajemnic i bólu, o których wiedziałem tylko ja. Miałem nadzieję, że Nataniel, który całkiem przypadkiem pojawił się w jego życiu, w jakiś sposób do niego dotrze. Może to było nie do końca w porządku, co teraz myślałem, ale cieszyłem się, że obaj na siebie trafili. Tylko ta głupia umowa wszystko psuła. Żaden nie chciał się przyznać do tego, co czuł do drugiego. Dla mnie to było jasne. Dla nich chyba nadal jeszcze nie.

Moje rozmyślania przerwał telefon. Gdy spojrzałem na wyświetlacz, zobaczyłem, że dzwonił Nataniel. Czyżby znowu chciał ze mną pogadać i czegoś się dowiedzieć o Sho? Przecież ostatnio powiedziałem, że nie mogę zdradzić mu sekretów swojego najlepszego kumpla. Odebrałem telefon i powiedziałem, że nie mam czasu z nim gadać. Nataniel nie odpuścił i zauważyłem, że był bardzo zdenerwowany. Gdy padło imię Sho i to, że jest dziwny, lekko się zaniepokoiłem. Starałem się uspokoić Nataniela, że Sho tak już ma i on musi się do tego przyzwyczaić. Nataniel nie dał jednak tak łatwo się spławić. Błagał mnie, żebym poszedł do gabinetu Sho i sprawdził, czy wszystko jest w porządku. W końcu obiecałem, że pójdę i się rozłączyłem.

Miałem złe przeczucia, które nasiliły się, kiedy sekretarka powiedziała, że Sho zabronił jej kogokolwiek wpuszczać, zwłaszcza mnie. Wyminąłem ją bez słowa i otworzyłem drzwi. Gdy wszedłem do jego gabinetu i zobaczyłem papiery walające się po podłodze, zrozumiałem, że Nataniel miał rację. Sho stał przy otwartym oknie. To, co zobaczyłem w jego oczach, zmroziło mi krew w żyłach. Widziałem to tylko kilka razy w życiu. O kilka razy za dużo. Oznaczało że Sho najprawdopodobniej chciał ze sobą skończyć. Tylko cud sprawił, że nie wyskoczył z tego otwartego okna. Wcześniej już kilka razy próbował się zabić. Łykał tabletki nasenne. Podcinał sobie żyły. Na szczęście zawsze w porę udało się go uratować. Oczywiście nie zgadzał się na żadną terapię. Był już wtedy pełnoletni, więc nic nie można było zrobić. Nie można go było do niczego zmusić. Próby samobójcze podejmował będąc już na studiach. Inny chłopak na pewno nie dałby rady zaliczać kolejnych semestrów, ale on nie był taki zwyczajny. Był piekielnie zdolny i miał wrodzony talent. Informatyka i komputery nie miały dla niego żadnych tajemnic. Bez większych problemów wracał na studia oraz zaliczał kolejne przedmioty i egzaminy. Mogło go nawet nie być pół roku, ale on i tak wszystko zdawał. Jak się potem dowiedziałem, to Nataniel go wówczas uratował. 

Kolejnym problemem był samochód Sho. Zabrałem mu wtedy kluczyki, ale do domu zamierzałem, mimo wszystko, wrócić swoim samochodem. Ostatecznie nie mogłem się oprzeć i wziąłem jego mazdę. Chciałem później się trochę ponabijać, że jeździłem jego ukochaną furą. Po robocie wsiadłem do niej, wróciłem do swojego mieszkania i zostawiłem ją na parkingu. Nie bałem się o to, że ktoś ją ukradnie, bo to była spokojna i bezpieczna okolica. Gdy rano razem z Akim poszliśmy na parking, okazało się, że cały bok od strony pasażera był zarysowany. Od razu zadzwoniłem do Sho. Strasznie się wściekł, gdy powiedziałem mu, co się stało. Odstawiłem Akiego do szkoły i pojechałem po Sho. Gdy zobaczył samochód, usłyszałem, że mnie za to zabije na miejscu. Skąd miałem wiedzieć, że coś takiego się wydarzy? Zastanawiałem się, czy Sho nie miał czasem jakiś wrogów. Niepokoiło mnie także zachowanie Akiego. Bardzo się przejmował, ale nie chciał powiedzieć czemu. Ostatecznie obiecał, że powie mi wszystko wieczorem. Oczywiście Sho zgłosił całe zajście na posterunku policji, ale doskonale wiedział, że nic nie wskóra. Myślałem, że samochód od razu odda do naprawy, ale tego nie zrobił. Powiedział, że naprawa za długo będzie trwała. Zamierzał przez całą sesję egzaminacyjną zawozić i odbierać Nataniela z kolejnych jego zaliczeń

Wieczorem Aki powiedział, że musi ze mną porozmawiać. Widziałem, że był poddenerwowany. Krążył po mieszkaniu i nie mógł znaleźć sobie miejsca. Kilkakrotnie wyglądał przez okna, chociaż doskonale wiedział, że z tej odległości na pewno niczego nie dostrzeże. W końcu złapałem go za rękę i przyciągnąłem do siebie. 
- Aki, co się dzieje? - Czułem, że zadrżał w moich ramionach. To było do niego bardzo niepodobne. Zacząłem się martwić. 
- Domyślam się, kto to zrobił - szepnął.
Objął mnie ramionami i wtulił się we mnie. Mocno. Mimowolnie jęknąłem z bólu.
- Aki, zmiażdżysz mnie.
- Przepraszam. - Zwolnił nieco swój uścisk.
- Pewnie to był jakiś cholerny dzieciak, któremu się nudziło - powiedziałem.
- Nie sądzę.
Czułem, że Aki był teraz całkiem bezbronny. Zrzucił z siebie swoją maskę bezczelnego gówniarza. Pomyślałem, że naprawdę się przejmował. Domyślałem się nawet, czym tak bardzo się martwił.
- Myślisz, że to twój były, prawda? - zapytałem.
- Tak - szepnął.
- Skąd ta pewność?

Staliśmy nadal przy oknie. Obejmowałem go i delikatnie głaskałem po plecach. Miałem nadzieję, że w końcu się uspokoi. 
- Po prostu to wiem. - Usłyszałem.
Odsunął się ode mnie, zacisnął dłonie na moim t-shircie i patrząc mi w oczy, powiedział:
- Pewnie czekał na nas w ukryciu pod blokiem. Pomyśl, dlaczego uszkodzony został tylko jeden samochód. Akurat ten, z którego wysiedliśmy? 
- Może to tylko przypadek? - Sam nie wierzyłem w to, co teraz mówiłem.
- Powiedział, że cię zniszczy. On nie żartował. Ja nie przeżyję, jeśli...
Zobaczyłem łzy w jego oczach, więc z powrotem przytuliłem go do siebie.
- Kochanie, nic mi się nie stanie. Nie martw się.
- Tss...
- Poza tym nie mamy żadnych dowodów. 
- Ale ja jestem pewien, że to był on. Nie wierzysz mi?
- Wierzę, ale policja bez żadnych konkretnych dowodów nic z tym nie zrobi.
- Kurwa, czy ty nie rozumiesz, że on powiedział, że cię zniszczy. Mało ci jeszcze dowodów.
- Aki, nie wkurzaj się. Nic mi nie będzie.
- Ja po prostu boję się o ciebie - powiedział cicho.
- Wiem.

Odsunąłem się od niego, wziąłem za rękę i zmusiłem, żeby poszedł za mną. Usiadłem na kanapie i pociągnąłem go za sobą. Usiadł na mnie okrakiem.
- Chcesz odwrócić moją uwagę? - zapytał.
- Tak. - Uśmiechnąłem się do niego.
- Słabo ci to idzie.
- Aki, nie martw się. Ja nie dam się mu zastraszyć. Mam nadzieję, że ty też nie dasz mu tej satysfakcji.
- Też coś - mruknął.

Wsunąłem mu dłonie pod t-shirt i zacząłem głaskać jego ciepłą skórę. 
- Kiedy kończy ci się wystawianie ocen? - zapytałem.
- Pod koniec przyszłego tygodnia - odpowiedział.
- Długo.
- Wiem. - Westchnął. Położył dłonie na moich ramionach i szepnął: -  Marco, chce mi się.
- Mi też. Co powiesz na staroświecki i romantyczny seks?

Zacząłem bawić się jego włosami i całować go po szyi. 
- Myślałem, że nigdy już tego nie zaproponujesz. Ale obiecaj, że urządzisz mi sesję? - Usłyszałem.
- Jak będziesz miał same piątki. - Lizałem go po szyi.
- Pff... to przecież oczywiste, że będę miał. - Obruszył się.
- Jesteś uroczy. - Parsknąłem śmiechem.
- Ja ci dam uroczego. Może znów mam ci pokazać, jak potrafię być uroczy, będąc na górze? - zapytał.
- Jeśli chcesz - odpowiedziałem całkiem poważnie.
- Nie... tym razem chcę... no wiesz... - zacinał się. Pomyślałem, że on naprawdę był cholernie uroczy.
- Czyżbyś się zawstydził? - zapytałem, gryząc go w ucho.
- Zamknij się.

Znów wsunąłem mu dłonie pod koszulkę i zacząłem miziać jego tors.
- Naprawdę jesteś uroczą kicią - mruknąłem mu do ucha.
- Zaraz wystawię swoje pazurki. Doigrasz się. Zobaczysz.

Zrzuciłem go z kolan, wstałem i wziąłem za rękę. 
- Chodź powbijasz mi swoje pazurki w łóżku.
Zachichotał cicho, idąc za mną do sypialni. Pomyślałem, że chociaż na chwilę udało mi się odgonić od niego zmartwienia. Tak naprawdę to i ja się zacząłem przejmować jego byłym. Bałem się, że facet tak łatwo nie odpuści. Miałem dziwne przeczucie, że kiedyś odbierze mi moją ukochaną kicię. Przysiągłem sobie, że nigdy mu na to nie pozwolę. Aki jest mój i tylko mój.

Gdy znaleźliśmy się w sypialni, od razu rozebrałem Akiego. Nie miałem ochoty na wolne ściąganie z niego ubrań. Chciałem go poczuć szybko i mocno. Popchnąłem go na łóżko i po chwili lizałem jego gorące ciało, przygryzałem sutki i błądziłem dłońmi po jego torsie, brzuchu i udach. Szybko go rozciągnąłem, nie zwracając uwagi na jego protesty i jęki. Oberwałem za to poduszką, ale tylko się głośno roześmiałem.
- Skoro tak, to dostaniesz małą karę - powiedziałem.

Wolno, bardzo wolno, cholernie wolno w niego wchodziłem. Kilka centymetrów do przodu i się wycofywałem. Aki dosłownie wił się pode mną i przeklinał mnie za to, co mu właśnie robiłem.
- Już ja cię nauczę pokory - powiedziałem, wysuwając się z niego.
- Pożałujesz tego. Zobaczysz. - Słyszałem w jego głosie błaganie.
- Obiecujesz?

Pocałowałem go i wbiłem się w niego. Zacisnął dłonie na moich przedramionach i zawył. Całowałem go i zacząłem mocno się z nim pieprzyć. Po chwili nie wychodząc z niego, przewróciłem się na plecy. Położyłem mu dłonie na biodrach i dałem jasno do zrozumienia, czego od niego oczekiwałem. Aki zaczął mnie ujeżdżać. Robił to fantastycznie. Odrzucał głowę do tyłu i widziałem, że się w tym zatracał. Miał wspaniałe ciało, po którym przesuwałem dłońmi. Gdy na jego czole pojawiły się kropelki potu, zacząłem trzepać mu fiuta. Jęczał coraz głośniej i widziałem, że zaraz dojdzie. Pomyślałem, że nikt mi nie przetłumaczy, że waniliowy seks, bez kar, lania i tortur jest zły. Z osobą, którą się kocha, wszystko jest fantastyczne. Mój Aki właśnie teraz był fantastyczny. Napalony. Z rozanielonym spojrzeniem. Spocony. Mój. 
- Zamieńmy się - szepnął.
- Nie.
- Czemu nie?
- A czemu tak? - Droczyłem się z nim.
- Bo bolą mnie już nogi.
- Ale mi jest cholernie dobrze.
- Też coś. 
- Zawsze to ja muszę się męczyć. Teraz twoja kolej, słodziaku.
- Ostatnio to ja cię dominowałem.
- Masz rację, ale to i tak niczego nie zmienia. 

Położyłem dłonie na jego biodrach i zmusiłem, żeby szybciej się poruszał.
- Co robisz?! - krzyknął.
- Jak to co? Pomagam ci. - Chichotałem.
- Idiota.

Poruszał się coraz szybciej i szybciej. Doszliśmy nieomal jednocześnie. Po wszystkim, gdy Aki leżał na moim torsie, miziałem go po spoconych plecach.
- Debil. - Usłyszałem.
Pocałowałem go w policzek i powiedziałem:
- Cholernie szczęśliwy debil.

Dwa tygodnie bardzo szybko nam zleciały. Aki uczył się praktycznie przez cały czas. Moją jedyną rolą stało się bycie jego kucharką, praczką i sprzątaczką. Miał z tego cholerny ubaw, ale widziałem, że bardzo się starał i dużo się uczył.
- Proszę, proszę... Jak widzę, obietnica sesji działa cuda. Uczysz się na okrągło - nabijałem się z niego.
- Idiota, uczę się dla siebie, nie dla ciebie.
- Mam rozumieć, że jednak nie będzie sesji?
- Nie denerwuj mnie.
- W porządku. Tylko się z tobą droczę.

Pocałowałem go w czoło i zapytałem, co chciałby zjeść na kolację. Miałem nadzieję, że będą to zwyczajne kanapki. Myliłem się. Skubaniec zażyczył sobie naleśniki z polewą czekoladową i bitą śmietaną.
- Aki, czy chodź raz nie możesz wymyśleć czegoś mniej pracochłonnego?
- Trzeba było mnie nie pytać.
Machnąłem ręką i usmażyłem mu te naleśniki. Swoją drogą ja też uwielbiałem ich wersję na słodko. 

Gdy nastał wreszcie upragniony piątek i wieczorem wróciłem do domu, zastałem Akiego śpiącego na kanapie. Delikatnie okryłem go kocem i pogłaskałem po głowie. Nie chciałem go budzić, bo wiedziałem, że był zmęczony po ostatnich dwóch tygodniach. Po cichu poszedłem do kuchni i przygotowałem nam kolację. Próbowałem go obudzić, ale bezskutecznie. Ostatecznie delikatnie wziąłem go na ręce, zaniosłem do sypialni i położyłem na łóżku. Gdy go rozbierałem, obdarzył mnie nieprzytomnym spojrzeniem. Wróciłem do kuchni i w samotności zjadłem kolację. Potem wykąpałem się i wsunąłem pod kołdrę obok niego. Następnego dnia obudziłem się pierwszy. Aki spał wtulony we mnie. Mimo że było mi cholernie gorąco i trochę niewygodnie, nie odsunąłem się. Uwielbiałem, jak przytulał się do mnie. wyglądał niemożliwie z rozmazanym makijażem, rozchylonymi ustami i śliną. Zastanawiałem się, czemu podkreślał kredką oczy, przecież i bez tego wyglądał fantastycznie.

Pomyślałem, że z każdym dniem chłopak się coraz bardziej otwierał. Wreszcie zaczął okazywać uczucia i swoje emocje. Przestawał tłumić je w sobie. Około dwunastej miałem już dość tego ciągłego leżenia, więc wstałem tak, żeby go nie obudzić. Kręciłem się bez celu po domu i ostatecznie usiadłem na kanapie z książką w dłoniach.
- Cześć - usłyszałem.
Aki stał w drzwiach i opierał się o futrynę. Miał mokre włosy, co oznaczało, że się wykąpał. Szkoda, bo chciałem trochę pożartować z jego rozmazanego makijażu.
- Głodny? - zapytałem.
- Tak.

Myślałem, że urządzimy sobie wreszcie naszą obiecaną sesję. Nie mogłem się już jej doczekać. Chyba przeczytałem już wszystkie dostępne informację na temat tego, co zamierzałem z nim zrobić. Niestety przeliczyłem się. Po obiedzie Aki z powrotem wrócił do łóżka. Gdy chciałem się do niego dobrać, fuknął na mnie i powiedział, że mam spadać. Pokręciłem tylko głową i wsunąłem się do niego pod kołdrę. Był jeden plus tego wszystkiego. Nie pamiętałem, kiedy ostatnio tak bardzo się leniłem jak dziś. 

W niedzielny poranek leżeliśmy w łóżku. Aki tradycyjnie się we mnie wtulił i udawał, że jeszcze śpi. Miziałem go delikatnie po przerzuconym przeze mnie udzie. W końcu cicho się do niego odezwałem:
- Aki, może wreszcie wstaniemy?
- Nie chce mi się - mruknął.
- Nawet, jeśli urządziłbym ci obiecaną sesję.
Otworzył oczy i popatrzył na mnie całkiem rozbudzonym wzrokiem.
- Ale tę z laniem, wiązaniem i podwójną penetracją?
Byłem pewien, że widziałem w jego oczach błyski zaciekawienia i podniecenia. Wreszcie. Bo szczerze mówiąc, po wczorajszym dniu, zaczynałem już się trochę martwić, że Aki stracił ochotę na zabawę. Na szczęście okazało się, że był tylko bardzo zmęczony. 

Jak się okazało, nie tylko ja miałem ochotę na seks. Złapałem go za stojącego penisa. 
- Widzę, że na samą myśl już ci stanął - stwierdziłem.
- Też coś. Powinieneś się cieszyć, że takie hot ciało, tak reaguje na ciebie.
- Co masz na myśli? - Postanowiłem się trochę z nim podroczyć.
- No to, że nie jesteś już taki młody.
- Doprawdy? - Ścisnąłem mocniej jego fiuta.
- Powinieneś mi dziękować, że z tobą jestem.
- Widzę, że ktoś tu ewidentnie chce sobie nagrabić. Wstawaj i jazda się myć.
Odepchnąłem go od siebie i szybko wstałem. 
- Za dziesięć minut widzę cię tu z powrotem czystego, pachnącego, kompletnie ubranego i uległego do granic twoich możliwości.
- Chciałbyś.

Opatulił się szczelniej kołdrą i udawał, że dalej śpi. Wiedziałem, że teraz udawał na całego, bo marzył o tej sesji już od jakiegoś czasu. Ale nie byłby sobą gdyby nie poudawał niedostępnego. Tak łatwo było go przejrzeć. Poszedłem szybko do łazienki i umyłem się. Gdy wróciłem, Aki udawał, że śpi. Ściągnąłem z niego kołdrę i klepnąłem go mocno w pośladek. Syknął cicho i usiadł naburmuszony na łóżku.
- Pośpiesz się. Jeśli się spóźnisz, nie będzie obiecanej sesji. Będę czekał na ciebie w salonie. - Uśmiechnąłem się najsłodziej, jak tylko potrafiłem.

Aki dosłownie wyprysł z łóżka i popędził do łazienki. Ja w tym czasie ubrałem się w koszulę, krawat i garnitur. Miałem w głowie pewien plan, który chciałem wcielić w życie. Uszykowałem zabawki, które planowałem dzisiaj użyć i postawiłem je w dostępnym, ale jednocześnie mało widocznym miejscu i poszedłem do salonu. Założyłem okulary, oparłem się o stół i czekałem na niego. 

Po chwili przyszedł do mnie kompletnie ubrany. Z zadowoleniem zauważyłem, że nie zapomniał o obroży. Gdy mnie zobaczył, w jego oczach zapaliły się iskierki, a usta drgnęły w uśmiechu. Podwinąłem rękaw i spojrzałem teatralnie na zegarek.
- Już dawno powinieneś być na zajęciach, co masz na swoje usprawiedliwienie?
Miałem nadzieję, że podejmie moją grę. Nie myliłem się. Ale postanowił zagrać niegrzecznego ucznia.
- Nikt mi nie będzie mówił, co mam robić, a czego nie. - Spojrzał na mnie hardo.
Tak, takiego właśnie go uwielbiałem. Podszedłem do niego i zmierzyłem go zimnym wzrokiem.
- Taki gówniarz jak ty nie powinien pyskować.
- A co mi zrobisz?
- Będę musiał przykładnie cię ukarać.

Przełknął ślinę, ale nie opuścił wzroku. Patrzył bezczelnie w moje oczy. Chwyciłem go mocno za koszulkę i zmusiłem, żeby uklęknął. Gdy padł na kolana, rozpiąłem rozporek i wyjąłem swojego fiuta.
- Obciągaj - powiedziałem.
- Nie.
- Coś ty powiedział?
- Jako nauczyciel nie masz prawa położyć swoich zboczonych łap na moim niewinnym ciele. Pedofil. 

Chwyciłem go za włosy i przyciągnąłem jego twarz do swojego krocza. Siłą wepchnąłem mu fiuta w usta. 
- Obciągaj.

W końcu zabrał się do roboty. Musiałem mu oddać, że cholernie się starał. Lizał mojego fiuta, wsuwał i wysuwał go z ust. Pomagał sobie przy tym dłońmi. W pewnym momencie przytrzymałem jego głowę i bez ostrzeżenia wepchnąłem głębiej swojego fiuta. Zaczął się krztusić, ale ja byłem bezwzględny. 
- Uspokój się i oddychaj przez nos - powiedziałem. - Postaraj się. 

Z oczu popłynęły mu łzy, ale widziałem, że się starał. Doskonale wiedziałem, że nie potrafił robić głębokiego gardła. Postanowiłem, że wreszcie muszę go tego nauczyć. Wcześniej się do tego odpowiednio przygotowałem, a przynajmniej miałem taką nadzieję. Tylko czy czytanie na ten temat artykułów w sieci, było wystarczające? Gdy wyjąłem fiuta z jego ust, zaczął kasłać. Schowałem fiuta i zapiąłem z powrotem spodnie. Pociągnąłem Akiego za włosy i zmusiłem, żeby wstał. Pocałowałem go mocno w usta i pociągnąłem w kierunku krzesła. 

Usiadłem na krześle i przełożyłem go przez swoje kolano. Siedziałem teraz w szerokim rozkroku. Eleganckie ubranie trochę mi w tym wszystkim przeszkadzało, ale nie zwracałem na to większej uwagi. Gdy Aki kładł się na moim kolanie, zauważyłem na jego ustach delikatny uśmiech. Doskonale wiedział, co zaplanowałem dla niego. 
- Niegrzeczny chłopiec. Zasłużyłeś na lanie - powiedziałem, masując jego pośladki przez spodnie. Ponieważ miał szeroko rozłożone nogi, żeby utrzymać równowagę, mogłem pomasować również przez materiał jego jądra. Westchnął cicho i szepnął:
- Zboczeniec.

Uniosłem dłoń i mocno go uderzyłem. Nawet nie pisnął. Wiedziałem, że był twardy i żeby usłyszeć jego jęki i krzyki, musiałem się bardziej postarać. Lałem go otwartą dłonią i na zmianę masowałem jego pośladki. Robiłem to coraz mocniej, aż w pewnym momencie zaczęła boleć mnie dłoń. Nie odzywał się, pieprzony masochista. Już ja mu pokażę. Kolejne razy spadały na jego pośladki. Słyszałem tylko, że szybciej oddychał, ale nadal był cicho. Gdy zacząłem masować mu jądra przez spodnie, wciągnął głośniej powietrze. Chciało mu się, o czym świadczył jego stojący penis, który wbijał się w moje udo. 

Zrzuciłem go z kolan i pociągnąłem za włosy. Popchnąłem go w kierunku kanapy i kazałem się o nią oprzeć. Stał teraz pochylony z wypiętym w górę tyłkiem. Wspaniale. Zacząłem go bić otwartą dłonią i głaskałem przy tym jego plecy.
- Szeroko nogi - rozkazałem.
Znów lałem go z całej siły, ale poza głośnymi sapnięciami, nadal nie usłyszałem z jego ust nawet cichego piśnięcia. Na chwilę przerwałem i pomasowałem przez spodnie jego jajka, stojącego fiuta i pośladki. Po chwili wolno ściągnąłem z niego spodnie i bokserki, tylko tak, żeby odsłoniły jego już czerwoną dupę. Znów wciągnął ze świstem powietrze. Pomasowałem jego pośladki i szparę między nimi. Nie spieszyłem się. Masowałem go i ugniatałem. Gdy przejechałem palcami po jego wejściu, mimowolnie poruszył tyłkiem. 
- Nie ma mowy - powiedziałem głośno.

Znów zacząłem go lać. Najpierw delikatnie i zachęcająco, a potem coraz mocniej. Nie masowałem jego pośladków po każdym uderzeniu. Robiłem to dopiero po kilku lub kilkunastu razach. Rozchylałem mu dłońmi uda, ale nie dotykałem już jego odbytu. Chciałem go trochę bardziej nakręcić i podrażnić. Nadal się nie odzywał. Zacząłem go mocniej uderzać. Znów się nie odzywał. Naprawdę był bardzo opanowany. Starałem się uderzać go pod różnym kątem. Zmniejszałem i zwiększałem siłę kolejnych razów. Robiłem to coraz szybciej i mocniej. W końcu cicho jęknął. Była to muzyka dla moich uszu. 

Wziąłem szpicrutę i zacząłem nią wodzić po jego tyłku. Przejechałem nią po pośladkach i lekko je uderzyłem. Uderzałem go na zmianę w lewy i prawy pośladek. Cicho zaczął jęczeć. Przykładałem szpicrutę do jego skóry, masowałem ją i uderzałem. Domyślałem się, że go to drażniło. Wiedział, co będzie się działo za każdym razem, gdy przykładałem ją do jego tyłka. Biłem go coraz mocniej. Między uderzeniami wsuwałem palce między jego pośladki i drażniłem jego wejście. 

- Na kolana - rozkazałem. 

Gdy klęknął i oparł się o kanapę, położyłem dłoń na dole jego pleców i mocno je przycisnąłem, żeby jeszcze bardziej wypchnął tyłek do góry. Po chwili rozchyliłem dłońmi jego pośladki. Z zadowoleniem stwierdziłem, że jego dziura już pulsowała. Chciało mu się pieprzyć. Wspaniale. 
- Szeroko nogi - powiedziałem.

Gdy je rozłożył, przyłożyłem końcówkę szpicruty do jego wejścia i uderzyłem. Jęknął głośno i odsunął się. Pomasowałem znów jego wejście i po chwili uderzyłem. Znów jęknął, ale dużo głośniej. Gdy chciałem to zrobić po raz trzeci, próbował się odsunąć.
- Wypnij się mocniej - rozkazałem.

Przycisnąłem mu mocno plecy, zmuszając go, żeby bardziej wyeksponował swoją dziurę. Uderzyłem. Jego cichy krzyk wypełnił pokój. Niesamowicie się tym jarałem i podniecałem. Lanie go sprawiało mi niesamowita przyjemność. A fakt, że dobrowolnie mi na to pozwalał, dodatkowo mnie podniecał. Teraz delikatnie i szybko klepałem szpicrutą po pośladkach. Na pewno go to nie bolało, może bardziej wytrącało z równowagi. Na pewno zastanawiał się, gdzie go tym razem uderzę. I uderzyłam najpierw w jeden, a potem w drugi pośladek. Mocno i boleśnie. Potem znów zacząłem go delikatnie uderzać, gdy zamachnąłem się, żeby uderzyć go mocniej, spiął się. Nie uderzyłem go. Gdy się rozluźnił, wtedy go uderzyłem. Krzyknął. Powtórzyłem znów całą procedurę. Znów się spiął, a ja go nie uderzyłem.
- Wypnij tyłek - powiedziałem.

Gdy tylko to zrobił, zarobił kolejne moce uderzenie w dupę. Pomasowałem go dłonią po tyłku i zsunąłem mu do kolan spodnie. Przysunąłem rękojeść szpicruty do skóry między jego pośladkami i uderzyłem. Krzyknął. Zrobiłem to znów. Nie powstrzymywał już krzyku. Pomasowałem go tam palcami i po chwili znów uderzyłem. 

Następnie zmusiłem go, żeby położył dłonie na pośladkach i  je mocno rozchylił. Gdy tylko to zrobił, uderzyłem go mocno w pulsujące wejście. Krzyknął i spiął się. Pogłaskałem go uspokajająco po plecach.
- Jeszcze raz - powiedziałem.
Uderzyłem go w sumie jeszcze trzy razy w jego dziurę. Więcej już go nie biłem, bo wiedziałem, że i tak zarobił dość mocne lanie. Świadczyła o tym jego czerwona dupa i łzy na jego policzkach. 

Wstałem i wyjąłem z kieszeni spodni smycz, którą zapiąłem mu do obroży. Posłusznie poszedł za mną na kolanach do sypialni. Tam czekała na nas dalsza cześć zaplanowanych przeze mnie atrakcji. Gdy stanąłem przy łóżku, pociągnąłem Akiego mocno za włosy, zmuszając go żeby wstał. Wiedziałem, że on lubił takie brutalne traktowanie. Starałem się więc sprawić mu jak najwięcej przyjemności. Pocałowałem go mocno i namiętnie, na co ochoczo mi odpowiedział.
- Właź na łóżko - powiedziałem, przerywając pocałunek.
Pchnąłem go mocno na łóżko i ściągnąłem z siebie marynarkę i krawat.
- Kładź się na brzuchu - rozkazałem, wchodząc na łóżko.
Gdy to zrobił, wziąłem linę i zacząłem związywać mu ciasno ręce. Musiał je zgiąć w łokciach pod kątem prostym. Pomasowałem jego czerwone pośladki i przesunąłem palcami pomiędzy nimi.
- Zlituj się - szepnął.
- Nie ma szans. Nie zapomniałeś o czymś? 

Uderzyłem go mocno, na co cicho jęknął. 
- Skoro nie nazywasz mnie tak, jak powinieneś, to myślę, że wcale nie powinieneś się odzywać. 
Założyłem mu knebel na usta i przewróciłem go na plecy. Z kieszeni wyjąłem cienką linkę. Uniosłem ją wysoko, żeby mógł się jej przyjrzeć. 
- Jak myślisz, gdzie zmierzam ci ja założyć? - zapytałem.

Pokręcił przecząco głową, bo doskonale wiedział, co zamierzałem zrobić. Usiadłem między jego nogami i rozkoszowałem się przerażeniem, które malowało się w jego oczach. Przesunąłem dłonią po wewnętrznej stronie jego uda. Wolno, bardzo wolno zbliżałem dłoń w kierunku jego krocza. Chciałem jeszcze bardziej go podkręcić. Dotknąłem opuszkami palców jego jąder i przez chwilę się nimi bawiłem. Ugniatałem. Ściskałem. Dotykałem. Nie dotykałem tylko jego stojącego fiuta. Widziałem błaganie w jego oczach. Biedak chciał tego, co zamierzałem mu teraz zrobić, ale jednocześnie na pewno się bał. Bardzo powoli zacząłem obwiązywać jego jądra. Aki uniósł głowę i z niedowierzaniem patrzył jak linka zaciskała się na jego jajkach. Zauważyłem, że z jego fiuta już zaczął sączyć się preejakulat. Aki z jękiem położył głowę z powrotem na poduszce.

Gdy skończyłem, powiedziałem:
- Jak się czujesz? Wiesz, że nie będziesz teraz mógł dojść?
Odpowiedziało mi ciche piśnięcie. Przesunąłem dłonią po jego sterczącym fiucie i zacząłem mu trzepać. Zawył przez knebel. Widziałem, że na jego czole pojawiły się kropelki potu. Wiedziałem, że fundowałem mu teraz najgorsze z możliwych tortur. Lanie było niczym w porównaniu z tym, że nie pozwalałem mu teraz dojść. Przysunąłem twarz do jego twarzy i pocałowałem go w czoło.
- To co, zaczynamy zabawę? - zapytałem.
W jego przymglonych oczach pojawiła się obawa, może nawet strach, ale i żądza. On tego chciał tak samo mocno jak ja. Rozmawialiśmy przecież o tym wcześniej

Przewróciłem go na brzuch i zacząłem masować jego czerwone pośladki. Wsunąłem pomiędzy nie palce i ugniatałem jego wejście. Wiedziałem, że teraz musiałem być bardzo opanowany i cholernie delikatny. Nie chciałem go przecież skrzywdzić. Aki wypchnął pośladki, bo był już bardzo podjarany. Ja zresztą też. 

Marco, spokojne. Opanuj swoje żądze. Nie chcesz zrobić mu krzywdy. Kurwa, najchętniej wszedłbym w niego od razu. Nie. Nie. Nie. Opanuj się.  

Westchnąłem i zacząłem go delikatnie rozciągać. Zdawałem sobie sprawę, że nie mogłem go teraz uszkodzić, bo w przeciwnym wypadku nie będzie dalszej zabawy. Wsuwałem w niego kolejne palce i masowałem jego prostatę. Aki pod wpływem mojego dotyku, jęczał coraz głośniej. Złapałem go za stojącego fiuta, jednocześnie maltretowałem palcami jego dupę i trzepałem mu. Biedak jęczał w knebel. Gdy zaczął szlochać, przerwałem, wstałem z łóżka i poszedłem po wibrator. W tym czasie mój skarb próbował się uspokoić.

W końcu ponownie usiadłem między jego nogami, polałem mu dupę lubrykantem i zacząłem wsuwać w niego wibrator. Robiłem to powoli i drażniąco. Milimetr po milimetrze. Do przodu i do tyłu. Wiedziałem, że go to wkurzało i umierał z pragnienia. Wypchnął biodra w górę z nadzieją, że wibrator głębiej w niego wejdzie.
- Nie bądź taki cwany - powiedziałem.
Wyjąłem z niego wibrator i uderzyłem go mocno w tyłek. Jęknął.
- Jeśli nie będziesz grzeczny, to znów cię zleje - dodałem.
Cholernie mi się spodobało, jak ukrył twarz w poduszce. Byłem teraz cholernym dominem i kurwa, podobało mi się to, jak jasna cholera. Kurwa, ale przeklinałem.  

Już miałem znów włożyć wibrator w jego pulsującą dziurę, ale usłyszałem dzwonek telefonu. Z niechęcią odebrałem połączenie. Okazało się, że pod blokiem stał Nataniel. Wprawdzie rozmawiałem z nim wcześniej przez telefon i powiedziałem, że może wpaść do mnie, kiedy zechce, ale nie sądziłem, że przyjdzie tak szybko. W czasie, gdy z nim rozmawiałem, pieściłem palcami odbyt Akiego. 

Z niechęcią wstałem z łóżka, poszedłem na korytarz i otworzyłem domofonem główne wejście do budynku. Po chwili wróciłem do Akiego.
- Jeśli nie chcesz, żeby kumpel zobaczył cię w takim stanie, bądź cicho - powiedziawszy to, wsunąłem w niego wibrator i włączyłem go. Aki zawył. 
Związałem ze sobą mocno jego nogi tak, żeby nie mógł wypchnąć z siebie wibratora. Gdy usłyszałem dzwonek do drzwi, pocałowałem Akiego w łopatkę.
- Skarbie, nigdzie się stąd nie ruszaj - powiedziałem.
Gdy wychodziłem z sypialni, usłyszałem głośne parsknięcie Akiego.

Próbowałem spławić Nataniela tak szybko, jak to było możliwe. Ostatecznie widząc, że chłopak mocno się wszystkim przejmował, zrobiło mi się go szkoda. Wysłuchałem go i dałem kilka wskazówek. Poprosiłem, żeby postarał się czytać między wierszami. Podkreśliłem, że zachowanie Sho powie mu o wiele więcej niż jego słowa. W końcu Nataniel pożegnał się i wyszedł. 

Gdy wróciłem do Akiego, byłem pewien, że po sesji będzie się na mnie wkurwiał i obrażał. Leżał nadal na brzuchu, z głową obróconą na bok. Miał zamglone spojrzenie. Ślina sączyła mu się z ust. Rozwiązałem jego nogi i delikatnie wyjąłem z niego wibrator. Syknął przez knebel. Wsunąłem w niego palce i zacząłem masować jego prostatę. Musiałem mu jakoś wynagrodzić to, że tak długo do niego nie wracałem. Aki coraz głośniej wzdychał i jęczał przez knebel. Rozebrałem się i położyłem na nim. Był gorący i spocony. 

Wsunąłem fiuta pomiędzy jego pośladki i zacząłem delikatnie w niego wchodzić. Jęknął w knebel. Robiłem to bardzo powoli, żeby go jak najbardziej podkręcić. Byłem pewien, że bolało go już wszytko. Wykręcone ręce, dupa i duma, że musiał na mnie tak długo czekać. Wiedziałem, że nie będzie mógł dojść, bo nadal miał związane jajka. Gdy już cały byłem w środku, poruszałem się w nim leniwie i wyszedłem z niego. Znów wsunąłem się w niego. Moje kolejne pchnięcia były bardzo spokojne. Ale ja nie byłem spokojny. Znów miałem ochotę go zerżnąć mocno i brutalnie. Czyżbym był sadystą? Może trochę.

Zmusiłem go, żeby uniósł tyłek i klęknął, opierając się na torsie i ramionach. Przystawiłem fiuta do jego odbytu i zacząłem uderzać penisem o jego pulsującą dziurę. To było wręcz kosmiczne. W końcu wszedłem w niego szybko i zacząłem mocno pieprzyć. Moje pchnięcia nie były już takie wyważone i opanowane. Były chaotyczne i ostre. Chociaż przez chwilę chciałem się w tym zatracić. Aki jęczał głośno i sam się zaczął na mnie nabijać.

W pewnym momencie zwolniłem, polałem lubrykantem palce i zacząłem je w niego wkładać tuż obok mojego fiuta. Najpierw wsunąłem jeden palec. Czułem, że Aki starał się maksymalnie rozluźnić. Przyjął jeden, dwa palce ze stoickim spokojem. Leżał i głośno oddychał. Przy trzecim i czwartym palcu spiął się i głośno zapiszczał. Bolało go. Byłem pewien. Starałem się być maksymalnie dla niego delikatny. Kosztowało mnie to mnóstwo samozaparcia. Zacząłem się w nim bardzo wolno poruszać. Rozciągałem go, głaskałem po plecach i szeptałem uspokajające słowa.

Gdy stwierdziłem, że jest już wystarczająco rozciągnięty, zdjąłem mu knebel i znów pogłaskałem po plecach i czerwonym tyłku. Cicho westchnął. Wyszedłem z niego i obficie polałem lubrykantem jego wejście, nasmarowałem swojego fiuta i wibrator.
- Gotowy? - zapytałem
- Chyba - odpowiedział cicho.
- Boisz się?
- Trochę
- Zaufaj mi.
- Łatwo ci powiedzieć
- Przerwę, jeśli tego zechcesz. A jeśli będziesz dzielny, to pozwolę ci kiedyś zrobić ze mną to samo
- Obiecujesz?
- Tak.

Wszedłem w niego powoli. Poruszyłem się w nim kilkakrotnie i próbowałem wsunąć w niego wibrator. Aki był bardzo spięty.  Widziałem, że próbował się rozluźnić, ale strach był chyba silniejszy od niego. Widziałem, że zacisnął dłonie w pięści.

- Spokojnie. Nie skrzywdzę cię. Postaraj się rozluźnić - powiedziałem.

W końcu udało mi się wsunąć główkę wibratora. Poczułem, jak Aki zacisnął mocno odbyt i usłyszałem jego głośny jęk. Głaskałem go uspokajająco po plecach i szeptałem czułe słowa. Czekałem, żeby się przyzwyczaił. Na pewno go bolało. Przypomniało mi się, jak kiedyś Sho mi to robił. Opanowanie kosztowało mnie mnóstwo wysiłku. Teraz rozumiałem, że niełatwo jest zachować kontrolę stronie dominującej. 

W końcu położyłem dłoń na jego biodrze i wsunąłem w niego wibrator. Aki krzyknął i zaczął płakać. Jednak nie protestował, ani nie kazał mi przerwać.

- Spokojnie, kochanie. Zaraz to minie. - Starałem się go uspokoić. 

Oddychał głęboko i widziałem, że zaciskał mocno pięści. Na pewno było mu cholernie niewygodnie ze związanymi na plecach rękami. Ale wiedziałem, że on chciał i potrzebował bólu. 

Z coraz większym trudem panowałem nad sobą. Czułem się fenomenalnie. Było ciasno i gorąco w jego wnętrzu. Tylko siłą woli się powstrzymywałem, żeby nie zacząć go pieprzyć. Obecność wibratora w jego tyłku tuż obok mojego fiuta bardzo mnie nakręcała i dodatkowo podniecała. Nigdy tego wcześniej nie robiłem i już zapragnąłem kiedyś to powtórzyć. Miałem nadzieję, że Aki się zgodzi.

Gdy stwierdziłem, że już dostatecznie się przyzwyczaił, zacząłem się w nim poruszać. Wolno, bo nie chciałem sprawiać mu jeszcze większego bólu. Pchnięcie. Jęk. Kolejne. Głośniejszy jęk. Kolejne. Pisk. Pod wpływem następnych, Aki zaczął się rozluźniać.
- Ja pierdole - wychrypiał. 

Po chwili sam zaczął poruszać szybciej tyłkiem i nabijać się na mojego fiuta oraz wibrator. 
- Kurwa, szybciej. Marco. Ja pierdolę. Szybciej. - Nieomal zaczął krzyczeć.
- Jak sobie życzysz. Roześmiałem się.
 
Moje wolne ruchy przeszły w szybsze i szybsze. Ocierałem fiutem o jego wnętrze i wibrator. Uczucie było kosmiczne. Poruszałem się w nim mocno i brutalnie. Miałem nadzieję, że Aki nie będzie musiał tego zbyt długo odchorowywać, ale już nie mogłem oprzeć się swojej żądzy. 

Gdy w pewnym momencie włączyłem wibracje, Aki zawył.
- Zabije cię za związanie moich jąder - szeptał.
- A kto ci będzie smarował pośladki i twoją seksowną dziurę?
- Pożałujesz.

Aki dosłownie odlatywał. Wiedziałem, że gdyby nie linka to już dawno by doszedł. Byłem tego pewien. Pieprzyłem go mocno i bez litości, rozkoszując się jego jękami, które zaczęły przeradzać się w krzyki. 

W końcu wyszedłem z niego i przewróciłem go na brzuch. Rozwiązałem mu jądra i znów wszedłem w niego. Po kilku wolnych ruchach, wsunąłem w niego również wibrator. Aki jednocześnie przeklinał mnie i błagał, żebym mocniej go pieprzył.
- Przestań... nie... ja pierdolę... wyjmij go... nie... szybciej... boli... o tak... tutaj... - jęczał.
- Jesteś strasznie niezdecydowany, wiesz? - powiedziałem.
 
Spojrzał ma mnie zamglonym wzrokiem. Widziałem, że biedak odchodził już od zmysłów. Ale to jeszcze nie był koniec. Włączyłem maksymalne wibracje i dalej go pieprzyłem. Jęczał, krzyczał, wył, odlatywał. A ja byłem cholernie z siebie dumny. Nasza dalsza zabawa nie trwała jednak długo, bo Aki doszedł i obficie ospermił swój brzuch. Wyłączyłem i wolno wyjąłem z niego wibrator. Nie reagował, gdy go dalej posuwałem. Po prostu leżał i się poddawał. Miał nieobecne spojrzenie, które świadczyło o tym, że nadal dochodził do siebie. Zacisnąłem dłonie na jego udach i z głośnym westchnieniem doszedłem w nim. Potrzebowałem dłuższej chwili, żeby się uspokoić. Wyszedłem i wszedłem w niego jeszcze kilkakrotnie. Tak po prostu. Bo chciałem.

Po wszystkim rozwiązałem go, położyłem się obok i mocno do siebie przytuliłem. Miał rozanielony wzrok i zarumienione policzki.
- Byłeś niesamowity - powiedziałem.
- Ty też - szepnął.
Nawet nie wiem, kiedy zasnęliśmy. Byliśmy zmęczeni i jednocześnie cholernie zaspokojeni. Po raz kolejny pomyślałem, że lubiłem być dominem i panować nad moim Akim.




No i na koniec obraził się na mnie. Moja kocia księżniczka leżała teraz na kanapie z gołym tyłkiem i posyłała mi wrogie spojrzenia. Tak było od samego rana. Zastanawiałem się, czemu tak nagle mu się wszystko odmieniło. Przecież wczoraj po sesji, gdy już go rozwiązałem, przytulił się do mnie. Przez chwilę nawet drzemaliśmy. Później Aki pozwolił mi się sobą zająć. Wykąpać. Wymasować. Wysmarować. Wycałować. Kiedyś szliśmy spać, tradycyjnie się we mnie wtulił. Rano, po przebudzeniu obdarzył mnie swoim czułym i trochę nieobecnym spojrzeniem. A potem... zmarszczył brwi i się wściekł. Tylko dlaczego? 
- Aki, co się stało? - zapytałem, całkowicie nie rozumiejąc, o co mu chodziło.
- Nic - powiedział.
Bezskutecznie próbowałem zatrzymać go w łóżku. Powiedział, że nie będzie ze mną już dłużej leżał. Gdy wstał z łóżka, momentalnie z powrotem na nim usiadł.
- Kurwa, moje plecy, biodra, uda, dupa... - narzekał.
Usiadłem za nim i go objąłem.
- Aki, czemu się wściekasz? - zapytałem i pocałowałem go w ramię. 
- Jeszcze się pytasz?! - Naprawdę był zły, a ja naprawdę nie wiedziałem, dlaczego tak było.
- Kochanie...  - zacząłem.
Przytuliłem się mocniej do niego i oparłem brodę na jego ramieniu.
- Puść mnie - powiedział.
- Nie podobało ci się to, co robiliśmy wczoraj? Przecież chciałeś czegoś ostrzejszego, więc nie rozumiem.
- Idiota... - Wyszarpał się z moich objęć i poszedł do łazienki. Po chwili usłyszałem szum wody. 
Bezskutecznie próbowałem zrozumieć, o co mu chodziło. Przecież był zadowolony, przecież chciał więcej, przecież błagał, żebym go pieprzył. Za mocno go zlałem? Przesadziłem z tym cholernym wibratorem? Kurwa... 

Tak minął ranek i w końcu nastało południe. Nadal nie odzywał się do mnie. Nie, to było złe określenie. Odzywał się na zasadzie: pić, jeść, posmaruj mi dupę, pomasuj mnie. I tak było ciągle. Na początku spełniałem te jego żądania, bo uwielbiałem się nim opiekować, ale w końcu zaczęło mnie to irytować. 
- Zrób mi obiad - powiedział zimnym tonem.
Nie ruszył się z tej pieprzonej kanapy od samego rana. Przerzucał pilotem kanały na telewizorze i nadal się na mnie fochał. Wolno podszedłem do niego i usiadłem obok.
- Posuń się - odezwałem się. 
- Niby gdzie, nie ma tu dla ciebie miejsca.
Położyłem dłoń na jego czerwonym tyłku i pomasowałem go. Aki syknął cicho. 
- Aki, jeśli wczoraj przesadziłem, to przepraszam. Ale musisz mi powiedzieć, co ci się nie podobało, żebym więcej tego nie robił.
- Głupek. 

Delikatnie klepnąłem go w pośladek, na co cicho pisnął. Wczoraj naprawdę zlałem go mocno, może nawet za mocno, ale byłem pewien, że był zadowolony. 
- Czemu nie użyłeś hasał bezpieczeństwa? - zapytałem.
- Kretyn.
Uderzyłem go mocniej w pośladek. Powoli zaczynało mnie już wkurzać jego zachowanie.
- Nie chcesz gadać, to nie. Łaski bez.
Chciałem już wstać, ale nieoczekiwanie złapał mnie za rękę.
- Wściekam się, bo zostawiłeś mnie wtedy i poszedłeś gadać z Natanielem.

A więc o to mu chodziło, o to się wściekał od samego rana. Ulżyło mi, bo naprawdę się bałem, że zrobiłem mu krzywdę.

- Aki. - Delikatnie pogłaskałem go po tyłku. - Zanim zaczniemy dalej gadać, to weź usiądź, bo głupio mi gadać do twoich pleców i nagiej dupy.
Parsknął śmiechem i usiadł. Oczywiście teatralnie syknął.
- No chyba aż tak bardzo cię nie boli? - zapytałem.
- A właśnie, że boli. - Wydął wargi i popatrzył na mnie z wyrzutem.
- To nie będzie już więcej takich akcji.
- Ale...
- Ale?
Chyba się trochę zawstydził, bo miał lekko zarumienione policzki.
- Ja chcę, żebyśmy to kiedyś powtórzyli.
- Czyli jednak podobało ci się to, co wczoraj z tobą robiłem. Ulżyło mi.
- Ulżyło? - Patrzył na mnie zdziwiony.

Pomyślałem, że nadszedł czas na naszą kolejną szczerą rozmowę. Czyżby nasz związek wchodził na wyższy poziom? Ostatnio Aki nawet powiedział mi, że mnie kocha. No, prawie powiedział. Miałem nadzieję, że kiedyś wreszcie się przełamie i usłyszę od niego te dwa magiczne słowa. Postanowiłem, że będę z nim teraz szczery.
- Aki, ja za każdym razem, kiedy mamy sesje, boję się, że cię skrzywdzę. Wiem, że ty lubisz ból, a ja lubię ci go zadawać, ale... - westchnąłem - nie chcę zrobić ci krzywdy. 
- Głupku, nie krzywdzisz mnie. Poza tym, gdyby byłoby coś nie tak, przecież bym to przerwał. 
- No ale od rana się na mnie wściekasz, a ja nie wiem dlaczego.

Pokręcił głową i zaczął się nieoczekiwanie śmiać.
- To aż takie zabawne? - Zirytowałem się.
- Marco, ja wściekam się za Nataniela. Zresztą już ci to powiedziałem. Coś wolno łapiesz.
- Ale przecież to jest twój kumpel. Więc dlaczego się o niego wściekasz?
- Marco, nie powinieneś mnie wtedy zostawiać, żeby z nim gadać. Jak dzwonił, powinieneś powiedzieć, że nie ma cię w domu, albo że pieprzysz się ze mną. On by to zrozumiał i przyszedłby pogadać kiedy indziej. 
- Wiesz, że między nim a Sho nie układa się. Myślałem, że w jakiś sposób im pomogę.
- Nie wkurwiaj mnie, wiesz jakie jest moje podejście do tego ich związku. Poza tym pomyśl, jak ty byś się poczuł, gdybym to ja cię zostawił w takiej sytuacji i poszedł z kimś gadać.
- Pewnie bym się wkurzył.
- Widzisz.
- Sorki.
- A najgorsze jest to, że wściekam się na siebie, że wściekam się na ciebie, zamiast spędzać z tobą miło czas. Ostatnie dwa tygodnie były okropne. Nie dość, że miałem wystawienie ocen, to ty mnóstwo czasu spędzałeś w biurze, bo tamten idiota bawił się w dobrego partnera i woził Nataniela na egzaminy.
- Bo mu na nim zależy.
- Dobra skończmy ten temat, bo w końcu znów się na ciebie obrażę.
- Mam pomysł.
- Pomysł?
- Tak.

Wstałem i szybko wziąłem go na ręce. 
- Co ty robisz?
- Jak to co? Zamierzam się z tobą pogodzić. W sypialni.

Cmoknąłem go w nos i zaniosłem do sypialni. A potem godziliśmy się długo i bardzo namiętnie. Oczywiście nie pozwoliłem mu dojść, dopóki nie przyznał, że lubi też taki zwyczajny seks. Bo ja doskonale wiedziałem, że Aki lubił, gdy się nim czule zajmowałem. Nigdy nie chciał się do tego dobrowolnie przyznać, bo nie pasowało to do jego dotychczasowych przekonań i nie do końca chciał się z tym pogodzić, ale tak właśnie było. Gdy się tak kochaliśmy, zachowywał się trochę jak kot. Wtulał  się we mnie i cicho jęczał, ale widziałem w jego oczach, że był zadowolony. Po wszystkim, gdy leżeliśmy w łóżku, zapytałem:
- Może urządzimy sobie kolejną sesję?
- Idioto, nie doszedłem do siebie jeszcze po wczorajszej. 
- Nie mówię, że musimy zrobić to koniecznie dziś. Poza tym nie myślałem o laniu.
- A o czym?
- Sounding wyglądał całkiem interesująco.
- Sounding?
- No wiesz, bierzesz taki metalowy...
- Głupku, wiem na czym to polega.

Poczułem ukłucie zazdrości. Czyżby on kiedyś tego próbował z tamtym debilem, który był jego poprzednim partnerem?
- Próbowałeś? - zapytałem.
Zmusiłem go, żeby na mnie spojrzał. Już wcześniej chciałem o tym z nim porozmawiać. 
- Aki, opowiedz mi, czego z nim jeszcze nie próbowałeś - powiedziałem.
- Kretyn. - Uciekł wzrokiem w bok.
- Aki...
- Nie robiłem z nim tego, poza tym... - przerwał.
- Poza tym?
- Z tobą wszystko jest inaczej. 

Gdy ponownie na mnie spojrzał, zadrżałem widząc jego wyraz twarzy. Bałem zapytać się dlaczego wszystko było inaczej. Bałem się, że usłyszę nie to, co bym chciał od niego usłyszeć. Nieoczekiwanie wtulił się we mnie mocniej i ledwo słyszalnym głosem szepnął:
- Z tobą jest inaczej, bo cię kocham.
Pomyślałem, że Aki wreszcie się przełamał. Wreszcie powiedział mi to, co tak pragnąłem usłyszeć. Byłem szczęśliwy.
- Miałem nadzieję, że kiedyś mi to powiesz - szepnąłem.
Odsunął się ode mnie i zrobił obrażoną minę.
- Wiesz, też mógłbyś powiedzieć, że mnie kochasz - powiedział.

Roześmiałem się i przyciągnąłem go z powrotem do siebie. Dotknąłem jego brody i zmusiłem, żeby znów na mnie spojrzał.
- Aki, kocham cię - powiedziawszy to, pocałowałem go czule w usta. Uwielbiałem się z nim całować, kochać, pieprzyć, a nawet kłócić. Po prostu uwielbiałem z nim być.
Gdy przerwałem pocałunek, cmoknąłem go jeszcze w nos i ze słodkim uśmiechem zapytałem:
- To jak będzie z tym sondowaniem?
- Głupek.
Parsknąłem śmiechem. Po chwili obaj głośno zaczęliśmy się śmiać.

Pomyślałem, że wreszcie było idealnie. 

25 komentarzy:

  1. Czekam tylko aż były Akiego pobije Marko albo coś w tym stylu xD

    Marko to potrafi zmobilizować Akiego do nauki.

    Aki dostał lanie! ^-^

    Jak on mógł go tak perfidnie zostawić?!
    Aki powinien go za to ukarać...

    Marko go nieźle wymęczył nie dając mu dość. Jeszcze ta podwójna penetracja *-*

    Świetna sesja, to kiedy będzie następna? xD

    Jeszcze na koniec godzenie się w sypialni.
    Oj chłopcy, nie za wysokie libido? xD
    Nie żebym na to narzekała czy coś... Martwię się tylko o tyłek Akiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. O tyłek Akiego nie bój się XD. Poza tym Aki lubi ból :3 A Marco w sypialni był już delikatny ;-)

    Były pojawi się, spokojnie już niedługo. Chyba już wszyscy na to czekają.

    No trochę nie przemyślał tego zostawienia Akiego samemu sobie, albo po prostu myślał, że szybciej sławi Nataniela.

    Na podwójną penetracje umawiali się już wcześniej XD. teraz czas na sounding podczas którejś z przyszłych sesji. Tylko pytanie kto komu to zrobi?

    Aki chciał lania, więc je dostał XD. Marco lubi spełniać zachcianki swojej kociej księżniczki :D.

    Mobilizacja do nauki była świetna :D. Zadziałała :D.


    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaaa.... *topi się w cukrze* To było po prostu boskie! Wykurwiste, zajebiste, podniecające, rozbrajające, zachwycające, zniewalające, wspaniałe, niesamowite
    Cudowne
    Brawo dla tej Pani!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A "Pedofil" mnie powalił xD
      Polubiłem Akiego po tym rozdziale :)
      Mój facet mówi, że za często u Ciebie jęczę xD Ale whatever, należy Ci się:
      Aaaaaa....

      Usuń
    2. <3<3<<3<3

      Nie masz pojęcia, jak miło "słyszeć" z ust mężczyzny :3. To naprawdę ogromną satysfakcja i mega dowartościowanie.

      Cieszę się, że polubiłeś Akiego :)

      Chciałaby to zobaczyć i usłyszeć jak jęczysz, gdy czytasz mojego bloga :D.

      I coś mi się wydaje, że masz świetnego faceta. Zazdroszczę :3.

      Usuń
    3. Z ust mężczyzny? Nie rozumiem :/
      Moze polubilem to za duzo powoedzoane ale zaczalem przychylniej na niego patrzec...
      Nie no, na głos nie jęczę, aż tak pierdolnięty nie jestem xD
      Oj tam, to on ma jeszcze lepszego faceta :D #skromność

      Usuń
    4. Wrodzona skromność XD.

      Chodziło mi tylko i aż o to, że ci się podoba ;-).

      Usuń
    5. Dopiero ogarnąłem, że w sumie na blogach yaoi raczej nie ma facetów xD
      Powtórzę to, co zawsze - To nie wrodzona skromność, lecz realizm i szczerość ;D

      Usuń
  4. Och Marco
    Trzeba pracować
    Masz chłopaka
    Prezenty. Coś tam i co tam hahaha
    Nie będzie pracować sho się wkurzy
    A jak.się sho wkurzy to wiesz
    Ale jesteś dobrym przyjacielem :)
    Masz to szczęście
    Och Marco z tym autem
    Biedaku
    Na kolana będziesz błagać o wybaczenie
    Akis się martwi
    Zrozum to
    Cóż za sexy hihihi
    :) tak ładna z nich parka
    Mrr :)
    Ayamii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to faktycznie, że ładna z nich parka i wreszcie chyba się dotarli.

      Sielanka...

      Usuń
    2. No ładna parka. Na gofry powinni pójść :) u naleśniki hihihi
      Martwię o akusia
      I o Marco
      Sho dba o auto
      Ayami

      Usuń
    3. Jakoś wszystko się ułoży...
      Chyba...

      Usuń
    4. Ja ci dam chyba hahahaha
      :)
      Ayami

      Usuń
    5. Bo, niezbadane są wyroki boskie... (autorskie XD)

      Usuń
  5. nie spodziewałam się, że opiszesz w jednej notce obie sceny seksu :D to było bardzo pozytywne zaskoczenie :3 tym bardziej, że po pierwszej było takie trochę "buuu tylko tyle?", no ale w drugiej scenie było znacznie więcej :D (na szczęście)

    nawet nie dotarło do mnie, że Sho i Marco zajmują się grami komputerowymi. o tym już wcześniej było?

    no i z tą reklamą - czyżbym się domyślała, że Aki przyjdzie z odsieczą? :3

    szkoda trochę, że "przez młodzież" Sho i Marco oddalili się od siebie. mam nadzieję, że jednak znajdą sposób, żeby w tym wszystkim znajdować także czas dla siebie nawzajem. strasznie szkoda by było, gdyby na związkach ucierpiała ich wieloletnia, bardzo doświadczona przyjaźń. mam nadzieję, że do tego nie dopuścisz :)

    w ogóle nie mogę sobie wyobrazić Sho rozwalającego levele w grze komputerowej <3 musisz to kiedyś opisać :D
    do Marca to jakoś bardziej pasuje, bo on ogląda anime xD

    to ciekawe, ale bardzo smutne, że Sho miewał już próby samobójcze. i tym razem wyglądało na to, że potrafił je mieć czasem praktycznie bez powodu (bo i jaki miał powód tym razem?). po prostu zbyt bardzo dręczy go jego przeszłość. mam nadzieję, że jeszcze się z tego wywinie, bo jednak może i sprawia wrażenie "tego złego", ale mam wrażenie, że wbrew pozorom ma dobre serducho, tylko stara się je zagłuszyć :)

    czy Sho dowie się, kto stał za sprawą zniszczenia jego ukochanego auta i dlaczego?

    A W OGÓLE to Sho pokazał siłą rzeczy, że Nat jest dla niego ważniejszy niż auto :3 jak na faceta to powiedziałabym, że to wręcz gigantyczny komplement dla Nataniela <3

    czy Aki się boi swojego eks? i w ogóle on był jego facetem czy tylko panem? bo myślałam, że panem

    trochę martwi mnie w tym wszystkim lekceważnie sprawy przez Marca. a przynajmniej zdaje się ją lekceważyć. z jednej strony nie można popadać w paranoję, ale z drugiej wydawałoby się, że powinno się uważać "na wszelki wypadek"

    W OGÓLE serio?? zarysowany samochód? to trochę żałosne ze strony tego byłego xD

    czy ja mam wrażenie, że Akiemu pasuje traktowanie go jak rozpieszczonej kotki? :D niby się naburmusza, wścieka, syczy, ale jednocześnie daje do zrozumienia "nie przestawaj" :D

    "Moją jedyną rolą stało się bycie jego kucharką, praczką i sprzątaczką."
    "Później Aki pozwolił mi się sobą zająć. Wykąpać. Wymasować. Wysmarować. Wycałować."
    "Odzywał się na zasadzie: pić, jeść, posmaruj mi dupę, pomasuj mnie."
    jakbym czytała o związkach mojego brata xD Aki najwyraźniej też nie potrzebuje faceta tylko gosposi z dodatkową funkcją kochanki xD

    pasują mi te naleśniki do Akiego <3

    grunt to odpowiednie argumenty na takiego Akiego xD dobrze, że Marco się na tym poznał :) to z pewnością wiele im ułatwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, Akuś uczy się głębokiego gardełka <3 awwww <3

      trochę dłużył mi się ten opis lania, ale to tylko moje narzekanie, nie przejmuj się :) za to domyślam się, czym ta scena była inspirowana xD
      natomiast o pozostałych fragmentach tej sesji (moim zdaniem) było troszkę za malutko, jakoś to tak utrudniało mi wczucie się. ale rozumiem, że taka jest w tym momencie konwencja i chciałaś skupić się na tym laniu :)

      ...a w głowie pojawiało mi się tylko "serio, Marco? chce ci się jeszcze?" nie lepiej było wziąć choćby pasa? :D

      no i zastanawia mnie też, kiedy Marco zdążył tak się wzbogacić w asortyment? :D a może pożyczył część zabawek od Sho?

      bardzo podobał mi się moment, jak wiązał Akiemu jajka <3 szkoda, że tutaj chociażby trochę nie wydłużyłaś sytuacji, tym bardziej, jeśli Aki się bał, było to dla niego coś nowego itp, tak jak opisujesz :)

      w sumie to jestem zaskoczona, że Aki miał problem z podwójną. i tym, że był taki spięty. przecież już się w różne dziwne rzeczy bawił, dawał się lać, dlaczego tu coś się nie udawało?

      ale podoba mi się, że Marco tak uspokajał Akiego, mówił do niego, starał się mu pomóc :) to urocze

      no no, Nataniel to mógłby jeszcze dołączyć :3 wiem, że by nie chciał i umarłby ze wstydu :D i Sho by potem ich wszystkich zabił xD

      trochę smutna jest ta rozmowa pod koniec, bo pokazuje, że Marco się jednak nie czuje pewnie w tej sytuacji. z jednej strony Aki o tym wie, a Marco stara się być szczery, z drugiej strony, nie wiem, czy na miejscu Akiego by mnie coś takiego nie drażniło. że nie dość, że nie jest w temacie, to jeszcze błaga o wyjaśnienia, a w głowie rodzi się tylko "daj mi już spokój", bo tłumaczyć się nie chce, bo samemu ma się dość i wyjaśnianie ciągle wszystkiego z pewnością może być irytujące

      z drugiej strony kwestia Nataniela - z jednej strony rozumiem Akiego, z drugiej - rozumiem też Marca, bo różne sytuacje się zdarzają i nie zawsze można/powinno się kogoś spławić. tym bardziej dziwię się, że Aki chciał, żeby Marco spławił jego najlepszego przyjaciela. czy nie powinno mu zależeć, żeby mu pomógł? a może chodzi o to, że Nat oznacza coś z Sho i pośrednio Aki odpycha właśnie jego, ale raniąc przy tym swoich bliskich? jakkolwiek by nie było - jest to bardzo smutne

      zastanawia mnie, że może Aki wcale nie potrzebuje sesji? może je lubi, podnieca się, jest masochistą, ale jednak gdyby nie to, że taki seks poznał przez wanilią, to wcale by nawet nie próbował? może wystarcza mu taki zwykły, codzienny, cukrowy Marco?
      to by było w sumie dobre wyjście później, ale niech się na razie rozwijają :D bo Marco mógłby być sobą, a Aki mógby być jego słodką kicią :3 a z drugiej strony mają taką "furtkę" do dyspozycji w razie czego. jako urozmaicenie, a nie główną część :)

      uhh... zakończenie byłoby bardzo ciężkie, gdyby nie ostatnie kilka zdań. aż się czuje to napięcie w powietrzu między nimi, to wyczekiwanie, wahanie, niepewność, a z drugiej strony oddanie i uczucie :)

      Usuń
    2. 1. Chciałam pokazać, że ich łączyć zaczyna nie tylko ostry seks ale i taki zwyczajny, waniliowy.

      2. Marco i Sho zajmują się wszystkim, co przynosi dochody. Zarówno oprogramowanie, gry itp.

      3. Z reklamą zobaczymy jeszcze jak to będzie. Może Aki coś wymyśli XD.

      4. Niestety czasem tak bywa, że "związku" psują przyjaźń. Mam nadzieję, że jednak to się zmieni.

      5. o Sho grającym w gry będzie (spojler)

      6. Tak. Sho ma mnóstwo problemów, o których wie tylko Marco. a jaki naprawdę jest, to w końcu się okaże. Ale jeszcze trochę trzeba na to poczekać. Powiem, że zadzieje się coś w jego życiu, co sprawi, że wreszcie zrozumie, czego naprawdę chce.

      7. O tym kto jest sprawcą zarysowania samochodu na pewno wyjdzie. Wszyscy się o tym dowiedzą.

      8. To jest tak, jak mówi Marco: Nataniel nie słyszy od Sho wyznań miłosnych itp., ale Sho wiele pokazuje swoim zachowaniem. Po prostu Nataniel i Sho muszą zrozumieć i zaakceptować swoje uczucia. Nataniel już je nazwał. sho jeszcze nie.

      9. Był Panem, ale Marco nie do końca rozróżnia ten temat. stąd teksty dotyczące byłego "faceta". Aki nie tyle boi się o siebie, co bardziej boi się o Marka.

      10. No żałosne, ale cóż.

      11. Akiemu to na pewno bardzo pasuje. Przecież ciągle jest z Markiem, siedzi i śpi non stop u niego i nie przeszkadza mu brak sesji. No i potwornie lubi być rozpieszczany.

      12. "gosposi z dodatkową funkcją kochanki xD" - genialny tekst, muszę go wykorzystać w opowiadaniu.

      13. Argumenty były idealne XD i zdziałały cuda.

      Usuń
    3. no i bardzo fajnie, że Aki się zmienia, że odkrywa, że tak też można :D

      yhym, ciekawe :p

      o, to mnie zaciekawiłaś <3

      właśnie widzę, że Marco tego nie ogarnia :v
      wiem, że Akiemu nie chodzi o siebie :)

      Aki po prostu rozwala system swoim wygodnictwem <3

      polecam się ^^

      Usuń
    4. 14. Będzie się uczył jeszcze nie raz głębokiego gardełka XD.

      15. Inspiracja była i stąd długi opis lania. I miało być głównym tematem sesji :D.

      16. Pas na pewno też kiedyś będzie :D

      17. Marco na bieżąco kupuje zabawki do swojej kolekcji XD

      18. Związywanie jajek też kiedyś jeszcze będzie i wtedy będzie dłużej XD

      19. Aki mimo, że robił wiele rzeczy z byłym panem, to niekoniecznie lubił to robić. Stąd podwójna się nie udawała.

      20. Marco jest kochającym panem, stąd go uspokajał i troszczył się bardzo o niego.

      21. Sho na pewno wszystkich by zabił na miejscu, gdyby Nataniel dołączył do nich.

      22. Marco ma czasem takie wkrętki, bo z jednej strony Aki jest jego, ale z drugiej Marco nie zdaje sobie sprawę, że nie daje mu tyle sadyzmu jak poprzedni pan. Przejmuje się tym. Aki stara się to rozumieć, ale pewnie kiedyś w końcu wybuchnie i ochrzani Marka.

      23. Tak, Aki odpycha Sho i stąd tak reaguje na tematy Nataniel x Sho. Jednocześnie jak przystało na kocią księżniczkę, był zły, że musiał czekać grzecznie na swoją kolej, bo Marco akurat rozmawiał.

      24. Aki chyba obecnie lubi wszystko w wykonaniu Marka. Poza tym on większość rzeczy cukrowych dopiero poznaje. Poza tym w życiu nie da rady robić ciągle sesji XD i zwyczajny seks może być świetną odskocznią oraz zaostrzać apetyt na coś mocniejszego.

      25. uhh... zakończenie byłoby bardzo ciężkie, gdyby nie ostatnie kilka zdań. aż się czuje to napięcie w powietrzu między nimi, to wyczekiwanie, wahanie, niepewność, a z drugiej strony oddanie i uczucie - dokładnie o to mi chodziło :D. Ciesze się, że udało mi się to przedstawić <3.

      I jaki mega długi komentarz <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

      Usuń
    5. no to czekam <3

      och, jaki sprytny i zaradny :D

      ale nie udawało się, bo Akiemu się nie podobało?

      nie dziwiłabym się wtedy Akiemu :D

      jakoś tak wyszło :3

      Usuń
    6. ale nie udawało się, bo Akiemu się nie podobało?

      No myślę, że trochę czasu minęło do kiedy Aki to robił i może dlatego.

      Usuń
  6. Jejkuuu kocham ich 😍 tak samo to opowiadanie 😏💕

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobra, to czas i na mój komentarz. :D

    <3 <3 <3

    1. Szalenie podobała mi się sesyjka <3 w ogóle, ja ich uwielbiam. Chyba tę parę lubię bardziej niż tytułowych "umownych" Sho i Nataniela, sorki. :D Oni mają to, co kocham w związkach bdsm - w łózku (i poza łóżkiem, ale w trakcie sesji he he :D) są hard, a w zwykłych, codziennych sytuacjach to takie słodkie, czułe sofciki <3 aawwwwww^^ ta końcówka mnie urzekła <3 i wyznanie, i ten cukier, aaaaaaaale słodko się zrobiło :3 Marco, ty szczęściarzu :D

    2. Były. Bardzo mnie ciekawi, co on jeszcze wymyśli. :D bo to chyba taki trochę psychol, nie?

    3. Sesja cudowna, chyba najbardziej mi się spodobało to, jak Marco próbował się kontrolować, jak sam podtrzymywał siebie na duchu, mówił, że ma być zrównoważony i ostrożny, żeby nie skrzywdzić Akiego <3 wyrośnie z niego piękny domin <3 widać, że się rozwija i dobrze mu idzie.

    4. Kocham krępowanie ciała, ale to już wiesz :D wcale się nie dziwię, że Aki strzelił potem focha, jak Marco poszedł sobie pogadać z Natanielem. Z jednej strony, rozumiem go, ale z drugiej, no, kurde, też bym się wkurzyła na miejscu Akiego :D bo Nat niby kumpel, Aki wie, że ten nie ma lekko, ale i tak to trochę nie na miejscu :D dlatego czułabym się rozdarta :D nawet czytając późniejsze wyjaśnienia, nie wiedziałam, po czyjej byłam stronie :D więc ładnie to opisałaś : >

    5. Podwójna <3 biedna dupcia Akiego <3 eeee tam, jaka biedna, on jest słodkim hardzikiem, więc krzyczał nie tylko z bólu #brewki :3

    6. Lanie. Tu już naprawdę było mi żal Akiego. A bicie po odbycie (ale mi się zrymowało, nie? :D) to już w ogóle hardkor, który jest dla mnie do przyjęcia :D w sensie, aż mam ciarki na samą myśl o tym :D ale oczywiście Aki był zadowolony (powiedzmy :D), więc ja też, czytając te opisy :3 ale długie to było, rozbudowane, "bolesne" i nieco wkurwiające, więc wkurwiałam się razem z Akim :D

    7. przyjąźń i stosunek Marco do Sho <3 nie będę się powtarzać, ale - kocham ich :D

    8. Gry komputerowe <3 chcę Marca i Sho, grającego w gry komputerowe <3 bez Nata i Akiego!!!

    9. Sho kilka razy próbował się zabić :( jestem zszokowana i sfrustrowana :( kurwa, ale bym mu przywaliła za to :D no dobra, nie przywaliłabym, ale opieprzyła za to, że nie zdecydował się na terapię.

    10. Biedny Natuś, ale podoba mi się, że przychodzi pogadać. On w ogóle ma jakichś znajomych na uczelni?

    11. Czułe seksiki też były ok :D

    12. Tak, niech robią sobie fajne sesyjki, czekam na sondowanie <3 Aki będzie zachwycony :D ta rozmowa była rozbrajająca :D - wiem, co to jest - ha ha, a Marco taki zmieszany : > ciekawe, czy już jest zazdrosny :D

    13. Głebokie <3

    14. Właśnie, Aki teraz potrzebuje (a raczej jego dupa) trochę odpoczynku : >

    * * *
    kilka "mi" tam, gdzie powinno być "mnie" , czyli norma :D i ogólnie trochę chaos i przecinki. W sensie, nie żebym hejtowała, ale myślę, że o tym też należy wspomnieć w komentarzu, więc to robię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. U nich tak już jest, że jak są hardy to są hardy. Pewnie to dzięki Marco, który pokazuje Akiemu trochę inny świat.

      2. Były będzie mieszać. Tak, psychol.

      3. Marco zawsze się trochę boi, bo dopiero się uczy i jest zakochany.

      4. Wiązanie :3 też je lubię. Aki był rozdarty i to bardzo. Ja też bym się pewnie wkurzyła.

      5. Podwójna była obiecana :3. Aki lubi hard, więc był zadowolony.

      6. Marco na pewno się trochę naczytał na ten temat i oglądał.

      7. Przyjaźń jest i będzie :3

      8. Wspólne granie na pewno będzie.

      9. Tak, próbował. Pewnie jeszcze o tym będzie.

      10. Będzie miał na pewno jednego przyjaciela.

      11. Lubię czule seksiki :3

      12. Marco na pewno jest bardzo zazdrosny. Sondowanie też na pewno będzie. Tylko żeby Marco nie zadrżała ręka.

      13. <3

      14. Czyżbyś chciała, żeby teraz Aki zerżnął Marka? <3


      Te mi i mnie spędzają mi sen z powiek. A przecinki... No cóż :D

      Usuń